Logo Artemidy
Leśna Sadzawka
Niestety - faktycznie im dalej od obozu się znajdowały, tym trudniej było Źdźbłu się uspokoić. Starała się, jak mogła, by tego po sobie nie okazywać, i faktycznie próbowała rejestrować drogę, jaką przebywały - bądź co bądź, była to jej potencjalna część treningu, więc nadrobienie straconego czasu tym spacerem stanowiło priorytet. Kotka tylko na moment przestała myśleć o potencjalnych zagrożeniach - gdy Zgniłe Ziele stwierdziła, że w zasadzie nie musi przejmować się kwestią polowania. Ale... Kodeks?
- Ale rany już mi się zagoiły, a jeśli nie będę polować, to tak, jakbym złamała Kodeks. Gwiezdni mogliby mnie ukarać... znowu. - stwierdziła niepewnie. Spojrzała pytająco na Zgniłą, licząc na uściślenie tego wszystkiego. A może to właśnie wojowniczce uda się przekonać Źdźbło do porzucenia kwestii kary od Gwiezdnych, której wewnątrz uparcie się trzymała?
Od jakiegoś czasu Biedronkowa Łapa obserwowała już oczko wodne, do jakiego dotarły. Nie wyglądało jeszcze, jakby dotarło do granic swoich możliwości w kwestii uroku - bądź co bądź, świat nie pozbył się jeszcze w pełni zalegającego śniegu, choć każdego wschodu słońca zapowiadał się coraz bardziej obiecująco.
- Nie, jeszcze nie. - odpowiedziała, kręcąc delikatnie głową. Następny komentarz Zgniłej zadziałał o wiele lepiej - Źdźbło z fascynacją wbiła wzrok w sadzawkę, nieco szerzej otwierając oczy. Na jej pyszczku widać było wesołe zaciekawienie. Zaraz zerknęła z powrotem na Zgniłe Ziele. - Podejdziemy do niego?
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zgniłe Ziele zatrzymała się w pół kroku kiedy znaczenie słów Biedronkowej Łapy rozbrzmiało w jej uszach. Nie pozostała jednak w bezruchu długo, zaledwie jedno czy dwa uderzenia serca, po których wznowiła marsz jak gdyby nigdy nic. Nie odpowiedziała nic od razu, zamiast tego skupiając się na widniejącym przed nimi oczku wodnym.
- Pewnie. - odparła z wymuszonym pozytywem. - Tylko nie pij tej wody. Stojącej lepiej nie ufać, nie wiadomo co tam może leżeć na dnie. - zamruczała i podeszła do stromego brzegu, zerkając na błyskającą poniżej taflę. Większość lodu już stopniała, jedynie na środku wciąż dryfowała półprzezroczysta kra. Wojowniczka przysiadła i nachyliła się nieznacznie w przód, zerkając na majaczące niżej odbicie własnego pyska. Było ono nieco trudne do dojrzenia przez otaczające sadzawkę cienie drzew, ale coś tam dało się jednak zobaczyć. Było to... dziwne uczucie. Zobaczyć tak siebie. - Źdźbło. - odezwała się po dłuższej chwili, w końcu odrywając się od hipnozy lustrzanej tafli wody, odwracając łeb w stronę terminatorki. - Co masz na myśli przez "znowu"? Nie bądź głupia. Nikt cię nie ukarał. - miauknęła ostrzej niż by tego chciała. - Za co niby mieliby to zrobić, hm? Jeżeli już, to gwiezdni nad tobą czuwali, pozwalając ci z tego wyjść. - sapnęła, odrywając spojrzenie od szylkretki, ponownie wbijając je we własne odbicie. Bolał ją widok Biedronkowej Łapy w takim stanie. I bolało ją, że nie wiedziała, czy potrafiła jej pomóc. - ...i nie patrz ślepo w kodeks. - Nic dobrego z tego by nie przyszło.
[Obrazek: daw8bh9-2d8530e1-5ef5-4fff-8afd-07c5d5a5...pQ1piYGSF8]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Terminatorka nie zwróciła szczególnej uwagi na nagłe zatrzymanie się przez Zgniłe Ziele, tymczasowo zainteresowana sadzawką, jaką miały przed sobą kotki. Nie miała jeszcze okazji znaleźć się w takim miejscu czy nawet zbyt wiele o nim słyszeć, więc tym bardziej Źdźbłowa ciekawość tymczasowo zdominowała wcześniejszy strach. Skinęła głową na ostrzeżenie wojowniczki, biorąc je sobie do serca - w końcu i tak wypadałoby udać się do medyka, skoro od jakiegoś czasu męczyła się ze smarkaniem, nie powinna marnować ziołowych zasobów na leczenie jej po wypiciu złej wody.
Wraz z wojowniczką zbliżyła się do tafli, naśladując ją pod względem stopnia, w jakim zbliżyła się do sadzawki, i pochyliła się delikatnie, wytężając wzrok, by dostrzec... siebie. Co prawda w wersji o wiele bardziej rozmytej, niż to, jak widziała choćby siedzącą obok Zgniłą, ale jednak siebie. Poczuła się dziwnie, wręcz przeszedł ją dreszcz, gdy z każdym ruchem jakiegoś elementu jej pyszczka, odbicie wykonywało dokładnie ten sam ruch.
- Tak? - zapytała, drgając na niespodziewany dźwięk własnego imienia. Zaraz zmarszczyła trochę brwi i na nowo się nachmurzyła, gdy wróciły do trudnego tematu. Ale jednocześnie to, co mówiła Zgniła, dość mocno ją zaskoczyło, aż poczuła się w obowiązku wyjaśnić jej wszystko. - No bo... Gwiezdnym należy dziękować za zwierzynę, ja o tym zapomniałam. Wiem, że nie wszystko widzą, no ale jeśli łamie się Kodeks... - tłumaczyła, ale zamknęła pyszczek, kiedy Zgniłe Ziele stwierdziła, że Gwiezdny Klan czuwał nad nią, skoro przeżyła. Otworzyła szerzej oczy. Nie to, by miała temu zaprzeczać, po prostu dotychczas nie zastanawiała się nad tą częścią działań Przodków. - To... też prawda. Ale wcześniej i tak mogli chcieć mnie za to ukarać.
Jej myśli zaczęły nieco krążyć, łącząc informacje, które uznawała za prawdę. Gwiezdni zesłali na nią puchacza (może). Gwiezdni nad nią czuwali (prawdopodobnie). Pewnie gdyby Źdźbło miała większe doświadczenie z psotami, a tym samym z karami od rodziców, może łatwiej byłoby jej znaleźć sens nawet w tych faktach i uznać, że dostała od Przodków karę, ale nie miała być nią od razu śmierć. Na to potrzebowała jeszcze trochę czasu.
- Ślepo? Ale... Ja wiem, że są od niego wyjątki. Jak kiedy terminator jeszcze nie umie polować i wtedy nie musi tego robić, albo że można nie słuchać Przywódcy, jeśli sam robi bardzo źle.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pstrokata właściwie do tej pory nawet się nie zastanowiła, który niby punkt kodeksu taka Źdźbło mogła złamać. Kiedy usłyszała oskarżycielskie słowa terminatorki skierowane na własną osobę... można powiedzieć że zgłupiała. Turkusowe spojrzenie nie od razu przeskoczyło na młodszą szylkretkę. Najpierw czoło wojowniczki zmarszczyło się w niesmaku, a w jego ślad podążyły jej uszy, cofając się lekko w tył. Dziękować za zwierzynę! Zatrzepała łbem i spojrzała na terminatorkę.
- I za to? Za to by mieli cię pokarać? Rany Źdźbło, jestem pewna, że Gwiezdnych nie obchodzi czy ktoś dziękuje za posiłek czy nie! Jeśli już, to po prostu jest to przyjęte jako tradycja, a nie zasada nie do złamania. Ja tam nigdy tego nie robię i zobacz - jakoś żyję. - wyrzuciła z siebie, trzepiąc lekko ogonem przy własnym boku. - Wiesz za to kto nie żyje? Mój brat. Zmarł jeszcze przed swoją ceremonią na terminatora. Myślisz, że co taki kociak mógł zrobić, by Gwiezdny Klan go tak ukarał? Nic. Tak samo jak ty. W życiu się po prostu czasem tak już jest. Tu nie ma winnego. Nie jesteś winna ani ty, ani Pajęcza Łapa. Nawet to ptaszysko czy co to było nie jest winne tak na prawdę. Dla niego jesteśmy tak jak myszy dla nas. Myślisz, że ktoś zsyła nas by ukarać źle postępujące piszczki? - Odwróciła łeb od młodszej kotki gdzieś w połowie tej wypowiedzi, wbijając spojrzenie ponownie w majaczące u jej łap odbicie własnego pyska, zadziwiająco niewzruszonego, chociaż w środku wszystko w niej buzowało. Przez parę chwil nie mówiła już nic, pozwalając Źdźbłu wchłonąć to co z ciebie wypluła. - To nie twoja wina. - odezwała się. - Ale rozumiem, że tak się czujesz. Z czasem będzie lepiej. No i wiesz... też nie każdy terminator musi zostać akurat wojownikiem.
[Obrazek: daw8bh9-2d8530e1-5ef5-4fff-8afd-07c5d5a5...pQ1piYGSF8]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***
- ... I, no, mówie ci, że Wierzba był taki zazdrosny, że teraz moje imię jest dłuższe od jego. Bobek jeden się nie przyzna ale widziałam jak mu piana z pyska chciała polecieć - Żabka zarechotała, czerpiąc niesamowitą przyjemność z tego, że nadal mogła zrobić bratu na złość. Terminatorka czuła się lżejsza, tak jakby jakiś ciężar z którego nawet nie zdawała sobie sprawy, spadł jej z serca. Dopóki nie była terminatorką, nie mogła przecież wychodzić poza obóz a to znów oznaczało, że musiała poczekać kilka księżyców zanim znów mogła spotkać się z rodziną. Jej ceremonia musiała jednak kiedyś nadejść i rude stworzonko w końcu została pełnoprawnym terminatorem Klanu Wichru. Sama nie zdawała sobie nawet sprawy jak bardzo tęskniła za bliskimi, dopiero, kiedy dostrzegła okrągłą sylwetkę ojca, pierwszy raz od kiedy dołączyła do klanu, Żabka rozkleiła się niczym mały kociaczek.

- Zobaczy jeszcze jak zostanę wojownikiem! W tedy będę miała długie imię, dwa razy, nie! Trzy razy dłuższe niż ona! - Czy ten temat miał sens? Nie, oczywiście, że nie. Ale tak to już jest między rodzeństwem, że najmniejsza głupota mogła stać się tematem godnym kłótni i rywalizacji. Trójkątne uszka drgnęły, kiedy udało jej się wychwycić głośne pluskanie wody. - Kurce, Toperz nie mówiłaś, że mamy prywatną kałuże na terenach - zaśmiała się, kiedy w końcu udało jej się w pełni zarejestrować Leśną Sadzawkę. - O! Choć popływać! Może uda nam się nawet złapać łososia! Dawno ich nie jadłam - miauczało, zbliżając się do zbiornika i bez chwili zastanowienia postanowiła zanurzyć przednie łapki. Zaśmiała się, kiedy poczuła jak chłodny dreszcz wstrząsa jej ciałkiem. Zimna ta woda trochę była.
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jeśli ktoś miał nadzieje jakiekolwiek na zastanie Borsuczej Mordki w obozie to naprawdę musiał być krótkowzroczny, i to całkiem przyzwoicie, bo pobyty dymnego kocura w obozie były coraz większą rzadkością. Syn Trawiastej Polany zwykle przesiadywał na wichrowych terenach i poza nimi, unikając obowiązków jak się tylko dało. Nawet trening Szafranowej Łapy jakoś go specjalnie nie zatrzymywał, zwłaszcza po ich wspólnym układzie, który potajemnie zawarli. No i fajnie, tak to on mógł żyć.
W tym momencie Borsuk znowu wybrał się na swój standardowy całodzienny spacerek, ale jak na razie postanowił położyć się niedaleko Leśnej Sadzawki, żeby trochę odpocząć. Pogoda zrobiła się jakiś czas temu trochę bardziej znośna, więc czemu nie? Dymnego można było zastać leżącego na boku i beznamiętnie maltretującego jakąś biedną żabkę, która była na tyle pechowa że trafiła akurat na niego. Oczywiście, żabka jeszcze żyła, ku uciesze Borsuczej Mordki, i skakała tak jak jej zagrał, co było fajną dla niego zabawą.

//Nietoperze Niebo
a nas wiedzie trójka demonów
co n a m i się karmią:

na przedzie xxx,,pycha xx,,podąża z tańczącą latarnią
chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
broi pod zbroją xxxx lubieżnośćxxxx pokusa niełatwa
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i to był błąd Toperz, która chcąc zbudować jakiś kontakt z bratem, liczyła że prędzej czy później napatoczy się na niego w obozie. Było to trochę niepokojące, że Borsuk spędzał tyle czasu poza obozem i mogla się założyć o sikorkę że nie był to czas spędzony na obowiązkach. Nie żeby była bardziej zadowolona, gdyby kocur się przepracowywał, ale oznaczałoby to przynajmniej że ma jakieś przywiązanie do klanu. Trochę ciężko jej było rozgryźć czego tak naprawdę chciał. Jeżeli tak bardzo nie lubił spędzania czasu z własnym klanem, to czemu nie został samotnikiem? W końcu nikt go tu siłą nie trzyma i nie był tu za karę. Może brzmiało to trochę okrutnie, ale nie było powodu by Borsuk usilnie trzymał się w klanu, jeżeli nie chciał w nim być. A jeżeli tak nie było, to chciała mu pomóc poczuć się jego częścią.
No i nie sądziła że żeby przynajmniej pogadać z bratem, to będzie musiała się umówić na audiencje, ewentualnie tropić go po zapachu jak drapieżnik zwierzynę. W końcu jej się jednak udało i nie mógł dłużej przed nią uciekać. Trochę ją zmartwiło że trop prowadził do Leśnej Sadzawki, głównie przez dawne doświadczenia, więc trochę jej ulżyło gdy zobaczyła dymnego sierściucha, znęcającego się nad żabką. Przynajmniej nie łamał kodeksu, no nie wprost.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-Coś ode mnie chcesz? -zapytał obojętnie kiedy usłyszał kroki zbliżające się w jego stronę oraz gdy zapach Nietoperzego Nieba dotarł do jego nosa. Nie spodziewał się tu zastać swojej siostry, że w ogóle będzie w jakikolwiek sposób go szukać albo się interesować gdzie jest, zwykle wszyscy mieli to w nosie, chyba że Borsuk akurat miał przydzielony patrol, wtedy się interesowali. No ale Borsucza Mordka dalej leżał na boku, nie odwracając się w żaden sposób do czarnej wojowniczki, dalej skupiając się na skaczącej dookoła żabce, które próbowała wyrwać się z pułapki, którą na nią zastawił- Bo chyba po coś się tutaj fatygowałaś? Jakoś nie wierzę, że szukałaś mnie jedynie do rodzinnych pogaduszek -stwierdził beznamiętnie- Jaki masz do mnie interes?
a nas wiedzie trójka demonów
co n a m i się karmią:

na przedzie xxx,,pycha xx,,podąża z tańczącą latarnią
chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
broi pod zbroją xxxx lubieżnośćxxxx pokusa niełatwa
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No cóż Toperz planowała to zmienić i sama się Borsukiem zainteresować. Tylko nawet nie wiedziała co mu odpowiedzieć, bo nic konkretnego od niego nie chciała. Przynajmniej nic co by się dało załatwić od razu. Nawet na nią nie spojrzał, skupiony na żabce, która desperacko chciała się wydostać z jego sideł. Kocur widocznie się nią bawił, a ją śmieszyła myśl jak bardzo Wietrzny Dzień byłby w tej chwili oburzony jego zachowaniem. To jest o ile po śmierci się na rodzinę nie wypiął i już go nie obchodzi czy mu dzieci wstyd przynoszą.
- Aaa co jak pppowiem że nie mmmasz racji. Nigdy nininie ma cię w ooobozie - odpowiedziała podeszła bliżej, zachodząc go od przodu, dalej nie spuszczając wzroku z żaby, która była najbardziej interesującym punktem tej rozmowy do tej pory. - Mmmogę się przysiąść? -
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wietrzny Dzień, Borsucza Mordka od zawsze robił ojcu na złość, więc gdyby tylko ojciec był oburzony jego zachowaniem to dymny by skakał z radości. Na jego pogrzebie tańczył, więc jeśli chodziło o tego idiotę i wrednego capa to nie miał żadnych hamulców, o nie, cieszył się niezmiernie kiedy ten irytował się bądź wpadał w złość, a im większa była jego irytacja czy złość, tym lepiej.
-W obozie mnie nigdy nie ma, bo nikt mnie tam nie chce, to wolę łazić samotnie po terenach, niż siedzieć samotnie w obozie, przynajmniej się nie nudzę -powiedział obojętnie, przypominając sobie chociażby spotkanie i rozmowę z Gwiezdnym Nurtem jakiś czas temu. Gdyby siedział w obozie jak dureń to by się taka rozmowa nigdy nie zdarzyła, a szkoda w sumie, bo może i gromowa medyczka była naiwna i zbyt przyjazna, ale przynajmniej ciekawie się z nią rozmawiało- Jak tak bardzo chcesz -wzruszył barkami.
a nas wiedzie trójka demonów
co n a m i się karmią:

na przedzie xxx,,pycha xx,,podąża z tańczącą latarnią
chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
broi pod zbroją xxxx lubieżnośćxxxx pokusa niełatwa
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No cóż w tym jednym mogli się zgodzić. Kiedyś Nietoperz chciała doskoczyć do oczekiwań Wietrznego Dnia, bo w sumie z początku nie były one takie wygórowane. Tylko że cokolwiek odbiegającego od normy bądź nie pasujące do jego obrazu "przyzwoitego" wojownika, od razu oznaczało że nie byłeś wartościowym kotem i przynosisz mu wstyd. A Toperz pod wieloma względami nie była ani normalna ani przyzwoitym wojownikiem, więc trochę to on ją wydziedziczyły, trochę ona się go wyrzekła i na tym by się skończyła jej relacja z ojcem.
- Jajaja cię tam chce. Dddonośny Krzyk na pewno ttteż. Ale jjjak wolisz chodzić pppo terenach to cccóż... zawsze dzieje sisisię więcej poza ooobozem niż w - powiedziała i niestety tak jak podejrzewała, długie wycieczki Borsuka nie brały się z czystej ciekawości. No, przynajmniej na pewno nie był to jedyny powód. Może gdyby Trawiasta Polana dalej z nimi była to Borsuk nie czułby się aż tak bardzo odrzucony... ale już jej z nimi nie było, a Toperz chciała być dla młodych takim oparciem, jakim była ich matka dla niej całe życie. Borsuk się zgodził, więc posadziła zad na trawce, nie mając na myśli tym razem ich matki.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-Ta, chcecie -rzucił od niechcenia, nie patrząc się na siostrę, łapiąc przy okazji żabkę za nogę i podnosząc wijącego się płaza w powietrze jak szmacianą laleczkę- ale z twoim drugim stwierdzeniem muszę się zgodzić. Poza obozem jest zdecydowanie ciekawiej niż w obozie -dodał jeszcze, nie odzywając się więcej niż było to od niego oczekiwane. Borsucza Mordka jakoś niespecjalnie czuł się jakkolwiek słuchany w Klanie Wichru, więc po co miał się produkować? Po prostu będzie robił to co mu się podoba, nie zważając na jakiekolwiek tłumaczenia się czy piski oburzenia innych, którzy tak naprawdę gadają do niego tylko kiedy czegoś chcą.
a nas wiedzie trójka demonów
co n a m i się karmią:

na przedzie xxx,,pycha xx,,podąża z tańczącą latarnią
chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
broi pod zbroją xxxx lubieżnośćxxxx pokusa niełatwa
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ssserio - odpowiedziała starając się brzmieć przekonywująco. Rozumiała że jej słowa pewnie niewiele dla niego znaczą. Nie była pewna jak się rysowała jego relacja z Donośnym Krzykiem, ale jej bardzo długo nie zależało na Borsuku. Do tej pory widziała w nim jedynie rozrabiakę i źródło problemów ich matki, ale opuszczenie klanu pomogło jej dojść do wniosku że to też jej brat. I wcale nie zostało jej aż tyle rodzeństwa żeby mogła w nim wybierać. Trawiastej Polana go kochała, a ona też chciała się nauczyć, więc mogła zacząć od zrozumienia go, by pomóc się zmienić na lepsze. Był tą jedną czarną owcą w rodzinie, ale czy ona też nią nie była? Czy nie sprawiała problemów? Chciała dać mu drugą szanse. Im obu drugą szanse. - W ooobozie nie ma żżżab - zwróciła uwagę, przyglądając się jak Borsuk ciąga płaza za nogę i macha nim jak kocie kawałkiem mchu.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czarno-biała ostatnio dużo czasu spędzała poza obozem, zwykle zajmując umysł obowiązkami, ale czasami także zwyczajnie spacerując samotnie po terenach kiedy akurat miała jakiś taki gorszy humor i przesiadywanie w obozie sprawiało jedynie ból i cierpienie. Odkąd zniknął Pszeniczny Kłos Jodłowej Gałązce ciężko było się odnaleźć w życiu, bo zawsze coś się zdarzyło co jej o nim przypominało… zwłaszcza ich kocięta, których też w Klanie zostało praktycznie tyle co nic. Wojowniczka westchnęła głęboko i przysiadła przy Leśnej Sadzawce, patrząc się tępo w taflę wody przed sobą, nawet nie rejestrując swojego odbicia, które patrzyło się na nią równie idiotycznie co ona na nie, bo przecież w końcu było to jej odbicie, nie mogło się przecież zachowywać inaczej niż ona.

//Nietoperze Niebo
Don't know what's waiting down below
⛧ The wolfpack lurks, awaiting you ⛧
- To follow, to bleed -
[Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8][Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8][Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8]
It's time for you to return, they decide
⛧ Oh no, oh no, the wolfpack's waiting for them ⛧
Too calm, you'll see
- Below the surface waits for you -

LVL 7 90 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Toperz zauważyła że coś się działo z Jodłą. Ciężko byłoby by się nie działo, straciła partnera i czwórkę kociąt. Mogła sobie jedynie wyobrażać przez co musiała teraz przychodzić, Nietoperze Niebo nigdy nie była w jej sytuacji, nie założyła rodziny, nie miała nawet prawdziwego partnera. Znaczy miała Ostrą, ale nigdy oficjalnie nie były razem, ale to był zupełnie inny, z góry przegrany, temat, ale ona teraz nie o tym. Jodła. Przyjaciółka nigdy nie była zbyt ekspresywnym kotem, ciężko więc było powiedzieć jak się czuła. Na pewno źle i widać było że unika przebywania w obozie. Ciężko było jej pomóc. Miała jednak tego dnia szczęście, wyśledziła ją na podstawie zapachu, w pobliżu Leśnej Sadzawki. Miała szczęście do znajdowania tam wszystkich których szukała, może zawsze powinna od tego miejsca zaczynać. To jednak nie pora na żarty, powoli zbliżyła się do Jodłowej Gałązki, ale nie skradała się, z łatwością można było usłyszeć jej kroki. Przystanęła niedaleko czarnego boku i posłała jej łagodny uśmiech.
- Mogę cię przytulić? - zapytała. Sama nie lubiła jak ktoś ją dotykał zupełnie bez pytania i bez uprzedzenia. Nie wiedziała co wolałaby Jodła, a to jej komfort, był w tej chwili najważniejszy.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości