Niegdyś najpiękniejsza, dzisiaj trud odcisnął się na całym jej ciele. Wciąż dba o swój wygląd, wręcz obsesyjnie, jednak jej długie, czarne futro, kiedyś takie miękkie i lśniące, zmatowiało, a kołtuny pojawiają się z zastraszającą łatwością. W jej złocistych, okrągłych oczach odbija się determinacja i zmęczenie, a przez czarny nos przechodzi drobna blizna. Pomimo wszystkich trudów jakie przeszła jej ciało wciąż zachowuje okrągłe kształty, chociaż zapasy tłuszczu wydają się pomału wyczerpywać. Gdzieś pod tą czarną plątaniną, w okolicach prawego barku, znajduje się całkiem spora, szarpana blizna, którą jednak dość dobrze ukrywa futro.
Kwiat zna swoja wartość. Kwiat jest wytrwała. Kwiat ma dość.
Z wysoko uniesionym pyskiem kroczy przez świat, absolutnie pewna, że jest najlepsza z nich wszystkich. Jest gotowa by zacząć wydawać polecenia i być słuchana. Wręcz nie może się doczekać, by znów pokazać każdemu ze swojej rodziny i znajomych, gdzie ich miejsce. Jej oczy, chociaż w tak ciepłym kolorze zdają się promieniować zimnem. A może to tylko zmęczenie? Niedożywienie? Może.
Kwiat nauczyła się również cenić samotność i ciszę. Możliwość zaszycia się w kącie i obsesyjnego czyszczenia futra uznaje za błogosławieństwo. Będąc w ciągłym ruchu, próbując odnaleźć drogę do domu, nie mogła sobie na to zbyt często pozwolić.
Ale gdzieś pod tym wszystkim wciąż jest tylko dzieckiem nagle wyrwanym z domu. Samotną kotką, która tęskni za mamą i rodzeństwem, chociaż nigdy nie powiedziałaby im tego prosto w twarz.
Pochmurny Sen (GK), Zbożowa Łapa (KRz), Chłód (KG)
Szczęście jej sprzyjało. Uśmiechnęła się pod nosem, widząc królika, który niczym się nie przejmował. Stąpając tak lekko jak mogła zaczęła podchodzić do królika, wciąż starając się być pod wiatr. Nie było czasu zastanawiać się nad głębokimi sprawami, nie chciała w końcu by zwierzyna jej uciekła. Musiała się powstrzymać by w myślach już nie czuć smaku ciepłej króliczej krwi na języku. Nie było to rozsądne, czuć coś, czego nie było. Skupiła się na tu i teraz, a gdy była już wystarczająco blisko skoczyła na zwierzę, zamierzając przyszpilić królika do ziemi i przegryźć jego gardło, by szybko pozbawić go życia.
Księżyce: 154 Mistrz: Kuni Syk Płeć: kocur Matka: Białowąsa Ojciec: Dębowy Pień Trwałe urazy: Oderwane 2/3 lewej małżowiny usznej.
Szeroki, ciężki kocur o długiej, złotej sierści z pręgowaniem tygrysim. Ma białe znaczenia, które ciągną się od żuchwy, poprzez pierś i brzuch, aż do końca ogona. Biel rozjaśnia również końce wszystkich jego łap oraz wnętrze ud. Jego ślepia są ciemnozielone, lekko szarawe.
Kwiatek zręcznie podkradła się do zajętego poszukiwaniem jedzenia zająca i skoczyła na niego, całym swoim ciężarem przygniatając go do ośnieżonej gleby. Zwierzak wściekle zakwilił i zaczął wierzgać, niemal zrzucając kocicę z siebie. Na szczęście czarna zdążyła wczepić szczęki w jego gardło i przebić jego skórę. Zniszczenia musiały być głębokie - posoka siknęła do jej gardła oraz wszędzie dookoła. Tak czy siak, terminatorka musiała zmagać się z rzucającym się zającem przez dłuższą chwilę, bo nie udało jej się go wykrwawić na śmierć; musiała go udusić. I go udusiła.
Kwitnąca Łapa: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 32-5=27/45 | Przerzuty: 0/1
× rana 0. stopnia - lekkie ugryzienie na ogonie.
_________
Spadek Wytrzymałości o 1/3 → obniżenie celności o 2 od następnej tury.
_________
+ 25 EXP dla Kwitnącej Łapy.
his face lit up under yellow street light
with eyes of fear as he caught me in sight
i won't hurt him but he knows that i might
Niegdyś najpiękniejsza, dzisiaj trud odcisnął się na całym jej ciele. Wciąż dba o swój wygląd, wręcz obsesyjnie, jednak jej długie, czarne futro, kiedyś takie miękkie i lśniące, zmatowiało, a kołtuny pojawiają się z zastraszającą łatwością. W jej złocistych, okrągłych oczach odbija się determinacja i zmęczenie, a przez czarny nos przechodzi drobna blizna. Pomimo wszystkich trudów jakie przeszła jej ciało wciąż zachowuje okrągłe kształty, chociaż zapasy tłuszczu wydają się pomału wyczerpywać. Gdzieś pod tą czarną plątaniną, w okolicach prawego barku, znajduje się całkiem spora, szarpana blizna, którą jednak dość dobrze ukrywa futro.
Kwiat zna swoja wartość. Kwiat jest wytrwała. Kwiat ma dość.
Z wysoko uniesionym pyskiem kroczy przez świat, absolutnie pewna, że jest najlepsza z nich wszystkich. Jest gotowa by zacząć wydawać polecenia i być słuchana. Wręcz nie może się doczekać, by znów pokazać każdemu ze swojej rodziny i znajomych, gdzie ich miejsce. Jej oczy, chociaż w tak ciepłym kolorze zdają się promieniować zimnem. A może to tylko zmęczenie? Niedożywienie? Może.
Kwiat nauczyła się również cenić samotność i ciszę. Możliwość zaszycia się w kącie i obsesyjnego czyszczenia futra uznaje za błogosławieństwo. Będąc w ciągłym ruchu, próbując odnaleźć drogę do domu, nie mogła sobie na to zbyt często pozwolić.
Ale gdzieś pod tym wszystkim wciąż jest tylko dzieckiem nagle wyrwanym z domu. Samotną kotką, która tęskni za mamą i rodzeństwem, chociaż nigdy nie powiedziałaby im tego prosto w twarz.
Pochmurny Sen (GK), Zbożowa Łapa (KRz), Chłód (KG)
Było coś pięknego w czerwonej krwi na białym śniegu. Było też coś niesamowicie satysfakcjonującego w upolowaniu tak dorodnej zwierzyny tak szybko. Zapowiadało się doskonałe polowanie.
Zając szybko był już martwy. Kwiat znalazła miejsce, które wydawało jej się charakterystyczne - drobny krzak, który zgubił wszystkie liście - i zakopała pod nim swoją pierwszą zdobycz. Oblizała wargi z ciepłej posoki i odetchnęła zimnym powietrzem. Co za piękny dzień.
Znów ruszyła pod wiatr, znów przybierając pozycję łowiecką. Jedna zdobycz za nią, jeszcze przydałaby się co najmniej jedna. Miała nadzieję, że znowu trafi na coś większego, ale zadowoliłaby się nawet drobnym ptaszkiem. Jedno było pewne - szukała dalej.
Księżyce: 154 Mistrz: Kuni Syk Płeć: kocur Matka: Białowąsa Ojciec: Dębowy Pień Trwałe urazy: Oderwane 2/3 lewej małżowiny usznej.
Szeroki, ciężki kocur o długiej, złotej sierści z pręgowaniem tygrysim. Ma białe znaczenia, które ciągną się od żuchwy, poprzez pierś i brzuch, aż do końca ogona. Biel rozjaśnia również końce wszystkich jego łap oraz wnętrze ud. Jego ślepia są ciemnozielone, lekko szarawe.
W pewnej chwili ucho Kwiecistej Łapy wyłapało ciche popiskiwanie. Coś żywego było pod śniegiem! Mysz? Nie, po zapachu można było sądzić, że to ryjówka.
Niegdyś najpiękniejsza, dzisiaj trud odcisnął się na całym jej ciele. Wciąż dba o swój wygląd, wręcz obsesyjnie, jednak jej długie, czarne futro, kiedyś takie miękkie i lśniące, zmatowiało, a kołtuny pojawiają się z zastraszającą łatwością. W jej złocistych, okrągłych oczach odbija się determinacja i zmęczenie, a przez czarny nos przechodzi drobna blizna. Pomimo wszystkich trudów jakie przeszła jej ciało wciąż zachowuje okrągłe kształty, chociaż zapasy tłuszczu wydają się pomału wyczerpywać. Gdzieś pod tą czarną plątaniną, w okolicach prawego barku, znajduje się całkiem spora, szarpana blizna, którą jednak dość dobrze ukrywa futro.
Kwiat zna swoja wartość. Kwiat jest wytrwała. Kwiat ma dość.
Z wysoko uniesionym pyskiem kroczy przez świat, absolutnie pewna, że jest najlepsza z nich wszystkich. Jest gotowa by zacząć wydawać polecenia i być słuchana. Wręcz nie może się doczekać, by znów pokazać każdemu ze swojej rodziny i znajomych, gdzie ich miejsce. Jej oczy, chociaż w tak ciepłym kolorze zdają się promieniować zimnem. A może to tylko zmęczenie? Niedożywienie? Może.
Kwiat nauczyła się również cenić samotność i ciszę. Możliwość zaszycia się w kącie i obsesyjnego czyszczenia futra uznaje za błogosławieństwo. Będąc w ciągłym ruchu, próbując odnaleźć drogę do domu, nie mogła sobie na to zbyt często pozwolić.
Ale gdzieś pod tym wszystkim wciąż jest tylko dzieckiem nagle wyrwanym z domu. Samotną kotką, która tęskni za mamą i rodzeństwem, chociaż nigdy nie powiedziałaby im tego prosto w twarz.
Pochmurny Sen (GK), Zbożowa Łapa (KRz), Chłód (KG)
Coś popiskiwało... Pod śniegiem?
Kwiat zmarszczyła czoło, trochę nie wiedząc jak do tego podejść. Mimo wszystko postarała się wyciszyć swój oddech tak jak się dało, by ryjówka jej nie poczuła. Później zlokalizowała, z którego miejsca konkretnie dobiegają dźwięki. Podeszła trochę bliżej, i kierując się samym słuchem, skoczyła ku miejscu z którego dobiegało piszczenie. Miała nadzieję przygnieść ryjówkę łapą i samym swoim ciężarem złamać jej kark za jednym zamachem.
Księżyce: 154 Mistrz: Kuni Syk Płeć: kocur Matka: Białowąsa Ojciec: Dębowy Pień Trwałe urazy: Oderwane 2/3 lewej małżowiny usznej.
Szeroki, ciężki kocur o długiej, złotej sierści z pręgowaniem tygrysim. Ma białe znaczenia, które ciągną się od żuchwy, poprzez pierś i brzuch, aż do końca ogona. Biel rozjaśnia również końce wszystkich jego łap oraz wnętrze ud. Jego ślepia są ciemnozielone, lekko szarawe.
Terminatorka ostrożnie nasłuchiwała ruchów drobnej zwierzyny i była w stanie poprawnie namierzyć jej lokację. Czarna łapa zacisnęła się na niewielkim ciałku ryjówki, która zdążyła zapiszczeć tylko, nim Kwiatek zmiażdżyła jej klatkę piersiową.
Niegdyś najpiękniejsza, dzisiaj trud odcisnął się na całym jej ciele. Wciąż dba o swój wygląd, wręcz obsesyjnie, jednak jej długie, czarne futro, kiedyś takie miękkie i lśniące, zmatowiało, a kołtuny pojawiają się z zastraszającą łatwością. W jej złocistych, okrągłych oczach odbija się determinacja i zmęczenie, a przez czarny nos przechodzi drobna blizna. Pomimo wszystkich trudów jakie przeszła jej ciało wciąż zachowuje okrągłe kształty, chociaż zapasy tłuszczu wydają się pomału wyczerpywać. Gdzieś pod tą czarną plątaniną, w okolicach prawego barku, znajduje się całkiem spora, szarpana blizna, którą jednak dość dobrze ukrywa futro.
Kwiat zna swoja wartość. Kwiat jest wytrwała. Kwiat ma dość.
Z wysoko uniesionym pyskiem kroczy przez świat, absolutnie pewna, że jest najlepsza z nich wszystkich. Jest gotowa by zacząć wydawać polecenia i być słuchana. Wręcz nie może się doczekać, by znów pokazać każdemu ze swojej rodziny i znajomych, gdzie ich miejsce. Jej oczy, chociaż w tak ciepłym kolorze zdają się promieniować zimnem. A może to tylko zmęczenie? Niedożywienie? Może.
Kwiat nauczyła się również cenić samotność i ciszę. Możliwość zaszycia się w kącie i obsesyjnego czyszczenia futra uznaje za błogosławieństwo. Będąc w ciągłym ruchu, próbując odnaleźć drogę do domu, nie mogła sobie na to zbyt często pozwolić.
Ale gdzieś pod tym wszystkim wciąż jest tylko dzieckiem nagle wyrwanym z domu. Samotną kotką, która tęskni za mamą i rodzeństwem, chociaż nigdy nie powiedziałaby im tego prosto w twarz.
Pochmurny Sen (GK), Zbożowa Łapa (KRz), Chłód (KG)
To nie była największa zdobycz, jaką Kwiat mogła upolować, ale w takiej porze roku lepsze to niż nic. Pokiwała do siebie głową, w duchu tylko stwierdzając, że nie jest najgorzej. Jako że nie zdążyła odejść zbyt daleko od miejsca gdzie zakopała poprzednią zwierzynę to wróciła się tam i zakopała ryjówkę w dołku obok zająca.
To były już dwie zdobyczy w całkiem krótkim czasie. Skoro szczęście jej dopisywało to postanowiła kontynuować przez jeszcze chwilę. Ryjówka była w sam raz dla kogoś mniejszego, jakiegoś kociaka, zającem pożywi się i kilka kotów, jeśli się tylko nim podzielą. Może powinna tak dorodną zdobycz zanieść od razu do legowiska matek, by i kocice i kocięta mogły się pożywić? Była to rzecz warta rozważenia.
Kierując się pod wiatr wróciła do poszukiwania tropu jakieś zwierzyny.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Powietrze cuchnęło jak... zając. Kolejny zając? Nie minęło wiele czasu, nim zobaczyła go na horyzoncie. Zwierzę powolnie skakało od łysego krzaka do łysego krzaka, unikając otwartych przestrzeni.
Niegdyś najpiękniejsza, dzisiaj trud odcisnął się na całym jej ciele. Wciąż dba o swój wygląd, wręcz obsesyjnie, jednak jej długie, czarne futro, kiedyś takie miękkie i lśniące, zmatowiało, a kołtuny pojawiają się z zastraszającą łatwością. W jej złocistych, okrągłych oczach odbija się determinacja i zmęczenie, a przez czarny nos przechodzi drobna blizna. Pomimo wszystkich trudów jakie przeszła jej ciało wciąż zachowuje okrągłe kształty, chociaż zapasy tłuszczu wydają się pomału wyczerpywać. Gdzieś pod tą czarną plątaniną, w okolicach prawego barku, znajduje się całkiem spora, szarpana blizna, którą jednak dość dobrze ukrywa futro.
Kwiat zna swoja wartość. Kwiat jest wytrwała. Kwiat ma dość.
Z wysoko uniesionym pyskiem kroczy przez świat, absolutnie pewna, że jest najlepsza z nich wszystkich. Jest gotowa by zacząć wydawać polecenia i być słuchana. Wręcz nie może się doczekać, by znów pokazać każdemu ze swojej rodziny i znajomych, gdzie ich miejsce. Jej oczy, chociaż w tak ciepłym kolorze zdają się promieniować zimnem. A może to tylko zmęczenie? Niedożywienie? Może.
Kwiat nauczyła się również cenić samotność i ciszę. Możliwość zaszycia się w kącie i obsesyjnego czyszczenia futra uznaje za błogosławieństwo. Będąc w ciągłym ruchu, próbując odnaleźć drogę do domu, nie mogła sobie na to zbyt często pozwolić.
Ale gdzieś pod tym wszystkim wciąż jest tylko dzieckiem nagle wyrwanym z domu. Samotną kotką, która tęskni za mamą i rodzeństwem, chociaż nigdy nie powiedziałaby im tego prosto w twarz.
Pochmurny Sen (GK), Zbożowa Łapa (KRz), Chłód (KG)
Kwiat naprawdę miała tego dnia szczęście. Dwa zające byłyby porządnym posiłkiem dla całkiem sporej ilości kotów. Teraz tylko się postarać, by faktycznie go złapać.
Znów skupiła się na swoich krokach, by wielkie uszy zająca nie wyłapały jej kroków. Idąc pod wiatr, ukrywając się przed zajęczym wzrokiem, wyciszając swój oddech, podążając za skakającą zwierzyną, starała się nie ślinić. Jeśli złapie tego drugiego zająca, to jednego zaniesie do kociarni a z drugiego zje chociaż nogę. Lub wypełni swój brzuch większą ilością jego świeżego mięsa. Nie mogła się doczekać, by jej brzuch znów wypełnił się czymś ciepłym.
Gdy była już wystarczająco blisko miała w planach skoczyć na zająca i potraktować go dokładnie tak samo, jak poprzedniego.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Kwiatek niestrudzenie starała się stąpać cicho, starała się niemalże przestać oddychać, żeby tylko zwierzyna jej nie dostrzegła. Łeb zająca poderwał się nagle, jego błyskające, brązowe ślepia rozejrzały się dookoła... Zamarł w bezruchu na uderzenie serca, gdy dostrzegł czającą się na niego kocicę. Później pędem ruszył przed siebie, na oślep.
Na szczęście terminatorka była w stanie go dogonić. Zdyszała się przy tym porządnie, ale po chwili biegu skoczyła na zająca, zwalając go z łap i zacisnęła szczęki na jego gardle, żeby go udusić.
Niegdyś najpiękniejsza, dzisiaj trud odcisnął się na całym jej ciele. Wciąż dba o swój wygląd, wręcz obsesyjnie, jednak jej długie, czarne futro, kiedyś takie miękkie i lśniące, zmatowiało, a kołtuny pojawiają się z zastraszającą łatwością. W jej złocistych, okrągłych oczach odbija się determinacja i zmęczenie, a przez czarny nos przechodzi drobna blizna. Pomimo wszystkich trudów jakie przeszła jej ciało wciąż zachowuje okrągłe kształty, chociaż zapasy tłuszczu wydają się pomału wyczerpywać. Gdzieś pod tą czarną plątaniną, w okolicach prawego barku, znajduje się całkiem spora, szarpana blizna, którą jednak dość dobrze ukrywa futro.
Kwiat zna swoja wartość. Kwiat jest wytrwała. Kwiat ma dość.
Z wysoko uniesionym pyskiem kroczy przez świat, absolutnie pewna, że jest najlepsza z nich wszystkich. Jest gotowa by zacząć wydawać polecenia i być słuchana. Wręcz nie może się doczekać, by znów pokazać każdemu ze swojej rodziny i znajomych, gdzie ich miejsce. Jej oczy, chociaż w tak ciepłym kolorze zdają się promieniować zimnem. A może to tylko zmęczenie? Niedożywienie? Może.
Kwiat nauczyła się również cenić samotność i ciszę. Możliwość zaszycia się w kącie i obsesyjnego czyszczenia futra uznaje za błogosławieństwo. Będąc w ciągłym ruchu, próbując odnaleźć drogę do domu, nie mogła sobie na to zbyt często pozwolić.
Ale gdzieś pod tym wszystkim wciąż jest tylko dzieckiem nagle wyrwanym z domu. Samotną kotką, która tęskni za mamą i rodzeństwem, chociaż nigdy nie powiedziałaby im tego prosto w twarz.
Pochmurny Sen (GK), Zbożowa Łapa (KRz), Chłód (KG)
I w ten oto sposób Kwiat złapała dwa zające jednego dnia. Był to wynik wręcz doskonały. Dwie dorodne zdobycze i jedna o wiele mniejsza. Przez chwilę Kwiat, stojąc w śniegu, zdyszana, rozważała, czy powinna kontynuować to polowanie. Dobra passa jej sprzyjała, więc może?
Mimo wszystko zdecydowała, że czas wrócić do obozu. Może pójdzie jeszcze raz tego dnia, nieco później, ale najpierw musiała zanieść zdobycz do obozu. Wolała nie skończyć z tak dużą ilością zwierzyny, że nie będzie mogła jej sama zabrać na raz do obozu, i jeszcze coś ją zje gdy Kwiat nie będzie.
Wróciła po poprzedniego zająca i ryjówkę, odkopała je, i zadowolona z siebie wróciła do obozu z trzema zdobyczami.
duży, masywny kociak o trzykolorowym futrze i jeszcze niebieskich oczach (reszta w kp)
chaotyczna, wiecznie zadowolona, szalona, samolubna (reszta w kp)
Srocza Łapa [kg] Trzask [s]
###
Wybrały się daleko, choć może nie aż tak daleko. Nie ważne. Wraz z Mgiełką wymknęły się z obozu, co nie było łatwym zadaniem, wręcz przeciwnie. Udało się jednak! Oby nikt ich nie śledził, to będzie słabe, bardzo słabe. - To co telaz chces lobic? -
Zadała pytanie szczerząc kły. Miała nadzieję iż siostra sobie poradzi, bo skoro i tak nie potrzebuje oczu nie powinna wymagać chodzenie przy niej i nie spuszczanie jej na krok. Potrafiła o siebie zadbać, choć często irytowała. Znaczy się, nie tyle co irytowała ale po prostu lubiła czasem komuś po dokuczać, tak dla zabawy. Spojrzała się w dal; TRAWA BYŁA TU OGROMNA! Ciężko było dostrzec coś więcej, ale trudno. Świetnie było!
Księżyce: 99 Płeć: kotka Matka: Ciepła Mżawka Ojciec: Owsiana Łuska Partner: brak Trwałe urazy: Całkowita ślepota, duże rozcięcie ucha
Ruda, drobnej budowy, krótkowłosa szylkretka, z przewagą koloru białego. Oczy szaroniebieskie i puste z powodu ślepoty, ma bliznę na uchu.
arcik w podpisie od maddel!! [plotkowy potok, niezapomniana lapa etc]
Kasztanowa Łaa [krz], Wirek [kw]
Oh, tak, udało im się uciec, a w dodatku nikt ich jeszcze nie złapał! Teraz dotarły do jakichś – bardzo, bardzo dużych – traw. Mgiełka czuła się delikatnie przytłoczona ogromem zapachów i dźwięków, jakie do niej docierały, lecz stała wyprostowana z postawionymi uszami nasłuchując tych dziwnych, nieznanych jej dźwięków. Hmm, co będą robić? Nie była pewna. Mogły spróbować zapolować, albo po prostu pozwiedzać. Albo, tak jak było w planach, pójść do Gromu i dać im nauczkę. - W sumie to nie wiem. Co plloponujesz? Moze zapolujemy, mozemy pozwiedzać, dać nauckę tym glomiakom.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Lawendowa Gwiazda jadła spokojnie mysz, kiedy usłyszała, że Ciepła Mżawka woła swoje dwie pociechy. Uderzenia serca mijały i żaden kociak nie pojawiał się na horyzoncie. Kotka zaczęła być coraz bardziej nerwowa i przeszukiwała różne miejsca w Obozie. Lawenda przerwała swój posiłek i postanowiła przyłączyć się do poszukiwań. Zapach zaprowadził kotki do Kolczastego Łuku, co oznaczało, że Jad i Mgiełka opuścili Obóz. Lawenda uspokoiła Ciepłą Mżawkę, obiecała, że zaraz się wszystkim zajmie i poleciła jej, aby wróciła do reszty kociąt. Następnie niebieska kotka zawołała do siebie Nietoperzową oraz Fiołkową Łapę, aby pomogły jej w poszukiwaniach Jadu oraz Mgiełki. We trójkę ruszyły za zapachem małych uciekinierów w stronę Świszczących Traw.
Fiołek podrosła, a jej ciałko ładnie się zarysowało. Córka Krokusowej Łąki jest raczej smukła, nie ma nadwagi lub niedowagi, mieści idealnie się w zdrowej normie. Jej wcięcie pod brzuchem jest widoczne najbardziej z boku, nie przepada za nim, ale jest to część wyglądu więc już trudno.
[ reszta w kp]
spokojna, trochę gaduła i prawie zawsze uśmiechnięta
Fiołkowa Łapa zaliczała ten dzień do całkiem udanych choć dopiero się rozpoczął. Zdążyła już nawet pójść na patrol poranny i wcale nie narzekała, ze jest ciemno, zimno czy buro, a w futro wiał potwornie zimny wiatr. Na samą myśl o nim czuła ciarki, ale ha! Ona dała radę, a to sprawiało, że się uśmiechała od ucha od ucha. Takie uczucie dumy z rana dawało jej motywacje na dalsze działanie.
Spokojnie jadła nornice obok przywódczyni, gdy ta podniosła się. Czuła, ze jej mięśnie się napięły, a po kilku uderzeniach zrozumiała, że krzyki, na które nie zwracała wcześniej uwagi należały do Ciepłej Mżawki, która bez skutku szukała swoich kociąt. Oblizała swój pyszczek z resztek krwi, a przede wszystkim wąsy. Nigdy nie myślała nad tym, ale koty pewnie wyglądały strasznie jedząc swoje jedzenie. Całe we krwi i resztkach mięsa na wibrysach. Otrzepała się z kurzu, który na niej osiadł, gdy Lawenda ją zawołała, chyba warto jakoś wyglądać? Z sytuacji wynikało, że idą szukać kociaków, ale nie widziała, których. Po zapachu poznała Mgiełke i Jad, ale pozostawało im jeszcze odnalezienie ich. Oby nie poszły daleko, a przede wszystkim by były całe i zdrowe!