Sowie Spojrzenie zamrugał kilka razy kiedy zobaczył niezwyczajnego zwierzaka. Bury szkielet przekręcił głowę na bok mocno, najmocniej jak tylko potrafił, jednak zrobił to wręcz bezwiednie. Jeże są dziwną zwierzyną. Na górze mają kolce, dużo kolców i ciężko się przez nie dostać do samego jeża jako jeża. Czy Sowa chciał się bawić z nim? Chyba nie za bardzo. Wyglądało na to że chyba na tym zakończy swoją przygodę. Z takim postanowieniem właśnie wycofał się, żeby wrócić się po swoje dotychczasowe zdobycze a potem wrócić do kryjówki jaką sobie zrobił w Kamiennych Pazurach.
//zt
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Sowie Spojrzenie musiał teraz częściej chodzić na polowania, skoro nie mieszkał już tak do końca sam, chociaż no, Mysz też była wysyłana, bo nie zamierzał jej usługiwać. Zwłaszcza zawsze wyganiał ją, kiedy miał gorszy dzień i czuł się jeszcze bardziej dotykany Bezgwiezdną klątwą i tak dalej. Dzisiaj jednak czuł się lepiej, więc postanowił wybrać się i uzupełnić trochę zapasy jedzenia, a że Mysz się do niego przyczepiła przy okazji, to niech jej tam będzie, byleby nie przeszkadzała.
//Mysz + MG
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Lubiła mu siedzieć na ogonie i go drażnić, coraz to bardziej zawężając granice jego cierpliwości. Było to mocne igranie z ogniem, ale póki się nie sparzyła, to było to wyborną zabawą. Szczególnie, że nie bardzo miała kogo innego do dręczenia pod łapą. Trzmiel był głupcem i nawet nie zamierzała na niego patrzeć ani się ponownie fatygować na tereny Cienia. Sarna zdarzała się pojawiać rzadko, choć mimo tego ich spotkania były intensywne i owocne w adrenalinkę i wiele emocji. Mogłaby zdarzać się częściej.
Tym razem polazła za wujem na polowanie. Ona, mimo tak wielu księżyców poza Klanem, dalej nie znała do końca całej techniki czy szczegółów. Obserwowała Sowie Spojrzenie na polowaniach, próbowała go naśladować i bywało, że łapała małe gryzonie na terenie Kamiennych Pazurów. Ale żeby polować na coś większego? Raczej się nie zdarzyło.
/mg
/mysz jest w trakcie leczenia więc obniżone staty etc
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Klątwa rzeczywiście musiała dziś odpuścić, gdyż kocur już po paru krokach mógł usłyszeć szelest. Jeśli dobrze się przyjrzał to wśród większej kępy trawy, mógł wychwycić jakiś ruch. Brązowe łuski padalca prześwitywały przez zieleń trawiastych łodyg.
W przeciwieństwie do wuja Mysz nie miała takiego szczęścia. Nie ważne jak bardzo próbowała, na razie mogła jedynie grzecznie patrzeć na starania pręgowanego kocura.
No cóż, może padalec nie był zwierzyną jakąś najświetniejszą, ale Sowa nie zamierzał odpuszczać sobie zdobyczy, zwłaszcza na początku, więc przybrał pozycję łowiecką, potem jeszcze dodatkowo przeniósł ciężar ciała na tylne łapy i zaczął skradać się w stronę padalca, żeby później spróbować skoczyć na niego i zabić jak najszybciej jeśli by mu się udało go dopaść.
//wygaszone
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Sama nie dostrzegła absolutnie nic, mimo rzeczywistych starań. Sowa okazał się mieć znacznie więcej szczęścia, mimo, że potencjalna zdobycz do największych nie należała. Zawsze coś?
Nie chcąc mu przeszkadzać, stanęła gdzieś cicho z boku, przez chwilę obserwując każdy jego ruch. W pewnym momencie jednak zaczęła się ponownie rozglądać i węszyć z nadzieją na piszczkę dla siebie.
/wygaszone
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Wielki, masywny długowłosy oriental. Ma rzadkie lśniące futro o czarnym kolorze i wypłowiały grzbiet od słońca. Oczy o intensywnym żółtym kolorze. Dodatkowo posiada wyjątkowo niski głos.
Gbur, samolub, szybko się nudzi. Wyjątkowo łatwo się irytuje, ma problemy ze sobą.
Cóż za dziwne miejsce... Wyglądało trochę jak cmentarz na osiedlu, ale o wiele bardziej zaniedbany. A co ciekawsze, Batalion mógł zauważyć w niektórych miejscach ślady kociej aktywności... Jakby księżyce temu mieszkały tu koty i z niewiadomego powodu się wyniosły. Zaciekawił się historią tego miejsca, lecz nikogo w pobliżu nie było od kogo mógłby wyciągnąć jakąkolwiek informację. Tylko on i nagrobki...
Łaził już od dłuższego czasu, więc pomyślał, że zasłużył na krótką przerwę. Wskoczył na jeden z większych kamiennych nagrobków i rozlał się na jego szczycie. Nie miał zamiaru jednak spać, żółte oczy uważnie badały teren, a zwisający ogon podskakiwał co jakiś czas z irytacji.
//Krzyk <3
ANDALL THEKIDSCRIED OUT
x ⛥ "PLEASE STOP,YOU'RESCARING ME"⛥
x ICAN'T HELPTHISAWFULENERGY GODDAMNRIGHT,YOUSHOULD BESCARED OFME
x WHOIS INCONTROL?
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Minęło trochę czasu od kiedy widziała się z Sowim Spojrzeniem, czy tą dziwną kotką, z którą miała ostatnio doczynienia, gdy szukała tego pierwszego. Tego dnia szukała jednak buro-białej. Ostatnio powiedziała jej coś dziwnego i do tej pory nie potrafiła rozgryźć co miała na myśli. Męczyło ją to od pewnego czasu, dlatego też postanowiła ją odszukać i wymusić odpowiedź.
Gdy zawitała na miejsce nie przywitało ją nic względnie znajomego. Ani wychudzone cielsko Sowy, ani te malutkie Myszy. Zamiast tego na jednym z kamieni dostrzegła ogromną sylwetkę. Zatrzymała się w półkroku, czując jak cała sierść jej się unosi. Nieznajomy wyglądał całkiem przerażająco na tle tych wszystkich kamieni. Owszem, widywała koty o takiej budowie, sam Zajęcze Ucho był dobrym przykładem, ale nigdy nie widziała takiego z długim futrem, w dodatku tak ogromnego. Z tego wszystkiego nawet nie zauważyła, że po prostu się na niego gapi bez słowa. Trochę niemiło.
Wielki, masywny długowłosy oriental. Ma rzadkie lśniące futro o czarnym kolorze i wypłowiały grzbiet od słońca. Oczy o intensywnym żółtym kolorze. Dodatkowo posiada wyjątkowo niski głos.
Gbur, samolub, szybko się nudzi. Wyjątkowo łatwo się irytuje, ma problemy ze sobą.
Leżał dłuższą chwilę, ale nareszcie na horyzoncie pojawiło się... coś. Czarna, poruszająca się plama. Nie miał najlepszego wzroku czy wyostrzonych zmysłów, więc dopiero po chwili wpatrywania w nią dostrzegł w tej sylwetce kota... A wraz z wiatrem poczuł smród podobny do tego, jaki poczuł łażąc obok jednej z klanowych granic. Nie mógł jednak przypomnieć sobie który z nich to był... Nim jednak zaszczycił tajemniczego kogoś obecnością, Krzyk już się w niego gapiła. Czekał z dwa uderzenia serca aż coś może powie, ale nic, stała jak wryta... Kocurowi nie spodobało się to. Powoli i ociężale wstał do półsiadu i zmrużył swoje ślepia.
- Jak mam coś na mordzie to powiedz, a nie gapisz się - niemalże wysyczał, wbijając pazury w kamień pod nim.
ANDALL THEKIDSCRIED OUT
x ⛥ "PLEASE STOP,YOU'RESCARING ME"⛥
x ICAN'T HELPTHISAWFULENERGY GODDAMNRIGHT,YOUSHOULD BESCARED OFME
x WHOIS INCONTROL?
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Syknięcie sprawiło, że wróciła myślami do tego, co było ważne w takich momentach, czyli do przytomnego myślenia. Kocur wyglądał i brzmiał na zdenerwowanego, więc lepiej byłoby nie denerwować go bardziej. Na wszelki wypadek jednak napięła mięśnie, tak dla bezpieczeństwa. - Na mordzie? Nie. Tak szczerze to powiedziałabym, że masz coś wszędzie. Jeszcze nigdy nie widziałam podobnego kota. Wyglądasz jak mój znajomy, ale mniej mizernie i z dłuższym futrem. - Brzmiała na bardziej podekscytowaną, niżeli nieuprzejmą. Owszem, widziała tak masywne koty, ale żaden z nich nie miał typowej kanciastej mordy.
Wielki, masywny długowłosy oriental. Ma rzadkie lśniące futro o czarnym kolorze i wypłowiały grzbiet od słońca. Oczy o intensywnym żółtym kolorze. Dodatkowo posiada wyjątkowo niski głos.
Gbur, samolub, szybko się nudzi. Wyjątkowo łatwo się irytuje, ma problemy ze sobą.
Hm. Jej pierwsze słowa się nie spodobały Batalionowi, jednak poza tym nic jej słów nie wskazywało, że rzeczywiście miała na celu go obrazić... Może nawet gdzieś w tych słowach był komplement? Jeśli kotka nie chce skończyć z świeżą blizną to niech postara się bardziej. Tak czy siak, znudziło mu się leżenie na kamieniu, więc powoli podniósł swoje cielsko, rozciągnął łapy i z lekkim hukiem runął na ziemię.
- Hmmm, a jak wygląda ten znajomy? Nie spodziewałem się, że koty z długim pyskiem są również w klanach... Na osiedlu to rzadkość - przyznał, czując się trochę, hm, mniej wyjątkowo? Oby to tylko dotyczyło klanu, z którego pochodzi kotka, a nie Gromu, bo chętnie by się wyróżniał w przyszłym domu.
ANDALL THEKIDSCRIED OUT
x ⛥ "PLEASE STOP,YOU'RESCARING ME"⛥
x ICAN'T HELPTHISAWFULENERGY GODDAMNRIGHT,YOUSHOULD BESCARED OFME
x WHOIS INCONTROL?
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Kurczę, nawet teraz, gdy znajdował się na ziemii, wydawał się ogromny. Musiała się dowiedzieć czym go karmili za kociaka, bo koniecznie też musiała tak podskoczyć w górę. - No ma pysk taki jak ty, jest raczej kanciasty i no jak mówiłam to w porównaniu do ciebie to taki trochę cienias z niego mizerny. Uszy to ma ogromne, większe od twoich na pewno. A jak chcesz wiedzieć jeszcze bardziej szczegółowo to bury jest. -Powinna zdradzać tak szczegółowy opis własnego pobratymca jakiemuś obcemu kocurowi? Chyba nie, ale co tam, ostrzeże Zająca, że musi uważać na samotnych spacerach, czy coś.- Poważnie rzadkość? Zając to się dorobił kociąt i chyba z 6 ma takie pyski jak on. Z tego co wiem przywódca Gromu też ma taki pysk. Więc w Klanach to chyba dość powszechne. -Nie wiedziała, czy Klan Rzeki i Cienia mieli podobne karykatury u siebie, ale patrząc na powszechność w Wichrze mogła strzelać, że pewnie tak.
Wielki, masywny długowłosy oriental. Ma rzadkie lśniące futro o czarnym kolorze i wypłowiały grzbiet od słońca. Oczy o intensywnym żółtym kolorze. Dodatkowo posiada wyjątkowo niski głos.
Gbur, samolub, szybko się nudzi. Wyjątkowo łatwo się irytuje, ma problemy ze sobą.
Jakiś wypierdek, to już pocieszyło kocura. Prychnął cicho uszczęśliwiony tą odpowiedzią. Czyli nie musiał się martwić o swoją wyjątkowość jak miło… A przynajmniej przez chwilę, bo fakt, że przywódca klanu do którego chciał dołączyć też miał taki, znów popsuł mu humor. A przywódcą byle jaki wypierdek raczej nie może zostać, beznadzieja. - Większość kotów na osiedlu jest… Zwykła. Bura, biała, ruda, albo tak jak ty czarna. Rzadko kiedy można spotkać kota, który wyróżnia się wśród tłumu. A te wyróżniające się zwykle żyją z dwunożnymi, więc nigdy nie poznałem kogoś z długim pyskiem - przyznał, choć z tym ostatnim to skłamał. Znał jednego takiego kota, ale nie chciał się już nigdy do niego przyznać.
ANDALL THEKIDSCRIED OUT
x ⛥ "PLEASE STOP,YOU'RESCARING ME"⛥
x ICAN'T HELPTHISAWFULENERGY GODDAMNRIGHT,YOUSHOULD BESCARED OFME
x WHOIS INCONTROL?
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- U nas w sumie też jest dużo takich kotów, nie powiem, że nie. No ale jednak długie pyski się znajdą na luzie, mamy nawet u siebie takie dwa trzy kolorowe. -Pokiwała głową, jakby mówiła coś bardzo istotnego, z czego powinna być niezwykle dumna.- Ale wiesz, mówiłam już, ale nigdy nie widziałam takiego z długim futrem, ani takiego dużego. Czym cię karmili, że żeś tak urósł? -Zapytała! W końcu zapytała! Może jak się dowie to jakimś cudem znajdzie to coś i urośnie. Plan życia.
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Jakoś tak wyszło, że Świerk umówiła się na wypad poza tereny z Ciemnością. Odkąd sprzątali razem Obóz zdążyli się zaprzyjaźnić, przynajmniej biało- ruda kotka polubiła potomka Roziskrzonej Gwiazdy. Razem z nim chadzała po terenach, więc nie widziała problemu, aby wybrać się na większą wycieczkę. Ledwo jej łapki przekroczyły Granice, a Świerkowa Łapa czuła ogromną ekscytację. To jest jej pierwszy wypad poza tereny od czasów przyłączenia do Klanu, więc czuje dreszczyk emocji. - Tak się cieszę! To będzie przygoda!- zaczęła nadawać podekscytowana. Kiedyś bała się, że spotka drapieżnika, a teraz po wypracowaniu tego z Nietoperzym Niebem jest wstanie spacerować normalnie. Znaczy główny problem polegał na polowaniu, a nie przebywaniu poza Obozem, ale na szczęście to wszystko jest już przeszłością. - Ciekawe, co zobaczymy!- kontynuowała swój zachwyt sytuacją.