Logo Artemidy
Leśne Ostępy - zachód
Mógł być z siebie dumny. Co prawda, taki ruch mógł ją rozwścieczyć, a to zaś doprowadzić do jeszcze gorszych rzeczy, ale przynajmniej miał moment przewagi. Mimo to, nie drgnął nawet nawet o pół milimetra. Wyraz jego mordy również pozostawał żałośnie agresywny tak długo, aż się nie odezwała. Ten drugi raz - bo za pierwszym był pewien, że od razu na niego skoczy.
- Potrenować? Napadłaś na mnie i mnie oskarżałaś o rzeczy, których nie zrobiłem i nie miałem zamiaru zrobić! - fuknął, dla ostrożności pozostając w pewnej odległości z napiętymi mięśniami.

Po niedługiej wymianie zdań - lub jej braku - nieco zdezorientowany, zaczął się odsuwać w swoją stronę, nie tracąc z niej wzroku przez kolejnych kilka chwil. Dopiero po tym, jak odszedł znaczny kawałek dalej, odwrócił się tyłem i zwiał w swoją stronę.

[zt]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęła się nieznacznie, chociaż bardziej był to grymas.
- Ups, zapomniałam wspomnieć - mruknęła przesłodzonym tonem. Kocur wciąż był w pozycji obronnej. Przewróciła oczami, nie zamierzała go już bić, więc skąd w nim tyle ostrożności... Ano tak, zaatakowała go od razu, bez jakiegokolwiek przywitania. Czy coś.
- Do niezobaczenia w takim razie! - mruknęła i zaczęła iść w swoją stronę, do domu. W pewnym momencie zatrzymała się i spojrzała za siebie. Kocura już nie było. Jedno zmartwienie mniej. Ruszyła dalej.

//zt
[Obrazek: 9rpWYT3.png]
LVL 6 45 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
18
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Musiała polować, żeby żyć. Wiedziała to już od dawna, od pamiętnego dnia w którym całe jej życie zmieniło bieg, by już na zawsze zostawić ją w stanie zawieszenia, gdzieś w przestrzeni między zmęczonym wzrokiem, a powiekami, gdzieś między słońcem a... No właśnie, czym?
Tak czy inaczej, nie jadła nic od dosyć dawna, zmęczona upałami. Jednak tego wieczora, gdy wreszcie się ochłodziło, głód dał o sobie znać. Pod osłoną zmroku wyruszyła w poszukiwaniu spyży, na ugiętych łapach przemierzając leśne poszycie. Do jej nozdrzy docierała woń lasu, zmęczonej ciepłem roślinności. Wzięła głęboki wdech.


Mg//

You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice
Before you get to taste the finer life
My mother taught me, gotta just survive
Put on a smile, just find a vice

♕ Don't hate the girl, just hate the crime ♕


Oh, forgive me ♁ Lord ♁ oh, I'm a good girl
I'd never hurt a fly, but I've got walls to climb
Oh, forgive me, ☼ Lord ☼ oh, a minor chord
You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
LVL 2 110 / 150
MedLVL 2 50 / 300
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
kto zauważa pierwszy;
kikimora » 13
pies » 16
atak fafika » udany » 13 hp

Wieczór wydaje się... spokojny, tak. Z całą pewnością przynosi ulgę zarówno kotom, jak i całej faunie zamieszkującej Leśne Ostępy.
Nie mija jednak wiele czasu, nim bura kotka zostaje z owego spokoju brutalnie odarta. Być może to właśnie ciągnący się głód i osłabienie powodują, że nie dostrzega ani nie wyczuwa zagrożenia aż do chwili, gdy jest za późno, by móc go uniknąć. Czuje szarpiący ból w prawym udzie, a rzut kątem oka wystarcza, by zidentyfikować napastnika jako wysokiego - zapewne dwa razy wyższego od Kikimory - czarno-podpalanego psa. Szczęście w nieszczęściu, że Fafik nie bierze poprawki na długość futra kotki i nieomal nie mija się z celem; rana po ugryzieniu krwawi całkiem obficie, ale z całą pewnością nie jest tak głęboka, jak mogłaby być w innym przypadku. Pytanie co dalej - bo nie trzeba znawcy by stwierdzić, że dobiegający z psiego gardła warkot dobrze nie wróży.

kikimora: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 11 | Sz: 3 | Zm: 8 | HP: 55-13=42/55 | W: 55/55
★ rana 1. stopnia - ugryzienie w prawe udo; krwawi
  » -1 hp co turę

doberman fafik: S: 26 | Zr: 15 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 130/130 | W: 70-3=67/70
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szła w stronę terenów Wichru, ostatnimi czasy częściej tu zaglądała z różnych powodów, które raczej nie miały nic wspólnego z psami, ani ratowaniem czyjejś skóry. Tereny były jej kompletnie nieznane, chociaż czasami myślała - co jeśli kiedyś cały ten las miała w małym paluszku? Wtedy ponownie czuła ukąszenie smutku, chęć zawrócenia się. Była nikim dla tych terenów, dla tych rzek.
Szła niepewnym krokiem, szła sztywnym krokiem. Głowa jej dziś krzyczała, mimo iż w większości był to szum, szum Czarnego Ogona. Dotarła pod wieczór przez drzemkę pomiędzy drogą z Osiedla na te tereny, chciała poobserwować granice rano, poszukać opisanych pyszczków przez Oriona. Kiedy jednak poczuła mocny swąd psa, wszystkie włoski stanęły jej dęba, a ona chciała się zawrócić. Nie była dobrym materiałem do walk, znała się na walkach, ale nie na takich, chociaż? Skąd mogła wiedzieć. Jakoś straciła końcówkę ucha. Jakoś. Nie wiedziała jak.
Krew dotarła do jej nosa chwilę potem, ledwo co wyczuła psa, ledwo co znalazła się w tym dziwnym lesie, cienie wydawały się ją prześladować - znajome uczucie, ale czemu? Powinna tam biec? Warknięcie psa. Była bliżej, niż jej się wydawało. Podeszła, a tam… kot i wielki czarny pies. Ten sam, którego nie raz widziała między uliczkami miasta. Zawsze się ślinił, zawsze warczał, zawsze ją śledził. Nie myślała już.
Rzuciła się w stronę czarnej masy, która atakowała innego kota, a ona dopiero wtedy zaczęła się zastanawiać skąd był w niej heroizm? Zawsze uciekała. Może poznanie przeszłości oczami kogoś innego… jej matka była wspaniała. Ona też mogła. Też mogła zrobić cokolwiek, by zasłużyć na nazwanie się córką Jodłowej Gałązki. Celowała w brzuch psa, próbując wbiec mu pod łapy. Chciała przeorać mu wrażliwe odsłonięte miejsce.
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Przecież gorzej być nie może ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼
♦ Diabeł też mi nie pomoże ♦
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Spadam wolno w czarną dziurę ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼


♦ Muszę jutro odbić w górę ♦
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie zauważyła ani nie usłyszała niczego, dopóki nie było za późno.

Nagły ostry ból, który przeszył jej udo, sprawił, że jej oczy otworzyły się szerzej, a z gardła wydarł się krzyk. Natychmiast przed oczami stanęło jej wspomnienie inicjacji; ostry szpon kreślący na jej nodze znak przynależności, znak który miał odtąd zadecydować o całym jej życiu. Tym razem jednak miało być o wiele, wiele gorzej.

Szybko odwraca się na pięcie, gdy obcęgi trzymające jej nogę puszczają, po to by stanąć oko w oko z ogromną, czarną bestią. Futro na jej karku jeży się. Pies jest ogromny. Kikimora sięga mu głową do połowy przedniej łapy. Wraz z ugryzieniem, serce przyspiesza bieg, wyrywając jej słabe ciało z odrętwienia. Zaciska zęby tak mocno, że prawie przygryza sobie wargę do krwi. Czyżby właśnie miał nadejść jej koniec? Kara za grzech popełniony w przeszłości, ostateczny dowód na to, że nie może liczyć już na łaskawość siły wyższej? Wie, że nie ma najmniejszych szans, jakakolwiek walka jest bez sensu. Ucieczka? Na jej krótkich, osłabionych łapach daleko nie ucieknie, zanim ostre kły rozszarpią jej ciało na strzępy. To koniec. Stoi z pazurami wbitymi w ziemię, pogodzona ze swoim losem. Może tak będzie lepiej. Warkot psa dudni jej w głowie, zagłuszając wszelkie myśli, lepka, ciepła krew spływa po jej nodze. Nagle gdzieś z jej prawej strony pojawia się błysk jasnego futra, który sprawia, że bura gwałtownie podnosi głowę. Tym razem jednak to nie kolejne zagrożenie, a ... Kot. Kot, który właśnie rzucił się na brzuch wielkiego psa. Niespodziewane wybawienie przewraca bieg myśli w głowie Kikimory ponownie. Czy to jednak.. nie jej koniec? Została uratowana, Słońce nad nią czuwa, grzeszną? Myśli w głowie kotłują się, ale instynkt i łapy reagują na swój sposób. Krótkie kończyny same rzucają się do biegu, sierść jeży się, gdy bura kotka, skulona biegnie na oślep przed siebie, byle dalej od warczącego kundla. Tchórzy. Ponownie. Gardło jej się ściska. Czemu ucieka? Jej życie nie ma przecież najmniejszego sensu. A mogłaby pomóc obcej kotce. Pomóc? Jak niby? A może Słońce dało ci kolejną szansę, nie zmarnuj jej. Jesteś córą Słońca, wybraną. Myśli wewnątrz jej czaszki zderzają się ze sobą, a jednak krótkie łapy wciąż biegną. Zostawiając kota na pewną śmierć. Kikimora ponownie drętwieje, nie chce czuć już nic.

Nie zasłużyłaś na tą szansę, pożal się Boże, wybrana.

//Zt

You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice
Before you get to taste the finer life
My mother taught me, gotta just survive
Put on a smile, just find a vice

♕ Don't hate the girl, just hate the crime ♕


Oh, forgive me ♁ Lord ♁ oh, I'm a good girl
I'd never hurt a fly, but I've got walls to climb
Oh, forgive me, ☼ Lord ☼ oh, a minor chord
You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
LVL 2 110 / 150
MedLVL 2 50 / 300
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
atak fafika » krytyczny! » 12 hp
atak padliny » krytyczny! » 1hp

  Kikimora wykorzystuje sytuację tak, jak może, i wraz ze zjawieniem się pomocy bierze nogi za pas. Odbywa się to bez większych problemów; więcej, masywny doberman wręcz natychmiast przenosi uwagę na łaciatą kotkę, która usiłuje zaatakować jego brzuch. To się agresorowi nie podoba; gdy tylko Padlina nurkuje w dół, ten z warkotem pochyla łeb, by chwycić w zęby fałdę skóry z kociego grzbietu. Córkę Jodłowej Gałązki przeszywa ból, i choć rana nie jest szczególnie głęboka, uderzenia serca później zaczynają skapywać niej kropelki krwi; Fafik wychodzi natomiast bez większych szkód. Pochwycenie przez przeciwnika utrudnia Padlinie jakiekolwiek manewry, zostawia zwierzęciu jedynie płytkie ślady pazurów.

padlinka: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 75-12=63/75 | W: 55-3=52/55
★ rana 1. stopnia - płytkie ugryzienie na grzbiecie; krwawi
  » -1 hp do końca walki

doberman fafik: S: 26 | Zr: 15 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 130-1=129/130 | W: 67-3=64/70
★ rana 0. stopnia - płytkie zadrapanie na brzuchu

Spoiler: kiki
kikimora: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 11 | Sz: 3 | Zm: 8 | HP: 42/55 | W: 55/55
★ rana 1. stopnia - ugryzienie w prawe udo; krwawi; brak infekcji
  » -1 hp co turę

LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości