Pieszczoszka aż podskoczyła w miejscu i pisnęła ze strachu gdy tylko usłyszała jakiś nieznajomy głos. Przełknęła ślinę drżąc cała, a po chwili postanowiła odwrócić się by spojrzeć na Bóbr. W jej niebieskich oczach można było dostrzec strach, taki większy niż przedtem. Widać bardzo się bała nowo spotkanej, szczególnie że wyglądała na masywną. - J-j-ja..j-ja... - Zaczęła dość cichym i mocno drżącym głosem. - N-nie..w-w-wiem. Ch-chc-ce d-do d-domu. M-mam-my i sio-siostrzyczki... A-ale...n-nie wiem gdzi-gdzie s-są. - Mówiła wolno i trochę przez łzy. Na pierwszy rzut oka można było stwierdzić iż się boi, szczególnie że Bóbr groziła jej utratą głowy jak się ruszy, dlatego stała w miejscu nie chcąc wykonać żadnego ruchu. Przytuliła tylko uszy do czaszki i mocno się garbiła. Czasami także podgryzała sobie wargę ze stresu. - N-ni-e rób m-mi k-krzywdy p-proszę. - Wyjąkała ostatnie słowa dużo ciszej niż poprzednie, można nawet rzec szeptem.
Terminatorka miała dość duże doświadczenie, dzięki czemu udało jej się bezszelestnie podejść do zwierzyny. Mały skowronek nawet nie zorientował się iż ktoś na niego poluje, ciągle sobie tylko skakał po tym terenie nieświadomy, a raczej do czasu. Gdy tylko Krogulec wyskoczyła ten nagle odwrócił się, ale niestety na ucieczkę było już a późno, kocica była dużo szybsza i w mgnieniu oka złapała ptaszynę. Skowronek pisnął z bólu, a potem umarł.
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
A to ciekawe.
Bobrza Łapa nawet nie drgnęła, obserwując spod przymrużonych powiek i z cały czas beznamiętnym, chłodnym wyrazem pyska intruza przed sobą. Taka mała. Taka naiwna i bezbronna. Zgubiła siostrę i matkę.
Szylkretka trzepnęła nonszalancko uchem i poczęła w swoim umyśle analizę zaistniałej sytuacji. Wszystkie za i przeciw. Skąd w ogóle pieszczochy tak głęboko na terenach Klanu Cienia? Skoro są przynajmniej trzy może być ich więcej.
Jeśli aż trzy (3!) te bobki ujdą z życiem może reszta osiedla uzna, że mogą sobie bez pardonu włazić na klanowe ziemię jak na swoje. Bóbr szczerze gardziła pieszczochami dwunogów. Samotnicy mieli jakąkolwiek godność, podróżowali, byli samodzielni, a zabawki ludzi?
Strawa wron. Słabe ogniwa, skaza na koci gatunek. Słabe ogniwa trzeba eliminować. Za taką naiwną gówniarą od dwunogów i tak nikt by nie tęsknił.
Masywna szylkretka kiwnęła jedynie łbem a na chwilę jej pysk nieco złagodniał.
- Poszukam ich z Tobą - mruknęła głęboko do srebrzystej kotki i trąciła nosem w kark, chcąc zachęcić do ruchu przed siebie. I jeszcze jeden raz, przybliżając szczękę do włochatego, srebrnego karku pieszczoszki, niby niewinnie, trącając w odpowiednim kierunku.
Za trzecim razem już spróbowała wbić w szyję albo kark tej małej glizdy swoje Bobrze kły. I nie puszczać. Pochwycić i już nie puścić.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Kocica mruknęła zadowolona, kiedy poczuła smak krwi wpływający na jej język, smakując jej metaliczny posmak. Być może tego jej brakowało. Adrenaliny, pewności siebie podczas podchodzenia do zwierzyny, wyładowania negatywnych emocji? Satysfakcji, że ofiara nawet nie zorientowała się o twoim istnieniu? Wzięła w pysk skowronka, podchodząc do jakiegoś charakterystycznego drzewa i zakopała ptaszka, dodatkowo przejeżdżając pazurami po korze. No, niemal może ruszać. Oczyściła się jeszcze z krwi, zakryła ślady świadczące o tym, że ktoś tu na kogoś polował, po czym ruszyła dalej, kierując się pod wiatr i na ugiętych łapach rozglądając się po okolicy w poszukiwaniu czegoś, co mogłaby złapać i zagryźć.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Atak Bóbr:
Atak nieudany! [0%] ▷ [Prz: 1/1] Atak nieudany! [0%] Pieszczoch nic nie robi
Pieszczoszka trochę odetchnęła gdy tylko usłyszała słowa Terminatorki. Pomoże. Kiwnęła głową, nie mogąc już wykrztusić żadnego słowa. Nadal cała się trzęsła i była spanikowana, ale było jej już trochę lepiej...do czasu. Wedle znaku Bóbr zaczęła iść do przodu, niepewnie i to bardzo, ale kilka kroków postąpiła. Niestety za chwilę i tak musiała się zatrzymać, bo Bóbr jednak postanowiła zmienić swoje plany i postawić na atak. Srebrna zerknęła spanikowana gdy tylko zauważyła ostre kły kotki. Do oczu napłynęło jej więcej łez, a sama zdrętwiała. Strach wziął nad nią górę, przez co nie była w stanie zrobić żadnego ruchu. Nic. Łapy się pod nią trzęsły, serce szybciej biło, ale nie była w stanie nic zrobić. Zgarbiła się, zamknęła oczy i czekała na ból. Lecz ten nie nadszedł. Bóbr mimo tak bliskiej odległości nie wcelowała, zamiast ugryźć kark po prostu przecięła zębami powietrze tuż obok srebrnej kotki. - M...M-mów-wiłaś, ż-że p-pomożesz... - odezwała się cicho, przez łzy otwierając jedno oko by spojrzeć na terminatorkę. - B-błag-gam...j-ja ch-che t-tylko d-do do-domu... - dodała drżącym głosem, nadal nie umiejąc ruszyć się z miejsca. Wiedziała, że powinna uciekać jak najdalej, ale nie mogła. Nie umiała, za bardzo bała się wykonać jakikolwiek ruch.
A tymczasem Krogulec zamiast zwierzyny spotkała podobną niespodziankę co Bóbr. W powietrzu uniósł się jakiś dziwny zapach, nie był to żaden klan ani samotnik, pachniało bardziej ludźmi. I to nie była woń pochodząca od strony gdzie właśnie córka Wiewiórczego Ogona postanowiła zawalczyć, a gdzieś bliżej. Gdyby kocica podążyła za nim, to po niedługiej chwili ukazałaby się jej jakaś sylwetka, gdzieś kilka lisich długości za krzakami. Była to kotka, dość młoda, czyli jakoś w wieku terminatorskim. Posiadała długie, puszyste, białe futerko, a na szyi nosiła fioletową obroże, która od razu zdradzała iż jest pieszczochem. Oczy jej były jasno niebieskie i można było w nich dostrzec zmartwienie. Błądziła właśnie wzrokiem po otoczeniu, lecz nie dostrzegła Krogulec. - Skierka! SKIERKA! - po chwili także zaczęła kogoś wołać, dość głośno co nie było rozsądne. - Na wszystkich świętych, siostra gdzie rzesz ty jesteś! - na jej pysku dość szybko pojawił się grymas niezadowolenia i parsknęła coś pod nosem, ale nie podawała się i nadal starała się uważnie szukać swojej zguby.
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Niech to szlag.
Nie udało się. W ogóle. Może przez chwilę zdołała zdobyć zaufanie pieszczoszki, bo ta zaczęła iść, ale...nie trafiła. Źle oceniła odległość, nie trafiła, kłapnęła paszczą tuż obok głowy tej małej, zapłakanej glizdy.
Żałosne. Nawet nie próbowała się bronić ani uciekać. Skuliła się na ziemi, sparaliżowana strachem. Z jednej strony widok tak niesamowicie żałosny i aż przykry, a z drugiej strony...bała się, mimo tego, że Bobrzyca właściwie nic jej nie zrobiła.
To dobrze, że się bała. Miała powody. A teraz nie było już odwrotu.
- Błagaj dalej - mruknęła i pochyliła się nad pieszczoszką, jak drapieżnik nad ofiarą. - Może się rozmyślę.
Szylkretka prychnęła jedynie nieznacznie przez nos i ponowiła ruch, przyciskając jedną z przednich kończyn do grzbietu srebrzystej koteczki, znowu chcąc wbić w jej skórę na szyi, karku, swoje zęby.
I rozszarpać. Szybko.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Ruszyła podążając za zapachem prawdopodobnie dwunogów, pozostając przez cały czas w ukryciu, aż jej oczom nie ukazała się kocica, która darła się niewyobrażalnie, szukając siostry bodajże. Lekko się skrzywiła, bo to, że krzyczała oznaczało, że raczej zwierzyny tu nie będzie. Krogulec westchnęła cicho, prostując się i wychodząc z ukrycia. Przybrała kamienny wyraz pyska, mrużąc morskie ślepia, chociaż wydawała się rozluźniona. W końcu była na swoim terenie, a jej przeciwnikiem był jakiś pieszczoch.
- Jesteś na terenach Klanu Cienia. Masz dziesięć uderzeń serca na to, aby zrobić w tył zwrot i ruszyć tam, skąd przybyłaś. To moje pierwsze i ostatnie ostrzeżenie - powiedziała znudzonym głosem, jednak jej wzrok stał się ostrzejszy. Dawała jasno do zrozumienia, że nie żartowała i pomimo, że nie chciała rozdzielać rodziny to prawdopodobnie będzie musiała przegonić pieszczoszkę. Jak nie słowem to siłą.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Atak Bóbr:
Atak nieudany! [0%] Pieszczoch nic nie robi
Pieszczoszka nadal była przestraszona i skulona, bała się okropnie i nie wiedziała co ma zrobić. Z jednej strony zaakceptowała już to co ją czeka, ale z drugiej...właśnie, nic nie nadchodziło. Bóbr znów nie wcelowała, jej szczęka tak jak poprzednio przemknęła obok kotki nic jej nie robiąc. Srebrna jeszcze mocniej zacisnęła szczękę i zamknęła oczy, ale po chwili nieco rozluźniła ją i otworzyła oczy. - P-Proszę...p-pójd-dę s-sobie, n-nie w-wiem g-gdz-dzie, a-ale z-zos-staw m-mnie... p-pro-oszę... n-nie zo-zobaczysz m-mnie tu w-więcej - w końcu odezwała się, podejmując tym samym kolejną próbę przekonania terminatorki. Jej głos bardzo drżał, a w oczach można było zobaczyć strach. Cóż, spanikowała. Nie wiedziała co zrobić, bo nawet walczyć nie umiała, a także za bardzo bała się wykonać jakikolwiek ruch.
A ta pieszczocha w przeciwieństwie do tej co miała Bóbr nie przestraszyła się. Co najwyżej zaskoczyło ją towarzystwo kogoś innego. Szybko w gotowości odwróciła się w stronę Krogulec, wolała najpierw zobaczyć kto to. Kotka ze zdziwieniem popatrzyła na Terminatorkę gdy tylko dotarły do niej jej słowa. Po chwili wyprostowała się, tak by wyglądać na pewną siebie i odważną, co mogło trochę śmiesznie wyglądać ze względu na jej wiek. - Ło ło ło momencik - odezwała się szybko tak by nie tracić czasu. Wzięła wdech i kontynuowała. - Po pierwsze. Co to te "uderzenia serca"? To... sekunda? Minuta? Godzina? Po drugie, NIE WIEM skąd przybyłam. Samochód który mnie tu przywiózł odjechał jakiś czas temu. Po trzecie, gdzieś tu jest moja siostra. Muszę ją najpierw znaleźć! Sama sobie nie poradzi, boi się praktycznie wszystkiego. Nie mogę jej zostawić. Jak ją znajdę to obiecuję odejdziemy z tego waszego terenu, ale tylko muszę ją znaleźć! - dokończyła pośpiesznie, ale starała się mówić z powagą. Jak widać życie siostry było dla niej ważniejsze, niż jej własne.
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Gdy tak sobie o tym pomyśleć to fakt, że jak dotąd Bóbr jeszcze nie zdołała trafić (jak? Tego nie wie nikt) był w sumie zupełnie...jej na łapę. I efekt tego, że z każdym kłapnięciem masywnych szczęk obok ucha srebrzystej pieszczoszki coraz bardziej wprowadzał ją w panikę był dla szylkretki niezwykle satysfakcjonujący. To było intrygujące, patrzeć na przerażoną ofiarę, własnoręcznie rozdzierać ją od środka, psychicznie, niszczyć i łamać kawałek po kawałku. Pieszczoszka tak bardzo bała się śmierci. Bała się chyba własnego ciała, a Bobrzycy miło się na to patrzyło. To było tak ekscytujące, niesamowite, napełniające ją adrenaliną uczucie.
A z drugiej strony nieco denerwowało ją, że jeszcze nie poczuła krwi na języku.
Powtórzyła ruch - rzuciła się ze szczękami na kark przerażonej, jasnej kulki nerwów, chcąc rozerwać białą obrożę i wbić zęby w jej skórę, rozszarpać ją razem z paskiem skóry dwunogów wokół szyi.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
- Uderzenia serca to uderzenia serca. Nie żadne sekundy, minuty czy cokolwiek, co wy używacie - warknęła, marszcząc przy tym pysk. Nie podobały jej się te określenia pieszczochowe, które były dziwne i zupełnie niepotrzebne. Hatfu. Słysząc, że nie ruszy się bez siostry, Krogulec podeszła bliżej, nachylając się w kierunku pyska, wzdychając cicho. Szkoda jej było kocicy w wieku jej dzieci prawdopodobnie. Ale cóż, musiala intruza przegonić.
- Jeśli twoja siostra jest gdzieś na terenach to są dwie opcje. Czeka na ciebie na terenach niczyich albo leży pod warstwą ziemi. Ile ty masz w ogóle księżyców? - mruknęła w jej kierunku, zachowując teraz powagę i w pewnym momencie popychając ją w kierunku granicy. Jak mamy tu rozmawiać to już obie mogły ruszać w kierunku osiedla, bo ktoś, kto by mógł ją obserwować prawdopodobnie nie omieszka się przekazać parę słów Wężowej Gwieździe. A wielki, zabiegany panicz nawet nie da szansy zareagować.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Atak Bóbr - 50% (słaby) -> [(13+14)-(10+5)]*0,5 = 6
Pieszczoch nic nie robi.
Pieszczoszka w dalszym ciągu była przerażona całą tą sytuacją i nie potrafiła się chociażby ruszyć, co kosztowało ją wyrwany kłębek sierści z karku, wszakże Bobrza Łapa nie potrafiła dokładnie wycelować. Może w dalszym ciągu chciała się jedynie zabawić Pieszczoszką? Kto wie. - P-p-proszę, ch-ch-chcę do s-s-s-siostry. M-m-ma na i-i-imię R-r-różyczka. P-p-proszę, z-z-zrobię co z-z-zechcesz - błagała dalej. Naprawdę nie chciała zdenerwować czekoladowo-rudej. Chciała jedynie znaleźć się siostrą i razem z nią uciec jak najdalej od tego przeklętego lasu. Tylko gdzie ona się podziewała? Czy kiedykolwiek jeszcze będzie dane jej ją zobaczyć?
- Na pewno żyje i bardzo się boi! Proszę, pozwól mi ją odnaleźć! Nie masz rodziny, na której ci zależy, o którą się martwisz? Mam tylko ją i jeśli coś jej się stanie, nie wiem co zrobię. Na pewno nie jest daleko! Masz jakichś towarzyszy? Może oni ją widzieli - szła dalej w zaparte. Nie mogła pozwolić na to, by jej małej Skierce coś się stało. Były w tym wszystkim razem, musiały to przetrwać, musiały się odnaleźć. Na pewno były niedaleko siebie, wystarczyło tylko dostać szansę na odnalezienie się... - Nie wiem, czym są te księżyce, ale jeśli o wiek pytasz, to mam trochę ponad pół roku.
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Nawet jej to całkiem pasowało. Ta zabawa, patrzenie, jak owa Różyczka łamie się z każdym kolejnym uderzeniem serca coraz bardziej, kruszy się na miliony kawałków, przerażona. Nie była nawet w stanie kontrolować spazmów, nie była w stanie się podnieść, ruszyć i odbiec w siną dal, chociaż już kilka razy mogła to zrobić. Nawet nie próbowała. Na pysk Bobrzycy wpełzł tajemniczy uśmiech, gdy po raz kolejny przysunęła szczęki do pyska pieszczoszki, wdychając jej woń i oddychając głęboko przy jej uchu. Aby zaraz potem owe szczęki otworzyć i złapać zębami jedno z puchatych uszu Różyczki.
- Co zechcę? - Zamruczała głęboko, najpierw podgryzając ucho kotki nieznacznie, aby potem za całą siłą spróbować zacisnąć na nim zęby nieco mocniej. Żeby poczuła. Początkowo chciała ją tylko wystraszyć, przegonić i po sprawie, ale teraz...spodobało jej się to. Wczuła się w rolę, bawiła się psychiką bezbronnej, młodej kotki, skazanej na jej łaskę i fanaberię.
I to uczucie, to uczucie pełnej kontroli i fakt, że Różyczka tak bardzo się bała pompował ekscytację, adrenalinę w żyły cienistej terminatorki. Podobało jej się to.
Ale po chwili wpadła na nieco inny pomysł. Otarła się całym ciałem o grzbiet srebrnej kotki i zamruczała znowu głęboko.
- Biegnij. Tam, przed siebie, aż dotrzesz do ogrodzenia - szepnęła jej do ucha, wskazując ruchem jednej z łap kierunek do Siedliska Koni. - Potem wzdłuż ogrodzenia w górę. Na osiedle. I powiedz każdemu kogo tam spotkasz, że jeśli chociażby spojrzą na nasze ziemię, to osobiście dopilnuje, że będą wąchać kwiatki od spodu - miauknęła i podniosła się równie szybko, co nad kocicą nachyliła, porzucając ją jak zużytą zabawkę. Osiągnęła efekt, który ją zadowalał. - Biegnij, póki jeszcze możesz - wymruczała na odchodne, powoli, nonszalancko kierując się z powrotem w kierunku obozu, zerkając na pieszczoszkę jedynie kątem oka, przez ramię, jakby chciała dopilnować, że się stąd zmyła. Dobra. Na dziś wystarczy.
lmao zt po poście lśniącej bo mnie ryk bije XDDDDDD
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
- Mam rodzinę. Dlatego jeszcze nie skończyłaś pod ziemią - warknęła w odpowiedzi, gdy pieszczoszka zdecydowała się wpłynąć na jej decyzję odnośnie wyrzucenia jej z terenów Klanu Cienia. Wzięła po chwili większy oddech, ciężko wzdychając. Kocica była naprawdę młoda i Krogulec nie miała serca jej życia pozbawiać, chociaż jeszcze dużo musi się nauczyć.
- Chodźże. Jak mi obiecasz, że gdy cię odprowadzę na granicę nie przekroczysz granicy znowu to poszukam twojej siostry i ją do ciebie przyprowadzę. Może być? - zaproponowała neutralnym głosem, obserwując poczynania kocicy, po czym ruszyła w kierunku granicy, przystając w pewnym momencie i kierując wzrok na praktycznie nieznajomą, oczekując jakiegokolwiek ruchu.
- Jeśli nie pójdziesz ze mną teraz to na granicy skończysz wyniesiona siłą - dodała w kwestii wyjaśnienia, dając jej ostatnie ostrzeżenie. Gdyby była sama, nie miałaby prawdopodobnie oporów przed przepędzeniem ją siłą, ale jako, że była osobą, która bardzo ceni sobie rodzinę to nie była w stanie jej komuś tak jawnie pozbawić.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Pieszczoszka była przerażona. Była sparaliżowana strachem i pozwoliła, by Bóbr robiła, co tylko chciała. Nie wydała z siebie żadnego dźwięku, gdy a podgryzała jej ucho, choć czuła potrzebę, by pisnąć. Milczała jednak. A gdy kocica puściła ją, ta natychmiast uciekła, nie patrząc przed siebie. Nie poszła jednak w stronę, w którą kazała jej się udać czekoladowo-ruda. Zatrzymała się kawałek dalej i zaczęła rozpaczliwie wołać siostrę.
- RÓŻYCZKA - krzyczała, łamiącym się głosem. Bała się, że oprawca ją usłyszy i znów przyjdzie, aby ją skrzywdzić, jednak w tej chwili bardziej liczyło się dla niej odnalezienie siostry. Jeśli była gdzieś w pobliżu, na pewno ją usłyszy. - RÓŻA, GDZIE JESTEŚ? - krzyczała dalej, upadając na ziemię, a po jej oczach zaczęły spływać łzy. Tak strasznie się bała.
Odpowiedź Krogulec nie usatysfakcjonowała pieszczoszki. Nie zabiła jej tylko dlatego, że też ma rodzinę? Dzięki za dobroć. To samo tyczyło się jej propozycji. Pokiwała przecząco głową. - Ona z tobą nie pójdzie, jeśli mnie nie będzie w pobliżu. Jest zbyt strachliwa - mruknęła, dając tym samym do zrozumienia, że jednak trzeba będzie ją wynieść siłą. Nim jednak cienista wojowniczka zdążyła coś zrobić, do uszu obu kocic dotarło jakieś wołanie. Pieszczoszka zastrzygła uchem, a jej oczy otworzyły się szeroko. Następnie ruszyła w kierunku, z którego dobiegało wołanie. - SKIERKA! - krzyknęła, rozpoznając siostrę. - GDZIE DOKŁADNIE JESTEŚ? SKIERKA! - krzyczała dalej, próbując złapać z siostrzyczką jakiś kontakt. Musiała być blisko.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Krogulec warknęła, gdy samotniczka po raz kolejny jej nie posłuchała. Chciała byc chociaż raz w życiu miła dla kotów, które naruszają granicę i odprowadzić zarówno ją, jak i jej siostrę. Jednak ta kocica nie dała jej za bardzo wyboru. Poderwała się do biegu, by zmniejszyć dzielącą ją od młodej odległość, by odbić się z ziemi i starać się wylądować na plecach samotniczki.
- DOŚĆ TEGO - warknęła wściekle, chcąc najlepiej przygnieść ledwo znajomą kocicę do podłoża, aby nie mogła się ruszyć za bardzo. Gdyby kotka zaczęła współpracować, szylkretka nie miałaby problemu z odprowadzeniem najpierw jej, a potem znalezienie jej siostry i doprowadzić do cudownego połączenia rodzeństwa. Nawet może pomachałaby im na głowę! Ale Różyczka sama zdecydowała, jak to spotkanie ma się potoczyć. Nie mogła pozwolić, aby byle jaki włóczęga wchodził członkini klanu Cienia na głowę i swobodnie wędrował po ich terenach, pewno jeszcze kradnąc zwierzynę, bo by zgłodnieli.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Atak Krogulczej Łapy - 50% (słaby)
Unik Różyczki - 100% (udany)
Ostateczny atak Krogulec - nieudany :(
Krogulcza Łapa nie mogła znieść tego, że samotniczka w ogóle jej nie słucha i puściły jej nerwy. Rzuciła się na nią, celując w grzbiet, jednak ta sprawni uniknęła jej ataku po prostu biegnąc przed siebie, szukając siostry. - SKIERKA! - krzyczała rozpaczliwie, słysząc głos siostry jedynie odbijający się echem. - RÓŻYCZKA! - dotarło do niej wołanie, o wiele głośniej niż poprzednio. Dalej więc biegła za znajomym głosem, aż... ujrzała siostrę. Spotkał się w połowie drogi, niemalże na siebie wpadając. Pytanie tylko, jak na to wszystko zareaguje cienista terminatorka?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡