Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Oczywiście. Może warto byłoby spytać rdzawego jakiej odpowiedzi oczekuje, żeby poprawić klarowność komunikacji, ponieważ na ten moment mówienie prawdy nie było wystarczające. Z reguły orientalowi to nie przeszkadzało. Istniały zalety tego wyparcia, jak chociażby brak konsekwencji za wyznania niemieszczące się w świecie pojmowanym przez Jaśniejącego. Możliwość prowadzenia eksperymentu sprawdzającego jak długo kocur może twierdzić, że nie, to kłamstwo, bez jakichkolwiek dowodów potwierdzających tę opcję. Tylko że ciągnący się księżycami eksperyment zaczynał nużyć. Wyniki były zbyt monotonne.
– Od ciebie. A raczej od tego czy jesteś gotowy na odpowiedź, czy zaraz przymierzysz ją do swoich przekonań i odrzucisz wszystko co dla ciebie nie ma sensu. – odparł lekko znudzonym tonem. Właśnie miał dowód na to, że szkoda było strzępić język, skoro rdzawy zignorował wszystko co było dla niego niewygodne.
A skoro o wygodzie mowa, oriental rozluźnił niezauważalnie barki, zatapiając się w mech. Tylnych łap nie zabrał, groźba jak najbardziej była aktualna. Nastawiał się jednak na nieco dłuższe negocjacje, skoro żadna ze stron nie kwapiła się do wykonania pierwszego kroku. Wypadałoby więc zadbać o swój komfort. Widział to wyzwanie odbijające w dwukolorowych oczach, ale obawiał się, że w ich słownikach wyzwanie mogło mieć nieco rozbieżne definicje. Zamrugał dwukrotnie, jakby zupełnie rozminął się z intencjami przeciwnika. Dodając do tego nieznaczny uśmiech, otrzymaliśmy obraz niewinności. Orion nie miał pojęcia o co chodzi i czego od niego oczekiwano.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Krzywi się, jakby zasmakował właśnie czegoś kwaśnego. Gdyby gwiezdni kiedykolwiek dopomagali kotom takim jak on, prosiłby ich teraz o taką niewielką przysługę.
- Cóż to za odpowiedź, że trzeba być na nią gotowym? - pyta w gorzkim rozbawieniu. Bez przesady, czy naprawdę wszystko musi urastać do rozmiarów borsuka? Nie spytał Oriona o sens istnienia, o motywy gwiezdnego klanu, o to, co dzieje się z nimi po śmierci, czy dlaczego niektóre myślące koty postradały rozum i stały się mysimi móżdżkami jak cała reszta. Nie zadał żadnych z tych pytań, na które skądinąd zna odpowiedź, ale ta bywa trudno przyswajalna dla statystycznego śmiertelnika. Tylko o to, kiedy wielmożny Wędrujące Światła robił coś, co uznałby za ciekawe. Wielka filozofia, doprawdy. - Jeżeli coś odrzucam, to twoje gadanie jak potłuczony. Nie możesz mnie za to winić. Mów z sensem, to będę mógł to przyjąć.
Rosnące poirytowanie tym zastojem sięga poziomu, jakiego Płomień nie chce ignorować. Jakiego nie może ignorować. Dźwiga się do pionu, bezpardonowo odpychając się od ciała orientala w formie ostatniego pstryczka w nos - bynajmniej nie poddania się w walce, raczej dostrzeżenia bezsensu jej kontynuowania - zanim zdejmuje z niego łapy i siada tyłem niecałą lisią długość dalej, tworząc rozsądny dystans między nimi. Unosi jedną z przednich łap pod pysk i zaczyna skrupulatnie ją przemywać, nawet jednym uchem nie będąc skierowanym do wojownika. Ale nasłuchuje.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– W twoim wypadku? Każda szczera odpowiedź. – odparł bez zbędnej przerwy na zastanowienie. Zresztą kolejne słowa rdzawego udowadniały jedynie rację orientala. Nie żeby kiedykolwiek były co do niej wątpliwości, ale czy to nie poetyckie otrzymać niemal natychmiastowe potwierdzenie? Nie zdążył jednak rozwinąć swojej myśli, ponieważ nim ponownie otworzył pysk, Jaśniejący zdecydował się przerwać ich obecne położenie. Szkoda. Orionowi było niezwykle wygodnie w tym stanie zawieszenia, w najmniejszym stopniu nie podzielał rosnącej irytacji przeciwnika. Albo, na tym etapie, raczej już rozmówcy.
Który oczywiście nie silił się na delikatność, wręcz przeciwnie, zadbał o to oriental odczuł na swojej skórze to podniesienie się. Ale to nic nowego w repertuarze rdzawego wojownika. Zwykle jednak pstryczki w nos przybierały bardziej dosłowną formę. Tak samo jak niczym nowym nie był fakt, że Orion należał do najbardziej uprzejmych kotów świata. Można powiedzieć, że sympatyczne gesty przychodziły mu już machinalnie, więc oczywiście pomógł wstać drugiemu kocurowi pchnięciem tylnych łap.
Prędko zatęsknił za ciężarem wgniatającym go w mech, dlatego też, chcąc pozbyć się tego uczucia, przewrócił się na brzuch. Wyciągnął wygodnie tylne łapy, a o przednie oparł łeb, tak by obserwować obróconą sylwetkę. Wymięte futro tylko trochę go uwierało w psychikę.
– A co konkretnie uznajesz za gadanie jak potłuczony? Bo widzisz, z moich obserwacji wynika, że ilekroć się przed tobą otwieram, czy raczej próbuję otworzyć, nie potrafisz tego przyjąć. Skreślasz za brak sensu z pierwszym uderzeniem serca. – wrócił do przerwanego tematu. – Więc oczywiście, winić ciebie nie będę. Taki już jesteś. Ale twoja opinia czy coś ma sens jest kłaczek warta w tym kontekście, byłoby prościej, gdybyś to dostrzegł. Nie trzeba by się upewniać czy jesteś gotowy na stwierdzenia niezgodne z twoim światopoglądem.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Skąd możesz to wiedzieć? - Zdziwienie w jego głosie można byłoby uznać za teatralne, gdyby nie brało się z autentycznego źródła. - Na każdym kroku łżesz jak pies.
Odwdzięczenie się pięknym za nadobne traktuje jak coś normalnego, czyli coś, co nie wymaga odpowiedzi, a zarazem kończy ten łańcuch reakcji. W idealnym zamyśle nie doczekałoby się już żadnej reakcji, ale Jaśniejący Płomień nie byłby sobą, gdyby się jeszcze nie otrzepał, zanim wreszcie zajmuje miejsce. Każdy wymiętoszony fragment ciała sprawia mu teraz dyskomfort, który stara się załagodzić kolejnymi pociągnięciami języka po ciemnej szacie.
Szkoda, że w równie efektywny sposób nie da się wygładzić nastroszonych kolców podświadomości, kiedy ten śliski wąż mówi dalej, w typowy dla siebie sposób wprowadzając go w irytację. Nie większą niż zwykle, niemniej norma to nie coś, na co przystaje się bez obiekcji.
Brońcie porządne koty przed zadawaniem Orionowi pytań. W jego świecie najprostsze rzeczy nie mogą po prostu takie, jakie są. Pod drugim dnem kryje się trzecie, a pod trzecim czwarte. Pod piątym rozpoczyna się korytarz rozgałęzień, i tak do usranej nieskończoności.
- Ty? Otwierający się? Przede mną? Interesujące, pierwsze słyszę - mówi, jakby kocur właśnie oznajmił mu, że wyrósł mu na czole zapasowy ogon. - I to moja opinia jest nic niewarta, a nie kota, który wyciąga wnioski z obserwacji poczynionych we własnej wyobraźni. Chyba że to twoje otwieranie się to jedna prawda rzucona pomiędzy stertę bzdur. Niespodzianka, niewiarygodnym kotom ciężko uwierzyć w zapewnienie o błękicie nieba, dopóki nie sprawdzi się tego na własne oczy. Słyszałeś kiedyś o czymś takim jak konsekwencje własnych działań? Dotykają każdego, straszna przypadłość.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– To byś się zdziwił. – mruknął pod nosem w eter. Pomijając ten drobny fakt, że rdzawy już teraz wydawał się szczerze zaskoczony. I księżyce temu oriental bardzo chętnie skorzystałby z okazji do próby zachwiania fundamentami jego przekonań. Dzisiaj wiedział, że czasami mógł sobie odpuścić. Bez ryzyka, że niebo przez to runie im na głowy.
A konsekwencją działań Jaśniejącego było to, że znajdowali się tu obaj teraz, nieprawdaż? Szkoda, że to również wykraczało poza jego horyzont rzeczy możliwych do uwierzenia.
– Dobra, księżniczko, nie unoś się tak. – przesunął długą kitą po mchu, nie tracąc nic ze swojego zrelaksowania pod naporem nowych oskarżeń. W gruncie rzeczy, całkiem starych. Albo na tyle spodziewanych, że zdawało mu się, że kiedyś już je słyszał. Ale podniósł głowę by wygodniej prowadzić rozmowę. Przy okazji przejechał językiem po łapie. – Zaznaczyłem, że w tym kontekście, nieprawdaż? A przypominam, kontekstem były moje standardy ciekawych zajęć. Więc nie przejmuj się, bardzo cenię sobie twoją opinię w niemal każdym innym przypadku, ale w tym? Byłby to czysty idiotyzm. I faktycznie uważam, że w tym jednym przypadku twoja opinia jest nic nie warta, wybacz. – nie miał dalszego interesu w ciągnięciu tego tematu, dlatego zaraz od niego odbił, a znudzenie ustąpiło drobnemu ożywieniu. – Ale proszę bardzo. Nie pamiętam żebym okłamał ciebie w żadnej istotniejszej niż kępka wymienionego mchu kwestii, z łapą na sercu, honorem matki na szali i tym podobnymi. Więc wskaż mi, który błękit nieba musisz zobaczyć na własne oczy, żeby wyjść ze swojej bańki? Chociaż może jaskinia pasowałaby lepiej do twojego porównania. A, tylko z łaski swojej, może nie cofaj się do pierwszych spotkań, co? Nie muszę ci chyba tłumaczyć dlaczego wtedy zakładałem, że żadna z rozmów nie jest jakkolwiek istotna.
Zresztą szanujmy się, oriental nie był słoniem żeby pamiętać o czym powiedział obiegi pór temu kotu, którego uważał za zabawnego, ale nie spodziewał się go więcej zobaczyć.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Jaśniejący Płomień stanowczo wątpi, by miał się zdziwić, dlatego kwituje mruknięcie Oriona cichym prychnięciem. Z rodzaju tych, jakie wydaje z siebie kot, kiedy właśnie został utwierdzony w swoim przekonaniu po raz setny i wszelka możliwie wynikająca z tego satysfakcja dawno zgniła, objawiając się już tylko jako niechęć.
Choć gest ten znajduje się poza zasięgiem rozmówcy, łuki brwiowe wojownika sceptycznie wędrują ku górze, gdy ich właściciel dostaje na pysk słowa o nieunoszeniu się. Jest spokojny jak woda w Leśnej Sadzawce, i kto jak kto, Orion musi być tego świadomy. I dla kogo tutaj kilka słów prawdy jest jak wbicie się kłów we wrażliwą skórę? A wystarczyło nie nadstawiać się pod ziewające szczęki; to nie Płomienia zasługa, że znaleźli się w tym miejscu.
- Mhm, przeprosiny przyjęte. Aż tak boisz się oceny, że uchyliłeś się od odpowiedzi na głupie pytanie, bo pierwsze o czym pomyślałeś, to że będę wciskać ci do gardła swoją opinię na temat twoich standardów? Nie wiedziałem, że jesteś taki delikatny. Wystarczyło powiedzieć. - Krzywi się. Co za nonsens.
I tak jak oriental ożywia się po przejściu na nowy temat, tak on ma zgoła przeciwną reakcję. Gdyby tliły się w nim jeszcze jakieś resztki zainteresowania, to teraz odeszłyby w niebyt.
Wzrusza barkami.
- Bez obaw, nie będę. Nie ma potrzeby. Skoro z honorem matki i łapą na sercu, to ja we wszystko wierzę. Jak mogłem kiedykolwiek pomyśleć inaczej - oznajmia bezbarwnie i wraca do wygładzania futra na boku.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Mm, twojej? Zawsze. Za każdym razem, gdy dzielę się czymś swoim, a ty reagujesz pogardą, na mojej psychice zostaje głęboka rana, która nie daje się zagoić. Nic nie mówiłem, bo myślałem, że zdajesz sobie z tego sprawę, a ja wierzę przecież w twoją spostrzegawczość. – a wszechświat faktycznie jest stworzony z sera. I starczy tylko odpowiednio głęboko pokopać by dostać się do serowego rdzenia Ziemi. I frytki do tego. Tęsknił trochę za frytkami.
Oczywiście, że byłoby zbyt pięknie, gdyby chociaż ten jeden raz się zgrali. Orion jednak nie zamierzał tak łatwo odpuszczać. Podciągnął łapy pod brzuch i przeczołgał się bliżej boku Jaśniejącego, tak by spojrzeć z dołu na tę jego wykrzywioną mordkę.
– No nie bądź taki. – jęknął z niekrytym żalem. Może nieco wyolbrzymionym. – Oferuję szczerość, przysięgam brak jakichkolwiek gierek to uciekasz, a potem oskarżasz, że łżę jak pies z każdym oddechem. Odrobinę niesprawiedliwe, nie uważasz? A nie wierzę, że nic ciebie nie interesuje skoro pamiętasz nasze całkiem zamierzchłe rozmowy, nie wyprzesz się tego, bo już zdążyłeś to udowodnić. Więc czemu odrzucasz ofertę, hm? Czego się boisz? ... zamiast odpowiadać na to pytanie, możesz zawsze zadać własne, nie będę miał za złe. – i gdyby faktycznie był psem, zamachałby teraz płasko leżącym ogonem na znak swoich przyjaznych intencji.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- A jednak nadal tu jesteś. Jak twoja psychika zniosła ostatnie obiegi pór? Nie wisi aby przypadkiem na włosku? Istnieją zdrowsze sposoby na dbanie o swoje zdrowie niż pchanie się pod szczęki lisa. Tak tylko mówię - odpowiada szorstko. Po dwóch uderzeniach przerwy dodaje: - A ty mi się dziwisz, że mam swoje wątpliwości. Ciekawe, skąd się biorą. No nie sposób do tego dojść.
Odrywa się od burej szaty i zawiesza się z uniesioną przednią łapą i pochylonym łbem, gdy w polu widzenia znajduje się nowy element. Przygląda mu się przez chwilę spod zmrużonych powiek, wsłuchując się w treść tej niesamowitej oferty, nim gdzieś w połowie trwającej wypowiedzi zwraca się ku pielęgnowaniu drugiego boku.
- Interesuje mnie to, byś był o kłak wiarygodniejszy od kocięcia o wybujałej wyobraźni. Potraktuj to jako wyzwanie na przyszłość. Nie kataloguję bzdur, które wygadujesz, żeby teraz cię z nich rozliczać. - Inna sprawa, że tak czy siak musiałby uwierzyć mu na słowo. A doświadczenie niejednokrotnie pokazało, jak zgubna jest to droga.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Może po prostu jestem szalenie naiwny i wierzę, że uda mi się oswoić tego lisa. I że kiedyś te wszystkie blizny po ugryzieniach będą warte zszarganej psychiki. – wzruszył obojętnie barkami. Nie będą. Jednak, niestety, kierowało nim coś dużo gorszego niż chorobliwa naiwność. Znajdował się po uszy w tym bagnie i było już odrobinę za późno na samodzielne cofnięcie się na stały grunt. Nie żeby w ogóle rozważał taką ewentualność, raczej szykował się do nauki nurkowania niż wypatrywał ekipy ratowniczej.
Wypuścił z lekkim świstem powietrze nosem, gdy rdzawy przekierował swoją uwagę na drugi bok. Uparte bydle, ale nie sposób nazwać tego czymś nowym. Przez krótki moment rozważał przeczołganie się na drugą stronę, ale jak poruszanie do przodu było całkiem akceptowalne, tak cofanie się w ten sposób było paskudnym wysiłkiem. Na szczęście istniały inne sposoby na zwrócenie na siebie uwagi.
– No to nie rozliczaj z przeszłości, spytaj o co chcesz, daj szansę być teraz wiarygodniejszym od kocięcia, co ci szkodzi? – szczyt ugodowości, którego były samotnik nie spodziewał się kiedykolwiek osiągnąć. Ale skoro i tak został przyrównany do psa, niech i tak będzie. Nie zamierzał odrzucać roli. Oparł policzek o ciemne udo, kierując w górę spojrzenie godne proszącego spaniela. Gotów zabrać głowę, gdy tylko rdzawy się poruszy, bo mimo wszystko, faktycznych blizn na swojej ślicznej mordce wolałby uniknąć.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Za stary na to jesteś - kwituje szorstko. Kiedyś rzeczywiście posądzał Oriona nie tyle o taką naiwność, co zwyczajną głupotę, ale jak wiele rzeczy da się wyjaśnić za pomocą tego jednego prostego wytłumaczenia, tak w niektóre dziury ten klocek należałoby wpychać na siłę. Zresztą wybiórcza byłaby to głupota. Wygodnicka. Jak sam oriental.
Mógłby spojrzeć łaskawszym okiem na tę nadspodziewaną ugodowość i dopełniający ją wyraz mordki opierającej się na jego (dopiero co doprowadzone do ładu, tak też Oriona nie omija piorunujące spojrzenie) udo, ale nie ma w tutaj niczego pojednawczego, a już szczególnie nie znajdzie się nic urzekającego. I w tym obrazie dominuje obrzydliwy fałsz.
- Skoro jedno niewinne pytanie wystarczyło, byś zaczął martwić się o swoją kruchą psychikę, nie ma co ryzykować, nie sądzisz? - mówi i podnosi się z siadu, energicznym ruchem ogona przecinając powietrze tuż przed pyskiem dawnego samotnika. Koniec tego dobrego. - Wracam do obozu. Tobie też radzę, chyba że wolisz się tu plątać i szukać kłopotów.
W takim wypadku on nie wnika. Dla każdego jego własne rozrywki.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Hm, mówisz? To jak, twoim zdaniem, to sensownie wytłumaczyć? – odbił pytanie, zagadkę wręcz, skoro jego odpowiedź została zaklasyfikowana jako nieprawdopodobna. Proszę bardzo, chętnie wysłucha teorii Jaśniejącego, o ile w ogóle zdecyduje się jakimiś go uraczyć.
Groźne spojrzenie spotkało się z niewinnym, przepraszającym uśmiechem. Oczywiście, że nie miał pojęcia, że to niemile widziane. Skąd miałby? Przecież właśnie starał przebić się przez kamień – niezbyt współpracujący materiał.
Kłapnął zębami na śmigające w powietrzu kłaczki, chcąc chwycić je na uderzenie serca. Albo przypomnieć, że mógłby to zrobić, a brak reakcji to zwykła grzeczność z jego strony.
– Mhm, od kiedy się tak o mnie martwisz? Spytałem co tobie szkodzi. Ryzyko z mojej strony zostało już wykalkulowane, nie musisz aż tak mnie chronić. – nigdy nie był dobry z matmy, ale co najgorszego mogło się stać? Skoro musiał aż tak dopraszać się o pytanie, szanse że usłyszy jakieś były znikome. Problematyczne pytanie? Mniejsze niż zero. Podniósł się i otrzepał sierść tak by ogonem pacnąć ciemny grzbiet. – Skoro zapraszasz, jak mógłbym odmówić.
Nie miał żadnego interesu we wracaniu do obozu, ale wspólne pokonanie tej trasy było nader kuszące.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Może ty mi wyjaśnisz? Skoro od dzisiaj stawiasz na szczerość, możemy zgodnie odrzucić teorię o naiwności - sugeruje bez emocji, w pełni spodziewając się po nim upartego trwania przy swoim. Bo oczywiście on swoją hipotezę wyjął prosto z serduszka, a jeżeli została odrzucona, to biedny żuczek nie ma więcej pomysłów, i to Płomień mógłby wyciągnąć pomocną łapę i wysnuć własną, potencjalnie bliższą prawdy. Jasne.
Subtelne, ale jednak wyczuwalne szarpnięcie za sierść na ogonie to kolejny kamyczek do zapowiedzi lawiny. Chociaż gdyby te drobne zaczepki miały doprowadzić go na skraj, kolejny obóz wichru już dawno uległby zawaleniu.
- Och, nie jestem tego taki pewien. Nie wyglądasz mi na mistrza kalkulacji - zauważa nie bez podstaw. - Wystarczy cofnąć się o kilka zdań, by zobaczyć błędy.
A skoro tak bardzo wierzy w jego spostrzegawczość, to proszę, on służy uprzejmie. Jedna rysa na poszarpanej psychice mniej, nie ma za co dziękować.
Nie spodziewa się odpowiedzi przeczącej, a gdyby nie zaoferował (pośrednio) wspólnego powrotu do obozu, Orion i tak by nie odpuścił. Wychodzi na to samo. Wojownik raźnym krokiem rusza do obozu z nastawieniem, że im prędzej do niego dotrą, tym szybciej odzyska spokój. Spokój, który miał mieć poza obozem, ale cóż, życie bywa przewrotne.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Mm, widzisz, w ramach stawiania na szczerość, muszę powiedzieć, że nie mogę zgodnie z tobą odrzucić teorii o naiwności. Bo jak inaczej to nazwać? Jak inaczej nazwać nadzieję, że kiedyś nie będziesz tak chorobliwie nieufny? Bo widzisz, tak jak uwielbiam nasze rozmowy, tak twoja podejrzliwość potrafi bywać męcząca, wiesz? Nie na tyle bym sobie odpuścił, w tych czasach ciężko o ciekawego kompana do rozmów, ale o ile milsze życie byłoby, gdybyś wiecznie nie mrużył swoich ślicznych oczu, wiesz? – zasugerował lekkim głosem. Nie pierwszy i nie ostatni raz, tak zakładał. Punkt stały w jego życiu, co parę księżyców wspomnieć Jaśniejącemu, że opuszczenie gardy nie będzie końcem świata, na co ten robił się jeszcze bardziej ostrożny. – Dlatego też chętnie posłucham twojej perspektywy, może nie dostrzegam czegoś oczywistego.
Na przykład tego, że obrał sobie za cel przypadek beznadziejny. Chociaż, rzecz w tym, że akurat tego miał świadomość. Tylko usilnie ją ignorował, bo życie byłoby równie porywające co obserwowanie rosnącej trawy, gdyby przejmował się takimi drobiazgami.
– Co poradzę, obliczenia nie są moją mocną stroną. Ale nie popełniam aż tak rażących błędów, skoro jeszcze nie umarłem, prawda? – zakończył na retorycznym pytaniu. A może raczej zaczął, bo trzymał się tematu z wyciągniętymi pazurami. – Ale dalej usilnie ignorujesz, że to nie powinien być twój problem. Więc zamiast tak się zapierać mógłbyś już zadać pytanie, czy to nie byłoby prostsze? Hm, chyba że wolisz w drugą stronę, co? Może wolałbyś odpowiadać na pytania?
Oriental nie był największym fanem tej możliwości, ale zdawało się naturalne zaoferować i takie rozwiązanie. Szczególnie, że spotkał się z całkiem wysoką ścianą. Zmiana kierunku była jakimś rozwiązaniem, może nie idealnym, ale lepszym niż ciągłe skakanie i liczenie na lepszy rezultat za dziesiątym, trzydziestym razem.
Maszerował u rdzawego boku. I jeśli jego właściciel liczył na spokój po powrocie do obozu, na tej ciasnej przestrzeni, to może jednak nie Orion był tutaj tym naiwnym elementem. Krok długich łap nabrał sprężystości. – Na pewno chcesz tak wcześnie dotrzeć do obozu? Co tam ciekawego na ciebie czeka, hm? Może wolałbyś raczej, co-ty-tam-nudnego-lubisz, polowanie chociażby? Albo przejść wzdłuż granic? Na pewno znajdzie się jakiś intruz, na którego będziesz mógł sobie pofukać. Same atrakcje.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Kamienista Przełęcz nie słynęła ze swojego urodzaju, ale nie przeszkadzało to kocurowi w spróbowaniu swojego szczęścia. Przyczaił się właśnie na samotnego gawrona, który postanowił wyczyścić sobie piórka. Kocur zamierzał skorzystać z tego, że jego sierść idealnie wtapia się w skalisty krajobraz i zaczął skradać się w stronę ptaszyska.
Szakal od dłuższej chwili przyglądała się ptakowi, który siadł nie tak daleko i nic sobie nie robił z jej obecności. Nie miała zamiaru polować, leżała w cieniu i oglądała okolicę, mrużąc oczy od nadmiernego światła. Do wstania zmusiła ją obecność Skazy, którego dostrzegła w zaroślach, a który najwidoczniej polował na ptasiego towarzysza terminatorki.
Przekradała się szybkim krokiem, a w końcu sprintem poleciała do ptaszyska, skacząc i łapiąc go w locie, byle zdążyć przed bratem. Przygwoździła jeszcze żywego gawrona do ziemi i szybkim ruchem zatopiła kły. Wzrok cały czas miała utkwiony w Skazie.
Miało być jeszcze "Bando szakali zdechniecie tu jak szakale".
Ale by było dwa razy "szakale".
No co? "Jak szakalowie"?