Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Póki co to cała ta dwójka nie robiła sobie nic strasznego. Może dla Medyczki był to jakiś ważny pojedynek, ale Narcyz bawił się tu nadzwyczaj dobrze i nie czuł jakiejkolwiek zagrożenia ze strony białej. Próbował wskoczyć na jej grzbiet, jednak ześlizgnął się z niego, jedynie ocierając się łapą o jej miękkie, białe futro. Lśniąca Sadzawka natomiast próbowała wymierzyć cios w jego policzek i poniekąd się udało. Co prawda nie trysnęła krew, ale pazury dosięgnęły skóry młodego samotnika, postanawiając tam małe ślady, które zapewne znikną po jakimś czasie. Nie zmieniało to faktu, że trochę piekły. Point próbował dalej tej samej metody, czyli przyciśnięcia jej do ziemi i unieszkodliwienia.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Znowu mi się nie udało. Mojemu przeciwnikowi również, ale... to inna sprawa. Nie podobało mi się to, że on cały czas mnie dotykał, że miał niejako przewagę. Jeszcze miał z tego niezły ubaw. Uznałam więc, że nie ma sensu dłużej bawić się w klepanie go po policzkach i zdecydowałam się rzucić na niego, celując w klatkę piersiową. Chciałam go przygnieść do ziemi swoim ciężarem, by następnie ugryźć w szyję, doprowadzając do krwawienia. Zanim jednak uda mi się przejść do drugiej fazy planu, muszę go w ogóle trafić i powalić. Rozpędziłam się więc i spróbowałam zrobić to, co planowałam. Oby z lepszym skutkiem, niż poprzednio.
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Taniec wciąż trwał i nikt nie zdawał się w nim przodować. Narcyz poraz kolejny próbował wskoczyć na grzbiet Lśniącej Sadzawki i... no, nie wyszło, bo przeleciał zupełnie nad nią, nie zostawiając na jej ciele nawet ryski. Medyczka Klanu Wichru za to postanowiła podejść do tematu z innej strony, ale zabrakło jej szczęścia i też trochę nie wyszło. Otarła się jedynie o bark kocura, nie robiąc mu żadnej krzywdy. Point przybrał nieco inną strategię, bowiem wystrzelił naprzód, chcąc powalić ją na ziemię za pomocą impetu, z jakim w nią uderzy.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Po kolejnym nieudanym ataku syknęłam pod nosem. Nie podobało mi się to, wręcz nieziemsko mnie to denerwowało. Nic mi nie wychodziło, zupełnie jak w tej walce ze szczurami. Ale nie zamierzałam mu odpuszczać, co to, to nie. Nie przejęłam się, że kocur na mnie napiera. Zrobiłam dokładnie to samo, z zamiarem powtórzenia swojego poprzedniego ataku. Celowałam w jego klatkę piersiową. Chciałam go powalić na ziemię, chciałam w końcu zdobyć przewagę i modliłam się do Gwiezdnego klanu, by w końcu tak się stało. Nie byłam w końcu pierwszym lepszym samotnikiem. Byłam MEDYCZKĄ klanu Wichru, przeszłam trening wojowniczy, potrafiłam walczyć. Dlaczego więc nic mi nie wychodziło?
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Szala zwycięstwa powoli zaczynała się przechylać w stronę młodego samotnika, który był nieco zwinniejszy niż Lśniąca Sadzawka. Uderzył w nią niezbyt mocno, jednak na tyle, że ta nieco się zachwiała na własnych łapach. Sama chciała zaatakować, jednak cios jaki wyprowadziła zupełnie nie wyszedł i nie trafił tam, gdzie biała, długowłosa córka Zawilcowej Skórki chciała, aby trafił. Narcyz, widząc, że taka taktyka przynosi profity, jeszcze raz zaparł się łapami, aby następnie wystrzelić z ziemi z jak największą prędkością, aby uderzyć w nią swoim ciałem. Tylml tym razem mocniej.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Powoli zaczynało mi brakować nerwów do tego. Czy Gwiezdny Klan oprócz tego, że odkąd pamiętam, utrudnia mi życie, jest w stanie coś zrobić? Czy jest w stanie choć raz dopuścić do tego, by coś mi się udało? Zaczynałam w to wątpić. Ale jednego byłam pewna - nie zamierzałam się poddać. Podobnie jak mój przeciwnik, zaczęłam na niego napierać, szarżując prosto na niego. Chciałam go po prostu przewrócić. Nie celowałam w żadne konkretne miejsce, planowałam po prostu uderzyć w niego całą sobą, całym swoim ciałem, licząc na to, że siła z jaką uderzę go powali. Oby się udało.
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
O tyle, o ile Narcyzowi jakoś szło, tak teraz... cóż, nie wyszło zupełnie. Oboje biegli na siebie niczym dwa wściekłe byki, jednak łapa pointa trochę zjechała na bok, przez co kierunek biegu nieco się zmienił, na wskutek czego oboje się po prostu minęli, nawet nie dotykając się nawzajem, ot, tyle. No, chyba musieli się bardziej postarać! A samotnik musiał przyznać, choć nie na głos oczywiście, że to wszystko zaczynało go już powoli nudzić. Obrócił się na pięcie i wybił do góry, chcąc wskoczyć na jej grzbiet i powalić. Po raz który już tego próbuje? Nawet nie liczył.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Miałam... dość. Musiałam podjąć się innej taktyki. Atakowanie nie wychodziło, a unikanie nie wchodziło w grę - tym mu nie zrobię krzywdy, niczego go nie nauczę. A przecież o to mi chodziło. Nie wiedziałam, co mam zrobić, nie wiedziałam, jak powinnam teraz zareagować. Po prostu czekałam na jego ruch, a kiedy zobaczyłam, że po raz kolejny na mnie napiera, spróbowałam po prostu odbić jego atak. Chciałam objąć łapami jego szyję i powalić go na ziemię, kiedy ten spróbuje zrobić to samo ze mną. Stałam więc w miejscu i czekałam, aż Narcyz, czy jak on tam miał, będzie odpowiednio blisko. Miałam co do tego złe przeczucia, ale skoro przez cały ten czas Gwiezdni ze mnie drwią, to może najwyższa pora przestać? Może pora w końcu, aby trochę mi pomóc? A może powinnam przestać walczyć i spróbować rozwiązać to pokojowo? Może niepotrzebnie się tak uniosłam dumą? To było możliwe, ale teraz było za późno. Później będę nad tym rozważać.
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Podjęta przez Lśnienie taktyka niekoniecznie wyszła. Plan miała dobry, można by nawet rzec, że wspaniały, ale z wykonaniem gorzej. Narcyz pobiegł do niej i uderzył w pierś. Był nieco zdziwiony, że biała nie zdecydowała się wcześniej na atak, ale nie zamierzał się odzywać. Medyczka Klanu Wichru próbowała objąć go łapami i powalić na ziemię, ale niestety nie udało jej się. Źle wymierzyła i chybiła. Point odwrócił się i wycelował tym razem w jej łapy, chcąc je podciąc i tym samym zyskać przewagę, cóż, trzeba próbować różnymi metodami.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
To... nie miało sensu. Chciałam pokazać, że byle samotnik nie może naruszać terenu klanu Wichru, że nie pozwolę na to, żeby taki brudas się spoufalał, a wyszło na to, że... że zostałam poobijana, podczas, gdy sama nie zrobiłam absolutnie nic. Gdy mój atak ponownie się nie udał, zmarszczyłam gniewnie pysk i spojrzałam na intruza. - Wynoś się stąd - syknęłam, patrząc na niego spod byka. Nie miał powodów, żeby się mnie obawiać, nie popisałam się, wręcz przeciwnie - pokazałam mu, że jestem słaba. Przeliczyłam się, ale teraz było za późno, żeby się wycofać. Nie mogłam się poddać i uciec z podkulonym ogonem. - Zaraz zjawi się tutaj patrol, który zrobi ci o wiele większą krzywdę, niż ja - dodałam, strzepując nerwowo ogonem. Kłamałam. Nie byłam pewna, czy pojawi się patrol, nie byłam pewna, czy zjawi się tu ktokolwiek, kto mógłby mi jakkolwiek pomóc, ale... kiedyś ktoś się tutaj zjawi. Nie zamierzałam się już więcej pogrążać, dlatego nauczona swoimi błędami, zdecydowałam się spróbować odskoczyć w bok, by uniemożliwić atak samotnikowi. Może przynajmniej tyle mi się uda. W końcu.
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
atak Narcyza: krytyczny! 「 150% 」 unik Lśniącej: krytyczny! 「 150% 」 ostateczny atak Narcyza: nieudany! 「 0% 」
Atak Narcyza został wymierzony idealnie i zapewne trafiłby, gdyby nie unik Medyczki, która odskoczyła od ciosu, najpewniej ratując się tym samym przed upadkiem. - Och, tak? - wydyszał stojąc na rozszerzonych łapach - A skąd mam wiedzieć, czy mnie nie okłamujesz tylko po to, abym się poddał? - parsknął śmiechem, a jego ogon smagnął powietrze. Mimo wszystko ta przepychanka mu się dosyć podobała. Miejscami było nudno, ale ogólnie całkiem spoko. Nie brał tego jakkolwiek na poważnie, nawet słowa Lśniącej Sadzawki wpadły jednym uchem, a wypadły drugim. Na wszelki wypadek jednak stał oddalony od niej o kilka lisich długości, ot, dla pewności. W końcu nie wiadomo, czy długowłosa nagle nie zaatakuje, prawda?
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
W KOŃCU coś mi się udało. Uśmiechnęłam się pod nosem. Czyli jednak nie szło mi tak źle. Wystarczyło odrobinę pomyśleć i zrobić coś innego, niż robiłam przez cały czas, a mysi móżdżek samotnika nie wiedział co się dzieje. Idealnie.
- Nie mam powodów, aby tak robić - skłamał, choć w ogóle nie było tego słychać. Mówiłam pewnie, jakbym była przekonana, że zaraz ktoś się zjawi, choć nie chciałam, by miało to miejsce już zaraz. Sytuacja nie była jeszcze na tyle krytyczna, by wzywać pomoc, dlatego chciałam jeszcze popróbować. Wiedziałam, że powinnam była odpuścić, że powinnam była załatwić to inaczej, skoro miałam szansę, ale tak bardzo chciałam zrobić... cokolwiek. Chciałam udowodnić przed samą sobą, że potrafię coś więcej, niż tylko gadać, że nie jestem tylko mocna w gębie, ale w czynach również.
Zawahałam się. Chciałam się z powrotem na niego rzucić, chciałam przetrzepać mu skórę, ale wiedziałam, że jeśli znowu skoczę, to skończy się jak poprzednio. Podeszłam więc do intruza na pewną odległość i zmierzyłam go spojrzeniem swoich lodowatych oczu. - Wynoś się - syknęłam, po czym zaczęłam się spierać sama ze sobą. Część mnie chciała ponownie przejechać łapą po jego szyi, a druga część kazała się powstrzymać. Wysunęłam pazury i zamachnęłam się, ale nie oddałam ciosu. W ostatniej chwili zatrzymałam łapę. To... nie był dobry pomysł. Mogłabym tego żałować.
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
atak Narcyza: udany! 「 100% 」 » 「 18 + 10 」 - 「 7 + 14」 = 7 brak reakcji Lśniącej
To, co zrobiła Lśniąca trochę zmieszało Narcyza, nie do końca wiedział co ma robić, ale postanowił wykorzystać tą sytuację. Schował jednak pazury i sprzedał plaskacza w lewy policzek białej kocicy. Nie było to mocne, nie włożył w to dużo siły. - Ty mysi móżdżku - parsknął śmiechem, okrążając ją - Ja tu chciałem się zakolegować i przyjacielsko po pyskach poklepać, a ty mnie tak traktujesz? Smutne - mruknął z widocznym rozbawieniem, a jego białe wąsy drgnęły. Machnął raz albo dwa razy ogonem, a następnie spojrzał na nią. - No, ale skoro tak bardzo chcesz się mnie pozbyć, to powiedz chociaż w którą stronę jest najbliżej do opuszczenia tego twojego terenu - zagaił, przekrzywiając głowę na lewą stronę i wbijając zaciekawione, niebieskie tęczówki w Wichrową Medyczkę. Zrobił kilka kroków na bok i zaczął dookoła się rozglądać, jakby sam chciał zgadnąć, w którą stronę będzie najszybciej.
Narcyz: S: 10 | Zr: 11 | Sz: 4 | HP: 57/65 | W: 35 - 3 = 32/55
■ rana 0. stopnia » zadrapanie na policzku
■ rana 0. stopnia » otarcie na barku Lśniąca - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 12 | HP: 45 - 7 = 38/70 | W: 41/60 | 「 prz: 3/3 」
「 med.prz: 0/3 」
■ rana 0. stopnia » lekkie obicie barku
■ rana 0. stopnia » lekkie obicie grzbietu
■ rana 1. stopnia » mocniejsze uderzenie w bok
■ rana 0. stopnia » lekkie obicie piersi
■ rana 1. stopnia » plaskacz w pysk
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Gdy ten śmieć uderzył mnie w policzek, zagotowało się we mnie. Nie chciałam się już bić, chciałam się go po prostu pozbyć, ale nie mogłam puścić mu płazem tego, co zrobił. Z drugiej strony, to mogłoby ponownie rozpętać burzę, która nie wniosłaby... nic, bo każde z nas by się jedynie wygłupiało. Syknęłam pod nosem, powstrzymując się ostatecznie od wymierzenia sprawiedliwości. Tym razem. I tylko ze względu na okoliczności.
- Jeśli szukasz znajomych poprzez oferowanie im takich rzeczy, to powodzenia - prychnęłam, kpiąc sobie z intruza. Co on sobie myślał? Że podejdzie, zrobi maślane oczka i każda kotka zechce być jego? To tak nie działa, a już w szczególności nie ze mną. Byłam dumna i nigdy bym nie pozwoliła się tknąć jakiemuś brudasowi z osiedla. Fuj. - Tam, skąd przyszedłeś. Za tymi drzewami - syknęłam, pokazując głową w kierunku, z którego przyszedł. Niech tam wraca. Następnie, jeśli była taka konieczność, odprowadziłam go do granicy i zostawiłam, z trudem powstrzymując się od wymiotów. Byłam sobą zawiedziona. Swoją postawą, swoim zachowaniem, swoimi wynikami w walce. To kompletnie nie tak powinno wyglądać. Wzięłam zawiniątko i wróciłam do obozu. Wrr.
zt? chyba. that was intense, nom. Dzięki za mgowanie
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
- Pff! Wypraszam sobie! - oburzył się, uderzając ogonem o własne pięty - Widzisz to, co chcesz widzieć - mruknął i ziewnął przeciągle. No, przydałoby się w sumie wracać, do domu miał kawałek drogi, a nie widziało mu się spacerować przez las w nocy. Wysłuchał białej Medyczki do końca, a potem kiwnął jej głową. - No i dobra, jak coś to mieszkam w lesie za tym takim małym strumykiem... a z resztą, po co ci to mówię - powiedział i trzepnął uchem, odwracając się tyłem do Lśniącej Sadzawki - Naraska! - zawołał jeszcze i ruszył dziarskim krokiem w kierunku miejsca, skąd przyszedł. Po kilkunastu minutach zaczął biec truchtem, aż kotka straciła go z oczu zupełnie.
+15exp Lśniąca - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 12 | HP: 38/70 | W: 41/60 | 「 prz: 3/3 」
「 med.prz: 0/3 」
■ rana 0. stopnia » lekkie obicie barku
■ rana 0. stopnia » lekkie obicie grzbietu
■ rana 1. stopnia » mocniejsze uderzenie w bok
■ rana 0. stopnia » lekkie obicie piersi
■ rana 1. stopnia » plaskacz w pysk