Logo Artemidy
Kolczaste Krzewy
Ślimak, na szczęście ich obojga, był wystarczająco ciekawy. I ona spytała dokąd idzie - na to nie mógł odpowiedzieć. Skoro sam zadał to pytanie, nie potrafiłby znaleźć odpowiedzi znikąd. Brzmiało to co najmniej nielogicznie, dziwnie i niemożliwie. Wszak jeśli jeszcze chwilę temu nie wiedział, teraz też nie będzie wiedzieć.
- Ma, musi mieć. Każdy ma rodzinę, nawet jeśli ta jest daleko czy - ha - się jej nie zna. To jedynie pech i parę niesprawiedliwości losu dają poczucie jej braku, ale... nie sprawiają, że rodziny nie ma - nie ważne jaka jest, niestety. Nie był jednak głupcem - rodzina nie oznaczała, że trzeba kogoś kochać bezgranicznie i bezmyślnie. Jeśli ktoś był szczerze powiedziawszy, okropny, trudno było o utrzymywanie kontaktów z takim kotem. Wówczas nawet głupio i nieswojo było mówić o takim jak o rodzinie... ale nią był. Nie ważne co, tego nie zmieni. Ale można było to ignorować. - Zaś jaki jest... nie wiem, nie sądzę by ktokolwiek wiedział poza jego własnymi znajomymi. Jest wolny i uparty, odważny... zamiast się kryć przed nami, po prostu idzie dalej w swoją stronę.
I tylko takie wnioski mógł wysunąć. Później wzrok przeniósł na nią, poruszającą kolejną rzecz, skłaniającą go do przemyśleń. Nastawił uszu, a potem kiwnął łbem, oczy na moment zamykając.
- Jest nierealne. Jak pomyślisz o tym ile jest kotów w lesie, ile każdy ma myśli i o ilu sprawach nie wiemy, robi się to jeszcze bardziej nierealne. Pomyśleć, że jeden właśnie śni o łapaniu tłustej myszy, a inny boi się komuś wyznać uczucia. Jeszcze inny kot właśnie wdepnął w lisie łajno, a jego znajomi się z niego naśmiewają, w głębi serca mu współczując. Tak samo ptaki - ile razy jakiś przeleci nad nami, myśląc co dziś robimy? Wiewiórki zbierają jedzenie, a lisy... ach, bezduszne bestie, pewnie się cieszą że jest gdzie pić. Wszystko jest dziwne - przyznał z lekkością. Dziwne było... dziwne. Nie wiedział czy złe - w większości wypadków, tak... ale to być może jego zwykła antypatia do niemal każdego kota, z jakim się zadawał i potrzeba zachowania dystansu od tych głupich jednostek.
Stawiając dalsze kroki, nadal nie trafił na mysz, ani na norę. Ślimaków też nie było nigdzie w okolicy... więc moment będą chyba spędzali na rozmowie, o ile - rzecz jasna - zaraz Mamrotka czegoś nie zauważy.
FEEL the fury closing in
〈〈 All RESISTANCE 〉〉
wearing thin
NOWHERE to run from all of this havoc
NOWHERE to hide
From all of this
〈〈 MADNESS 〉〉
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxPokiwałam głową, ale nijak to skomentowałam, bo... Mchowa Łapa powiedział wszystko to, co było na ten temat do powiedzenia. Dla mnie to wszystko było ciekawe, miało się jedną rodzinę, ale z każdym członkiem relacje mogły być tak drastycznie różne, że to strach opisywać. Na przykład nie znam kompletnie mojego taty (serio muszę się dowiedzieć co się z nim stało), ale za to z mamą mam... spoko kontakt, jak na to, ile miałyśmy czasu by go rozwinąć. Mchowa Łapa w końcu też był moją rodziną, Ryś mówiła, że jesteśmy kuzynkami, a skoro ten jest jej bratem, to zalicza się do moich kuzynów. I już miałam z nim lepszy kontakt niż z rodzeństwem. I to za sprawą jednej rozmowy. Naprawdę coś tak prostego mogło bardzo dużo zmieniać, a to było... to było przerażające. - Chciałabym mieć możliwość choć jednej rozmowy z... każdym. Z ślimakiem, myszką czy drzewem. Dowiedzieć się jak żyją, jacy są, bo będziemy żyć obok siebie całe księżyce, nie wiedząc o sobie zupełnie nic. Straszne, co?
xxxx- A teraz, ile kotów, mysz i ptaków było wcześniej. Zanim w ogóle żyliśmy i jeszcze dalej - aż przeszły mnie ciarki po plecach, choć miałam nadzieję, że ten tego nie poczuł, nie widział, nie słyszał. - Straszne, nierealne też jest to, jak dużo małych decyzji na nas wpływa. Wiesz, mogłeś po prostu przejść dalej i byśmy nie porozmawiali. Może nigdy byśmy tak nie porozmawiali, nigdy nie... nauczyłbyś się niczego ode mnie, a ja od ciebie. Bo chyba każda rozmowa i relacja jakoś na nas wpływa, coś nam daje... wiesz, może inne poglądy, inną perspektywę i myślenie. A potem to z nami zostaje i trochę się zmieniamy. Na końcu życia jesteśmy zlepkiem tego, co dały nam inne koty, wszystkie sytuacje i... i w ogóle. Rozumiesz? - zapytałam z nadzieją, bo może to ja tylko miałam takie pokręcone myśli i nikt inny nie zagłębia się w coś takiego, Mnie natomiast bardzo intrygowało, to... to wszystko. Bardzo, a żyłam dopiero kilka dni.

Co oni nam dają?
Okruchy ze stołu z trującym jedzeniem
Co oni nam dają?
Ponure proroctwa i ciągły niepokój
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ

Co oni nam dają?
Chleb wódkę i igrzyska
Co oni nam dają?
Chwałę i bogactwo dla bohaterów
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ
LVL 2 115 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trochę straszne. To musiał przyznać, że strasznym była nieświadomość żyjących między sobą. Ale w pewien sposób, było to zbawieniem. Nikt, żaden kot o jakimkolwiek kręgosłupie moralnym, nie zabiłby i nie zjadł innej istoty na równi ze sobą - gadającej i myślącej. Klany umarłyby z głodu, lub - co gorsza - przeżyliby… ci, których chyba wolał nie poznawać oficjalnie.
- Oczywiście, że rozumiem - odpowiedział po chwili ciszy, przerywanej podmuchami wiatru i stukotem kolczastych roślin. - Ale też, czy jest to takie straszne?... Wierzę w prawo przypadku. Jeśli coś się stało, najwidoczniej tak miało być.
I to dobra odpowiedź na wszystko co jest złe, na co nie miał wpływu. Krzyczenie i usilne zmienienie niektórych spraw, na które nie miał wpływu - śmierć, choroba, tęsknota - co mógł zrobić? Wolał je akceptować. Smutno, cichutko, wiodąc swoje życie i szukając innych rzeczy, które wypełnią pustki.
- Myszy chyba nie ma… Albo jestem ślepy - przyznał zaraz, biorąc krótki oddech. - Chcemy ruszyć dalej?
FEEL the fury closing in
〈〈 All RESISTANCE 〉〉
wearing thin
NOWHERE to run from all of this havoc
NOWHERE to hide
From all of this
〈〈 MADNESS 〉〉
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxMój ogon machał na boki, chyba od nadmiernego myślenia. - Nic co się dzieje nie jest przypadkiem - miauknęłam, bo tu mogłam się zgodzić. Wiedziałam, że jeśli coś się stało, to w jakimś konkretnym celu. Mniejszym czy większym, nieważne, stało się, bo z jakiegoś powodu musiało się stać. - Po prostu... lubię rozmyślać na zasadzie co by było, gdyby... - bo to było intrygujące, ciekawe. Bo lubiłam sobie wyobrażać jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie zachorowała, jak wyglądałoby, gdybym, na przykład, dostała innego mistrza, albo miałabym... bardziej surową mamę. Jaka wtedy bym była? Jak to wszystko by wyglądało?
xxxx- Trudno. Pewnie zobaczę ich pełno na polowaniach... przynajmniej przez chwilę będą żywe - uśmiechnęłam się nieznacznie. Nie miałam problemu z tym, że zabijaliśmy żyjątka by je zjadać, jakoś musieliśmy żyć. Niemniej czasami ciekawie było spojrzeć na coś z innej perspektywy. Na mysz nie tak, jak na jedzenie, a jak żywe zwierzę, które chcę poznać, więc obserwuje jej zachowania - nie po to, by wyłapać najlepszy moment na złapanie jej i zabicie, a po to, by zrozumieć funkcjonowanie. A potem puścić ją wolno. Ale chyba dziś nie będzie mi to dane.
xxxxKiwnęłam głową na pytanie, czy możemy pójść dalej. Możemy. Podreptałam już wyprostowana jakiś kawałek, w międzyczasie oglądając wszystko to, co było dookoła, aż nie... - A - tylko tyle wyleciało z mojego pyska, gdy jak oparzona odsunęłam się od krzaków. Spojrzałam na nie bardzo podejrzliwie, bo pod nimi chował się... co to było? Było zwinięte w kulkę, a na jego ciele było niesamowicie wiele ostro zakończonych igieł. - Kto to? On... zranił się tym wszystkim? - wpadł w jakąś kupkę kolców, że teraz ma je wszędzie? Jak to musiało potwornie boleć! Podeszłam do niego bardzo nieufnie, ale wydawał się dużo bardziej przerażony niż ja.

Co oni nam dają?
Okruchy ze stołu z trującym jedzeniem
Co oni nam dają?
Ponure proroctwa i ciągły niepokój
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ

Co oni nam dają?
Chleb wódkę i igrzyska
Co oni nam dają?
Chwałę i bogactwo dla bohaterów
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ
LVL 2 115 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ach… tak. On osobiście tego niemal nigdy nie robił. Gdyby coś się miało stać, stanie się i tak. Mógł myśleć o tym, co by było gdyby każdy kot przestał być kretynem i wierzyć w jakieś bajki o Gwiezdnych i inne, za przeproszeniem, pierdoły… Ale będąc szczerym, niewiele myślenie o tym by mu dało. W głowie by sobie dodawał, że byłoby wspaniale, ale w praktyce? Nie wiedział.
Dowie się kiedyś.
O to miał zamiar zadbać.
- Och… nie, nie. Możemy kiedyś wyjść na patrol i tam je obejrzysz, bez konieczności zabijania ich. W końcu… wiesz, nikomu nie powiem jak zupełnym przypadkiem ucieknie ci mysz… - czyli w sumie, po prostu, mieli je obserwować. Czy tu, czy gdzie indziej, ale to był jego jedyny plan. Nie trzeba od razu zabijać myszy. Ta jedna, w sytuacji w jakiej byli teraz, nie zmieni absolutnie niczego. Klan nie umrze z głodu.
Na ich drodze zaraz też się pojawiło coś, co… myszą nie było. Kolczaste zwierzę, przez które myślał że łapa Mamrotki przypadkiem ucierpiała, zwinęło się w kulkę i tak o… leżało? Siedziało? Egzystowało przed nimi!
- Nie, nie… to jeż. Jeż się broni tak przed zagrożeniem. I dobrze mu idzie, nie nadepnęłaś go przypadkiem. Co nie? - rzucił z lekkim uśmiechem, przy okazji, bardzo subtelnie pytając czy sobie nie zrobiła krzywdy.
FEEL the fury closing in
〈〈 All RESISTANCE 〉〉
wearing thin
NOWHERE to run from all of this havoc
NOWHERE to hide
From all of this
〈〈 MADNESS 〉〉
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxUśmiechnęłam się pod nosem, bardziej sama do siebie niż do niego. Miło mi było, że ten chciał przymrużyć oko na to, że ucieka nam potencjalnie dobry obiad dla wojowników i to tylko dlatego, że ja miałam jakąś głupią zachciankę. Brzmiało to głupio i nieodpowiedzialnie, pewna byłam, że niejeden wojownik przyczepiłby się do naszego niesamowitego planu i zaczął nas besztać, ale... jeśli się nie dowie, to nic takiego się nie stanie. Nie widziałam więc problemu. Osobiście nie lubię kłamać, nie uważam tego za coś dobrego, co można czasem wykorzystać. Ale co do zatajania prawdy miałam nieco inne podejście.
xxxxPokręciłam głową, na znak, że nic mi się nie stało. - Nie, ale... to go nie boli? Przecież ma je wbite dosłownie do ciała - powiedziałąm ciszej widocznie zmartwiona i nachyliłam się niżej nad dziwnym zwierzątkiem, jednak ten wciąż nie wychodził z swojej kryjówki. - Musiałam go bardzo zestresować.

Co oni nam dają?
Okruchy ze stołu z trującym jedzeniem
Co oni nam dają?
Ponure proroctwa i ciągły niepokój
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ

Co oni nam dają?
Chleb wódkę i igrzyska
Co oni nam dają?
Chwałę i bogactwo dla bohaterów
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ
LVL 2 115 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie, ależ skąd... spójrz, ostrożnie - mruknął, łeb nachylając nad biednym jeżem, który teraz mógł tylko bardziej straszyć ich swoimi kolcami i okazjonalnie fukać, by się od niego odczepili. Mech, niemniej, nie czuł powodów do strachu, żadnych, najmniejszych. Jeż nie mógł skrzywdzić żadnego z nich tak długo, jak nie dotkną go żadną wrażliwą częścią ciała. - Jego kolce wyrastają z jego ciała. Nie wiem jak to do końca działa, ale to jego część, nie ma ich wbitych... to tak jak nasze pazury. Są ostre i gdyby się na taki nadziać, boli jak mało co. Ale my, posiadacze ich, nie odczuwamy żadnego dyskomfortu. Nieprawdaż?
Zamruczał cicho, potem wzrok kierując na Mamrot.
- Dwójka olbrzymów go obgaduje... do tego, na upartego mogłaby go zabić. Jeż po prostu mówi nam, że nie chce kłopotów - by nie myślała, że to jej wina i to ona go stresuje. Jeśli już, to było to ich wspólnym grzeszkiem na sumieniu, że straszą biedne zwierzęta.
FEEL the fury closing in
〈〈 All RESISTANCE 〉〉
wearing thin
NOWHERE to run from all of this havoc
NOWHERE to hide
From all of this
〈〈 MADNESS 〉〉
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxSpojrzałam tam, gdzie pokazywał mi czarny kocur, przyglądając się uważnie. Jeż nie wyglądał na cierpiącego, jedynie na wystraszonego i... jasno dawał do zrozumienia, że wolałby, jakbyśmy go zostawili w spokoju. Żal mi go było, nie chciałam go w końcu stresować, jednocześnie byłam rozerwana pomiędzy ciekawością, a empatią w stronę nowopoznanego zwierzątka.
xxxxPokiwałam głową z zrozumieniem, faktycznie, miało to jakiś sens. Mnie pazury nie raniły, ale gdybym przejechała po ciele kogoś innego, myślę, że mogłoby nieźle zaboleć. Więc tak, jak najbardziej rozumiałam, choć bez tego przykładu byłoby mi ciężko to zwizualizować.
xxxx- No tak, nie znalazł się w zbyt komfortowej pozycji - przyznałam rację i jak najbardziej zrozumiałam postawę jeżyka. Od początku był w straconej pozycji - był dużo mniejszy, wzięty z zaskoczenia, w dodatku w liczebności jeden, gdy nas była cała dwójka. - Szkoda, że nie mówimy po jeżowemu. Powiedziałabym, że absolutnie nie chce zrobić mu krzywdy - westchnęłam, jednak potem po prostu wzruszyłam ramionami. - Chodźmy, nie chcę straszyć go bardziej, niż już to zrobiłam.

Co oni nam dają?
Okruchy ze stołu z trującym jedzeniem
Co oni nam dają?
Ponure proroctwa i ciągły niepokój
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ

Co oni nam dają?
Chleb wódkę i igrzyska
Co oni nam dają?
Chwałę i bogactwo dla bohaterów
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ
LVL 2 115 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ja... chyba wolę, że w nim nie mówimy. Wtedy moglibyśmy usłyszeć rzeczy dość... Rozumiesz - pal licho, jakiś ranny jeż zacząłby ich błagać o pomoc. Inny zaś obrażałby ich i mówił, że są mordercami, bo zajadają się piszczkami. Generalnie - jak wiele plusów rozmowa z innymi gatunkami by miała, tak doprowadziłaby do setek problemów i niemałego dyskomfortu.
- Zrobiliśmy - podkreślił raz jeszcze, zaraz posłusznie z jej słowami, oddalając się o kawałek od miejsca, w którym natknęli się na jeża. Będąc szczerym... nawet nie pamiętał gdzie teraz mieli iść, ha! - Jak ci się tutaj podoba póki co?
Zarzucił luźno, spokojnie przesuwając wzrok na jeden bok, potem drugi.
- Możemy... o ile chcesz, przejść się teraz do Kwitnących Zarośli. To ledwo kawałeczek stąd, nadal przy obozie.
FEEL the fury closing in
〈〈 All RESISTANCE 〉〉
wearing thin
NOWHERE to run from all of this havoc
NOWHERE to hide
From all of this
〈〈 MADNESS 〉〉
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxOpadły mi uszy. - Tak. Tak, faktycznie - chyba pomyśleliśmy o tym samym i właśnie wtedy zrozumiałam, że rzeczywiście takie rozwiązanie miało też swoje ogromne minusy. Raczej wolałam nie słuchać przeraźliwego błagania o pomoc, chyba płakałabym nad tym biednym zwierzątkiem do końca życia.
xxxxPosłałam mu delikatny uśmiech. No, jak na moje, to ja zrobiłam, w końcu prawie go stratowałam swoim cielskiem, kiedy Mchowa Łapa stał tylko nieopodal. Ale nie zamierzałam się z nim kłócić, absolutnie. - Wiesz, mi się podoba nawet szara trawa, więc nietrudno mi zaimponować - zaśmiałam się krótko. Podobało mi się nawet spotkanie zwykłej biedronki czy brudnej, opadłej kory pod dębem, dlatego taka wyprawa sprawiała, że tym bardziej miałam iskierki w oczach. - Bardzo mi się podoba - dodałam dla sprostowania, by ten nie miał wątpliwości.
xxxxKiwnęłam głową. - Jasne.

Co oni nam dają?
Okruchy ze stołu z trującym jedzeniem
Co oni nam dają?
Ponure proroctwa i ciągły niepokój
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ

Co oni nam dają?
Chleb wódkę i igrzyska
Co oni nam dają?
Chwałę i bogactwo dla bohaterów
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ
LVL 2 115 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Och, nie chodzi tylko o imponowanie... to czy jest tu ładnie, czy też uważasz że nie ma tu nic ciekawego to jedno. I mogłoby ci się podobać, bo jest tu prześlicznie, ale na minus byłoby choćby to, że ci zimno, czy... nie wiem, jakiś zapach by ci przeszkadzał - wyjaśnił, bo być może dla niej nie było to aż takie oczywiste. Mech był... niezwykle krytyczny. Również łatwo można było mu zaimponować ładnym widokiem, czy dosłownie, czymkolwiek... ale w myślach mógłby krytykować inne walory wycieczki, jak nuda czy smród okolicy.
- Chodźmy więc.

[zt!]
FEEL the fury closing in
〈〈 All RESISTANCE 〉〉
wearing thin
NOWHERE to run from all of this havoc
NOWHERE to hide
From all of this
〈〈 MADNESS 〉〉
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dość niefortunnie się złożyło, że akurat w dniu, gdy była umówiona na spacer z Nietoperzym Niebem, na Klan Wichru spadła taka tragedia. Technicznie spodziewana, ale nie mogli wiedzieć, że zdarzy się to dopiero dzisiaj. Iskra w gruncie rzeczy nie była pewna jak to niespodziewane wydarzenie rzutowało na ich dzisiejsze plany, ale zamiast spytać wojowniczkę wprost, jak na normalnego kota przystało, nie odezwała się ani słowem. A po zakończeniu ceremonii pogrzebowej i upewnieniu się, że patrol wyruszył bez problemu, sama udała się na umówione miejsce by tam poczekać. Jeśli jednak nie idą nigdzie dzisiaj, co by było totalnie zrozumiałe, to najwyżej uda się na polowanie. Będzie udawać, że zatrzymała się przy obozie tylko po to by ułożyć sierść, bo przecież zawsze dbała o porządek wśród burych kłaczków. Dość szybko zaczynało już zmierzchać, zważywszy na chmury rozciągające się na całym niebie i ogólnie atmosfera nijak nie odpowiadała luźnym spacerkom, ale to nie zrażało Iskry. Na lepsze warunki w najbliższym czasie nie trafią i tak.
Ne miała pojęcia co przyniesie przyszłość i bała się zgadywać.

/Toperz!
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Za to Toperz zupełnie zapomniała o tym że w ogóle były umówione i dopiero widok Iskry przypomniał jej o wspólnych planach. Dużo się wydarzyło i zupełnie wyleciało jej z głowy. Było jej trochę głupio i chciało jej się spać, ale byłoby tylko gorzej gdyby Iskrę wystawiła. Szczególnie że czeka ją jutro stresujący dzień, w sumie dziwne że nie odwołała ich planów, bo wolałaby się wyspać, totalnie by to zrozumiała, ale może zależało jej na tym spacerze, bo były przyjaciółkami, z tego co jej się zdawało, bo gdyby nie były to pewnie by odwołała i... chyba za dużo nad tym myśli. Iskra nie odwołała ich spaceru, bo może chciała się odstresować przed wyprawą i uznała Toperz za odpowiedniego kota. Przydałoby się w końcu do niej podejść, a nie stać i patrzeć się jak sroka w gnat. Mogła się zmusić do bycia przytomną na ich spotkaniu, da sobie z tym radę.
- Hhhej Iskra, jak sisisię czujesz, ppplany dalej aaaktualne? - przywitała się. Nie była pewna czy Iskra chciała pogadać o pogrzebie, i o tym jak wymknęła się przez legowisko wojowników, by wejść głównym wejściem. Myślała że Iskra wie, że ona wie i nawet nie podejrzewała, jak bardzo niedomyślna bura potrafiła być, albo jak bardzo nieoczywiste jej jednoznaczne sygnały były, a nawet oba na raz. Jeżeli chciała o tym pogadać, to zawsze mogły, jak wolała na chwile zapomnieć o śmierci przywódczyni i zostawaniu gwiazdą, to mogły pogadać o czymkolwiek innym. Chociażby jak bardzo radosną wiadomością było zniknięcie Ostrej.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jak się okazywało – powiedzenie, że głupi ma zawsze szczęście bardzo często odnajdywało potwierdzenia na swoją słuszność w życiu Iskry. Tak było też dzisiejszego dnia, gdy zamiast jak dorosły kot po prostu podejść i porozmawiać, zdecydowała się po prostu poczekać na umówionym miejscu. Ale działało? Działało.
– Hej ho. – przywitała się z ciepłym uśmiechem, chociaż radość w głosie była raczej stonowana, bo ciężko było tryskać optymizmem w kontekście dzisiejszego dnia. Niemniej cieszył ją widok czarnej mordki przed sobą. – Czuję się w porządku chyba, a ty? – nie przywykła mówić o sobie, więc odbicie pytania było najlepszą opcją, wiadomo. Podniosła się na cztery łapy i przeciągnęła mocno, nim ponownie spojrzała na wojowniczkę. – Plany jak najbardziej aktualne! To znaczy, jeśli masz ochotę. Ale mi chociaż krótki spacer nie zaszkodzi.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No jakoś ciężko jej było uwierzyć w to czuje w porządku, biorąc pod uwagę niedawne dramatyczne wyjście z pogrzebu, ale ona nie czułabym się w porządku z dalszym naciskaniem, chociaż strasznie ją kusiło, by dopytać, szczególnie, o tą sytuację z wcześniej. Mimo to postanowiła dać Iskrze ostatni dzień wolności, bez naciskania na rozmowaianie o emocjach.
- Jest oookej - no i w sumie tyle, bo z Lawedną ani nie była blisko ani daleko. Szybko przejdzie do tej sytuacji do porządku dziennego. Trochę bardziej martwiłaby się o Królika i Kaczkę, bo chociaż żałoba po stracie matki była normalna, to oboje wyglądają na wrażliwe kociak. Była ta pierwsza zmiana Gwiazdy za jej życia. Nie licząc Porywistej Gwiazdy, ale jego panowanie przypadło na okres w którym jeszcze uczyła się chodzić. Wolała jednak nie schodzić rozmową na te tory. - Ładna pppogoda dzisiaj, chchchociaż mogłoby być tttrochę cicicieplej - zaczęła z klasyczkiem, czyli rozmowa o pogodzie, a potem jakoś może się rozkręcą. A przez ładną pogodę rozumiała że jest szaro i pochmurno, ale bez deszczu, więc idealnie na spacer. Nie lubiła jak słońce paliło jej futro na grzbiecie i zdecydowanie wolała bardziej stonowane kolory, chociaż nie czernie, na których tle wibijały się kolorowe liście, przypominające trochę futro Iskry. Znaczy chodziło jej o kolor, ale kotka też ładnie wpasowywała się w krajobraz.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości