Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Nietoperzowa Łapa znalazła się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie. Chciała jedynie pójść i wziąć sobie coś ze stosu, ale szła zbyt blisko Kolczastego Łuku i w tedy zawołała ją Lawendowa Gwiazda. Została wybrana do misji poszukiwawczej bachorów Ciepłej Mżawki. Może byłaby bardziej zachwycona jakby nie była głodna albo nie szła z nimi sama przywódczyni. No może jakby przynajmniej lubiła dzieci.
Strasznie się tym stresowała, bo co jeśli zrobi coś nie tak albo w jakiś sposób ją obrazi. Myśl że córka Mknącego Ptaka widziała każdy jej ruch kołatała się w jej pustym łbie. Wolałaby być teraz gdziekolwiek indziej, tylko nie tu.
No, ale nie znalazła się tu bez powodu. Była tu by uratować dwójkę niesfornych idiotek biało-rudej matki. No, ale nie powinna się spodziewać wielkiej inteligencji po dzieciach, ona pewnie w ich wieku była jeszcze głupsza. No, ale mała Toperek nigdy nie wymknęła się z obozu.
Szła na końcu orszaku, z zupełnie obojętną miną. Końcówka jej ogona drgała nerwowo, ale można to było interpretować jako spowodowane zmartwieniem zaginięciem kociąt. Jej uszy, były wyczulone na każdy najmniejszy szmer i każdy kocięcy głosik jaki by mogła usłyszeć. Jej łeb odwracał się na każdy szelest, czy inny odgłos.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
duży, masywny kociak o trzykolorowym futrze i jeszcze niebieskich oczach (reszta w kp)
chaotyczna, wiecznie zadowolona, szalona, samolubna (reszta w kp)
Srocza Łapa [kg] Trzask [s]
O nie
Ktoś nadchodził. Choć jeszcze nie dostrzegła żadnej sylwetki, odniosła wrażenie iż koty jednak zgadły iż uciekły. Jak mogli to zauważyć!? PRZECIEŻ wymknęły się tak dobrze, tak cicho, no może prawie cicho, ale i tak. Czy mama naprawdę zobaczyła w pięć sekund że Jad i Mgiełka poszły w świat? A MOŻE ktoś jej nagadał, ajć. - Ploponuje sie schować. -
Powiedziała jak najciszej. Gdy tylko je znajdą będą miały pogadankę z mamą, a tego zapewne nie chciały. Pewnie powie coś nudnego, że mogło coś im się stać i że strasznie się martwiła. PRZECIEŻ były odpowiedzialne, dlatego też wyszły nie mówiąc nikomu. Ktoś mógłby przeszkodzić im w walce z przebrzydłym Klanem Gromu, a tak to mogły się skupić. Nie było ich ani za mało ani za dużo. Idealnie.
Księżyce: 99 Płeć: kotka Matka: Ciepła Mżawka Ojciec: Owsiana Łuska Partner: brak Trwałe urazy: Całkowita ślepota, duże rozcięcie ucha
Ruda, drobnej budowy, krótkowłosa szylkretka, z przewagą koloru białego. Oczy szaroniebieskie i puste z powodu ślepoty, ma bliznę na uchu.
arcik w podpisie od maddel!! [plotkowy potok, niezapomniana lapa etc]
Kasztanowa Łaa [krz], Wirek [kw]
Oh, nie.
Ktoś ich śledził, to było pewne. Doleciał do niej delikatny zapach kilku kotów. Nie rozpoznała jeszcze jakich, jednak teraz się na tym nie skupiała. Ale jak to się mogło stać?! Przecież równie dobrze mogły być teraz w obozie, bawiąc się w chowanego. Dlaczego wyszli za obóz ich szukać?!
Pokiwała głową na słowa Jad. To była teraz jedyna opcja, choć mogły spróbować jeszcze gdzieś pobiec. Ale wtedy narobią rabanu, a tego nie chciały. Co jeśli Lawendowa Gwiazda zabroni im zostać terminatorem? O jakąś tam burę się nie martwiła, powiedzą, Mgiełce przeleci mimo uszu i zapomni. Ale takie wydarzenie, które mogło poskutkować opóźnieniami w mianowaniu? - Tak. Tylo gdze? – mruknęła zniżając głos do szeptu.
Szylkretka nie orientowała się, żeby gdzieś w pobliżu była jakaś kryjówka albo coś. W końcu, kierując się zmysłami, wlazła w jakąś gęstszą i wyższą trawę, przypłaszczając się do ziemi. Po chwili do jej głowy wpadł pewien pomysł; skoro inne koty widzą ją, tak jak trawę, a ona wygląda inaczej… Położyła się na grzbiecie, wcierając w futro jak najwięcej błota i ziemi, a w jej futrze zaplątały się gałązki. Wygodne to nie było, ale mus, to mus. Znieruchomiała stawiając uszy, by nasłuchiwać najmniejszego dźwięku.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Niesamowite, że kociaki zdążyły tak daleko uciec. Zapewne zyskały dużo czasu na tym, że początkowo szukano ich w Obozie, plus jeszcze, że musiało minąć trochę czasu, zanim Ciepła Mżawka zauważyła, że nie ma dwójki jej maluchów. Patrol dotarł do Świszczących Traw, gdzie zapach małych uciekinierów był coraz intensywniejszy, co świadczyło, że muszą być w okolicy. Lawenda poleciła Fiołkowej oraz Nietoperzowej Łapie, aby szły w odstępach i z uwagą wypatrywały futerek w jeszcze nie wysokiej trawie. Całe szczęście, że to Pora Nagich Drzew, w przeciwnym wypadku szukanie w tak gęstej i wysokiej roślinności byłoby utrudnione. Wreszcie Lawendowa Gwiazda dostrzegła jedno futerko należące do Jad. - Jad!- oznajmiła ostro, po czym spostrzegła ubłoconą Mgiełkę leżącą na grzbiecie. Momentalnie serce podskoczyło Lawendzie do gardła. Podbiegła szybko do koteczki i położyła łapę na sercu oraz ucho przyłożyła do pyszczka, aby sprawdzić czy żyje. Niebieska kotka w tym momencie była przerażona. Całą uwagę skupiła na Mgiełce, także chwilowo Jad nie była pod kontrolą.
Fiołek podrosła, a jej ciałko ładnie się zarysowało. Córka Krokusowej Łąki jest raczej smukła, nie ma nadwagi lub niedowagi, mieści idealnie się w zdrowej normie. Jej wcięcie pod brzuchem jest widoczne najbardziej z boku, nie przepada za nim, ale jest to część wyglądu więc już trudno.
[ reszta w kp]
spokojna, trochę gaduła i prawie zawsze uśmiechnięta
Fiołek spokojnie przyjęła prośbę przywódczyni i szukała wśród traw zapachu kociaków. Bała się, że jakiś okropny zwierz je porwał albo gorzej! Może złamały łapy i nie mogą się ruszyć? Starała się opanować panikę i ignorować cichy głos, że coś sobie zrobiły albo zgubiły zapach domu. Wzięła głęboki wdech, a do jej nosa dotarł zapach Jad, nie zwróciła uwagi na to, co się dzieję wokół. Skoczyła susłami do nakrapianej kotki i chwyciła ją za kark, podniosła ją spokojnie do góry, starła się ją trzymać na tyle mocno, by nie dała rady znowu uciec przed konsekwencjami.. Jak mogła się tak zachować? Kto na to wpadł?! Mruknęła niezadowolona z zachowania kociaków, na szczęście je znalazły. Potruchtała do szarej przywódczyni i położyła obok niej Jad łagodnie. Nie mogła być na nie zła długo więc szybko polizała ją po główce troskliwie. Otarła się o nią pyszczkiem, ale serce jej prawie stanęło widząc całą ubłoconą Mgiełkę. - Mgiełko! Co się tutaj stało? - Spojrzała na szarą przywódczynię szukając na jej pysku jakiejś sensownej odpowiedzi po tych wszystkich wydarzeniach.
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Nietoperzowa Łapa by wykonać polecenie przywódczyni odrobine zwolniła, by pomiędzy nią, a Fiołek zrobił się większy odstęp. Nie zapomniała przy tym o nasłuchiwaniu, obserwowaniu i węszeni, za każdym najmniejszą oznaką obecności dwóch małych uciekinierek. Ich zapach był na tyle silny, by Toperz mogła być pewna że są gdzieś w pobliżu. Jednak nie powiedziała tego na głos, bo domyślała się że obie jej towarzyszki zdawały sobie z tego sprawę.
Idąc na końcu patrolu jako ostatnia dostrzegła Jad. Kojarzyła ją tylko z tego że jak większość kociąt jest irytująca i zadaje sporo… dużo… za dużo pytań. Jednak może to znowu ona się za bardzo czepia o wszystko. Wielka Nietoperzowa Łapa niszczyciel dobrej zabawy i uśmiechów dzieci. Bacznie obserwowała Jad, bo Fiołkowa Łapa i Lawendowa Gwiazda, bardziej skupiały się na Mgiełce. Skoro młoda jest ślepa to jest większa szansa że sobie coś zrobi, więc jakoś się nad tym nie zastanawiała.
Gdy Toperka spojrzała na Mgiełkę leżąco do góry brzuchem, poczuła fale przerażenia. Wyglądała jakby coś ją podeptało i to kilka razy, ale nie miała żadnych większych ran widocznych na pierwszy rzut oka. Jej klatka piersiowa unosiła się choć oddech wydawał się być płytki. Nawet jeśli bachor nie wyglądał zbyt dobrze, to przynajmniej żył, a to już był dla niej plus, bo spodziewała się znaleźć trupa, a nawet dwa. Nie to że źle życzy tej dwójce, po prostu tereny klanu wichru, a raczej każde miejsce poza obozem raczej nie było bezpieczne, szczególnie dla takich dwóch kul bezbronnego futra jak te dwie małe kluchy.
Gdy skoczyła badać wzrokiem Mgiełkę, to wróciła wzrokiem do jej siostry by tej przypadkiem nie przyszło do głowy uciekanie.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
duży, masywny kociak o trzykolorowym futrze i jeszcze niebieskich oczach (reszta w kp)
chaotyczna, wiecznie zadowolona, szalona, samolubna (reszta w kp)
Srocza Łapa [kg] Trzask [s]
O nie. O nie. O NIE NIE NIE NIE NIE! ZOSTAŁY ZŁAPANE! I TO PRZEZ TYLE KOTÓW! Muszą uciekać! Muszą spróbować! To jeszcze nie koniec! Żadna Lawenda czy Nietoperz nie zatrzymają ich! Będą biec i biec i biec, aż przegonią Klan Gromu! I będą robić co chciały! Żaden kot nie będzie im rozkazywać! - MGIELKA, UCIEKAJ! -
Krzyknęła sama próbując znaleźć jak najszybszą drogę ucieczki. Na niej skupiła się głównie Nietoper, ta zdrajczyni przebrzydła, więc miała większą szansę uciec. Może udało jej się uciec od trzech kotów, a może została pochwycona za kark czy coś takiego. Może właśnie była przygnieciona przez ciało które było tak ciężkie iż nigdy się nie wydostanie, kto wie. Jeśli jednak miała uciekać to brała siostrę ze sobą, przecież uciekły we dwójkę, a nie fajnie zostawić takiego kota. KOTA KTÓRY NIE KRYTYKOWAŁ JEJ, znaczy się tak, drażniły się, ale to było co innego. Lepiej więc wieją jak najszybciej, bo przynajmniej ona nie chciała wracać do obozu.
Księżyce: 99 Płeć: kotka Matka: Ciepła Mżawka Ojciec: Owsiana Łuska Partner: brak Trwałe urazy: Całkowita ślepota, duże rozcięcie ucha
Ruda, drobnej budowy, krótkowłosa szylkretka, z przewagą koloru białego. Oczy szaroniebieskie i puste z powodu ślepoty, ma bliznę na uchu.
arcik w podpisie od maddel!! [plotkowy potok, niezapomniana lapa etc]
Kasztanowa Łaa [krz], Wirek [kw]
Koty nadeszły.
Były tuż-tuż, Mgiełka bardzo dobrze je słyszała a po zapachu rozpoznała Lawendową Gwiazdę, Nietoperzową Łapę i jeszcze jakiegoś jednego kota, którego niezbyt kojarzyła. Liczyła jednak, że może przejdą, nie zauważą jej, a wtedy wstanie i schowają się gdzieś dalej, tak. No, ale nie. Chwilę później przy Mgiełce znalazła się przywódczyni, przykładając do niej pysk. Kotka natychmiastowo się poruszyła, próbując wyłapać położenie Jad. I nie było to trudne, bo chwilę później usłyszała, jak siostra do niej krzyczy. Tego nie trzeba było jej dwa razy powtarzać. Wyszły z obozu, zaplanowały to, i żadne mysie bobki tego nie zmienią!
Podniosła się na łapy, chcąc rzucić się biegiem za długowłosą kotką, nie zajmując się nawet wyczyszczeniem futra, w którym różne skarby kłuły ją w skórę. Miała tylko nadzieję, że nie zostanie złapana. Przecież nic takiego nie zrobiły!
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Niebieska kotka poczuła ulgę, gdyż jak się okazało Mgiełka żyła i najprawdopodobniej była cała i zdrowa. Lawenda odsunęła swój pyszczek od niej i nabrała powietrza, aby przyszykować się do monologu. Nagle Mgiełka zerwała się na równe łapy i zaczęła uciekać. Lawenda skoczyła za nią, gdyż była najbliżej niej. - Łapcie Jad!- krzyknęła do Nietoperzowej oraz Fiołkowej Łapy. To nie do pomyślenia, że kociaki mimo, że zostały odnalezione śmią jeszcze uciekać! I tak są na straconej pozycji, ponieważ pościg składa się z szybkich dorosłych kotek. W dodatku swoim zachowaniem kociaki nagrabiły sobie u Lawendowej Gwiazdy jeszcze bardziej. Córka Czyżyka w kilku susach dogoniła Mgiełkę i chwyciła ją za kark. Gwałtownie podniosła głowę do góry, aby córka Ciepłej Mżawki nie miała kontaktu z podłożem i nie mogła dalej uciekać. Niebieska kotka miała nadzieje, że Fiołek oraz Nietoperz uda się złapać Jad.
Fiołek podrosła, a jej ciałko ładnie się zarysowało. Córka Krokusowej Łąki jest raczej smukła, nie ma nadwagi lub niedowagi, mieści idealnie się w zdrowej normie. Jej wcięcie pod brzuchem jest widoczne najbardziej z boku, nie przepada za nim, ale jest to część wyglądu więc już trudno.
[ reszta w kp]
spokojna, trochę gaduła i prawie zawsze uśmiechnięta
Fiołkowa Łapa cieszyła się, że Mgiełka żyje, a Jad jest już bezpieczna. Odetchnęła z ulgą, a cały stres, który nagromadził się w niej pomału opadał. Otarła się o pysk Nietoperzowej Łapy, ona pewnie też się lekko martwiła o kociaki, nawet jeśli w jej oczach widziała niechęć do całej tej sytuacji. Nie zdążyła otworzyć pyszczek do najlepszej przyjaciółki, bo małe kociaki znów zaczęły uciekać. Naprawdę? Znowu? Czy im się jeszcze to nie znudziło? Postawiła się na proste łapy, a na jej pysk wskoczyła ogromna złość. O ile jej cierpliwość była bardzo duża to teraz naprawdę zaczynała się denerwować na kociaki Ciepłej Mżawki. Pokiwała szybko głową na rozkaz przywódczyni, a ciemnej kotce obok rzuciła spojrzenie, by pobiegła z nią łapać długowłose kocię. Nie patrzyła już na nią dalej, bo Jad zaczęła się oddalać. Nie wątpiła, że Lawendowa Gwiazda złapie Mgiełkę, ale już złapanie drugiego kociaka mogło być trudne. Od czego miała ją! - JAD, WRACAJ TU W TEJ CHWILI. - Krzyknęła odbijając się susami od ziemi. Może i były mniejsze dzięki czemu mogły się schować w jakichś paprociach, ale Fiołkowa Łapa była większa, szybsza i zwinniejsza więc miała przewagę. I to dużą. Z łatwością dogoniła kotkę i złapała ją za kark. Szybko poderwała ją do góry, żeby nie dała rady dalej biec. Odwróciła się w drugą stronę, żeby znaleźć wzrokiem Nietoperzową Łapę. - Jefes ceszkim kocakem. - Mruknęła pod nosem i przez futro kociaka. Była masywna, naprawdę. Jeśli Toperz zaraz przyjdzie to odda jej do noszenia Jad z dziką przyjemnością.
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Jad krzyknęła do Mgiełki by ta uciekała. Naprawdę? Nie znudziło im się już to uciekanie? Najwyraźniej nie skoro chwile później długowłosa kotka zaczęła biec. Nietoperz naprawdę nienawidzi dzieci, szczególnie takich jak te dwie. Narażają się na niebezpieczeństwo, dla głupiej zabawy, a potem ganiaj taki dwie gówniary po całym lesie. Jeżeli któraś po raz trzeci zacznie im uciekać to Nietoperz naprawdę nie wytrzyma i wybuchnie.
No, ale cóż jak już mały smarkać ucieka to przydałoby się go gonić. Od razu ruszyła za Jad i nie była jej potrzebna zachęta przywódczyni. Prawie złapała ją za ogon, ale Fiołkowa Łapa ją uprzedziła, tylko ona chwyciła kociaka za kark. Młoda ma szczęście że to nie ona, ona nie była by taka delikatna.
Nietoperz była tuż obok, ale nie było takiej opcji by to ona nosiła dzieciaka. Toperz była na skraju wytrzymałości i jeżeli za chwile nie wrócą całą piątką do obozu, to nie wytrzyma i się po prostu na obie wydrze. Chociaż w takim wypadku to nawet lepiej by było gdyby miała pyszczek zapchany futrem którejś z nich.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
duży, masywny kociak o trzykolorowym futrze i jeszcze niebieskich oczach (reszta w kp)
chaotyczna, wiecznie zadowolona, szalona, samolubna (reszta w kp)
Srocza Łapa [kg] Trzask [s]
ZOSTAŁA POCHWYCONA! POCHWYCONA, POCHWYCONA! Choć na szczęście nie była to Toperz oblepiony łajnem szczur, to I tak z dwojga złego dalej było to złe. Krzyczała i się rwała, choć gdyby to czarna kotka ją pochwyciła, miałaby tak podrapaną twarz że już nigdy by się do niej nie odezwała. ALE I TAK SIĘ SZARPAŁA, SYCZAŁA, KRZYCZĄC BY WYPUSZCZONO JĄ ORAZ MGIEŁKĘ. JAK ŚMIĄ, JAK ŚMIĄ!
Jeszcze się zemści. Teraz były już trzy koty które na to zasługiwały, a to duża liczba. Ile jeszcze? Czekać tylko aż jej własne rodzeństwo ją zdradzi, i oby to nie była ślepa siostra. Ona była w porządku, bardzo w porządku. Nie krytykowała jej zachowań i ogólnie była fajna. Potrafiła usłyszeć każdy szmer i wyczuć każdy zapach, choć nie mogła zobaczyć ich kolorów. Trudno, pewnie pewne rzeczy robiła lepiej niż inne koty, więc NIECH NIKT NAWET NIE MÓWI O TYM że nie będzie dobrym wojownikiem.
DOBRYMI WOJOWNIKAMI NIE SĄ TE DWIE, NIE JEJ SIOSTRA! No i Lawendą, choć ona była przywódczynią, też nie najlepszą. EHHHH, będzie trzeba zrobić porządek z tym Klanem. Kiedyś.
Księżyce: 99 Płeć: kotka Matka: Ciepła Mżawka Ojciec: Owsiana Łuska Partner: brak Trwałe urazy: Całkowita ślepota, duże rozcięcie ucha
Ruda, drobnej budowy, krótkowłosa szylkretka, z przewagą koloru białego. Oczy szaroniebieskie i puste z powodu ślepoty, ma bliznę na uchu.
arcik w podpisie od maddel!! [plotkowy potok, niezapomniana lapa etc]
Kasztanowa Łaa [krz], Wirek [kw]
Mgiełka warknęła, tyle, na ile pozwolało jej kocięce gardełko, gdy poczuła zęby Lawendowej Gwiazdy chwytające ją za kark. No, pozamiatane. Zaczęła wykręcać się w powietrzu, próbując dosięgnąć tylnymi łapami podłoża, ale nic z tego. Zmęczona już delikatnie bezskutecznym wywijaniem ciała, zesztywniała, po czym wysyczała. - Pusccaajjj mnieee! Jad tesz puśście! Nie zrobiłyśmy nic złego! - Mgiełka odsłoniła małe, białe kiełki - Cy w kodeksie wojownika jes jakiś zakaz wychodzenia? Poza tym, nie wjem cy widzisz, ale póki WY TU NIE PRZYSŁYŚCIE to nic nam sie nie stało! I nie działo by sie!
Jeszcze raz się szarpnęła, dodając jeszcze wściekła - Mam łapy, Jad teszzz! Więc mozes mnie puścić w końcu. Skolo sobie tak życysz to PÓJDĘ DO TEGO OBOZU, i będę gnić w Splątanych Kozeniach! - albo może i znowu uciekną? To byłoby trudne, już przed chwilą zostały złapane przy takiej próbie. A w obozie zapewne będą ich pilnować od rana do wieczora, aghh!!
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Mgiełka próbowała wydostać się z ucisku Lawendy na różne sposoby. Niebieska kotka miała robotę ją trzymać i było to dla niej spore wyzwanie. Wreszcze Mgiełka się zmęczyła. Córka Czyżyka odetchnęła z ulgą i chciała wypuścić koteczkę, aby zaczerpnąć tchu. Zanim zdążyła cokolwiek zrobić Mgiełka zaczęła słownie domagać się uwolnienia. Była tak niegrzeczna, że Lawendowa Gwiazda nie zamierzała jej odpowiadać ani puszczać. Obie kotki straciły jej zaufanie, więc ich prośby, a raczej żądania nie zostaną spełnione. - Fracajhmy do Obhosu- oznajmiła Fiołkowej oraz Nietoperzowej Łapie. Dobrze, że są we trzy, jak jedna z nich się zmęczy to będą mogły się zmieniać. Teraz niech no tylko dotrą do Obozu to kociaki dostaną słoną karę za swoje wykroczenia i zachowanie.
Fiołek podrosła, a jej ciałko ładnie się zarysowało. Córka Krokusowej Łąki jest raczej smukła, nie ma nadwagi lub niedowagi, mieści idealnie się w zdrowej normie. Jej wcięcie pod brzuchem jest widoczne najbardziej z boku, nie przepada za nim, ale jest to część wyglądu więc już trudno.
[ reszta w kp]
spokojna, trochę gaduła i prawie zawsze uśmiechnięta
Mimo dzikiej szarpaniny, jaką uprawiała Jad Fiołkowa Łapa dzielnie ją trzymała za kark i nie puszczała. Trochę ją denerwowało, że nie posiadają żadnej skruchy, uciekły z obozu i jeszcze są wściekłe, że ktoś po nie przyszedł! Oczywiście, jak chcą to patrol może je dać psom na pożarcie, Fiołek z miłą chęcią je odda jeśli Jad nie przestanie się wiercić, jak jakieś zepsute pisklę. Spojrzała na przywódczynie, gdy ta rozkazała powrót do obozu, z jej serca zeszła duża ulga, że pogadanki nie zrobią tu, a już prawdopodobnie w obozie. Córka Krokusowej Łąki dopilnuje, żeby więcej nie musieć wychodzić z obozu po niewdzięczne kociaki. Nie licząc tego, że mogło się im coś stać to ich matka pewnie umiera ze stresu czekając na małe córeczki, które sie wymknęły.
Szylkretka cieszyła się, ze była z nią najlepsza przyjaciółka, bo teraz by chyba rozszarpała Jad i Mgiełkę za ten wybryk. Fiołkowa Łapa lubiła kociaki, ale teraz jednak chwilowo nie miała ochoty widzieć małych kulek, chwilowo bo pewnie i tak im przebaczy. Poprawiła uścisk delikatnie, żeby lepiej się przygotować do powrotu. Już nie mogła się doczekać, aż wypluje z paszczy wszystkie włosy długowłosego kociaka. - Dopfy pomusl - Mruknęła w stronę szarej przywódczyni. Machnęła głową do przodu patrząc się na czarną terminatorkę obok. Miała tylko nadzieje, że zrozumiała, bo nie z kociakiem w paszczy trudno skleić zdanie, a jak ją wypuści to ucieknie w siną dal.