Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Pajęczyna zdecydowanie też uwielbiał podążać jedynie za swoimi zachciankami… ale potrafił też zrozumieć, że wyjście z obozu to zbyt poważna sprawa na coś takiego. Musieli myśleć o tym, co pomyślą o nich inni jak ewentualnie dowiedzą się o tej wycieczce poza obóz. Biały kocurek domyślał się, że większość dorosłych pewnie nie będzie zadowolona, ale miał to gdzieś! Otóż on zrobił to z ważnego powodu i im to udowodni - przyniesie do obozu zdobycz, jakiś ciekawy przedmiot lub… lub nowo zdobytą wiedzę, tak! To brzmiało jak dobry plan. Uśmiechnął się lekko do samego siebie, a potem spojrzał na Boruska i trącił go ogonem w bok.
- Na przykład. Wiesz, już niedługo będziemy terminatorami a nauka walki wchodzi w treningi na wojownika… Jeśli teraz poćwiczymy, to wszyscy będą nas podziwiać za to, jacy dobrzy w tym jesteśmy! - uniósł łebek i tupnął łapką w ziemię, bardzo pewny tego co mówił. - Co powiesz? Dużo tu otwartej przestrzeni, więc fajnie się będzie walczyło… że chyba się boisz, że zamienię cię w karmę dla kruków! - odszedł kilka kroków od pręgowanego, ustawiając się w nieco dogodniejszą pozycję - uniósł zadek i ogon, wysunął swoje niewielkie, aczkolwiek ostre pazurki. Bo był przekonany, że trenuje się z wysuniętymi pazurami…
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
W sumie ćwiczenie walki było całkiem ekscytującym zajęciem. Brzmiało dużo lepiej niż polowanie, które na samym początku wymyślił sobie Pajęczyna. No i jak się nauczy bić to będzie mógł się pochwalić wszystkim dookoła, że już umie! Same plusy tej całej sytuacji.
Bardzo widocznie zapowietrzył się kiedy syn Lśniącej Sadzawki zasugerował, że Borsuk się go boi. Jak on śmiał w ogóle coś takiego mówić?! Dymny kocurek się niczego nie bał! Gdyby się bał to by nie wyszedł za Pajęczyną z obozu tylko od razu poleciałby naskarżyć komuś, żeby ktoś go powstrzymał. To sprawiło, że sprowokowany syn Trawiastej Polany od razu skopiował ruchy starszego wichrowicza, jednak był zbyt skupiony na obserwowaniu co teraz Pajęczyna zrobi, więc na zauważył wysuwanych przez niego pazurów. To sprawiło, że Borsuk swoich nie wyciągnął. Chciał syna Lśniącej Sadzawki po prostu nieźle obić, żeby pokazać, że to on zostanie przerobiony na karmę dla kruków, a nie Borsuk.
-Ja się niczego nie boję! -jeszcze zawołał do Pajęczyny zanim zaczęli się bić.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Biały książę również uważał to wszystko za dobry plan. W końcu on nie miewał złych pomysłów, nie popełniał błędów - zresztą zamierzał to zaraz udowodnić młodszemu kocurkowi. Był od niego większy i, według samego siebie, bardziej doświadczony po swoich treningach w obozie (czyli ganianiu za kamykami i motylami) także jego wygrana była oczywista.
Ucieszył się widząc tak szybką reakcję Borsuka, niezbyt świadomy tego, że sam go do tego sprowokował swoimi słowami. Nie chciał kociaka przecież do niczego zmuszać, zwłaszcza że jego wygrana to była rzecz pewna - nie chciał, żeby młody potem na niego naskarżył czy coś... Ale właściwie to wizja takiego sparingu, takiej walki była kusząca. Oboje będą się dobrze bawić i wyjdą z tego z jakimś doświadczeniem!
- Przekonamy się! - uśmiechnął się, grożąc kociakowi na swój pewny siebie sposób.
Pajęczyna na moment pozostał w bezruchu, poruszając jedynie końcówką swojego puszystego ogonka, a potem po prostu zrobił skok do przodu, bardzo pewnie i bez zawahania. Wylądował przed Borsukiem i stanął na moment na tylnych łapach (nieświadomie odsłaniając swój delikatny brzuch) i uniósł przednią łapę, chcąc uderzyć nią w pręgowany łebek towarzysza, najlepiej przewrócić go. Póki co bez użycia pazurów.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Borsuk z kolei nie był aż taki pewien wygranej swojego nowego kolegi. Nie zamierzał niczego z góry zakładać tak jak najwidoczniej Pajęczyna to zrobił w swoich myślach, bo przecież oboje mają praktycznie zerowe doświadczenie. No, ale nie zamierzał także dać się pokonać. Chciał to wygrać, zwłaszcza że był pewny, że biały kocurek nazwał go tchórzem. Zamierzał pokazać co potrafi, niech Pajęczyna już nie będzie taki pewny siebie.
Kiedy Pajęczyna do niego doskoczył Borsuk odruchowo wstrzymał oddech z zaskoczenia, jednak wypuścił go kiedy atak kocurka był kompletnie nietrafiony. Syn Trawiastej Polany uznał w swojej kocięcej naiwności, że drugi wichrowicz po prostu się z niego nabija i postanowił go zaatakować… ale że Borsuk nie umiał się za bardzo bić to postanowił ruszyć głową… dosłownie. Dymny kocurek spróbował z główki zaatakować odsłonięty brzuch przeciwnika tak, żeby potencjalnie odrzucić go w tył i może nawet przewrócić.
Rolling 1d10+2: 9 +2 = 11
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Podejście Borsuka było znacznie bardziej sensowne i mądre, jednak Pajęczyna nie przyznałby mu racji nawet gdyby o tym wiedział. Był bardziej silny, był większy i doświadczony w skakaniu i w ogóle - to sprawiało, że żaden kociak bo na pewno nie pokona! Był lepszy, więc zamierzał to Borsukowi udowodnić!
Jego pierwszy atak się nie udał. Okazało się, że źle wymierzył cios, a Borsuk akurat w tamtej chwili się poruszył - biała łapka Pajęczyny przeleciała nad głową pręgowanego kocurka… i ta właśnie głowa już moment później zaczęła zbliżać się do odsłoniętego brzucha księcia, który w gniewie zacisnął zęby i spróbował odskoczyć prędko na bok.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Atak Borsuka był jak widać dość silny, bo nawet jeśli unik Pajęczyny był dobry to dymnemu kocurkowi dalej udało się zahaczyć biały bok syna medyczki swoją główką. To sprawiło, że syn Trawiastej Polany postanowił nie przestawać i dalej atakować. Kiedy tylko stanął na równe łapki to postanowił spróbować podciąć kolegę, żeby ten glebnął się na ziemię i stracił czas na wstawanie.
Rolling 1d10+2: 2 +2 = 4
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Poczuł, jak głowa Borsuka zahacza o jego bok i syknął cicho, lądując na ziemi obok. Trzepnął ogonem w powietrzu, wyraźnie sfrustrowany swoim własnym nieudanym atakiem… ale zaraz się uśmiechnął, widząc, jak to Borsuk w niego nie trafia. Nie trzeba było wiele, bo kociak źle wymierzył cel swojego ataku.
Pajęczyna postanowił zaatakować raz jeszcze. Z cichym warknięciem skoczył na pręgowanego kocurka i spróbował przygnieść go do ziemi, przytrzymać, tak aby ten nie mógł się podnieść… i może przy okazji chwycić go ząbkami za kark. Tak dla pewności, że mu się nie wyrwie.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
No to obojgu jak widać nie wyszły ataki, bo Pajęczyna tak jak Borsuk źle wymierzył swój atak i nie trafił. Nie przygniótł dymnego kocurka do ziemi tak jak planował, więc Borsuk postanowił skorzystać z tej okazji jaką dał mu los i spróbować uderzyć syna Lśniącej Sadzawki po głowie, żeby w ostatecznym rozrachunku go ogłuszyć.
Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Pajęczynka zasyczał raz jeszcze, nie mogąc uwierzyć w to co się dzieje. Jego kolejny atak zupełnie się nie udał, biały kocurek wylądował gdzieś obok Borsuka zamiast na nim. Końcówka ogona syna Lśniącej Sadzawki poruszała się gniewnie na boki, gdy ten z otwartym w zaskoczeniu pyszczkiem przyglądał się swojemu przeciwnikowi…
Na szczęście był jeden plus nieudanego ataku - to, że dzielił ich jakiś dystans i Pajęczyna miał o jedno uderzenie serca więcej czasu na reakcję. Gdy zobaczył, jak Borsuk zbliża się do niego i prostuje w jego kierunku łapę, książę wręcz instynktownie spróbował uniknąć, wyginając plecy i wykonując skok w bok.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Wcześniejszy atak Borsuka był mocny, jak widać na tyle mocny, że nawet z tym uderzeniem serca więcej Pajęczyna nie zdołał go uniknąć i oberwał w głowę tak jak dymny kocurek sobie zaplanował. Syn Trawiastej Polany wyszczerzył ząbki w uśmiechu, bo uznał, że wygrywa… no bo chyba wygrywa jak na razie, nie?
Kolejny atak Borsuk postarał się wyprowadzić najszybciej jak potrafił, żeby wykorzystać swoją przewagę. Chciał sprawić, żeby Pajęczyna znów wywalił się na ziemię zanim dojdzie do niego co dokładnie się stało, więc skoczył na białego kocurka całym swoim ciałem w próbie dokonania tego czynu.
Rolling 1d10+2: 8 +2 = 10
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Pajęczyna na pewno byłby wściekły, gdyby zobaczył ten uśmiech Borsuka, ale fakt był taki że po ostatnim uderzeniu ze strony pręgowanego kocurka zakręciło mu się w głowie i tego nie dojrzał. Był niezwykle sfrustrowany, ale zamiast atakować - unikał. Tak to wyglądało, gdy w kocie odzywał się instynkt.
Widząc skok Borsuka przez zmrużone ślepka, Pajęczyna spróbował uniknąć ataku raz jeszcze - odsuwając się prędko na bok. Nadal kręciło mu się w głowie, ale…
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Pajęczynie udało się uniknąć ataku Borsuka co zdenerwowało dymnego kocurka. Był nastawiony na to, że musiał wygrać i udowodnić, że niczego się nie boi. Ale by wtedy utarł nosa starszemu kocurowi, który i tak już się nieźle rządził. Miło by było sprowadzić go trochę na ziemię za takie słowa.
Syn Trawiastej Polany nie zamierzał się poddać, więc kiedy tylko jego łapki znów dotknęły ziemi to odwrócił się do drugiego wichrowicza jak najszybciej i spróbował ponowić swój atak. Przeciwnik na ziemi będzie łatwiejszym celem niż taki stojący i skaczący we wszystkie strony lasu.
Rolling 1d10+2: 8 +2 = 10
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Pajęczyna chyba nigdy nie czuł się tak dziwnie i źle, jak w tamtej chwili. Wszystko poszło nie po jego myśli! Chciał pokazać Borsukowi, jaki jest silny, chciał mu pokazać że jest najlepszy i kiedyś zostanie najsilniejszym wojownikiem w Klanie Wichru, a tymczasem dostał w łeb i teraz przegrywał!
Biały kocurek widząc to wszystko poczuł, jak coś się w nim gotuje. Nie mógł się tak łatwo poddać! Musiał przynajmniej spróbować wyjść z tego z honorem, czy coś! Nie jak jakiś… nieudacznik! Pajęczyna wybałuszył oczy widząc kolejny atak i spróbował podnieść się na czas na wszystkie cztery łapy, po to by odskoczyć. Ale czy to się uda? Teraz, w tej chwili, nie był już taki pewien.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Zanim Borsuk doskoczył do Pajęczyny ten wstał na cztery łapy, jednak jak widać nie zdążył odskoczyć zanim dymny kocurek dopadł go i znów wywrócił na ziemię. Teraz to on był tym dyktującym tempo walki i szczerze mówiąc bardzo mu się to podobało. Niezmiernie wręcz. Paczcie wszyscy jak mu się powodzi!
-Widzisz? Ja się niczego nie boję! -zaćwierkał wręcz z triumfem słyszalnym w głosie. No po prostu nie mógł się powstrzymać od skomentowania tej sytuacji, która właśnie działa się przed jego oczami.
Borsuk postanowił teraz, że skoro już wywrócił Pajęczynę na ziemię, to po prostu przyszpili kocurka do ziemi, żeby ten już więcej nie wstał dopóki się nie podda. Tak jak postanowił tak spróbował zrobić. Chciał przygnieść syna Lśniącej Sadzawki do ziemi jak najmocniej.
Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Pajęczyna nie mógł w to uwierzyć. Został doszczętnie ośmieszony przez kociaka, młodszego od niego samego! Jak miał być dobrym wojownikiem w przyszłości? Jak miał pokazać wszystkim, na co go stać, kiedy okazuje się że nie jest w stanie pokonać jednego kota? Był ośmieszony, był wściekły i przede wszystkim czuł, że to wina… jego samego. Owszem, był wściekły na Borsuka, ale równocześnie zdawał sobie sprawę z tego, że popełnił błędy. I to było w tym wszystkim najgorsze.
Kocurek chwilę leżał nieruchomo, oddychając ciężko, co na pewno pozwoliło Borsukowi skoczyć na niego i przygnieść do ziemi, tak jak chciał. Słowa dymnego zdawały się nawet nie dotrzeć do białego księcia, który dopiero po kilku uderzeniach serca zaczął szamotać się pod ciężarem przeciwnika i syczeć.
- Przestań! Przestań, koniec! Koniec walki, dosyć! - wypiszczał, nawet nie myśląc o tym jak kocięco się w tej chwili zachowywał. Skóra pod lśniącym, białym futerkiem zdawała się płonąć gdy Pajęczynka patrzył wielkimi oczami na towarzysza w treningu, jego lodowate spojrzenie chyba po raz pierwszy w jego życiu pełne było zaskoczenia.