Logo Artemidy
Kamienne Pazury
#76
***

Po Ziemiach Niczyich łaziła niewielka, szylkretowa kotka. Często można było ją tutaj spotkać, choć zwykle starała się nie zwracać niczyjej uwagi. Raczej unikała kontaktów z innymi kotami, a gdy już jakieś jej się przytrafiły, nie mówiła zbyt wiele - z resztą w ogóle nigdy nie była zbytnio wylewna. Ktoś ją kiedyś bardzo dobrze nauczył, żeby nie otwierać pyska bez wyraźnej potrzeby. Teoretycznie rozmowy z tubylcami powinny być przydatne. Ale nigdy nie były i Bagno przestała już dawno wierzyć w to, że ktokolwiek jej pomoże. Od bardzo dawna była zostawiona sama sobie i nie wierzyła, że ktokolwiek chciałby jej pomóc. Bo niby dlaczego? Była tylko żałosną kulką futra, paskudną kocicą, która zmarnowała praktycznie całe swoje życie i potrafiła jedynie wszystko niszczyć.
Szła przed siebie i wytężała wszystkie zmysły. Nie zamierzała jednak polować - dlatego ignorowała wszystkie tropy zwierzyny, na jakie trafiały. Szukała kotów. Kotów, których prawdopodobnie już od dawna nie było w okolicy... Ale ona nie przestawała. Nigdy.

/zapraszam kogokolwiek/
I am cold, can you hear
I will fly, with no hope, no fear
And the ground, taunts my wings
Plummet as I sing, plummet as I sing
LVL 5 125 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
***
Nawałnica nie miała szczególnych planów na ten dzień, jedyne co chciała zrobić to po prostu połazić po terenach. Znała je praktycznie na pamięć, oczywiście oprócz miasta, bo tam rzadziej chodziła, ale tak to resztę znała jak własną łapę. W końcu kto by nie znał ziem niczyich po tak długim czasie przebywaniu na nich, już kocicy raczej nic nie zdziwi. Ale póki co nie miała planów wybierać się na osiedle dwunogów, bo po co, za to miała ochotę przejść się bardziej w stronę pierzastego lasu, oczywiście z dala od terenów Cienia. Nadal nie chciała zbliżać się do ich granicy, bo zwyczajnie nie lubiła Cienistych. Według niej praktycznie każdy był tak samo słaby jak ich gwiazda.
Ale do rzeczy - dojście na te tereny, a dokładniej na Kamienne Pazury, zajęło jej około pół dnia. Na szczęście słońce jeszcze nie chyliło się ku horyzontowi, więc na spokojnie może sobie tu posiedzieć. Choć nawet gdyby się ściemniało, to czy to miałoby jakiekolwiek znaczenie? Przecież jest samotnikiem, może robić co chce i kiedy chce, za to kocha właśnie takie życie. Nikt jej nie zabroni zostać tu na noc, czy nie polować przez jakiś czas. Czuła się wolna. Aż uśmiechnęła się sama do siebie.
Gdy już dotarła na Kamienne Pazury to postanowiła, że sobie wejdzie na pobliskie drzewo, bo czemu nie. Wspięła się dość zwinnie na jedną z wyższych i grubszych gałęzi - tam się położyła i zaczęła złotymi ślepiami obserwować teren. Jej wzrok był uważny, zaś na pysku widniała typowa dla niej obojętność. Miała po prostu ochotę poobserwować ten dziwny teren, gdyż drugich takich kamiennych pazurów nie ma w okolicy.

//Bóbr
blooming ever-sweet, the evil flower reaps
drowning in c o l o r s til it’s all you can see
pitiful as ever, they were growing by her side
just to pave the road ahead for her
THEIR DESTINY TO DIE
LVL 5 0 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
Nie miała okazji zwiedzić tej konkretnej części ziem niczyich. Znała dobrze tereny przy Siedlisku Koni, spacerowała swego czasu w okolicach Łanu Rzepaku, jasne, ale Leśne Ostępy, mimo, że były najbliżej, zaraz za Czarnym Ogonem, nie były jej jeszcze tak dobrze znane, właśnie dlatego w końcu postanowiła się tam wybrać, wiedziona ciekawością i chęcią poznania nowych miejsc. Zwłaszcza, że jakby nie patrzeć - Kamienne Pazury były jedne. I były miejscem iście intrygującym, nad którym wisiała dziwna aura. A jak wiadomo, pierworodną córkę Krogulec od małego ciągnęło do tego, co ją fascynowało. Chciała to badać, odkrywać.
Przebrodziła przez Czarny Ogon bez problemów, otrzepała się z wody gdy tylko wyszła na drugi brzeg i pochyliła nad ziemią, wciągając zapach ziem niczyich. Zawsze miała wrażenie, że za terenami Klanu Cienia trawa była zieleńsza i wszystko wyglądało...dziczej. Czuła się jeszcze bardziej wolna, niż zazwyczaj. Uchyliła lekko pysk, wciągając lepiej zapach wilgotnego lasu. Popołudniowe powietrze rozwiało jej gęste, pstrokate futro; ruszyła sztywno przed siebie. Chwilę zajęło jej dotarcie do cmentarza, nazwanego przez koty Kamiennymi Pazurami. Słyszała o tym miejscu, ale nigdy nie widziała go na własne oczy. Czujnym wzrokiem przeskanowała okolicę, krążąc wokół kamiennych konstrukcji ciekawa, obwąchując dokładnie, przyglądając im się. Nie wyczuła obecności innego kota. Przynajmniej na razie.
Zmrużyła oczy i machnęła kitą. Nad tym miejscem naprawdę wisiała dziwna aura a powietrze wydawało się cięższe.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
W przeciwieństwie do Bóbr Nawałnica praktycznie od razu poczuła iż przyszedł tu ktoś niezapowiedziany. Kocica miała nieco wyostrzone zmysły, a poza tym ona z kilometra wyczuje ten cuchnący smród, który nosili na sobie członkowie Klanu Cienia. Doskonale go znała, mimo iż na ziemiach niczyich to taka nowość spotkać tą woń. No ale cóż, nic nie poradzi. Na jej pysku pojawił się lekki grymas, zaś ogon lekko zawirował w powietrzu. No super, nie może mieć nawet popołudnia wolnego, będzie musiała się jeszcze użerać z jakimś cieniasem.
Po jakiś kilku uderzeniach serca udało jej się dostrzec ową sylwetkę klanowego kotka. Kocica. Dość masywna, lecz to nie zmieniało faktu iż należała do tych klanów, co powodowało iż stawała się słabsza o jakieś pięćdziesiąt procent. Nawałnica zwyczajnie uznawała każdego kto jest w klanie za słabego, przez to że idą na skróty i są niepoważni. Posiadają jakąś władzę, jakiś kodeks od czapy i przede wszystkim nie znają prawdziwego życia. Jako samotnik trzeba trochę wysilić się by przeżyć, więc albo jesteś silniejszy, albo giniesz. Proste. Przeżyją tylko najsilniejsi, a w klanach zwyczajnie zostawali tylko Ci najsłabsi. No oczywiście oprócz tych, którzy to widzą i mają zamiar zrobić jak Nawałnica. Czyli odejść, bądź zostać wygnanym, jeden pies. Ale wracając do sytuacji - złotooka nieco wyprostowała się, na jej pysku widniało niezadowolenie, lecz póki co postanowiła pozostać w cieniu drzewo. Ruszyła tylko lekko wąsami i wpatrywała się uważnie w sylwetkę Wojowniczki. Jakoś nie miała zamiaru zaczynać pierwsza rozmowy, oczywiście o ile taka w ogóle będzie.
blooming ever-sweet, the evil flower reaps
drowning in c o l o r s til it’s all you can see
pitiful as ever, they were growing by her side
just to pave the road ahead for her
THEIR DESTINY TO DIE
LVL 5 0 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
Gdyby między córką mafiosy Iwana a Bobrzycą jednak rozpoczęła się jakaś rozmowa, może jednak zdołałyby się dogadać? Nastawienie do kodeksu i życia w Klanie miały podobne. Szylkretka nigdy nie mogła polegać na nikim poza jedną ze swoich sióstr, bo rodzice się nią przejmowali tak, że aż wcale Jej mistrz również, tak jak w sumie cały Klan Cienia. Od momentu w którym jej matka zaszła w ciążę po raz drugi, żyła praktycznie sama, radziła sobie sama. Końcówka grubej kity zawirowała nerwowo w powietrzu na wspomnienia. Pierwszy raz, gdy zorientowała się, że Krogulec zaszła...żałosne. To, że jeszcze należała do Klanu było spowodowane jedynie tym, że na razie nie chciało jej się nigdzie stąd ruszać. Na razie. Gdyby Wiewiór został przywódcą? Wtedy wyszłaby z obozu i do niego nie wróciła bez mrugnięcia powieką. Złożenie przysięgi to jedno. Dotrzymanie jej to drugie.
Nikt się nie dowie, dopóki wojowniczka będzie zachowywała się wystarczająco przyzwoicie. Bardziej racjonalnie, niż jej kuzynka, tak czy siak.
Bobrzyca uchyliła lekko pysk, ponownie wciągając w płuca zapach lasu i dziwną woń która otaczała całe Kamienne Pazury. Rozejrzała się. Z każdym uderzeniem serca miała wrażenie, że ktoś ją...obserwuje. Jakby wyczuwała na sobie czyjeś ślepia, czyjeś spojrzenie. Zmrużyła złociste oczy. Zastrzygła uchem; słowik. Słowik przeleciał nad jej głową. Momentalnie uniosła łeb w kierunku koron drzew. Dopiero po kilku chwilach dojrzała, że nie jest sama.
Samotnicy nie byli jej obcy, nie byli dla niej już dziwnym, niespotykanym, mistycznym widokiem. Przekręciła delikatnie pstrokaty pysk, wbijając czujne spojrzenie w szarą, masywną kocicę rozłożoną na jednej z gałęzi wciąż nagich drzew.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
Czy się dogadają czy nie, to zależy od wielu czynników. Tak na pierwszy rzut oka ciężko stwierdzić czy Nawałnica polubiłaby Bóbr; póki co uważała ją za zwykłego klanowego kotka tak jak innych. Praktycznie każdy kto nosił na sobie ten obrzydliwy zapach był dla złotookiej po prostu słaby. Nie znał przygód, nie znał adrenaliny, był nikim. Wszystko dopiero zmienia się jak pójdzie przynajmniej na jedną noc poza tereny, tam gdzie co krok można natknąć się na niebezpieczeństwo. Trzeba umieć sobie radzić i żadna wiedza z kodeksu nie przyda się wtedy. Nikt nie przybędzie Ci na pomoc, możliwe iż nawet po śmierci zostanie się zapomnianym, ale czy to ważne? Za cenę prawdziwego życia jest to warte.
Długo zajęło Wojowniczce zorientowała się o swoim towarzystwie, ale czego można spodziewać się po klanowych kotkach? Nawałnicy to wcale nie zdziwiło. Nadal utrzymywała tą swoją kamienną maskę; tą obojętność, a jednocześnie niezadowolenie. Zarazem także wbijała czuje i uważnie spojrzenie w Bóbr, bo musiała mieć ją oczywiście na widoku. Co jak coś jej strzeli do głowy, może jest tym typem co zwyczajnie nie lubi samotników, koty z Cienia były naprawdę dziwne, więc nic ją nie zdziwi.
W trakcie tego przyglądania się udało jej się przy okazji zauważyć ślady paru blizn na kocicy. No nieźle, cienisty z bliznami, tego się nie spotyka codziennie. No a do tego trochę masywna, trzeba przyznać, że jak na cieniasa jest nawet nieźle, choć mogło być lepiej. Ruszyła lekko ogonem, lecz tak to nadal leżała, nie odzywając się ani jednym słowem. Po co miała zaczynać rozmowę? I na jaki temat, nie obchodził jej raczej powód dla którego córka Krogulczej Łapy tu jest. Może mogłaby pozyskać jakieś informacje tylko, ale od czego ma się Cierń, nie?
blooming ever-sweet, the evil flower reaps
drowning in c o l o r s til it’s all you can see
pitiful as ever, they were growing by her side
just to pave the road ahead for her
THEIR DESTINY TO DIE
LVL 5 0 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
I Bobrzy Kieł była tego absolutnie w pełni świadoma. Wiedziała, że nie można polegać na innych. Co z tego, że Klan to, jak to wpaja się młodym, ta jedna, wielka rodzina? Co z tego, że trzeba go według kodeksu chronić, ceną własnego życia? Co z tego, jeśli i tak nikt nie przybędzie ci z pomocą, gdy walczysz z rysiem, bo tak nakazuje kodeks, aby bronić swojego Klanu? Czy śmierć w obronie Klanu zostanie w jakikolwiek sposób uhonorowana? Czy wojownik, który oddał życie swemu Klanowi dostanie własny, prywatny, specjalny grób i będą o nim mówić przez pokolenia legendy?
Nie. Nawet taki zostanie po prostu wrzucony do dziury w ziemi i zapomniany kilka księżyców potem. Hipokryzja. Bezsens. Idiotyzm. Bzdury. Propaganda którą Wężownik i wszyscy inny Klanowi przywódcy wciskają kociętom, robiąc z nich swoje bezmózgie, posłuszne małpki które są gotowe wpaść pod szczęki borsuka "za klan! za przywódcę!".
Stek bzdur.
Szylkretka zmarszczyła nieznacznie brwi, mając wrażenie, że szara kocica jest z czegoś niezadowolona. Złociste spojrzenie samotniczki coś tak jej podpowiadało. Niby na pysku córki mafiosy widniał kamienny, niewzruszony wyraz, a jednocześnie grymas niezadowolenia. Bóbr trzepnęła jedynie uchem i zaciekawiona, postanowiła podejść bliżej. Złapała się pazurami pnia drzewa, na którym rozsiadła się nieznajoma kocica i zaczęła wspinać mechanicznie, aby po chwili usiąść na gałęzi obok, może odrobinę wyżej. Bez słowa. Po prostu.
Żeby przyjrzeć się Nawałnicy. Ot tak.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
Dokładnie. Klan raczej nie był do niczego potrzebny, po prostu istniał i był dla słabeuszy. Dla tych co nie umieją sobie poradzić, co posiadają jakieś wady, czyli innymi słowy dla nieudaczników. Już nie trzeba chyba wspominać o tym iż nic tam nie ma najmniejszego sensu. Kodeks, władza, jakieś głupie kary - po co to wszystko? Nawałnica nigdy tego nie rozumiała. Poza tym, tak czy siak każdy Cię tam kiedyś zapomni. Umrzesz i już, po co ktokolwiek miałby wiedzieć że był taki i taki wojownik. Już po paru księżycach nikt nie wie kim byłeś, kim jesteś i co w ogóle tam robiłeś. A co tyczy się tej wielkiej rodziny, to no bardzo jest to "rodziną". Taką, że jak już Nawałnica była kociakiem to Traszka najzwyczajniej w świecie dokuczała Splątanej, a na nią samą krzywo się patrzyła. Zresztą tak samo jak te jej larwy, Nietoperz czy inni. Nadal ich nie lubiła i gdyby tylko wiedziała o śmierci Nietoperza byłaby w niebo wzięta. Może to nie przez nią umarł, ale nadal śmierć to śmierć, kto umarł ten nie żyje - proste.
Ucho złotookiej lekko drgnęło gdy tylko zauważyła jak kocica zbliża się do pnia. Automatycznie napięła mięśnie gotowa coś zrobić, w końcu nie wiedziała co tamta chce zrobić. Na szczęście nie musiała wstawać i atakować, Wojowniczka zdecydowała się tylko usiąść na gałęzi obok. Ciekawe co ona planowała. Nawałnica lekko przymrużyła oczy, mierząc przy okazji Bóbr uważnym spojrzeniem. Wąsy niebieskiej lekko drgnęły, trzepnęła ogonem i dopiero po jakimś dłuższym czasie przyglądania się postanowiła otworzyć pysk.
- Czego - miauknęła bez większych emocji, tak jakby były to zwykłe puste słowa, choć gdzieś tam można było usłyszeć typowy gniew czy obojętność, ale to przy dokładniejszym wsłuchaniu się. Tak to mina kocicy się nie zmieniała; nadal trwała kamienna maska, a sama samotniczka jak leżała, tak nadal leży. Nic się nie zmieniło.
blooming ever-sweet, the evil flower reaps
drowning in c o l o r s til it’s all you can see
pitiful as ever, they were growing by her side
just to pave the road ahead for her
THEIR DESTINY TO DIE
LVL 5 0 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
Bóbr od tego właśnie była, aby wsłuchiwać się w słowa innych kotów, analizować ich zachowania, mimikę, po wyrazie pyska, po mowie ciała próbując ocenić, co mogą czuć. Robiła to od zawsze i zostało jej to do dnia dzisiejszego we krwi. Sama nigdy nie była w stanie zrozumieć niektórych emocji, więc jedynie analizowała i obserwowała swoje otoczenie, chłonąc, ucząc się z własnego doświadczenia - nie dzięki komuś. Matka mogła co najwyżej wyjaśnić jej parę kwestii, ojciec mógł pokazać sztukę polowania, ale całej reszty, jak walczyć, jak wspinać się po drzewach? Nauczyła się samodzielnie. Nawet większość tego śmiesznego kodeksu ułożyła sama, pałętając się i słuchając tego, co mają do powiedzenia inni, bardziej doświadczeni Cieniści. Uczyła się z obserwacji. Na własnych błędach. Nigdy nie traktowała porażek jako powód do wielkiego wstydu, a raczej jako wydarzenie, z którego można się czegoś nauczyć, wyciągnąć wnioski.
Ze samych zwycięstw nie nauczy się niczego.
Szylkretowa kocica majtnęła leniwie ogonem, rozsiadając się wygodniej na gałęzi; kita zwisała teraz bezwładnie wzdłuż pnia, tak samo, jak jedna z wyciągniętych, tylnych łap Bobrzycy. Trzymała się gałęzi przednimi łapami, wbijając w nie lekko swoje pazury, wystarczająco, aby się utrzymać. Obserwowała uważnie każdy najmniejszy ruch Nawałnicy, wyłapując każdą nutę w jej głosie która mogła świadczyć o...czymś innym, niż obojętność i gniew. I w sumie nie wyłapała nic innego, jakby szara była faktyczną, burzową, kłębiącą się chmurą która kumulowała w sobie nic tylko złość i niezadowolenie z otaczającego jej świata.
Bobrzy Kieł jedynie wzruszyła barkami i przekręciła łeb, aż coś strzyknęło jej głośno w karku.
- Siedzę. Zabronisz?
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
Nawałnica w przeciwieństwie do Bóbr nie zwracała tak dużej uwagi na ton, minę, czyli analizę zachowania drugiego kota. Ją to zwyczajnie nie obchodziło i nie widziała potrzeby, bo i po co? Ma to jej jakoś pomóc w zrozumieniu siebie samej? No chyba nie. Kocicę nie za bardzo obchodziły obce uczucia, czy jest smutny, radosny, a może zły. Dlatego też teraz jakoś nie zwracała uwagi na ton głosu wojowniczki klanu cienia, ani na jej mimikę. Widziała tylko to co mogła widzieć na pierwszy rzut oka - to co głębsze raczej jej nie ciekawiło. Ot po prostu córka Krogulczej Łapy była neutralna i obojętna, nic więcej.
Ucho i wąsy złotookiej lekko drgnęły gdy usłyszała odpowiedź kocicy. Nie o to jej chodziło, w końcu nie pytała co robi, a czego chce. Widać ktoś musi popracować nad słuchaniem ze zrozumieniem. Niebieska lekko wyprostowała się, nadal mierząc kocicę uważnym wzorkiem i śledząc ruchy, czy przypadkiem nic jej nie strzeli do głowy. Ale nie, jednak nie strzeliło, to nawet lepiej. Choć mimo wszystko Nawałnica pozostawała czuja, po cieniasach można się spodziewać wszystkiego.
- Nie - odparła krótki i na temat w odpowiedzi na pytanie. Jej głos był dość chłodny, ale zwierał nutkę obojętności. - Czego tu szukasz. Tu na cmentarzu. Twoje tereny są w zupełnie inna stronę - dodała po chwili, a raczej parsknęła. Nadal nie rozumiała po co klanowe koty wychodzą tak daleko skoro mają swoje tereny i ich tak pilnują. Jeśli im się już nie podobają tamte to niech oddadzą je samotnikom, a sami znów się przeprowadzą. Bo czemu nie.
blooming ever-sweet, the evil flower reaps
drowning in c o l o r s til it’s all you can see
pitiful as ever, they were growing by her side
just to pave the road ahead for her
THEIR DESTINY TO DIE
LVL 5 0 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Bobrzego Kła nie obchodziły uczucia innych kotów jako tako, w większości nie zważała na to, czy kogoś zasmuci, czy nie, chciała tylko wywoływać reakcję, nadszarpywać psychikę innych kotów jeśli tego wymagała sytuacja - cokolwiek byle tańczyli jak im gra. Z jednej strony próbowała zrozumieć emocje, odczucia które pokazują inni, bo sama swoich nie potrafiła pojąć, a jednocześnie jej nie obchodziło czy ktoś jest w tej chwili zły, czy smutny. Hipokryzja? Może trochę. To też jej nie obchodziło. Mało co poza własnym interesem, Psiną i kilkoma innymi osobnikami Bobrzy Kieł kiedykolwiek obchodziło.
I do tego czegoś na pewno nie należał kodeks i polityka Klanów. Jej tereny były w inną stronę? Ta. Wiedziała. Zmrużyła lekko złociste ślepia, słysząc słowo cmentarz. Tak samotnicy i dwunodzy nazywali Kamienne Pazury? No dobra. Niech będzie. Ciekawe.
- I co w związku z tym - wymruczała gładko, zupełnie beznamiętnie a jej ogon zawirował kilka razy leniwie, zwisając wzdłuż pnia drzewa na którym siedziała. - Mam prawo tutaj być. Takie samo jak ty. Czy jestem z Klanu, czy nie. Nie muszę ciągle siedzieć na dupie w obozie - wojowniczka wzruszyła barkami. - Czyli miałaś już styczność z Klanami?
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
Podobnie i Nawałnice nie za bardzo obchodził kodeks. Owszem znała go, ale nigdy go nie przestrzegała, nawet jak była w klanie. Nie widziała takiej potrzeby, bo były to zwykłe bzdury, które z klanowych kotów robiły wariatów. Wszystko tam było...bez sensu. Na przykład polowanie najpierw dla innych a potem dla siebie. Czyli co, miała umierać z głodu tylko po to by inni się najedli? Wystarczyłoby powiedzieć, przynajmniej raz w ciągu dnia polować i to by wystarczyło. Co prawda tak czy siak Nawałnica podjadała na polowaniu jak była w klanie, ale to temat na zupełnie inną okazję. Wracając do rzeczywistości. Niebieska znów trzepnęła uchem i zmrużyła lekko ślepia, podobnie jak wojowniczka. Znów nie dostała takiej odpowiedzi jak chciała. Powoli zaczynało ją to denerwować, lecz nie dawała po sobie tego poznać. Nadal pozostawała niewzruszona jak wcześniej, bo po co pokazywać iż jest się tym zirytowanym. Lepiej przemilczeć temat i to wszystko. Przewróciła tylko oczami lekko i znów zerknęła na Bóbr. Cóż, nie dowie się czemu ta wybrała się na niczyje, może tylko założyć iż to była zwykła jej ciekawość, nic więcej.
- Jak widać tak - odpowiedziała znów chłodnym tonem głosu, a jej ogon w między czasie lekko zawirował w powietrzu, a na pysku pojawił się niewyraźny grymas. Nie lubiła myśleć o czasach kiedy żyła w klanie, to było okropne. O wiele lepiej czuła się jako samotnik.
blooming ever-sweet, the evil flower reaps
drowning in c o l o r s til it’s all you can see
pitiful as ever, they were growing by her side
just to pave the road ahead for her
THEIR DESTINY TO DIE
LVL 5 0 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
Krogulcza córka nigdy nikomu nie zdradzała wprost tego co planuje, co ma aktualnie na myśli, po co jest w danym miejscu akurat w tej chwili. To nie był ich interes. To nie był niczyj interes, tylko jej sprawa. Nikogo nie powinno to obchodzić i jeżeli ktoś ją pytał wprost, to niestety w wielu przypadkach nie miał co myśleć o konkretnej odpowiedzi od Bóbr.
Kodeks chociaż był stosunkowo przejrzysty, czasem w mniemaniu Bobrzego Kła był zupełnie, kompletnie bez sensu. Dziękowanie trupom za upolowaną zdobycz, jakby to od trupów zależało. Starsi jedzą pierwszy? Idiotyzm. Słowo przywódcy jest prawem? Ha. Dobre sobie. Po co komu nocne milczenie po mianowaniu? Dlaczego terminatorzy muszą mieć sześć księżyców, żeby móc nimi w ogóle zostać, jak gdyby nie mogli zacząć treningu nieco wcześniej? Byłoby w tym coś złego? Im szybciej bachory zaczną się ogarniać, uczyć nowych rzeczy, tym lepiej.
- Złe wspomnienia z Klanowymi kotami - spytała, głębokim tonem, wskazując ruchem głowy na wyraźne ślady po kocich pazurach na gardzieli niebieskiej, burzowej chmury. Klanowi, czy inni samotnik?
Bobrzyca nie wiedziała, że Nawałnica kiedyś należała do Klanu Cienia. To byłaby bardzo ciekawa i przydatna wiedza, ale szylkretka nie miała punktu zaczepienia, jakiejkolwiek wiedzy o Podniebnej Łapie, o Jeżynie dręczącej kocięta.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
Kodeks w większości był bez sensu. O tym jak widać wie Bóbr i Nawałnica. Rzeczywiście część zasad może jest logiczna, ale w większości nie miały sensu. A przynajmniej samotniczka nie widziała w nich żadnej logiki. Cieszyła się w duchu, że już nie podlega pod kodeks i może sobie robić co chce. Żadni gwiezdni, żaden przywódca czy wojownik nie zabroni jej jeść na polowaniu. Ha, to było życie, w klanie tylko siedzą same słabeusze. Teraz sama sobie wyznaczała zasady. Od zawsze czuła się pewniej jak sama sobie radziła, pewnie to przez geny, w końcu jej ojciec również jest samotnikiem. Można powiedzieć, że ma to rodzinnie. Aż zaczęło ją ciekawić kto jeszcze z jej rodzeństwa odszedł z klanu, kto wie może całe, nawet nie zdziwiłaby się szczególnie.
Gdy tylko Bóbr wskazała ruchem głowy na jej bliznę, a potem zapytała o złe wspomnienia, to Nawałnica lekko się zdziwiła. Nie okazywała tego co prawda, nadal na jej pysku można było dostrzec obojętność, ale jej ucho i wąsy lekko drgnęły. Zaczęła się zastanawiać skąd jej ten pomysł przyszedł do głowy. Może coś o nie słyszała? W sumie nie zdziwiłaby się, w końcu Cierń doskonale wie iż żyje i mogła powiedzieć większości klanu o jej obecności tu. Kto wie. Na jej pysku pojawił się lekki grymas, no zaraz się przekonamy.
- To? Samotnik. I tak już nie żyje - odpowiedziała dość chłodnym tonem głosu, spoglądając na Bóbr również chłodnym wzrokiem. - Choć nie będę ukrywać, nie mam z kotami z klanu dobrych wspomnień - dodała po chwili. Specjalnie nie wspominała dokładnie o co chodzi, bo i po co dzielić się tym, że należała do tego samego klanu co wojowniczka? Chyba nie było to za bardzo ważne teraz.
blooming ever-sweet, the evil flower reaps
drowning in c o l o r s til it’s all you can see
pitiful as ever, they were growing by her side
just to pave the road ahead for her
THEIR DESTINY TO DIE
LVL 5 0 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
Niektórzy nie byli stworzeni do życia w Klanie. Jednym z tych kotów była o dziwo, Bóbr, która chociaż była kotem Klanowym z krwi i kości, jej rodzice byli kotami Klanowymi z krwi i kości, poznała wszystkie niezbędne zasady, wiedziała, jak Klan funkcjonuje, nie czuła się tam w pełni...swobodna. Obserwowali ją. Każdy jej ruch, jeśli zrobiła coś źle, Wężownik zaraz o tym wiedział. Nawet, jeżeli w jej uznaniu to, co robiła, było słuszne. Z drugiej strony, szylkretka miała spaczone poczucie moralności. Właściwie od zawsze. W pewnym sensie się z tym urodziła.
Wyłapała jedynie jak wibrysy kocicy z którą rozmawiała zadrgały. Zaskoczona takim pytaniem? Miała flashbacki z Wietnamu? Jedno i drugie? Bobrzy Kieł nie wiedziała wcześniej o istnieniu Nawałnicy ani o tym, że, cóż, należała do Klanu Cienia. Nie pytała nigdy Ciernistego Kwiatu o koty o których nawet nie wiedziała, że stąpają do ziemi. To byłoby absurdalne. W ogóle nie pytała nikogo o koty, które jej nie obchodziły i nie były jej do niczego potrzebne.
Ale silna kocica, która nie podlega kodeksowi? Ta mogłaby się przydać.
- Ja też nie - mruknęła, przekręcając lekko łeb aby przesunąć szorstkim językiem po zmierzwionym futrze na swoim karku. Dopiero po chwili odwróciła pysk w kierunku szarej rozmówczyni. - Swoją drogą jestem Bobrzy Kieł. Bóbr. Te zmiany imion też nie mają sensu. Utrudnia to jedynie życie.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości