Żaba ewoluował z puchatej kluseczki w całkiem zgrabnego podlotka, którego długie futro pozostaje zawsze nienagannie ułożone. W większości rude, klasyczno pręgowane z białymi znaczeniami na stopach, brzuchu, spodzie ogona i podgardlu. Porusza się zawsze wyprostowany, dystyngowanym krokiem. Łapy musiał odziedziczyć po tacie, długie i tylko dzięki okrywie włosowej nie wyglądające jak cienkie słomki, bo i cały kocurek jest raczej szczupły i niestety, nie zapowiada się na najwyższego kota w Klanie Wichru. Ale, ale, kurdupelkiem, na którego zapowiadał się po przyjściu na świat również nie zostanie! Odpowiednio podkarmiony za kociaka, wygląda na zwykłego, średniego przeciętniaka, którego oczy wybarwiły się na bliżej nieokreśloną mieszankę zieleni i błękitu, lub zieleni i żółci, w zależności od tego jak pada światło.
Miesiące spędzone w lecznicy wpłynęły na charakter małego Żaby. Ograniczony kontakt z rówieśnikami, a za to długie rozmowy z chorującymi kotami sprawiły, że szybko zaczął wysławiać się podobnie do nich, chętnie używając tych "dorosłych słów", które pozwalają mu brzmieć mądrze. Bo Żaba lubi brzmieć mądrze, a jeszcze bardziej lubi być podziwiany, dlatego też stara się zachowywać i wyglądać odpowiednio w każdej sytuacji, najczęściej mówiąc to co wypada, a nie to co naprawdę ma na myśli. No chyba, że może kogoś uraczyć pogardliwym spojrzeniem, ale to już inna bajka. Oprócz tego kocurek ma zapędy do dramatyzowania i wyolbrzymiania, przez co nie zawsze udaje mu się wypaść na tak dostojnego, jakby tego chciał.
xxxSłysząc, jak Fiołkowy Świt sam wątpi w prawdziwość opowieści o dawnych czasach i powstaniu klanów, Żaba, nieco zrezygnowany, zwinął usta w ciup. Prawdę powiedziawszy, trochę liczył ze strony ojca na piękną balladę, w której to okaże się, że sam praprapra... prapradziadek rudego Królewicza stworzył Klan Wichru. Wtedy to już naprawdę miałby czym szpanować! xxx- To doprawdy rozczarowujące, ojcze. Z tego, co mówisz nasza historia i tradycje mogą być oparte na czyichś mżonkach - zauważył dość smętnie, nie odwracając przy tym wzroku od strumyka, który tracił powoli barwy różu i pomarańczy, którymi wschód wybarwiał niebo. Słońce zaczynało powoli grzać ich grzbiety... co jeżeli, o zgrozo!, wybarwi mu jaśniejsze pasemka na futrze? Już na samą tę myśl najchętniej ruszyłby natychmiast do Obozu, jednak nie chciał przerywać ojcu, którego opowieści tak bardzo był ciekawy. xxx- Gwiezdni wypełniają całą Srebrną Skórkę - zauważył, podnosząc się z siadu. - Jest ich więcej niż nas w Klanie... dużo więcej, tak więc sądzę, że możesz mieć rację ojcze. W końcu wierzą w nich również koty, które żyją nie zawsze z własnej woli, w innych miejscach - skinął elegancko łbem, nie wiedzieć, czy przytakując sobie samemu, Fiołkowi, czy też myślom, które na chwilę odpłynęły ponownie w kierunku zaginionego Rybiej Łapy. - Powinienem już wracać - dodał po chwili. - Może chciałbyś mi towarzyszyć, ojcze? Mógłbym pokazać ci, gdzie na naszych Terenach znajdziesz najpiękniejsze kwiaty - zaproponował z nadzieją w głosie, niezależnie jednak od odpowiedzi Fiołka, skierował kroki w stronę Obozu.
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Czy aż tak ważne jest to komu zawdzięczamy naszą historię i tradycje? - zamruczał przymykając powieki. - Minęło tak wiele pór, że nie ma kota, który pamiętałby to wszystko, a pewnie nawet i Gwiezdni nie są w stanie spamiętać całej wieczności - uśmiechnął się do syna, na którego spojrzał spod na wpół przymkniętych powiek. Być może dla Żabiej Łapy miało to znaczenie, nawet jeżeli go nie rozumiał - prawdę mówiąc w wielu sprawach nie rozumiał syna, który był tak skrajnie od niego różny.
- Historię tworzą koty, wiesz. To, co mówimy i to, co robimy ma zawsze wpływ na przyszłe pokolenia i kształtowanie się przyszłego Klanu Wichru - powiedział po chwili zastanowienia i pochylił się spoglądając w dół na taflę Czarnego Ogona, która traciła swoje barwy. Zastrzygł uchem i podniósł głowę gdy Żabia Łapa się odezwał; skinął mu głową na zgodę, bo w istocie w tym wypadku ich poglądy się zgadzały.
- Hm? Czemu nie - uśmiechnął się podnosząc się z siadu; rozciągnął leniwie swoje szczupłe i wciąż silne pomimo wieku ciało i chwilę później już był gotowy do drogi. Nawet jeżeli uważał, że znał tereny swojego klanu równie dobrze co własne legowisko to nie zamierzał odmawiać czasu spędzonego z synem.
zt
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Potrzebowałam... odpoczynku. Musiałam przejść się gdzieś daleko, z dala od klanu i zająć się czymś innym. Nie chciałam teraz myśleć o tym wszystkim, co wydarzyło się w ostatnim czasie. O ciąży, o porodzie, o Szałwii, o odebraniu kociąt, o tym, że nawet nie wiedziałam, kto się ostatecznie nimi zajmuje, choć raczej na pewna była to Zaśnieżona Ścieżka.
Musiałam skupić myśli na czymś innym. Musiałam wyprzeć ze świadomości fakt, że kiedykolwiek do czegoś takiego doszło, że kiedykolwiek wydałam na świat jakiekolwiek nowe istnienie. Biorąc pod uwagę fakt, jak traumatycznym przeżyciem był dla mnie poród, wiedziałam że nie będzie to łatwe, ale nie miałam innego wyjścia.
Zdecydowałam się więc udać po medykamenty. To z pewnością pozwoli mi zapomnieć o tym wszystkim przynajmniej na chwilę. Ruszyłam w stronę wschodniej części Czarnego Ogona, jednak nie wyszłam tak daleko, by znaleźć się blisko rzeki. Nie wyszłam z lasu, bo to właśnie tutaj rosły rośliny, których potrzebowałam najbardziej - przede wszystkim jagód jałowca. To był mój główny cel wyprawy i nie mogłam wrócić do obozu bez tego. Nie zamierzałam zapożyczać się u innych klanów, dlatego tak ważne było dla mnie znalezienie ów medykamentów. Rozglądałam się uważnie, nie zamierzając rzecz jasna gardzić innymi potencjalnymi zdobyczami.
Kotka średniej wielkości o dużych, migdałowatych ślepiach o jasnozłotej barwie. Nie ma za bardzo mięśni, jest za to stosunkowo gruba, co jednak przykrywa jej długie, puszyste futro. Na prawej stronie jej głowy przeważa czerń, podczas gdy na lewej: rudy. Przez jej szyję i grzbiet ciągną się nieregularne czarne i rude plamy; na rudym widać grube, klasyczne pręgi. Białe zaś są całe jej łapy, brzuch, klatka piersiowa, szyja, pysk (gdzie biel sięga strzałką aż ponad oczy), częściowo policzki i boki, oraz, rzecz bardzo szczególna: pędzel i zewnętrzna krawędź jej lewego ucha.
Urocze, głupiutkie stworzenie, któremu uśmiech prawie nie schodzi z pyszczka. Ruchliwa, ciekawska, towarzyska, wesoła, pomocna; naiwna, beztroska. Zachwyca się najprostszymi rzeczami, lubi jeść.
Zdecydowanie wyprawa po zioła pozwalała na oderwanie się od innych zmartwień… a przy okazji była bardzo produktywnym spędzaniem czasu, pomijając już oczywistą kwestię, że był to po prostu zakichany obowiązek medyka. W każdym razie Lśniąca Sadzawka zaczęła szukać, ale nie znalazła ani jagód, których tak pożądała, ani… nic innego, na dobrą sprawę – ot, same niewiele warte chwasty.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Cóż, tak jak często bywa, nie byłam w stanie niczego znaleźć na samym początku, ale cóż się dziwić - ledwie wkroczyłam do lasu, co oznaczało że wszystkie rośliny dopiero przede mną. Szłam więc nieco w głębiej w las, rozglądając się za medykamentami, w szczególności szukając jagód jałowca. Nie mogłam ich znaleźć od długiego czasu, dlatego tym razem nie mogłam wrócić bez nich do obozu. Taki był cel na dziś.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Jałowca wciąż nie było widać, ale kocica natknęła się na wysoki, dość bujny krzew z łukowato odginającymi się odgałęzieniami i szarą, spękaną korą. Co prawda większość liści zeschła i opadła, ale nieliczne, które pozostały na drzewie, były jajowate i jasne od spodu.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Szukałam jałowca, a natrafiłam na... bez. Nie był to najpotrzebniejszy medykament, nie korzystałam z niego bardzo często, ale nie zamierzałam zmarnować danej mi szansy. Nietrudno było o jakiś liść, na ziemi leżało ich aż nadto. Zebrałam więc takie, który nie mógł być liściem bzu i zaczęłam przez niego ostrożnie zrywać liście. Oczywiście starałam się ich nie uszkodzić, bo krzew zdecydowanie nie miał do zaoferowania zbyt dużo, a ja chciałam skorzystać jak najbardziej.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Krzew był dosyć spory, ale liści pozostawało na nim już niewiele, a niektóre kruszyły się pod wpływem najdrobniejszego dotyku. W efekcie tego Lśniąca Sadzawka zebrała 8 liści bzu i ani jednego więcej.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Zbiory były dość przyzwoite, bo udało mi się zebrać aż osiem liści bzu, co jak na tę porę roku było zadziwiającym wynikiem. Schowałam je i oznaczyłam tak, bym była w stanie je później zabrać i ruszyłam na dalsze poszukiwania, licząc na odnalezienie tego nieszczęsnego jałowca, którego od tak dawna mi brakowało.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Ogołocony z liści bez został już za medyczką, ta za to zauważyła w dość sporej odległości od siebie niskie zwierzę o smukłym, wydłużonym ciele, z brązowawą sierścią, której towarzyszył rozjaśniony do bieli brzuch. Łasica. Podążała przed siebie, nie zwracając uwagi na kocicę.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Szukałam medykamentów, a zamiast tego znalazłam... łasicę. Początkowo zamierzałam iść dalej, udając że jej nie widzę, skoro zdawała się nie zdawać sprawy z mojej obecności, ale... potrzebowałam jakoś odreagować. Poza tym, nawet takie stworzenie byłoby w stanie zranić jakiegoś nieudolnego terminatora, a klan nie mógł sobie na to pozwolić. Spróbowałam więc się do niej zakraść, skradając się pod wiatr na ugiętych łapach, by wtem zaatakować z zaskoczenia, wbijając kły w jej szyję i mocno szarpiąc.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Atak Lśniącej: krytyczny! (150%) → (10+11)-(12+9)=0
Lśniąca Sadzawka postanowiła zakraść się do drapieżnika, który, choć może i niewielki, to jednak mógł sprawiać zagrożenie. I o ile łasica nie zorientowała się o obecności białej medyczki, idąc sobie spokojnie dalej i zapewne szukając zwierzyny do upolowania, to… ta nie trafiła. Córka Zawilcowej Skórki przeleciała jedynie obok łasicy, lądując naprzeciwko niej; prawie drasnęła ją podczas skoku zębami, ale nie udało się jej sięgnąć zwierzęcia.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Cóż... nie wyszło tak, jak planowałam, bo łasicy nie udało mi się trafić, pomimo tego że udało mi się do niej zakraść niespodziewanie, ale nie oznaczało to, że zamierzałam się poddawać, co to, to nie. Zdecydowałam, że pozbędę się tego szkodnika, to to zrobię. Spróbowałam więc ponowić mój atak - chciałam ugryźć drapieżnika z całej siły w szyję i mocno poszarpać, by zadać mu jak największe rany. Może tym razem się uda.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Atak Lśniącej: udany (100%) → (11+11)-(11+9)=2 Atak łasicy: krytyczny! (150%) → (10+5)-(13+16)=-14
Z całej siły, hmm? No, powiedzmy. Łasica się wiła jak wąż, a i medyczka źle wymierzyła i tylko wyrwała kępkę sierści z jej szyi, co, szczerze mówiąc, praktycznie nie zabolało. Jednocześnie jednak niewielki drapieżnik, choć starał się sięgnąć do łapy kocicy, nie zdołał nic jej zrobić.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Walka zdecydowanie nie była moją mocną stroną, o czym przekonywałam się na nowo za każdym razem, kiedy się jej podejmowałam. Źle wycelowałam atak, przez co jedyne co udało mi się zrobić, to wyrwać łasicy sierść na szyi, natomiast ona nie była mnie w stanie nawet tknąć. Nie był to oczywiście koniec, skądże. Spróbowałam po raz kolejny ponowić atak - wbić kły w jej szyję i mocno poszarpać, licząc na to, że tym razem się uda. Do trzech razy sztuka. Jeżeli nie, będę musiała obrać taktykę.