wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Wywróciła oczami kiedy usłyszała żart cynamonowego pointa. Oczywiście, jak mogła spodziewać się że ten będzie w jakikolwiek sposób poważny? Chociaż tym razem musiała przyznać, że ona sama podstawiła się pod ten żart gadając o lataniu i skrzydłach, więc tym razem mu odpuści morały, których i tak by pewnie nie posłuchał. Gorzej niż kociak, bo starszy. Dużo starszy.
-Zdecydowanie bym nie poleciła -odparła, przypominając sobie ten tragiczny lot. Dopóki by nie była całkowicie do tego zmuszona wolałaby go nie powtarzać- Rozrywek to tam wielkich nie ma jeśli nikt cię nie odwiedzi -zwłaszcza kiedy w okolicy jest Lśniąca Sadzawka dodała jeszcze w myślach.
Czarno-biała wojowniczka mrugnęła kilka razy, trawiąc informację, którą właśnie usłyszała z pyska Oriona. On… dołączać do Klanu Wichru? W ogóle do jakiegokolwiek Klanu? Jakoś nie potrafiła sobie tego wyobrazić. W dodatku nie potrafiła sobie wyobrazić z jakiego w ogóle powodu ten nagle chciałby do nich dołączać.
-A to dlaczego? Co stoi za tą decyzją? -zmarszczyła brwi i zmrużyła oczy jakby chciała normalnie prześwietlić jego duszę i umysł samym spojrzeniem. Miała jakieś dziwne przeczucie, że to nie jest jakiś zwyczajny powód jak na przykład chęć należenia do grupy czy chęć stabilniejszego życia. On tam z tyłu głowy miał coś innego, była tego prawie pewna.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Spodziewał się takiej reakcji, bo jakkolwiek wciąż nie rozumiał tego na etapie fundamentalnym, tak właśnie działał wszechświat. Cynamonowy point nie wiedział tylko po co w takim razie Jodła pchała łapę między pręty. Nie spodziewała się, że zostanie ugryziona? No bez przesady, głupia nie była, nie podstawiałaby się tak, żeby potem się szczerze dziwić konsekwencjom.
– Och, to wielka szkoda. – westchnął dramatycznie, chociaż w przestworza się wybierać nie zamierzał. Na niebie było już dość tłoczno wśród gwiazd, a tutaj wiadomo, był najjaśniejszą z gwiazd. – To zanudzić się na śmierć idzie. – skwitował, jeszcze bardziej utwierdzając się w swoim przekonaniu.
Jodła dość długo przyswajała wieści o chęci dołączenia. Albo raczej moment zajęło nim rzeczywiście do niej dotarło co usłyszała, a gdy już zaskoczyło w główce – nadeszła podejrzliwość. Tak to można było chyba określić. Nie miał nic na sumieniu, duszę miał krystalicznie czystą, więc żadne prześwietlenia nie były mu straszne.
– Przysięgam, że nie stoi za nią nic niegodziwego. – zaczął na dobry początek, zupełnie jakby to nie była rzecz, którą ktoś z niegodziwymi planami powiedział. Jednak problem był taki, że z czarno-białą kotką rozmawiał dawno, nie wiedział do końca jaka była teraz, czy prawdziwy powód uznałaby za słaby żart, czy może przyjęłaby z równym entuzjazmem co Kaczuszka. Zakładał pierwszą opcję. Ale i tak zdecydował postawić wszystko właśnie na tę kartę – co mógł poradzić na to, że była najzabawniejsza? Wszystkie splecione naprędce kłamstwa wypadały mdło.
– A tak na serio... – zaczął, konspiracyjnie obniżając ton i nachylając się w stronę Jodły. – Poznałem kogoś. I wiesz, spotykanie się na granicach jest ekscytujące i inne takie, ale z niewiadomych względów klany przyciągają wszystkie zagrożenia świata. Nie chciałbym pewnego dnia dowiedzieć się od Bociana, że tego kogoś już nie ma na tym świecie, a ja nie mogłem temu zapobiec, bo znajdowałem się po złej stronie granicy. Rozumiesz? – skupił błękitne spojrzenie na jej oczach. Czy kłamał? Absolutnie nie. Czy mówił całą prawdę? No nie rozpędzajmy się.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
-Wielka, w sumie ciekawie by było zobaczyć jak latasz -zażartowała lekko, bo w sumie jednocześnie było to i żartem, i prawdą. Lot cynamonowego pewnie by wyglądał cudownie. Zwłaszcza kiedy ona by nie leciała razem z nim.
Nic niegodziwego? Jodłowa Gałązka nie wiedziała czy w to wierzyć. Chociaż potem przekonała się że powód jest raczej dziwny i niecodzienny bardziej niż niegodziwy. Miłość? Przyjaźń? Coś jeszcze innego? Czarno-biała nie była najlepsza we wchodzeniu w to całe emocjonalne bagno, nigdy nie była. W sumie to nawet jakby chciała w nie wchodzić to po prostu nie potrafiła z jakiegoś powodu i nie wiedziała czemu. No, ale patrzenie na wszystko na chłodno raczej jej za bardzo nie przeszkadzało.
-Ciekawy powód… -zaczęła, unosząc jedną brew do góry- chociaż niecodzienny. Ale brzmi tak… podejrzanie. Jakoś z jakiegoś powodu nie potrafię sobie wyobrazić ciebie tak zaangażowanego w to żeby porzucić życie samotnika i dołączyć do Klanu… -powiedziała zgodnie z prawdą. Orion posiadał ten specyficzny rodzaj atmosfery i aury wokół siebie, który pokazywał go raczej jako takiego lekkoducha, który wolałby być wolny od jakichkolwiek zasad poza swoimi. Jeśli faktycznie dołączyłby do Wichru to nie byłby już tak wolny jak za swoich samotniczych podróży po okolicy. Musiałby się dostosować. Inaczej pewnie nawet Lawendowa Gwiazda, nie ważne jak miękka jest czy nie, by go wywaliła. Były samotnik to coś innego niż wyrzucenie kogoś bezpośrednio związanego z Klanem i rodziną.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– No z całą pewnością byłoby to wydarzenie sezonu. Myślę, że obowiązkowo by to musiał być lot nad jakąś przeszkodą. Czymś pokroju rzeki pełnej krwiożerczych szczupaków. – może ten przykład trafiłby lepiej w Rzeczną niż Wichrową publikę, ale co Orion mógł poradzić na to, że łąka pełna królików brzmiała raczej jak miękki upadek, a nie dodatkowa podpałka dla ognia dramatyzmu. Ciekawy powód. Cynamonowy point o tym jak najbardziej wiedział, jednak powstrzymał się od komentarza. Jeszcze zaraz by zaczęła podejrzewać, że sobie zmyślił to wszystko stawiając na interesującą historię. I że jednak od początku planował same niegodziwości, gdy tymczasem jedyne co planował to przyprawić Jaśniejącego o parę zmarszczek, siwych włosków czy problem z nadciśnieniem. Co prawda Jodła wciąż była podejrzliwa, ale zawsze mogła być bardziej, prawda?
– Dla niektórych warto. – mruknął i aż mu się niedobrze zrobiło, gdy dotarło do niego co takiego powiedział. No obrzydliwe po prostu. Uśmiech na długim pysku zadrżał niebezpiecznie, gdy samotnik wstrzymał odruch wymiotny, jednak zaraz wszystko było znów w najlepszym porządku. Dobra, koniec tych ckliwości, pora przejść do konkretów. Machnął leniwie długą kitą i nadał kolejnym słowom lżejszy ton. – Widzisz, normalnie bym się z tobą zgodził, że to rzeczywiście nie w moim stylu. Ale jednak jest pewna sytuacja, pewien kot, a w naturze nie ma nic stałego, wszystko jest zmienne, hm? Co takiego miałbym ci powiedzieć żebyś uwierzyła w szczerość moich intencji? – przechylił lekko łeb w zastanowieniu. – A może powody są nieistotne i starczy obietnica, że nie zamierzam działać na szkodę Wichru czy na nim pasożytować?
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
-Jestem ciekawa ile kotów by się na to wydarzenie wybrało razem ze mną -powiedziała z miną jakby faktycznie się nad tym zastanawiała, mimo iż było to bardziej takie udawane niż poważne. No cóż, ale chyba przydałoby się już powoli schodzić z tego tematu zanim zrobi się nudny, więc postanowiła, że skupi się teraz na rozszyfrowywaniu Oriona i jego dziwacznego powodu dołączenia.
Uniosła brew kiedy zauważyła, że uśmieszek cynamonowego pointa zachwiał się niebezpiecznie. Dziwne to to takie wszystko. I to jeszcze po tych właśnie słowach tak zadrżał... chociaż może to już było zbytnie szukanie dziury w całym? O tym przekona się w dalszej konfrontacji. Jeśli Orion coś ukrywa to nie będzie mógł ukrywać tego w nieskończoność, nie? Każdy ma jakiś swój limit. Nawet najlepszy aktor.
-Powód jest równie ważny co obietnica, wolałabym nie rezygnować z żadnego -stwierdziła, bo jedno nie wyklucza drugiego. Tak naprawdę to powód był raczej ważniejszy niż obietnica, którą w każdej chwili można było sobie od tak rzucić na wiatr. Każdy kot coś obiecywał, ale nie wszyscy dotrzymywali swoich obietnic- Hm. Czemu cały czas mówisz pewien kot zamiast po prostu powiedzieć jego imię? -zapytała w końcu. Czyżby Orion nie miał nikogo konkretnego na myśli i po prostu trzymał się bezpiecznej linii? Czegoś nieszczegółowego, nie grożącego wydaniem blefu?- Jakbyś podał konkretne imię to może łatwiej byłoby mi uwierzyć, że nie blefujesz. Że faktycznie ktoś z Wichru sprawił że zachciałeś dołączyć do naszego Klanu a nie tak tylko mówisz -chciała jeszcze zasugerować, że może Wicher nie był jego pierwszym wyborem, ale ugryzła się w język. Takie próby na pewno nie obeszłyby się wokół Czterech Dębów bez echa a ona niczego takiego nie słyszała.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Zapewniam, że wiele. Chociażby dlatego, że liczyliby na mój upadek do szczupaków. – uśmiechnął się krzywo. Co uważał za najzabawniejsze, kot przez którego ta rozmowa w ogóle miała miejsce, siedziałby w pierwszym rzędzie i modlił się o porażkę najmocniej ze wszystkich. Zdaniem Oriona na tym można było już zakończyć temat, idealny moment by skupić się już na ważniejszych kwestiach.
– Jasne, rozsądnie. – rzucił tylko, wzruszając barkami. Warto było spróbować. Chociaż, tak po prawdzie, cynamonowego pointa nie ustawiałaby zgoda na taki układ. Jasne, krótkofalowo była wygodniejsza, jednak patrząc w przyszłość – była nudna. A tak teraz, przez parę uderzeń serca, uczciwie zastanawiał się nad powierzeniem Jodle tajemnicy. I gwiazdy mu świadkiem, że chętnie by nie robił z tego problemu, tylko powiedział jej wprost. Nie przeszkadzałoby mu gdyby wiedziała, nigdy nie był przeciwny większej widowni swoich poczynań, szczególnie jeśli po zakończonym spektaklu mógłby spytać rzeczoną widownię o opinie i odczucia. Rzecz w tym, że wyjątkowo spojrzał poza czubek swojego ślicznego nosa i przypuszczał, że niektórzy wcale nie chcieli być na językach całego lasu. No i ci niektórzy prawdopodobnie oskórowaliby go żywcem, gdyby dowiedzieli się, że chodzi i rozpowiada o ich znajomości.
– Nie podaję imienia, bo wiem, że sobie nie życzy być na językach całego klanu przez swoją relację z samotnikiem. – odparł bez wahania, chociaż opierał się jedynie na swoich przypuszczeniach, a nie uczciwej rozmowie od serca o przyszłości tej relacji. – Jeśli chcesz to mogę ci podać nawet cały pęczek imion kotów z tego klanu, które darzę jakąś większą sympatią. I żadne z nich nie będzie przypadkowe, ale nie będzie też powodem dla którego skłonny jestem odrzucić życie samotnika. – czy się pogrążał? Jodła raczej musiała mieć świadomość, że oriental lubił lawirować między kłamstwami i półprawdami. Że jeśli by chciał to własną wersję rzeczywistoścu tkałby na bieżąco, bez mrugnięcia okiem. Może więc taka odrobina szczerości ją przekona, że nie stosował żadnych sztuczek? Chyba, że własna nieufność ją wpędzi w przekonanie, że to podwójny blef czy coś. Westchnął lekko. – Lawendowej Gwieździe również nie zamierzam mówić o kogo konkretnie chodzi, jeśli nie zajdzie taka potrzeba. Zamierzam się trzymać łagodniejszej wersji, tego że istnieje parę kotów, dla których chciałbym dołączyć. Technicznie nie jest to kłamstwo, bo te koty nie są mi obojętne, ale oboje wiemy, że nie jest też to prawda, bo nawet jeśli w Wichrze najwięcej mam takich znajomości, tak w Gromie i Rzece również, bez trudu, znalazłyby się koty, dla których mógłbym dołączyć. A jednak nie planuję rozmów z tamtejszymi przywódcami, bo przyjaźnie przyjaźniami, ale bez przesady. – zrozumie do czego zmierzał czy wywnioskuje z tego jedynie tyle, że zamierzał podle okłamać przywódczynię o miękkim sercu? Miał nadzieję, że nie przeceniał inteligencji Jodły, ostatecznie wcale jej tak dobrze nie znał. – Mogę ci zaoferować taki układ. – dodał po chwili – Jeśli sama odgadniesz kto był powodem dołączenia, nie będę kłamał i udawał, że to wcale nie ten kot. Mogę nawet złożyć przysięgę na mały pazur, że nie będę się wykręcał. Chyba, że dostanę wolną łapę do mówienia otwarcie o tej relacji nim zgadniesz, wtedy będziesz pierwszym kotem który się dowie.
To był chyba uczciwy układ. A już z całą pewnością zabawny. I Orion bardzo liczył na porozumienie w tej kwestii.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
-Niezmiernie mnie to ciekawi, te koty -w sumie powiedziała zgodnie z prawdą. Nie wiedziała czy byłaby w grupie tych kotów czy nie. Ni to ją grzało, ni to ziębiło. Po prostu chciała wiedzieć, tak z czystej ciekawości i chęci rozszerzenia wiedzy o Orionie i jego pomysłach. Przy okazji sprawdzi na ile dobrze zna wichrowe koty.
Hm. Jodłowa Gałązka musiała przez chwilę zastanowić się nad jego słowami i rozważyć wszystkie za i przeciw tego układu oraz orionowych stwierdzeń. W sumie miało to jakiś sens, że ten pewien kot mógł woleć się nie ujawniać ze swoją relacją z samotnikiem... jeśli ta jest na przykład jakaś głębsza. Bo jeśli chodzi o koleżeństwo to to chyba raczej nie byłby problem, hm? Tylko kto niby w Klanie Wichru mógłby taką głębszą relację stworzyć? To było dobre pytanie. Jodłowej Gałązce nikt się nie nasuwał na myśl tak od razu, a w dodatku im bardziej myślała tym więcej kotów jej odpadało z puli możliwości. Mogłoby nawet w tym momencie być już możliwe to że wyrzuciła z puli tego pewnego kota nawet o tym nie wiedząc. Ciężka sprawa. Łatwiej by było zgadywać jakby była to relacja między klanowiczami. Wtedy łatwiej by było obserwować i dochodzić do odpowiednich wniosków niż tak się bawić w zgaduj zgadulę z praktycznie zerową wiedzą na ten temat.
-Brzmi całkiem ciekawie -odparła w końcu kiedy przemyślała ten układ zaproponowany przez cynamonowego pointa. W sumie co jej szkodzi? Decyzja i tak będzie należeć do Lawendowej Gwiazdy. Kto wie czy Jodła będzie mieć cokolwiek do powiedzenia w tej kwestii, więc nie ma co się tak zamartwiać. Dopóki Orion stoi grzecznie po swojej stronie i córka Zwinnego Strumyka nie musi mu dać przez łeb to mogą się tak zabawić- dostanę jakąś podpowiedź czy mam zgadywać tak z głowy? -dopytała jeszcze. Miło by było dostać jakąś wskazówkę, ale bez niej też mogłaby się pobawić. Jak nie zgadnie to prędzej czy później i tak się okaże o kim mowa. Wystarczyło być cierpliwym.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Zgodziła się. Nieoficjalnie, ale wyraziła zainteresowanie, a to już było coś. Coś pokroju sporego kroku dla tej rozmowy. Spytała zaraz też o podpowiedzi co było zrozumiałe, w Wichrze było sporo kotów, jesli nie miała lecieć listą alfabetyczną tylko rzeczywiście zgadywać na podstawie swoich przypuszczeń, potrzebowała wskazania odpowiedniej drogi.
– Jasne, że dostaniesz. Jeśli przyjdziesz jako obstawa Lawendowej Gwiazdy, gdy poproszę ją na rozmowę. Chyba że przywódcy nie chodzą na takie spotkania z obstawą, nie wiem jaki jest zwyczaj. – wydawałoby się logiczne, gdyby mieli ze sobą jednego kota do ewentualnej obrony. – Poznasz wtedy ten pęczek imion. I nie dam ci gwarancji, że wśród nich będzie ten kot, ale nawet jeśli to będzie fałszywy trop dla naszej gry wciąż odpadnie ci trochę kotów z listy... podejrzanych.
Wydawało mu się to dość hojną ofertą. Przecież nawet jeśli nie zamierzał wspomnieć o Jaśniejącym, zamierzał spędzać z nim czas, nie? Więc jeśli Jodła rzeczywiście wcieli się w rolę detektywa te parę imion będzie poszlaką. Zresztą nie była kociakiem, którego wątłemu móżdżkowi trzeba było dawać taryfę ulgową. Jakby powiedział jej zbyt wiele już teraz to gra skończyłaby się w parę uderzeń serca. A no właśnie, to miała być gra, nie zagadka. Więc liczył na oficjalną zgodę, bo miał jeszcze jeden temat do omówienia przy okazji, niezwiązany z dołączaniem.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Przyjść jako obstawa Lawendowej Gwiazdy? Czemu akurat ona? Jodłowa Gałązka próbowała rozszyfrować przez chwilę ten temat i powód, ale nic za bardzo nie udało jej się wymyślić. Orion raczej chyba nie miał powodów, żeby prosić konkretnie ją o takie spotkanie? Najwyraźniej po prostu napatoczyła się jako jedna z opcji.
-Jeśli chodzi o klanowiczów to raczej obstawy nie trzeba, ale z samotnikami bywa różnie, więc pewnie kogoś weźmie -odparła na warunek cynamonowego pointa. Samotnicy mogą być niebezpieczni. Nie wiadomo co im w głowach siedzi. Może nawet zamachnęli by się na życie takiej Gwiazdy? Kto wie- Niech będzie, przyjdę z nią jeśli nie będzie się temu sprzeciwiać -stwierdziła w końcu- bo jeśli nie będzie na to chętna to nie za bardzo mogę z nią walczyć.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Domyślał się, że z klanowiczami nie trzeba było obstawy, chociaż ciekaw był czy dotyczyło to też byłych klanowiczów. Czy Izabelę powitała sama przywódczyni, czy towarzyszył jej też ochroniarz, bo przez swoją wyprawę na osiedle zawiodła zaufanie władzy. Nie wypytywał jednak o to teraz. Może kiedyś. Skinął tylko łbem na znak, że zrozumiał, ale zaraz zastrzygł z zaciekawieniem uszami.
– A miałaby powody by odmówić, gdybyś zaoferowała swoją eskortę? – podchwycił szybko, chociaż pytanie wybrzmiało bardziej jak zwykła zaczepka niż poważne przesłuchanie. Jako, że padła już zgoda i temat można było uznać za zakończony, postanowił przejść do drugiej sprawy. Nieco zakurzonej. – W ogóle, powiedz mi, klątwy to już zamknięty temat i nie zaprzątasz sobie nim zupełnie głowy czy może chciałabyś się dowiedzieć co udało mi się usłyszeć... już dłuższy czas temu w sumie?
Wątpił by te informacje miały jakąkolwiek wartość, bo ile można wierzyć w jedną klątwę, ale wydawało mu się, że informacje od Kamienia były całkiem interesujące. Chociażby w formie ciekawostki.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
-Zawsze może się zdarzyć taka sytuacja, że odmówi zwyczajnie bez większego powodu -wzruszyła barkami. Jodła nie czytała Lawendzie w myślach, żeby wiedzieć takie rzeczy- a jeśli chodzi o powód to wydaje mi się że takiego raczej nie ma. Ja ani nie robię problemów, ani łapą też już się nie może wykręcić -dodała jeszcze.
Zastrzygła uszami kiedy usłyszała temat klątwy. Już w sumie dawno o nim nie słyszała, bo kiedyś kiedy rozmawiała z Nietoperzym Niebem czarna wojowniczka doszła do wniosku, że jednak nie jest przeklęta. To nie znaczy jednak, że temat był mniej interesujący niż gdyby był jakby tak dalej było.
-Niby temat już się w miarę rozwiązał jeśli chodzi o Wicher, ale chętnie usłyszę co masz do powiedzenia na ten temat -informacja to informacja.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
I dostał odpowiedź jak na prawdziwym przesłuchaniu, znaczy się – nie uraczyła go nieprawdopodobnym przestępstwem, przez które jej przynależność do Wichru była pod znakiem zapytania. Kostek by tak mógł zareagować. Przynajmniej ta wersja liliowego orientala, którą pamiętał. Nie miał pojęcia jak się zmienił przez ostatnie księżyce i nie był pewny czy chciał się przekonywać jeśli istniała chociaż szansa, że spoważniał czy coś. W każdym razie nie narzekał w sumie, że Jodła udzieliła odpowiedzi normalnie, bo przynajmniej zyskał potwierdzenie, że trafił na porządnego obywatela. Ale nie komentował już tego, jedynie skinął łbem na znak, że dotarło, a nie że się wyłączył w połowie jej wypowiedzi.
– W miarę? Brzmi jakby nie do końca. – trzepnął uchem, wychwytując jedno słowo, ale nie czekał aż Jodła wyjaśni co miała na myśli tylko przeszedł do rzeczy. A przynajmniej do wstępu. – Ale nieważne. Słyszałaś kiedyś o niejakim Szkiełku? Rudy, z krótką sierścią i sztucznym okiem.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Zmarszczyła brwi kiedy Orion spróbował poddać jej słowa w wątpliwość. Przecież ona sama, z pierwszej łapy tak naprawdę, wiedziała że Nietoperze Niebo wygląda już stabilniej niż kiedy Jodła była jeszcze Jodłową Łapą i trenowała pod okiem czarnej wojowniczki. Ba. Nawet dostała kolejnego terminatora a to oznacza, że Lawendowa Gwiazda znowu zaczęła jej ufać. Nie zdążyła jednak tego powiedzieć na głos, ponieważ cynamonowy point kontynuował swoją wypowiedź bez czekania na jakąkolwiek odpowiedź ze strony czarno-białej.
-Nie... nie słyszałam -Jodłowa Gałązka uniosła brew, żeby podkreślić swoje zdziwienie. Kot ze sztucznym okiem? Cóż to za cyrk? Czy to w ogóle było możliwe? Czarno-biała wojowniczka zastrzygła uszami ciekawsko na samą myśl- Któż to? -córka Zwinnego Strumyka próbowała przekopać swoje wspomnienia od góry do dołu, ale no nie potrafiła skojarzyć tego imienia ani wyglądu kota.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Jodła nic takiego nie słyszała. Ale to nie szkodzi, Orion nie zamierzał trzymać jej w niewiedzy niepotrzebnie i zaraz przeszedł do wyjaśnień.
– A taki jegomość, który swego czasu przepowiadał przyszłość za drobną opłatą. A za darmo rozdawał klątwy jeśli wierzyć niektórym. Pewnemu Gromowemu kotu przepowiedział śmierć bliskich, wspominał również, że Rzeka wyleje. I nie zgadniesz co się stało niewiele później. Rzeka rzeczywiście wylała... znaczy nie dosłownie, ale wygnaniec z tego klanu zabił Gromową terminatorkę. Odgryzł jej głowę i zabrał ze sobą. Jak kot czegoś takiego dokonał? Nikt nie wie, ale przy zwłokach pozbawionych łba nie było innego zapachu niż koci. Żadnych śladów innego drapieżnika. – to chyba był jeden z tych tematów, które lepiej wybrzmiewały w nocy, w środku gęstego lasu. –Jeszcze mieli w tym okresie inne śmierci u siebie, ale żadna nie była aż tak makabryczna jak ta. I co na to powiesz? Zwykły zbieg okoliczności? Być może, chociaż sytuacja wydaje się na to zbyt... specyficzna. – po takim czasie ciężko było uznać tamtą rzekomą klątwę za rzeczywiste zagrożenie, ale zdaniem Oriona wciąż była to wystarczająco interesująca kwestia by nie zbywać jej wzruszeniem barkami i zwykły przypadek. Albo raczej – wiedział, że i takie przypadki kręciły się po tym globie, króre nie pochylały się nad problemami dla samej satysfakcji ich zgłębienia. Jednak liczył na to, że Jodła, która go popchnęła w kierunku klątw nie okaże się równie sztywna co bezgłowa terminatorka, gdy ją wreszcie znaleźli.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jodłowa Gałązka uniosła wysoko brwi kiedy usłyszała to co Orion jej przekazał. Dobra niech tam za darmo rozdaje klątwy, to było jakoś mniej ważne od informacji, że jakimś cudem kot odgryzł drugiemu kotu głowę. ŻE JAK?! Czy to w ogóle było możliwe? Szczerze powiedziawszy to brzmiało to jak jakaś historyjka wymyślona do straszenia niegrzecznych kociąt czy młodszych terminatorów -bo kocięta chyba na aż tak traumatyczną historię nie zasłużyły. Nawet ona to rozumiała.
-Szczerze powiedziawszy to mam nadzieję, że to zwykły zbieg okoliczności -powiedziała zgodnie z prawdą- I w ogóle czy ten zmarły gromiak był bliskim temu co przepowiednię usłyszał? Czy jako “bliscy” rozumiesz cały Klan? -w sumie była to interesująca kwestia, bo jeśli pod słowem “bliscy” rozumiało się więzy krwi a nie cały Klan to może faktycznie był to zwykły zbieg okoliczności? Nawet jeśli okropnie makabryczny zbieg okoliczności.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-