Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Kąsająca Łapa znała się na medykamentach jak kura na pieprzu, tak szczerze mówiąc, ale wcale jej to nie przeszkadzało w chętnym przystaniu na propozycję Szczypiącej Łapy, który był zmuszony do poszukania sobie towarzystwa na poszukiwanie ziółek. Wiedziała tylko tyle, że przydatne są różne części różnych roślin, a także pajęczyna, ale… w końcu to była dla niej okazja do nauki – a może i nawet, gdyby na jej drodze pojawiła się jakaś zwierzyna, mogłaby spróbować swoich sił w polowaniu, chociaż nie miała na ten temat żadnego pojęcia? Zapewne metodą prób i błędów nauczyłaby się tego szybciej, niż na treningu z matką. Zabawne. A poza tym… jeżeli miała sobie zapewnić jak nie dobrą, to chociaż poprawną reputację w klanie, to musiała nie tylko wywiązywać się ze swoich zwykłych obowiązkach, ale i być gotowa robić coś więcej.
Kiwnęła głową na słowa brata, po czym ruszyła w swoją stronę, głębiej pomiędzy drzewa. Poruszała się cicho, na lekko ugiętych łapach, i rozglądała się za roślinami, licząc na to, że uda się jej wypatrzyć coś więcej niż przysychającą trawę.
Szukajcie, a znajdziecie – Szczypiąca Łapa nie musiał się wielce wysilać, by znaleźć zielony, iglasty krzew, pnący się na kilka lisich długości w górę. Gdyby kocur podszedł bliżej, z łatwością dojrzałby ciemnoszare owoce wśród igieł i gałązek i charakterystyczną szarą, popękaną korę.
W tym samym czasie również Olchowemu Szeptowi się poszczęściło. Bury kocur przeszedł długość drzewa, a do jego nozdrzy doleciał zapach smakowitego… drobiu. Nie musiał daleko iść, żeby zobaczyć wśród krzewów sporego, dość krępego ptaka o szarobrunatnym upierzeniu z rdzawymi i czarnymi pręgami, o jaśniejszym spodzie, głowie i karku oliwkowoszarym, a policzkami – rudymi. Krótko mówiąc, miał kawałek przed sobą okazałą kuropatwę.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Cóż, Mróz będzie musiał w końcu porozmawiać z medyczką. Oczywiście potrafi być samodzielny, nawet w sytuacji takiej jak ta będzie próbował sobie radzić, ale nie zbierze tych ziół, których nie zna. Głupia sytuacja, która działa tylko na niekorzyść Klanu Cienia. Cóż, na razie musiał i tak wziąć sprawy w swoje ręce - i wygląda na to, że mu się poszczęściło. Nie miał nic przeciwko temu, by Olchowy Szept i Kąsająca Łapa polowali w pobliżu. Oni mieli swoje zajęcia on swoje, choć nie pogardziłby pomocą tak czy siak.
Kiedy dostrzegł charakterystyczny zielony krzew z ciemnoszarymi jagodami, zamrugał parę razy. Chwała Gwiezdnym! Naprawdę mi się poszczęściło, skoro znalazł ten jałowiec praktycznie od razu. Bez problemu rozpoznał roślinę, pasowała do opisu wręcz idealnie. Bez wahania podszedł do krzewu i zaczął powoli i ostrożnie zbierać jagody jałowca. Robił to pierwszy raz w życiu ale miał nadzieję, że i w tym mu się poszczęści.
Burej terminatorów nie poszczęściło się tak jak bratu i ojcu. Krótko mówiąc - Kąsająca Łapa przechadzała się wśród drzew, nagich i suchych o tej porze i nie była w stanie znaleźć nic ciekawego, co wyróżniało by się od otoczenia. Ot, zwykła szara roślinność. Najwyraźniej do niej szczęście przyjdzie dopiero za chwilę, choć to też się dopiero okaże.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Woń smakowitego drobiu od razu pobudził jego kubki smakowe, sprawiając, że serce zabiło mu nieco szybciej, a zmysły się wyostrzyły. Smoliście czarny pręgus przejechał różowym językiem po białych, wywiniętych ku górze wąsach, podkręcając je dodatkowo. Zamarł na chwilę w bezruchu, skupiając wzrok na brunatnym, krępym ptaku, by po chwili ruszyć w jego stronę na lekko ugiętych łapach tak, aby brzuchem nie dotykać ziemi. Głowę i ogon trzymał na równi z grzbietem, a wiatr dmuchał mu w pysk. Olchowy Szept trzymał się oczywiście z daleka od wzroku ptaka, kryjąc się przed nim za pniami drzew oraz krzewami, o ile miał taką możliwość, bo jeśli nie to co jakiś czas zastygał w bezruchu. Pamiętał również o tym, żeby stawiać łapy ostrożnie, zerkając na swoje kroki co jakiś czas, by nie spłoszyć ptaka. Gdy udało mu się zbliżyć do kuropatwy, skoczył na nią z wysuniętymi pazurami, chcąc pochwycić kuropatwę w łapy i prędko ją zagryźć.
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Przechadzała się cicho i ostrożnie wśród drzew Szumiącego Lasu, chłonąc go wszystkimi zmysłami. Jej uszy regularnie przesuwały się na boki, żeby mogła słyszeć więcej, oczy czujnie ślizgały się po otoczeniu, a nozdrza pracowały w próbie wychwycenia jakichś ciekawych zapachów. Niestety, nic w ten sposób nie mogła znaleźć. Na razie jednak nie odczuwała irytacji – chociaż z pewnością chciałaby jak najszybciej coś znaleźć i zawołać Mroza, żeby ocenił przydatność tej rośliny, albo spróbować swoich sił w polowaniu, to jednak wykazywała się cierpliwością, wychodząc z założenia, że zioła nie zając, nie uciekną, a taki spacerek był całkiem przyjemny. Szła więc dalej, dalej się rozglądając, węsząc i nasłuchując. Głównie patrzyła na okolice gruntu, szukając medykamentów, jednak co chwilę zerkała wyżej, bo kto wie, może dalej kryłby się jakiś smaczny kąsek.
Istotnie, była to spora dawka szczęścia… jednak gdy Szczypiąca Łapa znalazł się bliżej, okazało się, że spora część jagód była zaschnięta lub zniszczona, pewnie przez ptaki. Udało mu się uratować zaledwie 2 jagody jałowca, chociaż nie ma co kryć: to wciąż lepsze niż okrągłe 0.
Schwytanie kuropatwy nie sprawiło Olchowemu Szeptowi większych trudności, choć ptak wydał z siebie głośny okrzyk i próbował się szarpać, gdy kocur złapał ją w swe potężne łapy. Przynajmniej walczyła, ale i tak zdało się to na nic, bo skończyła martwa.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Świetnie. Prawie nic z tego nie nadawało się do użytku, a entuzjazm niebieskiego terminatora medyka nieco opadł. Udało się zebrać jedynie dwie jagody jałowca. No cóż, lepsze to niż nic, to jest pewne. Dwóch chorych wyleczy za pomocą tych jagód, a zawsze lepiej użyć jałowca niż silniejszej gwiazdnicy, bo w gruncie rzeczy Mróz nie wiedział, jakie ma skutki używanie takich silniejszych ziół. Schował więc zebrane dwie jagody jałowca gdzieś obok pod suchym liściem, zapamiętując, gdzie są. Nie wiedział, co ma z nimi tak naprawdę zrobić, ale pewnie to samo, co ze zwierzyną - ukryć i wrócić później. Potem wyruszył dalej, wypatrując znanych mu ziół, a szczególnie skupiając się na jagodach jałowca. Skoro znalazł te dwie, to może znajdzie i więcej - na pewno ich potrzebował, choćby kilka, więc miał nadzieję ponownie znaleźć ten charakterystyczny, zielony krzew.
Kąsająca Łapa nie natrafiła na jakąś roślinę. To, co znalazła, było zdecydowanie wytworem owadów, choć niezbyt aktywnych w Porze Nagich Drzew. Bura terminatorka na jednym z drzew mogła dostrzec gniazdo pszczół. Okrągły ul znajdował się dosyć wysoko na drzewie, więc aby się do niego dostać, należałoby się wspiąć.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Bez większych trudności, ba, bez właściwie żadnych trudności królewicz podszedł kuropatwę, a później na nią skoczył. Walka trwała krótko i choć ptak się bronił, to pregowany kocur prędko poradził sobie z unieszkodliwianiem stworzenia, zaciskajac zęby na jego szyi. Po chwili kuropatwa już nie żyła, a Olchowy Szept z ptakiem w pysku podszedł do drzewa, przy którym leżał charakterystycznie porośnięty mchem kamień i zakopał pod nim swoją zdobycz. Po wszystkim oczyścił się z ewentualnej krwi i ruszył na dalsze łowy.
Polowanie z dziećmi dobrze się zaczęło. Pytanie tylko, jak długo potrwa jego dobra passa. Na ugietych łapach szedł pod wiatr z lekko rozchylonym pyskiem, wyteżając wszystkie zmysły w poszukiwaniu zwierzyny.
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Widywała czasami ule takie jak te, jednak wiedziała dwie rzeczy. Po pierwsze znajdowały się w nich pszczoły, które potrafiły mocno pożądlić, po drugie zaś… to wymagało sporo zachodu, żeby się tam wspiąć. Poza tym właściwie nie wiedziała, czy miód wytwarzany przez te owady to jakkolwiek wartościowa rzecz, dlatego po chwilowym zastanowieniu terminatorka odwróciła się i zaczęła szukać Mroza. Podejrzewała, że ten nie znajdował się jeszcze daleko, więc pozwoliła sobie do niego podejść, jak już go dostrzegła.
- Czy miód jest jakkolwiek przydatny, Szczypiąca Łapo? Znalazłam ul, wysoko na drzewie, ale nie wiem, czy warrto w ogóle się nim interresować – odezwała się, przymrużając lekko zielonkawe ślepia.
Po zebraniu ciemnych jagód Mróz wyruszył dalej, ale nic nie znalazł…. inaczej: niż przydatnego. Natknął się bowiem na kilka leżących na ziemi bażancich piór, którym nie towarzyszył jednak zapach krwi ani nic takiego, więc o niczym wielkim to nie świadczyło.
Wojownik wyruszył dalej, jednak miast zwierzyny natknął się na szeleszczący na wietrze, podarty kawałek materiału dwunogów, zawieszony na niskiej gałęzi jakiegoś krzewu. Był półprzezroczysty i kiedyś pewnie był biały, teraz jednak był tak brudny, że zmienił barwę na szaro-brunatny.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Bażancie pióra na pewno nie interesowały terminatora medyka, który był właśnie na wyprawie po zioła. Może to resztki po jakimś polowaniu, albo po prostu jakiejś walce bażanta z czymś innym. Tak czy inaczej - obszedł te pióra naokoło i poszedł dalej, nie zwracając na nie dłużej uwagi. W tym czasie zdążyła do niego podejść Zimno, która znalazła.. ul. Tak, widział w składziku miód, nie mieli go zbyt wiele, ale w zasadzie to nawet nie wie, do czego on służy.
- Jest przydatny, ale jeszcze nie wiem, jak go zebrać. Myślę, że nie ma też co ryzykować, aby te pszczoły nas.. pożądliły - na treningu medycznym nie było wspomniane jeszcze nic o miodzie. Ani jak go zebrać, ani co z nim potem zrobić. No bo jak, zostawić na ziemi, żeby przylepiły się do niego wszystkie liście, bród i syf? Może istnieją też jakieś sposoby, jak zebrać ten miód, by jednocześnie nie skończyć z wieloma użądleniami. Tak czy inaczej - nie znał takich technik, jeśli w ogóle istnieją. W razie czego wiedział, jak leczyć użądlenia, ale po co się narażać kiedy może się okazać, że i tak nic nie zbierze, bo nie wie jak.
Skinął głową Kąsającej Łapie, po czym ruszył dalej. Wciąż rozglądał się za jagodami jałowca.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Szedł przed siebie krokiem ostrożnym i cichym, kiedy dostrzegł szaro-brunatny szeleszczący... coś na gałęzi. Zmrużył zielone ślepia, jeżąc futro na karku i wygiął się w pałąk, podejrzliwie zerkając na hałasującą rzecz. Obszedł ją szerokim łukiem, przyglądając się cały czas, czy aby nie zmierza w jego stronę. Ku jego zaskoczeniu siatka telepała się na wietrze, nie pędząc na złamanie karku, żeby go zaatakować. Niegroźny, irytujący przeciwnik. Pewnie jakiś ludzki liść, pomyślał.
Wyprostował grzbiet, gdy siatka zniknęła mu z oczu i ruszył dalej w poszukiwaniu zwierzyny. Podmuchy wiatru dmuchały mu w pysk, ale długowłosy brnął przed siebie, rozglądając się uważnie za potencjalnymi ofiarami. W pewnym momencie odbił nieco w lewo, by za bardzo nie oddalać się od dzieciaków i w razie czego być w pobliżu.
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Była gotowa do zaprowadzenia Szczypiącej Łapy do drzewa, na którym znalazła wypełniony miodem i pszczołami ul, jednak okazało się, że teraz nie będą sobie nim zawracać głowy, a przynajmniej tak wynikało ze słów kocura. Kiwnęła więc głową w odpowiedzi, po czym bez dalszego ględzenia i marnowania czasu ruszyła dalej w poszukiwaniu… cóż, czegokolwiek. Głównie zwracała uwagę na pobliskie rośliny, mając nadzieję, że teraz znajdzie coś innego, niż zawieszony bardzo wysoko ul. Z tego co wiedziała, bo to była bardzo podstawowa, powszechna niemal wiedza, którą ona posiadała od Lamparciego Płomienia, pajęczyna też była przydatna, ale najpierw należałoby ją znaleźć.
Po krótkiej rozmowie ze swoją siostrą Szczypiąca Łapa znalazł nie jakąś małą roślinę, a całe… wielkie drzewo o rozłożystej koronie i ciemnoszarej, pękającej korze, wokół którego leżały rozsypane niewielkie listki, o ząbkowanych krawędziach.
Wojownik miał pecha, bo ledwo przeszedł kilka kroków, a mocny podmuch szarpnął szeleszczącym obiektem dwunogów… i ta jednak go zaatakowała, uderzając w jego grzbiet, by spaść nieszkodliwie na ziemię.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Nie znalazł jakiegoś kwiatka czy krzewu, a ogromne i sprawiające wrażenie drzewo, które niemal od razu rozpoznał. To bez wątpienia olcha, o ironio. Nie zamierzał go omijać, mimo iż kora tego drzewa zapewne nie jest im potrzebna. Wychodził z założenia, że lepiej mieć czegoś za dużo niż za mało, a już szczególnie jeśli chodzi o medykamenty. Poza tym nigdy nie zbierał kory, więc ma okazję by spróbować. Podszedł więc bliżej pnia tego drzewa po czym zaczął ostrożnie odrywać kawałki kory, starając się zebrać jak najwięcej. Może że zrywaniem kory pójdzie lepiej niż z jagodami jałowca?
Ulem nie zainteresował się terminator medyka, toteż po prostu Kąsająca Łapa ruszyła dalej, chcąc znaleźć jakąś interesującą roślinę. Szczęście wyjątkowo nie sprzyjało jej pod tym względem. Jedyne, na ci natrafiła, to dziwny kamień, który leżał pod jednym z drzew. Wyróżniał się tym, że był w fioletowo żółtym kolorze.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Nagle, kiedy już wydawało mu się, że jest bezpieczny, foliówka zerwała się z gałęzi, pędząc prosto w jego kierunku, pchana podmuchami wiatru. Olcha ledwo zdążył odwrócić głowę, by zobaczyć potwora pędzącego w swoim kierunku. Momentalnie najeżył się i wysunął pazury z opuszków, a po uderzeniu serca skoczył na nią z jazgotem, tnąc pazurami na lewo i prawo aż po reklamówce zostały jedynie strzępki. Szaro-brunatne brudne skrawki latały w powietrzu i niosły się dalej przez ten sam wiatr, który go zaatakował za pomocą tego diabelskiego nasienia dwunogów. W końcu jego przeciwnik padł, a królewicz mógł opuścić gardę, tj. wzburzone futro na karku i wzdłuż kręgosłupa. Na koniec machnął gniewnie ogonem i splunął na potwora, którego właśnie rozłożył na łopatki. Ha! Tak to się właśnie załatwia w Klanie Cienia, proszę państwa. Dumnym, płynnym krokiem oddalił się od pobojowiska, wracając do szukania zwierzyny na lekko ugiętych łapach i podążając pod wiatr. Czujnie rozglądał się dookoła, coby nie dać się ponownie zaskoczyć.
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Roślin nie było, zwierzyny też nie, ale plus był taki, że drapieżników również. Zresztą… Kąsająca Łapa czuła się dosyć pewnie na terenach klanu, bowiem nigdy nie spotkała żadnego groźnego zwierzęcia, nawet jeżeli tyle razy słyszała od starszych kotów, jakoby takowe grasowały na terytorium Cienia, a poza nimi to już w ogóle. Nie obawiała się szczególnie, zwłaszcza że w pobliżu miała brata i ojca. W końcu w jej oczy rzucił się dziwny kamień pod jednym z drzew. Miała ochotę machnąć łapą i pójść po prostu dalej, ale jednak stwierdziła, iż jego kolor jest nadzwyczaj intrygujący, w związku z czym zdecydowała się podejść bliżej i przyjrzeć mu się uważniej, a nawet trącić obiekt przednią łapą.
O ile Szczypiąca Łapa miał szczęście do samego drzewa, to do jego kory już mniej. Ta była bowiem nadzwyczaj spękana i jak tylko Mróz dotykał dane miejsca, to spadała na ziemię, krusząc się niemiłosiernie. Dlatego udało mu się zebrać jedynie 1 nadający się do użycia kawałek kory.
Siatka była faktycznie poważnym przeciwnikiem, który wymagał bycia zaatakowanym na miejscu i pozbawienia życia, oczywiście. Wojownik stracił czas na „bitwę”, a na dodatek szelestem foliówki spłoszył sobie zwierzynę w pobliżu, o ile jakakolwiek była, bo gdy już wyruszył, to nie mógł nic znaleźć.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Wow. Niesamowita ilość kory olchy, którą udało się zebrać. Niebieski kocur prychnął pod nosem i zaczął ironizować w myślach. No cóż, po prostu mogło pójść lepiej. Musi więc dzisiaj zebrać naprawdę wiele ziół, bo jak wróci z dwiema jagodami jałowca i jednym kawałkiem kory to będzie śmiech na sali. Cóż, nie narzekając więcej po prostu wziął i schował ten jeden kawałek pod rośliną obok, zapamiętując miejsce. Może po prostu pora nagich drzew jest taka beznadziejna. Tyle, że i tak nie miał wyboru - musiał iść i coś zebrać, bo brakuje ziół na biały kaszel. Chociaż będzie pożytek z tych jagód jałowca.
Był nieco zawiedziony, ale bez zawahania ruszył dalej. Zaczął rozglądać się za jakimikolwiek ziołami, które się przydadzą a już w szczególności wciąż zależało mu na zielonym krzewie z szarymi jagodami, czyli jałowcu. Dwie jagody to z pewnością za mało.
Kiedy Kąsająca Łapa przyjrzała się bliżej dziwnemu przedmiotowi, mogła dostrzec, że żółty kolor tworzy ciemne paski na fioletowym tle kamienia. Po potrąceniu łapą "obiekt" zachował się dokładnie tak jak każdy inny kamień. Wyróżniał go tylko kolor. Być może to dwunożni kiedyś go pomalowali i tutaj zgubili albo też zostawili celowo. Tylko po co?
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Walka z szeleszczącym potworem pełna jazgotów musiała skutecznie odstraszyć zwierzynę w okolicznym areale, toteż nic dzwinego, że, oprócz zmęczenia, uderzył w niego również brak śladów potencjalnych ofiar. Olchowy Szept kroczył przed siebie, węsząc i nasłuchując, ale nie mógł niczego znaleźć, co wprawiło go w lekkie... niezadowolenie. Trzepnął puszystym ogonem na boki w złości i zmarszczył nos. Musiał się zatrzymać i przemyśleć, czy aby na pewno idzie w dobrym kierunku. Rozejrzał się dookoła, aż w końcu uderzył w dalsze polowanie, wybierając stronę, która wydawała mu się w tym momencie najkorzystniejsza. Miał na dodatek wrażenie, że jakby coś stamtąd słyszał. Przez moment zastanawiał się, jak idzie jego dzieciom, a potem ruszył skupiony pomiędzy drzewa. Wiatr targał jego długie, puszyste futro, ale nie przeszkadzało mu to. Stawiał ostrożnie łapy i szukał tropów.