Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Kamień wydawał się z bliska tak zwykły i zarazem niezwykły, jak wyglądał z większej odległości. Jego kolory intrygowały Kąsającą Łapę, co nieco ją… zaskoczyło. Chociaż wciąż nie miała wybranego tego jedynego, najlepszego prywatnego kąta w obozie, szybko uznała, że mógłby to być ładny element dekoracyjny, coś, co należało do niej i tylko do niej. Postanowiła więc wykopać niewielką dziurkę obok miejsca, w którym leżał kamyk, i wrzuciła go do niej, by zasypać go ziemią. Następnie usypała z liści niewielką kupkę i dla pewności wbiła w ziemię parę gałązek, by później na pewno odnaleźć to miejsce; rozejrzała się też po okolicy, próbując ją jak najlepiej zapamiętać. Dopiero po tych wszystkich zabiegach ruszyła dalej pod wiatr. Zorientowała się, że jej zachowanie jest lekko nieirracjonalne, w końcu to tylko zwykły kolorowy kamyk, jednak nawet jej to nie przeszkadzało. Skupiła się na poszukiwaniach ziół. I innych rzeczy, być może.
Wiecznie zielonych krzewów brak, za to znalazło się inne drzewo, wręcz… niepasujące do otoczenia, tworzonego głównie przez drzewa iglaste i ewentualnie dęby. Miało ono mocno pochyły, ciemnoszary pień i giętkie gałęzie, a Szczypiąca Łapa mógł dostrzec pojedyncze wąskie, srebrzyste od spodu liście. Musiałby się jednak po nich wspiąć po pochyłym pniu.
W zasadzie to Olchowy Szept niczego nie usłyszał z kierunku, w który teraz się udał, ale… zauważył za to kolejną kuropatwę. Tym razem ledwo ją dostrzegł, była ona bowiem ukryta wśród krzewów i tylko lekki prześwit między ich suchymi gałęziami ją odsłaniał. Ptak zdawał się… spać w swoim gnieździe.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Cóż, ponownie nie natrafił już na jagody jałowca. Nie zamierzał jednak ich odpuścić, nie dzisiaj. Teraz jednak w oko wpadła mu inna roślina, a konkretniej to drzewo. Wyróżniało się od otoczenia, co skłoniło Mroza, by podejść bliżej. Niebieski terminator medyka niemal od razu dopasował drzewo do odpowiedniego opisu poznanego na treningu - to wierzba. Przydatne są jej liście i kora, toteż nie zamierzał odpuścić okazji, by je zebrać. Najpierw zabrał się za liście, do których najpierw musiał się wspiąć. Nie przeszkadzało mu to - w końcu przydała się umiejętność od matki. Zebrał tyle liści, ile się udało, po czym wszedł na dół i odłożył je obok. Następnie zabrał się za korę wierzby, którą ostrożnie zrywał z pnia. Oby nie okazała się tak beznadziejna jak kora olchy.
Może być i element dekoracyjny, dlaczego nie. Kamyk na pewno się wyróżniał i mógł wydawać się ładny. Nic więcej się z nim nie stało po zakopaniu, a Kąsająca Łapa wyruszyła na dalsze poszukiwania ziół. Tym razem nie miała szczęścia co do nich. Zresztą do kamyków czy inych przedmiotów również - nie natrafiła na cokolwiek interesującego. Kąsająca Łapa: lvl: 2 | S: 5 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | p: 0/1 | med p: 0/1
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Żadne dźwięki nie docierały do jego uszu z otoczenia. Właściwie żadne istotne dźwięki, bo głuchy jednak nie był. Ba, słuch miał w gruncie rzeczy dość dobry, by bardzo dobrze radzić sobie na wyprawach łowieckich nawet w niesprzyjających warunkach takich, jak chociażby Pora Nagich Drzew czy nocami, w które był przecież zawsze aktywny. Całe szczęście nie był kotem polegającym jedynie na jednym narządzie zmysłu, a na wszystkich pozostałych także, toteż dostrzegł kolejną kuropatwę w otoczeniu krzewów i momentalnie obniżył głowę oraz ogon, zrównując je z grzbietem, a potem kryjąc się za zaroślami przed jej wzrokiem, ruszył po nią na lekko ugiętych łapach, ale tak, by brzuch nie dotykał podłoża. Wiatr delikatnie wiał mu prosto w pysk, kroki zaś stawiał ostrożnie, coby ptaka nie spłoszyć.
Kiedy zobaczył okazję, skoczył na dreptający drób z zamiarem pozbawienia go życia, zaciskając szczęki na szyi i odcinając dopływ tlenu.
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Nic ciekawego… cóż. Nie liczyła na wiele, zwłaszcza że nigdy nie szukała świadomie ani zwierzyny, ani tym bardziej medykamentów, co do których posiadała lichą wiedzę. Może źle patrzyła albo po prostu nie miała do nich oka i nie odróżniała ich od zwykłych chwastów? Zastanawiając się nad tym, wciąż szła dalej, czujna i zdeterminowana, by jednak znaleźć cokolwiek przydatnego.
Całe to wspinanie… dla całych 2 liści wierzby. Gdy kocur już wszedł wyżej po pochyłym pniu drzewa, okazało się, że w większości liście były zniszczone, liche, bądź całkowite suche, i tylko tyle się uchowało w dobrym stanie. Gdy zaś już zszedł, okazało się, że kory albo nie dało się zerwać, albo, gdy już się to udawało, to zaraz kruszyła się ona niemalże w drobny pył. Pech.
Kolejna kuropatwa – i kolejny sukces, jak się okazuje. Ptak sobie smacznie spał w gnieździe na ziemi, a że bury wojownik zachował wszystkie środki ostrożności, to nie miał żadnego problemu z pochwyceniem zwierzęcia, które, zaspane, szarpnęło tylko skrzydłami i wydało z siebie cichy krzak, zaraz jednak i tak uciekło z niego życie.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
W skrócie - wszystko z tej wierzby jest praktycznie do niczego. Dwa liście? To jakieś kpiny po prostu. Mróz zirytował się jeszcze bardziej - chciałby w końcu zebrać jakąś większą ilość czegokolwiek właściwie, a ne marne dwa listki. A kora? Jeszcze lepiej, bo zebrał wielkie nic. Może to faktycznie kwestia tego, że jest Pora Nagich Drzew i wszystko wokół jest suche i brzydkie. No ale mimo wszystko - z dwoma listkami do obozu nie ma co wracać. Ruszył dalej, rozglądając się za jakimiś roślinami, biorąc przy okazji głęboki oddech. Dla niego było nie do pomyślenia, by on, idealny, najlepszy, nie był w stanie zebrac więcej. Nie ma takiej opcji.
Determinacja z pewnością pomoże w szukaniu ziół. Cierpliwość również - Kąsająca Łapa nie znalazła niczego przydatnego. Wokół były te szare, zwykłe chwasty, które niczym się nie wyróżniały. Musi iść dalej i po prostu szukać, innej rady nie ma.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Okazało się, że ptak spał w gnieździe, w którym bezduszny drapieżnik w postaci Olchowego Szeptu go napadł, pośpiesznie odbierając mu życie. Biedna kuropatwa nie miała sił się obronić i wydała z gardła jedynie cichy krzyk, drażniący uszy królewicza. Nie puścił jej z zębów nawet gdy przestała się wierzgać. Zadowolony z kolejnego powodzenia odniósł ją tam, gdzie ukrył poprzednią zdobycz, przykrywając truchła ziemią tak, by żadne inne zwierzę się do nich nie dobrało. Po wszystkim oczyścił futro z resztek krwi i ponownie wyruszył na łowy, kręcąc się w pobliżu swojego potomstwa, jednak nie na tyle blisko, by mu przeszkadzały w polowaniu. Każde z nich miało swoje zajęcie.
Z tego powodu na ugiętych łapach ruszył pod wiatr, nasłuchując otoczenia oraz węsząc ze skupieniem, a także wertując chłodnym, zielonym spojrzeniem kolejne partie terenu, który przemierzał.
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Nic, nic, i dalej nic, tylko jakieś suche chwasty, które nie wyglądały na coś, co mogłoby się przydać. Jak tak dalej pójdzie, to będzie do później nocy spacerować i szukać, ale cóż – nie jej wina, że nie znała medykamentów, to po pierwsze, po drugie zaś chyba po prostu nie miała szczęścia. Szła więc dalej, rozglądając się uważnie. Mogłaby znaleźć chociaż pajęczynę, cokolwiek.
Mimo wszystko Pora Nagich Drzew, choć dość ciepła i praktycznie pozbawiona śniegu, nie wpływała najlepiej na rośliny, czego efektem były słabe zbiory… no, a Szczypiąca Łapa miał jeszcze za mało doświadczenia. Ale to na pewno się zmieni, jeżeli będzie dzielnie próbował – pytanie tylko, czy będzie chciał, gdyż teraz miał przed sobą… ul. Nie ten sam, który znalazła jego siostra; ten znajdował się w dużej dziupli na pniu drzewa, stosunkowo niewysoko.
Po kolejnej upolowanej kuropatwie buremu wojownikowi przyszło wyruszyć dalej, jednak teraz, przynajmniej na razie, okolica wydawała się pusta i cicha, natomiast wszelkie ślady były już zwietrzałe. Z pewnością było to jednak tylko chwilowa posucha.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Często zdarzało się tak, że po zasadzeniu się na ofiarę, udanym czy nie, okolica nagle pustoszała, jakby przeszły przez nią najgorsze kataklizmy, wybijając wszystkie żyjące stworzenia w zasięgu wszystkich zmysłów, dlatego nie był w żaden sposób zaskoczony tym, że po krzyku kuropatwy, nawet cichym, nie udało mu się teraz znaleźć niczego, co wskazałoby mu jakiś kolejny ślad przyszłej ofiary. Tak to zazwyczaj wyglądało. Inne stworzenia żyjące w lesie nie były przecież skończonymi imbecylami, jak niektórzy cieniści, i wiedziały, że w takich chwilach trzeba się zaszyć w swoich norach i czekać aż zagrożenie minie.
Z tego powodu nie tracił cierpliwości i szedł dalej w ciszy, uważając na to gdzie stąpa, nasłuchując dźwięków otoczenia w poszukiwaniu jakichś znaków oraz rozglądając się ze skupieniem z nadzieją, że lada chwila trafi na jakiś trop.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Ul? Naprawdę? Drugi raz akurat to, czego nie potrafi zebrać i w ogóle nie wie, jakby miał to zrobić. Jak na złość, bo mógłby przecież znaleźć choćby drugi krzew jałowca czy coś. To zdecydowanie bardziej by mu się przydało, no ale raczej nie ma na to wpływu. Choćby nie wiadomo co, krzew nie zmaterializuje się przecież od tak, na zawołanie. Gniazdo pszczół więc ominął szerokim łukiem i nie zwracał na niego większej uwagi; poszedł po prostu dalej, by ponownie zacząć się rozglądać za jakimś medykamentem.
Może ktoś po prostu z chmurki testuje cierpliwość Kąsającej Łapy? Tak czy inaczej, znowu nie mogła znaleźć żadnej ciekawej czy wyróżniającej się rośliny. Nie miała w tym momencie ani krzty szczęścia, które może przecież dopiero za chwilę się do niej uśmiechnąć. Kąsająca Łapa: lvl: 2 | S: 5 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | p: 0/1 | med p: 0/1
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Czy była jeszcze zdziwiona swoim kompletnym niepowodzeniem w dziedzinie poszukiwania medykamentów? Nie. Traktowała to jako fakt, irytujący, ale jednak fakt; nie poszukiwała winy nawet sama w sobie, doskonale wiedziała bowiem, iż miała wymówkę w postaci braku doświadczenia i znajomości tych chwastów. Zastanawiała się, czy może Mrozowi lepiej idzie – mimo iż był terminatorem medyka, to wciąż był młody, a i jego mentorka była chyba średnio zainteresowana lekcjami w terenie, z tego co się orientowała Zimno. Ale cóż… teraz ważne było głównie to, że Kąsająca Łapa nie natknęła się na żadne niebezpieczeństwo, miałaby bowiem poważne kłopoty. Mogła sobie prawie że swobodnie spacerować, jak robiła to każdego dnia, ale o wiele bardziej uważnie przyglądając się okolicy, ze wskazaniem na patrzenie blisko swoich łap. Może jeszcze nadepnie na jakiś cenny medykament, prawda?
Ul pozostał na swoim miejscu, wyminięty szerokim łukiem przez Cienistego terminatora medyka. Wszystko wskazywało jednak na to, że tym razem będzie musiał trochę dłużej szukać – w okolicy nic nie było.
Nic, nic, nic i nic… jedynie w grzbiet Olchowego Szeptu uderzyła lecąca z góry szyszka. Najwyraźniej bury wojownik miał szczęście, ale nie do tego, do czego powinien – dzisiaj spotykały go po prostu sytuacje trochę mniej standardowe.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Szedł dalej przed siebie pośród najróżniejszych drzew, rozglądając się uważnie, ale niczego nie mógł ani wyczuć, ani zobaczyć, jakby świat rzeczywiście opustoszał. W takich chwilach zaczynał się zastanawiać, czy u jego kociąt wszystko w porządku. Nigdy nie był typem nadopiekuńczego rodzica, ale nie oznaczało to, że jego kocięta w ogóle nie zaprzątały mu głowy swoimi postaciami. Był z nich naprawdę zadowolony.
Wtem z rozmyślań wyrwało go uderzenie w grzbiet. Syknął ze złości i prędko się obejrzał, by zobaczyć... szyszkę. Spojrzał w górę i wciągnął powietrze, by sprawdzić, czy to aby nie sprawka wiewiórki, ale niestety nie miał tym razem racji. Mlasnął językiem o zęby i ruszył dalej przed siebie w poszukiwaniu zwierzyny, licząc na to, że wkrótce coś znajdzie. Wytężał zmysły, szedł pod wiatr i cierpliwie czekał na rozwój sytuacji.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Musi sobie radzić sam, innej rady nie ma. Ciernisty Kwiat nie przekazała mu żadnych technik szukania ziół, o ile takie w ogóle istnieją, więc w tym względzie musi liczyć na szczęście i przychylność Gwiezdnego Klanu. Wiedział, co może znaleźć w lesie i między innymi był to jałowiec oraz pajęczyna, ewentualnie gwiazdnica czy łopian, gdyż te przydawały się najczęściej. Potem będzie musiał udać się na jakieś łąki czy tereny w pobliżu wody, bo w lesie wszystkiego nie znajdzie.
Nie zniechęcił się, choć wciąż był lekko podirytowany. Przydałoby się znaleźć jeszcze jakieś zioła, naprawdę. Nie może wrócić do obozu z taką marną ilością medykamentów, wstyd. Byłoby lepiej iść nawet na zioła z mistrzynią, ale ta siedzi w ciemnicy i nie wychodzi. Tak czy inaczej, szedł dalej przed siebie i wypatrywał jakiś ziół.
Spokojne poszukiwania w postaci spaceru i zachowanie odpowiedniej cierpliwości w końcu się opłaciły. Kąsająca Łapa nieco na boku mogła dostrzec wysoki, intensywnie zielony krzew. Miał szarą i popękaną korę, a rosły na nim ciemnoszare jagody. Był nieco schowany za jakimś suchym i nagim drzewem, jednak dostanie się do niego nie powinno stanowić aż takiego problemu, a sama roślina nieco wyróżniała się od otoczena.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
O. Ten krzew wyglądał… ciekawie. Co prawda nie wiedziała, czy coś z niego się przyda, ale może te jagody? Ewentualnie igły? Nie miała pojęcia, co może być wartościowym surowcem z tej rośliny, o ile w ogóle cokolwiek, ale zapamiętała okolicę wysokiej rośliny i ruszyła w stronę Mroza. Gdyby go znalazła i akurat nie był bardzo zajęty, na przykład skradaniem do zwierzyny, zamierzała opisać mu to, co znalazła: wysoki, zielony krzew o szarej, spękanej korze, na którym rosły ciemnoszare jagody. Jej to nic nie mówiło, ale może Szczypiąca Łapa już znał tę roślinę.
No i… dalej nic. Terminator medyka mógł się starać i wychodzić z siebie, byle tylko coś znaleźć, ale niestety, zwyczajnie nie miał szczęścia.
Olchowy Szept też szedł dalej, ale miał trochę więcej szczęścia. Co prawda zwierzyna nie była tak okazała, jak piękne kuropatwy, które złapał wcześniej, ale za to… były to dwa gryzonie. Konkretniej niewielkie myszy, które leżały blisko siebie w niewielkim zagłębieniu w ziemi, i chyba… spały.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Mróz nie był zajęty, bo tak się składa, że niczego w pobliżu nie znalazł. Nic, kompletnie, co jeszcze bardziej go denerwowało. Mimo tego nie poddawał się, ale w końcu obok pojawiła się Zimno, na co zastrzygł uchem. Wysłuchał cały opis tej rośliny, który idealnie pasował akurat do jałowca. Wspaniale, lepiej się nie mogło trafić!
- Tak.. Potrzebuję tej rośliny, zdecydowanie jest przydatna, dzięki. Mogłabyś mnie do niej zaprowadzić? - zapytał, a potem wyruszył z Zimno do tej rośliny. Kiedy znaleźli się na miejscu, zaczął ostrożnie zbierać jagody z krzewu, licząc na to, że uda się zerwać więcej niż poprzednim razem. Jałowcem w żadnym stopniu nie pogardzi, więc teraz humor nieco mu się poprawił. Czy go utrzyma? Zobaczymy, ile uda się zebrać.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Królewicz dalej przemierzał las. Tego dnia miał na koncie już dwie kuropatwy i liczył na to, że nie zostanie tylko i wyłącznie z nimi, nim straci siły oraz cierpliwość na dalsze łowy. Po raz kolejny zaczął się zastanawiać, jak idzie jego pociechom. Nie słyszał żadnego wołania o pomoc, toteż sądził, że radzą sobie całkiem nieźle. Pytanie tylko, czy udało im się zebrać zioła, których Mróz potrzebował, by uzupełnić pustoszejący składzik, o którym Ciernisty Kwiat najwyraźniej zapomniała. Niestety, Pora Nagich Drzew musiała dawać się we znaki, dlatego uznał, że będzie dobrze, jeżeli zbiorą cokolwiek.
Sam natomiast w niewielkim zagłębieniu w ziemi dostrzegł dwa niewielkie gryzonie i momentalnie zamarł, by przenieść ciężar ciała na tylne kończyny i obniżyć się na łapach, ale nie na tyle, aby szurać brzuchem po podłożu, równając głowę i ogon z grzbietem. Zerkał pod łapy od czasu do czasu, żeby nie spłoszyć zwierzyny, wiatr zaś wiał mu w pysk. Jeśli udało mu się podejść wystarczająco blisko, skoczył ku dwóm myszom z wysuniętymi pazurami, chcąc złapać obie w czarne łapy i zagryźć chwilę później.