odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Świat Jaśniejącego Płomienia niekomfortowo zwolnił. Pożegnanie ostatnich (ostatnich w życiu, nie ma najmniejszych wątpliwości) terminatorów przyszło mu łatwo, czego nie można powiedzieć o wypełnieniu czasu, którego zwolniło się aż nazbyt wiele. Księżyce temu zagospodarowanie go byłoby prostym zadaniem, a sposoby oczywiste. Jednak dzisiaj jest nie tylko starszym i słabszym kotem niż kiedyś, ale jednocześnie (zwłaszcza mając do dyspozycji mnóstwo wolnych chwil na przemyślenia) znacznie mniej zmotywowanym do wypruwania z siebie żył w imię niczego.
Jedno natomiast nie uległo zmianie - jego niski limit wytrzymałości na przesiadywanie w obozie. Dlatego kiedy akurat nie poluje, to patroluje, a kiedy wędrówka wzdłuż granic nie wchodzi w grę, zajęcie sobie miejsca w jakimś zacisznym zakątku jest opcją następną w kolejce. Jak dzisiaj. Odpoczywa, kontempluje, nabiera sił na dalszą część dnia i, niczym świeżo mianowany wojownik podczas milczącego czuwania, zastanawia się co dalej. Tyle że, w przeciwieństwie do młodziaków, w jego głowie formują się konkretne podwaliny pod plan.
Nie spodziewa się ataku znienacka. Z wyczulonymi zmysłami jak zawsze, czuje się pewnie i bezpiecznie. Chyba tylko ten jeden, nadprogramowy, wykształcony przez nadmiar godzin spędzonych w towarzystwie orientala zmysł pozostał uśpiony; adekwatnie, od dawna nie musiał go wykorzystywać.
Rzeczywistość weryfikuje tę prawdę, gdy grzbiet wojownika ni stąd ni zowąd zostaje przygnieciony.
Płomień nie zastanawia się kto, co i dlaczego - reaguje gwałtownym rzuceniem się do boku w zamiarze strącenia z siebie nieproszonego ciężaru, w międzyczasie wysuwając pazury gotowe do walki.
Rolling 1d10+4: 4 +4 = 8
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Jaśniejący chyba całkiem lubił być rozczarowaniem, zważywszy na to jak często niweczył plany Oriona, nie doceniał najzgrabniej ułożonych wypowiedzi i ogólnie był marudą, niszczycielem dobrej zabawy. Ale nawet jeśli nie można było pokładać żadnej nadziei w kocurze i jego entuzjazmie dotyczącym kocięcych przepychanek, wciąż można było liczyć na odruchowe reakcje. Drobny dowód na to, że nie zmienił się w zgorzkniały, zapomniany przez świat konar.
A może to po prostu Orion padł ofiarą ostatecznej demoralizacji, skoro ból w barku i drobny żwir wciskający się między kosmyki białej sierści, nie wywołały w nim takiego zgorszenia jak parę obiegów pór temu. Z naciskiem na dyskomfort brudu; ten prędko wysunąłby się na front, zajmując lwią część świadomości orientala. Dzisiaj nie miał aż takiej mocy przebicia, wylądował gdzieś z tyłu głowy, do uwzględnienia, gdy opadną emocje i bitewny kurz.
– Tragicznie okazujesz radość na mój widok. – sapnął z pretensją. Błysk pazurów nie umknął Orionowej uwadze, więc wolał upewnić się, że do rdzawego dotarło z kim miał do czynienia. Nie dlatego że zależało mu by ryzyko rozlewu krwi zniknęło, ale jeśli już miał oberwać, wolał mieć pewność, że Jaśniejący skierował swój cios świadomie. Że nie wydawało mu się, że jego przeciwnikiem jest losowy intruz.
Nie, to był jego całkiem personalny intruz.
Orion nie leżał biernie na boku, czekając na reakcję ze strony wojownika. Znaczy się – dalej leżał, nie śpieszyło mu się aż tak do wstawania, ale nie omieszkał się przeturlać na ten bok, by istniała szansa, że prostując tylne łapy kopnie rdzawego. Najlepiej w pysk, nic tak nie radowało przecież jak stópka na twarzy. Nawet jeśli precyzję ataku miał przypłacić jego siłą, miał swoje priorytety.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Zanim dociera do niego obraz orientala bądź jego głos, do ceglastych nozdrzy dolatuje dobrze mu znana woń kłopotów. Nie śmiercionośnych jak lis czy borsuk, ale czy w efekcie znośniejszych? Tutaj można byłoby się kłócić, i jakby na dowód tego Płomień wcale nie chowa pazurów tuż po uświadomieniu sobie, że została zaatakowana głównie jego przestrzeń osobista. Przynajmniej nie od razu.
- Tragicznie się witasz - odbija z niesmakiem. - Ani cześć, ani pocałuj mnie w tyłek. Kocię ma więcej ogłady.
Satysfakcja z udanego ataku z zaskoczenia nie zadowala Oriona, o czym buremu udaje się boleśnie przekonać, gdy cynamonowe kopyto trafia go w pysk. Jaśniejący Płomień wydaje z siebie krótki syk, po którym gwałtownym ruchem usiłuje naprzeć na odsłonięty bok kocura i przyszpilić go do ziemi. Szanse na ujarzmienie tego rozbrykanego kucyka są niskie i tym razem kocur przezornie odwraca głowę oraz kieruje pysk w dół, koncentrując się stricte na wykorzystaniu masy i siły swojego ciała.
Rolling 1d10+4: 3 +4 = 7
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Jeśli Jaśniejący nigdy nie miał przyjemności zobaczyć gadającej papugi w akcji, nic straconego. Oriental chętnie pomoże wzbogacić jego życie o takie doświadczenie. I to z sympatycznym uśmiechem. A czy głupi drób potrafił się uśmiechać? Otóż nie, dzioby znacząco ograniczały mimikę.
– Cześć, pocałuj mn- – nie dane mu było dokończyć, bo w pół słowa, niespodziewany (a przez niespodziewany, należy rozumieć, że oczywiście zupełnie spodziewany, po prostu nieuprzejmy) ciężar na żebrach, wycisnął mu powietrze z płuc. Nim złapał oddech, przerośnięty kleszcz już się miał całkiem wygodnie. I unikał kontaktu wzrokowego w dość niesubtelny sposób (nie żeby Orion był ślepy na faktyczny cel zabiegu odwrócenia głowy, oczywiście że odnotował ostatnie kopnięcie jako sukces – za sprawą najświeższych dowodów). Zastanawiał się czy z nowym ciężarem łatwiej będzie sięgnąć zębami po jedną z rdzawych kończyn, czy może kopnąć.
– Witałem kwiatami to źle. Pomyślałem, że może to przemówi do twojej barbarzyńskiej duszy. – westchnął ciężko. Dla zamierzonego efektu, nie dlatego że ktoś próbował z niego zrobić marmoladę. Zero związku.
Ostateczna decyzja – smukły pyszczek dzieliła mniejsza odległość od łap Jaśniejącego, więc w swoim najbliższym zrywie to właśnie po jasny nadgarstek sięgnął.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Udaremnienie kolejnej próby eksponowania przez orientala jego irytującego, zuchwałego sposobu bycia jest jak miód na duszę Płomienia, zszarganą księżycami wspólnego przebywania z Orionem w jednym klanie. A mało istnieje efektywniejszych sposobów od dosłownego wyciśnięcia oddechu z upierdliwca. Jedyną wadą tej metody jest jej krótkotrwałość; przydługi pysk zamyka się tylko na moment, w który wewnętrzna satysfakcja burego objawia się błyśnięciem i zaraz zdycha.
- Barbarzyńskiej? Kto to mówi? Nawet na treningu nie atakowałem cię z zaskoczenia. - A to byłoby o wiele bardziej uzasadnione. Może nawet pożądane przez wzgląd na walory edukacyjne, jednak cóż, mleko się rozlało, za późno na skorygowanie metod nauczania. Trening, szczęśliwie, dobiegł końca i Wędrujące Światła jest wolny jak ten ptaszek czy inny motylek. Tak poza złożoną przysięgą, ale co to dla niego.
Co oznacza, że Jaśniejący Płomień też powinien być wolny. Zamiast tego leży z łapą zakleszczoną w pysku swojego dawnego obowiązku.
Odwraca z powrotem głowę w jego stronę, i bynajmniej nie po to, żeby spojrzeć mu głęboko w oczy. Wyciąga zęby po rudawe ucho; nie zamierza go gryźć, za to stanowczy chwyt będzie w sam raz. Tak, by kocur dwa razy zastanowił się nad swoim kolejnym ruchem. I słowami.
Rolling 1d10+4: 7 +4 = 11
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Przed Orionem był wybór z kategorii tych trudniejszych – wypuścić uczciwie zdobytą łapę i uraczyć rdzawego błyskotliwym, przyprawiającym o kolejne siwe włosy komentarzem czy raczej zachować swoją zdobycz, która mogła się jeszcze przydać w najbliższej przyszłości i darować sobie ostatnie słowo. Ale jak sam wybór nie należał do łatwych, było raczej oczywiste za która opcją optował oriental. I po tylu księżycach spędzonych w swoim towarzystwie, Jaśniejący Płomień powinien być świadomy, że starczyło się odezwać by odzyskać kończynę. Branie zakładników było już nadgorliwością.
Tym bardziej, że Orion raczej nie zaliczył szkolenia z prawidłowego postępowania w takich sytuacjach. Był zajęty byciem zbyt pięknym na taką wiedzę.
– Twoja strata. – skwitował zaraz po wypuszczeniu pojmanej kończyny. I nie stracił nawet uderzenia serca na to by się zastanowić raz, co dopiero dwa, nad kolejnym ruchem. Wystawił różowy język i z uczuciem przejechał nim pod włos po, dopiero co wypuszczonej, łapie, tak daleko jak trzymany za ucho mógł sięgnąć. Można powiedzieć, że celem było uwolnienie zakładnika, gdy tylko Jaśniejący zacznie się zapowietrzać i poluzuje chwyt. Ale jeśli konsekwencją działań Oriona będzie zrewolucjonizowanie leśnej sztuki piercingu, niech będzie i tak. Mógł udawać, że od początku taki był cel. Totalnie.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Umówmy się - nawet przy całej przewidywalnej nieprzewidywalności Oriona, doskonale przez Jaśniejącego Płomienia poznanej i zgłębionej, nadal przepychanki różnej maści rządzą się swoimi prawami, których należałoby przestrzegać. A przynajmniej tego można byłoby oczekiwać. I jak kopanie czy chwytanie mieszczą się w szeroko rozumianych normach, tak bezceremonialne oślinianie łapy wykracza poza ramy dobrego smaku. Oraz poza zasady honorowej walki, gdyby pytać syna Czerwonego Pazura o zdanie.
Gratulacje, oriental dostaje to, czego chciał - ucho wraca do swojego właściciela. Bez najmniejszego żalu ze strony porywacza zresztą.
- Lisi bobek. Czemu od razu jej nie odgryziesz, co? - rzuca Płomień nie bez frustracji w głosie. Jak nic szykuje mu się potem wyprawa do Czarnego Ogona, gdzie będzie musiał dokładnie ją przemyć.
Jednak to nie tak, że ogranicza się do słownego obsobaczenia kocura. Jeszcze w trakcie mówienia, z impetem wyciąga tę samą łapę. Celując w jasny policzek, chce niedelikatnie odepchnąć od siebie głowę Oriona.
Rolling 1d10+4: 10 +4 = 14
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Gdyby spytać Oriona – honorowa walka była przereklamowana, a sparingi powinny obejmować pełną pulę potencjalnych zagrywek. Nawet tych najbrzydszych. Bo w prawdziwym świecie przecież trzeba być gotowym na wszystko, a nie zakładać optymistycznie, że przeciwnik trafił się z kategorii tych uczciwych, brzydzących się ciosami poniżej pasa.
Ale przede wszystkim było to wyjątkowo zabawne. Najważniejszy argument w świecie byłego samotnika. Odzyskanie ucha to jedynie miły bonus.
– Bo to by było nieuprzejme? Też mi pytanie. – prychnięcie nie wybrzmiało należycie przez łapę przeciwnika na jasnym policzku. Prawie jak za starych czasów. Z tą różnicą, że za starych czasów pojawiła się i zniknęła równie szybko, zostawiając po sobie jedynie perfekcyjnie odciśnięty ślad z pyłu oraz rozlewający po mordce ból. Teraz zaś, zamiast zniknąć, łapa napierała na Orionowy policzek. A były samotnik, w zgodzie ze swoją naturą, odpowiedział napierając głową na łapę. Zaprezentowanie kocięcego uporu było warte każdego potencjalnego naciągnięcia mięśnia w szyi. Jeśli udałoby się do tego wesprzeć na łokciu to pysznie, jednak cynamonowy point nie pokładał w tym wielkich nadziei, jako że wcześniej nie zależało mu na pozbyciu się ciężaru ze swojego boku i odzyskaniu pełnego zakresu ruchu.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Ten sam kot, który jeszcze jakiś czas temu najpewniej lamentowałby nad ubrudzonym policzkiem, teraz najwyraźniej uznaje, że co się stało, to się nie odstanie, ale przynajmniej można wycisnąć z tego jakąś korzyść. Szkoda, że akurat w tym przypadku korzyścią jest postawienie się i durny upór, a nie coś, co normalny kot uznałby za pozytyw w jakimkolwiek znaczeniu.
- Ach, tak, zapomniałem, że jesteś ostoją uprzejmości - odpowiada zgryźliwie. - A ta napaść znikąd i obślinianie mi łapy to...? Wypadek przy pracy? Jakiś wymyślny sposób okazania dobrego wychowania? Wyciągnięty jeszcze z czasów samotnikowania?
Źle się składa, bo i Płomień nie należy do tych, co łatwo odpuszczają. W efekcie czego siłowanie się trwa dalej, i kiedy szala przechyla się na korzyść Oriona, bury dokłada wszelkich starań, aby nie dać mu tej satysfakcji.
Co nie oznacza, że w tle nie pracują trybiki mające za zadanie skonstruowanie planu wyprowadzenia go obronną łapą z tego niefortunnego położenia. Albo przynajmniej mogącego doprowadzić do utarcia orientalowi nosa, tak żeby na przyszłość odechciało mu się takich numerów.
Rolling 1d10+4: 6 +4 = 10
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Ach, demencja starcza, straszna przypadłość. – zdiagnozował kocura. Nie żeby kłapanie szczęką przy tej przepychance należało do najłatwiejszych, ale prędzej słońce zgaśnie, niż oriental się zamknie. – To urozmaicanie ci dnia, żebyś nie zdechł przedwcześnie od tej monotonii. Dbam o ciebie, to szalenie uprzejme. – metody miał nieco wątpliwe, ale intencje krystalicznie czyste.
Powiedzmy sobie szczerze, teraźniejszość nie malowała się dla Oriona najpiękniejszymi barwami. Napięta szyja była na przegranej pozycji z łapą wygodnie ułożonego przeciwnika oraz siłą grawitacji. Na każdy krok w przód przypadały dwa kroki w tył, więc gdy tylko oriental wykalkulował swoje szanse na wygraną, prędko stało się jasne, że trzeba było skorzystać z dodatkowej pomocy. W oczach niektórych zapewne niezbyt honorowej, ale honor to luksus, z którego już dawno zrezygnował.
Więc, podczas gdy jego głowa zbliżała się nieuchronnie do gruntu, Orion zamachnął się łapą by trafić Jaśniejącego w pysk. Chciał po drodze zgarnąć trochę piasku z gruntu, na prezent dla zielonego oka, ale nie kosztem siły ciosu. I elementu zaskoczenia.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Wnioskując po twojej obecności tutaj, sam wcale nie masz niczego interesującego do roboty - parska w odpowiedzi. - Wiesz, co myślę? Że to ciebie dobija monotonia. Mnie w to nie mieszaj.
Mógłby przyznać wreszcie, że to całe bycie w klanie niezbyt mu leży. Od początku dawał jasno do zrozumienia, jak bogatsze i ciekawsze jest życie samotnika, a klanowe koty dają się wciskać w ciasne ramy. Jaśniejącemu Płomieniowi już wszystko jedno, dlaczego w takim razie Orion od obiegów pór znajduje się tutaj, jednak nie zamierza poczuwać się do winy. Ani brać na siebie odpowiedzialności zabawiania znudzonego obowiązkami kocura.
Stracił czujność. Reaguje na gwałtowny ruch ze strony cynamonowego z opóźnieniem i bolesną świadomością tego, co najpewniej spotka go za uderzenie serca. Mimo to odruchowo zamyka oczy, a łeb odchyla do boku w marnej próbie uniknięcia ciosu. Albo, co bardziej realistyczne - nieprzyjęcia na siebie pełni jego mocy.
Rolling 1d10+4: 5 +4 = 9
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Ciężko się sprzeczać – był tu, ponieważ możliwość dręczenia rdzawego była najciekawszym co klan mógł Orionowi zaoferować – co nie znaczyło, że nie zamierzał próbować.
– Mierząc twoimi standardami interesujących zajęć? Mam ich aż nadto, dzięki za troskę, nie brak mi atrakcji. – wszystko zależało od perspektywy. – Ale też... jedno nie wyklucza drugiego, zdajesz sobie z tego sprawę? Może, uwaga, straszna myśl, obaj cierpimy na to samo, hm? Więc ciężko ciebie w to nie mieszać, gdy widać coś tragicznie znajomego na wyciągnięcie łapy.
A jak już o wyciąganiu łapy to szkoda, że w tym momencie orientalowi nie udało się wymierzenie Jaśniejącemu zgrabnego plaskacza. Finalne pacnięcie nie było ani mocne, ani idealnie na środku policzka – ześlizgnęło się po jasnej szczęce. Zmniejszyło siłę nacisku łapy przeciwnika, ale nie rozwiązało problemu w stu procentach.
A jako że problemy były stworzeniami stadnymi, nikogo nie powinno zdziwić, że łapa na policzku nie była jedynym zmartwieniem orientala. Nawet w kocięcych przepychankach przeciwnicy byli zrzucani z większym zaangażowaniem, tymczasem były samotnik nie poczynił ani pół kroku w stronę odzyskania wolności. I z każdą kolejną chwilą próba oswobodzenia się była coraz bardziej spodziewana. Rzecz w tym, że nie nadchodziła. Wraz z tym rosła trudność racjonalnego usprawiedliwienia kolejnych decyzji Oriona. Z jednej strony pojawiała się ciekawość, czy przeciwnik w ogóle wychwyci tę nieprawidłowość. Z drugiej miał nadzieję, że Jaśniejący znowu udowodni, że nie jest najjaśniejszym z umysłów.
Jako że chwilowo nie groziło mu urwanie głowy, postanowił skorzystać z okazji do odrobinę bardziej komfortowego przewrócenia się na grzbiet. Widział sposobność do szybkiego ruchu, zachwiania równowagą przeciwnika i pozbycia się go ze swojego boku, ale nie leżało to w jego interesie. Ale wicie się i wiercenie? Jak najbardziej. Szczególnie jeśli w trakcie procesu udałoby mu się podkulić tylne łapy. Tak w formie niemej groźby. Żeby rdzawy miał świadomość, że może się spodziewać kopnięcia w każdej chwili.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Gdyby nie warunki nie do końca sprzyjające swobodnej manipulacji mimiką - mina Płomienia pozostaje spięta i skoncentrowana, nawet jeśli tę przepychankę trudno nazwać walką i mógłby pozwolić sobie na więcej luzu - bure brwi wywindowałyby do góry. Czyżby właśnie Orion bezceremonialnie przyznał mu rację? Nie bez lekkiego przejścia po łuku, bądź co bądź powiedzenie czegokolwiek całkowicie wprost podpadałoby pod zbrodnię dokonaną na osobistych wartościach, ale przekaz trudno nazwać będącym naokoło. Lekki przytyk spływa po wojowniku jak po kaczce, ale ta niedbała otwartość zwraca jego uwagę.
- Kiedy robiłeś coś ciekawego mierząc twoimi standardami, hm? - dociska bardziej w odpowiedzi na zrodzoną w nim nutkę zaciekawienia niż w formie kontynuowania intelektualnego przerzucania się kępką mchu.
Tempo ich - pożalcie się - bitki zdaje się spadać z każdym kolejnym uderzeniem serca. Jaśniejący Płomień wycofuje swoją łapę, zorientowawszy się, że na tym etapie, po rozproszeniu wywołanym zamachem sprzed chwili, co najwyżej opierała się o polik drugiego kocura; nie ma mowy o żadnej produktywności. Używa jej więc do wsparcia się na swojej ofierze. Okazuje się to dobrym posunięciem, bo ta zaraz potem zmienia ułożenie, naruszając jego balans i wymagając od niego poprawienia się na tym niewygodnym, kościstym legowisku.
Ogon Płomienia chodzi w tę i we w tę, szurając po miękkim mchu. Nie podobają mu się te łapy gotowe do ataku. Nie podoba mu się, że nie atakują. Odpuszczenie górującej nad przeciwnikiem pozycji wydaje się nieintuicyjne, a zarazem trwanie w zawieszeniu nie prezentuje się ani trochę lepiej.
Czeka w gotowości.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Jeśli przed orientalem pojawiłyby się cztery potencjalne reakcje Jaśniejącego, a jego zadaniem byłoby wskazanie tej, która nastąpi, raczej udzieliłby złej odpowiedzi, zaprzepaszczając swoje szanse na wielką wygraną. Za prawdopodobne uznałby zgorszenie wywołane jakimkolwiek wymyślaniem podobieństw między nimi (przecież oczywiście żadne nie istniały, bardziej odmiennych kotów trudno uświadczyć). Trudno go za to winić – przecież byłoby to rozsądne założenie, zważywszy na alergię burego na byłego samotnika. I ostatnie interakcje. Pytanie o jego spędzanie czasu byłoby trzecim wyborem.
– Zależy. – cofnął się o krok, za bezpieczną barierę odpowiedzi zakładających istnienie warunku, aby zastanowić się jak dużymi zasobami godności operował. Zważywszy na obecne położenie, raczej niewielkimi. – Ale skoro pytasz, teraz się nie skarżę. – wypowiedzi towarzyszył uśmiech delikatniej zarysowany niż zwykle, ale niemal dociągający do tej Orionowej granicy zadowolenia z siebie.
Udało mu się uwolnić z niezbyt komfortowej pozycji na boku i przewrócić na grzbiet. Coś przed czym zawsze przestrzegają na treningach, jak zdołał wywnioskować z rozmów. Nie do końca rozumiał to podejscie, odsłonięty brzuch dawał przeciwnikowi złudne poczucie przewagi, gdzie w rzeczywistości ten bezbronny żuczek położony na pancerzyku zmieniał się w pułapkę złożoną z pazurów.
Orion, rzecz jasna, nie wyciągnął pazurów. Nie była to prawdziwa walka (ledwo co można było wybronić nazwanie tego sparingiem). Zatrzymał się na niemej groźbie kopnięcia, ale problem w tym, że i jego przeciwnik nie kwapił się do wykonania kolejnego ruchu. I może, dla zachowania pozorów, oriental powinien z tego skorzystać, ale już od dawna było wiadomo, że to ciekawość będzie przyczyną jego śmierci.
Wzorem swojego przeciwnika czekał w gotowości, obserwując go uważnie. Jedynie długi pysk zmienił minimalnie położenie, gdy Orion przechylił go w subtelnym, pytającym geście.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Odpowiedź następuje w zasadzie żadna, bo przecież w tych kilku słowach rzuconych przez Oriona nie ma ani śladu treści. Nieznaczne zainteresowanie prędko ustępuje miejsca niechęci, ale obecne położenie nie sprzyja wymownemu milczeniu, które w innym wypadku zapewne nastąpiłoby - być może doprawione prychnięciem - po komentarzu mającym za zadanie go zbyć.
- Zależy od czego? - dopytuje z uprzejmością, puszczając między uszy resztę wypowiedzi.
Co dalej? Podejmie rozmowę? Zacznie nadal kręcić, byle nie powiedzieć niczego z sensem? A może zastosuje inną taktykę odwracania uwagi i przestanie się na niego gapić jak sroka w gnat, żeby zamiast tego zrobić użytek z łap znajdujących się w idealnej pozycji do ataku? Jaśniejący Płomień preferowałby opcję numer trzy, dlatego nie nastawia się na nią przesadnie - oriental ma talent do postępowania idealnie na przekór oczekiwaniom. Niemniej nie przestaje trwać w gotowości, wciąż znajdując się w trybie walki. Pytającą mordę kontruje intensywnym, nieco wyzywającym spojrzeniem kolorowych oczu.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell