Logo Artemidy
Szuwar Turzycy
Niezależnie od tego, który z terminatorów się rozglądał, który nasłuchiwał, który wąchał, a który robił wszystko na raz - wyruszyli. Psotna Łapa wyrwał na przód i rozglądał się za tropem, jednak nie wpadł na absolutnie nic. Chyba, że interesującym dla niego mógł się wydawać krzew ostrokrzewu, albo pęczki stokrotek pod łapami, wtedy tak! Niemniej wokół niego była wielka cisza, ani żadnej podpowiedzi, ani nic! Promienna Łapa, który oczekiwał odpowiedzi na swoje pytanie zdawał się mieć podobne doświadczenia. Byli obok siebie, nic dziwnego, że niczego nie dojrzeli. Nic a nic! Chyba teoria, że Złota Łapa kłamał powoli im się potwierdzała, nie żeby coś, ale powinni się czuć oszukani! Chyba że...
Chyba że ostatni bohater tej wycieczki najlepiej z nich wszystkich słuchał, rozglądał i wąchał. Kłopotliwa Łapa, który nie wybiegł tak do przodu jak pozostali, zdołał spostrzec ledwo co wyraźne ślady łap na trawie. Nie był jednak w stanie rozpoznać co, bądź kto pozostawił coś tak OGROMNEGO na terenach Szuwaru Turzycy. Niemniej! Miał to, czego szukali, i to tak szybko! Nic tylko pogratulować.

kłopotliwa łapa: lvl: 1 | S: 4 | Zr: 11 | Sz: 3 | Zm: 2 | HP: 60 | W: 40
★ dostępne tropy: 4/5
psotna łapa: lvl: 1 | S: 7 | Zr: 8 | Sz: 3 | Zm: 2 | HP: 60 | W: 40
★ dostępne tropy: 5/5
promienna łapa: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 60 | W: 50
★ dostępne tropy: 5/5
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Promycek jestem, jako jedyny mam obie półdupki i się nimi chwalę - zmałpował brata, zmieniając swój głos na irytująco niski i przesadzony. Zachichotał niczym goblin i z bananem na pyszczku pognał na przód, żeby brat go nie walnął. Taki był szczęśliwy, że mógł kogoś pookurzać. Promyczek mógłby być z nich najmądrzejszy - ba! Był! Był z tego trio najmądrzejszy nie było tu ani cienia wątpliwości! - ale debil było dwóch, więc mieli przewagę liczebną. Nawet Sokrates był wyśmiewany przez idiotów.
- Dobrze mamo! - Krzyknął przez ramię do Promyczka, kiedy ten powiedział, żeby się nie rozdzielali. Brat mógł zaprzeczać ile chciał, Psot wiedział, że jednak ich kocha i się jednak przejmuje, żeby nic ich nie zeżarło… No albo zwyczajnie nie chciał dostać bury za to, że wrócił bez jednego z głupków ale łaciaty i tak przecież wiedział lepiej.
- Szukamy skarbów dla taty! I upewniamy się czy Złoty mnie nie wyrolował. Ten bobek, niech spróbuje, wywalę mu legowisko na Grzmiącą Ścieżkę, Gwiezdni mi świadkiem! - Dramatyzował, energicznie idąc przed siebie, choć nadal pozostał w polu widzenia braci. Kontynuował więc swoje poszukiwania, rozglądając się po okolicy. Promyczek za dużo od nich oczekiwał, jeżeli myślał, że naczelny głupek da mu jasną odpowiedź. - Podoba mi się ten krzak! Mają tu naprawdę ładne krzaki! Wiedzieliście!? - Dodał po chwili, kiedy dostrzegł dziko rosnącego ostrokrzewu.
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jestem szefem, bo jestem najstarszy! - Mimo, że Kłopot zapomniał zapytać rodziców w jakiej kolejności się urodzili, nie miał zamiaru rezygnować z brnięcia w tą głupią historyjkę. Zwłaszcza, że ta tak bardzo denerwowała Psota. Zanim jednak jego pyszczek zdążył ozdobić wredny uśmieszek, a on sam odwrócić się w stronę Promyczka i, co by nie zaniedbać drugiego brata, jemu dla odmiany zacząć wmawiać, że jest najmłodszy z tego trio, biały idiota wrzasnął mu do ucha. - A! - Krzyknął zszokowany, odskakując za kremowe futro i używając jego właściciela jako tarczy przed atakiem. - Promyk...! - Wyjęczał, bo nie podobało mu się, że Psot odbierał mu samodzielnie sobie nadaną odznakę przodownika wycieczki i zmieniał jego jego cudowne plany... Ach chwila, właściwie to Psot powiedział kropka w kropkę to samo. Wciąż mu się nie podobało. Zanim jednak zaczął się porządnie skarżyć, ten Brutus również odwrócił się przeciw niemu!
- I nie denerwujcie mnie, bo mi się mózg jeszcze pomarszczy - rudzielec momentalnie zmienił front, również zaczynając przedrzeźniać kocura wysokim głosem. Teraz to przyjaźń z Promyczkiem się skończyła i Psot był znowu jego najlepszym przyjacielem! - A tak w ogóle to Promyk jest najmłodszy! - Rzucił za braćmi, którzy wystrzelili na przód, to o czym wcześniej myślał, bo nie potrafiąc znaleźć mądrzejszej odpowiedzi na rozkaz nierozdzielania się. Duży był i mógł robić co chciał, ot co!

W końcu, drepcząc kilka kroków w tyle, pomarańczowe ślepka padły na coś, co pozostała dwójka najwyraźniej przeoczyła. Zezując na wielkie, nie! OGROMNE! Większe nawet od nadętego łba Promyczka odciski w trawie, przestał przysłuchiwać się wymianie zdań. Na moment podniósł łebek i dostrzegając, że ci jeszcze nic nie znaleźli, wargi Kłopota wygięły się ku górze. Bez namysłu, a za to bardzo z siebie zadowolony ruszył w stronę, w którą prowadziły ślady, rozglądając się za czymkolwiek fajnym, czym mógłby potem przed nimi szpanować.





My snails got humor
They’re the sniggle at a funeral
Knows everybody's disapproval
I should've worshiped snails sooner!
[Obrazek: lGCg0bd.gif]
If the snails ever did speak
She's the last true snailpiece
Every Snailday's getting more bleak
A fresh snoison each week
"We were born snick"
You heard them say it
Obrazek
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 12 / 100
6
Siła
S
17
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mógł się spodziewać, że ta wyprawa będzie jedynie ciążyć mu jak ogromny kamień na barkach. Jednak co począć, przyszedł tu dobrowolnie. W życiu trzeba czasami stanąć pysk w pysk ze swoimi decyzjami. I kiedy jego bracia wygłupiali się w najlepsze i byli po prostu... sobą, Promyczek poczuł żelazny uścisk konsekwencji na swojej głowie.
- Łeb mnie zaczyna boleć przez wasze brednie. - burknął tylko. Nie było co się bardziej produkować, doskonale wiedział, że tak czy siak go nie posłuchają, a jedynie podjudzi ich, aby posuwać się coraz dalej w swoich igraszkach. To prawda, Promyk był jak Sokrates, który musiał znosić jarzmo bycia najmądrzejszym. Jednak nawet Sokrates miał swoich uczniów! Halo, gdzie wy jesteście?
Jeśli wszystko kręciło się wokół tego, bo Psot miał jakiś problem ze Złotą Łapą (to nie tak, że on sam nie miał, z tym, że on miał z każdym kotem w Klanie Wichru), to Promienna Łapa spodziewał się wrócić do Obozu późno i z pustymi łapami. I bolącą głową. I z żalem, że się zgodził.
Naprawdę ciężko było zapanować nad braćmi w momencie, w którym jeden nurkował w krzaki, a drugi wystrzelił nie wiadomo nawet gdzie. Porażka. Promyś stanął przed wyborem podążenia za jednym z nich albo szukaniem na własną łapę "tego czegoś". Westchnął. Ciężki wybór. Jednak wciąż był w stanie określić, gdzie każdy brat mniej więcej jest. Tak długo jak to wie, wcale nie musi się przejmować, że mu się zgubią. Tak więc on także ruszył w swoją stronę. Może szybciej coś znajdą i szybciej wrócą? Kocur począł się rozglądać, nie tylko z nosem przy ziemi, bo nie omieszkał także momentami spoglądać na gałęzie nad nim. Tak jakby miało mu to coś dać. Albo po prostu niespecjalnie się przykładał, kiedy usłyszał, że wszystko to pic na wodę. No, zobaczymy. Na razie był sceptyczny.
What'cha lookin' at, 𝖇𝖆𝖇𝖞
Is a 𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓' legend in the m a k i n g
For the rest of your 𝖑𝖎𝖋𝖊, I'll be《 there 》
I'll be 𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐 in your ʜᴇᴀᴅ like the roots of your hair

𝕴'𝖒 𝖙𝖍𝖊-

LVL 4 90 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kłopotliwa Łapa dreptał dalej za wielkimi śladami, które zdawały się nie kończyć! Widział też, że wielkolud musiał się ocierać o pobliskie krzewy, na które zwrócił uwagę Psotna Łapa, bo te miały powyginane, bądź też połamane gałązki. W dalszym ciągu jednak nie trafił na nic ciekawego, jedynie na więcej i więcej śladów. Oby te poszukiwania się opłaciły!

kłopotliwa łapa: lvl: 1 | S: 4 | Zr: 11 | Sz: 3 | Zm: 2 | HP: 60 | W: 40
★ dostępne tropy: 4/5

Ostrokrzewy na które zwrócił uwagę Psotna Łapa nie tylko były ładne, ale... hej hej, miały na sobie jakieś ślady! Jakaś kolorowa wstążka była zaczepiona o gałązkę, a reszta krzewu... cóż, widać było na niej parę nadużyć - niektóre liści opadły, inne były pomarszczone, jakby ktoś się nimi bawił, dotykał, niszczył. Trop! Ciekawe, co znajduje się dalej?

psotna łapa: lvl: 1 | S: 7 | Zr: 8 | Sz: 3 | Zm: 2 | HP: 60 | W: 40
★ dostępne tropy: 4/5

Kremowego... chyba los pokarał, że urodził się prawie-rudy, bo w dalszym ciągu nie widział nic. Mógł jedynie oglądać jak bracia podążają za swoimi śladami, kiedy to on przed sobą miał totalnie nudny i żałosny widok zielonej natury, nic więcej! Miał szansę dołączyć się do któregoś z swoich ziomków, albo wciąż cierpliwie czekać na swoją szansę.

promienna łapa: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 60 | W: 50
★ dostępne tropy: 5/5
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kłopot przystanął, kiedy pomarańczowe ślepka zauważyły powyginane gałązki, a następnie okręcił łeb, spoglądając na coraz mniejsze sylwetki braci. Promyczek jeszcze coś tam marudził, jak to Promyczek, ale dreptał dalej. Do tego, mimo że początkowo wcale nie był przychylny całej tej wyprawie, teraz jakby skupiony na próbach znalezienia czegoś. Tak skupiony, że pewnie nie zauważyłby nawet, gdyby rudzielec zaszedł go od tyłu i wepchnął do kałuży. Myśl o przeistoczeniu brata w kremowo-brązowego szylkreta bawiła Kłopota na tyle, że figlarne iskierki zatańczyły w jego oczach, a ciche "Keke" uciekło z wygiętego w wrednym uśmieszku pyszczka. Nie mógł jednak zapomnieć o Psocie. Ten, zdawał się jakby przystanąć i Kłopot, aż zmrużył powieki na ten widok. Czyżby drugi półgłówek coś znalazł? Jeżeli tak, to w takim razie, jego elokwentne plany przeciwko Promyczkowi musiały poczekać. W końcu gdyby biały miał coś, a on sam nie, to ominęła by ich wszystkich dramatyczna scena zazdrości. A ta wizja bawiła go prawie tak samo, jak denerwowanie rodzeństwa.
W końcu odwrócił więc głowę i ruszył dalej za śladami.





My snails got humor
They’re the sniggle at a funeral
Knows everybody's disapproval
I should've worshiped snails sooner!
[Obrazek: lGCg0bd.gif]
If the snails ever did speak
She's the last true snailpiece
Every Snailday's getting more bleak
A fresh snoison each week
"We were born snick"
You heard them say it
Obrazek
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 12 / 100
6
Siła
S
17
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Promienna Łapa faktycznie nie miał szczęścia. Tak jakby Gwiezdni uwzięli się na niego i postanowili ukarać. Z jakiego powodu? Pewnie znajdzie się paręnaście. Jednak po co to teraz roztrząsać? Jedynie co teraz Promyk roztrząsał to parę gałęzi stojących mu na drodze. Im dłużej nie nie znajdywał, tym dłużej się denerwował. Marazm, stara czasu, porażka. Kroczył coraz dalej, aż w pewnym momencie odwrócił się napięcie. Zapomniał o swoich braciach, teraz ledwo mógł ich dostrzec.
Z jednej strony miał ochotę iść dalej (w końcu było cicho), ale doskonale zdawał sobie sprawę, że powinien zawrócić i powoli zbliżać się do półgłówków. Westchnął dość głośno, przewrócił oczami i z posępną miną zaczął iść w ich kierunku. Nie omieszkał rozglądać się wokół, a nóż wpadnie mu coś w oko.
What'cha lookin' at, 𝖇𝖆𝖇𝖞
Is a 𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓' legend in the m a k i n g
For the rest of your 𝖑𝖎𝖋𝖊, I'll be《 there 》
I'll be 𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐 in your ʜᴇᴀᴅ like the roots of your hair

𝕴'𝖒 𝖙𝖍𝖊-

LVL 4 90 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dzielnie dreptał przed siebie i w końcu znalazł... coś. Wbite w ziemię parę patyków, które na końcu jednak miały sztuczne, kolorowe i fikuśne piórka. Były brudne, zakurzone, ale hej, jak fajnie falowały na wietrze! Na dole patyków znajdywały się także kwiaty, choć także wydawały się nieprawdziwe, jakby ktoś je namalował!

kłopotliwa łapa: lvl: 1 | S: 4 | Zr: 11 | Sz: 3 | Zm: 2 | HP: 60 | W: 40
★ dostępne tropy: 4/5

Promienna Łapa mógłby już zrobić scenę zazdrości, bo tak, jak jego kompani mieli całkiem niezłe szczęście, tak chyba przy okazji wyczerpali je do końca. Terminator wciąż widział jedynie źdźbła traw i gałązki w jak najlepszym stanie, ani jednego tropu, ani jednego śladu.

promienna łapa: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 60 | W: 50
★ dostępne tropy: 5/5
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ale badziewie... - Kłopotliwy pyszczek wykrzywił się z niezadowolenia na widok kolorowych cosiów. W zmianie jego zdania nie pomogły również próby zeżarcia i nieomal zadławienia się suchymi badylami. Po chwili namysłu i kontemplacji, na jego pyszczku pojawił się jednak krzywy uśmieszek. - EJ PSOOOOT, EJ PROMYCZEEEEK! NIE ZGADNIECIE JAKIE CUDO ZNALAZŁEM! - Wydarł się. Bo właściwie nie musiało mu się ani odrobinę podobać, co nie? Najważniejsze, żeby jego rodzeństwo było zazdrosne! - IDĘ DAĆ TACIE! BĘDZIE MNIE KOCHAŁ BARDZIEJ NIŻ WAS! Kekekekekeke… - Z wesołym rechotem, złapał po kolei badyle, wyciągając je z ziemi. Następnie z paszczą tak szeroko otwartą, że istniało ryzyko iż zaraz mu szczęka pęknie (ale nie podzieli się!) zaczął uciekać w stronę obozu, kątem oka widząc, że śledzi go Psot.

zt x2 (też dla Psota)





My snails got humor
They’re the sniggle at a funeral
Knows everybody's disapproval
I should've worshiped snails sooner!
[Obrazek: lGCg0bd.gif]
If the snails ever did speak
She's the last true snailpiece
Every Snailday's getting more bleak
A fresh snoison each week
"We were born snick"
You heard them say it
Obrazek
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 12 / 100
6
Siła
S
17
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jak tylko usłyszał głos brata i wiadomość jaki ze sobą niósł, skrzywił się brzydko. Jakim cudem ktoś tak głupi jak jego brat znalazł coś przed nim? Było to nie do pomyślenia i napawało Promienną Łapę, swego rodzaju wstrętem. Do braci, do całego klanu, do całego świata! Nawet nie chciał patrzeć na to co znalazł ten głupek.
Zobaczył jedynie, że ten wyrwał się w bieg. Naturalnie za nim drugi idiota. On sam uznał, że nie będzie pokazywał, że mu zależy i wolnym krokiem z przygarbionym łbem wracał do obozu. Kłopot nie da mu żyć przez następny księżyc.

//zt.
What'cha lookin' at, 𝖇𝖆𝖇𝖞
Is a 𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓' legend in the m a k i n g
For the rest of your 𝖑𝖎𝖋𝖊, I'll be《 there 》
I'll be 𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐 in your ʜᴇᴀᴅ like the roots of your hair

𝕴'𝖒 𝖙𝖍𝖊-

LVL 4 90 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Roziskrzona Gwiazda w ostatnią Porę Zielonych Liści zapuszczała się częściej nad ten akwen niż przez całą resztę swojego życia. Chętnie odwiedzała tutejsze żabki, chociaż te chyba nie wyłapywały jej przyjaznych intencji i umykały na jej widok do wody z głośnym pluskiem. Dzisiaj nie była pewna czy napotka płazy, wydawało jej się, że może być już dla nich za zimno. Że zaczął się ten moment, w których szukają ciepłej kryjówki by przespać najmroźniejsze księżyce. Trochę im zazdrościła tej umiejętności. Zasnąć gdy świat jest szarobury i do kitu, obudzić się, gdy dookoła będzie zielono i pachnąco. Też by chciała w ten sposób doczekać lepszych czasów. Łapy nieco jej tonęły w chłodnym błocie, ale nie przejmowała się nowymi, ciemniejszymi skarpetkami.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bonawentura, mimo swojego upodobania do podróży, nie należał do kotów przesadnie ruchliwych. Mimo tego lubił ścigać się z żoną. Wezbrany silniejszy wiatr sprawiał, że woda w rzece dynamicznie obijała się o brzegi i niedużymi falami płynęła do celu, a to przypominało mu dom. Ochoczo przestawił się na tryb bojowy i, przecinając powietrze, gnał wzdłuż rzeki, raz po raz z wesołym uśmiechem przyglądając się wyprzedzającym go falom. Gdy dotarł na metę, w rozbiegu z pluskiem wskoczył do jeziora, nie zwracając uwagi na niskie temperatury powietrza, jak i samej wody. Uderzył figlarnie łapą o taflę, by powoli wygrzebywać się na brzeg.
- Znowu wygrałaś, kochana. Nie masz sobie równych, doprawdy - zauważył wesoło, otrzepując mokre futro. Całą swoją uwagę skupił na wzburzonej tafli, kiwając głową by niemo ją przedrzeźniać. Na samą wodę patrzył z największymi pokładami miłości, z równie czułym uśmiechem, porozumiewając się z nią bez słów.
- Oh, mamy towarzystwo - dodał, gdy dopiero po chwili dostrzegł burą postać na brzegu. - Witam, kłaniam się nisko - rzekł po dżentelmeńsku, chwilowo nisko osuwając głowę.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Głos, który do niej dotarł, z pewnością nie był rechotem żabki, a należał do kota. Wątpiła by nagle po tylu księżycach obcowania z płazami zyskała umiejętność rozumienia ich mowy, taka zdolna przecież nie była. Zresztą zanim ta myśl zdążyła się faktycznie zagnieździć w burej głowie jako prawdopodobna, kotka dostrzegła rudą sylwetkę parę susów dalej. Sztuk jeden. Co było dziwne, bo mogła przysiąc, że mówił do kogoś? O wygranej? Nim jednak rozgryzła zagadkę, sama została zauważona i aż jej się głupio zrobiło, że się zawiesiła na moment.
Ale kurczę, powiedział, że mają towarzystwo. On i kto? Mówił o sobie w liczbie mnogiej?
– O, co za miłe powitanie, również witam. – odparła z uśmiechem i sama również schyliła na moment głowę w podobnym geście. – Nie przeszkadzam w niczym? Może z kimś jesteś i wam przerwałam to jak coś nie ma sprawy, mogę iść gdzie indziej. – zaoferowała, mając nadzieję, że w ten sposób dowie się czy kocur był sam, czy faktycznie mówił do kogoś ukrytego czy coś. Taki miała plan. Sprytny.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Stał sztywno, usilnie powstrzymując drżenie nóg z zimna, by móc całą uwagę poświęcić rozmówczyni. Zupełnie zapomniał, że przedstawiciele jego własnego gatunku byli tak różni, że wielu dziwiły jego rozmówki z ukochaną, toteż nawet pewnie nie zauważyła, że nie mówi on do innego kota. Westchnął krótko, a następnie zrobił parę kroków do przodu.
- Nie przeszkadzasz, moja miła. Rozmawiałem z ukochaną. Obawiam się, że możesz nie zrozumieć. Wielu nie rozumie - zaczął tajemniczo, przysiadując i przylizując wilgotne futro nad czarną łapą. - Widzisz. Wielka Słona Woda, jak to wy ją nazywacie w tych stronach, to moja miłość największa. Jako, że nie bardzo teraz jestem w stanie dotrzeć do niej, rozmawiam z jej, hm...Innymi częściami. Jak choćby z tym uroczym jeziorem czy ciągnącą do niego rzeką. Wierzę, że moje rozmowy docierają do niej, daleko nad Morze - wyjaśnił pokrótce, przyglądając się bliżej nieznajomej. - Ma panna bardzo ciekawe oczy. Nieziemskie wręcz, choć skłamałbym, gdybym powiedział, że spotykam się z takowymi pierwszy raz. Chodzi mi o ich dwukolorować, rzecz jasna. Pani są jednak znacznie ładniejsze niż poprzednika.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Aha! Z ukochaną! Czyli dobrze wtedy słyszała, nic jej się nie pokićkało. Uczucie triumfu jednak prędko przyćmiły dalsze słowa nieznajomego. Uniosła brwi w zdziwieniu zmieszanym z zainteresowaniem. I oczywiście, że słysząc o tym, że wielu nie rozumie, postanowiła, że ona jak najbardziej zrozumie w czym rzecz. A nawet jeśli nie to nie da po sobie poznać, że sprawa przerosła jej trzy szare komórki, nie chce przecież jako kolejna zasmucić rudzielca!
Prędko okazało się, że może jednak będzie to trudniejsze niż przypuszczała. Słuchała, kiwała uprzejmie głową, ale miała wrażenie, że nie dotarła do niej ani jedna informacja. Ocknęła się dopiero, gdy skomplementował jej oczy. Nagle wszystko poszło lawinowo.
– Och. Hah, to zgaduję, że nie spotkałeś w takim razie mojego brata! W sensie skoro ładniejsze od poprzednika, bo mamy takie same. Tylko kolory na odwrót, widzisz, w mojej głowie to było zabawniejsze, nie wzięłam pod uwagę, że go nie znasz, wybacz. – było jej tylko odrobinkę, ociupinkę głupio. Ale żeby to nadrobić, prędko mogła wrócić do poprzedniego tematu, szczególnie, że teraz jej wszystko już jakoś poukładało w głowie. – O, ale co do twojej ukochanej to ma sens, naprawdę! Wielka Słona Woda, mówisz? Kiedyś też chciałam ją zobaczyć, teraz obowiązki mnie za mocno trzymają w Klanie bym w ogóle mogła to rozważać, ale to ten, możesz ją ode mnie pozdrowić, nie? Iskra się nazywam.
Nie była pewna jak się odnieść do rozmawiania z tutejszymi wodami, ale hej, ona odwiedzała żaby. Była ostatnim kotem, który mógł nieznajomego oceniać.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości