Logo Artemidy
Syczący Dół
Kąsająca Łapa tymczasem bez skrępowania i ograniczeń hasała po terytorium klanu od kilku dobrych księżyców, za nic mając potencjalne niebezpieczeństwa – tym bardziej, że do tej pory na terenach klanu nie spotkało ją nic złego, co tylko utwierdzało ją w przekonaniu, że ma prawo czy wręcz OBOWIĄZEK, żeby szlajać się, jak tylko chciała, i poznawać lepiej te ziemie. Zachowywała czujność, oczywiście, to nie tak, że chodziła głośno i się wydzierała, czy coś podobnego; wręcz przeciwnie.
Tego dnia wyszła z obozu wcześnie rano, czując, iż potrzebuje pobyć w samotności. Oczywiście to nie było zawsze możliwe nawet na terenach klanu, na przykład gdy jakiś czas temu miała nieprzyjemność i nieszczęście natknąć się na dwa zakochane gołąbeczki, Popielny Żar i Dębowy Cień, niech ich Miejsce Gdzie Brak Gwiazd pochłonie. Teraz jednak ochłonęła, ba, zdrzemnęła się nawet na drzewie w zachodniej części Szumiącego Lasu, i nawet z ciekawością przemieszczała się po okolicy. Początkowo planowała udać się na granicę z klanem Gromu i tam poszukać ciekawego towarzystwa, ale w okolicach Syczącego Dołu złapała zapach… swojego brata, za którym podążyła lekkim krokiem.
W końcu, zauważywszy sylwetkę brata kawałek dalej, zaczęła się… skradać. Nieudolnie, bo nieudolnie: wciąż nie wiedziała, jak się poluje, więc jedynie polegała na instynkcie, który to kazał jej unieść lekko ogon ponad grzbiet i ugiąć łapy. Szła tak za bratem, stopniowo przyspieszając kroku, aż w końcu rzuciła się w bieg, żeby… skoczyć na brata od tyłu i popchnąć go na ziemię. A przynajmniej taki miała zamiar.
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szron spokojnie spacerował i eksplorował Cieniste ziemie, dopóki nie usłyszał cichego szelestu, co sprawiło iż zastrzygł uchem. Miał zamiar uskoczyć, myśląc iż to jakiś głupi dzieciak, który wymknął się z obozu na samotny trening polowania, ale po zapachu umiał ocenić iż to jego siostra - Zimno. Z tego też powodu jedynie odwrócił lekko łeb w jej stronę, dając tym samym znak iż zauważył jej obecność a następnie runął na ziemię pod ciężarem Zimna. Zmarszczył na początku lekko brwi i zrobił poważną minę, udając poruszonego.
- nigdy nie sssłyszałem aby ssiostry były takie niedobre - mruknął teatralnie i uniósł jedną z brwi. Szczerze mówiąc ucieszył się dosyć iż Zimno go tutaj znalazła. Lubił jej obecność tak samo zresztą jak rozmowy z nią na ciekawe tematy. Ostatnio trochę brakowało mu takich rodzinnych ploteczek, to znaczy niby rozmawiał z Zawieją ale brat nie miał niczego ciekawego do zaoferowania. Albo raczej niczego co mogłoby zainteresować Oszronioną Łapę.
- Zimno, czy matka uczyła cię już polowania? - spytał zaraz unosząc kącik pyska. Z tego co słyszał i widział to pozycja łowiecka siostry miała pewne... niedoskonałości, dlatego zastanawiał się iż to był błąd matki czy w ogóle jeszcze nie przerobiła polowania z burą kotka.
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby była inna, roześmiałaby się teraz – z autentyczną radością lub z triumfem. Zimno jednak była o wiele bardziej stosowana i jedynie uniosła jeden kącik pyska w górę na jego słowa.
– O, to mało słyszałeś – odparła z lekką nutką satysfakcji, dołączając do tego teatrzyku. Doskonale wiedziała, że ją zauważył – nic dziwnego, nie miała za bardzo pojęcia, co robi – ale było za późno na wycofanie się. Odsunęła się od brata i stanęła na równe łapy, by otrzepać się z ewentualnego pyłu, choćby i niewidocznego.
– Nie – odparła, krzywiąc się na pysku.
Doskonale wiedziała, skąd wynika to pytanie, a nawet jeżeli brat nie miał zamiaru z niej kpić i zapewne zaproponowałby jej pomoc w nauce, gdyby poprosiła, to i tak dotknął tam, gdzie ją bolało. Trening. Trening z Ciemną Tonią, wiecznie przedłużającą proste rzeczy, które miała już dawno opanowane… i od pewnego czasu smarkającą w mech w lecznicy, podczas gdy ona była pozostawiona sama sobie. Na początku zapowiadało się na to, że matka wyzdrowieje szybciej, teraz z kolei wyglądało na to, że faktycznie już jej stan się polepsza, ale gdyby Kąsająca Łapa wiedziała, ile to potrwa, to już dawno znalazłaby się w legowisku Płomykówkowej Gwiazdy z gorącą prośbą o zmianę mistrza. Może i tak powinna to zrobić.
– Nie jest dobrze, wiem. Ale jak matka powrróci do zdrrowia, a zapowiada się na to, że będzie to już zarraz, w końcu, to zamierzam ją o to od rrazu poprosić. To śmieszne, że w tym wieku prraktycznie nic nie umiem – parsknęła z lekką irytacją w głosie. Lekką… bo im więcej księżyców mijało, tym bardziej obojętniała. Nic już nie mogło zmienić jej opinii na temat Ciemnej Toni, przynajmniej jako o mistrzyni, a fakt, że matka nawet nie załatwiła jej nikogo na zastępstwo, dodatkowo pogłębiał jej niechęć i budził jej niesmak. – Ale nie mówmy o tym. O wiele barrdziej ciekawi mnie, co u ciebie, brraciszku.
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiedy Zimno podniosła się i wstała, Szron zrobił podobnie. Otrzepał jeszcze troszkę futro z pyłu i ziemi a następnie usiadł przed siostrą, przybierając już poważniejszą minę. O treningu z Ciemną Tonią już słyszał wiele. Przeważnie słyszał o nim same negatywne opinie i nawet postanowił sobie gdzieś kiedyś złapać matkę i pomówić z nią na temat treningu. Nie żeby wtrącał się pomiędzy matkę i siostrę, ale chciał tą pierwszą po prostu trochę sprawdzić. Kiedy Zimno odparła iż polować również nie umie, bury pokręcił tylko lekko głową i cicho westchnął. Niby Ciemna Toń nie ubzdurała sobie choroby ale w takim wypadku powinna załatwić jakieś zastępstwo lub kogoś kto przygotowałaby Kąsającą Łapę do wojowniczego życia.
- Powinna zaplanować ci chociaż zasstępczego missstrza, albo powiadomić Płomykówkową Gwiazdę o ssswojej chorobie. Jeśli chcesz to mogę opowiedzieć ci coś o polowaniu - odparł. U niego nigdy nie było podobnego problemu i chyba nie zdarzyło się aby Wirek nie przyszedł na jakiś trening.
- Ukończyłem trening. Prócz tego zaobsserwowałem kilka niepokojących rzeczy w klanie, albo raczej interessujących - stwierdził wzruszając barkami. Na pewno miał w planach poruszyć sprawę Zawieruchy i Jasnej Kropli ale zauważył jeszcze coś prócz tego. Chciał jednak wpierw poczekać na odpowiedź Zimna.
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Owszem, powinna. Powiem jej to zrresztą, bo to śmieszne. I barrdzo doceniam oferrtę, Szrronie, ale chyba po prrostu poczekam. Przestało mi się spieszyć do zdobywania wiedzy i umiejętności; matka wie, jak zabić ambicje terrminatorra – odparła, przy czym lekko wzruszyła barkami. Przysiadła naprzeciwko brata, a jej ogon owinął się wokół jej łap, gdy kocica rozejrzała się krótko po okolicy, jakby sprawdzała, czy na pewno są tu sami i czy nic nie czyha za drzewem, by wrócić w końcu wzrokiem do pyska burego terminatora.
– No prrroszę! – wymruczała z zadowoleniem. Tak, ta wieść zdecydowanie ją pocieszała. Co prawda miała wrażenie, że jednak Zawierucha będzie pierwszy, ale chyba jednak Płomykówkowa Gwiazda nie spieszyła się z jego treningiem tak bardzo, jak z nauczaniem Topniejącego Lodu… ale i tak zawsze obstawiała, że Szron, Zawierucha i Chłód zostaną wojownikami jako pierwsi z miotu. Tego ostatniego już nie było w klanie, ale może jeszcze ci pierwsi mieli szansę mieć ceremonię w tym samym czasie. – Świetnie. Zamierzasz poprrosić Płomykówkową Gwiazdę o jakieś konkrretne imię wojownicze? – zapytała z zainteresowaniem. – O? – podchwyciła temat, strzygąc uszami. Kąsająca Łapa uwielbiała wszelkie ploteczki, lubiła wiedzieć, co się dzieje, a to brzmiało intrygująco.
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Masz rację, to wszystko jest co najmniej śmieszne - mruknął tylko krótko, poruszając końcówką ogona. Miał nadzieję, iż za jakiś czas Zimno odzyska zapał do nauki. Może po zamianie mistrza, a może Ciemna Toń ogarnie się trochę i w końcu należycie poprowadzi trening siostry oszronionego księcia? Nic bardziej mylnego. Prędzej dojdzie do zmiany niż rodzicielka burasa w końcu zrobi coś na poważnie.
- Jeszcze księżyc temu nie przypuszczałbym iż ssskończę trening jako pierwszy z naszego rodzeństwa, ale Wirujące Pióro wyjątkowo się possstarał i trenowaliśmy więcej niż zazwyczaj. Teraz pozossstaje mi czekać do ceremonii - mruknął, widocznie zadowolony. W końcu miał dobre relacje ze swoim mistrzem. Wirek obiecał, że pomoże mu skończyć trening szybko i dotrzymał słowa czym sporo zyskał w oczach Szrona. Muszą jeszcze kiedyś pójść na jakieś pogaduchy.
- Possstanowiłem iż zossstawię to w jej łapach. Prawda jesst taka, że jakiś czass temu bym tego nie zrobił i z pewnością podszedłbym z propozycją, ale teraz chyba nie ma takiej potrzeby. - To prawda, jakiś czas temu Szron sceptycznie podchodził do Płomykówki i zastanawiało go czy kocica była dobrym wyborem na przywódcę. Miał tak samo wątpliwości co do imion, bo taka Sowiooka to mu akurat nie podeszła. Zdecydowanie lepszy byłby Sowi Szpon czy Sowiopióra. Po jakimś czasie jednaj uznał, iż przywódczyni ma większy staż oraz doświadczenie, toteż spróbuje powierzyć jej wymyślenie dla niego imienia. Spojrzał następnie na siostrę i zaczął wymieniać różne nowinki klanowe. Te najciekawsze postanowił jednak zostawić na następny raz, co aby userka miała pomysł co poruszyć w kolejnej sesji. Ogólnie Szron posiedział tam jeszcze trochę a następnie postanowił wrócić do obozu wraz Zimnem jeśli ta chciała, a jeśli nie no to samotnie.

---

Oszroniona Łapa zwany już teraz Oszronionym Szczytem ostatnimi czasy przyzwyczajał się do nowych obowiązków oraz sumiennie je wypełniał, wiedział iż nie jest już terminatorem a pełnoprawnym wojownikiem Klanu Cienia, więc ma przewagę nad na przykład pomiotami Modliszki, które albo niestety powymierały albo nadal noszą terminatorskie imię chociaż są od niego starsze. Z nowym imieniem szły w parze też inne rzeczy, takie jak pilnowanie terminatorów, doglądanie czy nakarmili starszyznę oraz kocięta przed sobą oraz oczywiście najważniejsze czyli trening Lwiej Łapy. Szron miał po kocicę przyjść... kiedyś. Nie powiedział jej dokładnie kiedy, bo po co? Miała być gotowa na trening w każdej chwili, a nie żaby Szron miał dodatkowo mówić jej o której ma przyjść do Wstężykowego Gaju. Dzisiejszego dnia, wojownik wybrał się na samotną przechadzkę po terenach. Może to patrol, może zwykła przechadzka, zależy co postanowi. Przechadzał się jak zwykle obok Syczącego Dołu i układał w swojej głowie plan treningu oraz inne rzeczy, które wiedział jedynie on sam.
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Ja w ciebie nie wątpiłam, chociaż podejrzewam, że Zawierrucha będzie przysięgał rrazem z tobą… Chłód także powinien – mruknęła w odpowiedzi. Choć nie była z czarnofutrym bratem bardzo blisko, a przynajmniej nie tak, jak z pozostałymi (za wyjątkiem Kry i Zawiei), to jednak był jednym z nich i za nim tęskniła. Spędzili jeszcze jakiś czas dalej, jednak Zimno później udała się na dalszy spacer, zamiast wracać wspólnie z Oszronioną wtedy Łapą do obozu.

---

Tym razem Zimno nie złapała zapachu brata, nie podążała za nim, nie skradała się w jego kierunku. Zamiast tego… siedziała wysoko wśród gałęzi jednego z drzew niedaleko, nie robiąc nic konkretnego. Obserwowała okolicę i leniwie czyściła sobie futro, siedząc na gałęzi niczym sowa, gdy w dole przyuważyła znajomą burą sylwetkę. Przez chwilę rozważała, czy znowu brata nie zaskoczyć, ale w końcu jedynie zawołała z drzewa:
– Szrron! – Nie dodawała nic więcej, jednak ruszyła w kierunku pnia, by zacząć schodzić w dół w stronę ziemi. Gdy już znalazła się na dole, otrzepała się lekko i pokonała dzielącą ich odległość. – Oszrroniony Szczycie – odezwała się, nieco satyrycznie machając w jego stronę łapką i kiwając głęboko łapą. W końcu miała do czynienia z poważnym wojownikiem, będąc jedynie marną terminatorką, czyż nie?
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Gdy ktoś w tej chwili przechodził, jedyne co mógł dostrzec do kuperek Ciepłej Łapy, wystający z krzaczka, w którym znajdowała się cała reszta kotki. Ogon terminatorki trzymany był wysoko i co jakiś czas wykonywał energiczne ruchy, by znów zastygnąć, a po chwili ponownie się poruszyć. Słychać było chichot i ciche słówka, które Ciepła najwyraźniej mówiła do siebie. Co ciekawego tam znalazła? Otóż mrówki! Tak MRÓWKI! Małe stworzona miały tam swój ruj i właśnie zanosiły do niego swoje skarby! Córka Wiewióra uniosła łapą jedną z gałązek, by przypadkiem nie przeszkodziła mróweczką w podróży.
- No szybciutko, szybciutko! Bo zaraz zmykać muszę - zachichotała unosząc gałązkę jeszcze wyżej, choć nie było to aż tak potrzebne.

[size=67]/Ostra
[Obrazek: d363wre-d1cf43cc-ca2c-4239-8404-737122d6...d5Qejp3OdY]
Śmiej się – niech reszta świata
zastanawia się dlaczego ♥
LVL 2 60 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dowiadując się, że jej siostra Ciepła wróciła do domu, Ostra nie za bardzo się ucieszyła, zwłaszcza po ceremonii gdzie kręciła się wokół swojego mentora. Na samą myśl o tym miała nieprzyjemne ciarki. Nie lubiła Topniejącego. Czemu? Bo się zachowywał jak buc i z jakiegoś powodu on jej wręcz nienawidzi a nie raczy nawet powiedzieć czemu. Zasrany władca świata phi! Przechodząc, wojowniczka zauważyła właśnie znajome rude futro, które kucało przy ziemi. Podeszła bliżej i zauważyła, że Ciepła trzyma gałąź dla... mrówek by swobodnie sobie szły dalej. Poczuła lekkie zrzenowanie widząc co kotka w jej wieku wyczynia. Czy naprawdę nie dorosła? Rozumiała, że jako kociak mogła sobie coś takiego robić bo Ostra też się wydurniała ale, że nadal to robi? Oczywiście Ostra też ma jakieś hobby po lubi różne pierdółki zbierać ale nie zachowuje się przy tym jak kociak, zwłaszcza w obozie. Wzdychnęła ciężko widząc to wszystko.
- Siostro... Co ty robisz? - spytała by się upewnić w przekonaniu, że to jest kolejna zabawa Ciepłej Łapy.
/srry że dopiero teraz
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Właśnie odbywał swój standardowy, samotny patrol, wzdłuż granic z gromem. Nie żeby jakoś uważał ten klan za taki, co to może im zaszkodzić, no chyba że wiecznie zmieniającą się tam u nich władzą, ale dość często przebywał na tej konkretnej granicy. Czemu? Tego nie wiedział nawet on. Ot, wyszedł z obozu, zapolował chwilę, póki nie zrobiło się niebywale gorąco, a teraz, gdy słońce już przekroczyło najwyższy punkt i było całkiem gorąco, usiadł sobie w cieniu, pod jakimś krzewem, niedaleko syczącego dołu, zerkając nieufnie w tamtą stronę. Jego długie futro niezbyt pomagało w taką pogodę jak ta, która, jak co roku, w Porę Zielonych Liści, radośnie dawała z siebie wszystko, by spalić go na wiór przy każdej możliwej, nadarzającej się okazji. I, najpewniej nie tylko jego, ale równocześnie każdego innego kota, z trochę dłuższym niż krótkie futrem. Doprawdy, czy matka natura nie mogła sprawić, by koty w porę nagich drzew miały długie futra, a w porę zielonych krótkie? Czy to było dla niej takie ciężkie do wymyślenia, że musiał to dla niej zrobić cienisty wojownik?
Wsunął się nieco bardziej w cień, ignorując to, że jakaś gałązka zaczęła mu się haniebnie wbijać w grzbiet, po czym zmrużył nieco oczy, uważnie obserwując teren i nasłuchując, w razie jakby albo jakiś wąż się nim zainteresował bardziej, albo gdyby jakiś kot tędy przechodził. Czy to gromowy, czy cienisty, bo od granicy nie było tutaj daleko, i jakby jakiś gromiak się napatoczył o krok za daleko, to Wirek chętnie by mu nakopał, o.

[Chłodna Łapa~]
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyszedłem z obozu ze Zwichrzonym Ogonem, lecz z każdym uderzeniem serca zostawiałem go coraz bardziej w tyle. To, że nie mogłem wyjść sam z obozu jak normalny, dorosły kot, było chore. Jakby nagle i niespodziewanie każdy poniżej czterdziestego księżyca życia był głupim i nieporadnym kociakiem, którego trzeba prowadzić za łapę. Krogulczy Szpon nawet nie zdążyła otrzymać daru dziewięciu żyć od Gwiezdnych, a już się panoszy i wprowadziła jakieś głupkowate zasady. A co będzie dalej! Chyba pozostało jedynie czekać, aż ktoś lepszy zajmie jej miejsce. Wcale nie myślałem tu o sobie.
Na szczęście ten śmieszny zakaz udawało mi się jakoś omijać i mieć chwilę dla siebie na klanowych terenach. Wystarczyło, że umawiałem się na spacerek - lub też patrol, jeśli ktoś zapyta - ze starszym od siebie wojownikiem, lecz później nieco się rozchodziliśmy. Czepiać nikt się nie powinien, a ja miałem spokój, chwilę na przemyślenie tego... Wszystkiego. Śmierć siostry i ojca naprawdę mną wstrząsnęła. Na ich pogrzebie po raz pierwszy okazałem tyle słabości. I choć pierwszy szok minął i mogłoby się wydawać, że moje życie wróciło do normy, to nie do końca tak było. Nakładałem maskę, by nikt nie myślał, że jestem słaby, lecz w środku cały czas to przeżywałem. Olchowy Szept był zbyt silny na taką śmierć.
Pogrążony w myślach dotarłem nad Syczący Dół, gdzie się zatrzymałem i wyciągnąłem szyję, patrząc podejrzliwie w dół. Gdy jednak wydało mi się, że słyszę poruszenie, natychmiast się wycofałem. Nie miałem zamiaru zostać pożarty przez żmije czy coś. Po chwili dostrzegłem chowającego się nieopodal w cieniu Wirujące Pióro. Nieco oddaliłem się od niebezpiecznego miejsca i krzyknąłem mu na przywitanie, jednak nic więcej. Nie wiedziałem, czy miał ochotę na pogawędki, czy nie, a że sam też nie miałem wyśmienitego nastroju, to nie podchodziłem. Znów na chwilę zatopiłem się w odmętach swych myśli.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sam Puchacz, ponieważ nie miał co robić, niż tylko leżeć i odpoczywać i ładnie pachnieć (albo raczej nie, bo w jego futrze było tyle śmieci, że może już coś nawet zaczęło gnić), więc zauważył Chłodną Łapę już wcześniej i zwrócił na niego swoje złociste spojrzenie jak przechodził obok.
Według niego słowa jego matki o tym, iż z obozu nie mogą samodzielnie wychodzić koty poniżej 40 księżyca również były głupie, uważał to za totalne wymysły. Co to niby znaczyło, że poniżej tego wieku koty są jakieś głupsze? Nie potrafiące myśleć racjonalnie? Że to niby przychodzi z wiekiem? Jakoś nie zauważył po większości kotów, bo choćby, taki Olchowy Szept, który zmarł, na pewno nie był młodszy od niego, taka Płomykówka, która radośnie straciła wszystkie życia - również nie była najmłodsza i na pewno spokojnie miała 40 księżyców. Dlatego też, mimo iż orientował się w tym, ile miot Olchowego Szeptu ma mniej więcej księżyców, bo mimo wszystko szkolił z niego dwójkę wojowników, to niespecjalnie miał zamiar zareagować, zapytać gdzie się szlaja, bo miał to w nosie. Może wyszedł z jakimś wojownikiem, a potem się rozdzielili, może wymknął się z obozu, by samemu się przejść - nie Wirka interes. To były słowa jego matki, nie jego, on był tylko szarym wojownikiem i, mimo że miał pilnować porządku w obozie, to cóż, nie miał zamiaru naskakiwać na każdego jednego wojownika, który nie spełnia wymagań wychodzenia z obozu - głupota.
Dlatego też, co jakiś czas zerkał w stronę czarnego kocura, strzygąc delikatnie uszami, szczególnie gdy nachylił się on nad syczącym dołem, jakby zastanawiał się, czy radośnie tam wskoczyć, czy może jednak nie, ale się rozmyślił.
Gdy zaś syn Ciemnej Toni dostrzegł go, i przywitał się, Puchacz zrobił to samo. Jednak, nie był by sobą, gdyby nie zagadał i, od razu niemal, rzucił radosnym żartem.
- Jeśli myślałeś by do nich wskoczyć i się z nimi pobawić, to nie polecam. Niegdyś widziałem, jak prawie pożarły Topniejącego Loda - rzucił, z całkowicie poważną miną, tylko z delikatnym wygięciem kącików pyska w uśmiechu. Jednak tak naprawdę absolutnie nie mówił prawdy, chociaż, bardzo chętnie by zobaczył, jak niebieski tam wpada i zostaje otoczony przez węże. Chyba musi to kiedyś zaaranżować...
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nieco się zdziwiłem, gdy Wirujące Pióro postanowił nie kończyć na zwykłym przywitaniu i do mnie zagadał. Znaczy, nie uważałem rozmów między kotami za coś zaskakującego i niespotykanego, ale jakoś tak... Po prostu się tego nie spodziewałem, no. Nie znałem za dobrze starszego ode mnie wojownika, nie miałem pojęcia, jaki on jest, ale wystarczyły te dwa zdania, bym stwierdził, że chyba się dogadamy. Nieco starszawy, że tak powiem, a kija pod ogonkiem? Ani śladu. Wiele kotów z mojego otoczenia mogłoby się od niego uczyć. Do tego zażartował sobie z mojego, pożal się Gwiezdny Klanie, mistrza! Genialnie. Szkoda, że doskonale wiedziałem, że Topniejący Lód nie zbliżyłby się do tego miejsca na jakkolwiek niebezpieczną odległość. A jeśli faktycznie taka sytuacja miałaby miejsce, to wątpiłem, by ktokolwiek - no może poza mną - przeżyłby taką zabawę.
- Oj tak, marzyłem o tym odkąd pamiętam. Szkoda, że tak odciągasz mnie od tego pomysłu. - odrzuciłem z uśmiechem. Kimże bym był, gdybym odpowiedział w inny sposób. - Rozumiem, że skoro prawie go pożarły, to w końcu zdecydowałeś się pomóc koledze, tak? - dodałem, niemalże z udawaną dezaprobatą w głosie. No jak to tak pomagać takiemu gburowi.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wirek, cóż, nie był co prawda specjalnie towarzyskim typem, bo większość dnia raczej spędzał we własnym towarzystwie. Wszelkie bliskie mu koty raczej rozpływały się w powietrzu, a nie należał do kotów, które robią sobie przyjaciół z każdego, kogo spotkają - na to trzeba sobie było zasłużyć, o. Zresztą, lubił własne towarzystwo. Był typem samotnika, często zwyczajnie wybywał z obozu, zwiedzał sobie trochę, chadzał po terenach niczyich i czasami zdarzało mu się wracać do obozu po paru dniach. A, skoro nie miał bliskich sobie kotów, a czasami nawet brakowało mu zajęcia w formie trenowania kogoś to zazwyczaj nikt nie widział różnicy i klan jakoś niespecjalnie orientował się w tym, czy wyszedł znów na patrol, czy nie ma go od kilku dni. Ale nigdy nie miał problemu z zagadaniem, jeśli ktoś go mijał, czy coś. Dlatego też, gdy syn Olchowego Szeptu zatrzymał się przy syczącym dole, a potem odwrócił się w jego stronę i się przywitał, Puchacz nie miał oporów, żeby zatrzymać go na moment i zagadać, a przy okazji poobrażać i poobgadywać jego ulubionego kota! Jaka szkoda, że nie zorientował się, iż czarny kocur przed nim był jego terminatorem, bo i nie orientował się kto kogo szkolił, bo i niespecjalnie słuchał tych wszystkich mianowań. Raczej rzadko go dotyczyły, przynajmniej za czasów Węża i Płomykówki, ale kto wie, może tym razem, jak już Krogulcza Gwiazda wróci z mianowania na przywódcę, to będzie go to dotyczyło troszkę częściej?
Uśmiechnął się, słysząc odpowiedź kocura, bo usatysfakcjonowała go. W takim sensie, że kocur nie należał do tych burkliwych, co to się oburzają na każdy rodzaj żartu, czy nie śmieszy ich dosłownie nic, bo wielki kij w tyłku zablokował im możliwość odczuwania radości.
- Wiesz, ja ci nie bronię tam wskakiwać - odparł, wzruszając delikatnie barkami. - Tylko nie polecam. Zresztą, jakby cię tam pożarły, to jako świadek, który nie udzielił pomocy dostatecznie szybko mogłoby być ze mną krucho - rzucił, wyszczerzając się w swoim standardowym, radosnym uśmieszku, delikatnie poruszając ogonem i zezując w stronę dołu, z którego dobiegło radosne syczenie, jakby węże bardzo chętnie przywitałyby smaczny kąsek, czy coś.
- Oczywiście - odparł na pytanie o pomoc, z jakże poważną miną, po czym wyszczerzył się wesoło. - Wepchnąłem go tam z powrotem, gdy już udało mu się wydostać na górę. - On pomagający Topniejącemu w inny sposób raczej nie miało racji bytu, ha.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy Wirujące Pióro mówił, na moim pysku cały czas błądził nieznaczny, nieco nonszalancki uśmieszek. Podobało mi się, że cały czas brnął dalej w tę rozmowę, nie poważniał, mogliśmy sobie spokojnie pożartować. Mało było kotów, z którymi mogłem w taki właśnie sposób rozmawiać - żartobliwy i nasycony ironią - a właśnie tego teraz potrzebowałem. Czasem zasłaniałem swoje prawdziwe emocje maską takiego, a nie innego kocura. W tym okresie, po śmierci ojca i siostry, musiałem odreagowywać w ten, a nie inny sposób. Nie lubiłem okazywać słabości, i tak uważałem za ośmieszające moje zachowanie na pogrzebie, ale zwyczajnie nie spodziewałem się czegoś takiego, dobra. Mogłem się usprawiedliwiać, lecz nie miałem zamiaru powtarzać tego nigdy więcej. Choćby nagle wybili mi wszystkich braci.
- Mi byś nie udzielił pomocy? - zapytałem z udawanym oburzeniem, cały czas jednak się przy tym uśmiechając. - Myślę, że gdyby ktoś taki, jak ja potrzebował wyciągania z dołu pełnego węży, to niemal z radością byś się tam rzucił. - zaśmiałem się poruszając przy tym lekko barkami. Podążyłem za spojrzeniem wojownika i skupiłem się na Syczącym Dole oraz dźwiękach z niego się wydobywających. Tak, skok w dół to było moje największe marzenie.
- Naprawdę? - spytałem wielce zdziwiony, mało się przy tym nie zaśmiewając. Rany, jak dobrze, że znalazłem kota, który uwielbiał Topniejącego równie mocno, co ja! Od razu jakoś tak lepiej się gada! - Trzeba było mnie zawołać, chętnie bym ci w tym pomógł. - zadeklarowałem i również błysnąłem białymi ząbkami w uśmiechu. Jak coś to na przyszłość powinien już wiedzieć, gdzie się zgłaszać.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości