Logo Artemidy
Dziki Sad
Kaczuszka naprawdę jest zakochana i z jej reakcji wynika, że patrzy na świat przez różowe okulary. Chyba nie jest świadoma wszelkich trudności albo po prostu nie zaprząta sobie tym głowy, tylko cieszy się swoim szczęściem. Ona też przechodziła przez ten etap. Nie porzuciła Tonącego Słońca mimo takiej rady od Medyczki, a tym bardziej nie powstrzymało jej nic, aby mieć takie ,,zakazane" kocięta. Była skupiona na swoim szczęściu i miłości, oczywiście nie była ślepa. Zdawała sobie sprawę ze wszystkich konsekwencji. Lawenda wstrzymała oddech. Niby spodziewała się takiej odpowiedzi, a jednak się łudziła. Już miała pytać o więcej szczegółów, ale córka ją uprzedziła.
-Rzeczywiście piękne imię. Długo się znacie? - drążyła temat. Chciała wiedzieć o Pierwiosnkowym Przesmyku jak najwięcej. Nagle poczuła pewien strach, a głowa wypełniła się różnymi symulacjali. A co jeśli ten kocur skrzywdzi jej córeczkę? Zrani ją, porzuci, wykorzysta? Czy on ją kocha czy tylko udaje? W ogóle czy wyznali już sobie swoje uczucia czy są na etapie przyjacielskich spotkań? Za dużo tego jak na jedną starowinkę.
Na kolejną wypowiedź Kaczego Piórka Lawendowa Gwiazda uśmiechnęła się. Z dobrą motywacją większa szansa na sukces. Następnie Lawenda zrobiła wielkie oczy, aż nie wiedziała, co odpowiedzieć.
- Po prostu w swoim czasie- wydusiła z siebie. Niech tylko Kaczuszka się nie spieszy! To są poważne rzeczy!
- Wiele. Źdźbło, Chmurka, Drzewo, Karaś, Karp, Gniazdo. Stawialiśmy na wspólne przeżycia- odpowiedziała uśmiechając się ciepło do córeczki. Niestety, kwiatkowe imiona nie znalazły za bardzo miejsca w miocie.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cieszyła się że mama tak bardzo interesuje się jej ukochanym. W końcu nie było nic lepszego, niż ploteczki o miłości. Mogła też poopowiadać, o tym jakim Pierwiosnek był uroczym poważnym dżentelmenem. Mogłaby w nieskończoność wtulać się w to puchate kremowe futerko i opowiadać mu o swoich ulubionych kwiatach. Zapominając o całym świecie, po prostu czując się bezpiecznie, pod jego pieczą. Cieszyła się że może się tym podzielić z mamą. W końcu kto by ją lepiej zrozumiał, niż ktoś, kto sam miał partnera z poza klanu. Te chwile oczekiwania, gdy jesteś w obozie, zasypiasz i nie możesz czuć ciepła ukochanej osoby.
- Poznaliśmy się na zgłomadzeniu. Pytał mnie jak się czuje, po tym co... no wiesz co się stało w końcu sama tam byłaś. Phi. Lśniąca Sadzawka, to taka okropna, zgoszkniała kocica - aż prychnęła ze złości i dramatycznie machnęła głową, podkreślając swoje niezadowolenie. Nie rozumiała dlaczego medyczka, tak bardzo nienawidziła jej rodziny, że chciała zniszczyć wizerunek jej kochanej mamy. Była zazdrosna że mama mogła podzielić uwagę miedzy obowiązki i rodzinę? Nie musiała wybierać pomiędzy jednym a drugim. Potrafiła zrozumieć że utrata dzieci musiała mocno zaboleć, ale to nie usprawiedliwiało uprzykrzania życia, bardziej suckesowej kocicy. Ona by w życiu tak nie postąpiła. - Nie mówmy jednak o niej, bo nie ładnie mówić źle o zmałych pławda. Piełwiosnek jest wspaniały. Pytał mnie jak Kłoliczek się czuje, bo wiesz jaki on jest - powiedziała i ponownie położyła uszy po sobie. Tym razem jednak nie ze złości, a ze smutku. Tęskniła za braciszkiem. Jej rodzina się rozpadała i nie potrafiła nic na to poradzić. Brakowało jej siostrzyczek i braciszka. Mama musiała czuć się podobnie.
Zachichotała na odpowiedź mamy, chociaż serduszko dalej ją bolało. Nie potrafiła zapomnieć o poprzednim temacie. Czemu w ogóle o tym wspomniała.
- Dobsze - powiedziała lekko rozbawionym tonem, chociaż może też trochę przygaszonym. Była widać że straciła tą energie, którą miała chwile wcześniej. - Ułocze. Mosze znajdę jakieś połączenie, kwiatuszkowych imion z tymi bałdziej osobistymi. Wrzos, Lilja, mówiłam sze obiecał mi przynieść lilje wodne? Wiesz no mało ich po naszej stłonie szeki, poza tym nie umiem pływać, więc wspomniałam mu sze bałdzo chciałabym je mieć -
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ojej, zgromadzenie było tak dawno, a ona teraz się dowiaduje, że Kaczuszka poznała na nim kogoś, kto znaczy dla niej więcej niż przyjaciel. Z drugiej strony lepiej późno niż później. Szkoda, że nie jest na bieżąco w takich sprawach, ale życie biegnie dla niej zdecydowanie za szybko. Już nie nadąża za tym wszystkim a z księżyca na księżyc będzie tylko gorzej. Niestety, taka kolej rzeczy. Na wspomnienie Lśniącej Sadzawki Lawenda cofnęła uszy do tyłu. Nie przepadała za kotkom i teraz ma od niej spokój. Oczywiście nie życzyła jej śmierci. Na początku nawet czuła jej brak, ale potem przeszła do porządku dziennego.
- Nie ma co strzępić języka i marnować czasu na nią... Och, Króliczek... Czy jest szansa, że poznam tego kocura?- zapytała uśmiechając się ciepło, aby rozluźnić atmosferę, która zgęstniała. Ból po stracie kociąt jest ogromny, ale musi sobie jakoś dawać radę. Może mieć nadzieje, że jej pociechy jakoś sobie radzą poza Klanem i kiedyś do niego wrócą.
- Co tam będziesz prosić Pierwiosnka! Mamę poproś! Mama umie pływać!- zażartowała. Co prawda potrafi pływać, ale może lepiej niech nie wchodzi do zimnej wody. Również jej kondycja może mieć wiele do życzenia, więc może dobrze by było nie ryzykować, ani przeziębieniem ani utopieniem.
- Pewnie przy kolejnym spotkaniu wypatrzysz go z daleka z tymi pięknymi kwiatami w pyszczku. Tonące Słońce też miał zawsze dla mnie prezent- oznajmiła pogodnie. Widać, że z Klanu Rzeki wywodzą się dosyć dobre kocury. Jeśli Pierwiosnek jest podobny do Tonącego Słońca to Kaczuszka lepiej nie mogła trafić.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miała nadzieje! W końcu mama musiała poznać wybranka jej serca, na pewno by się polubili. Tylko trzeba trochę z tym poczekać. Byli w fazie poznawania, więc głupio by było na trzecie spotkanie przyprowadzać własną mamę. Nie było z czym się spieszyć, bo nie chciała go wystraszyć. Nawet jeszcze nie są oficjalnie razem, więc nie chciała od razu rzucać się z takim zobowiązaniem. Co w tym romantycznego? Chociaż też nie była jeszcze pewna jak to zrobią i ciężko było jej to sobie wyobrazić. W końcu nie mogła jej od tak po prostu przyprowadzić na granice i powiedzieć że hej to moja mama, poznajcie się. Jak by to wyglądało, skoro mama jest przywódczynią? Kolejny skandal! Zupełnie niedyskretne i nieeleganckie! Może w ramach jakiegoś patrolu albo coś? Że niby dla postronnych, niezobowiązująca rozmowa?
- Oczywiście! Tylko wiesz na wszystko pszyjdzie poła jak sama mówiłaś. Na łazie nawet nie mówimy sobie kocham cię - stwierdziła i westchnęła rozmarzona. Najlepsze w oczekiwaniu na wyznanie było to że mogłeś sobie wyobrażać jak to wszystko wyjdzie. Jak kto powie to pierwszy i złamie napięcie wiszące w powietrzu? - Napławdę? Tata cię uczył? Opowiedz mi! - o mój Gwiezdni. Czyżby czekała ją jedna z tych słodkich, trochę niezręcznych, historii jej rodziców? Nigdy nie poznała Tonącego Słońca, ale o ile był przynajmniej w połowie tak wspaniały jak opisywała go mama, to chciała go w końcu zobaczyć w Gwiezdnym Klanie.
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ciekawe jak wyglądają takie zapoznania. W Klanie dzieje się to naturalnie, wszyscy się znają, więc to kwestia tylko przekazania sobie informacji. Do żadnych oficjalnych spotkań nie musi dochodzić, ani tym bardziej przedstawienia się sobie nawzajem. W sumie taka sytuacja jak Kaczuszki zdarza się rzadko. Owszem, są romanse poza Klanami, ale nie za często kochankowie mają jeszcze rodziców. Ona nie miała, Tonące Słońce tym bardziej, przez co ten etap ich ominął. Ogólnie przekonają się o wszystkim jak w końcu do tego dojdzie, a będąc realistą to za szybko ta chwila nie nadejdzie.
- Pewnie, nie ma żadnego pośpiechu- powiedziała, choć tak naprawdę myślała inaczej. Nie zostało jej zbyt wiele wschodów słońca, więc trzeba się liczyć z tym, że może nie dożyć poznania Pierwiosnka. Z drugiej strony nie ma za bardzo się czym przejmować. Skoro nie wyznali sobie jeszcze miłości to kto wie czy kocur odwzajemnia uczucia oraz kiedy w końcu podejmą próbę powiedzenia co dla siebie znaczą.
Niebieska kotka ucieszyła się bardzo, że może opowiedzieć jedną z wielu historii jakie przeżyła. A tym bardziej raduje ją fakt, że jest ona związana z Tonącym Słońcem.
- Pewnego dnia wybraliśmy się na Dziką Plaże. Dzień był piękny, słoneczko przygrzewało, tafla jeziora była spokojna delikatnie marszczona przez niewielki wiatr. Włożyłam łapę do wody i miałam wrażenie, że z zimna mi odpadnie! Twój tata pocieszał mnie, że jest ciepła w porównaniu z Porą Nagich Liści! W końcu się przełamałam i weszłam. Tonące Słońce cały czas mnie uspakajał, kazał łapać oddech, rozluźnić mięśnie i ponieść się wodzie i tak zrobiłam! W pewnym momencie coś mnie dotknęło, przestraszyłam się, jak się okazało to malutka rybka mnie zaczepiała. Po chwili płynęliśmy dalej, aż wypatrzyłam pewien cel- Kacze Gwiazdo!- opowiadała z zaangażowaniem i zrobiła pauzę patrząc ciepło na swoją córkę. Tak, z tym wydarzeniem łączy się imię Kaczuszki.
- Musiałam do niego wejść, to było silniejsze ode mnie. Zaczęłam nierówną walkę i wygrałam ją zdobywając Kacze Gniazdo. Nie było tam za wygodne. Potem wróciliśmy na brzeg i wśród wrzosów suszyliśmy swoje futerka- opowiedziała z entuzjazmem. Ach, jak jej brakuje tych chwil beztroski. Wtedy życie wydawało się łatwiejsze i poniekąd takie było. Piastowała zaledwie rangę Wojowniczki. Dopiero później wszystko zaczęło się komplikować.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No pewnie że nie ma pośpiechu! Bo w miłości nie wolno niczego popędzać ani przyspieszać to musi się zdarzyć naturalnie. Inaczej nie jest tak pięknie. Jak na tamten moment nie pojmowała że nie ma na to całej wieczności. Że Lawenda ma czas ograniczony, bardziej niż ktokolwiek innym. Wiedziała że Lawenda nie była najmłodsza, miała swoje księżyce na karku ale przecież nie była aż tak stara. No tak straciła już parę żyć, przez jak się domyślała chorobę, ale przecież dziewięć to całe mnóstwo. To nie tak że ma umierać już jutro prawda? Prawda?!!
O mój Gwiezdni, to brzmiało wspaniale! Takie wspólne pływanie i wspieranie swojej drugiej połówki, w pokonywaniu własnych lęków było urocze. Właśnie takiego partnera chciałaby mieć! Czy jej nauki pływania z Pierwiosnkowym Przesmykiem też będą takie romantyczne? Zachichotała gdy mama jej powiedziała że wystraszyła sie małej rybki. Przecież mogłaby ją zjeść na śniadanie. To rybka powinna się bać jej, nie na odwrót. Głupiutka mama. Aż dziwne że nie została Kaczym Gniazdem, albo Kaczym Wyścigiem po tej historii, ale tak szczerze wolała swoje aktualne imię. Te dwa były mało dźwięcznie, gryzące w zęby jeśli miała być szczera, a Kacze Piórko było śliczne, i urocze, chociaż nie umiała do końca go wymówić.
- I co złapałaś tą łybke, musiała być smaczna? - rozmarzyła się tym razem o jedzeniu. Taka świeża rybka, prosto z jeziorka, musiała być najlepsza. Zdarzyło jej się już parę razy jeść ryby, bo chociaż niezbyt ładnie pachniały, to smakowały na pewno najlepiej ze wszystkiego. A świeża to już w ogóle. Szkoda że nie mogli wcinać od razu tego co upolowali. Ktokolwiek wymyślił tą zasadę, musiał być przeciwnikiem dobrego jedzenia - Myśle sze kaczka nie była z tego zbytnio zadowolona - zażartowała i ponownie zachichotała.
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ale zebrało się na wspominki. Tak, to były piękne czasy. Nie miała tylu zmartwień na głowie i prowadziła żywot zwykłego wojownika. Ile od tamtego czasu się zmieniło! Szkoda gadać.
- Tej akurat nie, ale inną- odparła i zaśmiała się. Myślami wróciła do chwili, kiedy po raz pierwszy jadła rybę. Co to był za gatunek? Okoń? Płotka? Wyparowało z pamięci. Jedno pamięta, była dobra. Na początku musiała się przełamać, bo śluz i ogólnie konsystencja nie była zachęcająca, później samo wchodziło.
- Potwierdzam, była smaczna- odpowiedziała oblizując pyszczek. Coś robiła się głodna, może czas wracać i przekąsić małe co nieco? Na pewno na Stosie Zwierzyny jest coś dobrego. Pytanie tylko czy na to zasłużyła? Nie zrobiła nic produktywnego, więc nie powinno jej się należeć.
- Myślę, że nie, nikt nie lubi jak mu się ktoś obcy do legowiska pakuje - zareagowała rozbawiona. Już dawno nie była tak wyluzowana i w dobrym humorze. Oj, tego jej było trzeba. W dodatku spędza cenny czas ze swoją córeczką. Ech, mogłaby tak codziennie, ale obowiązki na to nie pozwalają. Może jak Kaczuszka przejdzie do Splątanych Korzeni to łatwiej będzie z nią choć chwilę pogadać? Zależeć to będzie od wypełnienia kociarni i dla dobra przyszłości Klanu najlepiej, aby była pełna.
- Od tego gadania zrobiłam się głodna, idziemy coś przegryźć?- zaproponowała powrót do Obozu.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O tym że rybki są ogólnie smaczne przekonała się na własnym brzusiu i to nie raz. Jakoś ten śluz jej zbytnio nie przeszkadzał, bo przecież najważniejszy był smak. Chociaż u ptaków konsystencja już miała znaczenie. Chociaż nie do końca konsystencja, a bardziej jak się ją pokonywało i jak przyczepiała się do języka. Podobno jedzeniem powinno się rozkoszować, ale jak to się przejmować smakiem, gdy jedyne co się miało w pyszczku to pióra na języku. Więc rybki tak, ale ptaki zdecydowanie nie. Chociaż króliki i zajączki też były naprawdę dobre, a to z nich słyną Wicher, więc mimo wszystko była patriotką.
Ponownie zachichotała. No to była akurat prawda. Nie byłaby zbyt zadowolona gdyby taki borsuk wylegiwał się w jej legowisku i przestawiał jej kwiatki. Tyle je układała... Chociaż mogłaby je przaranżować. Stare ułożenie zrobiło się już nudne, po takim czasie. Te wysuszone niezapominajki, mogłaby zastąpić jakimiś świeżymi kwiatami, które lepiej komponowałby się z tymi fiołkami, które jakimś cudem znalazła. Bedzie musiała się tym zająć jak wróci do obozu, no i może po małej przekąsce, z mamą skoro już to zaproponowała...
- Pewnie - odpowiedziała radośnie, przeciągnęła się i wstała. Zerknęła z szerokim uśmiechem, czekając na mamę.
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Właśnie o to chodziło. Nie chciała słyszeć słowa sprzeciwu i tak się stało, Kacze Piórko przystała na jej propozycję. Widocznie też zgłodniała od tego wszystkiego, jakby nie patrzeć trochę czasu spędziły w Dzikim Sadzie. Trzeba przyznać, że warto było. Wszystko wokół nich jest takie piękne! Kwiaty, zapachy, promienie słońca przygrzewające futerka! Musi się tym wszystkich nacieszyć, bo to jej ostatnia Pora Zielonych Liści, nie ma co się łudzić, że dożyje kolejnej. Nawet nie zliczy ile wiosen za nią, a jeszcze miała okazję przeżyć jedną Porę Nowych Liści na starych terenach... Szkoda tylko, że nie doczekała samodzielnego wyjścia poza Obóz i zobaczenia Wielkiej Słonej Wody...
Córka Mknącego Ptaka podniosła się prostując swoje stare kości. Następnie żwawym ruchem ruszyła w kierunku Obozu. W myślach już zastanawiała się co tu przegryźć. Pewnie i tak ostateczną decyzję podejmie jak już zobaczy, co tam dobrego dają. Podczas drogi powrotnej Lawenda jeszcze prowadziła luźną pogawędkę ze swoją córką i zgodnie z propozycją zjadły razem posiłek.

/zt :*
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nowy dzień, nowa Pora Opadających Liści również się zaczęła, raczej nie spodziewał się, że nadejdzie tak szybko, a może tylko miał wrażenie, że tak mało czasu minęło? W końcu naprawdę nie starał się jakoś bardzo istnieć ostatnim czasem, po prostu był i pomagał tak jak mógł. Próbował zbudować się ponownie mentalnie, ale ciężko było, gdy każdy od niego uciekał, a on już się bał próbować znajdować znajomych. Wyruszył więc po prostu na polowanie w poszukiwaniu jakiejś zwierzyny dla klanu, bo cóż bycie samemu jednak dawało mu trochę spokoju, ale uwielbiał szum Wichru. Pomagało mu to zostać przy zmysłach, a nie odlatywać, dlatego też zawsze wychodził z kimś na obchód granic, chyba że już naprawdę musiał pobyć sam.

mg
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Polowanie bywa żmudne i nudne, ale proszę państwa, nie dla Korzennej Woni! Kocur bardzo szybko natrafił na trop, a podążając za nim, dostrzegł w oddali... królika. I to takiego konkretnego. Chyba oczywiste jest, co zrobi z tym faktem, prawda?

Korzeń lvl: 5
S: 20 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 60
⚬ przerzuty 0/4

when this world is no more
★ the m o o n is all we'll see ★
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
≡ then everything's alright ≡
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie spodziewał się spotkać na swojej drodze od razu jakąś konkretną zdobycz, ale wręcz przeciwnie pierwsze kroki i właśnie konkretną zdobycz udało mu się odnaleźć, a było to miłym zaskoczeniem. Obniżył się na łapach, ustawił w pozycji łowieckiej sprawdzając przy tym wiatr, a następnie uspokoił oddech, by ostatecznie go wyciszyć, a następnie zaczął się zakradać. Im bliżej był tym bardziej uważał, aż ostatecznie wyskoczył z odpowiedniej odległości, by od razu trafić w kark i złamać go automatycznie o ile jego zęby spotkałyby się z futrem królika.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Los raczej rzadko kiedy nagradzał go za dzielne wypełnianie obowiązków, głównie dlatego że miał do nich raczej luźne podejście. Zdecydowanie nie pomagało odkrycie przed wieloma księżycami, że karma to była w miskach na osiedlu co najwyżej, a żadna tajemnicza moc nie działała w zależności od dobrych i złych uczynków. Teraz akurat pozostawił polowanie Bławatkowej Łące na rozległych ośnieżonych terenach (argumentując to jej białym futerkiem, idealnym do łowów w takich warunkach), samemu zamierzając przejść się na spacer po nieco przyjemniejszym leśnym krajobrazie, rozważając polowanie dopiero w drogę powrotną, albo jeśli coś samo nawinie mu się pod nos.
A nawinął mu się Jaśniejący, maszerujący między drzewami. Więc jeśli to nie był los nagradzający Oriona za olewanie obowiązków to zdecydowanie nagradzał go za samo istnienie. Wniosek ten sam, nie opłacało się być uczynnym kotem. W paru susach dogonił burego, chcąc z nim zrównać krok. Bez jakichkolwiek światłych komentarzy, błyskotliwych zaczepek i tym podobnych, bo zależało mu na tym by jakkolwiek wyczuć aktualny nastrój kocura nim się odezwie. Bo może sama obecność orientala to będzie zbyt wiele (chociaż nie żeby zamierzał wtedy wrócić do samotnego spaceru, szanujmy się).

//Płomyk!
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Humor zdecydowanie mu nie dopisuje, co może nie być jasne oceniając wyłącznie po jego powierzchowności (jak zwykle niezbyt zapraszającej do kontaktu), ale jest jak najbardziej faktem. Jaśniejący Płomień przetrawił już stratę członka rodziny, wbrew temu, co mają do powiedzenia sygnały docierające do niego ze strony umysłu, niestety zdolności zwalczania dolegliwości stricte fizycznych samą siłą woli jeszcze nie posiadł, więc obecny spacer odbywa w niechcianym towarzystwie bólu stawów. I jakby brakowało mu w życiu nieprzyjemności i nieproszonych kompanów, jakby nie minęło ledwie kilka minut od nieudanego podejścia do zwierzyny, roztaczająca się wokół biel nabiera nagle dobrze znanej, cynamonowej barwy.
Dlaczego nie pozbył się go zanim Orion przeobraził się w Azaliową Łapę?
- Na treningu widzimy się jutro - zauważa płasko. - Czego chcesz?
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Orion nie potrzebował wiele by wysnuć pierwsze wnioski (chociaż był pewien, że w tej sytuacji to każdy byłby w stanie ustalić tyle samo). Jaśniejący nie życzył sobie towarzystwa, w szczególności tego towarzystwa i próbował się go pozbyć możliwie szybko, chociaż całkiem prawdopodobne, że bez wielkich nadziei na powodzenie. Ale nieważne ile niechęci by sobą nie reprezentował w takich chwilach, ilu krzywych spojrzeń by nie posłał i ile razy wprost by nie uznał, żeby oriental spadał. Najważniejsze było, że:
A mógł zabić.
A jednak tego nie zrobił, więc były samotnik, zachęcony tak pozytywną reakcją, kwalifikował sytuację raczej jako standardowy dzień z rdzawym.
– Ależ spokojnie, mam tego świadomość. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie by widzieć się również dzisiaj, poza treningiem. – stwierdził. Pytanie w tym momencie było zbędne, bo wojownik z pewnością znalazłby wystarczającą ilość przeszkód by zbudować z nich tamę, która zawstydziłaby same bobry. – I nic nie chcę. Po prostu zadecydowałem, że dotrzymam ci towarzystwa, byś się nie kręcił sam po lesie wyglądając jak siedem nieszczęść.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości