Logo Artemidy
Kamienista Przełęcz
Słonecznikowa Pesta po niezbyt przyjemnym spotkaniu z rakiem, mogła się wreszcie nacieszyć chwilą sukcesu. Jej łapa, uzbrojona w pazury złapała za zwierzaka z łuskami i wyrzuciła na brzeg. Zaraz potem ruda kotka dosyć szybko zabiła karpia i mogła się nacieszyć pierwszą złapaną rybę.
+15exp

lvl: 4 | S: 7 | Zr: 13 | Sz: 13 | Zm: 6 | HP: 77(80) | W: 50-3=47(50)

>rana 0. stopnia - ślad po uszczypnięciu na ogonie

Barwna Ścieżka niestety... Przestraszyła nieco swoją rybę. Nie siedziała w bezruchu i delikatne drgnięcie sprawiło, że leszcz odpłynął przestraszony nagłym ruchem nieco w dół. Dopiero po chwili ponownie zbliżył się do łapy szylkretowej wojowniczki, jakby zapominając o tym, że przed chwilą łapa się poruszyła. Ryba znowu zaczęła delikatnie skubać sierść córki Czerwonego Pazura.

lvl: 4 | S: 19 | Zr: 9 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 55-3=52(55)
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och szlag. Nie udało się, ale nie wszystko jeszcze stracone. Ryba okazała się głupia i zaraz wróciła. Córka Pomarańczowej Skórki trwała w bezruchu nie rzucając cienia na wodę. W ciszy czekała aż ryba podpłynie jeszcze bliżej i zacznie skubać jej łapę, a gdy tak się stało zamierzała zamachnąć się uzbrojoną w pazury łapą na zwierzę, wyciągnąć je na brzeg i tam prędko dobić.
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Musiała przyznać, że złapanie pierwszej w swoim życiu ryby było niezwykle przyjemnym uczuciem. Trochę nietypowym, bo nie spodziewała się w sumie, że ryby będą w dotyku takie śliskie i mimo ostrzeżeń Barwnej Ścieżki nie myślała, że będą takie ruchliwe i całkiem, no, szybkie. Na szczęście wojowniczką była nie od dziś, a więc jakoś to poszło i mimo niezbyt wielkiej siły i zmagania się ze sporą rybą, udało jej się całkiem szybko wyrzucić ją na brzeg i dobić. Świetnie, tylko... co właściwie dalej? Czy ryby też się zakopywało tak jak normalną zwierzynę? Nie była pewna, a Barwna Ścieżka sama była zajęta łowieniem, a więc Słonecznik na razie zostawiła rybkę koło siebie i ponownie usiadła w bezruchu na brzegu, ogon zarzucając jako przynętę i pilnując, żeby nie rzucać cienia na wodę. Jak Barwna sama coś złapie, to może będzie miała się okazję przekonać, co z tym zrobić, a tak, no, perspektywa zakopywania takiej ryby wydawała jej się trochę dziwna.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słonecznikowa Pestka niezbyt wiedziała co zrobić z upolowaną rybą, więc położyła ją jedynie obok siebie, a potem znowu włożyła ogon do wody. Nie musiała jednak długo czekać na... no właśnie? Co to było? Na pewno nie ryba! Bowiem to coś przywiał podmuch wiatru. Wyglądało to tak, jakby zniekształcony ptak wleciał do wody, a potem rozpłaszczył się na jej powierzchni, zaszeleściła i... po prostu zaczęła sobie pływać. Jak gdyby nic, najwyraźniej nie bojąc się obu kocic.

I może właśnie przez to coś, ryba, która ponownie zaczęła skubać wojowniczkę, oddaliła się dosyć szybko od jej łapy. Tym razem nie była to wina Barwnej Ścieżki, więc nie miała sobie nic do zarzucenia! Po chwili jednak... ponownie poczuła, jak zwierzak skubie jej sierść! Tak więc Gwiezdni postanowili znowu dać kolorowej kotce szanse.

Słonecznik

lvl: 4 | S: 7 | Zr: 13 | Sz: 13 | Zm: 6 | HP: 77(80) | W: 47(50)
>rana 0. stopnia - ślad po uszczypnięciu na ogonie

Barwna

lvl: 4 | S: 19 | Zr: 9 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 52-2=50(55)
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Takie już jej szczęście. Tym razem była pewna, że zrobiła wszystko, jak trzeba, a tu dalej nic! Dobrze, że ryba jest głupia jak pień drzewa i mimo dwóch porażek wydawała się w ogóle nie zdawać sprawy z zagrożenia. Barwna Ścieżka miała ochotę parsknąć z pobłażliwością, lecz nie mogła się teraz rozwodzić nad brakiem mózgu swojego przyszłego jedzenia. Trwała nieruchomo, nie rzucając cienia na wodę i milczała, żeby nie odstraszyć zwierzęcia, a gdy to zaczęło skubać jej kończynę zaatakowała. Zamierzała uderzyć uzbrojoną w ostre pazury łapą, wyciągnąć rybę na brzeg i tam ją zagryźć. Może tym razem się uda, na gwiezdny klan. Do trzech razy sztuka. Co by jednak nie było musiała przyznać, iż do łowienia ryb nie miała talentu; lepiej radziła sobie ze zwierzyną lądową.
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przekrzywiła lekko głowę, widząc, jak wiatr przywiewa w jej stronę... coś? Nie była pewna, co to takiego było, bo nie wyglądało jak coś, co znała i było zrobione z takiego dziwnego materiału, a w dodatku nie wyglądało na żywe. Zmarszczyła lekko brwi, ale postanowiła temu nie poświęcać za dużo czasu, bo w końcu była tu, żeby łowić, a nie myśleć nad jakimiś dziwactwami, nie? Zresztą, to coś zaraz odpłynęło poza ich zasięg, a więc ponownie skupiła się na rybkach. Wciąż pilnowała, żeby być kompletnie nieruchomo i nie rzucać cienia na wodę aż dopóki jakaś ryba nie podpłynie na wystarczającą odległość, żeby mogła ją złapać. Poza jak najbardziej wyciszonym oddechem nie wydawała z siebie nawet najmniejszego dźwięku, licząc na to, że znajdzie jeszcze jakąś rybę.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słonecznikowa Pestka niestety i tym razem nie poczuła, aby jakaś rybka, albo ciekawski rak złapały jej ogon. Niestety chyba przestraszyły się nagłych ruchów ze strony jej koleżanki, która usilnie próbowała złapać leszcza.

Ten nie był również tak głupi, za jakiego uważała go kolorowa wojowniczka! Barwna Ścieżka ponownie spróbowała wyrzucić rybę na brzeg, jednakże ta była szybsza i jedynie mogła poczuć jej łuski na swojej łapie. Zirytowana ryba uderzyła ogonem o wodę, po czym odpłynęła, najwyraźniej zirytowana całą tą sytuacją. Kotka musiała więc próbować dalej!

Słonecznik
lvl: 4 | S: 7 | Zr: 13 | Sz: 13 | Zm: 6 | HP: 77(80) | W: 47(50)

>rana 0. stopnia - ślad po uszczypnięciu na ogonie

Barwna
lvl: 4 | S: 19 | Zr: 9 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 50-3=47(55)
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie mniej zirytowana Barwna Ścieżka parsknęła gniewnie i machnęła ogonem nie dajac rady dłużej hamować irytacji. Durna ryba i durna Barwna, że w ogóle wyszła z taką propozycją, bo tylko się ośmieszyła. Pewnie siedziałaby tak dalej próbując złowić jakąś rybę, ale niespodziewanie z nieba lunął deszcz. Siedzenie i moknięciu mijało się z celem, dlatego odwróciła się ku Słonecznikowej Pestce i zaproponowała powrót, a widok ciepłej jeszcze zdobyczy u jej boku bynajmniej nie poprawił jej nastroju. Odniosła druzgoczącą porażkę; jedyne, co udało jej się złowić, to wodorosty z dna. Barwna Ścieżka jednak nie nadawała się do takich rzeczy i styl klanu rzeki nie był jej przeznaczony. O wiele lepiej radziła sobie goniąc lądową zwierzynę.

zt
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widząc, że rybka, na którą polowała Barwna, koniec końców uciekła, Słonecznikowa Pestka posłała jej pocieszający uśmiech... ale nie wiedziała, czy cokolwiek to zmieniało, bo w sumie głupio wyszło, że ona miała tę rybę, a Barwna nie, ugh. Chciała coś powiedzieć, jednak wtedy córka Czerwonego Pazura zaproponowała, żeby wrócić do obozu. Słonecznik nie przeszkadzałoby to, żeby jeszcze trochę posiedzieć i spróbować złapać coś jeszcze, ale rozumiała, że Barwnej Ścieżce mogło się już nie chcieć, a nie chciała zostawać tam sama ani mówić czegoś w stylu "nieee, no przecież jest fajnie!!", kiedy miała złapaną całkiem sporą rybę, a jej przyjaciółka kończyła z niczym. Zgodziła się więc i zabrała swoją rybkę do obozu. Koniec wrażeń jak na jeden dzień.

/zt
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Koteczka czasem wychodziła sobie sama na granicę. Znała je, chodziła na patrole więc chyba nic dziwnego. Poza tym... Mogła przecież poznać koty z innych klanów, co mogło okazać się przydatne, prawda? W końcu chciała zostać najlepszą wojowniczką w całym lesie! Dlatego wypadało chyba, aby poznać koty, które nie należą do Klan Wichru.
Akurat tego dnia po prostu polowała. Skradała się w stronę jednej myszki, jednakże nie przewidzi się wszystkiego. Jeden z kamyczków poruszył się pod jej tylną łapą a brązowe zwierzę zaczęło uciekać szybko przed siebie. Konwalia ruszyła w pogoń między kamykami, pędząc na złapanie karku za nią, aż do jej nosa dotarł silny zapach... Granica! Zatrzymała się dosłownie pół długości ogona przed granicą. Fuknęła zła, odsuwając się jeszcze trochę i patrząc, jak myszka ucieka dalej. Zamachała zła ogonkiem. Nie wejdzie na teren drugiego klanu po mysz! Będzie musiała po prostu znaleźć coś innego.

[Szczypiący Mróz]
x
x

[Obrazek: d7yqvjz-1e5a466c-8d17-4c31-88b5-2f7854d8...dRa2m1y17w] <span class="jesion2">All my life I’ve been so lonely</span> [Obrazek: d7yqvvu-3e4664bf-4003-4acc-ab87-3482186d...oILEXLwsr4]
All in the name of being holy
Still, you’d like to think you know me
<span class="jesion2">> You keep buyin’ stars <</span>
And you could buy up all of the stars,
But it wouldn’t change who you are
You’re still living life in the dark
<span class="jesion2">It’s just who you are</span>

...............................................

<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"><style>.jesion2 {font-family: 'Cinzel'; font-size:14; line-height:13px}</style>
LVL 4 55 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mysz za to skończyła w innych łapkach. Może ta sama, może zupełnie inna - tak czy inaczej, została złapana.
Szczypiący Mróz wybrał się na standardowy spacer, podczas którego może coś upoluje, może znajdzie jakieś zioło albo zwyczajnie natrafi na kogoś znajomego. Zwykle udało mu się natrafić na choć jedną z tych rzeczy, czy to jakiś kot, czy medykament i nie inaczej było dzisiaj. Był akurat w pobliżu granicy z Klanem Wichru, kiedy wyczuł intensywny zapach myszy, którą również szybko zauważył przy jednym z krzewów. Od razu przyjął pozycję łowiecką i ustawił się pod wiatr, a następnie zaczął skradać się w jej kierunku. Nie minęło dużo czasu, nim mysz skończyła w łapach cienistego medyka i została od razu pozbawiona życia. Zadowolony z siebie Mróz zakopał ją obok i postanowił wziąć później ze sobą do lecznicy, aby samemu ją zjeść lub podrzucić jakiemuś choremu. Sam ruszył w kierunku granicy z Klanem Wichru, będąc oczywiście po swojej stronie, kiedy ujrzał bardzo blisko jakąś niebieską kotkę.
- Dzień dobry - przywitał się krótko i podniósł lekko głowę do góry. - Co cię tutaj sprowadza? - dodał po chwili.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiedy nagle usłyszała czyjś głos, odwróciła głowę w tamtym kierunku. Jej oczom ukazał się duży, masywny kocur o niebieskim futrze. Konwalia machnęła delikatnie ogonem, po czym kiwnęła mu głową na powitanie.
- Witaj - miauknęła spokojnie, po czym lekko przekrzywiła głowę w bok.
- Polowałam, oczywiście u siebie. Goniłam za myszą aż do waszej granicy - wytłumaczyła starszemu kocurowi. Nie przekroczyła granicy, więc nie miała się też czego obawiać. Kocur wyglądał jednak na zdecydowanie rozsądnego, poza tym, jej zapachu nie było po tamtej stronie. Konwalia też nie była typem kota, który obawiałby się przyłapania w pobliżu granicy. Póki nie zrobiła nic złego, nie łamała kodeksu, nie przekraczała ani nie polowała na terenach nie należących do klanu, nie było się czego obawiać.
- Jestem Konwaliowa Łapa - dodała zaraz potem, posyłając delikatny uśmiech w stronę nieznajomego. Skoro już go spotkała... mogła wreszcie poznać kogoś spoza klanu.
x
x

[Obrazek: d7yqvjz-1e5a466c-8d17-4c31-88b5-2f7854d8...dRa2m1y17w] <span class="jesion2">All my life I’ve been so lonely</span> [Obrazek: d7yqvvu-3e4664bf-4003-4acc-ab87-3482186d...oILEXLwsr4]
All in the name of being holy
Still, you’d like to think you know me
<span class="jesion2">> You keep buyin’ stars <</span>
And you could buy up all of the stars,
But it wouldn’t change who you are
You’re still living life in the dark
<span class="jesion2">It’s just who you are</span>

...............................................

<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"><style>.jesion2 {font-family: 'Cinzel'; font-size:14; line-height:13px}</style>
LVL 4 55 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A więc polowała i goniła za myszą. Czyżby była ta sama mysz, którą dosłownie chwilę temu upolował Szczypiący Mróz? No cóż, bywa - mysz przekroczyła granicę i teraz należała do Klanu Cienia. Pechowo, ale tak się zdarza i w zasadzie to tym lepiej, że trafiła do nich. Medyk również wiedział, że kotka nie przekroczyła granicy - wyczułby to, zresztą pewnie mało kotów jest na tyle głupich, aby robić to celowo. Chyba że ktoś specjalnie szuka problemów i guza - gdyby Mróz kogoś takiego spotkał, to na pewno spróbowałby go odpowiednio przepędzić. Bycie medykiem mu tego nie zabrania.
- Ja również polowałem, spacerując niedaleko - odpowiedział i kiedy terminatorka mu się przedstawiła, skinął głową. - Szczypiący Mróz - rzucił po chwili. Konwaliowa Łapa powinna go kojarzyć jako medyka Klanu Cienia. Chociaż nie wiadomo - może niedawno zaczęła trening i jeszcze nic nie wie. Medyk zauważył, że są koty wychodzące z lecznicy, nawet będąc dorosłymi, więc i takie przypadki się zdarzają. Niemniej jednak nie zamierzał oceniać - to, czy terminatorka wie, kim jest, okaże się po jej reakcji.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

No cóż, ostatnia ceremonia nie przebiegła po jego myśli. Lawendowa Gwiazda dokonała całkiem pokracznego rozdzielenia terminatorów, a już największą pomyłką było przydzielenie Szorstkiego do jakiegoś pierwszego lepszego gówniarza. To, jakim rumiany będzie uczniem, będzie zależało od jego nastroju - na razie był w nastroju wręcz bojowym i nie miał w planach być posłusznym terminatorem, grzecznie wykonującym polecenia. Żaden szczaw nie będzie go rozstawiał po kątach, co to to nie. Jeszcze mu udowodni, że nie będzie w stanie go niczego nauczyć, ba - Szorstki na pewno wie wszystko, co potrzeba do ukończenia treningu, a nawet upewni się, że wie więcej, żeby tylko nie pokazać młodemu wojownikowi, że miał jakikolwiek wkład w trening rumianego. Wszystko osiągnie sam, skoro jego mistrz jest co najmniej niekompetentny. Łaski bez.
Szwendał się po terenach, żeby trochę uspokoić myśli i zapolować. Po tym, jak obie sprawy już załatwił, postanowił udać się w kierunku granicy z klanem Cienia, coby trochę pogawędzić z sąsiadami. Może akurat trafi na swoją znajomą? Szedł wzdłuż kamienistej przełęczy, aż znalazł ten idealny kamień - wspiął się na niego i położył się na boku, podpierając się łokciami. Zmrużył oczy i starał się trochę zrelaksować, korzystając z ciepłych, popołudniowych promieni słońca i delikatnego wiatru.
aura zepsucia w powietrzu, tracisz te 50 procent
chcę zapomnieć o tobie, zatrzeć w pamięci te noce
[Obrazek: dbl9ml5-b83f228e-3df8-46a0-a1a0-9ed217b1...k9Mq_9zbkg]
wiem to, nie mogę zapomnieć jak było dobrze
wiem to, skończyło się, mój własny pogrzeb
LVL 3 10 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jako, że Krogulczy Szpon, już jako Gwiazda wróciła z Szepczącej Sadzawki wybierając sobie nowego przydupasa do roli zastępcy, ja i Wirujące Pióro mieliśmy wolne - a co za tym idzie? Znowu mogłam łazić sobie gdzie chciałam. Fakt otrzymania terminatora wcale mnie przed tym nie blokował, a co. Odhaczyłam nauczanie rano, dlatego teraz mogłam sobie pozwolić na zwiedzanie okolic granic. Na samym początku poszłam do Czterech Dębów ciekawa, czy uda mi się spotkać tam kogoś ciekawego. Neutralne tereny jednak świeciły pustkami i powiewały nudą, dlatego też koślawym krokiem ruszyłam dalej kierując się bardziej ku granicy z Wichrem. Mój chudy ogon był wysoko uniesiony, szorstka sierść nieułożona i nastroszona we wszystkie strony, a moje połamane wibrysy od czasu do czasu drgały podobnie jak poszarpane uszy. Gdzieś w okolicy Kamiennej Przełęczy czy jak ją tam zwali, dojrzałam na kamieniach znajomą, rudo-kremową sylwetkę, która do złudzenia przypominała zmarłą Sówkę. Teraz to porównanie było nieco mniej...wesołe, jednak nikt mi nie powie, że wyssałam sobie to spomiędzy palców! Chwilę przyglądałam się kocurowi chcąc upewnić się, że to na pewno ten. Kto wie ile Wicher ma takich klonów Płomykówki, hm? No właśnie. Kiedy jednak skojarzyłam go z kocurem, którego spotkałam jakiś czas temu na Niczyich i wskazałam drogę do Wichru, uśmiechnęłam się krzywo. Chcąc zostać niezauważoną, ugięłam się na łapach i podkradłam jak najciszej i najbliżej kocura, by ostatecznie wyskoczyć i oprzeć się przednimi łapami o kamień, wyskakując pyskiem prosto przed pysk Szorstkiej Łapy.
- BU! - po tych słowach zarechotałam wesoło i wyszczerzyłam pożółkłe kły w zaczepnym grymasie. - Siema, Bandziorek! Co tam słychać stary pchlarzu? Śmierdzisz Wichrem, więc chyba przyjęli twój zad z powrotem, co? Dalej jesteś łapą, czy może już ustawiłeś ten klan pod siebie? - zarzuciłam kocura pytaniami, cofając się i wskakując na kamień naprzeciwko, garbiąc się, a językiem na szybko zwilżyłam sobie nos. Mogłabym mu się pochwalić własnym, chwilowym awansem na starszego opiekuna Cienistych przygłupów, jednak jeszcze nie na to pora! Najpierw pan śliczny ma prawo głosu. Nawet jeżeli nie był to ten straszy BANDZIOR, przed którym trzęsło zadkami Osiedle, a ja odprowadziłam jak dzieciaczka pod granice, to trudno - najwyżej poznam nowego kolegę, mi to bez różnicy. Jeden pies czy to Szorstki, Słodki, Kwaśny, Krzywy czy nie wiem, Błotny! Nie takie koty się widziało, poznało i sklepało, hehe. Przekrzywiłam łeb w oczekiwaniu na reakcje i odpowiedź, na moje słowa. No dalej, nie mam całego dnia!
[Obrazek: ai2Xcgu.png]
cut out the things that I don't need
and I don't care if you disagree ̖́-
I DON'T NEED NO SYMPATHY!
winning the game on my own
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości