Logo Artemidy
Kamienne Pazury
Gdy z pyszczka Ciemniejącej Toni padło słowo ,, Dwunogi" po ciele Świerk przeszedł dreszcz. Poczuła stres, ekscytację i niepewność. Nigdy nie przypuszczała, że będzie tak blisko tych stworzeń. Biało- ruda koteczka zaczęła rozglądać się nerwowo.
- Myślisz, że tu są?- zapytała, po czym zaczęła węszyć uchylając nieco pyszczek. Nie stwierdziła ich silnego zapachu, ale owszem jest mnóstwo jej nieznanych. Świerk zaczęła iść wzdłuż Kamiennych Pazurów podziwiając otaczające ją zjawiska. Zwróciła uwagę, że niektóre drzewa są podrapane.
- To wygląda jakby tu były koty- podzieliła się swoją obserwacją z Ciemnością. Podobało jej się tu, choć bała się, że zaraz zza rogu ktoś ich zaatakuje.
Obrazek
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ogień był tylko jeden. A powodowały go tylko dwie rzeczy - dwunogi, lub katastrofa.
Ciemność śmiałby się powiedzieć, że te dwie rzeczy są jednością. Nie wspomniał nic, ze względu na swą znajomą obok - o swych obawach, co do tego znaleziska.
Najlepiej by było się go pozbyć, ale jak?

-Nie sądze.- Gdyby były tu te istoty, najpewniej miejsce byłoby przesiąknięte ich smrodem. A nie było, co Ciemna Łapa odnotował z nutką...Zawodu.
Nie spotyka się tak brzydkich istot często, będąc klanowym kotem. A mieliby co opowiadać w legowisku terminatorów.

Na słowa białej, odwrócił łeb w kierunku jej głosu, jak i wzroku.
-Chyba dawno temu. Kora zdążyła uschnąć.- Mruknął, choć wiedział, że coś tu było nie tak.
⌏The gods were never on our side⌎
So I think itʹs time we watch them fall

⋆★★★⋆

And soon youʹll see what I did
⌍Soon theyʹll be no gods ever!⌌
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po usłyszeniu zapewnień Ciemności stres opadł. Sama też stwierdziła, że nie czuje żadnych świeżych zapachów. Oznaczało to, że są w miarę bezpieczni.
- To dobrze- odetchnęła z ulgą. Następnie skupiła się na śladach innych kotów. Tak jak Ciemność twierdzi, są stare, ale jest ich na tyle dużo, że śmiało można stwierdzić, że kiedyś tu była grupa osobników ich gatunku albo jakiś osiadły Samotnik.
- Racja- zgodziła się z Ciemnością. Świerk jeszcze trochę poeksplorowała teren, po czym zwróciła się do towarzysza podróży.
- Wracamy?- zapytała. Dobrze byłoby wrócić do Obozu przed zmrokiem.
Obrazek
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Stres opadł, obawy Ciemniejącej Toni? Niezbyt. Syn Łabędziej Gwiazdy wolał nie myśleć co by było, gdyby rzeczywiście ktoś tu dalej mieszkał. Same te kamienne formacje wydawały się nienaturalne. Nie były żadnym kamieniem, jakie by rozpoznawał.

Na słowa Świerkowej Łapy przytaknął, cały czas będąc u boku kotki w drodze powrotnej.
Jeśli coś napotkają, będzie mógł ją chronić. Teraz jednak? Delektował się tym, że mógł być przydatny dla rówieśniczki.

/zt
⌏The gods were never on our side⌎
So I think itʹs time we watch them fall

⋆★★★⋆

And soon youʹll see what I did
⌍Soon theyʹll be no gods ever!⌌
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ciemność zgodził się wracać. Nie miał potrzeby dalszego zwiedzania. Może i dobrze, jeszcze spotkałoby ich coś niespodziwanego. To miejsce jest tak tajemnicze i dziwne, że wszystko może się zdarzyć. Świerk ruszyła w drogę powrotną z każdym krokiem czując ulgę, że nic się nie stało i, że zaraz będą na bezpiecznych terenach. Bardzo jej się podobała ta przygoda i rozochociła na kolejne. Jak tylko Ciemność się zgodzi to go zabierze, z nim jest bardzo fajnie i też co silny kocur to silny kocur, większe szansę w razie w.

/zt
Obrazek
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z każdym razem, gdy miałem wrażenie, że czuję się już lepiej, działo się coś, przez co musiałem wrócić z powrotem do lecznicy. Zupełnie, jakby jakieś siły próbowały zmusić do pozostania mnie w klanie, wiedząc, że gdy tylko odzyskam pełnię sił, zniknę stąd na zawsze.
Tej nocy nie byłem jeszcze pewny, czy był to już ten czas, ale chciałem przynajmniej sprawdzić, czy jestem w stanie zajść poza granice Cienia. Wymknąłem się niezauważony z obozu, przemierzając las, myśląc o tym, że może to być ostatni raz, gdy to robię. Dlatego, bo już nie wrócę, czy dlatego, że tym razem rzeczywiście coś zdoła mnie zabić? Tego nie mogłem być pewny.
Ale łapy zaprowadziły mnie w jedno z tych tajemniczych, fascynujących miejsc, które tak interesowały mnie, gdy byłem trochę młodszy. Teraz też musiało być w nim coś, co przyciągało mnie mocniej od jakiegokolwiek innego kawałka lasu, nawet jeśli nie była to chęć przeżycia czegoś niezwykłego – miałem wystarczająco dużo przeżyć na jeszcze długi czas. Mimo to wciąż stawałem krok za krokiem, zagłębiając się między kamienne pazury.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Tej nocy księżyc świecił jasno, kąpiąc ziemie Kamiennych Pazurów w srebrzystej poświacie. Wiatr co jakiś czas zrywał się nieco mocniej, świszcząc w koronach drzew i z cichym szelestem przerzucając liście między niewzruszonymi bryłami. Nie było dźwięku, którego wojownik nie mógłby wyjaśnić ruchem powietrza albo swoich własnych łap. Jedynie jakiś słaby, przykry zapach dotarł do jego nozdrzy – nieco jak ten nieświeżej piszczki.

Szepczące Topielisko: lvl: 4 | S: 9 | Zr: 18 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75/75 | W: 55/55
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W jakiś sposób lubiłem takie chwile. W których czułem się, jakbym był jednym żywym stworzeniem w lesie, jak gdyby nikt inny już nie istniał. Czy to nie była jedyna szansa na całkowity spokój? Nie tylko bez klanu Cienia, ale i kogokolwiek innego.
Dlatego, nawet jeśli szedłem miejscem ciemnym i tajemniczym, pełnym obiektów niezrozumiałych i dziwnych, czułem na razie ogarniający mnie spokój. Zakłócony jedynie przez ten dziwny zapach – ale czy było to aż tak niesamowite? Wiedziałem przecież o tym, że w ostatnim czasie trafiało się więcej niż zazwyczaj martwych piszczek, może i tutaj jakieś się znalazły, a nikt się nimi nie zajął. Stawiałem łapę za łapą, ostrożnie, nie chcąc zaburzać równowagi tego miejsce, ale wciąż podążając przed siebie.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Liście szeleściły mu głośno pod łapami.
  Ostrożność nienaganna, ale cóż może dać? Ich powierzchnia jest nierówna, odbijające się od niej światło urywa się nagle na zagięciach, obrysowane wykrzywionym konturem cienia. Nie leżą w miejscu dłużej, niż kilka uderzeń serca, po których wiatr porywa je na nowo, by skakały, sunęły i tarły o siebie nawzajem. A nawet, gdy wiatru nie ma – czy nie zdarzyło ci się nigdy, Szepczące Topielisko, widzieć liścia, który odgina się nieśpiesznie w ciszy bez żadnego wyraźnego powodu? Kroki maleńkich owadów, drobne wstrząsy ziemi, cieknąca kropla wody, wreszcie tajemnicza siła drzemiąca w samych liściach – one wszystkie sprawiają, że te nieregularne, poszarpane twory nieustannie ocierają się o siebie, przesuwają, drapią i ściskają się w nieprzewidywalny sposób, w nieskończonej organicznej komplikacji, i jeśli coś takiego ma miejsce na powierzchni, któż może powiedzieć, że nie dzieje się także głęboko pod spodem?
  Czemu myślisz, cienisty wojowniku, że to miejsce ma jakąś równowagę?
  Przykry zapach nie ustawał, przybrał natomiast na sile i wyraźnie wskazywał już na zgniliznę. Trudno byłoby jednak określić, z której strony dolatywał; gdziekolwiek nie obrócić głowy, wydawał się tak samo silny.
  Drzewa szumiały nadal. Nagle jednak dołączył się do nich inny dźwięk: w oddali, gdzieś za lasem zawył pies. Szczekanie można było usłyszeć na terenach czterech klanów w miarę często, jednak ten wcale nie ujadał – poza krótkimi przerwami na oddech, od kiedy się zaczęło, było to cały czas jedynie przeciągłe, głośne, rozdzierające wycie.
  Poza tym nie natrafił na nic szczególnego.

Szepczące Topielisko: lvl: 4 | S: 9 | Zr: 18 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75/75 | W: 55/55
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy nie byłoby to dziwne, gdyby to miała być noc, w której w końcu zobaczę coś, czego żaden kot wcześniej nie widział? Zjawę, którą inni uważali jedynie za istotę z legend? Czy właściwie ktokolwiek by mi uwierzył? Miałem przeczucie, że nie, zresztą nawet jeśli tak by miało być, każdy w klanie Cienia miał na głowie sprawy poważniejsze niż to, czy gdzieś poza ich terenami straszyło. Myślenie o takich sprawach musiało pozostać w dawnych, chociaż nieco prostszych czasach.
Pewnie gdyby ktoś się nad tym zastanowił, mógłby uznać, że fakt, że przedzieranie się przez miejsce coraz bardziej niepokojące, sprowadzało mnie myślami z powrotem do dzieciństwa, było trochę dziwne. Jednak może życie w klanie Cienia po prostu takie było.
Dalej podążałem przed siebie, ostrożne stawiając kolejne kroki i rozglądając się za źródłem zapachu. Może wszystko tu gniło, każdy fragment ziemi pod moimi stopami i cały las, dlatego wszystko wokół umierało? Dopiero wycie psa sprawiło, że zatrzymałem się na moment, nasłuchując jeszcze uważniej. Ale wszystkie psy musiały być daleko, a te najważniejsze – też być tylko zjawami. Żaden z nich nie mógł widzieć tego, co w tej chwili robiłem, żaden nie mógł przeszkodzić. Więc dalej mogłem stawiać krok za krokiem, zaczynając czuć, że trafiłem rzeczywiście w specjalne miejsce.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Być może nie pomylił się tym razem w swoich wyobrażeniach.
  To miejsce cuchnęło. Z każdej strony – nieważne, ile kamiennych pomników mijał po drodze ani gdzie między nimi skręcał. Smród buchał w nozdrza jak wtedy, kiedy w upalny dzień poruszyło się piszczkami na niedopilnowanym stosie zwierzyny i na zewnątrz wydobywał się zapach tych wygrzanych przez kilka dni w jego najgłębszym wnętrzu. Nie dało się uciec od tej odstręczającej woni; kiedy tylko zdawało się, że jego nos zdążył się do niej przyzwyczaić, z kolejnym drobnym podmuchem wiatru wracała jeszcze silniejsza.
Ponad świstem w koronach drzew nieustannie wybrzmiewał skowyt psa. Jękliwie i długo, tak jakby nie brał wcale przerw na oddech; czasem tylko głos łamał się na chwilę, żeby zaraz powrócić na dawną wysokość przeraźliwym glissandem. Niemożliwe, żeby przy takim wysiłku czworonóg przemieszczał się, jednak z każdą taką zmianą wycie zdawało się coraz głośniejsze i coraz bezczelniej przebijało się ponad gwizdem wiatru, jak gdyby pies zbliżył się do miejsca strachów o kolejnych kilka sosen.
  A on szedł, łapa za łapą, krok za krokiem, po tych ruchomych liściach, po tysiącach drobnych płatków oświetlonych srebrzystym blaskiem księżyca, i z każdym z tych kroków coś innego zaczynało z wolna przebijać się w krajobrazie. Światło wyłaniało z mroku kształty, ale to cień rysował każdą drobną krawędź i to, co obok niej – za nią – pod nią; w nieustannym wirowaniu ściółki kolejne jej fragmenty połykała ciemność. W pewnym momencie mógł zauważyć, że nie widzi już swoich łap. Je też zakrył już mrok wylewający się spomiędzy liści, których miękka warstwa zdążyła spuchnąć wokół niego, pośród wszechobecnego smrodu zgnilizny sięgając już niemal do jego nadgarstków.

Szepczące Topielisko: lvl: 4 | S: 9 | Zr: 18 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75/75 | W: 55/55
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy zawsze czuć było tu taki smród? Nie, nie mogło tak być, starałem sobie przypominać wszystkie dawne okazje, gdy przynajmniej znalazłem się w pobliżu. Każdy moment, gdy ktoś wspominał mi o tej okolicy. Nikt nie mówił o zapachu, a przecież gdyby zawsze był taki, to ktoś musiałby zwrócić na niego uwagę. Więc co takiego mogło się tu stać? Czy miałem znaleźć odpowiedzi na pytania, których lepie byłoby nie zadawać?
Nie mogłem się pozbyć okropnych doznać dochodzących do mnie z kolejnych zmysłów. Pewnie lepiej było się wycofać a jednak wręcz przeciwnie, przyspieszyłem jedynie kroku naprzód. Czy jeśli bym stąd nie wrócił, czy ktokolwiek by za mną zatęsknił? I tak zamierzałem zniknąć z klanu, mogłem to zrobić każdego dnia. Może wcale nie miało stać się to na osiedlu czy gdzieś dalej, a gdzie zwykle chodziły koty, a tutaj, w okolicznościach nie znanych nikomu wcześniej? Czułem, że także mój oddech przyspiesza wraz ze stawianymi szybciej łapami, a coś w moim wnętrzu przyciąga mnie do środka tej ciemności, nie pozwalając na to, bym wciąż zawrócił.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Szedł na południe od wczoraj. Chciał zobaczyć więcej zalesionego terenu zanim spadnie pierwszy śnieg, a zanosiło się na to, że to nastąpi już niedługo.
  Tak jak mu powiedziano, za kamiennym mostkiem na południe od osiedla ludzi znajdował się las, rzadki, ale las, a niedaleko niego siedlisko koni. Idąc cały czas w tym samym kierunku, między rzędem drzew a płotem odgradzającym go od nasywnych trawożerców, dotarł aż na brzeg rzeki. Woda była paskudnie zimna, ale na brzegu dostrzegł inną duszyczkę. Obcy kocur przedstawił się jako Drucik i opisał w detalach tereny leżące po drugiej stronie rzeki. Wieczór spędzili na polowaniu razem, a następnie na jedzeniu dwóch upolowanych przez siebie kaczek. Długo po zachodzie słońca, Babie Lato, poinstruowany jak najlepiej to zrobić, i pożegnawszy się z nowym towarzyszem, przekroczył rzekę w najpłytszym miejscu i odbił w lewo. Gdzieś w okolicznym lesie miały znajdować się kształtne kamienie, z opisu brzmiące jak te z cmentarza na osiedlu. Drucik upierał się, że w tamtym miejscu coś straszy. Nonsens.
  Kocur zobaczył pierwsze kamienne krzyże po dłuższym marszu przez las. Nos podpowiadał mu, że wokół nie było nikogo innego ani żadnych drapieżników. Wskoczył z gracją na jedną z obrośniętych mchem płyt i usiadł, dając łapom odpocząć. Do świtu pozostało jeszcze mnóstwo czasu.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drogi wpół pomiędzy świtem
A srebrzystej nocy szczytem
Na prastarej przodków płycie pośród szarych twarzy brzóz
Zasiadł kocur-niedowiarek,
Co wśród mroków nisz i szparek
W lustrach cnych grzybowych czarek
I wśród krzyży zgiętych póz,
W wykręceniu w prośbie niemej rąk rozwarłych krzyży póz
Widzieć chciałby – ledwie gruz.


Babie Lato: lvl: 4 | S: 14 | Zr: 11 | Sz: 5 | Zm: 12 | HP: 70/70 | W: 60/60
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Co u licha? Rozejrzał się wokół, ale dalej nie było tu nikogo. A przecież wyraźnie słyszał głos. Przecież nie pojawił się całkowicie spontanicznie w jego głowie. Wewnętrzny monolog Babiego Lata nigdy nie rymował; co najwyżej krytykował jego decyzje, ale nie w taki poetycki sposób. Poruszył wąsami z niezadowoleniem i położył się na zimnej płycie, od której na szczęście był izolowany grubą warstwą miękkiego mchu. Oparł głowę na łapach, patrząc przed siebie. Poczeka tu trochę, odpocznie, potem ruszy dalej. Może nawet wdrapie się na jakieś drzewo żeby się przespać, bo zmęczenie definitywnie dawało się we znaki. Poezja, też coś. Który kot siedziałby tu w środku nocy recytując mu poezję do snu? Tylko jego matka, ale ona była dni drogi stąd, w ciepłym ludzkim domu. Tu nie było nikogo więcej.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości