Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
Nawet jeśli Babie Lato miewał problemy z dogonieniem ciężko rannych stworzeń, tropienie szło mu wręcz doskonale. Ślady na które trafił wciąż prowadziły go jasnym, prostym szlakiem prosto do jastrzębia.
Ptak siedział na ziemi, trudno było nawet stwierdzić, czy był przytomny, czy może utrata krwi zdążyła na niego zadziałać. Z pewnością nie dostrzegł, że ktoś się do niego zbliża. Wyglądało to na idealny moment, by się do niego podkraść i ostatecznie to wszystko zakończyć.
Jastrząb: S: 9(18) | Zr: 6(12) | Sz: 6(12) | Zm: 4(8) | HP: 7/60 | W:34/60
spadek hp do 1/4, statystyki spadają o połowę
spadek wytrzymałości do ⅔, od następnej rundy spadek celności o 1
> rana 0. stopnia: zadrapanie na skrzydle
> rana 0. stopnia: płytkie ugryzienie na nodze
> rana 0. stopnia: wyrwane pióro
> rana 0. stopnia: wyrwane pióro z ogona
> rana 1. stopnia: rana na boku (-1HP do końca walki)
> rana 2. stopnia: głębokie zadrapanie na plecach (w pierwszej kolejce -3HP, w kolejnych po -2HP)
> rana 0. stopnia: płytkie ugryzienie na skrzydle
Sen: lvl: 5 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 12/80| W:46/60
spadek hp do 1/4, od następnej rundy statystyki spadają o połowę
> rana 0. stopnia: zadrapanie na grzbiecie
> rana 2. stopnia: głęboka rana na lewym boku (w pierwszej kolejce -3HP, w kolejnych po -2HP)
> rana 2. stopnia: rozcięcie na barku (-1 HP do końca walki), infekcja
> rana 0. stopnia: zadrapanie na łapie
> rana 2. stopnia: oderwana większość lewego ucha (w pierwszej kolejce -5HP, w kolejnych po -3HP)
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Trop był coraz świeższy, jakby nie tylko utrzymywał tempo ptaka, ale jeszcze go doganiał. Zignorował ból, zignorował zdrowy rozsądek – w końcu łaził sam po terenie Cienia – skupiając się tylko i wyłącznie na krwistym śladzie na ściółce. I wreszcie jest. Bury zatrzymał się i przypadł do ziemi, kiedy między drzewami wypatrzył ptasią sylwetkę. Wokół unosił się odór krwi, ale chyba jeszcze nie zdążyła zwabić nikogo, i niczego, innego. Ugiął łapy i zaczął się skradać, od tyłu, raz po raz zatrzymując się za pniami drzew. Jastrząb wyglądał żałośnie i kocur nie był pewien czy w ogóle miałby siłę się bronić, ale nie zamierzał ryzykować kolejnej ucieczki. Trzeciej.
W ten sposób planował się zbliżyć do ptaka i chwycić go prosto za kark, dobijając na miejscu. Jeśli wszystko dobrze pójdzie. Musiało dobrze pójść.
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
Tym razem wszystko poszło tak, jak powinno. Jastrząb zdążył tylko spojrzeć w stronę Babiego Lata nieprzytomnym wzrokiem - jednak w żaden sposób nie był w stanie zmienić tego, co miało nadejść. Kocur wbił swoje kły w kark drapieżnika wystarczająco mocno, by ten opadł bezwładnie pod jego uciskiem. W lesie znów zapanował spokój - a przynajmniej tak było dokładnie w tym punkcie.
+ 35 exp dla Babiego Lata
+ 100 exp dla Sennej Mary
+ 40 exp dla Dębowej Korony :(
> rana 0. stopnia: zadrapanie na skrzydle
> rana 0. stopnia: płytkie ugryzienie na nodze
> rana 0. stopnia: wyrwane pióro
> rana 0. stopnia: wyrwane pióro z ogona
> rana 1. stopnia: rana na boku (-1HP do końca walki)
> rana 2. stopnia: głębokie zadrapanie na plecach (w pierwszej kolejce -3HP, w kolejnych po -2HP)
> rana 0. stopnia: płytkie ugryzienie na skrzydle
Sen: lvl: 5 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 12/80| W:46/60
spadek hp do 1/4, od następnej rundy statystyki spadają o połowę
> rana 0. stopnia: zadrapanie na grzbiecie
> rana 2. stopnia: głęboka rana na lewym boku (w pierwszej kolejce -3HP, w kolejnych po -2HP)
> rana 2. stopnia: rozcięcie na barku (-1 HP do końca walki), infekcja
> rana 0. stopnia: zadrapanie na łapie
> rana 2. stopnia: oderwana większość lewego ucha (w pierwszej kolejce -5HP, w kolejnych po -3HP)
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Wreszcie! Odetchnął z ulgą i rozluźnił uścisk szczęk, pozwalając jastrzębowi upaść na ziemię. Jeszcze przez chwilę wpatrywał się w niewidzące, pomarańczowe oko, pokrwawione pióra i sączącą się z ran posokę. Dobił. Wreszcie. Chociaż coś mu wyszło. Jednak nie był tak kompletnie bezużyteczny.
Nie byłby w stanie powiedzieć ile czasu tak stał, wpatrując się w ptaka jak zahipnotyzowany. Dopiero mocniejszy podmuch wiatru, czeszący mu sierść na karku pod włos, wyciągnął go z własnej głowy. Bury potrząsnął łbem. Ta kotka i ten kot, leżący na ziemi. Nawrócił i prędkim kłusem ruszył po własnym śladzie z powrotem w ich stronę. Po chwili przyspieszył, przypominając sobie jak źle tamta kotka wyglądała. Jastrząb znowu został sam.
Wypadł na oryginalne miejsce walki, jako jedyny bez większych obrażeń. Powinno go to cieszyć, ale nie cieszyło.
— Trzeba zatamować tę krew. — Rzucił do kotki, już w połowie drogi do najbliższego drzewa żeby zerwać z niego płat mchu. — Za mocno krwawisz. Ktoś od was będzie w stanie was znaleźć?
Oderwał mech jednym szarpnięciem i podszedł do szarej. Ona też straciła ucho. Naprawdę? Naprawdę? Jakie były na to szanse?
— Połóż sobie na tym głowę – ucho – i przyciśnij mocno. — Rzucił mech obok jej przednich łap, utrzymując pół kroku odległości. I kiedy tak stał, czekając na to, czy zamierza się kłócić czy nie, wydawało mu się, że chyba już kiedyś ją widział. W nieco lepszych okolicznościach. Zerknął na kocura obok niej, ale on wyglądał znacznie lepiej. Nawet stąd widział że kot oddychał, ale nie reagował na nic. Stracił przytomność? Przynajmniej nie krwawił... — Czy ja ciebie kiedyś nie widziałem? — Spytał jeszcze, podchodząc do kolejnego drzewa. Ta rana na boku też krwawiła dość znacznie. Nie tak mocno jak ucho, ale wyglądała nieciekawie.
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
Sen: lvl: 5 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 12/80| W:46/60
spadek hp do 1/4, od następnej rundy statystyki spadają o połowę
> rana 0. stopnia: zadrapanie na grzbiecie
> rana 2. stopnia: głęboka rana na lewym boku (w pierwszej kolejce -3HP, w kolejnych po -2HP)
> rana 2. stopnia: rozcięcie na barku (-1 HP do końca walki), infekcja
> rana 0. stopnia: zadrapanie na łapie
> rana 2. stopnia: oderwana większość lewego ucha (w pierwszej kolejce -5HP, w kolejnych po -3HP)
Czekała.
Na to, by Dąb w końcu się obudził. Kocur oddychał, więc raczej to nie było nic poważnego. Oby.
Na powrót samotnika i niezamordowania go od razu. Westchnęła przeciągle, by potem wypuścić powietrze ze świstem. Cholerne rany, cholerny jastrząb. Obserwowała okolicę, mając nadzieję, że niedługo przyjdzie patrol. Powinien przyjść... Była w końcu ta pora. Po dłuższej chwili zaszeleściły liście i z krzaków wyskoczył ten sam samotnik, który rzucił się w wir walki. Nie odzywała się, lecz obserwowała go uważnie. Szumiało jej w głowie i tak cholernie bolało. Nie mogła ruszyć jednym uchem, nie czuła go w ogóle. Przymknęła na chwilę oczy, po czym je otworzyła, by odezwać się ochryple:
- Tak, niedługo będzie tu patrol - odchrząknęła. Powinien być, dodała w myślach. Wciąż nie spuszczała zielonych oczu z samotnika. Nie wydawał się zagrożeniem, nie na ten moment. Wydawało jej się, że spotkała go. Na pewno, a jedynym samotnikiem, z którym rozmawiała, był...
Z natłoku myśli wyrwały ją jego słowa, zerknęła pod łapy. Mech. Z wahaniem położyła się, przyciskając ucho do mchu. Wciąż jednak jednym okiem patrzyła na starego kocura. Kolejne pytanie.
- Mhm - mruknęła. - Miło cię widzieć Babci Leto. Dziękuję za ratunek - burknęła ostatnie zdanie, przenosząc wzrok na Dęba. Gdzie ten cholerny patrol? - Powinieneś iść, jeśli przyjdzie patrol, mogą nie powitać cię z otwartymi łapami... Bardziej z pazurami. - odparła.
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Jeżeli będzie tu patrol to bardzo dobrze, lepiej dla niego. To znaczy – wcale lepiej, bo nasłuchał się wystarczająco o konsekwencjach przekraczania granicy, ale znaczyłoby tyle, że mógłby spokojnie wrócić do Trawy zamiast pilnować czy ta dwójka się nie wykrwawia. Ktoś powinien ich odeskortować w bezpieczne miejsce, do tego klanowego medyka. Babie Lato, nawet gdyby chciał i miał zezwolenie na składanie kotki tutaj i teraz, nie miał czym.
Zerwał kolejny kawałek mchu z drzewa i zawrócił w stronę walczących. Z niemałym zadowoleniem odnotował, że szara faktycznie go posłuchała i przycisnęła łeb do mchu.
— Ciebie również. — Odpowiedział miękko. Więc miał rację, widzieli się wcześniej... kiedy to musiało być? Dawno, dawno temu... — Szło wam całkiem nieźle, nie masz za co dziękować. Nie pobij mnie teraz. — Dodał, delikatnie odkładając kolejną gąbczastą roślinkę na jej bok. Na tyle na ile się dało, w każdym razie. Lekko przycisnął do krwawiącego miejsca. — Jastrząb nie żyje, nikomu już nie zagrozi... wybacz, nie pamiętam twojego imienia. Tyle znajomych mam w waszym klanie. — Uniósł kąciki pyszczka do góry, rzucając kontrolnym spojrzeniem na w większości białego kocura obok.
— Tsk tsk, tak witacie ratujących w klanie Cienia? — Parsknął cicho, kręcąc głową z rozbawieniem. — Jeśli jesteś pewna że nic was tu nie zje, mogę iść. Niekoniecznie zależy mi na spotkaniu z waszym patrolem, i tak nie powinno mnie tu być.
Miała ochotę zwymiotować, słabo się czuła. Nie był na to jednak czas. Patrol był blisko, czuła to.
- Haaa... Gdybym miała siłę... - powiedziała z przekąsem. - Senna Mara - przypomniała się. Przełknęła ślinę. - Dziękuję w imieniu klanu. I tak... Lepiej byś poszedł, pamiętaj jednak, że... Jestem ci dłużna. - powiedziała z trudem. Dziwnej się czuła. Tak o jednego dnia zostaje prawie pokonana przez jastrzębia, pomaga jej samotnik i nagle jest dłużna. Cholera.
Gdy kocur poszedł, chwilę później zjawił się patrol, który pomógł przenieść Dębowa Koronę i Sen do obozu. W międzyczasie kotka straciła przytomność, przez co nie wie, że później Dąb oddalił się samotnie nad Księżycowe Jezioro.