Mistrz: Malinowy Nos Płeć: kocur Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*) Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*) Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Krew. Jej metaliczny smak wylądował w niemalże całym jego pysku, rozlał się po nim, co spowodowało, że Sokół jedynie syknął wściekle, gotów do dalszej walki. Nie zamierzał odpuszczać, więc po prostu postanowił przypuścić atak w pobliżu powstałej już rany, by rozszarpać nogę borsuka już do końca. Może przy okazji trafi w jakąś życiodajną żyłę, czy coś podobnego. Przede wszystkim myślał jednak o tym, by drapieżnika w pełni uziemić, by nie mógł biec i atakować innych na oślep, miał leżeć dokładnie w miejscu, w którym się teraz znajdował, by nie wyrządził przypadkiem więcej szkód, na dokładkę nikomu niepotrzebnych. Musieli jeszcze pamiętać o Węglu, którego trzeba było zanieść zapewne do obozu, nic zatem dziwnego, że wojownik liczył na to, że uda im się tak naprawdę prędko pozbyć przeciwnika, bez większych ran i problemów.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Porywista Gwiazda był w zasadzie w zasięgu borsuczych szczęk, jednak drapieżnik czuł, że siły z niego ulatują, a, nie oszukujmy się, większym zagrożeniem był dla niego Sokoli Cień, który właśnie kompletnie rozwalił mu nogę. Z tego też powodu planował obrócić się w stronę czarnego kocur, co, przy okazji, utrudniło przywódcy atakowanie. Zrywek nie trafił w szyję borsuka, ale udało mu się ugryźć jego kark. Musiało to zdezorientować przeciwnika na tyle, że ten nie zdążył nawet do końca wyprowadzić swojego ataku. Nim w ogóle obrócił się do końca, Sokoli Cień dopadł do jednej z jego tylnych łap i... w jakąkolwiek życiodajną żyłę trafił, podziałało. Rana od razu zaczęła intensywnie krwawić, a drapieżnik już po chwili padł martwy.
Rzut na infekcję dla Węgla: 1, 6 – infekcja 2-5 – brak infekcji
» wypada: 3 – brak infekcji
Rzut na infekcję dla Zrywka: 1, 6 – infekcja 2-5 – brak infekcji
» wypada: 3 – brak infekcji
Borsuk: S: 12 (25) | Zr: 2 (12) | Sz: 2 (7) | HP: 16-9-48-5-3=-49/80 » ŚMIERĆ BARDZO | W: 47-1=46/60
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko na szyi
» rana 3. stopnia: głębokie ugryzienie i ślady pazurów na udzie, uszkodzenie mięśnia, krwawią (w pierwszej turze -5 HP, następnie po -3 HP) [modyfikator -2 Zr]
» rana 2. stopnia: ugryzienie na szyi, krwawi (w pierwszej turze -3 HP, następnie po -2 HP do końca walki)
» rana 1. stopnia: ugryzienie na karku, krwawi (od następnej tury po -1 HP)
» rana 3. stopnia: Bardzo Poraniona Noga™, rozerwana tętnica, krwawi (w pierwszej turze -5 HP, następnie po -3 HP)
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na walkę 2:1
» statystyki obniżone ze względu na spadek HP do 1/4
» ŚMIERĆ
Zrywek: S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 69-3=66/85 | W: 47-3=44/55
» przerzuty: 1/4
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na łapie, krwawi (w pierwszej turze -3 HP, następnie po -2 HP do końca walki)
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Wydał z siebie ciche warknięcie, gryząc jednocześnie borsuka, który to opadał z sił; na szczęście nie udało mu się wyprowadzić kolejnego ataku, a i nim Porywista Gwiazda mógł wyprowadzić kolejny atak – Sokoli Cień zadał ostateczny cios, wydzierając z żył drapieżnika na tyle dużo krwi, co, w połączeniu z pozostałymi ranami, przyczyniło się do rychłej śmierci napastnika. Całe szczęście. Węglowy Pył, o ile nabawił się poważnej rany, był uratowany, Porywisty Wiatr skończył z jedną raną, Sokół bez szwanku, tereny bezpieczne. Rudo-biały, oddychając ciężko, odsunął się od truchła i posłał byłemu zastępcy spojrzenie.
– Dobrze, że się zjawiłeś – mruknął z wdzięcznością w stronę kocura. – Pomógłbym ci z zakopaniem ciała, ale… – Wskazał pyskiem na zranioną przednią łapę, a jego ucho poruszyło się z irytacją. Wolał nie ryzykować, że wraz z ziemią w ranę wedrze się brud i infekcja. W razie czego czuwał w okolicy, gdy czarnofutry zakopywał truchło, po czym udał się do obozu, prosto do Lśniącej Sadzawki.
Mistrz: Malinowy Nos Płeć: kocur Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*) Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*) Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Zdechł. To było dokładnie to, czego Sokół oczekiwał, nie spodziewał się jednak, że pójdzie tak łatwo i po prostu borsuk skończy żywot prędzej, niż cokolwiek mu zrobi. Może łapy nieco go bolały, mocno szczęki przypomniały sobie, że już nie ten chwyt, ale jak widać nadal miał na tyle siły, by zabić groźnego drapieżnika. Jego krew trysnęła mu do pyska, sapnął wściekle, a później dość nerwowo przemył swoją kryzę. Wiedział doskonale, że gdy zakopie truchło, będzie musiał zadbać o siebie, bo inaczej cały się poskleja i będzie wyglądał jak kłębek skołtunionej sierści, na razie jednak inne rzeczy były ważniejsze.
- Wiem. Lepiej od razu udać się do Lśniącej, a ja sobie poradzę - powiedział prosto i po prostu zabrał się do pracy, bo nie było sensu z tym zwlekać. Jeśli chciał, żeby wszystko zostało doprowadzone do końca, to musiał zrobić to od razu, a nie odpoczywać, czy cokolwiek takiego. Tak więc zabrał się do kopania dołu, do którego wrzucił potem truchło, zasypał je i udał się do obozu, by tam odpocząć i doprowadzić się do właściwego sobie stanu.
//zt
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
niski wzrost, szczupły, długie łapy; krótkowłosy; bury, pręgowany tygrysio, z białymi znaczeniami; brązowooki; parę blizn
Podobny do dawnego siebie, jednak znacznie mniej ufny. Nie zacznie rozmowy z samotnikiem, a prędzej ucieknie, gdy tylko pojawi się podejrzenie, że napotkany kot ma zamiar go zaatakować. Mniej odważny, omijający ryzyko szerokim łukiem. Czasem niekontrolowanie drży mu powieka, szczególnie w sytuacjach napięcia, choć niekiedy również poza nimi.
Często ogarnia go rozpaczliwa chęć porzucenia czujności, ale zdaje sobie sprawę, że byłoby to bardzo niebezpieczne. Zdarza mu się zagłębić w marzeniach, szczególnie przed snem - teraz wirują one głównie wokoło powrotu do Klanu Wichru, do rodzeństwa i rodziców, dzieci Zaśnieżonej (których prawie w ogóle nie pamięta, bo gdy ostatni raz je widział, były maleńkie), ale też życia wojownika, które zapewnia więcej stabilizacji niż żywot samotnika, nawet jeśli wiąże się czasem z ryzykiem, zapewnia sens. Wytrwale zmierza w kierunku klanowych ziem, choć jednocześnie rozsądnie. Nie pędzi na łeb na szyję, a posuwa się dość powoli, choć systematycznie. Szuka jakichś kryjówek, poluje, na wypadek, gdyby dziś jednak nie był dzień, gdy trafi do obozu.
ni ma || gwiżdżący wiatr [kw/nkt]; porośnięta łapa [kc/nkt]; hucząca łapa [gk/kr]; zmrok [nkt/kg]
***
Zaraz po powrocie z treningu z Migotkiem natknął się w obozie na Lawendę. Trochę porozmawiali; musiała mieć teraz parę luźniejszych chwil. U głowie któregoś z nich narodził się pomysł, żeby ruszyć na małe polowanie, najlepiej w niezbyt odległej okolicy, bo kto wie, czy klan nagle nie będzie potrzebował zastępczyni. Wyszli więc razem z obozu, rozmawiając przez jeszcze parę chwil.
Dotarli do zachodniej części Świszczących Traw. Wydawały się idealnym miejscem na poszukiwania zwierzyny. Orlik zdecydowanie lepiej czuł się w obozie niż na terenach, jednak obecność Lawendy trochę go ośmielała. W końcu kotka miała za sobą sporo doświadczenia – nawet sam przywódca to docenił. Gdyby sytuacja stała się kłopotliwa, tuż obok miałby sprawną pomoc.
— Powodzenia, Lawendowy Kwiecie, niech nasze łowy będą pomyślne — miauknął z uśmiechem, rzucając kotce ostatnie spojrzenie, nim odwrócił się i ruszył w swoją stronę. Lekko się pochylił, ugiął łapy tak, jak Gwiezdny Klan przykazał, i szedł niespiesznie przed siebie, stawiając uszy na baczność i wytężając wszystkie zmysły, żeby zarejestrować każde poruszenie, które mogłoby okazać się piszczkiem.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Niebieska kotka po skończonych treningach z Fiołkową i Chaotyczną Łapą wróciła do Obozu. Tradycyjnie udała się do Stosu Zwierzyny, aby się posilić i trochę zregenerować. Po posiłku spotkała Orlikowe Pióro, z którym porozmawiała chwilę, po czym zrodził się pomysł, aby pójść na polowanie, na co Lawenda się zgodziła. Wyszli razem z Obozu kontynuując konwersację i ruszyli w kierunku Świszczących Traw. Po dłuższej chwili dotarli na tereny porośnięte wysoką trawą, gdzie lubią chować się gryzonie. Lawenda wzięła głęboki wdech próbując coś wstępnie namierzyć. - Tobie również życzę powodzenia!- zareagowała uśmiechając się do Orlika. Patrzyła jeszcze na niego przez chwilę, po czym postanowiła przystąpić do akcji. Z gracją zgięła łapki i przeniosła ciężar ciała na tylne kończyny. Wibrysy oraz uszy skierowała do przodu, natomiast ogon i głowę ułożyła w linii prostej z grzbietem. Gdy postawa łowiecka została przyjęta, ustawiła się pod wiatr i po cichutku stąpając zaczęła poszukiwać jakiś tropów.
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Wyruszyli. Wystarczyło chwile kroków w skupieniu a w zielonej trawie Świszczących Traw Orlik mógł dojrzeć szary, charakterystyczny grzbiet i pulchną sylwetkę o łysym ogonie i nieprzyjemnym, krzywym kroku. Oczywiście, trafił na szczura! Zwierzak nawet jak go zauważył nie robił sobie nic z jego obecności człapiąc beztrosko przed siebie, co jakiś czas cicho prychając i poruszając nosem w poszukiwaniu czegoś na ząb.
Również zastępczyni Wichrowego przywódcy miała szczęście od razu napotkać na swojej drodze coś smakowitego. Niebieskiej kocicy natomiast trafił się ptak. Młody skowronek zatoczył parę kółek w powietrzu w wesołych podrygach wydobywając ze swojej piersi radosny trel. Przysiadł na ziemi kawałek przed Lawendowym Kwiatem, poprawiając piórka na piersi i delikatnie się otrzepując, po czym nieświadomy zagrożenia jakim mogła być dla niego kocica niedaleko, zaczął czyścić dziób.
niski wzrost, szczupły, długie łapy; krótkowłosy; bury, pręgowany tygrysio, z białymi znaczeniami; brązowooki; parę blizn
Podobny do dawnego siebie, jednak znacznie mniej ufny. Nie zacznie rozmowy z samotnikiem, a prędzej ucieknie, gdy tylko pojawi się podejrzenie, że napotkany kot ma zamiar go zaatakować. Mniej odważny, omijający ryzyko szerokim łukiem. Czasem niekontrolowanie drży mu powieka, szczególnie w sytuacjach napięcia, choć niekiedy również poza nimi.
Często ogarnia go rozpaczliwa chęć porzucenia czujności, ale zdaje sobie sprawę, że byłoby to bardzo niebezpieczne. Zdarza mu się zagłębić w marzeniach, szczególnie przed snem - teraz wirują one głównie wokoło powrotu do Klanu Wichru, do rodzeństwa i rodziców, dzieci Zaśnieżonej (których prawie w ogóle nie pamięta, bo gdy ostatni raz je widział, były maleńkie), ale też życia wojownika, które zapewnia więcej stabilizacji niż żywot samotnika, nawet jeśli wiąże się czasem z ryzykiem, zapewnia sens. Wytrwale zmierza w kierunku klanowych ziem, choć jednocześnie rozsądnie. Nie pędzi na łeb na szyję, a posuwa się dość powoli, choć systematycznie. Szuka jakichś kryjówek, poluje, na wypadek, gdyby dziś jednak nie był dzień, gdy trafi do obozu.
ni ma || gwiżdżący wiatr [kw/nkt]; porośnięta łapa [kc/nkt]; hucząca łapa [gk/kr]; zmrok [nkt/kg]
Szczur. Orlik wiedział, że czasami tworzyły stada – a kiedy wojownik natrafił na takie, mógł mieć niezły kłopot. Rozejrzał się więc, żeby móc mieć pewność, że napotkany zwierzak nie ma w okolicy żadnych kompanów, zdolnych do rzucenia się całą armią na burego wichrzaka. Gdyby dostrzegł jeszcze jednego podobnego gryzonia, zrezygnowałby z ofiary. Na nic więcej się jednak nie zapowiadało, toteż brązowooki przystąpił do skradania.
Pamiętał, żeby ustawić się tak, by szczur nie mógł go wyczuć. Obrócił się, tak że zapach zwierza wpadał mu prosto do nozdrzy. Ruszył przed siebie na lekko ugiętych łapach, uważając, by nie szurać brzuchem po trawie. Kroki stawiał lekko, a łeb i ogon zrównał z grzbietem. Patrzył pod łapy, by na nic nie nadepnąć i się nie zdradzić. Przeniósł ciężar ciała na tylne nogi, a oddechowi nadał spokojne, równomierne tempo. Jeśli udało mu się podejść do szczura na zadowalającą odległość, wyskoczył z zamiarem ugryzienia szarego mocno w kark, by odebrać mu życie prędko i możliwie bezboleśnie.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Lawendowy Kwiat skradała się po cichu szukając jakiegoś tropu i w pewnym momencie usłyszała, a potem dostrzegła ptaka krążącego po niebie. Zamarła w bez ruchu i przyglądała mu się. Ku jej szczęściu zwierzę wylądowało niedaleko niej. Niebieska kotka nie mogła zmarnować takiej okazji, zwłaszcza, że ptak jak gdyby nigdy nic czyścił sobie dziób. Działania zostały podjęte szybko. Lawenda skorygowała swoją postawę zginając porządnie kończyny i przenosząc ciężar ciała na tylne łapy. Głowę i ogon cały czas trzymała w jednej linii, natomiast wibrysy oraz uszy zostały skierowane do przodu. W mgnieniu oka Lawenda upewniła się, że stoi pod wiatr, aby ofiarą ją przypadkiem nie wyczuła, pomimo, że jej czułym zmysłem jest wzrok. Zrobiła parę kroków po łuku, oczywiście uważając, aby na coś nie nadepnąć i nie zdradzić swojej obecności. Również jej oddech był spokojny i miarowy. Gdyby udało jej się bez żadnych większych problemów dojść do optymalnej odległości zamierzała skoczyć prosto na ptaka chwytając go mocno między łapy z wysuniętymi pazurami, aby później ugryźć zdobycz w kark kończąc jej żywot.
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Tak jak sobie kocur zaplanował, tak też się udało wykonać. Bez większego problemu podszedł zwierzynę i skoczył ku zdezorientowanemu, pulchnemu szczurowi, który ledwo pisnął wściekle, a już padł martwy przez atak Orlikowego Pióra. Zero wysiłku, a posiłek zawita do Wichrowego obozu.
+10 exp
Podobnie sprawy się miały u Lawendowego Kwiatu, która odpowiednio podeszła do nic nieświadomego skowronka, i kiedy ten podniósł główkę, aby rozejrzeć się, czy przypadkiem nic mu nie grozi, było już za późno. Niebieskie łapy zastępczyni przygniotły go do ziemi, a później trach! Mógł już spokojnie robić za czyjś posiłek. Dobry początek!
+ 10 exp
niski wzrost, szczupły, długie łapy; krótkowłosy; bury, pręgowany tygrysio, z białymi znaczeniami; brązowooki; parę blizn
Podobny do dawnego siebie, jednak znacznie mniej ufny. Nie zacznie rozmowy z samotnikiem, a prędzej ucieknie, gdy tylko pojawi się podejrzenie, że napotkany kot ma zamiar go zaatakować. Mniej odważny, omijający ryzyko szerokim łukiem. Czasem niekontrolowanie drży mu powieka, szczególnie w sytuacjach napięcia, choć niekiedy również poza nimi.
Często ogarnia go rozpaczliwa chęć porzucenia czujności, ale zdaje sobie sprawę, że byłoby to bardzo niebezpieczne. Zdarza mu się zagłębić w marzeniach, szczególnie przed snem - teraz wirują one głównie wokoło powrotu do Klanu Wichru, do rodzeństwa i rodziców, dzieci Zaśnieżonej (których prawie w ogóle nie pamięta, bo gdy ostatni raz je widział, były maleńkie), ale też życia wojownika, które zapewnia więcej stabilizacji niż żywot samotnika, nawet jeśli wiąże się czasem z ryzykiem, zapewnia sens. Wytrwale zmierza w kierunku klanowych ziem, choć jednocześnie rozsądnie. Nie pędzi na łeb na szyję, a posuwa się dość powoli, choć systematycznie. Szuka jakichś kryjówek, poluje, na wypadek, gdyby dziś jednak nie był dzień, gdy trafi do obozu.
ni ma || gwiżdżący wiatr [kw/nkt]; porośnięta łapa [kc/nkt]; hucząca łapa [gk/kr]; zmrok [nkt/kg]
Kły wojownika wpiły się w kark zwierzęcia, szczęki zacisnęły się mocniej. Szczur wydał z siebie trudny do sklasyfikowania odgłos, coś, co odrobinę przypominało pisk, ale nim Orlik zdążył się nad tym głębiej zastanowić, rozległ się chrupot, a szarofutry zwiotczał mu w zębach. Dawniej poruszało go odbieranie życia, teraz stało się to niemal rutyną. Odrobinę przykra myśl, gdy to sobie tak bezpośrednio postawić w głowie, jednak taki już był los drapieżnika, którym koty były z całą pewnością. Albo umiera zwierzyna, albo kocięta twojego klanu – wybór raczej oczywisty.
Bury zakopał upolowane zwierzę w miejscu, gdzie trawy sięgały trochę niżej. Przysypał zwierzaka dokładnie, ale usypał też niewielki kopczyk, by nie mieć problemów z późniejszym odnalezieniem dołka z zawartością. Liczył gdzieś na tyle głowy, że Lawendzie też na razie idzie dobrze, ale upewnić się będzie mógł dopiero za parę chwil. Odsapnąwszy kilka uderzeń serca, ruszył w bok na lekko ugiętych łapach, uważając, by jaśniejszy brzuch nie stykał się z czubkami ździebeł, żeby nie powstało szuranie, które mogłoby odpędzić potencjalną zwierzynę. Ustawił się pod wiatr, lekko pochylił ciało, a potem zaczął powoli brnąć poprzez trawę, mając nadzieję na wywęszenie, usłyszenie bądź wypatrzenie zwierzyny.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Pierwsza ofiara i już pierwszy sukces. Lawenda bez większych problemów zbliżyła się niezauważona do skowronka i w ułamkach sekundy zakończyła jego żywot. Była z siebie zadowolona, że tak sprawnie jej poszło, ale oczywiście nie może spocząć na laurach. Szybko wykopała dół i zaczęła zakopywać swoją zdobycz. Próbowała odnieść to miejsce względem charakterystycznego puntu, za który posłużyły Płaczące Wierzby. Po wykonaniu wszystkich niezbędnych czynności ruszyła dalej w poszukiwaniu szczęścia. Ogólnie ciekawiło ją jak idzie Orlikowi. Czy też coś złapał? Niebieska kotka szybko porzuciła myśli o przyjacielu i postanowiła skupić się na swoim polowaniu. Ustawiła się pod wiatr i skradała się przed siebie ponownie poszukując tropów.
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Na następną ofiarę wojownik nie musiał długo czekać, bo zrobił ledwo parę kroków, a mógł dojrzeć...padalca! Ten wykorzystując ciepłą pogodę postanowił ułożyć się na wygrzanym, pozbawionym trawie skrawku ziemi, nie zważając na możliwe niebezpieczeństwa. Leżał i cieszył się promieniami ciepłego słońca, dając tym samym Orlikowi na popis swoich umiejętności podchodzenia innej zwierzyny niż mysz, królik czy ptak.
Lawendowy Kwiat również miała szczęście, jak nie większe od swojego kompana. W jej łapy trafił się stereotypowy, Wichrowy posiłek - królik. W tym przypadku jednak zwierzak nie zachowywał się tak samo lekkomyślnie jak padalec. Lawendowy Kwiat trafiła na osobnika niezwykle czujnego, który rozglądał się i nasłuchiwał. Najwyraźniej nie chciał stać się dzisiaj czyimś obiadem. Na ten moment nie dostrzegł niebieskiej zastępczyni dając jej szanse na próbę upolowania go. Każdy lubi wyzwania, prawda?
niski wzrost, szczupły, długie łapy; krótkowłosy; bury, pręgowany tygrysio, z białymi znaczeniami; brązowooki; parę blizn
Podobny do dawnego siebie, jednak znacznie mniej ufny. Nie zacznie rozmowy z samotnikiem, a prędzej ucieknie, gdy tylko pojawi się podejrzenie, że napotkany kot ma zamiar go zaatakować. Mniej odważny, omijający ryzyko szerokim łukiem. Czasem niekontrolowanie drży mu powieka, szczególnie w sytuacjach napięcia, choć niekiedy również poza nimi.
Często ogarnia go rozpaczliwa chęć porzucenia czujności, ale zdaje sobie sprawę, że byłoby to bardzo niebezpieczne. Zdarza mu się zagłębić w marzeniach, szczególnie przed snem - teraz wirują one głównie wokoło powrotu do Klanu Wichru, do rodzeństwa i rodziców, dzieci Zaśnieżonej (których prawie w ogóle nie pamięta, bo gdy ostatni raz je widział, były maleńkie), ale też życia wojownika, które zapewnia więcej stabilizacji niż żywot samotnika, nawet jeśli wiąże się czasem z ryzykiem, zapewnia sens. Wytrwale zmierza w kierunku klanowych ziem, choć jednocześnie rozsądnie. Nie pędzi na łeb na szyję, a posuwa się dość powoli, choć systematycznie. Szuka jakichś kryjówek, poluje, na wypadek, gdyby dziś jednak nie był dzień, gdy trafi do obozu.
ni ma || gwiżdżący wiatr [kw/nkt]; porośnięta łapa [kc/nkt]; hucząca łapa [gk/kr]; zmrok [nkt/kg]
Od ciemnej ziemi odcinała się podłużna, nieco jaśniejsza sylwetka. Bury określił napotkane zwierzę jako jednego z węży, chociaż chyba niegroźnego. W końcu kotki nazywały jaszczurkami to, co miało cztery nogi, a padalec nie mógł poszczycić się kończynami. Tak czy inaczej, brązowawy gad wydawał się nie spodziewać niczego; leżał sobie w najlepsze, chyba się wygrzewał.
Kojarzyło mu się, że wężopodobne stwory są w stanie wyczuć potencjalnego drapieżnika na podobnej zasadzie, co myszy. Opadł do pełnoprawnej pozycji łowieckiej, pochylił łeb i uniósł ogon, układając je w jedną linię. Przeniósł ciężar na tylne łapy, wyrównał i ściszył oddech, a także upewnił się, że idzie pod wiatr. Ruszył w przód na delikatnie ugiętych nogach, raz po raz zerkając na ziemię przed sobą, żeby nie zdradzić swojej obecności. Starał się jednocześnie kontrolować wzrokiem obrany cel, aby ten nie postanowił nagle rzucić się do ucieczki. Miał nadzieję, że i tym razem pójdzie mu gładko. Jak mówiły stereotypy, gadami żywią się przede wszystkim Cieniacy, jednak chyba nic się nie stanie, jeśli raz padalec wyląduje na wichrowym stosie ze zwierzyną. Jeżeli zwierzak nie zdążył wykryć wcześniej wojownika, Orlik rzucił się w jego stronę z zamiarem wysłania go na tamten świat.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Lawenda szła dzielnie przed siebie w poszukiwaniu tropów. Nagle przed jej oczami w pewnej odległości zmaterializował się typowi Wichrowy posiłek, a konkretnie królik. Niebieska kotka oblizała pyszczek i postanowiła natychmiast przystąpić do akcji. Zamierzała złapać taki soczysty kąsek. Na pewno Miękki Obłok będzie szczęśliwy, jeśli pojawi się na Stosie Zwierzyny taka okazała zdobycz. Lawendowy Kwiat zgięła ładnie łapki, przeniosła ciężar ciała na tylne kończyny. Ustawiła ogon, głowę oraz wibrysy kierując je do przodu. Upewniwszy się, że nadal jest ustawiona pod wiatr zaczęła się pomalutku skradać w stronę królika. Starała się oddychać najciszej jak potrafiła oraz zwracała szczególną uwagę jak stawia kroki, gdyż nawet najmniejszy hałas może powiadomić ofiarę o jej obecności ze względu na wyczulony zmysł słuchu. Gdyby udało się Lawendzie podejść na optymalną odległość niezauważoną, wtedy rzuciłaby się na królika zatapiając zęby w jego karku.