Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Gdy tylko dowiedziałam się, że na granicy czeka ktoś z klanu Cienia, od razu kazałam iść z tym do Krwawnika, albo odesłać ich gdzieś indziej. Patrol jednak nalegał, informując mnie że mojego syna nie ma w lecznicy, a stan rannego jest poważny. Długo kazałam się przekonywać, nie chcąc tego słuchać, jednak w końcu im się udało i po wzięciu ziół ze składzika, dobierając je na podstawie opisu rany, dokuśtykałam na granicę.
Bez zbędnego przywitania i grzeczności, które ze strony klanu Cienia były i tak nic nie warte, wzięłam się za oczyszczenie rany na karku, by następnie nałożyć na nią maść z szypułki nagietka i całość owinąć pajęczyną. Ot, cała filozofia.
- Po tym jak potraktował mnie Polna Gwiazda, powinnam was odesłać. - powiedziałam chłodno, mierząc oboje wzrokiem. - Macie mi zwrócić motek pajęczyny i szypułkę nagietka. Wasz klan już za dużo dostał od klanu Wichru. - dodałam. Skończyło się. Mają mi zwracać co do zioła. Wystarczająco długo żerowali na mojej dobroci.
Czarna dymka ze stresu nie zorientowała się nawet, że bratankowi brakuje skóry, że Lśniąca Sadzawka już przbyła, że rudo-biały został potraktowany na swe rany, że defakto było już po wszystkim.
Krążyła dymna matka podenerwowana wzrokiem po wszystkich miejscach, dopóki głos białej kocicy nie wyrwał jej z jej uciekających wszędzie myśli. Z pyska dymnej wydobyło się tylko jedno na słowa medyczki.
-Wiem, lecz to sytuacja awaryjna. Wybacz mi, nie klanowi. Nie będe o to nawet prosić. Powiedz mi tylko jedno - - Miauknęła cicho z żalem, rejestrując wzrokiem, co robi medyczka na ciele bratanka. -Jak potraktował cie mój brat? Rozmówie się z nim, jeśli to możliwe.
- dymka nie sądziła, że jej brat personalnie zrobił coś białej kotce, lecz kto wie, co działo się pomiędzy wyższymi rangami.
Była tylko matką.
Biała najpierw oczyściła ranę, po czym nałożyła z czegoś maść i owinęła pajęczyną. Porzeczkowa Pestka uniosła uszka. - Wiem, że me podziękowania na nic ci sie nie zdadzą, lecz wiedz, że sama przyniose ci te rzeczy. Byleby chłopak przeżył. Nie moge stracić mego kocięcia. Nie ważne jakiej głupoty by nie odwalił. Powiedz mi tylko, jak wygląda szypułka nagietka, bo pajęczyne wszędzie rozpoznam.-
No i los chciał, że dawne słowa Porzeczki wrócą i ugryzą ją teraz w kuper. Nie będzie mogła nic powiedzieć na medyczke Klanu wichru, o ile Niedźwiedź przeżyje.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Uniosłam brew, słysząc odpowiedź kocicy. Brat? Dług Polnej Gwiazdy zwiększał się nawet bez jego świadomości o tym. Nie dość, że ratowałam dupę jego klanowi, to jeszcze najbliższej rodzinie. Był mi wiele winien, naprawdę wiele.
- Twój brat umówił się ze mną na trening waszych dwóch terminatorów Medyka. Pochmurnej Łapy i jej siostry. Z dwóch terminatorów zrobiło się niemalże pięciu, a na głowie mam też bezpieczeństwo swojego klanu i swojego terminatora. Sto księżyców skończyłam już dawno temu. Nie miał skrupułów by dobierać za moimi plecami nowych terminatorów i wysyłać ich do mnie na trening, bez uprzedniej konsultacji. To jednak nie wszystko. Gdy na klanowych terenach grasowały te ogromne jaszczury, spotkałam go wraz z waszym zastępcą w trakcie walki. Gad odgryzł mu ogon i pozbawił jednego życia. Pomogłam im walczyć, narażając przy tym własne życie. - tu ostentacyjnie spojrzałam na paskudną, podłużną bliznę ciągnącą się przez całą długość brzucha. - Następnie również go opatrzyłam. Nie zliczę, ile razy pomagałam leczyć waszych wojowników i terminatorów. Narażałam własne zdrowie i życie dla waszego klanu, w zamian chciałam tylko zostać pochowana przy Czterech Dębach, by moje dzieci w innym klanie, by moi uczniowie z innych klanów mogli mnie pożegnać. Polna Gwiazda jednak zdecydował się mnie poniżyć przed całym Zgromadzeniem, pytając kim jestem, by zostać tak potraktowana. Uznał, że nie jestem w żaden sposób wyjątkowa, by zostać tam pochowana. Splunął mi prosto w pysk przed wszystkimi, po tym jak przez wiele księżyców korzystał z mojej dobroci. Powiedział, że jestem nikim. - dokończyłam. Polna Gwiazda doił mnie jak tylko mógł, ale gdy przyszedł czas, by dać coś od siebie - coś, co nie wymagało od niego praktycznie NICZEGO, wypiął się na mnie i ośmieszył. Po tym wszystkim co ode mnie otrzymał. Po tym jak bezwstydnie korzystał z mojej dobroci i nadwyrężał moje zdrowie. - Nagietek ma wysoką łodygę pokrytą miękkimi włoskami i gęstymi liśćmi. Kwiaty ma żółte, zebrane w koszyczki. Ma cierpki smak. Znajdziesz go na polach i łąkach. Ewentualnie przy Grzmiącej Ścieżce. Poinformuj patrole, czy stan zdrowia młodzieńca się poprawia. Twój brat jest złym kotem, ale ty i on nie zasłużyliście na cierpienie. - dodałam, opisując jej nagietek i prosząc o informacje, czy leczenie przyniosło skutki. Następnie pożegnałam się i kulawym krokiem wróciłam do obozu. Klan Cienia był nam tak wiele winien.
Porzeczkowa Pestka słuchała. Słuchała,a na jej pysku Lśniąca Sadzawka mogła ujrzeć parenaście emocji - od smutku, konfuzji, strachu do najzwyklejszego żalu i empatii ku białej medyczne.
Księżyce nauczyły ją jednak, że zawsze były dwie strony. Wzięła wdech. -Pochmurna Łapa....Ona nie wiemy gdzie się znajduje. Więcej jej nie ma jak jest, a jej siostra nie żyje. Już dawno. Jednak rozumiem, że bez uprzedzenia większa ilość terminatorów to po prostu chamstwo z naszej strony. - To nie były powody do radości, lecz biała miała prawo wiedzieć, o ile już tego nie wiedziała. -Stracił życie... A ty i tak mu pomogłaś. - i tu Porzeczka poczuła lekkie ukłucie...Czegoś. Nie wiedziała - po raz kolejny.
Położyła uszka po sobie i odczekała bicie serca po słowach medyczki. - Okropne jest to, co sugerował takowymi słowami. J-ja... Nic nie wiedziałam. Tylko dochodziły mnie plotki. - Powiedziała wprost i opuściła łeb. Poczuła żal, gorycz i zwykły WSTYD. Nikt nie zasługiwał na takie traktowanie. Szczególnie ktoś, kto narażał swoje życie, by ratować im skórę, trenowach ICH terminatorów w niewiadomych liczbach, walczyć z ICH wrogami - choć nie musiał. Nikt białej nie zmuszał, a tylko przyciskał do ściany i to bez jej wiedzy, aż jej zdrowie upadło. Plotki jednak weszły w głowę czarnej matki - wyjmowanie brudów klanu przed wszystkimi, lecz....Dymna nie miała serca się teraz o to pytać. Nie miała czasu, a po dzisiejszym dniu wiedziała, że desperacja pcha koty w różne miejsca - nawet te niespodziewane dla nich samych.
Opis rośliny wrył się matce w głowę, a ona kiwnęła na zrozumienie.
Na drugie słowa białej Porzeczkowa Pestka znów kiwnęła łbem.
-Jeśli nie będe mogła sama, to patrol z zaufanych mi kotów dostarczy ci ziele. Po tym dniu...A z resztą... Wiedz, że spełnie twe słowa. Dowiesz się jako pierwsza przez patrole lub odemnie samej. - Porzeczkowa Pestka westchnęła i zaczęła delikatnie pakować rudo-białego na barki i do obozu, zanim jednak poszła w siną dal, zwróciła się z opuszczeniem ogona. -Nie znam twych dziejów, akcji, motywów, lecz nadal pomagasz choć...Tyle przeszłaś. Nic ci nie odpłaci za te księżyce, żadne słowa, lecz wiedz, że...Spróbuje rozmowy z nim. Oraz, że dziękuje. - Porzeczka wiedziała, że i tak czeka ją rozmowa z bratem o tym, co się zadziało.
Pogrzeb medyczki, jej dzieci i terminatorzy z innego klanu....
Cztery Dęby to miejsce święte. Jednak mogło być z tego wyjście, prawda? Dało by się to załatwić na spokojnie? Z bratem również?
Chciała w to wierzyć. Jednak z dnia na dzień ta wiara słabła.
Wróciła do obozu, zerkając na Niedźwiedzia - co się stało...
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Musiał rozejrzeć się za podbiałem, dlatego na dzisiejsze poszukiwania wybrał tereny skaliste. Pora nie sprzyjała zbiorom, ale to nie oznaczało, że zamierzał z tego powodu rezygnować z poszukiwań i narażać się na brak jakiegokolwiek medykamentu. Było dzisiaj całkiem chłodno, ale po coś miał długie futro; starając się ignorować nieprzyjemny, zimny wiatr szedł przed siebie, rozglądając się przede wszystkim za podbiałem.
Czy Krwawnikowy Liść spodziewał się zobaczyć wydrę z dala od zbiorników wodnych? Bo zamiast jakichkolwiek ziółek mógł dostrzec jedynie brązowawe futerko dzielnie przemierzające kolejne zaspy. Dokąd zmierzała? Kto wie, ale z pewnością biały kocur zlał się jej z otoczeniem.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Wydra… nie interesowała go, miał inne zadanie do wykonania, niż przepędzanie drapieżników; rozejrzał się za patrolem, a jako że obecnie żaden tędy nie przechodził, zapamiętał sobie, żeby później kogoś poinformować. Ugiął lekko łapy, profilaktycznie, a następnie ruszył na dalsze poszukiwania w przeciwnym kierunku niż wydra.
Fioletowe kwiaty już dawno pousychały i pozwijały w smętne kulki, ale za to duże sercowate liście trzymały się całkiem nieźle jak na panującą przez ostatnie księżyce pogodę. Nie wszystkie, rzecz jasna, ale łopian przebijający nieopodal przez śnieg powinien dostać złotą gwiazdkę za swoją wytrwałość.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Łopianu nie brakowało w składziku, niemniej jednak medyk postanowił się przed nim zatrzymać. Ostatnio dużo kotów przychodziło rannych do lecznicy, skąd więc pewność, że stabilny stan długo się utrzyma? Bardziej zależało mu teraz na podbiale, ale podbiał nie zwierzyna, nie ucieknie. Krwawnik najpierw wziął się za delikatne odgryzanie sercowatych liści, a gdy już się z tym rozprawił, rozkopał roślinę, żeby zebrać jej korzenie.
Medykowi udało się wybrać aż jedenaście zdatnych do użytku liści całkiem sporych rozmiarów i niewiele mniej korzeni. Zabawne, bo wydawałoby się, że to podziemne części roślin będą w lepszym stanie.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Zbiory były satysfakcjonujące; przeliczył dokładnie ilość medykamentów, a następnie schował je pod śniegiem. Następnie ruszył dalej, rozglądając się za innymi roślinami. Najbardziej oczywiście zależało mu na podbiale i to na tym najbardziej się skupiał, ale nie zamierzał gardzić innymi ziołami. Nie w porę nagich drzew.
I proszę bardzo – podbiał jak na zawołanie. Kilka roślinek wystawało spod grubej warstwy puchu, a dokładniej ich złociste kwiaty. Gdzieś tam pod śniegiem kryła się pewnie łodyga i liście.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Normalnie ulga, że weź. Medyk podszedł do rośliny i łapą delikatnie rozgarnął ściskający ją śnieg, odsłaniając cenne liście. Och, z pewnością się przydadzą. Pochylił się nad podbiałem i zębami zaczął oskubywać go z czerwonych, łuskowatych liści, starając się robić to delikatnie i dokładnie, żeby podczas tego procesu uszkodzić ich jak najmniej.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Osiem sztuk. Nie najgorzej biorąc pod uwagę, że były zakryte śniegiem – choć nie mógł też powiedzieć, żeby go to satysfakcjonowało. No ale schował je, a następnie ruszył dalej, korzystając z tego, że z podbiałem poszło gładko. Tym razem nie rozglądał się za niczym konkretnym.