Jej atak okazał się tym razem udany. Prychnęła na jego słowa. Następnie, wyczuwając, że z jego strony też nadejdzie atak, spróbowała uskoczyć. Łapa go zaświerzbiła, co?
- To, czemu mi oddajesz, skoro niby jesteś inny? - spytała. Cały samotnik udaje, a pewnie jest taki sam. No chociaż Babie Lato był... Dziadziem. Dziwnym dziadziem.
Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
- Bo mnie bijesz?! - sapnął, rzucając szybko zdziwione spojrzenie na boki. To był jakiś żart? Były tu inne koty, które nagle wyskoczą i będą się śmiały z niego? To nie miało sensu. James często kierował się najgorszą możliwą logiką - taką, która nie miała ZA GROSZ sensu. A mimo to, miał wrażenie, że (niemal) każda jego głupia akcja miała więcej ładu i składu, niż... to. - Ty byś się dawała obijać, jakby ktoś nagle cię zaatakował? Nie znam cię, możesz... m-możesz mnie nawet zabić, skąd mam wiedzieć co mi zrobisz jak przestanę się bronić?!
Dmuchnął nosem, czując jak teraz łapy go świerzbią. Nie skłamałby, mówiąc że należy mu się inny los. Niemniej, nie...chciałby tak po prostu sobie na niego pozwolić. Nie umiał. Bał się. Oj, paskudnie się bał. Nie dość, że był żałosny, to był tchórzem. Poczuł, jak łapy się mu trzęsą, kiedy próbował jedną z nich podnieść i uderzyć nieznajomą znowu w pysk.
Rolling 1d10+2: 2 +2 = 4
Nie wiedział po co to robi. Może faktycznie nie był aż taki inny jak...ci inni. Tak czy inaczej - miał logiczny argument, dla którego nadal walczył!
Jego uderzenia w szyję praktycznie nie poczuła, zdążyła uskoczyć. Może tylko smyrnął trochę jej futra i tyle. Mały siniak, nic nadzwyczajnego. Teraz atak mu praktycznie nie wyszedł.
- Tylko upewniam się, że nie będziesz chciał przekroczyć granicy. Jesteś za słaby - mruknęła. Wymierzając łapą w jego ramię, tej łapy, którą ją teraz marnie zaatakował.
Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Ona natomiast, zdecydowanie go nie smyrnęła, tylko chyba starała się mu przestawić szyk kości. Stęknął głośno, niemal tracąc równowagę pod wpływem uderzenia. Jakim cudem kot, który zdaje się być jego wielkości... tak normalnie wyglądać, ma tyle siły? James SERIO był taki słaby? Jej słów nie miał zamiaru brać na poważnie, uważając że to prowokacja....ale z drugiej strony, JAK nie brać ich na poważnie? - PO CO miałbym przekroczyć granicę?! - to nie miało sensu. Poza tym, że przekraczał granicę zupełnym przypadkiem niemal hobbystycznie, to... było to przypadkiem - to było to słowo klucz. NIE planował tego! I nie rozumiał, czemu ktokolwiek miałby chcieć to planować?!
Spróbował wycelować łapą w jej skroń. Kończyły mu się pomysły i chciał trafiać tam, gdzie jak sądził - może zaboleć. Nic więcej.
Haaa... Sen chyba po prostu wdała się w rodziców. W pewnym sensie to dobrze, w innym niekoniecznie. Wolałaby nie mieć nic wspólnego z Psem. Kotka uniosła brew na krzyk kocura.
- By kraść zwierzynę, duh? - rzekła, jakby to była normalna rzecz, którą robią samotnicy na ich terenach. W sumie była to normalna rzecz.
Po raz kolejny łapa leciała w stronę jej głowy, a Senna Mara spróbowała się od niej uchylić, by uniknąć.
Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
- Po co mam kraść?! - nadal nie dowierzał, że musiał się tłumaczyć. Czy Klanowe koty sądziły, że serio, każdy jeden samotnik tylko kradnie? James - aż dziw - nigdy nic nie ukradł! Ani tutaj, ani na osiedlu. Pod tym względem był czyściutki.
Jego łapa świsnęła w powietrzu. Dmuchnął zaraz, starając się do niej doskoczyć, tak żeby ją powalić na ziemię i wtedy przytrzymać. Jeśli trafiłby w barki, byłoby idealnie. W gorszym wypadku, stanie jej na palcach przednich łap, a to też jakieś wyjście. W najgorszym, po prostu do niej podskoczy, co będzie pewnie... dość śmiesznie wyglądało.
Rolling 1d10+2: 9 +2 = 11
- Nie mam zielonego pojęcia co sobie ubzdurałaś i czemu twierdzisz, że miałbym was okraść, ale tutaj jest mnóstwo jedzenia. Trzeba tylko poszukać! Przecież sama mówiłaś, że idziesz polować? - czy serio był sens nadal się tłumaczyć i prowadzić jakąkolwiek rozmowę... James chyba był nieco zbyt uparty, żeby tak po prostu odpuścić w tej chwili. To dobrze, wspaniale, bo w innych warunkach pewnie już dawno by skapitulował i nawet nie chciał myśleć o tym, żeby się tłumaczyć. - Każdy od was kradnie, że jesteś TAK BARDZO przerażona tym, że i ja też tam mam wejść?
- By swój brzuch napełnić - mruknęła, po udanym uniku. Głupi był, czy co? Chociaż może za mocno mu przywaliła... To też jakaś opcja, chcąc, czy nie chcąc. Przez swoje zamyślenie, zdołał powalić ją, a potem przyszpilić do ziemi, na co warknęła. Spróbowała tylnymi łapami kopnąć go w brzuch, by go przerzucić za siebie. Albo po prostu kopnąć tak, by z niej zszedł.
Rolling 1d10+4: 9 +4 = 13
- Nic takiego nie mówiłam, wracam do domu - odpowiedziała, uprzednio podnosząc brew. Zaśmiała się cicho. - Ależ skąd, nie jestem przerażona. To jest śmiechu warte, wiesz?
Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
- Po co na waszych terenach!!! - to NADAL nie miało sensu. Żadnego! Czy ona była jakaś niespełna rozumu??? On jej na pewno nie uderzył zbyt mocno. Nie miał zielonego pojęcia, jakim cudem jakikolwiek kot mógł sobie wymyślić jakąś bzdurę i tak silnie się jej trzymać. Bo to - akurat - było kompletną bzdurą. Wyssaną z palca!
Dmuchnął zaraz, go nagle znalazł się na ziemi. Chwilowy sukces był chyba zbyt wielkim wynagrodzeniem od losu, że tak szybko musiała mu się znowu łapa powinąć... Spróbował wstać i raz jeszcze się na nią rzucić, by znów ją przewrócić. Tym razem, jednak, celował w jej bok. Jakby trafił ją w żebra, to nawet jak się nie przewróci, to powinno ją to chociaż trochę zaboleć.
Rolling 1d10+2: 7 +2 = 9
- Mówiłaś, że "dawno byś już polowała"! - zacisnął zęby. Miał TAKIE problemy z pamięcią? To co najmniej drugi raz by był, gdyby jakiś kot chciał mu wmówić coś innego. W tym wypadku, chyba wolał trzymać się tego, co było mówione, a nie potulnie się zgadzać i mieć gdzieś co się działo faktycznie. - Wiem!
Chociaż chyba bardziej takiego żałosnego śmiechu było to warte, niż takiego szczerego...
- Dobre pytanie. Niektórzy samotnicy mają pszczoły w mózgu i właśnie tam przychodzą podbierać zwierzynę. Może ty też taki jesteś? Skąd mogę wiedzieć, że nie, hm? - spytała z mruknięciem. Brała go na przepytywanki.
Przerzut z łatwością jej się udał, ale wciąż nadchodził kontratak ze strony samotnika. Sen zdążyła tylko wstać do kucnięcia, więc jedynie co mogła zrobić, to unik. Zamierzała zrobić obrót w bok, by kolejny atak kremowego kocura chybił.
Rolling 1d10+4: 1 +4 = 5
Przewróciła oczami. - Mówiłam, że GDYBYM polowała, wszedłbyś na tereny. Wszystko okej masz z uszami, bo zaczynam wątpić.
Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
- Nie masz ŻADNYCH powodów by mnie o to podejrzewać??? - gdyby on miał każdego podejrzewać o wszystko, co by mogli, a co nie, chyba musiałby popaść w paranoję. W jego wypadku, mógłby z łapy każdego kota spodziewać się śmierci, bo kto wie czy ktoś z osiedla się nie dowiedział do czego to doprowadził i nie chciał wymierzyć sprawiedliwości. Może koty z Klanów są tak przerażone, tak serio, tylko ta mu się nie przyzna. W końcu, kto by się przyznawał do słabości???
Coś mu tam wyszło. Sam w pewnej chwili zaczął tracić równowagę, ale korzystając z tego że nadal był relatywnie blisko, starał się ją kopnąć. W tej chwili, nawet nie patrzył gdzie - w pysk, w bark, w łokieć... gdziekolwiek by nie trafił, to byłoby w porządku. O ile trafi. W tej chwili, w każdym bądź razie, była to już chyba jedynie walka dla zasady.
Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
Na kolejną zaczepkę nie odpowiedział. Bo może, MOŻE tak powiedziała. Skrzywił się jedynie, bo jak... jak przestanie jej odpowiadać na wszystko, to może w końcu do jej łba dotrze, że nie miał zamiaru zrobić niczego złego...! Marzenie ściętej głowy, tego był pewien, ale w tej chwili chyba jedynie to mu pozostało do robienia. Mówienie, w końcu, praktycznie w ogóle nie dawało żadnych pozytywów.
- Nie mam, ale to nie powód, bym nie mogła Cię podejrzewać. Choć spanie przy granicy nie wydaje ci się dziwne? Bo mi aż nadto - odpowiedziała. Żaden normalny samotnik nie miałby legowiska przy klanowych terenach, ba! Nawet na chwilę by nie mógł zasnąć. Gdyby woń samotnika niosła się przez wiatr na granicę, na pewno patrol sprawdzałby, czy kot nie przemieszcza się do granicy.
Zdołał ją kopnąć w pysk, na co syknęła. Wzięła trochę śniegu w łapę i zamierzała mu sypnąć w oczy, a potem okrążyła go i ugryzła w ogon.
Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
- Ja nawet NIE WIEM gdzie jest ta granica! Wydawało mi się, że tu są tereny niczyje! Nie ma zapachu Klanów! - tego był niemal pewien, niemal na sto procent. W końcu, jeśli miał ufać wyjaśnieniom Wichrzaczki, tu nie było silnych zapachów, które wprowadzały go do zawirowania we łbie, ani nawet oznaczonych pazurami kamieni czy drzew. Nie było tu NICZEGO, co wskazywało na ewentualne granice.
Udało mu się ją kopnąć. Miał zamiar wstać i się cofnąć o kawałek, ale ta już robiła... coś. Chciała go oślepić (i poszło marnie, bo tyle rzuciła w jego stronę śniegiem, dzięki bogu), a potem... a potem go ugryzła. Poczuł jak nieprzyjemny prąd przeleciał mu przez cały kręgosłup, a z mordy wyleciał mu łamiący się pisk. To, w każdym bądź razie, sprowokowało go, żeby sam też spróbował ją ugryźć. Podobnie jak ona jego - w ogon! Wziął więc się w siebie, starając się ignorować ból, i pociągnął w stronę jej ogona. I jeśli się uda, będą tak stać w kółeczku.
Rolling 1d10+2: 2 +2 = 4
- Puszczaj - rzucił do niej, starając się wymajtać swój ogon z jej mordy.
Podniosła brew. Wydawał się coraz bardziej zestresowany. Przecież nie miała zamiaru go zabijać, to co się tak strachał? To tylko sparing! No może niezbyt przyjacielski, bo go zaskoczyła. Ale musiała dowieść sobie, że bez problemu da sobie radę z każdym samotnikiem.
Cóż, oślepienie nie wyszło, ale przynajmniej kocur zajęty był patrzeniem na śnieg. Pisnął głośno niczym wielka mysz. Szybko sama zabrała ogon, gdy ten chciał się do niego dobrać. Nic z tego! - Ah, pszosze badzo! - powiedziała jeszcze z ogonem w pysku, by w następnej sekundzie puścić go i zamierzała go popchnąć, by wylądował głową w śniegu.
Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Pewnie, że wiedziałby że to sparing, gdyby... gdyby nie był taki! Kto by pomyślał, że to tylko przyjacielskie przepychanki w chwili, kiedy ktoś nagle na ciebie wskakiwał i oskarżał o coś... może James nie wiedział czegoś i w tych stronach dokładnie tak się robi??? No, tak czy inaczej - wiadomo, że panika i adrenalina rosły z każdą chwilą. Do tej pory się tylko przepychali, skoro teraz już użyła kłów (a on nie, bo spudłował), to mógł podejrzewać, że zaraz będzie tylko gorzej...
No, ale nie było. Puściła go, a potem chyba bardziej pogłaskała, niż pacnęła. Patrząc szybko na swój ogon, odskoczył o dwa kroki, zaraz starając się capnąć łapą o śnieg, tak żeby ją oślepić. Ukradnie jej taktykę, a jak!
Rolling 1d6: 2
parzyste udane, nieparzyste nieudane
Później wygiął tylko grzbiet w łuk, czekając na to co teraz się stanie. Powoli kończyły mu się pomysły, a... a nie chciał, wiadomo, żeby stało się coś złego. Nie chciał przesadzić - już miał jednego kota na sumieniu. Nie chciał też zwiać, bo nie wiedział co ona zrobi. Czuł się podstawiony pod drzewo, mógł tylko reagować na wszystko!!!
Sen nie miała zamiaru, by było jeszcze gorzej. Pokazała swoją siłę samotnikowi i miała nadzieję, że nie będzie wracał tak blisko terenów. Przynajmniej nie tak blisko terenów Cienia.
Udało jej się tylko go pacnąć po zadku, za to sama dostała... Śniegiem po oczach. Parszywiec zajumał jej pomysł, no co za...
- Bleh - wypluła śnieg i starała się otrzepać swoją głowę i oczy. Atak nie nadchodził. Miał dość? - Już koniec? A ja chciałam jeszcze trochę potrenować... - mruknęła ni to smutno, ni to z szerokim uśmiechem. Niekoniecznie miłym.