Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
I taką tez kulturę chciał zachować Roześmiany Wąs. - Widzisz, te tereny tutaj są zamieszkiwane od wielu, wielu księżyców przez cztery klany. Pewnie nie jesteś stąd, więc nie wiesz, ale ogólnie to trochę tak jakbyś miała swoją grupę i po prostu znalazła jakiś teren dla twojej grupy, chroniła go, dbała o o swoje wyżywienie, bezpieczeństwo reszty... my tutaj robimy dokładnie to, tylko na większą skalę. - Objaśnił spokojnie i z uśmiechem. Skierował się ciałem do granicy. - Najbliższa granica jest tam. Chodźmy! - Poruszył wibrysami. - Bandyci... nieee, nie bandyci. Każdy po prostu chce ochraniać swoich. - Wzruszył barkami i ruszył. Miał nadzieję, że ona też ruszy.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Księżyce: 23 Mistrz: Rozgwieżdżone Niebo Płeć: Kotka? Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: córka psiej gwiazdy
Bura, długowłosa o klasycznych pręgach i postawnej budowie ciała. Oczy oliwkowo złote, brak białych znaczeń.
Ambitna i dumna, chce być numerem jeden i najlepszą wojowniczką. Lekko uszczypliwa, skrywająca emocje. Lojalna i pewna siebie, dla Klanu i rodziny skoczyłaby w ogień.
Kotka w dalszym ciągu nie zdawała się przekonana co do słów kocura. Zmarszczyła lekko nosek. - Przecież ja tu tylko spaceruję. Nie robię wam żadnej szkody. - miauknęła. Nadal nie do końca to rozumiała. Bronić? Przed nią? Przecież ona nie jest żadną bandytką! Jeśli o to chodzi, to słowa kocura w tym temacie sprawiły, że tylko się skrzywiła. - Ale przed czym? Nie zamierzałam was atakować. Zrobiliby krzywdę niewinnemu kotu? W takim razie to są bandyci! - miauknęła, dalej stojąc w miejscu. Chwilę później jednak, widząc, że kocur nie zamierza się zatrzymywać nerwowo rozejrzała się na boki i podreptała jednak za nim. Słowa rudego trochę ją jednak przestraszyły i nie miała ochoty zostawać tu sama.
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
- Wiesz... to trochę tak jak ktoś próbuje odebrać jedzenie, które złapałaś, a musisz wykarmić rodzinę. Dla nas dbanie o tereny to dbanie o rodzinę. O to co tu mamy. - Odpowiedział, spoglądając na nią nadal w uśmiechu. Nie wyglądała jakby miała złe intencje. O ile nie musiał to nie wdawał się w kolejne dyskusje, tylko ja odprowadził. A jeśli musiał to cóż, miał gębę, żeby mówić, ale czekały na niego piszczki! A tej kotki już pewnie nie spotka. Całe szczęście, że postanowiła z nim jednak pójść.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Księżyce: 23 Mistrz: Rozgwieżdżone Niebo Płeć: Kotka? Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: córka psiej gwiazdy
Bura, długowłosa o klasycznych pręgach i postawnej budowie ciała. Oczy oliwkowo złote, brak białych znaczeń.
Ambitna i dumna, chce być numerem jeden i najlepszą wojowniczką. Lekko uszczypliwa, skrywająca emocje. Lojalna i pewna siebie, dla Klanu i rodziny skoczyłaby w ogień.
Pieszczoszka w dalszym ciągu nie była w stanie tego zrozumieć. Przecież las jest duży prawda? Cóż, może wynikało to z tego, że pointka nigdy nie musiała martwić się o jedzenie, bo pełną miskę z najlepszej jakości karmą dostawała pod nos. Wydała z siebie ciche. 'hm', i dała się odprowadzić do granicy. Tam odwróciła się do kocura, i mimo że wciąż jeszcze lekko naburmuszona, już bez większych ceregieli ruszyła w stronę osiedla. Tam uniosła wysoko ogon i głowę, i bez słowa odeszła, nie racząc kocura spojrzeniem. Ech, te dzikie koty...Ale będzie miała co opowiadać koleżankom.
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Po odprowadzeniu panny poza granice, Lis wrócił się po swoje piszczki i po drodze poprosił jeszcze o pomoc Śmierdzącego Śledzia, który się tam akurat pojawił, bo takie łupy ciężko było przenieść samemu.
//zt
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Księżyce: 23 Mistrz: Rozgwieżdżone Niebo Płeć: Kotka? Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: córka psiej gwiazdy
Bura, długowłosa o klasycznych pręgach i postawnej budowie ciała. Oczy oliwkowo złote, brak białych znaczeń.
Ambitna i dumna, chce być numerem jeden i najlepszą wojowniczką. Lekko uszczypliwa, skrywająca emocje. Lojalna i pewna siebie, dla Klanu i rodziny skoczyłaby w ogień.
Kotka wróciła do siebie, a Lis znowu miał wolną łapę i święty spokój...i najwyraźniej sam już był zmęczony dzisiejszym dniem. Wraz z Śmierdzącym Śledziem, które pojawiło się akurat w porę (rzadkie wydarzenie) pozbierali upolowaną przez kocura zwierzynę i bez żadnych dodatkowych zakłóceń wrócili do obozu.
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Świerkowa Igła wyciągnęła Kogucią Łapę na mały spacer. W Obozie teraz dużo kotów się kręci, więc porozmawiają sobie spokojnie poza nim. Za cel wędrówki biało-ruda kotka obrała sobie Stary Kasztan. Jest on blisko, więc zrobią wokół niego rundkę i wrócą do Obozu. Dzięki temu nikt się nie przyczepi, że Kogucia Łapa coś kombinuje. Zresztą idzie z nią, Wojowniczką, co daje ,,bezpieczeństwo''. - Ale się cieszę, że nie dostałam kolejnego terminatora! Kamień z serca! A ty wznowiłeś już treningi?- rozpoczęła rozmowę jak tylko przekroczyli wyjście z Obozu. Świerk wzięła głęboki oddech. Zdecydowanie dziś jest piękny dzień. Słońce świeci, ptaki śpiewają i wieje lekki wiatr. Pora Zielonych Liści w pełni!
Księżyce: 63 Mistrz: Donośny Krzyk no refunds >:/ Płeć: trans kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęczy Ucho Trwałe urazy: Lewa przednia łapa jest pełna w ranach, które są w różnej fazie gojenia. Nie może obecnie na niej stanąć. Blizny w wygl.
Księżyce: 63 Mistrz: Donośny Krzyk no refunds >:/ Płeć: trans kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęczy Ucho Trwałe urazy: Lewa przednia łapa jest pełna w ranach, które są w różnej fazie gojenia. Nie może obecnie na niej stanąć. Blizny w wygl.
Niski, drobny, chudy. Czarny szylkret w cętki. Krótkie futro, które jest roztrzepane. Wygląda na młodszego. Blado-zielone ślepia, prawe ma dwie brązowe plamki.
Mało widoczne blizny po lisich szczękach: prawe biodro, szyja. nie duży łysy placek na końcu ogona, naderwana małżowina lewego ucha
Wątpliwy, nieufny, obserwator, zobaczy dziurę w całym, popada w skrajności.
Marchewkowa Łapa [kw] Krzemienna Łapa [gk]
Jak czas zmienia kot; jeszcze pół obiegu liści temu, wizja spacerku po terenach brzmiała jak strata czasu, a teraz? Kogucik cieszył się z takiej banalnej rzeczy. Widząc tereny Klanu Wichru poczuł się bezpiecznie, jak w tedy, kiedy Bławatek oplątywała go ogonem, kiedy się bał. Znany wiaterek niósł ze sobą świeży zapach terenów i zieleni, sprawiając, że mógł zapomnieć o dyskomforcie w uszkodzonej łapce. Jego ucho drgnęło, po czym zerknął na Świerk, kiedy ta się odezwała. Jego mina nieco zrzedła, kiedy ta wspomniała o jego treningu. - Nie chciałaś więcej terminatorów? - Zapytał, zaskoczony tym, że ta jest zadowolona takim obrotem sytuacji. - Masz dwójkę, prawda? W tym samym wieku? - Dopytał by się upewnić, bo nawet jeżeli nie było go kilka księżyców to nadrobił zaległości. Kogucik zawsze musiał wiedzieć co się działo w klanie i starał się dowiedzieć wszystkiego o jego rodzinie, zamiast zwyczajnie do nich zagadać. - Mój trening... Jeszcze nie - dodał przygryzając ozor i marszcząc brewki, nie wiedział w sumie jak to miał przekazać kuzynce. Sam w sumie nie był pewny co ma o tym myśleć. - Chyba Donośny Krzyk nie chce mnie dalej uczyć... Nie wiem czy nawet chce, żebym był w klanie - mruknął neutralnie, choć jego głos nieco ucichł. Nie było mu to tak bardzo obojętnie, ale ostatnia rozmowa z wojowniczką nie dała mu innego wrażenia. Nadal pamiętał jej ostre jak pazury słowa.
If you ever see mefightinin da forest xxx With a grizzly bear xxx - ̗̀ HELP DA BEAR ̖́ - xxx Causethatb****goinneedit
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Świerkowa Igła natychmiast pokręciła przecząco głową. Dla niej terminatorzy to w pewnym sensie koszmar. Nie może żadnego wyszkolić przez, co wini siebie. Ma wyrzuty sumienia i czuje się beznadziejną Mistrzynią. Łudzi się, że może z Trawiastą i Orzechową Łapą się uda, ale tak samo myślała o Pomarańczowej Łapie, która ukończyła trening, a zaginęła przed swoją ceremonią... - Absolutnie!- odpowiedziała pewnym tonem głosu. Ani terminatora więcej, póki nie wyszkoli kogoś ze swojej dwójki. Jak się nie uda, to rozważy zostanie Matką jak Mrówczy Szlak sugerowała. - Zgadza się, rodzeństwo- Orzechową i Trawiastą Łapę- doprecyzowała z uśmiechem. Omułek z Trawką są naprawdę fajni, oby tylko nie zaprzepaściła ich treningów. Póki co, jest dobrze, ale kto wie co będzie dalej. - No tak! Głupie pytania zadaje! Przecież twoja łapka musi dojść do siebie- zganiła się. Co ona sobie myśli, że Kogucia Łapa kulejąc wrócił już w pełni na trening? Choć w sumie teorię może przerabiać, zawsze to kroczek do przodu. Przy kolejnych słowach Świerk uniosła brewki do góry i otworzyła pyszczek ze zdziwienia. - No co ty? Zresztą, Donośny Krzyk nie jest już Zastępczynią, nie jej decydować- pierwsze słowa powiedziała z niedowierzaniem w głosie, a kolejne z lekkim oburzeniem. Uwielbia Donośny Krzyk i jest jej przykro, że prawdopodobnie nie chce jej krewnego w Klanie. Teraz nie jest już u władzy i może obecna Zastępczyni podejmie inną decyzję czy sama Roziskrzona Gwiazda. - Pewnie jest na Ciebie zła, ale wybaczy Ci- oznajmiła współczującym głosem. Nie chciałaby być w takiej sytuacji. Dobrze, że Kogucik jest Wichrowcem z krwi i kości, może to da mu nieco ulgi. - Jeśli nie będzie chciała Cię uczyć to jest wiele innych Mistrzów, choć domyślam się, że chciałbyś ukończyć u niej. W razie czego ja się podejmę- próbowała dać wsparcia krewnemu. Jejku, nie wyobraża sobie, aby Kogucia Łapa miałby zostać za chwilę odprowadzony na Granice i żyć jako Samotnik. To się w głowie nie mieści!
Księżyce: 63 Mistrz: Donośny Krzyk no refunds >:/ Płeć: trans kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęczy Ucho Trwałe urazy: Lewa przednia łapa jest pełna w ranach, które są w różnej fazie gojenia. Nie może obecnie na niej stanąć. Blizny w wygl.
Księżyce: 63 Mistrz: Donośny Krzyk no refunds >:/ Płeć: trans kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęczy Ucho Trwałe urazy: Lewa przednia łapa jest pełna w ranach, które są w różnej fazie gojenia. Nie może obecnie na niej stanąć. Blizny w wygl.
Niski, drobny, chudy. Czarny szylkret w cętki. Krótkie futro, które jest roztrzepane. Wygląda na młodszego. Blado-zielone ślepia, prawe ma dwie brązowe plamki.
Mało widoczne blizny po lisich szczękach: prawe biodro, szyja. nie duży łysy placek na końcu ogona, naderwana małżowina lewego ucha
Wątpliwy, nieufny, obserwator, zobaczy dziurę w całym, popada w skrajności.
Marchewkowa Łapa [kw] Krzemienna Łapa [gk]
Świerk go nieco zaskoczyła, kiedy przyznała, że nie chciała więcej terminatorów. Byłą to mieszanka dwóch rzeczy; pierwsza to aspiracja Kogucika. Był przekonany, że on sam chciałby mieć wiele terminatorów, jak zostanie wojownikiem... Jeżeli w ogóle zostanie, niewygadana myśl, którą musiał z siebie strzepać i wygnać do Ciemnego Lasu. Drugi powód był jednak taki, że Kogucik uważał, że Świerk była świetnym wojownikiem i pewnie jeszcze lepszym mistrzem. Wytłumaczył sobie jednak to tak, że kotka zwyczajnie chciała skupić się na edukacji obecnych podopiecznych, co znowu jedynie potwierdzało fakt, że kuzynka była odpowiedzialna i jej terminatorzy leżały jej na sercu. - Prowadzisz ich treningu razem? Czy oddzielnie? - Zapytał jeszcze, chłonicą informację. - I, mogłabyś mieć więcej. Nadajesz się na mistrzynie - dodał nieco zakłopotanie, nie wiedząc do końca, czy udało mu się złożyć komplement.
Na temat jego łapki wykrzywił się. Nie lubił być ranny, czuł się w tedy jak jakiś ciężar dla Klanu. Nie lubił nie mieć nic do roboty, tylko siedzieć w lecznicy i kurować się, szczególnie, kiedy zdawał sobie sprawę, że jego łapa nadal pobolewała nawet w te dobre dni. Chciał być na polowaniu, chciał znów chodzić na patrole i być potrzebny. Bo dla Kogucika miara przydatności oznaczała jak bardzo wartościowy ktoś był. - Już nie boli - zapewnił pośpiesznie, nadal jednak kulejąc. - Tylko czasami drętwieje - dodał jeszcze, choć pewnie bardziej wolał siebie przekonać niż wojowniczkę. Położył po sobie uszy i przeanalizował słowa Igły co do Donośnego Krzyku, jakby teraz zdał sobie z tego sprawę. - Faktycznie... Nie ona decyduje - prychnął. - Chce widzieć problem tam gdzie go nie ma - mruknął w złości zrzucając z tymi słowami nieco napięcia, które trzymało się jego mięśni od czasu, kiedy Donośny Krzyk odwiedziła go. Dopiero ta wymiana z kuzynką uświadomiła go, że spojrzał na ex zastępczynie pierwszy raz krytycznie, a nie przez różowe szkła. Choć ten żar szybko ostygł, ponieważ emocję są mylące, szczególnie dla emocjonalnie wypaczonego kota. - Mam nadzieje - dodał cicho, zerkając na trawkę. - Na prawdę? - Ożywił się i popatrzył się na kuzynkę z wielkim oczami. Poczuł jak ciepło rozlewa mu się na sercu, czując jak coś go szczypie w ślepia. Szybko zamrugał i odchrząknął, by nie złamał mu się głosik. - To byłoby naprawdę... Mógłbym się u ciebie wiele nauczyć. Twoje doświadczanie i wiedza byłby niezastąpione ... I bardzo bym to docenił... Gdybyśmy mogli spędzić więcej czasu... razem - dodał, starając się nie potykać o słowa ale wyszło jak wyszło. Odchrząknął jeszcze raz, rozglądając się po łączce. - Bardzo ładną pogodę mamy. Taką... No, trawa jest zielona a niebo niebieskie - no mistrz small talku.
If you ever see mefightinin da forest xxx With a grizzly bear xxx - ̗̀ HELP DA BEAR ̖́ - xxx Causethatb****goinneedit
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
W sumie nigdy nie myślała o tym, aby prowadzić trening Omułka i Trawki razem. Ależ miałaby prościej! Niektóre rzeczy rzeczywiście mogliby przerobić razem, a część osobno. Chociaż ta indywidualność jest jednak potrzebna. Każdy z nich zmaga się ze swoimi słabościami i potrzebuje czasu na wyłączność. Przynajmniej tak jej się wydaje. - Oddzielnie. Teorie w sumie mogliby mieć razem, ale przynajmniej jak jest coś omawiane to muszą się wykazywać, a jak byliby we dwoje to jeden mógłby być zaangażowany, a drugi się obijać- odpowiedziała. Słysząc komplement od Kogucik zrobiło jej się głupio. Prawda jest zupełnie inna. Nie potrafi doprowadzić do końca żadnego treningu. Wszyscy jej terminatorzy przepadają. Nie jest wstanie ich dopilnować... - Dziękuje. Jak ukończę choć jeden trening to będę mogła tak uważać- powiedziała i westchnęła ciężko. Z Pomarańczową Łapą było tak blisko... Z Gołębią Łapą też nieźle szło, i cyk obie przepadły. - To dobrze!- zareagowała z entuzjazmem. Skoro już nie boli to wszystko idzie w dobrym kierunku. Jak przestanie łapa drętwieć to pewnie Kogucia Łapa wróci do swojego treningu! I do obowiązków! - Możliwe- odparła neutralnie. Ma dobre relację z Donośnym Krzykiem i nie chce się o niej źle wyrażać, aczkolwiek jest też po stronie Kogucika, że jemu powrót się należy. Jest Wichrowcem i powinien wrócić do rodziny. Po za tym pracujących łap nigdy nie za wiele. - Ale byłoby fajnie! Codziennie byśmy robili coś innego! I bylibyśmy ze wszystkim na bieżąco!- podchwyciła entuzjazm Kogucika. Niby wszystko ładnie, piękne, ale czy nie przyczyniłaby się znów do zaginięcia Kogucik? Może by mu zaszkodziła? Niby sam się zagubił i odnalazł się, ale znając jej szczęście to pewnie jakby zniknął to by nie wrócił. - A no jest!- powiedziała i rozejrzała się dookoła. Skoro temat zszedł na pogodę to znaczy, że może przejść do konkretów. Świerkowa Igła wzięła głęboki oddech i spojrzała w oczy Koguciej Łapy. - Szczurza Łapa, a teraz Szczurzy Ogryzek prosił, aby Ci przekazać, że o Tobie pamięta- przekazała wiadomość od brata.