Logo Artemidy
Czarny Ogon - wschód
#31
Len | lvl: 5 | S: 11 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 67/70 | Prz: 0/4

Maluch spojrzał smutno na Lniane Futerko po czym ponownie przeniósł turkusowe ślepka na szylkretową matkę. Stał tak chwilę, jakby zastanawiając się, co robić. Podszedł powolutku do rodzicielki i oparł na moment łepek na jej drżącej, chudej łapie, mrucząc przez chwilę.
- Mamo, bęzie dobze, zobacys. Pójde z Lenianym Futergem, ale bęziemy zię odwiezać, obieziuję - wymruczał naiwnie, kompletnie nieświadomy tego, co jest z jego matką nie tak. Kocica już nawet nie protestowała, posłała Wichrowej wojowniczce zmęczone spojrzenie i kiwnęła słabo głową. Kociak trwał tak chwilę w bezruchu ale po chwili cofnął się i pokuśtykał za niebieską kotką, co jakiś czas przez ramię oglądając się za matką, która dalej stała w miejscu, nawet nie drgnęła.
- Brat dzieź pobieg - stwierdził po chwili milczenia buro-biały, oblizując jasne wargi i zerkając na zielonooką. No, pobiegł, tylko gdzieś.
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Udało się. Przekonała go, przynajmniej na razie. Kiedyś mu to wytłumaczy, kiedy będzie starszy i zrozumie. Kiedyś może nawet ponownie go tu zabierze, aby mógł pomówić z szylkretową matką już jako dojrzalszy kot, choć trochę rozumiejący sytuację. Tymczasem… pozostał jego brat. Niebieska uniosła wysoko głowę i postarała się wyłapać zapach czarnego kociaka, a jeśli tylko jej się to udało - ruszyła w tamtym kierunku, rozglądając się z puchatą kupką futra. Nie odzywała się w tym czasie do buro-białego, chcąc pozwolić mu na spokojne pogodzenie się z faktem, że zostawia kogoś za sobą i że jego życie się zmienia. W końcu był jeszcze tylko naiwnym kociakiem, który nie rozumiał, co przed chwilą miało miejsce i który potrzebował teraz opieki. Takiej prawdziwej i poprawnej, od serca.
we, we fall for thatxxxxxxx
wake up, we fall againxxxx
xxxxxxxwe, we fall for that
xxxxxxxxxxcan't wait to fall again

i'm weakxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxand what's xwxrxoxnxgx with that?
LVL 5 245 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Len | lvl: 5 | S: 11 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 67/70 | Prz: 0/4

Czarnego malca który czmychnął po przybyciu Len do Szuwaru Turzycy nigdzie nie było widać, przynajmniej na razie. Za to w powietrzu wyraźnie unosił się jego zapach, niepokojące jednak było to, że kociak pobiegł w kierunku Grzmiącej Ścieżki, tam prowadziła jego woń. Lniana z kuśtykającym burasem u boku szła tropem czarnego brata, aż faktycznie z drugim kocięciem dotarli do ulicy. Nie trwało to wcale długo. Niebieska wichrzaczka musiała chwilę się rozejrzeć, aby wyłapać to, czego szukała. Owszem, znaleźli kociaka. Bury jeszcze brata nie widział, ale Lniana już tak. Rozerwaną, krwawą, ciemną plamę na środku morderczej ścieżki. Wszędzie wokół walały się resztki czarnego malca, rozerwane na krwawe strzępy. W oddali widać było odjeżdżającego stalowego potwora. Kocurek po prostu biegł w złym kierunku, o złej porze. Tyle.
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Zapewne gdyby była sama, to stanęłaby w miejscu i po prostu gapiła się z otwartą mordką, nie mogąc uwierzyć w to, co widzi. Ale nie była sama, był z nią jej mały towarzysz.
- Nie patrz - powiedziała pośpiesznie, zastępując mu drogę i szturchając go lekko łapą, aby szedł tam, skąd przyszli. - Zabiorę cię do mojego domu. - stwierdziła, po czym złapała kociaka za kark, pozwalając sobie na niesienie go przynajmniej do miejsca, w którym Czarny Ogon stykał się z ziemiami Wichru i był na tyle płytki, że mogła o przekroczyć. Potem powinno być raczej z górki. Wróciła tam, gdzie polowały z Czajkową Łapą i ją znalazła. Poprosiła też swoją terminatorkę o pójście przodem i poinformowanie Kruczej Gwiazdy o znalezisku wojowniczki, żeby nie był przesadnio zaskoczony, kiedy zjawi się na miejscu z buro-białym kociakiem. Potem zostało tylko wolnym krokiem wrócić do obozu, gdzie będzie musiała przekonać wichrowego przywódcę do tego, żeby kociak mógł zostać w ich klanie. Przez niemal całą drogę nie mogła się pozbyć sprzed oczu tamtego potwornego widoku - brat jej znajdy po bliskim spotkaniu z potworem dwunożnych. Wyglądało to okropnie i nikt nie powinien być narażony na taki widok, a już szczególnie nie rodzina kogoś takiego.

//zt, jeśli mg nie ma żadnych obiekcji
we, we fall for thatxxxxxxx
wake up, we fall againxxxx
xxxxxxxwe, we fall for that
xxxxxxxxxxcan't wait to fall again

i'm weakxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxand what's xwxrxoxnxgx with that?
LVL 5 245 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Widząc, że dotarł do jednej z granic w Klanie Wichru - Czarnego Ogona, a raczej do jego wschodniej części, zatrzymał się. Patrzył na nią z lekkim zaciekawieniem. Widział to miejsce w czasie, w którym Gradowy Podmuch wysyłał go na patrol z innymi kotami i nie miał okazji do tego, aby się mu lepiej przyjrzeć. Wciągnął do swojego nosa powietrze i zamknął na chwilę oczy. Lubił ten zapach - ryby, woda i rośliny w niej żyjące to było dla niego to, co kojarzyło mu się z treningami z Fiołkowym Świtem, a w tym ze swoim pierwszym polowaniem. Pamiętał, że nad Mknącą Rzeką upolował pływającą w wodzie mysz - rzęsorka, a przy tym się poślizgnął na błocie i ubrudził nim futro na swojej piersi. Usiadł i ze smutnym uśmiechem wspominał. Pamiętał, że na jednym ze swoich polowań trafił na samotnika, który był do niego bardzo podobny, a różnica w ich wyglądzie była taka, że Wilgotny Nos miał oczy w kolorze jasnego błękitu, zaś obcy - żółte. Mówił mu o tym, jak to mu dobrze być samotnikiem, i że Wilgotek sam powinien nim zostać, a kiedy nie chciał odejść z terenów Klanu Wichru, syn Gronostajowego Kroku go zaatakował i ze wsparciem w postaci Rumiankowej Łapy udało mu się pokonać włóczęgę. To w tej walce stracił połowę jednego ze swoich uszu, ale traktował tą bliznę jak dowód na zwycięstwo z samotnikiem. Wypuścił z cichym świstem powietrze przez nos. Tęsknił za tym, co było, ale wiedział, że musi iść przed siebie i nie patrzeć na to, co się stało w przeszłości, a na to, co dopiero się wydarzy. I z takim zamyśleniem siedział przez jakiś czas nad Czarnym Ogonem, obserwując to, co się dookoła dzieje, a także wspominając te chwile, w których nie był świadom tego, że życie w tym świecie nie jest wypełnione radością i szczęściem.

Żabka
LVL 3 90 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Żabka dalej nie mogła się nacieszyć nowymi terenami! Latała po nich w tę i w tamtą i jeszcze w siamtą i ciągle znajdowała coś nowego i ciekawego! I nie bała się po nich tak latać, bo tu było mniej niebezpieczeństwa! No, i umiała też już trochę polować i walczyć, więc jeśli trafi się jakieś mniejsze niebezpieczeństwo, to na pewno sobie poradzi!
Ale tak naprawdę to w większości podczepiała się pod jakieś grupy polujące, czy pod patrole, nawet jeśli nie musiała z nimi iść! Bo jednak nie lubiła chodzić sama, więc nawet jeśli oddalała się od jakiejś grupki, to nie dalej niż na taką odległość, by móc bez trudu ich zawołać.
I dzisiaj też tak zrobiła! Prosty patrol, wzdłuż granicy z ziemiami niczyimi. I jako, że koty z którymi szła były przyzwyczajone, że często leciała parę, albo nawet paręnaście kroków przed nimi, to nic dziwnego, że jako pierwsza zauważyła czarnego kocura siedzącego przy rzece. Poleciała i powiedziała o tym patrolowi i powiedziała im, że leci z nim pogadać, po czym szybko popędziła do czarnego, z uśmiechem na pysku.
- Dzień dobry! - zawołała z daleka. - Co robisz? Polujesz? Na ryby?! - spytała, nagle pełna nadziei, że kocur odpowie, że tak, poluje na ryby, hej, może chcesz się nauczyć? Bo tak, chciała się nauczyć! Oh Gwiezdni, niechże on poluje na ryby! Byłoby tak fajnie!

dlatego nie chcę spać
choć tata goni to ja WIEM
że MOGĘ radę dać!
mieć siłę na kolejny dzień!

. . .
ja bardzo boję się obudzić tam
gdzie nie ma mnie
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Spojrzał na idącą w jego stronę kotkę, a kiedy zobaczył, że jej uszy są w kształcie tych, jakie miały nietoperze w jaskiniach, gdy to jeszcze Klan Wichru w nich żył, skojarzył, iż jest to Żabia Łapa, którą Krucza Gwiazda przyniósł do obozu wiele księżyców temu. Nie wiedział, z jakiego to powodu ma ona taki dziwny wygląd, ale nie uważał, że jest to coś złego - w zasadzie to wydawało mu się to ciekawe i zastanawiał się, czy przez te wielkie uszy słyszy ona więcej niż normalny kot.
— Dzień dobry... Żabia Łapo — odpowiedział, gdy ta się do niego zbliżyła na tyle, aby on nie musiał do niej krzyczeć. Nie był pewien co do jej imienia, a więc wymówił je trochę ciszej. — Na ryby? — zapytał z lekkim zdziwieniem. Nie wiedział o tym, by jakiś kot z Klanu Wichru umiał to robić, a jeśli - to w jaki sposób się tego nauczył? Wątpił, że koty z Klanu Rzeki by pokazały to, w jaki sposób im kraść ryby z rzeki. — Nie umiem — dodał. Nie był pewien, czy była to zła, czy dobra odpowiedź. Fiołkowy Świt go tego nie nauczył, a to znaczyło, że prawdopodobnie i on nie umiał łowić ryb, więc raczej nie było to coś, czego Wilgotny Nos powinien się wstydzić. — A ty umiesz je łowić? — zapytał, a swój wzrok przeniósł na Czarny Ogon. Myślał, że skoro Żabia Łapa go o to zapytała, to może chciała się do niego dołączyć? A jeśli tak było, to cóż - musiał ją zawieść, bo by nawet łapy nie wsadził do tej zimnej wody, a co dopiero mówić o tym, by w niej stać i na coś polować.
LVL 3 90 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
*****

Czarny Ogon nie był dobrym miejscem do tego, by ćwiczyć pływanie, nawet jeśli się było kotem tak niskim jak Dryfujący Kwiat. Jednak wciąż można się było tutaj schłodzić, gdy było zbyt gorąco. Jeśli chodzi o Dryfa, to wybrał się tutaj tylko na nadprogramowy patrol, albo raczej zwykły spacer, by rozprostować łapy. Chodzenie między drzewami nie było dla niego aż tak nowe, bo mieli wcześniej Mglisty Zagajnik, jednak tutaj znajdował się również strumień, a gdzieś głębiej w lesie: sadzawka. Można było dzięki temu łowić ryby i inne stworzenia bez ryzyka, że Klan Rzeki będzie robił problemy o kradnięcie ich zdobyczy, choć na szczęście nigdy to się nie zdarzyło. Wojownikowi to odpowiadało w zupełności. Zdążył już przeboleć fakt, że nie mógł biegać tak szybko i tak długo jak kiedyś, a jego zraniona kończyna miała tendencje do drętwienia. Mimo wszystko powinien się cieszyć, że nie dostał w brzuch albo klatkę piersiową. Wtedy nawet zabiegi Szałwiowej Łapy - czy też Niezapominajkowego Serca - mogłyby go nie uratować.
Znalazłszy się przy brzegu Czarnego Ogona, kocur ruszył wzdłuż niego, aż znalazł się na granicy z Cieniem. Na starych terenach graniczyli z Klanem Gromu, jednak nawet z tamtymi kotami Wichrzakowi nie udało się zamienić słowa. Dryf wciął głęboki oddech i poszedł dalej, tym razem wzdłuż śladu zapachowego, który oddzielał oba klany. Gdzieś w głębi duszy liczył na spotkanie jakiegoś Cienistego, choćby po to, by pogadać. Nawet te kilka księżyców trwania w stagnacji nie zabiły w nim chęci do poznawania innych kotów, choć we własnym klanie miał coraz częściej wrażenie, że zaczyna się dusić. Echo ostatniego zebrania wciąż do niego powracało, przypominając jak potrafiły się zachować te wszystkie koty, gdy zadziałał instynkt stadny. Koty, które znał, a także te, z którymi nie miał okazji zamienić nawet słowa; zarówno młodzi jak i starzy. To było przykre. Po to mieli języki, by rozmawiać, a nie unosić się niepotrzebnymi - nawet jeśli w niektórych przypadkach usprawiedliwionymi - emocjami.

//jesion. uwu
≡ maybe _i'm broken, _maybe _i'm wrong ≡
i could've spoken sooner than i should have

only the good die old
that's what they told me
but i don't know ●
enter, ok
LVL 5 60 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
- Ta, ta, ta, ta, ta, ta - młodą szylkretka nuciła* cicho. Raczej nikt nie mógł tego usłyszeć, chyba że... A właśnie! Chyba, że ktoś stałby obok niej. Nikogo takiego niestety nie było, gdyż przyszła tu na własną łapę. Musiała odpocząć. Od klanu, treningów i innych takich rzeczy. Już nawet w swojej własnej norce, nie mogła zaznać spokoju.
Kiedyś, podczas jednego ze spacerów z Lamparcim Płomieniem, przechodzili obok granicy z Wichrem. Bardzo przypadło jej to miejsce do gustu. Mogła poznać kogoś nowego z innego klanu! Niestety nie miała jeszcze takiej przyjemności ale dziś chyba szczęście się do niej uśmiechnęło.
Do jej nozdrzy napłynął mocny zapach kota z Wichru. Ale nie był to patrol, gdyż wyczuwała obecność jednego przedstawiciela. Czyżby również chciał porozmawiać jak ona?
Powoli zbliżyła się do granicy, w pozycji łowieckiej, sprawdzając czy węch jej nie mylił i Wichrowy był sam. Miała rację, wokół ani żywej duszy! Dopiero wtedy wyłoniła się zza krzaka, będącego jej kryjówką i przyjrzała się kocurowi.
- Witaj. Jestem Jesionowa Łapa - przedstawiła się. Podchodził coraz bliżej i bliżej, aż wreszcie stanęła pół długości ogona od granicy. - Jesteś z Klanu Wichru prawda?
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Dryfujący Kwiat zastrzygł uchem, gdy dotarł do niego szelest kroków. Odwrócił głowę w kierunku kotki, która właśnie wyłoniła się zza krzaków. Nie wyglądała na wrogo nastawioną, toteż nie zamierzał się spinać niepotrzebnie, choć wciąż pozostawał całkiem ostrożny. To nie oznaczało, że spodziewał się ataku ze strony Cienistej; istniały dookoła inne zagrożenia, pokroju drapieżników. Zdobył się na krótki, pogodny uśmiech, gdy szylkretka się przedstawiła.
- Dryfujący Kwiat. Tak, jestem z Klanu Wichru - odparł, zatrzymując się i ustawiając przodem do granicy, jednak jej nie naruszał. - A ty, jak mniemam, z Cienia. Na starych terenach nasze klany nie graniczyły ze sobą, na dodatek oddzielała nas rzeka. Teraz to wy graniczycie bezpośrednio z Gromem, prawda? - rzucił, ot, dla rozwinięcia rozmowy.
Podczas mówienia kocur zachowywał się swobodnie, a przez jego dość poważne nastawienie przebijała się pogoda ducha. Miał dziś dobry humor, na dodatek łapa mu się chwilowo nie dawała we znaki, toteż nie miał na co narzekać. Pogoda też była niczego sobie, nawet jeśli trochę wiało, a słońce co jakiś czas chowało się za chmurami.
≡ maybe _i'm broken, _maybe _i'm wrong ≡
i could've spoken sooner than i should have

only the good die old
that's what they told me
but i don't know ●
enter, ok
LVL 5 60 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Uśmiechnęła się, przekrzywiając lekko głowę. Najwyraźniej kocur nie był wrogo nastawiony, więc podeszła jeszcze ciut bliżej. Jednak nie aż tak, aby przekroczyć granicy z Klanem Wichru.
- Tak. Jestem terminatorką w Klanie Cienia. - oznajmiła. Usiadła owijając ogon wokół przednich łap. To było takie ekscytujące! Poznała kota z innego klanu! Cieszyła się, że to spotkanie nie polegało jednak na walce o zwierzynę czy tereny. Dryfujący Kwiat był naprawdę miły. Aż zrobiło jej się głupio, że tak kpiła z innych leśnych klanów.
- Graniczymy z Gromem. Chociaż muszę się do tego przyzwyczaić. Przywykłam do granicy z Klanem Rzeki. Teraz twój klan z nimi graniczy prawda? - zapytała. Ruszyła przy okazji zdrowym uchem, gdy usłyszała ćwierkot ptaka. Chyba... hmmm... Wróbel. Tak wróbel.
- To prawda, że koty z Klanu Wichru potrafią dogonić zająca? - zapytała o plotkę, którą kiedyś, tak zupełnie przez przypadek usłyszała. Zastanawiała się też, czy nie przekręciła też jakiejś informacji.
- Przepraszam jeśli coś pokręciłam
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Dryf kiwnął krótko głową, gdy terminatorka udzieliła mu odpowiedzi. Nie było opcji, by się pomylił, bo zdążył już się nauczyć w trakcie patroli zapachu Klanu Cienia. Jednak miło było się dowiedzieć, że po drugiej stronie granicy znajdowały się koty, które zachowywały się uprzejmie. Widząc, że kotka usiadła, kocur uczynił to samo, w końcu to było dużo wygodniejsze niż stanie w miejscu. Szczególnie, że musiał mimo wszystko trochę się oszczędzać z uszkodzoną łapą. Pozostała na jego udzie szpetna blizna, jednak starał się nią nadmiernie nie przejmować. Przestało go nawet niepokoić to, że kończyna raz na jakiś czas drętwiała, choć nie uszło jego uwadze, że nie widział podobnej przypadłości u innych kotów.
- Tak, graniczymy też z Rzeką. I tym razem nie ma żadnych naturalnych granic, więc trzeba trochę bardziej uważać i zwracać uwagę na zapachy - odparł, strzygąc uchem, przy którym przez chwilę postanowił kręcić się jakiś owad.
Gdy Jesionowa Łapa wspomniała o Wichrzakach i zającach, uśmiech na pysku wojownika nabrał nieco innego, żywszego wyrazu. Kocur podniósł się z ziemi i pospiesznie otrzepał.
- Chcesz się przekonać? - zapytał, unosząc prawą brew nieco ku górze.
≡ maybe _i'm broken, _maybe _i'm wrong ≡
i could've spoken sooner than i should have

only the good die old
that's what they told me
but i don't know ●
enter, ok
LVL 5 60 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Wstała podekscytowana. Po raz pierwszy będzie miała okazje zobaczyć, jak i przekonać się, czy te miano było słuszne dla Wichrowych.
- Jasne, że chce! - odparła podekscytowana. Jeju! Dryfujący Kwiat pokaże jej jak biegając Wichrowi!
Patrzała na kocura z uśmiechem i błyskiem w oczach mówiącym: Pokaż, pokaż, pokaż! Chyba nikt jej nie uwierzy! Dobra może uwierzy bo mieli przecież okazje widywać się to na granicach, to na zebraniach. Wszytko jedno! Dla Jesion to było wielkie wydarzenie!

//sorki z gniot
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Kocur zaśmiał się cicho, widząc entuzjazm kotki. I jemu dzięki temu udzielił się dobry humor. Rozejrzał się za jakimiś krzakami, które mogłyby posłużyć za linię mety, ale przy okazji nie były na tyle daleko, by jego łapa mogła się zacząć dawać we znaki. Już wiele razy się przekonał jak to jest ją przeciążyć, i choć początkowo niezmiernie go to bolało, przyzwyczaił się. Nie miał innego wyboru. Dobrze, że nie wiedział o kuli tkwiącej w jego mięśniach, bo przeraziłby się nie na żarty. Czasem lepiej po prostu trwać w błogiej nieświadomości i dolegliwości zrzucać na karb tego, że rana była poważna.
- Do tamtych krzaków - powiedział, wskazując na krzewy znajdujące się przy granicy.
Ustawił się przodem do nich i dał kotce czas na przygotowanie się, po czym rzucił niezbyt głośne, ale wyraźne "no to biegnijmy" i wystartował, nie oglądając się na Jesionową Łapę. Uwielbiał biegać, to była dla niego sama przyjemność, nawet jeśli aktualnie nie mógł tego robić tak długo jak kiedyś, kiedy jego tylna łapa była w pełni sprawna. Minąwszy krzaki wyhamował z lekkim poślizgiem, jednak utrzymał równowagę. Poczuł lekki ból w łapie, ale nie było to nic, czego nie dałoby się zignorować. Odwrócił się w kierunku Jesionowej Łapy i czekał aż ona również dobiegnie w to miejsce.
≡ maybe _i'm broken, _maybe _i'm wrong ≡
i could've spoken sooner than i should have

only the good die old
that's what they told me
but i don't know ●
enter, ok
LVL 5 60 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Śledziła wzrokiem Dryfa, który chyba szukał linii mety. Och! Już nie mogła się doczekać! Bieg przeciw Wichrowemu, wiatr w futrze... Raj! Czysta przyjemność dla niej i chyba dla Dryfującego Kwiatu. Nie zaoferowałby jej wyścigu, gdyby sam tego nie chciał prawda?
Ustawiła się, słysząc do kąt mają się ścigać. Tylne kończyny miała lekko ugięte. Na sygnał, szybko ruszyła z miejsca ale już na samym początku kocur ją wyprzedził. Jak widać plotki nie kłamały. Wichrowi rzeczywiście byli stworzeni do ganiania zająców i królików. Nie to co Cieniści, którzy byli przystosowani do podmokłych, wręcz bagiennych terenów.
Widząc, że kocur już na nią czeka, i z jakim stylem zahamował, zaczęła zwalniać. Nie zrobi z siebie pośmiewiska przy kocie z innego klanu. Jakieś pół długości lisa przed krzakiem, przeszła najpierw w wolniejszy galop a następnie na ćwiartce długości w kłus. Następnie zatrzymała się i spojrzała na Wichrowego.
- Szybki jesteś - odparła siadając i dysząc cicho. Owinęła ogon wokół łap i spojrzała na Dryfa. - Nie kłamali mówiąc, że koty z Wichru są szybkie
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości