Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Jego brwi znacznie się zmarszczyły gdy wojowniczką zaczęła go przedrzeźniać.
Żałosne. Mogła wymyślić coś ciekawszego by odpowiedzieć na jego pytanie. No ale niestety nie wszyscy byli kreatywni. - Można tak powiedzieć. - odparł obojętnie. Kątem oka spojrzał na przydeptane pióro. Wypuścił z pyska ciche prychnięcie. Zabawne, że Kozica go tak bardzo pilnowała. - A ty polujesssz na pióra, widzę. Po co?
Może była z tych kotów, co dekorowałam nimi posłania? Tak jak Dryfujący Liść czy coś.
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Machnęła ogonem, kręcąc nieco łbem na pytanie Wężowej Skóry. Polowanie na pióra... Nie była kociakiem, żeby tak robić. Co nie zmieniało faktu, że tak to mogło wyglądać. Hm.
- A co, zabronisz? - Mruknęła w końcu z lekkim rozbawieniem, zastanawiając się, jak to w ogóle wytłumaczyć. Robienie prezentów z... Piórek. To wydawało się być trochę dziwne, prawda? Trochę... Dziecięce. Tym bardziej sprawdzałaby się teza, że Kózka poluje na pióra. Żenada. - To po prostu- Prezent. I tyle. Znalazłam ładne piórko, stwierdziłam, że może się komuś spodobać. - Wyjaśniła, nieco speszona, jak o tym tak pomyślała. Nie. Po co w ogóle się tym przejmowała. To tylko jej sprawa, nie ważne, czy inni to uznają za dziecinne.
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
– SSSkądże. – prychnął i podniósł delikatnie kącik swojego pyska. – Nie śśśmiałbym. – dorzucił.
Na kolejne słowa machnął ogonem i przejechał wzrokiem po Kozicy od góry do dołu. –Chodzi o Kudłatą Łapę, dobrze myśślę? – powiedział obojętnie, bez krzty emocji. Na myśli miał tego kudłacza z którym często przesiadywała Kozica. Ostatnio ciągle ich widział razem albo dziwnym trafem znikali z obozu o podobnych porach czasowych. Poza tym jej obecna ekspresja o wszystkim mówiła. – Kiedyśśś pewnie bym sssię zdziwił, że kocur lubi takie rzeczy ale osssobiśście poznałem takowego. – tą informację również przekazał bez krzty emocji.
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Uśmiechnęła się, przewracając oczami z rozbawieniem na jego słowa. - No ja myśśślę - Przedrzeźniła go raz jeszcze, śmiejąc się cicho, po czym pokręciła nieco łbem. - Dobra, sssory, już nie będę. - Dodała na koniec, domyślając się, że kocur mógł być lekko podirytowany ciągłym naśladowaniem jego tonu. Co nie zmieniało faktu, że był on dość zabawny.
Na pytanie, w którym padło imię Kudłacza, wojowniczka spięła się widocznie. Spojrzała się w kierunku Wężowej Skóry ze zdziwieniem, przez chwilę się nie odzywając. Otworzyła nieco pysk, słowa jednak utknęły jej w gardle gdy zastanawiała się, co w ogóle odpowiedzieć. Skąd...? Jak? Przecież nigdy nikomu nie mówiła- I skąd od razu wniosek, że to dla Kudłatej Łapy? Znaczy- To było właśnie dla niego, ale równie dobrze mogła zbierać je dla kogoś innego... Chociaż kogo ona oszukiwała. Mało kto by pewnie chciał w cieniu na prezent pióro. - Yy... - Nie odpowiedziała w końcu, zamiast tego przytakując łbem. Miała wrażenie, że dziwnie by zabrzmiała, jakkolwiek odpowiadając przy użyciu słów. Odchrząknęła lekko, nie chcąc brzmieć jak wariatka. - "Takowego?" - Powtórzyła, zaintrygowana.
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
– No ja myśśślę. – powtórzył jej słowa niby w żarcie ale nie do końca. Już ten żart z udawaniu jego wady nie był śmieszny.
Podniósł ponownie brew gdy nagle postawa kocicy się zmieniła. Wyglądała tak spięta jakby powiedział coś… Stresującego? Dziwne. Jednak dobrze myślał, te pióra były dla kudłacza. – Rozumiem. – nic więcej nie powiedział bo… Nie było powodu. Wszystko było jasne. – Dryfujący Liśśść. Lubi takie rzeczy. Kamienie, pióra i wssszystko co uzna za ładne. – odpowiedział bo nie widział powodu ukrywania tego kim ten kot był. W przeciwieństwie do Kozicy, imię bliskiego mu kota nie powodowało u niego spięcia ciała.
bury, z tygrysimi prążkami i długą, rozczochraną sierścią, wiecznie niezadowolony, brązowe oczy, średniej wielkości
bardzo niemiły i super niefajny!!! ale daje ładne pozory
Ciemna Łapa., Ruda Łapa (KG) | Mgła [KW]
Nie był to jego pierwszy wypad poza obóz. Można powiedzieć, że od paru ostatnich wschodów, spędzał tu więcej czasu, niż jak w obozie. Głównie dlatego, że spotykając obce koty miał świadomość bycia nieco ponad nimi. Bo tutaj miał pewność, że żaden kot się do niego nie może przyczepić - a jeśli nawet, może mu spuścić łomot. O ile, rzecz jasna, trafi na kogoś słabszego od siebie. W innym wypadku, chyba wolałby nie ingerować w żadne kłopoty...
Wziął głęboki oddech, wyprostował się i siadł pod jednym z drzew. Zwyczajnie, dla relaksu, spokoju. Potem zapoluje, może przed tym pójdzie na granicę. Norma. Luźny, raczej miły dzień.
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Istne książątko. Mały Książę, prezentuje się iście niewinnie, grzecznie, a swoją postacią wzbudza wręcz same pozytywne emocje! W swoich ruchach, jak i zachowaniu, nie raz został wzięty już za potencjalną kotkę. W jego mniemaniu był to komplement. W końcu był tak bardzo delikatny! Cała jego postać była biała, smukła i wysoka. Długie futro, orientalna budowa pyska, wielkie trójkątne uszy i błękitne oczy. Wszystko to składa się na jego anielską wręcz postać. Pod owym białym płaszczem kryje się jednak coś niespodziewanego. Zawsze uważano, iż przyszło mu być podobnym do matki, acz miał coś z ojca. Biel skrywała jego bycie rudym pointem o tygrysich pręgach.
Mały Książę, taki niewinny i grzeczny! Nie można powiedzieć, iż kocurek pozbawiony jest dobrych manier. Rzecz można, iż od nich aż kipi. Wszelkie jego zachowania, słowa, działania, wszystko to ma sprawić, iż wkupi się w łaski rozmówcy. Im dłużej ma się z nim do czynienia, tym ciężej stwierdzić jaki jest dokładnie, jaki jest jego cel? Do czego dąży? Bo… każdy gdzieś dąży, prawda? On na pewno też! W całej jego otoczce kulturalnego chłopaczka, czai się jakiś niepokój. Ci bardziej spostrzegawczy mogą dostrzec w nim oznaki, iż wszystko to jest jakąś grą. Jego własną, prywatną grą. Skąd więc u niego skłonności do kombinowania? Ot - dla czystej zabawy. Nie ma w końcu niczego lepszego niż rozrywka. Oczywiście taka, która zostaje zaserwowana dla niego, czasem i kosztem innych. Cóż to w końcu za życie, które nie zostaje zmącone, w którym nic nie zostało namieszane? Książątko potrzebuje rozrywki.
Błękitne Bajorko | Lucyfer
Pierwszy terminator wytrenowany. Kiedy tylko trening dobiegł końca, jakoś tak ilość wolnego czasu wzrosła. No i spokój — on również się pojawił! Nie musieć użerać się z niewdzięcznym burym kocurem. Same plusy… A jednak! A jednak Gęś się nudził, czuł, że coś brakuje i owe uczucie było nieprzyjemne. Jakże więc zaświeciły mu się oczęta, gdy tylko dojrzał Osła poza obozem. Jego łapy same zaprowadziły go w ślad za świeżo upieczonym wojownikiem.
Podkradł się, by zatrzymać się obok Jazgota. Bez słowa usiadł obok — BYŁEGO już — terminatora. — Osioł — rzucił, bez zbędnych słów przywitania. Zupełnie jak na ich treningu — konkrety — to po twojej matce? — rzucił żarcikiem, pozwalając sobie na krótki śmiech. Sam miał przykład głupiego imienia rodzica... Acz nie gardził nim. Ojciec Gęsiej Skórki sprawił, iż wydźwięk jego miana budził w synu pozytywne emocje... Wręcz podziw.
Biały ogon owinął smukłe łapy wojownika, a sam patrzył przed siebie, nawet nie zerkając na burego kocura obok. O jego spojrzenie musiał się postarać, o!
bury, z tygrysimi prążkami i długą, rozczochraną sierścią, wiecznie niezadowolony, brązowe oczy, średniej wielkości
bardzo niemiły i super niefajny!!! ale daje ładne pozory
Ciemna Łapa., Ruda Łapa (KG) | Mgła [KW]
Koniec ze spokojem. Jak na raz, cały dzień rypnął o ziemię z takim cholernym hukiem, że Jazgot zdawał się go słyszeć poza własną wyobraźnią. Obrócił łeb na bok, lustrując się z widokiem ex-mistrza. Że też musieli być na terenie. Że nie wyszedł, nie mógł mu po prostu strzelić w pysk, zamknąć mu tej parszywej mordy raz na zawsze. - Akurat po czymś od ciebie. Rozmawiałem z Psią Gwiazdą, mówiłem że jesteś tak wspaniałym mistrzem, że chciałbym mieć na imię jak ty. Zaproponował mi, że może nazwać cię od twoich cech, czy też po twoich rodzicach. Niespecjalnie wiem które wybrał, ale wierzę że dokonał odpowiedniego wyboru. A ty, nie sądzisz? Jakże miło móc zawsze mówić, że nazwano mnie po moim drogim mistrzu. Ośle - odparł jakże rozkosznie, zupełnie szczery w swoich kłamstwach. Nijak dało się w nich poznać, był pewien tego co mówi tak bardzo, że na dobrą sprawę, sam mógł uwierzyć w te słowa. - A ty, co za mną łazisz? Zakochałeś się? Nie jestem zainteresowany wypłochami, twój brat już lepiej wygląda - dorzucił, wracając do swojego normalnego tonu - choć i tutaj, był szczery. W pół. Bażant był jeszcze bardziej irytujący, choć spotkanie z nim trwało ułamek sekundy, na ceremonii.
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Istne książątko. Mały Książę, prezentuje się iście niewinnie, grzecznie, a swoją postacią wzbudza wręcz same pozytywne emocje! W swoich ruchach, jak i zachowaniu, nie raz został wzięty już za potencjalną kotkę. W jego mniemaniu był to komplement. W końcu był tak bardzo delikatny! Cała jego postać była biała, smukła i wysoka. Długie futro, orientalna budowa pyska, wielkie trójkątne uszy i błękitne oczy. Wszystko to składa się na jego anielską wręcz postać. Pod owym białym płaszczem kryje się jednak coś niespodziewanego. Zawsze uważano, iż przyszło mu być podobnym do matki, acz miał coś z ojca. Biel skrywała jego bycie rudym pointem o tygrysich pręgach.
Mały Książę, taki niewinny i grzeczny! Nie można powiedzieć, iż kocurek pozbawiony jest dobrych manier. Rzecz można, iż od nich aż kipi. Wszelkie jego zachowania, słowa, działania, wszystko to ma sprawić, iż wkupi się w łaski rozmówcy. Im dłużej ma się z nim do czynienia, tym ciężej stwierdzić jaki jest dokładnie, jaki jest jego cel? Do czego dąży? Bo… każdy gdzieś dąży, prawda? On na pewno też! W całej jego otoczce kulturalnego chłopaczka, czai się jakiś niepokój. Ci bardziej spostrzegawczy mogą dostrzec w nim oznaki, iż wszystko to jest jakąś grą. Jego własną, prywatną grą. Skąd więc u niego skłonności do kombinowania? Ot - dla czystej zabawy. Nie ma w końcu niczego lepszego niż rozrywka. Oczywiście taka, która zostaje zaserwowana dla niego, czasem i kosztem innych. Cóż to w końcu za życie, które nie zostaje zmącone, w którym nic nie zostało namieszane? Książątko potrzebuje rozrywki.
Błękitne Bajorko | Lucyfer
Oczywiście, że nie spodziewał się ciepłego powitania! Ba! Nie spodziewał się żadnego przywitania. Na pysku wojownika trwał więc zadziorny uśmieszek, który poszerzył się tylko, gdy Jazgot zaczął mówić. Z czasem malał, by finalnie brwi młodszego wojownika zmarszczyły się. Nie wiedział ile prawdy było w słowach burasa… jeśli jednak wszystko co powiedział, było prawdą — mógł mieć naprawdę różne spostrzeżenia co do Psiej Gwiazdy… a już szczególnie do Oślego Jazgotu. — Mmm… chciałeś mieć imię po nas? — odezwał się w końcu. Oczywiście nic nie wskazywało, by wykrył kłamstwo… jak i że wierzył w wyznanie wojownika — …nie sądziliśmy, że aż tak pragniesz być naszą częścią! — nie rozwodząc się nad przesłaniem Jazgota, zdecydował się obrócić jego słowa na swoją korzyść — skutecznie żeś ukrywał swoją uroczą naturę, a tu proszę! Słodziak jak się patrzy — był dumny! Z siebie i z tego, jak po części wybrnął z obelgi ku sobie. — Wiadomo — rzucił, a na pysku Gęsi pozostał zadziorny uśmiech — Przekażemy mu, może się ucieszy, że Osioł ma na niego oko — prychnął śmiechem. Z Gęsią było różnie! Inaczej nie można opisać jego zachowania, jego sposobu bycia. Jeśli czuł potrzebę, potrafił podlizywać się na każdy możliwy sposób… z kolej, w całkowicie innym przypadku, pozwalał sobie na całą masę innych masek, które mógł ściągać i zakładać.
Więc gdy porównuje się Gęsią Skórkę, jak jest do Jazgota, a jaki jest do zastępcy ich klanu… cóż, mamy tutaj dwa zupełnie różne koty! Skupiając się jednak na tym tutaj… — Choć wiesz... on chyba woli kotki, chociaż... — przechylił głowę, zwracając w końcu pysk ku Jazgotowi — jak tak zmrużymy oczy, to może... —
bury, z tygrysimi prążkami i długą, rozczochraną sierścią, wiecznie niezadowolony, brązowe oczy, średniej wielkości
bardzo niemiły i super niefajny!!! ale daje ładne pozory
Ciemna Łapa., Ruda Łapa (KG) | Mgła [KW]
Pomachał głową. Raz, drugi. Słodziaczek. - Będę nosił miano z dumą - szczególnie, gdy będzie mówił że to po mistrzu. Wówczas z podkreśleniem, że jego mistrz śmierdzi jak osioł, a i z wyglądu jest podobny. Osły są jednak mądrzejsze. Tak, to będzie idealna prezentacja. Czy on o tym będzie wiedział czy nie, nie obchodziło go to. Samo gadanie na niego za plecami już przynosiło przyjemne uczucia.
Później milczał. Najpierw na głupią odzywkę - nie spodziewał się innej reakcji. Kolejne też ignorował, aż doszli do ostatniego. Odsunął uszy do tyłu. - A strzelił ci ktoś kiedyś w ten głupi ryjec? - fuknął, czując jak w złości futro mu staje na plecach. To było... bezczelne! Jak w ogóle mógł tak mówić?!
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Jest jedna rzecz, którą Bajorko KOCHAŁA od samego początku i owa miłość nigdy jej nie opuściła. Kwiaty. Gdyby tylko miała pojęcie, iż to te głupie rośliny nakłoniły OWEGO DNIA Trzmielopręgiego do opuszczenia obozu…
Wojowniczka żyła jednak w całkowicie słodkiej niewiedzy. Mogła więc z pełnym zachwytem, mając obok Oszroniony Poranek, obserwować rosnące wokół rośliny. — Rety… aż nie wiem za które się zabrać — zaśmiała się, zatrzymując na moment. Uwaga jej padła na grupkę stokrotek. Malutkie kwiatuszki, niby niepozorne, a grupą prezentowały się piękniej niż nie jedna róża.
średni wzrost | oczy niebieskie | krótkie futro, w większości białe | niebieskie plamy na futrze na głowie, barkach, ramionach, zadzie oraz na ogonie | białe pomniejsze kropki na niebieskich plamach | biała łata wokół prawego oka
cichy | małomówny (stara się więcej mówić) | lubi słuchać innych | delikatny | fajtłapa (już nie tak bardzo)
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Gdy Błękitne Bajorko zapytała Szrona, czy by nie zechciał razem z nią udać się na zbieranie kwiatów na zwieńczenie ich treningu, młodziak oczywiście zgodził się bez mrugnięcia okiem. Tak więc oto dotarli na polanę przy Czarnym Ogonie. Na pysku miał uśmiech spowodowany usłyszeniem śmiechu mentorki. Widział, że patrzyła w jednym kierunku na kwiecistą połać białych kwiatów.
- Może zaczniemy od tych białych? - podsunął. - Potem możemy poszukać innych.
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Skinęła głową w odpowiedzi. — Więc stokrotki — i zaraz po owych słowach, ruszyła ki kwiatuszkom. Schyliła się i zerwała pierwszego delikwenta. Starała się, by łodyżka była długa, wtedy o wiele lepiej się kwiatki niosło, no i o wiele łatwiej było wplątać je chociażby w futro. — Pasujesz do stokrotek! Jak się w nich ułożysz można cię uznać za jedną z nich — zwróciła się do Szronika. I nie była tutaj mowa wyłącznie o wyglądzie! Szron był kotem delikatnym, a przynajmniej właśnie tak odbierała go Bajorko. Delikatny, przyjemny i taki, o którego chce się aż dbać! Młodszy wojownik zasługiwał na wiele. I to wiele Bajorko chciałby mu dać.
średni wzrost | oczy niebieskie | krótkie futro, w większości białe | niebieskie plamy na futrze na głowie, barkach, ramionach, zadzie oraz na ogonie | białe pomniejsze kropki na niebieskich plamach | biała łata wokół prawego oka
cichy | małomówny (stara się więcej mówić) | lubi słuchać innych | delikatny | fajtłapa (już nie tak bardzo)
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Ruszył za nią, obserwował jak zrywa kwiatka. Sam nachylił się, by powąchać ich zapach. Ładnie pachniały, bardzo ładnie.
- Dz-dziękuję? - czuł, że wewnątrz jego rozchodzi się ciepło. - Tobie pasują te niebieskie obok - skierował łeb w lewo. Rosły tam śliczne, jasno niebieskie bratki. Razem wyglądały obłędnie, gdy były tak obok siebie, że aż nie było widać trawy. Nie dość, że pasowały do oczu Błękitnego Bajorka, to na dodatek czuł, że bardzo do nich pasuje. Pod względem osobowości, jeśli kwiaty taką miały. Czuł, że dawna mistrzyni była rodzinna, bardzo martwiła się o swoich bliskich, chciała być przy nich. Tak też pasowała mu do bratków.
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Poświęciła nieco dłuższa chwilę na spojrzenie ku Szronikowi. Ciepły uśmiech wciąż tkwił na jej pyszczku, a przyjemne uczucie rozchodziło się po jej ciele. Była… wdzięczna młodemu wojownikowi. Była wdzięczna, iż był tutaj teraz z nią, że jednak chciał robić z nią coś tak… niewinnego jak zbieranie kwiatów. Inni mogliby stwierdzić, iż całą ta farsa jest bez sensu, bez pożytku. Lepiej w końcu zapolować, przynieść na stos pokaźną ilość piszczków. Przychodził jednak taki czas, iż odskocznia była niemal potrzebna. Teraz wdzięczność mieszała się z pewnym rodzajem smutku, wręcz zawodu. W końcu obiecano jej, iż ktoś inny będzie obok niej stał, gdy kwiaty na nowo zakwitną po Porze Nagich Drzew.
Bajorko potrząsnęła głową, ponownie skupiła się na danym momencie. — Bratki! Bardzo je lubię, może właśnie dlatego — odpowiedziała na słowa Szrona i układając stokrotki w jeden bukiet, by zaraz podejść do bratków. Stokrotki posłużą jej za tło do innych kwiatów… jak już takie cuda obok rosły, decyzja więc zapadła — skupi się na odcieniach błękitu, które przeplecie ewentualnym fioletem.