Wygląda jak niemal idealne pomieszanie swoich rodziców, choć przeważa u niej biel futra Malinowego Nosa. Ma sylwetkę typowego Wichrzaka - smukłą, o długich łapach, a wzrost nieco większy niż przeciętny. Jej krótka, gęsta sierść jest zazwyczaj czysta i schludnie ułożona. Biel oblewa tułów, łapy i pyszczek, wchodzi też między oczy. Pomarańczowy kolor zdobi grzbiet zaczynając od barków i ciągnie się aż po koniuszek ogona. Ruda barwa sięga mniej więcej do połowy boku po obu stronach. Ten sam kolor mają jej uszy. Na pomarańczowych łatach można dostrzec ciemniejsze, klasyczne pręgi. Do tego trzeba dodać żółte oczy, w których czają się radosne iskierki oraz nos i poduszki łap w kolorze pudrowego różu. Jej grzbiet pokrywają blizny po kruczych pazurach. Pamiątką po jej przygodach poza klanem jest ślad po pazurach na prawym barku. Porusza się pewnie, z gracją. Chyba, że akurat pędzi na złamanie karku, ścigając się z wiatrem dla zabawy.
Wciąż całkiem dużo mówi, czasem co jej ślina na język przyniesie. Impulsywna, niecierpliwa, uparta - to już się raczej nie zmieni. Podobnie jak jej zapał do odkrywania nowych rzeczy, chociaż wszystkie okoliczne rzeczy zostały już odkryte. Uważa się za świetną wojowniczkę, ale bez przesady, nie jest w sobie zadufana. Czy księżyce spędzone poza klanem zmieniły jej osobowość? A gdzie tam! Pozostała tą samą radosną, przyjazną kotką, która chętnie się zakumpluje z nowo poznaną osobą. Tylko wskutek rozłąki jeszcze bardziej zdała sobie sprawę, jak ważna jest dla niej rodzina i wszyscy przyjaciele. Będzie co nadrabiać!
Za to można było podyskutować w drodze do i z obozu, co łaciata kotka ochoczo robiła. To wystarczało, żeby choć odrobinę kogoś poznać, choć podczas samego polowania trzeba być cicho. Podczas pierwszych prób Stokrotce zdarzało się coś mówić przy podchodzeniu zwierzyny, jednak później nauczyła się, że tylko płoszy tym piszczki, a jej rewelacje mogą poczekać. Teraz podobnie jak podczas polowania z Gradowym Podmuchem szczęście jej nie dopisywało, przynajmniej na tę chwilę. Nie trzeba się martwić, miała jeszcze szansę coś znaleźć. Może po prostu zwierzyna jest gdzieś dalej albo dobrze się schowała. Albo jedno i drugie. Wytężała zmysły idąc wciąż pod wiatr na ugiętych łapach. Uważała na gałązki. No dalej, gdzie jesteś, zwierzyno? Gdzieś przecież musisz być.
Back whereI ᗷEᒪOᑎG yeah I never felt so strong ? '? ????baby I feel like there'snothing that I can't try And if ??? ???? ?? put your hands high, ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high
Rudy, rudy i jeszcze troszeczkę wysoki, dorównujący już wzrostem średnim wojownikom. Do tego nieco kanciasty, prawie pozbawiony mięśni. Na długich łapach porusza się niedbale, stawiając stopy jak popadnie, lecz wciąż z gracją, przy okazji machając biczowatym ogonem. Pyszczek, kształtny, choć nieco podłużny, prawie się nie zamyka, kiedy Żołędziowa Łapa zasypuje dowolnie wybranego kota gradem pytań, przy okazji przewiercając rozmówcę na wylot spojrzeniem intensywnie bursztynowych oczu. Trójkątny nosek kocura przybrał ciemnoróżowy kolor, a spiczaste, trójkątne uszy są nadzwyczaj wręcz ruchliwe. Jakiś taki średnio reprezentatywny wyszedł. [dokładniejszy w KP]
Za dużo mówi i za dużo wie.
Kruk (KW), Płotka (KR), Jeleń (KG)
Terminatorki zdecydowanie nie miały dziś dobrego dnia. Wydawałoby się, że umiarkowanie sprzyjająca pogoda oraz pozytywne nastawienie pomogą im w złapaniu czegoś, co mogłyby dorzucić na stos zwierzyny w obozie - i może pokazać ich mistrzom, że dobrze je nauczyli - jednak coś im wyraźnie nie sprzyjało. Może okoliczności, może po prostu nie miały szczęścia. Kto wie.
Wygląda jak niemal idealne pomieszanie swoich rodziców, choć przeważa u niej biel futra Malinowego Nosa. Ma sylwetkę typowego Wichrzaka - smukłą, o długich łapach, a wzrost nieco większy niż przeciętny. Jej krótka, gęsta sierść jest zazwyczaj czysta i schludnie ułożona. Biel oblewa tułów, łapy i pyszczek, wchodzi też między oczy. Pomarańczowy kolor zdobi grzbiet zaczynając od barków i ciągnie się aż po koniuszek ogona. Ruda barwa sięga mniej więcej do połowy boku po obu stronach. Ten sam kolor mają jej uszy. Na pomarańczowych łatach można dostrzec ciemniejsze, klasyczne pręgi. Do tego trzeba dodać żółte oczy, w których czają się radosne iskierki oraz nos i poduszki łap w kolorze pudrowego różu. Jej grzbiet pokrywają blizny po kruczych pazurach. Pamiątką po jej przygodach poza klanem jest ślad po pazurach na prawym barku. Porusza się pewnie, z gracją. Chyba, że akurat pędzi na złamanie karku, ścigając się z wiatrem dla zabawy.
Wciąż całkiem dużo mówi, czasem co jej ślina na język przyniesie. Impulsywna, niecierpliwa, uparta - to już się raczej nie zmieni. Podobnie jak jej zapał do odkrywania nowych rzeczy, chociaż wszystkie okoliczne rzeczy zostały już odkryte. Uważa się za świetną wojowniczkę, ale bez przesady, nie jest w sobie zadufana. Czy księżyce spędzone poza klanem zmieniły jej osobowość? A gdzie tam! Pozostała tą samą radosną, przyjazną kotką, która chętnie się zakumpluje z nowo poznaną osobą. Tylko wskutek rozłąki jeszcze bardziej zdała sobie sprawę, jak ważna jest dla niej rodzina i wszyscy przyjaciele. Będzie co nadrabiać!
Pogoda nie była zła, deszcz nie padał ani nic z tych rzeczy, a jednak jak na złość wszystkie piszczki gdzieś się pochowały. Cóż, trzeba kontynuować ich szukanie. Stokrotkowa Łapa eksplorowała dalej las na ugiętych łapach, starając się wyłapać jakiś szmer czy mignięcie futra, cokolwiek, co by świadczyło o obecności zwierzyny i sama nie narobić przy tym hałasu. Pilnowała, żeby iść pod wiatr. Gdzie te piszczki? Ciekawe, czy Bladej Łapie udało się już coś złapać.
Back whereI ᗷEᒪOᑎG yeah I never felt so strong ? '? ????baby I feel like there'snothing that I can't try And if ??? ???? ?? put your hands high, ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high
Mistrz: Cedrowy Kolec [*] || Malinowy Nos Płeć: kotka Matka: Krzykliwa Mewa Ojciec: Bezchmurne Niebo [*] Partner: dał nogę z klanu :(
Blada to wręcz ucieleśnienie stereotypu Wichrzaka. Jest wysoka, o długich łapach i bardzo szczupła, chociaż nie aż tak wychudzona jak kiedy wróciła do Klanu. Ma krótkie białe futerko, które tylko na uszach staje się szare. To znaczy... urodziła się z białym futerkiem, ale czasem patrząc na nią ciężko to stwierdzić - jest wiecznie ubłocona, wybrudzona i rozczochrana, bo w końcu po co dbać o futerko, kiedy jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia? Nad różowym noskiem widnieje para niebieskich oczu będących kopią oczu jej ojca. W dużym skrócie - Blada to po prostu mieszanka swoich rodziców, chociaż ma w sobie zdecydowanie więcej cech Krzykliwej Mewy niż Bezchmurnego Nieba.
Można by pomyśleć, że Blada ma owsiki - zupełnie nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, ciągle musi gdzieś gonić, biegać, latać, byle szybciej, bo czasu braknie. Winę za ten stan rzeczy ponosi jej nadmiar energii oraz zew przygody, nakazujący jej sadzać pyszczek zupełnie tam gdzie nie powinna. Co prawda dzięki ostatnim księżycom istnieje spora szansa, że najpierw się zastanowi, a później coś zrobi, to i tak nie oczekujmy zbyt wiele, w końcu to Blada. Jest głośna, ciągle dużo mówi, ale lepiej uważnie jej słuchać, ponieważ styl jej wypowiedzi jest równie chaotyczny co ona sama. Nie ma w niej za grosz taktu czy powagi, to wieczna obtymistka, która kocha się śmiać i dobrze bawić oraz nie znosi nudy. Zupełnie nieodpowiedzialna i dziecinna, rozwojowo zatrzymała się gdzieś na etapie wczesnej terminatorki. Do tego bardzo beztroska. Warto też wspomnieć, że Blada nie należy do kotów szczególnie inteligentnych i często rozmowa z nią może wyglądać tak: Mów do słupa, a słup jak du... zupełnie bez reakcji, znaczy się.
Nadal szła na ugiętych łapach, starając się nie generować niepotrzebnego hałasu i węsząc dookoła, a tu jak na złość nie było nic a nic, nawet mysiego ogona. Gwiezdny Klan był chyba tego dnia zbyt zajęty jakimiś innymi sprawami, o wiele ważniejszymi niż zsyłanie dwóm biednym terminatorkom zwierzyny, którą mogły by się pochwalić swoim mistrzom czy komuś tam.
No ale Blada nie zamierzała się jeszcze poddawać. W końcu kiedyś będzie musiała na coś natrafić, prawda? Nie mogło być przecież tak, że nagle bum!, z terenów wywiało całą zwierzynę. Więc szła przed siebie, starając się zachowywać jak największą ciszę i uważnie lustrując teren wzrokiem.
everythingis fineandnothing matters weather'salways niceinsidemy head ≡.everything.is.fine.≡ andnothing mattersanyway and itmakes ita l l o k a yif IDON'TCARE
Ciężko zaliczyć ją do najbardziej urodziwych kotek wśród czterech klanów, niemniej jednak nie jest również brzydka. Jest przeciętna i właściwie tym stwierdzeniem można by zamknąć cały opis jej wyglądu. W pewnym stopniu wydaje się być potężna, acz jednocześnie na swój sposób smukła. Widać w niej geny Łabędziej Pieśni, jednakże daleko jej do wzrostu babki. Wykracza nieco ponad przeciętność i tyle. Ma dobrze zarysowane mięśnie, dość długie łapy i kanciasty łeb. Jej futro jest mieszaniną bieli i burych plam; te drugie zajmują kawałek jej pyska - nos, usta, kawałek pod nosem i między oczami. Potem rozlewają się na uszach i lekko dookoła nich, łącząc się dopiero na karku i zajmując całą jego szerokość. Ostatnia, największa, znajduje się na grzbiecie i bokach, kawałku tylnych łap i całym ogonie. Reszta jest biała. Zostaje jeszcze nos; brązowy, z ciemną obwódką, jak i bursztynowe i dość wąskie oczy, niemalże wiecznie zmrużone. Do tego parę blizn, które głównie znajdują się na jej brzuchu.
stressed and depressed
A przynajmniej nie miałaś go ty, Blada Łapo. Nie miałaś wyraźnie szczęścia, bowiem każdy kolejny krok, miast przybliżać do jakiegokolwiek sukcesu, to... Oddalał takowy. A w każdym razie - na pewno nie przybliżał, bowiem im dalej szłaś, to nic się nie zmieniało. Absolutnie nic. Byłaś ty, była cisza i żadnej zwierzyny.
Tobie zaś, Stokrotkowa Łapo, poszczęściło się nieco bardziej. Nieco, bowiem dostrzegłaś w oddali mignięcie burego futerka na niezbyt dużym ciałku. Kot to to nie był, a... Królik, jak wkrótce się przekonałaś. Kicał sobie beztrosko, i, w gruncie rzeczy, tyle. Ani ciebie nie widział, w związku z czym nie uciekał, ani też się nie zbliżał.
x zaczynam.'xspadać.x''w'.xdół spadamx.'dox.góryx.'nogami myślę sobie,xzarazobudzę się leczimbardziejspadam tym 'bardziej 'widzę,że towszystko chybanie jest sen x
Wygląda jak niemal idealne pomieszanie swoich rodziców, choć przeważa u niej biel futra Malinowego Nosa. Ma sylwetkę typowego Wichrzaka - smukłą, o długich łapach, a wzrost nieco większy niż przeciętny. Jej krótka, gęsta sierść jest zazwyczaj czysta i schludnie ułożona. Biel oblewa tułów, łapy i pyszczek, wchodzi też między oczy. Pomarańczowy kolor zdobi grzbiet zaczynając od barków i ciągnie się aż po koniuszek ogona. Ruda barwa sięga mniej więcej do połowy boku po obu stronach. Ten sam kolor mają jej uszy. Na pomarańczowych łatach można dostrzec ciemniejsze, klasyczne pręgi. Do tego trzeba dodać żółte oczy, w których czają się radosne iskierki oraz nos i poduszki łap w kolorze pudrowego różu. Jej grzbiet pokrywają blizny po kruczych pazurach. Pamiątką po jej przygodach poza klanem jest ślad po pazurach na prawym barku. Porusza się pewnie, z gracją. Chyba, że akurat pędzi na złamanie karku, ścigając się z wiatrem dla zabawy.
Wciąż całkiem dużo mówi, czasem co jej ślina na język przyniesie. Impulsywna, niecierpliwa, uparta - to już się raczej nie zmieni. Podobnie jak jej zapał do odkrywania nowych rzeczy, chociaż wszystkie okoliczne rzeczy zostały już odkryte. Uważa się za świetną wojowniczkę, ale bez przesady, nie jest w sobie zadufana. Czy księżyce spędzone poza klanem zmieniły jej osobowość? A gdzie tam! Pozostała tą samą radosną, przyjazną kotką, która chętnie się zakumpluje z nowo poznaną osobą. Tylko wskutek rozłąki jeszcze bardziej zdała sobie sprawę, jak ważna jest dla niej rodzina i wszyscy przyjaciele. Będzie co nadrabiać!
Wreszcie udało się jej dostrzec jakąś zwierzynę. Wyglądało na to, że dziś w menu jest główny przysmak Klanu Wichru, królik. O ile oczywiście Stokrotka będzie miała dość szczęścia, żeby go złapać. Zwierzę jeszcze nie uświadomiło sobie jej obecności, więc należało to wykorzystać. Przeniosła ciężar ciała na tylne łapy i powoli, ostrożnie posuwała się w kierunku piszczka, starając się nie narobić niepotrzebnego hałasu. Jeśli udało się jej podejść wystarczająco blisko, skoczyła, by zatopić zęby i pazury w ciele szaraka.
Back whereI ᗷEᒪOᑎG yeah I never felt so strong ? '? ????baby I feel like there'snothing that I can't try And if ??? ???? ?? put your hands high, ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high
Mistrz: Cedrowy Kolec [*] || Malinowy Nos Płeć: kotka Matka: Krzykliwa Mewa Ojciec: Bezchmurne Niebo [*] Partner: dał nogę z klanu :(
Blada to wręcz ucieleśnienie stereotypu Wichrzaka. Jest wysoka, o długich łapach i bardzo szczupła, chociaż nie aż tak wychudzona jak kiedy wróciła do Klanu. Ma krótkie białe futerko, które tylko na uszach staje się szare. To znaczy... urodziła się z białym futerkiem, ale czasem patrząc na nią ciężko to stwierdzić - jest wiecznie ubłocona, wybrudzona i rozczochrana, bo w końcu po co dbać o futerko, kiedy jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia? Nad różowym noskiem widnieje para niebieskich oczu będących kopią oczu jej ojca. W dużym skrócie - Blada to po prostu mieszanka swoich rodziców, chociaż ma w sobie zdecydowanie więcej cech Krzykliwej Mewy niż Bezchmurnego Nieba.
Można by pomyśleć, że Blada ma owsiki - zupełnie nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, ciągle musi gdzieś gonić, biegać, latać, byle szybciej, bo czasu braknie. Winę za ten stan rzeczy ponosi jej nadmiar energii oraz zew przygody, nakazujący jej sadzać pyszczek zupełnie tam gdzie nie powinna. Co prawda dzięki ostatnim księżycom istnieje spora szansa, że najpierw się zastanowi, a później coś zrobi, to i tak nie oczekujmy zbyt wiele, w końcu to Blada. Jest głośna, ciągle dużo mówi, ale lepiej uważnie jej słuchać, ponieważ styl jej wypowiedzi jest równie chaotyczny co ona sama. Nie ma w niej za grosz taktu czy powagi, to wieczna obtymistka, która kocha się śmiać i dobrze bawić oraz nie znosi nudy. Zupełnie nieodpowiedzialna i dziecinna, rozwojowo zatrzymała się gdzieś na etapie wczesnej terminatorki. Do tego bardzo beztroska. Warto też wspomnieć, że Blada nie należy do kotów szczególnie inteligentnych i często rozmowa z nią może wyglądać tak: Mów do słupa, a słup jak du... zupełnie bez reakcji, znaczy się.
No i nadal nic. Nic, nic, jedno wielkie nic.
Szczerze mówiąc, Blada była już nieco zirytowana tym, że tak szła i szła, i na nic natrafić nie mogła, no ale nie mogła się tak też przecież poddać. Wyszła po zwierzynę i ze zwierzyną wróci, nawet jakby miała obejść dookoła całe tereny Wichru z pięć razy. Co jak co, ale kiedy Blada chciała, to potrafiła być naprawdę uparta.
Więc szła dalej, wciąż starając się zachować jak największą ciszę i węsząc oraz rozglądając się uważnie. W końcu na coś trafi, prawda?
everythingis fineandnothing matters weather'salways niceinsidemy head ≡.everything.is.fine.≡ andnothing mattersanyway and itmakes ita l l o k a yif IDON'TCARE
Ciężko zaliczyć ją do najbardziej urodziwych kotek wśród czterech klanów, niemniej jednak nie jest również brzydka. Jest przeciętna i właściwie tym stwierdzeniem można by zamknąć cały opis jej wyglądu. W pewnym stopniu wydaje się być potężna, acz jednocześnie na swój sposób smukła. Widać w niej geny Łabędziej Pieśni, jednakże daleko jej do wzrostu babki. Wykracza nieco ponad przeciętność i tyle. Ma dobrze zarysowane mięśnie, dość długie łapy i kanciasty łeb. Jej futro jest mieszaniną bieli i burych plam; te drugie zajmują kawałek jej pyska - nos, usta, kawałek pod nosem i między oczami. Potem rozlewają się na uszach i lekko dookoła nich, łącząc się dopiero na karku i zajmując całą jego szerokość. Ostatnia, największa, znajduje się na grzbiecie i bokach, kawałku tylnych łap i całym ogonie. Reszta jest biała. Zostaje jeszcze nos; brązowy, z ciemną obwódką, jak i bursztynowe i dość wąskie oczy, niemalże wiecznie zmrużone. Do tego parę blizn, które głównie znajdują się na jej brzuchu.
stressed and depressed
Irytacja zdecydowanie nie służyła w czymkolwiek, a jedynie przeszkadzała i rozpraszała. Być może Gwiezdni byli tego świadomi, i dlatego do twoich nozdrzy dopadł zapach zwierzyny, gdy irytacja zaczynała w tobie rosnąć? Poczułaś zapach, a zaraz i spostrzegłaś w trawie ruch. Mysz. Mysz dreptała sobie beztrosko przed tobą, nie mając pojęcia o twojej obecności. Wreszcie coś znalazłaś.
Najwyraźniej Gwiezdni uśmiechnęli się w tym samym czasie do ciebie, i do Bladej Łapy. Zaczęłaś ostrożnie zakradać się do królika, który akurat zatrzymał się, by skubnąć coś w trawie. To był idealny moment, by zaatakować - i tak właśnie zrobiłaś. Wyskoczyłaś ku zwierzakowi, dopadłaś do niego i już po chwili pozbawiłaś życia.
x zaczynam.'xspadać.x''w'.xdół spadamx.'dox.góryx.'nogami myślę sobie,xzarazobudzę się leczimbardziejspadam tym 'bardziej 'widzę,że towszystko chybanie jest sen x
Wygląda jak niemal idealne pomieszanie swoich rodziców, choć przeważa u niej biel futra Malinowego Nosa. Ma sylwetkę typowego Wichrzaka - smukłą, o długich łapach, a wzrost nieco większy niż przeciętny. Jej krótka, gęsta sierść jest zazwyczaj czysta i schludnie ułożona. Biel oblewa tułów, łapy i pyszczek, wchodzi też między oczy. Pomarańczowy kolor zdobi grzbiet zaczynając od barków i ciągnie się aż po koniuszek ogona. Ruda barwa sięga mniej więcej do połowy boku po obu stronach. Ten sam kolor mają jej uszy. Na pomarańczowych łatach można dostrzec ciemniejsze, klasyczne pręgi. Do tego trzeba dodać żółte oczy, w których czają się radosne iskierki oraz nos i poduszki łap w kolorze pudrowego różu. Jej grzbiet pokrywają blizny po kruczych pazurach. Pamiątką po jej przygodach poza klanem jest ślad po pazurach na prawym barku. Porusza się pewnie, z gracją. Chyba, że akurat pędzi na złamanie karku, ścigając się z wiatrem dla zabawy.
Wciąż całkiem dużo mówi, czasem co jej ślina na język przyniesie. Impulsywna, niecierpliwa, uparta - to już się raczej nie zmieni. Podobnie jak jej zapał do odkrywania nowych rzeczy, chociaż wszystkie okoliczne rzeczy zostały już odkryte. Uważa się za świetną wojowniczkę, ale bez przesady, nie jest w sobie zadufana. Czy księżyce spędzone poza klanem zmieniły jej osobowość? A gdzie tam! Pozostała tą samą radosną, przyjazną kotką, która chętnie się zakumpluje z nowo poznaną osobą. Tylko wskutek rozłąki jeszcze bardziej zdała sobie sprawę, jak ważna jest dla niej rodzina i wszyscy przyjaciele. Będzie co nadrabiać!
Sukces. Królik zupełnie nie spodziewał się ataku i prędko zwiotczał w jej łapach. Zabijanie zwierzyny zawsze było trochę smutne, bo ona też chciała żyć, ale koty musiały coś jeść. W końcu po to Gwiezdny Klan zsyła im te wszystkie piszczki. Zabezpieczyła zdobycz przed drapieżnikami, zakopując ją i kontynuowała poszukiwania zwierzyny. Ugięte łapy, ogon nisko, ale nie szurający po ziemi, ostrożny chód pod wiatr - tą pozycję stosowała już tyle razy, że zdążyła jej wejść w nawyk. Rozglądała się, nasłuchiwała, węszyła. Co jej się przytrafi tym razem?
Back whereI ᗷEᒪOᑎG yeah I never felt so strong ? '? ????baby I feel like there'snothing that I can't try And if ??? ???? ?? put your hands high, ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high
Mistrz: Cedrowy Kolec [*] || Malinowy Nos Płeć: kotka Matka: Krzykliwa Mewa Ojciec: Bezchmurne Niebo [*] Partner: dał nogę z klanu :(
Blada to wręcz ucieleśnienie stereotypu Wichrzaka. Jest wysoka, o długich łapach i bardzo szczupła, chociaż nie aż tak wychudzona jak kiedy wróciła do Klanu. Ma krótkie białe futerko, które tylko na uszach staje się szare. To znaczy... urodziła się z białym futerkiem, ale czasem patrząc na nią ciężko to stwierdzić - jest wiecznie ubłocona, wybrudzona i rozczochrana, bo w końcu po co dbać o futerko, kiedy jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia? Nad różowym noskiem widnieje para niebieskich oczu będących kopią oczu jej ojca. W dużym skrócie - Blada to po prostu mieszanka swoich rodziców, chociaż ma w sobie zdecydowanie więcej cech Krzykliwej Mewy niż Bezchmurnego Nieba.
Można by pomyśleć, że Blada ma owsiki - zupełnie nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, ciągle musi gdzieś gonić, biegać, latać, byle szybciej, bo czasu braknie. Winę za ten stan rzeczy ponosi jej nadmiar energii oraz zew przygody, nakazujący jej sadzać pyszczek zupełnie tam gdzie nie powinna. Co prawda dzięki ostatnim księżycom istnieje spora szansa, że najpierw się zastanowi, a później coś zrobi, to i tak nie oczekujmy zbyt wiele, w końcu to Blada. Jest głośna, ciągle dużo mówi, ale lepiej uważnie jej słuchać, ponieważ styl jej wypowiedzi jest równie chaotyczny co ona sama. Nie ma w niej za grosz taktu czy powagi, to wieczna obtymistka, która kocha się śmiać i dobrze bawić oraz nie znosi nudy. Zupełnie nieodpowiedzialna i dziecinna, rozwojowo zatrzymała się gdzieś na etapie wczesnej terminatorki. Do tego bardzo beztroska. Warto też wspomnieć, że Blada nie należy do kotów szczególnie inteligentnych i często rozmowa z nią może wyglądać tak: Mów do słupa, a słup jak du... zupełnie bez reakcji, znaczy się.
Na pyszczek Bladej wstąpił lekki uśmieszek kiedy do jej nosa doleciał zapach zwierzyny. Nareszcie!
Upewniła się, że będzie szła pod wiatr, przeniosła ciężar ciała na tylne łapy i powoli ruszyła w kierunku myszy, uważając żeby przypadkiem nie stanąć na żadną gałązkę czy listek który mógłby przypadkiem zdradzić jej obecność i wystraszyć potencjalną zwierzynę. Kiedy (i o ile) udało jej się dojść do myszy na wystarczającą odległość skoczyła, by zatopić w niej pazury i zębami ukrócić jej życie.
everythingis fineandnothing matters weather'salways niceinsidemy head ≡.everything.is.fine.≡ andnothing mattersanyway and itmakes ita l l o k a yif IDON'TCARE
Mistrz: Pstra Chmura Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka* Ojciec: Północny Podmuch* Partner: this is fine
Szczupły, acz już nie wychudzony i wyniszczony, długołapy kocur. Posiada krótkie, wciąż roztrzepane, dymne futro, które nabrało blasku, podobnie zresztą jak jego intensywnie zielone ślepia.
Wszystko miałaś zaplanowane, poukładane w głowie. Chciałaś zajść myszkę, wyskoczyć na nią i zabić. Zadanie wydawało się proste - stworzenie nie zdawało sobie sprawy z twojej obecności. Zaczęłaś iść, skradać się, acz kiedy już wyskakiwałaś, mysz... Nagle zniknęła z twoich oczu. Wylądowałaś i zorientowałaś się, że byłaś już sama. Zwierzątko zwyczajnie gdzieś uciekło.
Cóż ci się przytrafi tym razem, Stokrotko? Nie musiałaś długo czekać, aż Gwiezdni znowu wrzucą coś pod twoje łapy. Tym razem jednak nie ty pierwsza dostrzegłaś obecność nowej istoty. Do twoich uszu dobiegło ciche... Powarkiwanie? Odwracając łeb w bok, mogłaś spostrzec łasicę, która wbijała w ciebie spojrzenie bystrych, czujnych oczu, wydając przy tym ostrzegawcze dźwięki. Nie rzucała się, a jedynie ostrzegała - odejdziesz, albo będzie źle.
Wygląda jak niemal idealne pomieszanie swoich rodziców, choć przeważa u niej biel futra Malinowego Nosa. Ma sylwetkę typowego Wichrzaka - smukłą, o długich łapach, a wzrost nieco większy niż przeciętny. Jej krótka, gęsta sierść jest zazwyczaj czysta i schludnie ułożona. Biel oblewa tułów, łapy i pyszczek, wchodzi też między oczy. Pomarańczowy kolor zdobi grzbiet zaczynając od barków i ciągnie się aż po koniuszek ogona. Ruda barwa sięga mniej więcej do połowy boku po obu stronach. Ten sam kolor mają jej uszy. Na pomarańczowych łatach można dostrzec ciemniejsze, klasyczne pręgi. Do tego trzeba dodać żółte oczy, w których czają się radosne iskierki oraz nos i poduszki łap w kolorze pudrowego różu. Jej grzbiet pokrywają blizny po kruczych pazurach. Pamiątką po jej przygodach poza klanem jest ślad po pazurach na prawym barku. Porusza się pewnie, z gracją. Chyba, że akurat pędzi na złamanie karku, ścigając się z wiatrem dla zabawy.
Wciąż całkiem dużo mówi, czasem co jej ślina na język przyniesie. Impulsywna, niecierpliwa, uparta - to już się raczej nie zmieni. Podobnie jak jej zapał do odkrywania nowych rzeczy, chociaż wszystkie okoliczne rzeczy zostały już odkryte. Uważa się za świetną wojowniczkę, ale bez przesady, nie jest w sobie zadufana. Czy księżyce spędzone poza klanem zmieniły jej osobowość? A gdzie tam! Pozostała tą samą radosną, przyjazną kotką, która chętnie się zakumpluje z nowo poznaną osobą. Tylko wskutek rozłąki jeszcze bardziej zdała sobie sprawę, jak ważna jest dla niej rodzina i wszyscy przyjaciele. Będzie co nadrabiać!
Obróciła dwukolorowy łepek w kierunku, z jakiego dobiegł niespodziewany odgłos. Zwierzę, jakie ujrzała, zdecydowanie nie klasyfikowała się do kategorii zwierzyny. Czy rzucanie się na łasicę byłoby rozsądne? Stokrotka nie chciała wylądować w lecznicy z dość poważnymi ranami, jak to się stało po potyczce z krukiem. Wtedy ptaszysko zaatakowało ją, a duma nie pozwalała jej tak tego zostawić. To koty polują na ptaki, nie na odwrót! Lniane Futerko nie była zbyt zadowolona, widząc ją dość sponiewieraną przez kruka. Teraz drapieżnik, którego należało się pozbyć, tylko szczerzył na nią zęby i warczał, nie rzucił się na nią, ale i tak nie podobało jej się to. Wahała się przez chwilę nad przystąpieniem do walki, jednak uznała, że może nie warto znów ryzykować. Dwaj czy trzej wojownicy sprawnie poradzą sobie z tym mięsożercą, a ona nie będzie musiała się narażać. Zapamiętała, gdzie dokładnie widziała łasicę i oddaliła się. Syknęła jeszcze na pożegnanie, żeby drapieżnik nie myślał, że odchodzi, bo jest słaba i że koty nie będą bronić tego terenu. Co to, to nie! Ponownie ugięła łapy i szła pod wiatr w poszukiwaniu piszczków.
Back whereI ᗷEᒪOᑎG yeah I never felt so strong ? '? ????baby I feel like there'snothing that I can't try And if ??? ???? ?? put your hands high, ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high
Mistrz: Cedrowy Kolec [*] || Malinowy Nos Płeć: kotka Matka: Krzykliwa Mewa Ojciec: Bezchmurne Niebo [*] Partner: dał nogę z klanu :(
Blada to wręcz ucieleśnienie stereotypu Wichrzaka. Jest wysoka, o długich łapach i bardzo szczupła, chociaż nie aż tak wychudzona jak kiedy wróciła do Klanu. Ma krótkie białe futerko, które tylko na uszach staje się szare. To znaczy... urodziła się z białym futerkiem, ale czasem patrząc na nią ciężko to stwierdzić - jest wiecznie ubłocona, wybrudzona i rozczochrana, bo w końcu po co dbać o futerko, kiedy jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia? Nad różowym noskiem widnieje para niebieskich oczu będących kopią oczu jej ojca. W dużym skrócie - Blada to po prostu mieszanka swoich rodziców, chociaż ma w sobie zdecydowanie więcej cech Krzykliwej Mewy niż Bezchmurnego Nieba.
Można by pomyśleć, że Blada ma owsiki - zupełnie nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, ciągle musi gdzieś gonić, biegać, latać, byle szybciej, bo czasu braknie. Winę za ten stan rzeczy ponosi jej nadmiar energii oraz zew przygody, nakazujący jej sadzać pyszczek zupełnie tam gdzie nie powinna. Co prawda dzięki ostatnim księżycom istnieje spora szansa, że najpierw się zastanowi, a później coś zrobi, to i tak nie oczekujmy zbyt wiele, w końcu to Blada. Jest głośna, ciągle dużo mówi, ale lepiej uważnie jej słuchać, ponieważ styl jej wypowiedzi jest równie chaotyczny co ona sama. Nie ma w niej za grosz taktu czy powagi, to wieczna obtymistka, która kocha się śmiać i dobrze bawić oraz nie znosi nudy. Zupełnie nieodpowiedzialna i dziecinna, rozwojowo zatrzymała się gdzieś na etapie wczesnej terminatorki. Do tego bardzo beztroska. Warto też wspomnieć, że Blada nie należy do kotów szczególnie inteligentnych i często rozmowa z nią może wyglądać tak: Mów do słupa, a słup jak du... zupełnie bez reakcji, znaczy się.
Oczy Bladej rozszerzyły się ze zdziwienia kiedy jej łapy wcale nie natrafiły na mysz, która jeszcze przed chwilą tam była. Terminatorka przez chwilę tak stała, wpatrując się skonfundowana w swoje łapy. No bo... jak to tak? Niby wszystko fajnie, mysz w myślach została już praktycznie zjedzona, a tu nici.
Kiedy już córka Krzykliwej Mewy otrząsnęła się, ponownie ugięła łapy i powoli, po cichu, ruszyła w poszukiwaniu zwierzyny. Kiedyś w końcu musi jej się coś udać.
everythingis fineandnothing matters weather'salways niceinsidemy head ≡.everything.is.fine.≡ andnothing mattersanyway and itmakes ita l l o k a yif IDON'TCARE
Mistrz: Pstra Chmura Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka* Ojciec: Północny Podmuch* Partner: this is fine
Szczupły, acz już nie wychudzony i wyniszczony, długołapy kocur. Posiada krótkie, wciąż roztrzepane, dymne futro, które nabrało blasku, podobnie zresztą jak jego intensywnie zielone ślepia.
Nie czekałaś długo na kolejną szansę. Po paru krokach spostrzegłaś w oddali kręcącą się na ziemi wronę, zacięcie próbującą wydziobać coś z ziemi. Była tak zajęta swoim zajęciem, iż nie widziała jak się zbliżasz. Zatem może tym razem mogło ci się udać?
Zaczęłaś się wycofywać, a wraz z tym łasica uspokajała się coraz bardziej, a wkrótce już mogła powrócić do swoich zajęć, podobnie jak i ty. Dlatego ruszyłaś dalej i po paru uderzeniach serca usłyszałaś trzepot skrzydełek. Kiedy spojrzałaś w tamtym kierunku - dostrzegłaś pod starym drzewem... Dzięcioła. Ciężko było stwierdzić co robił na ziemi i dlaczego tam zleciał, jednak z pewnością musiałaś się spieszyć, nim znowu wróci na drzewo.
Mistrz: Cedrowy Kolec [*] || Malinowy Nos Płeć: kotka Matka: Krzykliwa Mewa Ojciec: Bezchmurne Niebo [*] Partner: dał nogę z klanu :(
Blada to wręcz ucieleśnienie stereotypu Wichrzaka. Jest wysoka, o długich łapach i bardzo szczupła, chociaż nie aż tak wychudzona jak kiedy wróciła do Klanu. Ma krótkie białe futerko, które tylko na uszach staje się szare. To znaczy... urodziła się z białym futerkiem, ale czasem patrząc na nią ciężko to stwierdzić - jest wiecznie ubłocona, wybrudzona i rozczochrana, bo w końcu po co dbać o futerko, kiedy jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia? Nad różowym noskiem widnieje para niebieskich oczu będących kopią oczu jej ojca. W dużym skrócie - Blada to po prostu mieszanka swoich rodziców, chociaż ma w sobie zdecydowanie więcej cech Krzykliwej Mewy niż Bezchmurnego Nieba.
Można by pomyśleć, że Blada ma owsiki - zupełnie nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, ciągle musi gdzieś gonić, biegać, latać, byle szybciej, bo czasu braknie. Winę za ten stan rzeczy ponosi jej nadmiar energii oraz zew przygody, nakazujący jej sadzać pyszczek zupełnie tam gdzie nie powinna. Co prawda dzięki ostatnim księżycom istnieje spora szansa, że najpierw się zastanowi, a później coś zrobi, to i tak nie oczekujmy zbyt wiele, w końcu to Blada. Jest głośna, ciągle dużo mówi, ale lepiej uważnie jej słuchać, ponieważ styl jej wypowiedzi jest równie chaotyczny co ona sama. Nie ma w niej za grosz taktu czy powagi, to wieczna obtymistka, która kocha się śmiać i dobrze bawić oraz nie znosi nudy. Zupełnie nieodpowiedzialna i dziecinna, rozwojowo zatrzymała się gdzieś na etapie wczesnej terminatorki. Do tego bardzo beztroska. Warto też wspomnieć, że Blada nie należy do kotów szczególnie inteligentnych i często rozmowa z nią może wyglądać tak: Mów do słupa, a słup jak du... zupełnie bez reakcji, znaczy się.
Kiedy dostrzegła kręcącą się w pobliżu wronę, na jej pyszczek powrócił uśmieszek.
Ponownie upewniła się, że idzie pod wiatr, przeniosła ciężar ciała na tylne łapy po czym zaczęła się powoli skradać w kierunku ptaszyska. Uważała przy tym, żeby nie narobić niepotrzebnego hałasu, który mógłby przepłoszyć potencjalną ofiarę. Kiedy już uznała, że jest wystarczająco blisko wyskoczyła. Plan był przy tym prosty - skoczyć, złamać skrzydła, pozbawić życia. Tym razem była pewna, że jej się uda.
everythingis fineandnothing matters weather'salways niceinsidemy head ≡.everything.is.fine.≡ andnothing mattersanyway and itmakes ita l l o k a yif IDON'TCARE