Logo Artemidy
Puste Drzewo
— Medyk — mówi Śreżoga już wyraźniej, ale nadal słabym głosem — Klan — zastanawia się przez chwilę. Żałośnie mało wie o tym, jak funkcjonują Klany. Czy każdy zna każdego? Czy nieznajoma będzie w stanie odpowiedzieć im na pytanie? Waha się jeszcze chwilę. — Znam kota, który słuchał Kodeksu Medyka. Czy możesz mi powiedzieć, czy żyje? — bo jeśli nie, to znaczy, że sama chęć pomocy Śreżodze przynosi nieszczęście. A w takim wypadku, och, w takim wypadku znacznie lepiej byłoby, gdyby Śreżoga nigdy nie przyszło na świat.

Kładzie po sobie uszy. Imię. — Ja przynoszę nieszczęście — mówi bez ogródek, aby się usprawiedliwić. Nie powinno się znać imienia kota, jeśli niesie się im pecha. A już na pewno nie powinno się dawać własnego imienia nikomu, bo samo wspomnienie złego imienia potrafi przywołać nieszczęście.
last night I dreamt that somebody loved me
no hope, no harm, just another false alarm
LVL 2 125 / 150
MedLVL 2 0 / 300
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obcy mówi dziwnie, wprawia Czosnek w stan konsternacji. Przełknęła ślinę i chwilę analizowała słowa wypływające z posklejanego juchą pyska. Wyglądał okropnie źle, wyglądał koszmarnie, a ona, głupia, chciała mu pomóc. W czym? Wyglądał, jakby był już jedną łapą w grobie. Zmarzniętemu Nosowi nie pomogła, a półżywej przybłędzie chciała pomóc, dobre sobie. Rozgląda się, jakby szukając kogoś, kto mógłby jej w tej sytuacji pomóc. - ... nie wiem. W-Wiele kotów... zna Kodeks Medyka. Przykro mi, nie wiem, o kim mówisz.

- Co mogę zrobić, aby ci pomóc? - spytała w końcu, niemal błagalnie, desperacko, ignorując słowa samotnika. Przynosi nieszczęście? Nie, on wyglądał, jak jedno wielkie nieszczęście, to raczej świat przynosił nieszczęścia jemu.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Ma długie futro barwy popiołu albo skalnej ściany. Część jest biała niczym śnieg — czyli całkiem tak, jak musiał wyglądać obóz Nowego Świtu tej Pory Nagich Drzew. Cicho, spokojnie, szaro i biało. — I oczy jak trawa poplamiona pyłem lipy — może lepiej było nie zadawać tego pytania, nie martwić się, nie...

— Nie uratujesz mnie — mówi zwięźle.
last night I dreamt that somebody loved me
no hope, no harm, just another false alarm
LVL 2 125 / 150
MedLVL 2 0 / 300
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czosnek robi kolejne pół kroku do przodu, analizując słowa samotnika.

- H-Huraganowy Szept - wyrywa się z jej pyska. To o niej mowa? To było jej pierwsze skojarzenie. Czy znała się z tym samotnikiem, rozmawiali kiedyś? Czy chodziło o zupełnie innego kota, który wyglądał jak Huraganowy Szept? Czy to zbieg okoliczności, czy robiła obcemu złudną nadzieję. - To moja... mentorka. Żyje - czy te słowa ukoją dziwny, szalony umysł tego przedziwnego kota? Mogła mieć tylko nadzieję. Nie wiedziała, czemu tak próbuje dotrzeć do tego, co siedzi w jego głowie. Czemu jej zależy?

Czemu jej zależy? Na tak wielu rzeczach i kotach jej zależy, choć nie powinno.

- ... ale chcę spróbować - stwierdza Czosnek i siada naprzeciwko obcego kota, w pewnej odległości, ale patrząc na jego pysk, posklejane, mokre futro. - Nie chcę... nie chcę znow- - ugryzła się w język. - nie chcę patrzeć jak ktoś umiera i n-nic z tym nie zrobić.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ich oddech trochę się uspokaja. Przymyka oczy w wyrazie chwilowej ulgi, maleńkiej drobiny ulgi, którą zdusza zaraz, jak wątły płomyczek, inna myśl. Może lepiej byłoby wiedzieć. Wiedzieć i nareszcie uciec z tego piekła, bo chyba dosyć już było ukarane.

Na następne słowa otwiera szerzej ślepia, futro minimalnie się najeża. Bierze świszczący, długi oddech.

— ... więc jesteś jak ja? — pyta, choć po części stwierdza raczej fakt. — Ja nie umieram.
last night I dreamt that somebody loved me
no hope, no harm, just another false alarm
LVL 2 125 / 150
MedLVL 2 0 / 300
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
###

Jest jak syn Łabędziej Gwiazdy. Chyba milszego zakończenia pobytu w Klanie nie mógł mieć. Szkoda tylko, że w chwili kiedy zyskał ojca, kogoś jak ojciec, musiał znikać i w ogóle, lipa. Nie było mu pisane mieć rodziców, najwidoczniej. No, ale... miał brata, takiego rodzonego, to było chyba najważniejsze w tej chwili.
Przyszedł na granicę z wiadomych powodów. Poinformował o nich patrol - mówiąc wprost, że zależy mu na spotkaniu z Psią Gwiazdą. A teraz, zostało mu tylko czekać.

[pjes]
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrol prędko powiadomił go o... niecodziennej wizycie na terenach jego Klanu. O wizycie, której w istocie to on miał być głównym uczestnikiem, choć, będąc szczerym, niewiele było mu o tym wiadomo. Mimo wszystko Psia Gwiazda postanowił na własne oczy przekonać się z kim - i z czym - miał do czynienia. Ujrzawszy na drodze białą, rosłą sylwetkę, zatrzymał się kilka kroków przed przybyszem.
- Na samym wstępie - zaczął - Kilka kroków do tyłu. Teraz. Znajdujesz się na terytorium Klanu Cienia - zbyt blisko niego - co śmiem twierdzić, jest pewnym nadużyciem z twojej strony. Bez tego nie zacznę z tobą rozmowy.
Zmierzył tamtego wzrokiem i cierpliwie poczekał na ruch z jego strony. Oby postąpił rozsądnie. Dla dobra własnego interesu.
- Nazywam się Psia Gwiazda i jak zapewne wiesz, jestem przywódcą Klanu Cienia. Kim jesteś i w jakiej sprawie chciałeś się ze mną widzieć? Oby tylko rzeczowo i zwięźle.
A teraz i jemu pozostawało czekać. Na cokolwiek, co miał mu do przekazania tajemniczy włóczęga.

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spojrzał na swoje łapy. Był... idealnie na granicy, ale nie było problemu - wycofał się o krok, dwa, trzy. Przy czwartym się zatrzymał, posyłając Psu pytające spojrzenie, czy tak jest lepiej. Tuż po tym, gdy Przywódca się przedstawił, on zabrał głos.
- Szpon, niegdyś Wojownik Klanu Rzeki, obecnie samotnik liczący na możliwość dołączenia do Klanu Cienia - pochylił delikatnie głowę, przymknął oczy...bardziej rzeczowo i zwięźle się nie dało. - Chcę być Wojownikiem godnym i mogącym liczyć na to, że będę w stanie się wykazać, stać się jeszcze lepszą wersją siebie. Doszły mnie słuchy, że jesteś silnym, zdolnym, mądrym przywódcą.
Bo chyba tak mówił Skała, że Pies lubi...?? Być spoko.
- Zaś ja, z całego serca chciałbym, żeby moje życie nadal toczyło się tam, gdzie i ja mogę rozwijać się w sile. Rzecz jasna, stopniowo, nie wyobrażam sobie być od razu kimś. Jesteśmy sobie obcy; ja niemniej liczę na to, że spojrzysz na mnie i dasz mi jakąkolwiek szansę.
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W interakcjach z Psią Gwiazdą należało być rozważnym.
I uważnym wszak każdy źle postawiony krok, każde słowo wypowiedziane bez należytego przemyślenia mogło być tym definiującym, wieńczącym losy. Sam bury przywódca w skupieniu obserwował każdy najmniejszy ruch przybysza. Przypatrywał się jego pyskowi, próbując odnaleźć w nim cień strachu, buty, zwątpienia, czegokolwiek. Analizował - całą białą postać, budowane przez niego wypowiedzi, powzięte decyzje. Nic nie zdołałoby mu umknąć i pozostać niedostrzeżonym, nie w momencie, gdy szaleńczo wręcz poszukiwał w samotniku decydującej skazy.
- Dlaczego? - zapytał - Wszystko to, by znaleźć się w Klanie Cienia... dlaczego?
Rzeka momentalnie rozbrzmiała w jego głowie, prowadząc do myśli o Zbutwiałej Łapie. Ten przykazał mu mówić o wszystkim, dzielić się każdą myślą - myśleć w sposób przychylny woli Psiej Gwiazdy. A jednak wizyta Szpona nie wydała mu się zupełnym przypadkiem. Syn Polnego Chwastu mimowolnie zmarszczył czoło, zachowując przy tym niewyraźny wyraz pyska. Miał co do tego wszystkiego pewne... wątpliwości.
- Dlaczego więc... nie Rzeka? Dlaczego opuściłeś Klan, któremu przysięgałeś niegdyś wierność?
Spojrzał prosto w błękitne ślepia jasnofutrego.
- Klan Cienia to nie azyl dla dezerterów... warto byś o tym wiedział. W szczególności nie dla takich, którzy nie oferują niczego w zamian... to zły zwyczaj. A więc? Z czym do mnie przychodzisz, Szponie? I jaka jest tego cena?

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szpon natomiast gadał. Zamykał się jedynie czasem, czekając aż padnie kolejne pytanie, wówczas znów zabierał głos. W głowie szybko analizował to, czego Pies chciał. Na tyle, że się nie zawieszał kiedy mówił.
- Doceniam sobie to, że żyję w Klanie, w którym mogę być jego częścią w pełni, integralną. W Klanie Rzeki, nie sądzę że kiedykolwiek jeszcze mógłbym się tak czuć. Od niedawna dzieje się tam... Wiele złego. Koty umierają, znikają, dochodzi do mniejszych lub większych sporów między żyjącymi. Psia Gwiazdo, życie tam to skazywanie się na los najgorszy - ciągnął. Nie wiedział, czy takie przedstawienie jest słuszne, ale Skała... Musiał mówić coś w ten deseń. Przecież teraz jest gdzieś w obozie, najpewniej. Zresztą, nie kłamał. Wszystko co powiedział było prawdą. - Takie rzeczy dzieją się wszędzie, wiem o tym. Nie jest to jednak na taką skalę, że z każdym dniem musisz się liczyć z tym, że jesteś następny.
Podsumował, odpowiadając wyraźnie czym kierował swoje decyzje.
- Psia Gwiazdo, zabiłem puchacza gdy ledwo ukończyłem trening terminatorski. Zaś, gdy spadł śnieg, samotnie zabiłem psa. Innego pomogłem dobić mojemu bratu, również wykonując decydujący cios. Jestem w stanie zaoferować siłę, umiejętności i stos doświadczenia. Umiem łowić ryby, znam okoliczne koty, wiem jak dotrzeć w najdalsze tereny, daleko za drogą. Cena tego... - na moment zamilkł. - Moje życie, czyż nie?
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Czy zatem przysięga obrony, życia i pozostawania we własnym Klanie mimo wszelkich niegodności nic dla ciebie nie znaczyła...? - zapytał w końcu - Skąd też pewność, iż podobnie nie potraktujesz Klanu Cienia, Szponie? Skąd ja miałbym o tym wiedzieć... skąd to przekonanie w tobie?
Historia, jakoby pokrywała się z tą, przekazaną mu przez Zbutwiałą Łapę. Zaplanowane działanie, czy też zupełny przypadek? Przyjrzał się nieco uważniej rosłej białej postaci, nakazując mu przy tym zbliżyć się do niego na kilka kroków. Nie ufał mu, a zarazem nie pozwolił, by tamten tak prędko zniknął mu z oczu. Musiał się dowiedzieć.
- Ach, tak. Słyszałem o tej... anomalii w Rzece. Czy domyślasz się, skąd mógłbym o tym wiedzieć? - odezwał się po chwili milczenia - Nie wątpię w twe kompetencje, umiejętności, czy doświadczenie, Szponie... Jakie miano nosiłeś wcześniej i czy gotów byłbyś je porzucić - na dobre? Zapomnieć o tym, co było ci znane? Pragnę jednak wiedzieć... dlaczego Klan Cienia? Pragnąc życia poza Klanem Rzeki, mogłeś przecież porzucić je na rzecz samotniczego trybu, czy też Wichru, bądź Gromu... tam szukać schronienia, czy też szansy. A jednak zjawiłeś się tutaj. Dlaczego? Czy śmierć nie sięga do Klanu Cienia, czy też coś innego - [/i]ktoś inny[/i] był przyczyną twej wizyty?
Dodał:
- Doceniam, zupełnie szczerze: wierzę w twój wojowniczy kunszt, acz... poszukuję oddania, posłuszeństwa i wierności. Daję szansę, jeśli ktoś na nią zasłuży... Rozumiesz, Szponie, całkiem niedawno przyjąłem kota w równie niecodziennej, co twoja, sytuacji do Klanu. Ten jednak ofiarował mi nie tylko swoje życie, przysiągł, na swój honor, iż gdybym tylko nakazał, byłby gotów przynieść mi głowy własnych matki i ojca, własnego rodzeństwa... Jego ceną zaś była głowa samotniczki. Czy gotów byłbyś zrobić to samo, przestać być Szponem na rzecz nowego, lepszego życia? Czy gotów byłbyś wysłuchać każdej mojej sugestii, każdego mojego nakazu, Szponie? Pragnąłbym tylko tego... a może aż tego.
Oddalił się, zbliżywszy się do terenów własnego Klanu, nakreśliwszy jednocześnie wyraźną granicę między nimi. Nie był jednym z nich, nie, póki wciąż był niezależnym, wolnym bytem. Nie, póki nie miał mu nic do zaoferowania. Nie, póki Psia Gwiazda nie uzna inaczej.
- Zatem... co jesteś w stanie dla mnie zrobić, Szponie? Co jesteś w stanie mi - nam, Klanowi Cienia dać? Uznaję tylko namacalne dowody na twe oddanie i wierność... Nie śpiesz się zanadto, niektóre sprawy wymagają czasu... i odpowiednich działań, czy też rozwiązań.

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uniósł zdziwiony brew ku górze. Skąd mógłby wiedzieć, no skąd! Nie miał zamiaru wydawać brata, nie... w taki sposób.
- Sądzę, że być może ktoś... inny też chciał stać się częścią tego Klanu? Wiele kotów odeszło. Nie zdziwiłbym się, gdyby tłumaczyło wprost, co się dzieje - odparł z cichym westchnieniem. Szczerze, akurat, to byłoby niezwykle miłym zaskoczeniem, gdyby Pies usłyszał to od chociażby Szczerbatka. Wtedy Szpon byłby w niebie, nie w Cieniu. - Ostry Szpon umarł dawno temu. Nie potrzebuję tego miana, nie używam go.
Odpowiedział wprost. To było brutalną prawdą. Zdechł w dniu, kiedy Szczerbatek zniknął. Dobito go, gdy Noc został zastępcą. Był duchem samego siebie.
- Klan Cienia, z tego co słyszałem od innych, jest otoczony obłokiem siły, jest zwarty, działa. Nie wiem wiele o Wichrze, niemniej w Gromie... chyba poza składem Medycznym, nie mam zaufania do nikogo - bo nie znał nikogo, ups. Ale to tam, mały problem. Nie kłamał, nie mógł ufać tym, których nie zna! - Cień jest optymalny. Wierzę w to, że Klany muszą być wielkie. Że mają trwać na wieki, a nie żyć w trybie przetrwania. Nie sądzę, bym w innych znalazł to, w co wierzę.
Pięknie ujęte. Skała powinien mu klaskać za ten występ, bo w normalnych warunkach, dawno temu straciłby twarz i zachowywał się jak wolał. Tutaj, chciał czy nie, musiał myśleć, mówić ładnie, porządnie. Ach!!
- Psia Gwiazdo, słowo przywódcy jest prawem. Wydaje mi się, że czegokolwiek byś sobie nie życzył - moim obowiązkiem byłoby się posłuchać. Jestem w stanie zrobić wiele - odpowiedział, a jego ucho drgnęło na kolejne pytanie. Czyżby miał to? - Nie wiem, czego byś chciał, z rzeczy namacalnych. Mogę ci jednak obiecać, że wypełnię polecenie, najskrupulatniej, jak tylko się da.
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Optymalny...? - zapytał, unosząc przy tym brwi - Och, z całą pewnością, jest on... optymalny. Czy zatem optymalność jest dla ciebie jedynym kryterium? Czy to właśnie ta optymalności cię tu przywiodła... nic więcej?
Spojrzał na wyprostowaną białą postać, doszukując się w niej choćby najmniejszego znaku; odpowiedzi. Jako wojownik, w co sam Psia Gwiazda nie wątpił, byłby przydatny. Czy jednak sprawdziłby się jako jego wojownik - kot, który robi, myśli i czuje to, co zgodne z Psią wolą? Tego nie był pewny - jeszcze nie.
- Słowo przywódcy jest prawem... - powtórzył cicho swą ulubioną regułę - Jesteś w stanie zrobić wiele. Czy jednak byłbyś w stanie zrobić wszystko - w duchu reguły Kodeksu, na którą właśnie się powołałeś? Czy każda moja prośba, sugestia, czy każdy mój nakaz zostanie przez ciebie spełniony - bez wyjątku? Odpowiedz. Byle szczerze. Z przekonaniem.
Następnie zwrócił się ku cienistym terenom i oznajmił:
- To tyle ode mnie. Spotkajmy się za księżyc lub ich kilka, a do tego czasu, przemyśl, jak mógłbyś przekonująco udowodnić mi swą gotowość do dołączenia do Klanu Cienia - do służenia mi/. Do zobaczenia, Szponie. Miejmy nadzieję.
Finalnie zniknął, rozpływając się w cieniach bagnistych terenów. Tamtemu pozostawił jedynie wyzwanie. Kluczowe do spełnienia własnych celów.

// zt

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Naturalnie - odpowiedział szczerze, z największym przekonaniem jakim tylko mógł. Szpon miał swój własny… charakterystyczny ton głosu; Pies mógł chyba wyczaić to już w połowie ich rozmowy. Nie był w końcu wulgarny, ale nie umiał utrzymać tej jednej linii melodii jak mówił. Wahał się między wysoką, a niską, brzmiąc zwykle jakby miał wszystko gdzieś. To, oczywiście, było dalekie od prawdy.
- Dziękuję Psia Gwiazdo. Zdrowia, niech Gwiezdni ci drogę oświetlają - zamruczał w podzięce, zaraz szybko się zmywając z miejsca. Księżyc lub ich kilka… przeżyje. Byleby skończyć ze Skałą.

[zt]
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Znalezienie półżywego samotnika w tym miejscu było wspomnieniem głęboko wyrytym z tyłu głowy Czosnek. Często pojawiały się tam myśli: co z nim - gdzie teraz jest, czy wszystko z nim dobrze, czy... bycie samotnikiem jest lepsze, niż życie w Klanie Cienia. Pewnie tak. Pewnie wszędzie było lepiej, niż w Klanie Cienia. Czosnek często myśli też właśnie o tym, o tym, jak to byłoby urodzić się w Rzece, czy Gromie, czy gdziekolwiek indziej. Czy wtedy byłoby łatwiej? Czy dziecko Zwiędłej Łodygi niezależnie od miejsca urodzenia byłoby taką samą miernotą, jak tutaj? Kimś, komu patrzą na łapy i kogo traktują jak przykład tego, jak się nie zachowywać w Klanie Cienia?

Czosnek idzie wzdłuż granicy w poszukiwaniu ziół. Jeden z krzaków został przez terminatora medyka oznaczy, ot, z dziwnego poczucia obowiązku. Mimo tego, że szuka tutaj roślin leczniczych... ucieka myślami i wzrokiem do granicy. Do zieleńszych pastwisk za granicą. Czemu po prostu nie ucieknie, z Okruszkiem, Wikliną, Czaszką? Czemu nie porzucą tego miejsca?

artemida <3
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości