Normalnie nigdy nie było łatwiej! Sosna zrobiła sus, wygibas w jedną, w drugą, paralotnię i przewrót i dostała się na drugą stronę, gdzie jaszczurka właśnie odbiegała od kamienia. Pech chciał, że napotkała na wichrową najszybszą wichrzaczkę oraz zabrakło jej trawy tuż za skalnym elementem i łatwiej było ją dostrzec, choć zlewała się z tłem. Dla wojowniczki to nie stanowiło problemu. Szybkim ruchem dopadła piszczkę, przygwoździła do ziemi i już sam impet tego zabił zwierza.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
No normalnie w żuciu nie było łatwiej dla Sosny! Tu dramy, tam kłótnie, a polowanie szło wprost niczym dodawanie! Każdy by tak chciał, ale nie każdy miał. A Sośnierz akurat miała. Zakopała jaszczurkę i ruszyła dalej, węsząc wciąż za zającami.
W okolicy nadal nie dało się dostrzec długouchych stworzeń, ale może chociaż dorosly skowronek jakoś poprawi humor Sośnie? Zleciał właśnie z nieba i skakał po terenie z nieco niższą trawą, wybijając się kolorystycznie na tle zieleni. Szukał robaczków na obiad.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Trudno, wciąż nie było żadnych długouchych stworzeń, ale! Skowronkiem to Sosnowy Szmer nie pogardzi ani trochę. Szczególnie, jak był zajęty i jej nie zobaczył, jak na razie. Zaczęła skradać się w jego kierunku, co jakiś czas chowając się w trawie. W końcu skoczyła w jego kierunku, chcąc zatopić kły w małym ciałku.
No cóż - łatwiutko. Gdy kotka skoczyła ku piszczce i wgryzła się w nią, to oczy skowronka zamknęły się szybciej niż zdołały dojrzeć co w ogóle go zaatakowało. Umarł w niewiedzy.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
I po kolejnej piszczce. Kotka oblizała pysk z krwi, po czym zaczęła kopać dziurę i po kilku chwilach włożyła tam skowronka, pamiętając o zakopaniu. Potem ruszyła dalej, wciąż mając nadzieję na znalezienie zająca.
To co zobaczyła niedługo potem kompletnie nie przypominało zająca. Było szarawe, miało oczy, mialo nogi, głowę... ale ogon jakby dłuższy, uszy jakby krótsze i w ogóle jakieś to wyższe od cielska kicacza no i kto zakładałby obrożę piszczce? Oczy Sosnowego Szmeru dostrzegły kota w wieku ok. 9 księżyców, który szedł sobie przez ich tereny i zgniatał każdy napotkany kwiat, kompletnie nie odwracając się w stronę wojowniczki. Towarzyszył temu uśmiech, dość złowieszczy jak na to, że kocur mógłby być ledwie podrośniętym terminatorem w klanowych zwyczajach. Oddalony byl od niej o około długość drzewa.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
No ewidentnie nie natrafiła na zająca. Chyba że to był jakiś wielki mutant z krótszymi uszami i dłuższym ogonem. I zgniatał wszystkie kwiatki na swojej drodze niczym Godzilla... Może nawet zdeptał jakieś medykamenty przez przypadek! Nie na warcie Sosny. Kotka wyszła z trawy i susami znalazła się przed kocurem.
- Hej! Jesteś na terytorium Klanu Wichru - poinformowała szaraka. Próbowała wyglądać groźnie, tak by go trochę postraszyć. - Radzę wracać do siebie, tu nie ma miejsca dla pieszczochów.
Kocur uniósł głowę gdy usłyszał za sobą susy, a potem patrzył już w oczy starszej kocicy, która do niego dobiegła. - Jeeeezuuuuuu kolejna.... słuchaj, byłem tam - wskazał w kierunku, z którego przyszedł - to mi powiedzieli, że mam spadać, bo to teren klanu cienia. Byłem tam - wskazał inny kierunek, gdzieś za Sosną - to tam niby jest klan rzeki. A tu macie Klan Wichru? Serio, czy musicie zabierać każdy jeden skrawek terenu? Kto niby dał wam te ziemie, co??? A jakiemuś starszemu schorowanemu kotu będziecie kazali spadać, chociaż widać, że się ledwo trzyma? Banda głupków! Nie będziecie mnie przepędzać cały czas, ile można! Znajdźcie sobie jakiś teren bez kotów wokół, powodzenia, nie będziecie se tak zabierać co wam się żywnie podoba. A ja tu zostaję. NARA. - Powiedział, odwrócił się tyłem do niej i szedł dalej, ale nie wyglądało to jakby chciał wynieść się z tych terenów, a kwiatki dalej były przez niego zgniatane.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Nie zamierzała mu przerywać, ale kiedy zrobił obrót i ruszył dalej, dopadła do niego i spróbowała chwycić jego ogon zębami, by go pociągnąć. Nie chciała mu zrobić jednak dużej krzywdy, tylko tyle by został w miejscu.
- Hola, wcale nie wyglądasz na schorowanego! A my tu mieszkamy od strasznie długiego czasu! - mruknęła, wypuszczając jego ogon, jeśli udało się go wcześniej złapać. - Mogę cię zaprowadzić na granicę, a stamtąd pójdziesz przed siebie, gdzie chcesz, pasuje?
Złapanie za ogon:
1d2, nieparzyste - nieudane, parzyste - udane
Z rzutu wychodzi 2 -> udane
Kotka zdołała złapać wędrowca za ogon i przytrzymać w miejscu lekkim pociągnięciem. Nie zrobiła mu krzywdy, ale przez chwilę czuł jak pulsuje mi sama nasada, z której wychodzi ów kończyna. - Ej! Nie dotykaj mojego ogona! Chcesz mi go wyrwać? Ty jesteś jakas dzika czy co? - Spytał mocno oburzony. - A skąd ja mam niby wiedzieć, że nie jesteście jakąś małą obłąkaną grupką, która sobie wymyśliła, że będzie przeganiać koty, aż wam uwierzą i będziecie mieli tereny dla siebie? - Obniżył brwi, najeżył sierść na grzbiecie i stał z lekko wygiętym ze złości kręgosłupem. Kocur nie był tutejszy, chciał po prostu pozwiedzać, a gdzie nie poszedł to go wyganiali i to go denerwowało. Dzikusy!
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
- Nie... Tak! Ughhh!!! Po prostu nie chce ci zrobić krzywdy, dobra? Niedaleko czai się lis i chętnie zjadłby takiego tłustego kocura, takiego jak ty! - mruknęła zła. Jak to nie pomoże, to już nie wiedziała co. Będzie musiała użyć siły, a od tego się stroniła, jeśli na początku mogą pogadać. Choć napuszony kocur powoli zaczynał się na nią złościć. No, ale co ona mogła! Był na terenie Klanu i powinna przeganiać nieklanowe koty, bo inaczej niszczą im zioła, czy też polują na ich zwierzynę.
- Jakby tu był LIS. To bym go CZUŁ. BO TO LIS. ONE ŚMIERDZĄ. - Zmyślał byle dała mu spokój, ale sam był pieszczochem, więc okazji widzieć lisa zwyczajnie nie miał. Tak naprawdę to pierwszy raz wyszedł sam tak daleko od domu. - I w ogóle jaka granica, co ty gadasz. Przecież tu jest otwarty teren. - Może Sosnowy Szmer powinna trochę zastanowić się nad jego słowami? W końcu miał trochę racji! Koty zabrały sobie teren, wywalaly koty spoza ich grupy, a znaków "nie wchodzić" nie postawili! Kocur uderzał ogonem powietrze zły. Zaczął kierować się przed siebie, znów się od niej odwracając. Tym razem jednak, chcąc nie chcąc, jego kroki były skierowane właśnie w stronę granicy. Tylko, że sam o tym nie wiedział, po prostu zaczął iść. - Nara. Nie męcz buły.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Podniosła brew. Jak ten głupi kocur mógł niby wyczuć lisa, kiedy nawet granicy nie wyczuł? Ewidentnie był z niego mysi móżdżek. Pokręciła zrezygnowana łbem, kryjąc uśmiech. Przynajmniej szedł w stronę granicy i może na serio nie będzie musiała używać przemocy? Postanowiła zostawić go na chwilę, by powoli za nim iść, skradając się, by jej nie usłyszał. Musi tylko wiedzieć, czy pójdzie prosto przed siebie i nie skręci...
Kocur oddalał się, nie sprawdzał w ogóle czy tamta za nim idzie. W pewnej chwili doszedł do miejsca, w którym wyczuł więcej zapachów i szły one linią. Zatrzymał się, powąchał wszystko dokładnie, wzruszył barkami i... zaczął iść wzdłuż granicy, zamiast ją przekroczyć. Ale w którejś chwili ta linia zapachowa się skończy... i może wtedy faktycznie zniknie?
Mijał czas, mijał, kocur szedł, aż w końcu dało się słyszeć głos, a Sosnowy Szmer mogła poczuć zapach dwunoga. Młoda kobieta dobiegła do kocura, zaczęła coś mówić, a ten nagle z okropnego, niemiłego typa, zamienił się w uroczy, malutki okruszek i ciepłe serduszko. Miział się do niej, mruczał i okrążał jej nogę. Dał się zabrać na ręce i odeszli za granicę, w stronę Grzmiącej Ścieżki.
Wow.