Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Parsknął z niezadowoleniem, gdy parszywy wiatr znów zrobił mu dzisiaj psikusa, a wiewiórka natychmiast rzuciła się do ucieczki po pniu drzewa, zostawiając go właściwie z niczym. Owszem, mógł się po nią wspiąć, ale drzewo było wyjątkowo wysokie i miało wyjątkowo dużo gałęzi, a wiadomo - ruda kita zawsze będzie miała na takim terenie przewagę od takiego kota. Wiatr wyjątkowo mocno dzisiaj dmuchał i był wyjątkowo zmienny, rujnując mu polowanie już któryś raz z rzędu i rzucając jego futrem na wszystkie strony świata.
Zdenerwowany więc podniósł się i znów ruszył przed siebie, tym razem nie na ugiętych łapach i nie rozglądając się uważnie. Postanowił zmienić miejsce, a przy okazji, nieco się uspokoić. Denerwowało go, że dzisiaj średnio cokolwiek mu szło, i o dziwo, nie z jego winy. Wyjątkowo pogoda uznała, że hej, przecież jest Pora Nagich Drzew i musi być zimno, a skoro temperatura powietrza jest całkiem wysoka, to trzeba dorzucić przeraźliwie zimny wiatr, który przy okazji będzie zmieniał kierunek co dwa uderzenia serca, coby nie było za wesoło, nie?
Przyszedł więc tutaj, nad Czarny Ogon. Dawno nie łowił w rzece, ograniczając się do Księżycowego Jeziora, ale hej, woda nie była specjalnie zimna, mimo zimnego wiatru, no i co najważniejsze, nie dane jej było zamarznąć. A jedzenie to jedzenie, nie? Wcisnął więc łapę w wodę, delikatnie drgając, bo jednak delikatnie zimna była i czekał, uważnie nasłuchując otoczenia, by nie dać się zaskoczyć, gdy będzie skupiony na łowieniu.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Czarny Ogon... jak on nie trawił tego miejsca. Wszędzie brud, syf − warunki nie do życia. Mimo wszystko miał z nim dużo do czynienia − począwszy od treningów terminatorów, na patrolach kończąc. Uczestniczył właśnie w jednym u boku Zroszonego Pąku i Iglastego Grzbietu, i z początku mogło się nawet zdawać, że spacer był przyjemny, jednak gdy rozmowa zaczęła schodzić na temat ich partnerek... Topniejący Lód czuł, jak z każdą chwilą pęka mu głowa. Wreszcie udało mu się namówić dwóch dorosłych kocurów, żeby przeszli resztę granic sami, a gdy ci się oddalili, niebieski, upewniwszy się, że nikogo nie ma w pobliżu, przysiadł nad brudną taflą wody, marszcząc nos w niezadowoleniu, co było reakcją na szastający wokół wiatr. Miał długie futro, niebywale chroniło go przez chłodem, jednak, mimo wszystko, wolał słoneczną pogodę, gdy wiatr nie bił go zamaszyście w plecy, sprawiając, że robiło się nie tyle co zimno, ale również nieprzyjemnie. Wyciągnął przed siebie dwie łapy, i ułożył się wygodnie, ogon kładąc obok swojego brzucha, ale wówczas zauważył znajomą sylwetkę burego kocura, z czego z pewnością nie był zadowolony. Na początku Wirujące Pióro wywarł na nim dobre wrażenie, zdawał się dobrym kompanem do plotek, ale gdy oblał go brudną wodą, a na ceremonii całkowicie go zignorował... stracił u niebieskiego cały szacunek, o co ciężko nie było. Przyjrzał się wkładającemu łapę do wody kocurowi, mechanicznie wzdrygając się na samą myśl zmoczenia się w tak zimnej, a na dodatek osyfionej wodzie, i zacisnął szczękę. Nie byli blisko, ale dostatecznie, by siebie widzieć, czy słyszeć. Przez moment zastanawiał się, czy chce z nim rozmawiać, ale wówczas wpadł na genialny pomysł. Ułożył się tak, żeby rzucać cień na wodę i odstraszać ryby, ale w taki sposób, żeby Wirujące Pióro nie zdawał sobie z tego sprawy.
– Powodzenia – rzucił następnie w formie przyjacielskiego życzenia dobrych połowów, a nawet się uśmiechnął. A chociaż uśmiech ten na zewnątrz był jak najbardziej normalny, tak w środku kocur szczerzył się złośliwie, w pewnej satysfakcji.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Wirujące Pióro również za nim nie przepadał, ale akurat polował w pobliżu, więc do samego Czarnego Ogona nie miał specjalnie daleko. Zresztą, kto wie ile kotów, które właściwie potrafiły trudną sztukę łowienia akurat tam było? Może przez przeokropny wiatr, który utrudniał polowanie, wszyscy którzy akurat to robili, zdecydowali się tam pójść i spróbować swojego szczęścia w jeziorku? Stwierdził więc, że przyjdzie tutaj, będzie miał przy okazji ciszę i spokój, których aktualnie potrzebował... Ale niestety okazało się, że tak się nie stało.
Co prawda, nie usłyszał klanowicza, który się za nim skradał, by popsuć mu również połów, widocznie się z wiatrem idealnie zgrali. Sam również nie przepadał za Topniejącym Lodem. Początkowo uważał go, podobnie jak niebieski jego, za dobrego kompana do plotek, albowiem Puchacz szczególnie uwielbiał wiedzieć, co się dzieje w klanie, gdy jego tam akurat nie ma, czy po prostu powymyślać jakieś historyjki na temat innych członków klanu. Niestety, potem okazało się iż kocur w ogóle nie ma poczucia humoru i boczy się na wszystko, co nie jest sprawą "poważną" i co było powiedziane z żartem. I cóż, tak jakoś wyszło, że niespecjalnie się dogadali, więc i przy okazji - znielubili. Dodatkowo, choć tego może Topniej nie wiedział, po usłyszeniu niektórych plotek, na jego właśnie temat, bury szczególnie uznał, że prawie-zastępca nie jest wart spędzania z nim więcej czasu niż jest to konieczne, na przykład gdyby jakimś cudem przydzielono ich do jednego patrolu.
Gdy usłyszał jego głos natychmiast odwrócił łeb w jego stronę i wyciągnął łapę z wody, żeby postawić ją z powrotem na błotnistym brzegu i niewinnie przekręcić głowę, udając że cały czas wiedział, że ten za nim jest. Prawda była jednak taka, że wiatr nie wiał na jego korzyść, a niestety niebieski był wyjątkowo cicho, nim się odezwał.
- A dziękuję, nie chcesz się może dołączyć? Woda taka cieplutka - wcale nie brudna... No chyba że to ujma na twoim honorze, bo jesteś za wysoko postawiony w oczach przywódczyni, żeby robić tak brudne i pospolite rzeczy - odburknął, niewinnie się uśmiechając. Wiedział, że Topniejący nie przepadał za wodą - a przynajmniej tą. I że Płomykówka darzyła go wyjątkowym zaufaniem, biorąc pod uwagę to, że wielokrotnie się za nim wstawiała (oprócz tego momentu, gdzie miał zostać zastępcą, ups!). Postanowił więc zagrać w taki sposób i zobaczyć reakcję.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Fakt, może i jego poczucie humoru nie było tak wielkie, jak to Wirującego Pióra, jednak nie można było powiedzieć, że był sztywny jak kłoda, bo potrafił sobie pożartować, chociaż robił to znacznie częściej, gdy był nastolatkiem, a czym robił się starszy, tym również poważniejszy. Mimo wszystko – jego złość na burego kocura nie wynikała z tego, że nie spodobał mu się żart, bo nawet go nie widział. Oblewanie kogoś wodą nie należało jego zdaniem do kategorii dowcipów, więc uznał to za zwykłą złośliwość, wymierzoną w jego stronę bezpodstawnie. Co zaś się tyczy domniemanych plotek na jego temat... chętnie by je poznał, gdyby tylko wiedział, że takie gdzieś krążą. To znaczy, oczywiście, zdawał sobie sprawę, że po tamtej ceremonii miał cienką reputację, ale od tamtego zdarzenia minęło już osiem księżyców, więc nie spodziewał się, że nadal jest obiektem drwin. Zdecydowanie by go to zainteresowało, gdyby tylko miał o tym pojęcie.
Uśmiechnął się najpogodniej, jak potrafił do starszego kocura, gdy zwrócił na niego swoją uwagę, i skrzyżował przednie łapy, kładąc je na sobie, z niewinnym wręcz wyrazem pyska. Z trudem powstrzymał się od butnego komentarza, słysząc, jak syn zastępczyni oświadcza, że niebieski ma wtyki u przywódczyni, ale na szczęście, w porę zacisnął zęby, nadal szeroko się uśmiechając, chociaż już zdecydowanie bardziej ironicznie.
– Coś ci nie wyszło – parsknął, poruszając przy tym w rozbawieniu wąsami, oczywiście mając na myśli, że trochę zakręcił się w swoich słowach, najpierw twierdząc, że woda jest czysta, a potem – przyznając, że maczanie w niej łapy to rzecz niechlujna. Powinien bardziej uważać na słowa, bo tym razem nie udało mu się wkręcić niebieskiego kocura. A był tak blisko! – Ja życzę ci powodzenia, a ty jesteś dla mnie taki złośliwy? Nieładnie, nieładnie – dodał spokojnym tonem, sięgając nawet po lekki sarkazm. Jeśli liczył na to, że tą swoją gadką wyprowadzi syna Chrzanowego Korzenia z równowagi – przeliczył się. Nie był bowiem aż tak sztywny, jak każdy sądził. Jakieś tam poczucie humoru w nim zostało.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Ot, dla Wirka był bardzo sztywny. Owszem, zdarzało mu się parę razy odpowiedzieć mu w taki sposób, że zdobył u Puchacza plusika, nie mógł powiedzieć, że Topniejący był tylko i wyłącznie sztywny, jednak podczas ich ostatniej rozmowy parę razy odpowiedzieć tak, jakby nie ogarnął żartu, albo po prostu prychał. No i obruszył się niesamowicie, gdy syn Wiewiórczego Ogona delikatnie oblał go wodą. Przecież ta nie była aż tak brudna, no i miał to być żart, a nie czysta złośliwość! Zresztą, on zaczął pierwszy, oblewając mu bark, pf, nie jego wina, że gdy Wirek zamachnął się w odwecie, to woda uderzyła go prosto w pysk, nie? Nie odpowiadał on za tor lecenia wody! No, może troszkę. Niemniej, zamachnął się trochę na ślepo, żeby oddać niebieskiemu, a to że ten się tak obruszył, to już nie problem Puchacza, czyż nie? Zresztą, tamten niedługo potem mu oddał, więc co za różnica.
- Ależ ja nie jestem niemiły! Proponowałem ci przecież wspólny połów, nie? - odpowiedział, wyszczerzając się w uśmiechu, po czym cofnął się delikatnie od wody, tak na wszelki wypadek, bo nie wiedział już czego się spodziewać po niebieskim w otoczeniu wody, a mokry dzisiaj wracać nie zamierzał - sierść miał grubą, długą i ona jak i wszelkie inne śmieci, które się w niego wplątały, chroniły go dobrze przed zimnem, ale na pewno gdyby przemókł tak kolorowo już by nie było i mógłby nawet wylądować w lecznicy, u Szczypiącej Łapy, skoro już Ciernistego Kwiatu nie było.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
I działało to w dwie strony – zdaniem Topniejącego Lodu bury wojownik czasami za bardzo się wczuwał, szukając okazji do żartów tam, gdzie jej nie ma. Owszem, raz na jakiś czas można rzucić dowcipem, ale żeby cały czas? Było to po prostu strasznie sztuczne, jakby kot musiał wybraniać się nieśmiesznymi dogryzkami, zamiast podjąć się zwykłej rozmowy. Syn zdegradowanego zastępcy był starszy od niego o czternaście księżyców, a zachowywał się momentami jak kocię, które nie zna życia poza głupimi wybrykami. Niebieski kocur oblizał leniwie pysk, a na jego pysk wkradło się zwątpienie.
– Co ty się tak odsuwasz. Chciałeś łowić – skomentował, wyłapując, jak ten wycofuje się lekko od wody, a następnie pokręcił głową z udawanym smutkiem. Mieli mieć wspólny połów, jak kumpel z kumplem, a tu klops – jeden się wycofuje, a na dodatek ten, który to zaproponował! Co to za zachowanie? Młodszy z wojowników ziewnął i wyciągnął przed siebie łapy, bezwiednie wysuwając pazury, ale gdy tylko zamknął paszczę, te ponownie się schowały, a następnie doczołgał się powoli do całego w syfie kocura, przyglądając mu się spod uniesionych brwi. – Mam nadzieję, że nie stchórzyłeś? – dopytał z zauważalną troską w głosie, sarkastycznie się do niego uśmiechając. No dalej, stary. Spróbuj mi dogryźć.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Cóż, Puchacz faktycznie był nieco infantylny, czasami nie odczuwał powagi sytuacji, gdzie to całą rozmowę prowadził tylko w połowie poważnie, co i rusz dorzucając od siebie jakieś dogryzki, czy żarty, a innym razem potrafił być całkowicie poważny. Jednak i to nie na długo, później nie wytrzymywał i musiał powiedzieć coś dla żartów. Niespecjalnie mu to jednak przeszkadzało. Dowiadywał się przez takie rozmowy z którymi kotami nie warto się zadawać, bo mają kij pod ogonem, a z którymi od czasu do czasu fajnie się spotkać i porozmawiać. Raczej nie był towarzyskim kotem, więc niewielka ilość znajomych niespecjalnie mu przeszkadzała. W tej chwili, mógłby policzyć bliskie mu koty na palcach jednej łapy, dosłownie. I były wśród nich tylko koty, które nie obrażały się na jego słowa, rzucane często półżartem i te przyzwyczajone do tego, żeby nie brać wszystkiego co on powie na poważnie. Nawet nie zamierzał ukrywać, że faktycznie, w głębi duszy - nadal był kociakiem. No cóż.
Zmrużył delikatnie oczy na próbę Topnieja wyprowadzenia go z równowagi, po czym pokręcił głową, jakby z rezygnacją.
- Nie mogę łowić, jak będziesz przepłaszał mi wszystkie ryby - odpowiedział spokojnie, ignorując przytyk w jego stronę. Nie miał ochoty na jakąś złożoną kłótnię, czy dogryzanie sobie nawzajem. Przyszedł sobie tylko połowić, a tu zjawił się nagle prawie-zastępca i próbuje zrujnować mu dobry humor, który już i tak leżał w strzępach przez rwący wiatr. - Ja i stchórzyć? - prychnął. - Nie jestem tobą, żeby bać się wody - dodał, unosząc delikatnie kącik pyska.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Wobec tego, gdy Wirujące Pióro pozostawał mentalnie kocięciem, Topniejący Lód przechodził drastyczne zmiany. Z początku – jak to kocię, nie był zbyt mądry, nie można było go traktować poważnie, a choć chciał uchodzić za surowego, niekoniecznie mu się to udawało. Gdy nieco podrósł i wszedł na etap nastolatka – rozmawiał zwyczajnie z cienistymi kotami, potrafiąc żartować, nie oceniając ich od samego początku, lecz czym starszy się stawał, tym dłuższy kij wystawał mu spod ogona, przekształcając go w irytującego, sztywnego i drętwego kocura, którego poczucie humoru osiągnęło minimalizm, o czym świadczyły chociażby jego stare relacje – nieczęsto zdarzało się, że koty, z którymi niegdyś utrzymywał pozytywne stosunki, teraz były dla niego nic niewarte i zwyczajnie głupie, z czym niekoniecznie się krył, mając tu idealny, żywy przykład: Wirujące Pióro. Kiedy niebieski pierwszy raz go poznał, miał ledwo dwanaście księżyców, do życia podchodził jeszcze z dystansem, a w trakcie obgadywania Leszczynowej Łapy rzucał żartami, tymczasem... cóż, jedyne co potrafił, to się wyzywać, obrażać czy dogryzać. Takie tam dorastanie.
– Wiem, że wyglądam na groźnego, ale bez przesady – odbił piłeczkę, nadal brnąc w tę idiotyczną wymianę zdań, nie do końca wiedząc, co chce dzięki temu osiągnąć. – Boję się wody? Dobrze, że mi o tym powiedziałeś, bo nie wiedziałem, szczerze mówiąc. – Ciekawostka. Zastanawiające, skąd kocur wysunął taki wniosek.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Wirek nie przeszedł kompletnie żadnej zmiany. No, może faktycznie, czasami był bardziej poważny, nie rzucał już kotom zwierzyny do legowisk, chowając się w krzakach i nie mogąc wytrzymać ze śmiechu, gdy taki kot znajdował martwą, gnijącą już mysz w miejscu, gdzie chciał się położyć i odpocząć. Życie nieco pomogło mu dorosnąć, szczególnie palący go w głębi gniew na przywódcę i oddalenie się od kotów, by nie musieć słuchać swojego durnego, nowego imienia. Teraz co prawda nie przeszkadzało mu aż tak bardzo, choć nie mógł powiedzieć, że je lubił, niemniej - nie reagował już złością, czy nie irytowało go, że ktoś mówi do niego pełnym, wojowniczym imieniem, które kompletnie mu się nie podobało.
Nie rozumiał szczególnie kotów, które całe życie, lub od pewnego momentu, były zupełnie sztywne i nie reagowały na żarty. Co niby takiego ciekawego miały z życia? Życie było nudne, nieciekawe, monotonne, a takie rzeczy jak żarty, czy dogryzanie sobie nawzajem, w pewien sposób powodowało, że było nieco ciekawsze, milsze do przeżycia. To jak odbieranie sobie całego sensu życia - takie mienie kija pod ogonem, no. Zresztą, ile taki kij mógł utrudnić, jeśli chodzi o fizjologię, ojej!
- Och, dla nich na pewno wyglądasz przestrasznie - odparł, ogonem wskazując rzekę i mając oczywiście na myśli ryby. Wystarczyło w końcu, żeby zobaczyły sam cień, a już uciekały, więc co dopiero, gdyby nachylił się aż tak, by zobaczyły jego pysk, ojej! - Widzisz, koty uczą się całe życie - bąknął na ostatnie, delikatnie się wyszczerzając w uśmiechu.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Zupełnie nie spodziewał się, że tak potoczy się ta rozmowa. Zdawał sobie sprawę, że Wirujące Pióro nie należy do tych poważnych kotów, które samym surowym spojrzeniem wywiercą w tobie dziurę, ale zważywszy na ich niekoniecznie pozytywne stosunki... sądził, że ich konwersacja podszyta będzie większą nienawiścią, czego nie można było o niej faktycznie powiedzieć. Mógł nawet stwierdzić, że podobała mu się ta pogawędka, a raczej to, w jaką stronę poszła, bo był to jakiś dowód na to, że odbudowanie relacji nie będzie tak ciężkie, jak mogło to z wierzchu wyglądać. Bury kocur mógł być przydatny, o czym Topniejący Lód już się przekonał; wiedział jednakże, że mimo wszystko na razie musi być w jego towarzystwie ostrożny i rozsądnie dobierać słowa.
– Masz całkowitą rację. Co bym bez ciebie zrobił? – wymamrotał ściszonym głosem, posyłając koleżce równie szeroki uśmiech. Nie ulega wątpliwości, że to, co robił teraz młodszy z wojowników, nie współgrało z jego naturą, ale uznał, że krótka rozrywka raz na jakiś czas nie zaszkodzi, a może nawet się przydać, wszakże starszy kocur widocznie również czerpał z tego przyjemność, gdy mógł tak dogryzać nielubianemu przez siebie niedoszłemu zastępcy. Przegryzł lekko wargę i ponownie doczołgał się bliżej burego kocura, rozbawiony, że ten tak odsuwa się do wody. Nieprzyjemne wspomnienia? – Nie martw się, nie ochlapię cię. Chociaż by ci się przydało – powiedział i bezczelnie przesunął spojrzeniem złotych tęczówek po ufajdanym futrze swojego rozmówcy, niemal oceniając go samym wyrazem pyska. Sam był pedantem i nie wyobrażał sobie wyglądać tak, jak Wirujące Pióro – cały brudny, posklejany i śmierdzący. Na same tego wyobrażenie czuł odpychające drżenie ciała.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Właściwie, to Wirujące Pióro koniecznie chciał zdenerwować kocura, jednak ze zdziwieniem odkrył, że ten... Zwyczajnie żartuje razem z nim? Cóż, bury był przekonany, że każda próba takiego zażartowania może odbić się tym, że niebieski będzie na niego coraz bardziej zły. Bo w końcu, no wiecie, nie zna się na żartach. A tu proszę, syn Kukułczego Jaja ani trochę nie był obrażony - a przynajmniej nie pokazywał po sobie, że słowa Puchacz jakkolwiek negatywnie na niego oddziałują. Wojownik zmrużył delikatnie oczy, wpatrując się podejrzliwie w klanowicza, jakby spodziewał się, iż ten gra w jakąś grę i udaje miłego, by za chwilę skoczyć mu do gardła - niekoniecznie dosłownie, zawsze może mu dogadać, gdy bury palnie o jedno słowo za dużo, więc uznał, że musi się nieco hamować i nie odpowiadać na podchwytliwe pytania, o. Prawie-zastępca mógł wszak mieć mimo wszystko wtyki u przywódczyni, a ona mogła bardzo chętnie na nim polegać, gdy to oboje wpadli na pomysł, że w sumie cała reszta klanu może uznać, że ta niespecjalnie mu ufa, gdy od razu po awansie go zdegradowała, a że ten jest na nią mega zły z tego powodu.
- Nic. Zwyczajnie byś zdechł - odparł, wzruszając barkami i jednocześnie wpatrując się uważnie w niebieskiego, który wyszczerzył się w odpowiedzi. Dobra, kim on jest i co zrobił z prawdziwym panem-kijem-pod-ogonem? A może faktycznie coś knuje, hmm?
Skrzywił się, gdy wyłapał, że to kolejny przytyk dotyczący jego futra. Czy naprawdę nikt nie ma nic ciekawszego do roboty, niż wytykanie mu to, mimo tego, że jak widać - nadal nie robi to na nim kompletnie żadnego wrażenia? Westchnął więc cierpiętniczo.
- Och, ależ nie odważyłbyś się mnie ochlapać, dobrze wiesz, że bym ci oddał - odparł całkowicie poważnie, delikatnie trzepiąc uchem. I to prosto w pysk, jak ostatnio, dodał, choć już nie na głos, a w myślach.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Zdecydowanie udawał, oczywiście. Nie miał przecież ani trochę poczucia humoru, prawda? Ani odrobinę. Nie potrafił spojrzeć na coś pod innym kątem, nie potrafił się nawet śmiać, a to, że rozmawiał teraz z drugim kocurem całkowicie na luzie, powinno poddawać się wątpliwościom, bo niezaprzeczalnie, jedyne, o czym w tej chwili myślał, to jak możliwie najdyskretniej poderżnąć mu gardło. To było zarazem smutne, jak i zabawne, jak bardzo ta sytuacja wpłynęła na punkt widzenia innych. Jak jego drętwość zaczęto łączyć z byciem potworem. Owszem, często zdarzało myśleć mu się o kimś to i owo. W myślach wyzywać, życzyć śmierci – mimo wszystko, na zewnątrz tego nie robił. Zakładał maskę i nie dawał po sobie poznać, że coś mu nie pasuje... zazwyczaj. Nakładał na siebie przysłonę obojętności i udawał, że wszystko jest w porządku, a przynajmniej się starał, ćwicząc swoją cierpliwość. Podejrzewał, że to, że zwyzywał wojownika, również przyczyniło się do jego nieufności, jednak zdawał sobie sprawę, że większość go nie lubiła za tę sytuację na ceremonii, głupiej ceremonii, na której nie mógł nawet się jakkolwiek obronić, bo ta banda rozwścieczonych brudasów nie dała mu dojść do słowa, na czele z przywódczynią, która podejmowała swoją decyzję, nim wysłuchała obie strony konfliktu. Parsknął z widocznym politowaniem, i wzruszył barkami, słysząc jego odpowiedź. Zdechłby? A to z jakiej racji? Topniejący Lód nie chciał mieć nic wspólnego z wodą, poza rzecz jasna piciem raz na jakiś czas, czy też łowieniem ryb, bo chciał też wypróbować to w praktyce. Zanurzać się cały mimo wszystko nie miał zamiaru, pomijając już tę kwestię, że Wirujące Pióro uważał, że zdechłby z powodu lęku przed wodą, nie zaś z powodu nieumiejętności pływania, co też logiki nie miało, ale czego się spodziewać po kocie, którego jedynym osiągnięciem życiowym był zabawny żart na temat jego pierwszego terminatora.
– Mm, rzeczywiście. To ja już może pójdę, w końcu nie chcę zostać ochlapany przez takiego wspaniałego wojownika jak ty – powiedział, nie kryjąc swojego jadu. I tak jak powiedział, tak również zrobił. Wkrótce wstał, by ruszyć w stronę obozu. I o dziwo, nie zrobił nic starszemu wojownikowi. Cóż za nieoczekiwany zwrot akcji, czyż nie?
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Zwyczajnie nie ufał poczuciu humoru kocura, szczególnie, że już raz udowodnił mu, że niebieski średnio go ma. Do pewnego czasu owszem, ale gdy zażartowało się "nieodpowiednio" to kocur od razu się burzył i denerwował, a więc gdy tak Wirek z niego żartował to spodziewał się bardziej... Czegokolwiek w sumie, oprócz tego, że prawie-zastępca odpowie tym samym. Puchacz miał bardzo proste spojrzenie na świat, więc gdy raz mu ktoś podpadł jakimś zachowaniem, to cóż, trzymał się tego wyobrażenia o danym kocie i teraz niespecjalnie mógł sobie wyobrazić Topniejącego Loda, który sobie żartuje. No. Tak w skrócie. Więc faktycznie, nieco zaskoczyło go, że wojownik odpowiada żartobliwie, ba, bez wyczucia jakiegokolwiek gniewu w głosie, czy zachowaniu. Zbiło to nieco burego z tropu, dlatego właśnie przyglądał mu się tak, a nie inaczej, szukając podstępu. Jakiegokolwiek, właściwie, bo już przestał się spodziewać po niebieskim jakiegokolwiek zachowania.
O tak, zdechłby, bez jego rad i pomocy, czyż nie? Już abstrahując od tego Czarnego Ogona, wody, ryb, czy czegokolwiek! Ot, tak bez rad Wirującego Pióra nie ma szans na przeżycie, zdecydowanie. Mhm. Sprawdzone info. Tylko że nie.
- Ach, no weź, bo się zarumienię - mruknął, strzepując delikatnie uchem i podnosząc łapę, by delikatnie machnąć nią. - W takim razie, do zobaczenia - rzucił jeszcze, wyszczerzając kły w uśmiechu, odprowadzając niebieskiego spojrzeniem, który zdradzał równocześnie rozbawienie jak i delikatne zirytowanie. A gdy prawie-zastępca odszedł, Wirek westchnął cicho, po czym znów pochylił się nad wodą, wpychając do niej bezceremonialnie łapę. No, nie mógł odejść bez niczego, czyż nie?
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Płomykówkowa Gwiazda lubiła polowania i lubiła obowiązki, a więc czasem chodziła na nie nawet w wolnym czasie. Teoretycznie nie musiała, ale praktycznie bardzo dobrze było wyjść z obozu na spacer, żeby trochę się rozluźnić, a przy okazji mieć swój wkład w uzupełnianie stosu zwierzyny dzięki przerwie na polowanie. Z taką też myślą udała się w okolice Czarnego Ogona, gdzie najpierw przechadzała się jakiś czas, a potem zdecydowała się spróbować poszukać czegoś do upolowania. Szła pod wiatr i na lekko ugiętych łapach, uważając też, żeby nie robić na dużo hałasu i liczyła, że dzięki temu szybko znajdzie jakąś zwierzynę. Choć ostatecznie... nie pogardziłaby też jakimiś łasicami do wytępienia, ale tereny bez drapieżników to lepsze tereny, prawda?
/węgiel jako mg uwu
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Niestety, jeśli cienista przywódczyni liczyła na zwierzynę lub łasice do wyeliminowania, to musiała się na razie zawieść. Wyglądało na to, że jednak sobie trochę pospaceruje - choć długo szukała, to nie mogła natrafić czy też wywęszyć jakiegokolwiek śladu, który wskazywałby na obecność zwierzyny w pobliżu. To jednak dopiero początek - kto się, czy za chwilę się coś nie napatoczy pod łapy. Płomykówkowa Gwiazda musi więc szukać dalej.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡