Logo Artemidy
Kamienne Pazury
-Luźno biegające psy na Osiedlu to coś innego niż te dzikie bezpańskie -odparł, sam urodził się i mieszkał przez jakiś czas na Osiedlu to zdawał sobie sprawę z tej różnicy i była ona dość spora- Żyłem tam jakiś czas to znam kilka różnic i plotek. Na Osiedlu jest dużo bezpieczniej. A ty dalej jesteś jeszcze bardzo młody.
Artem nie zdziwił się kiedy usłyszał, że cynamonowy nie wie o Klanach. Osobiście to on sam prawdopodobnie nie usłyszałby o nich gdyby nie przypadek. Po prostu znalazł się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. No i na dodatek inni samotnicy też mogą być problemem. Nie trudno jest z takimi o jakieś kłótnie, których Artem już zdążył doświadczyć.
-No i trzeba uważać na pazury -odparł pokazując swoje prawe udo z blizną po pazurach.
Jednak potem doszedł do wniosku, że nie chciał aż tak straszyć kocurka, więc dodał do tego coś co wydawało mu się być dobrą wiadomością.
-No są, ale dopóki nie wejdziesz na ich teren to nie masz się czym przejmować.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Już otwierał pysk by oznajmić, że o dzikich bezpańskich też słyszał i jeśli to jest najgorsze co go tu może spotkać to on sobie poradzi, bo go byle kundel życia nie pozbawi. Tyle że pojawił się temat orionowego wieku i już ta kwestia stała się priorytetem cynamona. Wyprostował się.
- No dokładnie, bardzo młody. Piękny, młody, szybki, więc dam radę uciec przed zagrożeniem, niezależnie od tego czy pies osiedlowy czy dziki. - oznajmił, w stu procentach przekonany co do prawdziwości swoich słów. Miał po swojej stronie gwiazdy oraz absurdalne szczęście. Nie potrafił sobie nawet wyobrazić sytuacji, z której jego długie łapki nie znalazłyby wyjścia. A skoro to głównie na psy trzeba tu było uważać, a nie mroczne zjawy to już w ogóle hakuna matata.
- Och, a kto ciebie tak urządził? - zapytał, krzywiąc się do blizny. Przesunął się o parę kroków by się jej lepiej przyjrzeć i pierwszy wniosek był taki, że nie chciałby nic podobnego na swojej zgrabnej nóżce. Drugi wniosek zresztą był taki, że wolałby się nie nabawić żadnej blizny, gdziekolwiek.
Dzikusy z lasu wzbudzały w nim mieszane uczucia, a im więcej faktów (i przede wszystkim teorii) przybywało do jego główki, tym ciężej było jednoznacznie zaklasyfikować jego reakcję. Podobała mu się wizja mniej rozwiniętych kotków, które z radością przyjęłyby nauki od kogoś tak oświeconego jak Orion. Tylko że wychodziło póki co na to, że te dzikusy to jakieś niechętne do rozwoju i sprzedające niemiłe blizny. Nie, jako rozsądny kot potrzebował więcej danych, więc przysiadł wreszcie i przejechał językiem po futerku na sierści. Znowu piękny. Wspaniale. Teraz mógł wrócić do myślenia.
- Jeszcze raz. Tu są leśne dzikusy. Mają swój teren. Gdzie? Jak się na niego wejdzie to najpierw atakują, potem zadają pytania, tak?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-No, jeszcze są drapieżniki, nie tylko psy, ale takie wydaje mi się, że na pewno rozpoznasz, nie muszę ci raczej nic mówić -stwierdził kirdy zobaczył pewność siebie w całej mimice ciała kocura. Chociaż głęboko w sercu troszeczkę wątpił w to czy z takim charakterem kocur będzie w stanie zmusić się do ucieczki przed drapieżnikiem... może przydałoby się mu trochę oleju do głowy wlać? Ale raczej na to potrzebowałby więcej czasu niż trwa przeciętna rozmowa.... I w tym momencie Artem zorientował się, że myśli niczym Suchy. Czy ja jestem już aż taki stary, że myślę jak mój ojciec? No, ale musiał przyznać, że szkoda by mu było gdyby nieznajomy kocur zakończył żywot w tak młodym wieku.
-Pożarłem się z pewnym samotnikiem i taką pamiątkę po nim dostałem -Artem przypomniał sobie jak gdzieś na początku swoich przygód pokłócił się z jakimś kotem, który zalazł mu za skórę i ten poszarpał mu nogę. Niby Artem dłużny mu nie pozostał, ale to na nogę nie pomogło jak widać- Gdyby nie pewna starsza kocica, która nauczyła mnie jak się połatać to pewnie bym miał niezłe problemy.
Wohoho, strasznie dużo tych pytań. Ciekawe czy były podszyte ciekawością czy czymś innym. Artem odtworzył sobie w głowie mapę najbliższej okolicy jaką do tej pory poznał i zasłyszał, żeby jak najlepiej opisać kocurowi teren o jakim myślał.
-Jak zrobisz kwadrat stąd do Siedliska Koni, od Siedliska do Grzmiącej Ścieżki, potem wzdłuż Grzmiącej Ścieżki i od Grzmiącej Ścieżki tutaj to w środku wyjdą ich tereny jeśli niczego nie pomieszałem -odparł, a potem zabrał się za drugie pytanie- No i słyszałem, że tak właśnie jest.
Ciemnobrązowy point pomyślał, że strasznie dużo musiał tłumaczyć. Trochę się tym zmartwił. Czy ten kocur w ogóle interesował się czymkolwiek, czy liczył może bardziej na szczęście i uśmiech losu? Jeśli to drugie to było to dość naiwne myślenie, które raczej długo go nie pociągnie.
-Jesteś pewien, że dasz sobie radę?
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokiwał z zadowoleniem łbem. Takim zupełnie szczerym zadowoleniem, bo to zawsze był dobry dzień, gdy po krótkiej rozmowie drugi kot już był w stanie pojąć, że Orion zna się na rzeczy i zagrożenie potrafi rozpoznać z dużej odległości. I go sprytnie uniknąć. Gdyby Orion był szczery sam ze sobą chociaż to przyznałby, że drapieżniki niepokoją go nieco bardziej niż psy, bo tych jeszcze nigdy nie widział, więc może niekoniecznie, na podstawie mglistych opisów, dałby radę je rozpoznać z dużej odległości i zmyć się nim sytuacja zrobi się niebezpieczna, ale czasami w delikatnym okłamywaniu siebie był jakiś komfort.
- Huh, ja podziękuję za takie pamiątki. - mruknął bardziej do siebie niż do towarzysza, nim coś nowego zwróciło jego uwagę. A konkretniej użyte słowa. Zwrócił spojrzenie na ciemną mordkę. - Połatać? W jaki sposób?
Siedział z inteligentną miną i słuchał opisów, a w głowie powoli rysowała mu się mapa okolicy. To znaczy rysowałaby się gdyby tylko nie drobny fakt, że...
- Nic mi te nazwy nie mówią. - oświadczył z promiennym uśmiechem dziecka, które nie potrafiło tabliczki mnożenia, ale nawet nie czuło się z tego powodu głupio. Moment później spoważniał, ale tylko trochę. - Grzmiącą Ścieżkę chyba kojarzę? Szedłem wzdłuż niej nim tutaj dotarłem. Ale gdzie jest Siedlisko Koni to nie mam pojęcia.
Jak teraz po raz drugi zastanowił się nad uzyskanym opisem to coś zaczynało mu świtać. Mniej więcej wiedział gdzie można spodziewać się dzikusów i wychodziło na to, że tylko cudem nie przeparadował przez środek ich terytorium. Kolejne pytanie go zdziwiło, nawet nie dlatego, że z niewiadomych powodów jego umiejętności przetrwania były podważane, a dlatego że nieznajomy coś podejrzanie sporo martwił się o losy przypadkowego podrostka.
- No raczej. Do tej pory sobie jakoś radziłem, więc będzie dobrze. - zapewnił bez wahania. - Jak tylko przestanę się tu gubić to będzie idealnie.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się do siebie kiedy usłyszał i zobaczył reakcję drugiego pointa dotyczącą jego blizn. Artem na blizny patrzył się właśnie jako na pamiątki, z której każda opowiada swoją własną historię. Od zawsze miał takie poglądy, bo zawsze ciekawił go świat, no ale każdy jest inny. Jednak ten uśmiech nie był spowodowany tym co powiedział, a bardziej jak powiedział, bo przypomniał mu się on sam z dzieciństwa. Kiedy rodzice go ganili, a on i tak mówił do siebie pod nosem swoje racje. Oni swoje, a on swoje i tak przez kilka dobrych księżyców męczyli się, żeby to z niego wykurzyć.
-Huh? -powiedział odruchowo wyrwany ze swoich myśli- Ah, o to chodzi. Ta stara kocica nauczyła mnie troszeczkę czym można leczyć i znam jako tako podstawy. Innych sposobów już szukam na własną łapę, bo to dość ciekawy temat.
I w tym momencie Artemowi się troszeczkę zdębiało. Jak to dziecko ktokolwiek wypuścił w ogóle na zewnątrz? Nie kojarząc nic kompletnie? Kocur już miał coś mówić, ale trochę uspokoił się kiedy jednak kocurek coś tam kojarzył. Chociaż tyle dobrze. A jeśli chodzi o to martwienie się to najprawdopodobniej działo się tak przez jego przyjazną naturę. Jak mógł to pomagał, a przynajmniej się starał. No, ale jeśli ktoś nie chciał pomocy to oczywiście point zostawiał takiego kogoś w spokoju. Nie ma sensu wciskać nic na siłę. Chociaż jemu się wydawało, że młodzik raczej bardziej tej pomocy potrzebował niż nie, ale po prostu w żaden sposób nie chciał się do tego przyznać.
-Siedlisko Koni jest tam -wskazał łapką w stronę, w którą idąc dotarłoby się właśnie do tego miejsca- Mieszkam tam obok, więc wiem. To jest takie duże miejsce odgrodzone płotem, ciężko przegapić. Czasami znajdziesz też jakieś budynki za tym płotem. A skoro mówisz, że sobie poradzisz to chyba nie zostaje mi nic oprócz uwierzenia ci na słowo. Chociaż nowa wiedza od kogoś doświadczonego nic nie zaszkodzi.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zastrzygł uszami, starając się, bardzo się starając, nie sprawiać wrażenia aż tak zaciekawionego tematem, jak w rzeczywistości był. Bo czy to codziennie trafiał na koty, które znały się na leczeniu? Przecież przywracanie chorych czy poranionych do zdrowia było formą magii, musiało nią być. Ale przede wszystkim było formą porządnej wiedzy, a to było coś co zawsze skutecznie łapało uwagę cynamonowego pointa.
- Mm, a w jaki sposób szukasz tych innych sposobów na własną łapę? - zapytał ostrożnie, bo wydawało mu się, że w ten sposób wyciągnie najpotrzebniejszą informację bez jednoczesnego proszenia o jakąkolwiek pomoc. No dokładnie. Bo przecież nie powie wprost hej, to brzmi jak spoko wiedza, podzielisz się? skoro nieznajomy sam podsunął mu lepszą myśl - można dowiedzieć się jak samemu ruszyć z taką nauką, a potem cieszyć efektami. Być niezależnym.
Spojrzał we wskazanym kierunku, słuchając opisu. Jasne, płot, budynki, ciężko przegapić, więc rzucił ciche zapamiętam na znak, że dotarło do niego. Bo był mądrym dzieckiem. Wybitnie sprytnym i pojętnym, więc nie sprawiło mu to najmniejszego problemu. Dokładnie. Miał już po raz kolejny potwierdzić, że owszem, poradzi sobie i cieszy się, że doszli do porozumienia w tej kwestii, ale kolejne słowa wzbudziły jednocześnie iskierkę zaciekawienia i buntu. Czy to była ciekawa propozycja, czy sugestia, że Orion niczego o życiu nie wie? Kocur nie mogąc się zdecydować, która opcja była prawdopodobniejsza jedynie spojrzał pytająco, oczekując rozwinięcia myśli. Dokładnie, jeśli był powód żeby się obrażać to zaraz to nadrobi.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-Eksperymentuję -odpowiedział- Tylko, że to trochę ryzykowna metoda, ponieważ niektóre rośliny są trujące, a ja znam tylko kilka. Może być ich więcej. Jeden zły ruch i mogą być z tego duże kłopoty -ostrzegł młodego kocura, który wyglądał na zaciekawionego tym tematem. Co jakby młody zjadł taką śmiertelną jagodę i skończyłoby to się tragedią? Na to nie można było pozwolić... takich rzeczy nie życzy się nawet najgorszemu wrogowi.
Na to spojrzenie zareagował uniesieniem brwi. Przez chwilę zastanawiał się co mogło wywołać u cynamonowego pointa taką reakcję, bo myślał, że wyraził się dość jasno. Przez chwilę analizował swoją poprzednią wypowiedź, żeby pomyśleć na spokojnie co mogło być niezbyt ścisłe, a potem doszedł do wniosku, że to prawdopodobnie ostatnie zdanie, które wypowiedział mogło wywołać jakieś wątpliwości. A przynajmniej tak mu się wydawało. Jeśli to nie to to już pojęcia nie miał o co chodziło.
-Wiesz... to tylko taka propozycja -spróbował rozwinąć swoją myśl- Na nic się zgadzać nie musisz.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Eksperymenty. No jasne. Logiczna odpowiedź. Właśnie takiej mógł się spodziewać, a jednak poczuł malutkie ukłucie zawodu, że jednak rzeczywiście jedyna droga do nauki, jeśli się nie ma mentora. Bardzo liczył na jakąś małą lukę w konstrukcji wszechświata, taki błąd, który by można wykorzystać na swoją korzyść. Ale niestety, można było tylko ryzykować lub prosić o pomoc, a Orion nie mógł zdecydować co byłoby gorsze.
Rozwinięcie przyjął ze skinieniem łba, decydując się przemyśleć to wszystko jeszcze raz. W porządku. Propozycja. Nie sugestia, że nie jest w stanie sobie sam poradzić i że bez pomocy nie ma szans na przeżycie. Tyle starczyło, by podjął decyzję. Byłoby mocno nierozsądnie odrzucać propozycję wiedzy, prawda?
- A gdybym się zgodził to o jakiej wiedzy mówimy? - spytał tak hipotetycznie i zaraz zmrużył oczy, gdy przypomniała się kolejna kwestia. - I co ty byś z tego miał? - i zaraz jeszcze kolejna, równie istotna skoro przeszli do interesów. - Orion jestem.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Artem nie sugerował, że cynamonowy point nie ma szans na przeżycie bez żadnej pomocy, ponieważ dla niego nie ma czegoś takiego jak zerowe szanse. Szansa jakaś zawsze jest, zawsze znajdzie się wyjście z nawet najtrudniejszej sytuacji, jednak po prostu będzie dużo trudniej niż innymi ścieżkami, które mógł obrać wcześniej. Bo życie polega na dokonywaniu wyborów i zawsze daje jakąś furtkę na ucieczkę.
-Huh... wydaje mi się, że o takiej jaka ci będzie potrzebna. Musiałbyś tylko się określić w jakiś sposób -odparł, wzruszając ramionami. Jemu to było wszystko jedno czego nauczyłby tego młodzika, jakiejś wielkiej różnicy mu to nie robi jak już się zabierze za uczenie. Jak już się za coś zabrać to porządnie, nie?- Co ja bym z tego miał? Hmmm... -zastanowił się- towarzystwo, rozrywkę, zajęcie, naukę, wymianę doświadczeń, pomocnika, kolegę, kogoś do rozmowy... mam wymieniać dalej? -zakończył swoje zdanie z przyjaznym, ale również i trochę zaczepnym uśmiechem. Tak, co dwie głowy to nie jedna i czasami taki pomocnik to by się przydał. Będą sobie przy okazji pomagać nawzajem jeśli młodzik skusi się na jego ofertę nauki.
-Artem, nazywam się Artem.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przesunął ogonem po podłożu w zamyśleniu, nieco po czasie przypominając sobie, że ten gest będzie go kosztował niemoralnie dużo czasu poświęconego na wyskubywanie brudów spomiędzy kłaczków. W wyniku tej myśli otulił cynamonową kitą swoje kończyny. Żeby już go nie kusiło machać nią na wszystkie strony. Zastanowił się nad ofertą. Starszy kocur nie proponował nic konkretnego, pozostawiając wybór kompletnie w łapkach Oriona. Przy obecnej liczbie danych ciężko było jednak o świadomą decyzję, nie chciał też sobie wyobrażać nie wiadomo czego i robić wielkich nadziei tylko po to by usłyszeć no niestety akurat tego ciebie nie nauczę. Zresztą... z odpowiedzią poczeka aż się dowie, gdzie tu tkwi haczyk. Może w zamian za garstkę wiedzy będzie musiał oddawać każdą upolowaną piszczkę przez nieokreślony czas?
Jak się okazało zaraz - nie. Nie było od niego wymagane nic materialnego, ogólnie brzmiało to jakby point chciał mu pomóc tak po prostu. Więc Orion nie mógł powstrzymać nieufnego spojrzenia, połączonego z lekkim zadarciem łba, gdy samotnik zakończył pytaniem. Tak. Niech kontynuuje, bo może, prędzej czy później, uda mu się wspomnieć o czymś co cynamon uzna za prawdziwy powód oferowania pomocy. Nie. Bo zrozumiał przekaz już teraz. Nie było spisku do doszukiwania się. Ostatecznie na długiej mordce zagościł szeroki (ale nie za bardzo, bo wtedy wykrzywiały mu się rysy) uśmiech.
- W porządku, to brzmi jak rozsądny układ. - zgodził się ostatecznie, zastanawiając od czego w ogóle zacząć. Z walką wiedział co i jak w teorii, praktykę średnio chciał sprawdzać, bo tarzanie się po brudnej ziemi w ramach ćwiczeń było jego najmniej ulubionym sposobem spędzania czasu. Polowania ogarniał wyśmienicie, a na zdradzieckie zmiany kierunku wiatru chyba i tak nie dało się nic poradzić. - To łatanie kotów... brzmi ciekawie. - zaproponował wreszcie. Ciekawie to dobre słowo, bo dotychczas nie odczuł braków wiedzy w tym zakresie i wątpił by w najbliższym czasie się to zmieniło, nie z jego absurdalnie dobrym szczęściem, ale... - Chyba miło znać się na leczeniu.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Artem zdecydowanie nie był typem kota, który wykorzystywałby niedoświadczenie innego kota. Po prostu nie potrafił. Miał tak od maleńkości i już. Dlatego właśnie też nie było żadnego haczyka w jego propozycji. Jego układ nauki za pomoc wydawał mu się całkiem fair, a nawet bardziej korzystny dla Oriona niż dla niego samego. W końcu cynamonowy point skorzysta na tym na dłużej, a Artem będzie miał pomoc dopóki dopóty młodzik nie postanowi go opuścić, a kiedyś tak na pewno się stanie. No, ale do tego czasu mógłby skorzystać z jego łapek, kłów i pomysłów czy tam innych rzeczy, które będą akurat potrzebne.
Brązowo-kremowy kocur czekał na odpowiedź od młodzika. Widać było, że ten myśli najprawdopodobniej dość intensywnie, doszukując się jakiegoś ukrytego zbrodniczego planu porwania czy czego tam teraz młodzi z Osiedla nie wymyślą. A Artem czekał spokojnie, nawet przestał myśleć o tym gdzie się znajdują i o tym co jego wyobraźnia produkuje namiętnie dookoła. Po prostu skupił się na Orionie i tym co też on tam wykombinuje.
-Leczenie... -powiedział pod nosem, bardziej do siebie niż do drugiego pointa, przyjmując do wiadomości wybór jakiego dokonał Orion- No, to na pewno nie jest wiedza, której każdy może cię nauczyć. Ale na szczęście ja bym mógł -to drugie powiedział już głośniej niż to pierwsze, żeby nie było żadnych wątpliwości do kogo on teraz mówi- A przynajmniej tego czego sam już zdążyłem się dowiedzieć.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skupiony na rozmowie Orion zdążył poniekąd zapomnieć o wyrastających z gruntu krzyżach i ogólnej, ponurej atmosferze miejsca, w którym aktualnie się znajdowali. Dopiero powiew chłodnego, wieczornego wiatru i związany z nim nieprzyjemny dreszcz idący wzdłuż kręgosłupa, przypomniały cynamonowemu o tym niewygodnym fakcie. Poruszył niespokojnie końcówką ogona, omiatając pośpiesznie spojrzeniem okolicę. Cóż, cmentarz wyglądał na równie opuszczony co parę chwil temu, gdy się tu zjawił, jedyna różnica była taka, że się wyraźnie ściemniło. Ale żadne duchy i zjawy się jeszcze nie pojawiły w zasięgu wzroku... chociaż czy one w ogóle powinny być widoczne?
- No... to naucz mnie. - wypalił, na powrót przenosząc wzrok na ciemny pysk rozmówcy, chociaż myśli wciąż miał rozbiegane w poszukiwaniu duszków. Dopiero po kilku uderzeniach serca udało mu się rzeczywiście skupić na aktualnej rozmowy. A tak. Jego nauka. Artem rzeczywiście zgodził się na podzielenie wiedzą. Orion rozluźnił się, spychając zjawy w kąt umysłu. - A w jaki sposób będzie wyglądać ta nauka? I kiedy?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiedy Orion zaczął się niepokoić Artem również trochę się zaniepokoił. Rozejrzał się dookoła tak jak cynamonowy, bo myślał, że ten coś zauważył. Widać było także, że jego cienki dotąd ogon napuszył się trochę przez ten niepokój, ale kiedy ciemnobrązowy point po krótkiej obserwacji otoczenia niczego nie zauważył to uspokoił się trochę. Jednak nie sprawiło to, że cichy głosik, który zaczął pojawiać się gdzieś w środku Artema przestał mówić, żeby już stąd sobie poszli. Żeby poszli do bezpiecznego Ukrytego Tunelu albo chociaż wynieśli się z tego okropnego cmentarzyska z krzyżami, które im ciemniej było tym bardziej upiorne się stawało.
-Myślę, że najpierw mógłbym pokazać ci zioła, które mam u siebie, -stwierdził po przemyśleniu pytania Oriona przez kilka uderzeń serca- opowiedzieć coś o nich. Pokazać jak ja rozróżniam truciznę od czegoś co może być potencjalnie lecznicze, a potem zobaczy się dokładnie co dalej. Zależy jak ci pójdzie.
Po tych słowach Artem poczekał na reakcję młodszego kocura. Nie wiedział jak ten zareaguje na jego propozycję. Na dodatek było dość późno, więc może powinien poczekać do rana... ciemnobrązowy spojrzał na pozycję księżyca na niebie, żeby zobaczyć jak późno dokładnie się zrobiło.
-Nie wiem co ty myślisz o tym, ale jest dość późno. Mogę ci pokazać gdzie mnie znaleźć i przyjdziesz do mnie jak już wypoczniesz albo mógłbyś przespać się w Ukrytym Tunelu, obok Siedliska Koni... czyli z resztą tam gdzie mieszkam ja. To już zależy od ciebie. Ja mam wszystko właśnie tam.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mm, już możesz się nastawiać, że pójdzie świetnie, nie ma innej opcji. - rzucił z uśmiechem i oczywiście sam w to wierzył. W końcu mówili o nim, a wszystko czego dotknął zamieniało się w złoto i inne takie. Z całą pewnością poradzi sobie świetnie z nauką identyfikacji ziółek, a trujące roślinki od leczniczych to w ogóle będzie rozpoznawał z zamkniętymi oczami. W sumie jak się tak dłużej zastanowić to sugerowanie, że może mu pójść mniej niż idealnie było oburzające, ale nim się nad tym pochylił, padła nowa propozycja. Propozycja, którą zresztą przyjął z entuzjazmem.
- O, tak, chodźmy stąd. - bo właśnie to było najistotniejsze. Zabranie się z cmentarza nim zdążą się przekonać na własnej skórze czy duchy naprawdę istnieją. Więc od razu się podniósł, gotów do drogi, nie chcąc zostawać tu ani chwili dłużej. Nie żeby pięć sekund temu trzymała go tu niewidzialna siła, ale jednak teraz wyraźnie ciągnęło go poza obszar krzyży. - Zobaczymy na miejscu może? Jak wygląda ten Ukryty Tunel? Jak nie jest jakiś wilgotny i w ogóle, to chyba całkiem w porządku miejsce i mógłbym zostać ewentualnie. - ewentualnie, bo jakkolwiek szukanie sobie kryjówki o tej porze nie brzmiało zachęcająco, tak wolałby przecierpieć męczarnie poszukiwań miłego, suchego i względnie czystego miejsca niż zdecydować się na coś poniżej swoich standardów.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-Jesteś bardzo pewny siebie -stwierdził, jednak nie brzmiało to jako w jakiś sposób negatywna odpowiedź, raczej nawet można by było powiedzieć, że trochę podziwiał tę pewność siebie Oriona. Jednak gdzieś w środku Artem miał nadzieję, że jest to zdrowy stopień pewności, a nie już zuchwalstwo. Tego raczej nie mógł w stu procentach ocenić po tej niedługiej rozmowie z cynamonowym pointem. Pewnie więcej się o nim dowie w czasie nauki.
Artem wstał za Orionem. Jemu też nie uśmiechało się dłuższe zostawanie wśród tych krzyży i kurchanów. Jeszcze się okaże, że te wszystkie sylwetki i błyski to nie jego wyobraźnia i będą z tego niezłe kłopoty. Wyniesienie się stąd na pewno nie było złym pomysłem, a skoro nawet cynamonowy jest chętny to nie ma na co czekać.
-Gdyby był jakiś nieprzyjemny do użytkowania to raczej bym tam nie mieszkał. Może nie wyglądam, ale lubię mieć chociaż minimalną wygodę w moim legowisku -odparł na pytanie Oriona- Podłoga jest miękka, bo naniosłem tam mchu, jest sucho i przez to, że tunel jest ukryty jest dobrze osłonięty od tego co może dziać się na zewnątrz. W sensie deszczy, śniegu, wiatrów i tym podobnych.
Ciemnobrązowy point po skończeniu swojego skrótowego opisu postanowił zaczekać na decyzję drugiego kocura. Nie wiedział czy to będzie dla niego wystarczające. Artem był gotów iść od razu do Ukrytego Tunelu razem z Orionem jeśli młodzik postanowi, że takie warunki mu pasują, ale był też w stanie zaprowadzić go po prostu do Siedliska Koni, żeby ten znalazł sobie coś na własną łapę. Coś przez co nie będzie jęczał i narzekał, że żałuje, że w ogóle się na to wszystko zgodził.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości