Logo Artemidy
Kolczaste Krzewy
Mysia Łapa też nie ukrywa na miejscu Traszki wolałby mieć ogon. Osobiście takie opowieści o drapieżnikach, że komuś coś zrobiły przerażały biało-burego. Syn Zwinnego Strumyka nie chce mieć nigdy do czynienia z takim. Tereny Klanu Wichru wydawały się takie spokojne, ale kto wie. Już raz nawet zapłonęły, więc w 100% nie było zawsze bezpiecznie.
- Nie marrrtw się kiedyś pójdziemy na polowanie rrrazem - powiedział pocieszająco wstając.
Na prawdę było mu przykro widząc zawód Traszki, ale on chce dla niego dobrze prawda? Kiedyś będzie mógł z nim wyjść na polowanie, ale to jeszcze nie dzisiaj.
- O mówisz o Lawendowej Gwieździe. Nie nie znam jej tak osobiście. Ale znam trrrochę medyczkę Lśniącą Sadzawkę. Twoją znajomą to tylko na ceremoniach słyszę.
To była ciekawa sprawa, że Trzaszka zna przywódczynię. Musieli się poznać gdy przyjęła ich do Klanu.
- Oczywiście weź jedną i idziemy. Mysia Łapa.
Nie miał nic przeciwko by rudy wziął rybę jeśli chciał. Już był dużym kociakiem, więc da sobie radę. Po woli zaczęli kierować się do obozu a Mysia Łapa miał na oku nowego kolegę.
• • •xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
i'm a dumb teen boy
i eat sticks and rocks and mud
i don't care about the government
AND I REALLY NEED A HUG
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡
LVL 3 45 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- To będzie klawo! – Zawołał podekscytowany na obietnicę kocura, oficjalnie dopisując go do swojej długiej listy „najlepszych kumpli, z którymi raz porozmawiał“. Ale! Przy jego imieniu dorysowałby zdecydowanie serduszko, bo ten tu koleżka zdawał się być nawet bardzo fajnym, a nie tylko fajnym kotkiem, więc mógł być pewny, że rudzielec, wcześniej czy później ponownie go zaczepi.
Kiedy usłyszał imię Medyczki przekrzywił lekko łebek, a w jego spojrzeniu można było odczytać, że nad czymś się zastanawia. Czy Ropucha nie wspomniała, że ma iść do Błyszczącej Kałuży, jeżeli coś go będzie bolało? Czy mogło chodzić o tego samego kota? W tym całym Klanie i tak każdy miał zdecydowanie więcej imion, niż jakiemukolwiek kotu było to potrzebne. Taka matka na przykład, zawsze była Ropuchą, a teraz nagle Ropuszą Łapą, bo została Terminatorem. Czy skoro był to jakiś awans, to nie powinna być czymś większym niż Ropuchą, a nie zostać po prostu jej kończyną? Cóż, sam liczył na to, że jeżeli już sam będzie miał sześć księżyców, to Lawenda nazwie go Aszkową Łapą. Do Traszki nigdy jakoś szczególnie nie przywykł, nawet jeżeli niektóre koty tak go nazywały.
- Hej, ty jesteś terminatorem! – Zawołał podekscytowany, słysząc jego imię i uśmiechnął się zadziornie. – Wiesz, ja estem no, Wojakiem. Ziemniaczany Ogon – przypomniał mu. Teoretycznie musiał być starszy i mądrzejszy od nowego kolegi, co nie? Nawet zadarł na krótką chwilę nos, zadowolony z tego obrotu sytuacji. – To jak chcesz to cię w obozie czegoś nauczam. Na pszykład… umiesz jusz na ślimaki polować? Nauczem cię! – I niezwykle zadowolony z siebie złapał rybę w zęby. Oj! Ta była jednak cięższa niż myślał i może powinien nieść tą mniejszą? Ale nie ważne, zadzierając mocno łeb i ledwie dysząc był gotów ruszyć do Obozu.
° » ° • • ° « °
I'm not your son, you're not my father
we're just two grown men saying
"Goodbye"

and while you're s l e e p i n g
I'll try to make you proud!
so, Daddy, won't you just close your eyes?
don't be AFRAID, it's my turn
to chase the monsters away
° » ° • • ° « °
LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 36 / 200
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Biało-bury pokiwał głową by zgodzić się, że wspólne polowanie będzie fajne. Zawsze chyba byłoby przyjemnie mieć kogoś do towarzystwa prawda? Tylko... tylko najpierw musi nauczyć się polować. Bo póki co pamięta tylko jak łowić. Mysiej Łapie nie przeszkadzałoby znaleźć się na takiej liście przyjaciół. On też szybko się przywiązuje i uznaje kogoś za bliskiego kota.
Myszek uważał Lśniącą Sadzawkę za swoją znajomą bo wiele razy był na leczeniu i tak się do siebie cudownie zbliżyli czyż nie. A raczej po prostu się znają. Chociaż nie będzie ukrywał całkiem lubił Klanową medyczkę, kiedyś by z nią pogadał jakby miała czas pomiędzy obowiązkami. Mysia Łapa za to dobrze czuł się będąc Myszą. Wydawało mu się, że matka wybrała mu takie imię z powodu burych plamek. Nie czuł się jakoś słabo będąc porównanym do małych piszczków swym imieniem. Liczył na to, że Lawendowa Gwiazda wybierze mu ładne wojownicze imię. Jak skończy trening. Na razie... idzie to wolno. Ale liczył na Jagódkę. Jest cudowna nie zawiedzie go.
- No wiem, wiem. Jako wojownik pewnie dużo umiesz. O! Ślimaki. Możemy się wymienić wiedzą ja się nauczę jak łowić rrryby jeśli będziesz chciał. Bo polować nie umiem norrrmalnie tak w lesie. Jeszcze - powiedział.
Widział z jakim trudem Trzaszka podnosi rybę, ale hej! Sam tego chciał niech się uparciuch teraz bawi! Chociaż... czy mu się nic nie stanie? Ma nadzieję, że nie. Ruszyli po woli w stronę obozu.
• • •xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
i'm a dumb teen boy
i eat sticks and rocks and mud
i don't care about the government
AND I REALLY NEED A HUG
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡
LVL 3 45 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Traszka takimi rzeczami jak Wojownicze imię nie musiał zaprzątać sobie jeszcze dłuuugo głowy. Na szczęście! Kto wie, jakie propozycje złożone Przywódczyni na tym etapie rozwoju narodziłyby się w jego głowie i nie daj Gwiezdni, jeszcze by ich użyła!
- Oj! – Odłożył rybę na krótki moment na ziemi, żeby móc odpowiedzieć kocurkowi. – Duszo, normalnie wszystko prawie, serio. Ale lyb jeszcze nie umiem! – Stwierdził podekscytowany obietnicą. W sumie o rybach wiedział tylko tyle, że żyją w wodzie, ale pierwszy raz zobaczył je na klanowym Stosie Zwierzyny, gdzie już niezbyt ruchawe były, tym bardziej więc nie mógł się doczekać, aż Mysz go tego nauczy.
To stwierdziwszy podniósł „swojego” piszczka raz jeszcze i z wysiłkiem, potykając się nawet częściej niż zwykle, bo ryba zasłaniała mu pole widzenia ruszył z kolegą do Obozu. Tam, tak jak tego koniecznie chciał, osobiście odłożył zdobycz na stosie. Tak jak duże kotki.
- O kurce! Idę normalnie opowiecieć to wszysko Zwinnej! Do potem Mysia Łapo! – Zawołał głośno i ruszył wprost do kociarni.

zt (x2?)

|| dziękuję za cudowną sesje :
° » ° • • ° « °
I'm not your son, you're not my father
we're just two grown men saying
"Goodbye"

and while you're s l e e p i n g
I'll try to make you proud!
so, Daddy, won't you just close your eyes?
don't be AFRAID, it's my turn
to chase the monsters away
° » ° • • ° « °
LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 36 / 200
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tym razem to chyba przerósł sam siebie. Któregoś pięknego dnia nagle stwierdził, że czemu miałby szukać sobie rozrywki tylko i wyłącznie w obozie? Dlaczego by nie udać się gdzieś dalej? Dać się porwać chwili bez względu na konsekwencje swoich nieodpowiedzialnych czynów? Był gotowy się tego podjąć! Oczywiście przed tym musiał wymyślić sprytny plan, by mieć pewność, że nie zostanie złapany zbyt szybko. Chciał sobie pozwiedzać, a do tego potrzebne jest trochę czasu.
Wymyślenie idealnego planu zajęło mu... Dosłownie chwilę. Pomyślał sobie, że wymknie się z obozu rankiem. Naprawdę wczesnym rankiem, gdy będzie już jasno, ale większość kotów będzie spać. Wymknie się z kociarni, a następnie z obozu. Przejdzie się nie dalej niż kilka długości drzew, a później wróci i... Wszystko będzie tak jak dawniej. Żadnych świadków, żadnych konsekwencji. Ale niestety, będąc kimś takim nie da się trzymać planu. Prędzej czy później coś musiało się zepsuć. Nie, to ON zepsuł. Kilka kroków od wejścia zamieniło się w... Kilkanaście, a następnie kilkadziesiąt. Takim sposobem znalazł się przy Kolczastych Krzewach. Szybko doszedł do wniosku, że... Jest trochę dalej od wyjścia niż początkowo zamierzał, ale przecież ciągle jest obok ściany obozu! To właśnie w tym miejscu, jednakże po drugiej stronie, ostatnim razem starał się przecisnąć. Jak dobrze, że się nie udało. Pewnie leżałby teraz w lecznicy i to cały w opatrunkach! Ciernie potrafią nieźle zranić, a znając jego szczęście, zraniłyby go bardziej niż rzeczywiście mogą. Ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca.
Kocurek zatrzymał się pod wysoką ścianą. Uniósł wysoko głowę, by spojrzeć jak najwyżej potrafi. Zaraz po tym rozejrzał się, aby obejrzeć okolicę. Cudownie. Gdzieś tam znajdują się granice, a za nimi tereny innych klanów. Dla niego nieosiągalne. To nic! Jeszcze będzie miał okazję, by się po nich przejść i może nawet poznać kota z innego klanu, z którym będzie mógł się przyjaźnić. Ale to przyszłość. Wszystko w swoim czasie.

/Bąk
LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
4
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Traszka myślał, myślał i wymyślił. Nauczy się walczyć! Nigdy wcześniej nie był szczególnie tym zainteresowany, nie jako kociak, i nie jako świeżo upieczony Terminator, kiedy to sama Chaotyczny Lot zaproponowała mu, aby poszukał sobie kogoś, z kim mógłby te umiejętności potrenować. Teraz jednak coś się zmieniło. Poranione ciała trzech Wojowniczek dały mu sporo do myślenia i szybko doszedł do dość logicznego wniosku, że lepiej nauczyć się tego teraz, a nie kiedy stanie oko w oko z jakimś lisem, który (jak opowiadał mu Mysia Łapa) miałby na pewno sporą chrapkę na jego ogon. Miał w tym wszystkim spore szczęście, bo wujaszek Szorstki najwyraźniej nie miał nic przeciwko klepańsku, a Tracha do tego, po tym jak emocje związane z ceremonią opadły w sumie chętnie dopytałby o złote cacuszko.
Kolczaste Krzewy wydawały się do tego sensowniejszym miejscem, aniżeli środek Obozu. W końcu mieli tu więcej miejsca, co znaczyło mniejsze ryzyko, że jakimś przypadkowym kopniakiem wciągnął przez przypadek kogoś jeszcze w swoją zabawę.

- A suchaj Szorstki... znaczy, em, Złoty... Pysku... - zaczął się plątać, nie bardzo wiedząc jak zwracać się do kocura. Nawet kiedy koty zachowywały pierwszy człon imienia stając się wojownikami było to dość mylące, a ten tu egzemplarz zupełnie je zmienił! Niewiele brakowało, a Traszka mruknąłby do niego "mordo ty moja". - No tą błyskotkę, to skąd ty masz? – Zagadnął, kiedy doszli na miejsce.
° » ° • • ° « °
I'm not your son, you're not my father
we're just two grown men saying
"Goodbye"

and while you're s l e e p i n g
I'll try to make you proud!
so, Daddy, won't you just close your eyes?
don't be AFRAID, it's my turn
to chase the monsters away
° » ° • • ° « °
LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 36 / 200
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wojownicze życie, jak się mógł tego już spodziewać, było dokładnie takie samo, jak wcześniej. Teraz miał jedynie bonusik do prestiżu, o! I nowe imię, do którego nie mógł się jakoś przyzwyczaić. Nie widział jednak problemu, żeby zupełnie rezygnować z poprzedniego. To takie jakby kolejne alter ego, ale umysł rumianego nie był wystarczająco giętki i prędki by do takiego wniosku mógł dojść i wprowadzić to w życie. Po prostu stał się pajacem pod dwoma różnymi imionami. Tak było zdecydowanie łatwiej sobie to wyobrazić. Na propozycję syna Ropuszej Łapy przystał bardzo chętnie, zawsze jakieś ciekawsze zajęcie niż polowanie i patrol. Poza tym Traszka wydawał mu się postacią bardzo ciekawą i bardzo chciał go lepiej poznać. No i jakby nie patrzeć, to byli rodziną - taka siódma woda po kisielu, jeszcze dwa razy przegotowana, ale rodzina!
Szedł za terminatorem na umówione wcześniej miejsce i powoli przygotowywał się mentalnie, że rudy zaraz na niego wyskoczy i zacznie go okładać jak szalony, ale nic takiego nie miało miejsca.
- Traszko - odpowiedział wprost, nie komentując zawirowań wobec swojego imienia. Sam musiał się jeszcze do tego przyzwyczaić. Widocznie kocurek przyjął taktykę uśpienia czujności Złotego Pyska, co nie umknęło jego uwadze. Wojownik zmrużył lekko oczy na moment - Znalazłem w zdechłym potworze - odparł, nie rozwijając tematu. Nie bardzo umiał rozmawiać z młodymi kotami i czuł się nieco niezręcznie, ale miał nadzieję, że zaraz się rozkręci i jakoś to pójdzie.
aura zepsucia w powietrzu, tracisz te 50 procent
chcę zapomnieć o tobie, zatrzeć w pamięci te noce
[Obrazek: dbl9ml5-b83f228e-3df8-46a0-a1a0-9ed217b1...k9Mq_9zbkg]
wiem to, nie mogę zapomnieć jak było dobrze
wiem to, skończyło się, mój własny pogrzeb
LVL 3 10 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Komedii akt pierwszy pora zacząć. Świeżo mianowany Wojownik mógł sobie podejrzewać i myśleć co chciał, problem polegał jednak na tym, że Traszka nie wiedział, iż ma cokolwiek zacząć, mając dokładnie zerowe doświadczenie w walkach, nawet takich dla zabawy. Ominął ten etap rozwoju, w którym tłukłby się z innymi kociakami, bo i żadnych innych kociąt w odpowiednim do tego wieku nie znał. Wiertarka i Beton co prawda czasem tłukły jego, ale ciężko tu mówić o jakichkolwiek sparingach, w końcu sam był wtedy maleńkim berbeciem, a kotki przewyższały go nie tylko wzrostem i liczebnością, a i kilkoma księżycami życia. Stał więc tak z rozwartymi szeroko ślepiami, starając się nie mrugać, żeby nie przegapić jakiegoś sygnały ze strony Szorstkiego. Kto wie, może trzepnięcia ogonem, albo zagwizdania melodii bojowej, które oznaczałoby, że mogą się na siebie rzucić.

- No? – Przekrzywił łeb gapiąc się na przegotowaną, siódmą wodę po kisielu z oczekiwaniem, pewny, że ten wymówił jego imię w ramach jakiegoś wstępu do pytania, czy może właśnie tego sygnału, ale to nie nastąpiło. Zamiast tego dostał odpowiedź na własne. – Kurce! Wiesz Opucha to mi mówiła, że tam byliście, ale jak się zapytałem co znalazła, to powiedziała, że mam się nie interesować i jej nowy mech pszynieść – skrócił mu historię wzdychając ciężko. – Wiesz Pysku… – postanowił, że to imię chyba najbardziej mu się podoba, a Szorstki nie wydawał się przejęty tym, którego wobec niego używa – Sam bym chętnie tam poszedł, ale no, nikt mi nie chciał powiedzieć, gdzie ten potwór jest, uwieszysz? Wszyscy mówili, sze jestem za MAŁY, a to bez sensu, ja zawsze będę mały, ja jusz nie urosnę!
° » ° • • ° « °
I'm not your son, you're not my father
we're just two grown men saying
"Goodbye"

and while you're s l e e p i n g
I'll try to make you proud!
so, Daddy, won't you just close your eyes?
don't be AFRAID, it's my turn
to chase the monsters away
° » ° • • ° « °
LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 36 / 200
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Złoty nie miał w zwyczaju bić młodych terminatorów z zaskoczenia. Nie był jednak w stanie przewidzieć zachowania Traszkowej Łapy, więc wolał zachować czujność. Nie chciał rąbnąć na ziemię, powalony przez wyrośniętego kociaka. Nie, żeby coś takiego mogło się zdarzyć, ale no... Przezorny zawsze ubezpieczony, chyba tak to szło.
- Słabo - kiwnął powoli głową, zbyt dobrze rozumiejąc ból młodego poszukiwacza przygód. Co prawda, za jego dziecięcych księżyców wokół klanów nie działy się takie cyrki jak ostatnio, ale zawsze wszystko, co ciekawe wydawało się jakby przechodzić małemu Szorstkiemu tuż koło nosa. Ale, jak to z czasem bywa, czas leci i koty dorastają. Jak Traszka dorośnie, to sobie będzie chodził, gdzie tylko mu się zamarzy.
- Bez sensu, ale chyba bardziej im chodziło o to, że mózg masz mały, a nie ciało! - odparł Złoty Pysk, orzeł inteligencji, nieco zaskoczony tym, że terminator nie połączył kropek. - Ale dobra, dość pogaduszek. Chciałeś walczyć. Umiesz ty w ogóle się bić? - zapytał, chcąc dowiedzieć się szczegółów. Czy przyszedł tu w roli jedynie worka treningowego, czy w roli worka treningowego plus instruktora. Uniósł brew i z krzywym uśmiechem na rumianym pyszczku spoglądał na syna Ropuchy.
aura zepsucia w powietrzu, tracisz te 50 procent
chcę zapomnieć o tobie, zatrzeć w pamięci te noce
[Obrazek: dbl9ml5-b83f228e-3df8-46a0-a1a0-9ed217b1...k9Mq_9zbkg]
wiem to, nie mogę zapomnieć jak było dobrze
wiem to, skończyło się, mój własny pogrzeb
LVL 3 10 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No, strasznie słabo – przytaknął rozemocjonowany, ciesząc się, że się z Szorstkim najwyraźniej dobrze rozumieją, na jego kolejne słowa musiał jednak zmarszczyć brwi. – Wiesz Pysku no, kurce, nie wiem… - mruknął zastanawiając się czy może w tamtym momencie miał faktycznie mały mózg. A może dalej ma? Dla pewności przybliżył się do mordki kocura, tak że prawie ich nosy zaczęły się stykać. Musieli wyglądać teraz jak zawodnicy MMA, przed rozpoczęciem walki. W każdym razie jak tak patrzył i patrzył to ich głowy nie wydawały się być szczególnie różne. W wielkości oczywiście.
- Em… no widziałem jak Wawik i Śnieg się bili… i raz na Osiedlu z Opuchą to dwa koty, które z nią rozmawiały nagle sobie po mordach zaczęły dawać. Tak nagle, kurce, wiesz w ogóle to nie miało sensu… no i my sobie poszliśmy, a szkoda zastanawiałem się, który wygra – opowiadał musząc niemal zezować, żeby z tej bliskiej, zdecydowanie zbyt bliskiej odległości móc wciąż patrzeć wujaszkowi w oczy.
Teraz jak o tym pomyślał to… no chyba tamci też nie mówili nic w stylu „uważaj, teraz będę celował w twój nos”, więc jakby tak się zastanowić, to raczej mógł zacząć ich sparing w dowolnym momencie prawda? Spojrzał więc na swoją łapę i bez zastanowienia podniósł ją mając zamiar capnąć nią Szorstkiego w oko. Cóż, możliwe, że jakieś drobne instrukcje ze strony Wojownika byłby wskazane...
° » ° • • ° « °
I'm not your son, you're not my father
we're just two grown men saying
"Goodbye"

and while you're s l e e p i n g
I'll try to make you proud!
so, Daddy, won't you just close your eyes?
don't be AFRAID, it's my turn
to chase the monsters away
° » ° • • ° « °
LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 36 / 200
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uniósł lekko brwi i pokiwał głową, będąc pewnym swoich słów. Na pewno tak było, po prostu miał mały mózg, ale nie chciał tego mówić na głos po raz kolejny. Młody sam do tego dojdzie. Bystry jest, w końcu może załapie. Cofnął nieco brodę, kiedy rudy terminator zbliżył niebezpiecznie pyszczek do rumianej mordki. Musiał bardzo wytężać wzrok, żeby utrzymać ostrość wzroku i żeby obraz mu się nie rozjeżdżał przed oczami. Nie czuł się komfortowo, ale takie uroki nauczania walki. Przecież sam się na to zgodził.
- To nie jest zbyt wiele. Cóż, jakoś sobie poradzimy - odparł, marszcząc czoło. Szczerze mówiąc, spodziewał się... czegoś więcej, ale musi pracować z tym, co mu dano - nie chciał potem mieć konfrontacji z Ropuchą, że zrobił coś nie tak. Młody jest zaradny, pewnie nie będzie wiedział, co robi, ale da radę.
Traszka się nie cackał - od razu postanowił zaatakować, co Złoty Pysk zauważył z lekkim opóźnieniem - miał jednak nadzieję, że nie jest za późno, by uniknąć ataku. Chciał odskoczyć nieco w tył, tak na dobry początek. Później będzie myślał nad kolejnymi, bardziej ambitnymi działaniami.
aura zepsucia w powietrzu, tracisz te 50 procent
chcę zapomnieć o tobie, zatrzeć w pamięci te noce
[Obrazek: dbl9ml5-b83f228e-3df8-46a0-a1a0-9ed217b1...k9Mq_9zbkg]
wiem to, nie mogę zapomnieć jak było dobrze
wiem to, skończyło się, mój własny pogrzeb
LVL 3 10 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Traszkowej Łapy: 1d10+1 = 3, 0% nieudany.
Unik Złotego Pysku: 1d10+2 = 5, 50% unik słaby.

Niedoświadczony terminator postanowił zaatakować od razu, jednym i gwałtownym ruchem próbując sięgnąć oczu swojego przeciwnika. Fakt, że swój ruch wykonał dość niespodziewanie naprawdę dobrze o nim świadczyło, jednak Złoty Pysk, z którym walczył, był doświadczony i z pewnością spodziewał się tego, co zrobił młodszy rudzielec. Zdążył uniknąć łap syna Ropuszej Łapy, mimo, że jego ruch był mało dokładny i zdecydowanie leniwy. Skończyli więc w punkcie wyjścia, obydwoje byli pełni sił, gotowi do walki.

Traszkowa Łapa: S: 10 | Zr: 5 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 - 1 = 44/45
• przerzuty 1/1
Złoty Pysk: S: 7 | Zr: 9 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 45 - 1 = 44/45
• przerzuty 0/2
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiedy łapka nie poczuła żadnego oporu, który wskazywałby na to, że udało mu się mlasnąć policzek, czy też oko (w sumie nawet z czoła byłby zadowolony) wujaszka Szorstkiego, automatycznie domyślił się, że nie trafił. Ojoj, a to peszek! Podniósł wzrok na kocura, który odskoczył na bezpieczną odległość, przyglądając mu się uważnie, jakby obawiał się spontanicznego kontrataku. No bo, kto wie, może tak by było? Wtedy sam musiałby spróbować odskoczyć.

- O kurce, Pysku, ale szybki jesteś! Pewnie już dużo walczyłeś, co nie? – Zagadnął pogodnie, bijąc się z myślami co dalej. Jeżeli miał nadzieje, że po pierwszym ruchu obudzi się w nim uśpiony zew dzikiego kota, który z mlekiem matki wyssał wiedzę o pojedynkach, a bęcki z borsukami i innymi lisami stałoby się jego nowym życiowym celem, to nie, nic takiego się nie stało.
W sumie stał tak samo zdezorientowany jak jeszcze przed swoim pierwszym ciosem. Z braku lepszego pomysłu, postanowił powtórzyć swój atak. Ruszył, po raz kolejny, bez zapowiedzi w stronę kocura i podniósł łapę celując w to drugie oko, tak dla odmiany.
° » ° • • ° « °
I'm not your son, you're not my father
we're just two grown men saying
"Goodbye"

and while you're s l e e p i n g
I'll try to make you proud!
so, Daddy, won't you just close your eyes?
don't be AFRAID, it's my turn
to chase the monsters away
° » ° • • ° « °
LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 36 / 200
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nietoperze Niebo poszła na polowanie. Sama. Jej pierwsze samotne polowanie. Normalnie szła zawsze z kimś. Czy to do towarzystwa, by pożartować, po nieudanym polowaniu, czy po prostu dla poczucia bezpieczeństwa, bo w razie ataku drapieżnika łatwiej się walczy we dwójkę. Podobno, Toperz nigdy nie miała okazji przekonać się na własnej skórze, ale czy faktycznie wzywała by pomóc, czy jednak dałaby się pożreć? Nie była pewna. Było to też jedno z niewielu jej samotnych wyjść od wypadku. Trawiasta Polana bardzo dobrze pilnowała by jej córka nie zrobiła sama sobie krzywdy. Zazwyczaj jakimś cudem była w pobliżu gdy Toperz szykowała się do wyjścia i albo szły razem, albo Trawka wręcz zmuszała kogoś by szedł z nią. Jakby była jakimś niewyszkolonym terminatorem. Trochę to upokarzające że mama cię pilnuje w wieku tych kilkudziesięciu księżycy. Toperz jednak wiedziała że sama sobie na takie traktowanie zapracowała, więc czasami wzdychała, ale godziła się na to. Trawka jednak odzyskała na tyle zaufania do własnej córki by wypuścić ją samą z obozu. Pożegnały się, przy wejściu, Trawka poszła do swoich nowych mlekosiorbów, a Toperz by złapać coś do jedzenia, to Lawenodowa Gwiazda może nie wyrzuci jej z klanu.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dzień był stosunkowo chłodny jak na Porę Zielonych Liści. Na niebie przesuwały się leniwie białe chmury, co jakiś czas zakrywając grzejące ziemię słońce. Leciutki wiaterek poruszał intensywnie zieloną trawą oraz krzewami znajdującymi się na polance, na którą pewna Wichrzaczka wybrała się na polowanie.
Wiatr zawiał odrobinę mocniej. Toper mogła usłyszeć trzepotanie skrzydeł zaalarmowanej wrony, której nie spodobał się nagły podmuch i postanowiła zejść z gałęzi, na której dotychczas siedziała. Przeleciała nad głową niebieskookiej i jak gdyby nigdy nic wylądowała w trawie. Ten konkretny osobnik był najwyraźniej całkiem durny, skoro nie przejął się znajdującym się w pobliżu drapieżnikiem. Chociaż kto wie, co się dzieje w głowie wron, czyż nie? Może zwyczajnie jej nie zauważyła. Cóż, to był jej śmiertelny błąd, który Toper mogła wykorzystać.

Nietoperze Niebo :: 4 | S: 7 | Zr: 12 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55
• Przerzuty > 0/2
LVL 4 70 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości