Logo Artemidy
Czarny Ogon - centrum
Zawieja poczuł się nieco zawiedziony, że Biedronkowa Łapa nie spotkała żadnego Samotnika czy kota z Klanu Pożogi, choć może to i lepiej. Wyliniałby z zazdrości, jeśli ta miałaby okazję przegonić jakiegoś intruza z Granic. Sam bardzo chce tego doświadczyć, ale nie jest mu to dane. Może gdyby częściej wybierał się na Granicę, a nie tylko podczas patroli to jego szansę byłyby dużo większe?
- To ja też nie potrzebuje żadnych znajomości. Nawet bym nie chciał widzieć na oczy żadnego rybojada czy ścigacza królików lub gorzej Samotnika albo Pieszczocha! Mnie najbardziej interesuje czy jakiś kot próbował przekroczyć Granice. Ja to bym bardzo chciał takiego pogonić. Raz przegoniłem Samotniczkę oraz ścigaczkę królików i mam ogromny niedosyt!- rozgadał się. Oczywiście, musiał wspomnieć o swoich bohaterskich czynach, które mijały się z prawdą. Owa samotniczka o mało go nie pobiła i odeszła obrażona, a z Wichrową kotka urządził sobie sparing przy Czterech Dębach, więc nigdy nikogo z Granic nie przepędził.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oczywiście, zauważyła jego komentarz, że samotnicy byli jego zdaniem najwyraźniej gorsi od kotów klanowych, ale nie skomentowała tego. Po części... Sama tak uważała, nawet jeśli jej ojciec był jednym z nich. A może głównie dlatego?
-oh, w pełni rozumiem... Sama bym chciała kiedyś kogoś przegonić. W końcu Klan Cienia musi pokazać swoją siłę. Nie żeby musiał to udowadniać, ale każda okazja na udowodnienie tego jest moim zdaniem dobra. Niech wiedzą. - podzieliła się swoim zdaniem. Podobała jej się myśl jej klanu jako silnego. Jako klanu z którym byle kto nie chce zadzierać. -ale to, że tobie się udało... Na pewno musiało być fascynujące i pewnie nawet tego niedosytu, jesteś z siebie dumny. W końcu jest z czego. - skomentowała. Nie miała skąd wiedzieć, że jego słowa mijają się z prawdą. Sama pewnie by była z siebie dumna gdyby jej się udało. W końcu chciała udowodnić swoją wartość. Wierność. Jeszcze nie miała okazji, ale... Ale może kiedyś? Oby. Na to liczyła. Nie lubiła bezsensownych walk, ale nie miała zamiaru wahać się ani przez chwilę gdyby chodziło o klan i jego obronę.
these days the S T A R S ain't out of reach
≡ but these days there ain't a ladder on the streets ≡
<span class="Biedronka3">these days are fast, nothing lasts, it's a graceless age</span>
even innocence has caught the midnight train

<span class="Biedronka1">- ̗̀ there ain't n o b o d y left but us these days ̖́-</span>


<style> .Biedronka3 {font-family: 'Nanum Brush Script'; font-size: 18px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Nanum+Brush+Script&display=swap" rel="stylesheet">


<style>.Biedronka1 {padding: 4px; border-top: 1.4px dashed #bfae98;}</style>
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tnącemu podobały się słowa Biedronkowej Łapy. Po bękarcie się czegoś takiego nie spodziewał. Trochę to dla niego dziwne, że kot, który według jego teorii jest gorszy i słabszy chce, aby Klan był silny mimo, że to on jest tą czarną owcą. Musi to jeszcze wszystko na spokojnie przeanalizować i podzielić się swoimi spostrzeżeniami z Mech. Mają oni misję obserwowania kotów nieczystej krwi, aby znaleźć jakieś zależności i wyciągnąć pewne wnioski.
- Jestem, tylko chciałbym więcej! Chce wiele osiągnąć!- powiedział z pozytywną energią w głosie. Jego plany są ambitne, gdyż pragnie zostać Zastępcą, Przywódcą, sprawić, aby Klan był silny oraz mieć potomstwo. Niestety, na razie jest daleko w polu ze swoimi ambicjami i nie ma widoków, że w najbliższej przyszłości coś osiągnie.
- Fajnie, że chcesz, aby Klan był silny. Znaczy jest, to wiadomo, ale żeby był jeszcze lepszy! Masz jakieś pomysły jak można by było to osiągnąć?- zapytał badawczo patrząc na Biedronkę. Był ciekaw jakie kroki podjęłaby kotka, aby Cień był lepszy.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-oh, wcale ci się nie dziwię - przyznała. Może i z wiekiem jej ambicje nie były tak duże gdy była młodsza, ale nadal... W jakimś stopniu były. Ona też chciała coś osiągnąć. Może nie marzyła już o zostaniu zastępcą, a potem przywódcą, ale chciała zrobić coś przydatnego dla klanu. Udowodnić jakoś swoją wartość. Jeszcze nie była do końca pewna jak by mogła to zrobić by wyszło dobrze, ale uznała, że ma czas. Bo miała. Wystarczająco. Na jego następne słowa trochę się zamyśliła. Nie miała nic wymyślonego, dlatego musiała się przez chwilę zastanowić co by mogło być... Odpowiednie.
-wiemy, że klan już teraz jest silny. Tak właśnie powinno być. Jeśli jednak są okazje, moglibyśmy to pokazywać. Przykładowo właśnie wtedy gdy ktoś przekracza granice. Kot który się boi i uważa kogoś za silniejszego nie będzie ryzykował bez wyraźnego powodu przez strach. - zaczęła i znów na krótką chwilę zamilkła, ale trwało to tylko moment. -ale można też spróbować go wzmocnić. Starać się jakoś dobrze dobrać mistrzów do terminatorów. Nie ma takiej gwarancji, ale to by mogło trochę przyspieszyć treningi, a sprawniejsze treningi to więcej wojowników. Oczywiście, nie każdy się nadaje. Takie koty by mogły iść na przykład na medyków, jeśli by się do tego nadawały, albo na matki, w końcu kocięta są przyszłością klanu. - powiedziała i zmarszczyła trochę nos. Nie była do końca pewna czy te pomysły na pewno były takie dobre, ale... Były na szybko. Nie miała już tego gotowego, wymyślonego. Musiała to zrobić na bieżąco. - właściwie to wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, bo jestem tylko terminatorką, nie mam na to wpływu. Gdybym musiała podjąć jakąś ważną decyzję, najpierw bym się dłużej zastanowiła, biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw. Te pomysły, które podałam były wymyślone na szybko.
these days the S T A R S ain't out of reach
≡ but these days there ain't a ladder on the streets ≡
<span class="Biedronka3">these days are fast, nothing lasts, it's a graceless age</span>
even innocence has caught the midnight train

<span class="Biedronka1">- ̗̀ there ain't n o b o d y left but us these days ̖́-</span>


<style> .Biedronka3 {font-family: 'Nanum Brush Script'; font-size: 18px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Nanum+Brush+Script&display=swap" rel="stylesheet">


<style>.Biedronka1 {padding: 4px; border-top: 1.4px dashed #bfae98;}</style>
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z pierwszym pomysłem Tnący się absolutnie zgadzał. Z chęcią demonstrowałby swoją siłę, ale okazji ku temu jest niewiele. Również podoba mu się pomysł z odpowiednim dobieraniem mistrzów i terminatorów, bo ma wrażenie, że czasem jest to zupełnie nie przemyślane i łapy same opadają. Wiadomo, że on jako kot doskonały powinien otrzymywać więcej podopiecznych, a nie ciągle tylko 1, który lada moment znika bez śladu z nie jego winy. On chce dobrze, a terminatorzy zapadają się pod ziemie. Traci tylko swój cenny czas i energię na uczenie takich osobników. Kolejne rozwiązania Biedronki niekoniecznie przypadły mu do gustu, ale rzeczywiście lepiej jak jakiś kot zostanie Medykiem czy Matką niż miałby być beznadziejnym Wojownikiem przynoszącym wstyd Klanowi. To już lepiej jakby siedział z tyłkiem w Obozie i się obcym na oczy nie pokazywał.
- Może i na szybko, ale za to te pomysły wcale nie są głupie - powiedział i machnął ogonem w lewą stronę i w prawą, po czym położył go znów na ziemię. Czuł się dziwnie, że pochwalił bękarta. Dobrze, że nie użył słowa ,, mądre", bo wtedy czułby się bardzo nieswojo. Zawieja westchnął głośno i stwierdził, że już czas na niego. Nawet dobrze rozmawiało mu się z Biedronkową Łapą. Nie przypuszczał, że spędzi dobrze czas z kotem o nieczystej krwi.
- Będę wracał do obowiązków. Trzymaj się i do następnego!- pożegnał się, po czym wstał i ruszył w stronę Paprociowego Pła, aby tam zapolować. Nie chciał wracać do Obozu z pustymi łapami.

/ zt, dziękuje za sesję :*
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęła się lekko na jego pochwałę co do jej pomysłów. No, nie były takie złe, ale kotka miała świadomość, że mogły być lepsze. Mimo wszystko.. Jak widać jemu też odpowiadały.
-nie są głupie, ale zawsze mogły być lepsze - przyznała szczerze. Mogła udawać, że są lepsze niż faktycznie są, ale nie była taka. Miała świadomość, że pomysły wykonane na szybko nie były tak dobre jak mogły być, ale nadal... Nie takie złe.
-trzymaj się - odpowiedziała mu, gdy się pożegnał. Nie miała nic przeciwko dalszej rozmowie, ale z drugiej strony trochę już sobie rozmawiali, więc perspektywa zakończenia nie była taka zła. Poza tym z jego "do następnego" mogła wywnioskować, że chyba był zainteresowany jakąś rozmową jeszcze kiedyś. To też nie taka zła perspektywa. Gdy odszedł, została tak jeszcze trochę w samotności, a potem wróciła do obozu.


zt
these days the S T A R S ain't out of reach
≡ but these days there ain't a ladder on the streets ≡
<span class="Biedronka3">these days are fast, nothing lasts, it's a graceless age</span>
even innocence has caught the midnight train

<span class="Biedronka1">- ̗̀ there ain't n o b o d y left but us these days ̖́-</span>


<style> .Biedronka3 {font-family: 'Nanum Brush Script'; font-size: 18px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Nanum+Brush+Script&display=swap" rel="stylesheet">


<style>.Biedronka1 {padding: 4px; border-top: 1.4px dashed #bfae98;}</style>
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wychodził z obozu coraz częściej samotnie, ufając swojemu ciału w pełni. Do kikuta po ogonie zdążył się przyzwyczaić, a rany na gardle nie dawały mu aż tak w kość i nie sprawiały już trudności przy poruszaniu łbem. Przedzierał się przez Cieniste tereny pokryte białym puchem.
Niestety nie był ani smukły, ani lekki, toteż jego łapy zapadały się w głębokim śniegu. Unosił je wysoko, trzymając łeb w górze, próbując przedostać się do Czarnego Ogona, był nieco zmęczony, dlatego kiedy tam dotarł, usiadł na kamieniu tuż nad brzegiem strumyka i niczym strażnik zaczął rozglądać się po terenach leżących poza granicami Klanu Cienia, jakby szukał wzrokiem ewentualnych zagrożeń. Siły witalne przywódcy w pełni powróciły i nawet, jeśli ruchy nie były w pełni skoordynowane, a bardziej chaotyczne, z pewnością stanowił niemałe zagrożenie.

Ogórek hop hop

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od kiedy został terminatorem nie musiał już kombinować, żeby ukrywać się przed innymi. W obozie nie było zbyt wielu kryjówek, tym bardziej takich, które w końcu nie zostałyby przez kogoś odkryte, a, Gwiezdni, Ogórek nienawidził być odkrytym. Nieważne, czy to starsze koty ("Co ty tutaj robisz? Chyba nie powinno cię tu być, co?"), czy młodsze, durno pytające o zabawę, wywoływało to w kocurze takie samo niezadowolenie. NIE WIEM, Agrestowy Krzewie, co mogę robić w dziupli z dala od innych kotów? Zdenerwowany kopnął w bok losową szyszkę, która napatoczyła mu się pod łapy. Nie miał nic przeciwko rudawej kotce - nic personalnego, przynajmniej. Po prostu dzisiaj natrafiła na jeden z humorków burasa, który jak zwykle zakotłował się w nim, jak patyk w wodnym wirze.
Wkrótce cienka warstwa śniegu zaczynała przybierać na grubości, a on sam musiał przeskakiwać susami do przodu, żeby nie drążyć w nim tunelu. Mógłby to zrobić, ale wyglądałoby to głupio, a on sam nie miał nastroju na zabawę w zająca. Miał za to ochotę zobaczyć zamarznięty Czarny Ogon, może nawet wejść na lód przy samym brzegu.
Oh! Musiał przyznać, że na samym początku wziął potężną sylwetkę Polnej Gwiazdy za pniak. Siedział do niego plecami, z pewnością słysząc chrupanie jego skoków, więc Ogórek nie zaprzątał sobie głowy krzyczeniem powitania z daleka. Brakowało mu też trochę tchu, a nie chciał tego przyznawać przed samym przywódcą, wolał więc poczekać, aż trochę odpocznie. Zwolnił kroku, powoli podchodząc.
— Dzień dobry, Polna Gwiazdo — przywitał się, stając obok.
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego czujne uszy dość szybko wychwyciły skrzypanie śniegu pod naporem czyjegoś ciała, spojrzał w kierunku źródła dźwięku, a kiedy dostrzegł terminatora Lamparciego Kroku, wyprostował się.
– Witaj, Ogórkowa Łapo – przywitał się z synem Bluszczowego Pnącza serdecznym, pełnym ciepła głosem, kiwając mu jednocześnie masywnym łbem. Przyjrzał mu się nieco dokładniej, jego futro uwalone było śniegiem. – Wyglądasz na wycieńczonego, odsapnij sobie trochę – stwierdził, zapraszając go do siebie. Po takim wysiłku konieczny był odpoczynek, bo ciągła praca w takich warunkach jedyne, czym mogła się skończyć, to przepracowaniem lub, co gorsza, jakąś chorobą. Pora nagich drzew to nie przelewki i należało respektować pogodę, bo ta potrafiła dać w kość. Polny otrzepał kark z drobinek śniegu osiadłych na ciemnych kosmkach, a jego wibrysy zadrżały, połaskotane zimnymi płatkami.
– Już po treningu? – zapytał, odwracając już wzrok od lasu po drugiej stronie Czarnego Ogona, całą swoją uwagę skupiając na młodziku, który był bratem Sosnowej Łapy, byli w sumie bardzo podobni jeśli chodziło o umaszczenie, dopiero teraz to zauważył. Z tym, że Sosna samą budową przypominała swojego ojca, którego uszy były większe, aniżeli standardowego kota.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnął głową na słowa Polnej Gwiazdy, patrząc się przed siebie, na Czarny Ogon. Zupełnie nie zauważył - może zignorował? - zapraszający gest kocura, zahipnotyzowany przykrytą śniegiem taflą. Mógłby jej zupełnie nie zauważyć. Z brzegów wystawały krótkie patyki, pozostałość połamanych szuwarów, wszystkie brązowe, zeschnięte, pod puchem. Było mu trudno uwierzyć, że płytkim wąwozem odznaczającym się na tle reszty otoczenia płynęła woda. Ha, rzeka! Podszedł parę kroków do przodu, obniżając głowę z zaciekawieniem.
— Tak — potwierdził, niuchając jeden z bliższych patyczków. Niósł ledwo wyczuwalny, wymrożony zapach stęchlizny. Fuj! — Jak z Sosnową Łapą, Polna Gwiazdo? — zapytał, odwracając głowę do przywódcy. Natura rozmowy, którą najwyraźniej chciał zacząć starszy kocur, dyktowała mu uprzejmie odpowiadać i starać się ją pociągnąć. Ostatnio Ogórkowi przychodziło to z trudem, niemal fizycznym ciężarem, nie chciał jednak wyjść na kompletnego buca. Bo o ile Warzywku było rybka, czy spędzi czas w ciszy, tak Polnej Gwieździe już nie. Dlatego zapytał, mając nadzieję, że to drugi kocur będzie opowiadał.
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obserwował młodą latorośl swojego przyjaciela, który podziwiał pokryty śniegiem krajobraz i Czarny Ogon. Najwyraźniej po to tu przyszedł, poznać tereny trochę bardziej, na własną łapę. Z jednej strony trochę było to lekkomyślne i niebezpieczne, ale z drugiej - był ciekawy i odważny, a to dobre cechy.
– Sprawnie idzie – odpowiedział, z lekką chrypą od tego zimnego, przeszywającego powietrza, odchrząknął cicho. – Na początku trochę się obawiała świata poza obozem, ale jest coraz bardziej otwarta i pewna siebie, co bardzo dobrze rokuje. Zapowiada się na naprawdę rozsądną wojowniczkę – odpowiedział, nie kryjąc zadowolenia w głosie. Terminatorzy byli naprawdę różni i niektórzy potrzebowali trochę więcej czasu, aby oswoić się z nowymi zapachami i otwartym lasem. Nie było to łatwe, skoro dotychczas jedyne, co znali do ściany obozu, do którego byli przyzwyczajeni, w pełni więc rozumiał początkowy strach i obawę Sosnowej Łapy, ale i tak poczyniła duże zmiany na plus. Powoli, a do celu.
– Czemu pytasz? – zagaił. Chciał może porównać swój postęp, do postępu siostry? Nie wątpił w umiejętności Lamparciego Kroku, nie miał na niego ani jednej skargi, więc pewien był, że ten dobrze poprowadzić trening Ogórkowej Łapy.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokiwał głową, nie spodziewając się innej odpowiedzi. Jego wielkoucha bliźniaczka nie była typem urwisa, czy przestraszonej myszki. Może nie szlajała się po terenach tak jak on, ale nie sądził, by uciekła gdzieś głęboko do nory, chowając się jak zając przed drapieżnikiem. Jeszcze bardziej zbliżył się do brzegu, stając przed Czarnym Ogonem, z zaciekawieniem go obwąchując. Szczerze mówiąc, postępy jego rodzeństwa nie miały dla niego znaczenia. Wszelki czar wyścigu o posadę wojownika prysł, zanim jeszcze się zaczął. Może nie dla Mleczyk, ona uwielbiała konkurencję, chociaż tylko wtedy, gdy była na szczycie, ale Ogórek miał ją... gdzieś. Po pierwsze: przykra, ale prawdziwa natura treningu uderzyła w niego wraz ze zniknięciem jego brata. Uczył się nie dla wyższej rangi, nie dla nowego, świetnego imienia, nie. Uczył się, żeby przeżyć. Bo inaczej nie da sobie rady. Po drugie: Lamparci Krok miał chorą nogę. Nerwowo poruszał końcówką ogona, gdy na ułamek sekundy jego pyszczek wygrymasił się.
— Z ciekawości — miauknął, wyciągając łapę i stawiając ją ostrożnie na lodzie. Był gruby, nie powinien się zmoczyć. Nie na brzegu. — Lamparci Krok jest trochę chory. Ćwierkająca Łapa nie wyglądała na zadowoloną, że ją uczy. Chyba jest całkiem zaangażowana w swój trening — zauważył, opierając większą siłą na pokrywę. Nieruchoma, zatem - bezpieczna.
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cieszył się, że jego córka ma opinię zaangażowanej w trening. Na samym początku psioczyła na swojego nowego mistrza, jakiego jej przydzielił, ale wyglądało na to, że się zakolegowali, a przynajmniej zaczęli znosić swoją obecność. To dobrze. Polny co prawda uważał, relacja mistrz-terminator powinna być na poziomie koleżeństwa zahaczającego o przyjaźń, ale jeśli byłoby to niemożliwe, to chociaż powinna pozostać w stosunkach pozytywnych.
– Słyszałem o problemach z raną Lamparciego Kroku, mam nadzieję, że szybko stanie na nogi. A Ćwierk jest pewnie niezadowolona z opóźnień w treningu, to całkiem normalne, wiele terminatorów chce jak najszybciej zostać wojownikami, myśli, że to takie proste, że nauka wszystkiego potrwa maksymalnie jeden księżyc i już żadna zwierzyna nie będzie im uciekać spod łap, a każdy pojedynek będzie zwycięski – odpowiedział, przyglądając się młodemu, buro-białemu kocurowi, który próbował chodzić po zamarzniętej części Czarnego Ogona. Nie wyglądał mu na ciężkiego, więc lód nie powinien się załamać. Co innego, gdyby Polny próbował tak sobie potruchtać.
– Też tak kiedyś myślałem, ale życie szybko mnie zweryfikowało – podsumował, podnosząc łapę mokrą od śniegu i z przyzwyczajenia zaczął ją wyczesywać szorstkim językiem.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Opinia zaangażowanej... w pewien sposób. O ile zaangażowaniem można nazwać odmawianie trenowania z przypisanym sobie nauczycielem, to tak. Ogórek nie mógł wiedzieć, jak dokładnie Polna Gwiazda odebrał jego słowa, jednak patrząc na jego reakcję musiał przyznać, że chyba niezbyt gniewnie. I dobrze. Opinia Warzywka o córkach przywódcy była co najmniej niepochlebna, najpierw doświadczając niemal pobicia ze strony jednej, później obserwując wybryki pozostałych na ceremonii, nie miał jednak zamiaru się tym dzielić. Może nie w ten sposób, raczej podprogowo, jak zrobił z uwagą na temat foszków Ćwierkającej Łapy. Zaangażowana - jeśli chodzi o najwyższej jakości mistrza. Ale każdy klan miał swoje smaczki i najwyraźniej w Cieniu była to młodziutka szlachta Polnej Gwiazdy, lśniąca niczym gwiazdy na niebie na tle przeciętnych kotów. Wślizgnął się na powierzchnię lodu, na parę uderzeń serca zostawiając kocura w ciszy, zbierając myśli. Zimno w łapy, ale nie mniej niż na normalnym śniegu.
— To chyba całkiem niemądre. Lamparci Krok zaczął trening szybko, wyszliśmy z obozu i opowiedział mi o polowaniu. Ale poza obozem jest niebezpiecznie, więc rozumiem. — Odsunął się parę kroków od brzegu, na ostatnim pozwalając się pociągnąć rozpędowi na lodzie. Dobra zabawa. Może kiedyś uda mu się kogoś wyciągnąć na coś takiego. Odkręcił się do Polnej Gwiazdy w czas, gdy zaczął czyścić prawą łapę. Rzeczywiście. Zabliźniona. Jak zresztą cały on, widocznie poturbowany przez życie - taka cena obrońcy klanu. — No tak...
[Obrazek: w6ZD0G4.png]
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Siedziała, wpatrując się pusto w wodę. Nie mogła tego przeciągać w nieskończoność. Pasożytować na klanie, nawet, jeśli się tu urodziła, i teoretycznie miała zostać wojowniczką, trenować kolejne pokolenia. Nie wyobrażała sobie przyjmować tytuł wojowniczki, przysięgać przed klanem lojalność, bo mimo że mogłaby udawać że wypełnia obowiązki, to źle by się z tym czuła. Już teraz, mimo że niczego nie przysięgała, źle się czuła gdy wymigiwała się od obowiązków w obozie, od patroli, czy od polowania dla całego klanu.
Dlatego właśnie poprosiła Tońka, żeby się z nią tu spotkał. Tu, gdzie nie będą obserwowani przez niczyje oczy, tu, gdzie blisko już było do granicy, gdzie mogliby odbyć ostateczną rozmowę na ten temat i... pożegnać się z klanem. Na zawsze, prawdopodobnie, chyba że okaże się, iż życie samotnicze nie jest aż tak kolorowe, że jej dusza zapragnie jednak częstszego kontaktu z kotami i... cóż, zabraknie jej jednak tego, co tak bardzo kochała; życia w towarzystwie, wśród innych kotów. Możliwości otwarcia pyska do kogokolwiek... do zawiązywania przyjaźni... choć do tego chyba się nie nadawała biorąc pod uwagę, że gdy tylko się do kogoś zbliżyła, to ten ktoś... ginął. Tsk.

[Toniek]
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości