Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Kiwnęła jedynie łbem, bo skoro było okej to nieco ciężko było z tego cokolwiek uklepać do dalszej rozmowy. Ale w obecnej sytuacji to cieszyło, bo jak nie w porządku to co najwyżej mogło być gorzej dzisiaj, prawda? Raczej ciężko by od pogrzebu do momentu obecnego u Nietoperzego Nieba zadziało się coś tak sympatycznego, że przyćmiłoby wszystkie inne wydarzenia dnia.
– To ruszajmy więc. – rzuciła, gdy nie spotkała się z odrzuceniem propozycji i sama ruszyła powoli przed siebie. Póki co nie mając w głowie żadnego konkretnego planu poza oddaleniem się od obozu. – Noo, jakby było cieplej to by już w ogóle było miło. Ale lepiej tak niż gdyby nam tu słońce grzało jak w Porę Zielonych Liści, nie? Jak ty w ogóle znosiłaś te upały? Mi było ciężko już z moimi kłakami, więc z twoim czarnym futrem to faktycznie wyzwanie.
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Nooo, to akurat fakt. Nie za dużo wesołego mogło się wydarzyć, gdy przesiedziało się pół dnia na pogrzebie, a potem jeszcze pomagało zagrzebać ciało. Nie często jej się zdarzało, bo zazwyczaj na ochotnika się nie zgłasza. Chociaż ostatni raz też nie był tak dawno, bo zaledwie parę księżyców wcześniej grzebała własną matkę, razem z jej przyjaciółką Splątanym Wąsem. Ale zdecydowanie nie była to jej ulubiona rozrywka i wolała patrole od widoku ciał. Tak jak każdy.
- Nnno nawet mi nininie mów. Nikt tttak nie zwraca na mmmnie uwagi jak śśświatło - zażartowała, chociaż wyszło tak strasznie sucho i miało zabawnie. Prawdopobnie jak większość jej żartów, ale ten wyjątkowo wrył jej się w pamięć i pewnie będzie to jeden z tych zawstydzających momentów, o których myślisz gdy nie możesz zasnąć. - Dddlatego Pora Ssspadających Liści jest najlepsza. Zzznaczy no ma ssswoje wady. Ciężej o zzzwierzynę, łatwiej o ppprzeziębienie - nie była głupia, wiedziała że w świecie klanów, Pora Spadających Liści była tą bardziej upierdliwą. Nowych i Zielonych Liści łatwo o zwierzynę, zioła, nie ma też tylu chorób. Normalnie raj na ziemi, ale to kolejny powód dla którego można ją uwielbiać, bo jest nieidealna, chociaż się stara. Znaczy co. - Aaale widoki sssą wyjątkowe i robi sisisię chłodniej. Dużo chchchłodniej
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Żart może był suchy i mało zabawny, ale najwyraźniej ten typ humoru trafiał w gusta Roziskrzonej Nocy, bo ta zaśmiała się krótko. Szturchnęła lekko wojowniczkę barkiem.
– Hm, jak tak na to spojrzeć to może całkiem fajnie mieć takiego oddanego wielbiciela, co? – posłała jej ciepły uśmiech, bo może była to okazja by jakoś optymistyczniej spojrzeć na te ciężkie warunki Pory Zielonych Liści. Jasne, takie nastawienie nie sprawi, że Nietoperz będzie mniej narażona na przegrzanie, ale może chociaż czasem się uśmiechnie, zamiast płakać, że znowu grzeje!! Tym bardziej, że płacz w taką pogodę był niewskazany, tylko więcej płynów się traciło i odwodnienie gwarantowane. – Hmmm, chyba każda pora ma swoje wady i zalety, co? Więc co kot to inne preferencje, tak mi się wydaje przynajmniej. I w sumie masz rację, Pora Spadających Liści, szczególnie na początku potrafi być ładniutka ze swoimi kolorami. No a dla mnie dodatkowa zaleta, że się lepiej maskuję na polowaniach to ptactwo łatwiej dopaść. No i jest chłodno, ale jeszcze nie zimno. Fakt. Chociaż ja chyba akurat nie potrafiłabym wybrać jednej pory? Chyba wszystkie po równo lubię, jak tak teraz myślę.
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Przynajmniej Iskrze jej żart się spodobał i z chęcią zaserwuję jej takich więcej. Będzie tu całą noc, znaczy wieczór. Chociaż może Iskra po prostu udawała że się śmieje, by nie sprawić Toperz przykrości, no tak czy inaczej wywołało to koślawy uśmiech na czarnej mordce. No wolałaby mieć innego wielbiciela, ale w sumie to nawet nie wiedziała co by chciała by się do niej kleiło. Błoto, piórka albo jakieś liście, byłby irytujące, wiatr też nie, bo jak zimno to też nie dobrze, łatwo o przeziębienie, może te słońce nie było takie najgorsze. Może czas szukać pozytywów zamiast narzekać na negatywy, ale jej to jakoś nie wychodziło. Ten tego lepszy wróbel w łapie niż sokół na dachu. Nie zaraz nie tak to szło no cóż w każdym razie przekaz jest ten sam.
- Ttteż byś chciała? Chchchętnie się podziele - zapytała i posłała jej mrugnięcie. Co prawda nie koniecznie wiedziała jakby to miało w ogóle działać. Może zedrze sobie połowę sierści i jakoś na ślinę naklei się Iskrze. Chociaż pewnie ledwo by na portki tego starczyło, biorąc pod uwagę różnice w rozmiarach. No i w sumie już wcześniej zauważyła że Iskra pasuje do kolorowych liści. Białe plamki mogły robić za wczesny śnieg, a dwukolorowe ślepka da się przymrużyć i nikt by nawet nie zauważył. - Ale tttobie to zimno chyba zazaza bardzo nie ppprzeszkadza?... no wiesz mmmasz długie futro i www ogóle -
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
I nagle atmosfera zrobiła się dużo bardziej przyjemna, zupełnie jakby dopiero co nie pogrzebały przywódczyni. Zupełnie jakby jutro o świcie Iskry nie czekała wyprawa w nieznane po odebranie daru od przodków. I zupełnie jakby nie czekało jej jeszcze więcej nieznanego po powrocie.
Ale w tej chwili jest dobrze.
– Hm hm, może! Ale nie musisz się dzielić swoim, jak już tyle księżyców jesteś jego ulubienicą. Możemy mi poszukać jakiegoś innego ewentualnie. – nie mogła przecież odbierać Nietoperzemu Niebu tak specjalnej relacji łączącej jej ze słońcem, prawda? A nawet nie tyle co odbierać, a czynić ją mniej wyjątkową czy cokolwiek, czego skutkiem by było, że Iskra cierpiałaby więcej w upałach niż obecnie. – No jestem całkiem odporna na zimno, to fakt! Przynajmniej dopóki nie spadnie śnieg, bo jak już przydarzy się taki patrol w zaspach no to przyczepiają się do niej takie śniegowe kulki strasznie, a jak wrócę do ciepłego obozu to się roztapiają, jestem cała przemoczona i pyk, zamarzam. Więc tak kolorowo znowu nie jest!
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
No i taki był cel, przynajmniej dla Toperz. By na chwile zapomnieć o wszystko co się działo dookoła, zanim czekają ich kolejne zmiany. No i Roziskrzonej Nocy, było to zdecydowanie potrzebne. Trochę relaksu i zapomnienia że jutro czeka ją wielki i ciężki dzień. Najpierw zostanie Gwiazdą, a potem od razu po powrocie musi wybrać zastępce, bo ma czas tylko do wschodu księżyca. Nie liczyła specjalnie na tą fuchę, nawet o tym nie myślała. Byli lepsi kandydaci, niż przestraszony szczur, i wiedziała to. Nawet jej w sumie nie zależało. Za duża odpowiedzialność i nie ciągnęło ją do władzy, w sumie nigdy. Już dwaj terminatorzy na raz ją przytłaczali, a co dopiero mówić o całym klanie, na który trzeba by było mieć oko. Poza tym była gotowa się założyć o jutrzejszego piszczka, że Iskra wybierze Płomyka. Nie dość że bliźniaki były ze sobą bardzo blisko, to w dodatku Jaśniejący Płomień był generalnie dobrym kandydatem. Chłodny, ale pracowity i perfekcjonista, a jako taki się przynajmniej prezentował.
- Hmm kkksiężyc w sumie też śśświeci. Tylko ooono jest sssłabsze? - Toperz nie była pewna jak działa biologia, ale coś co zauważyła że noce są chłodniejsze i ciemniejsze, więc księżyc nie był tak silny jak słońce, bo nawet z pomocą gwiazd noc była ciemniejsza od dnia. Ale czy księżyc w ogóle lubił taki rdzawy kolor? Jej się całkiem podobał. - Noo w sssumie racja. Chyba łatwiej jjjest oderwać śnieg oood krótkiego futra. Aaale z czarnym fffutrem ciężej się pppoluje w śniegu. Strasznie sisisię wyróżniasz. Aaale jakby się uprzeć ttto mogę udawać kkkamień. No iii w końcu bycie uuulubieńcem słońca -
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
– Ooo, dobra myśl! No i tak do imienia by pasowało, prawda? Tu księżyc, tam Roziskrzona Noc. Tylko jak go tu teraz do siebie przekonać... – zastanowiła się głośno, zupełnie wypychając z głowy myśl, że jutro o tej samej porze prawdopodobnie nie będzie już Roziskrzoną Nocą. Nie pozwoli sobie psuć humoru natłokiem stresujących myśli. – O, nie widziałam chyba czarnych kamieni, wiesz? Znaczy może takie ciemnoszare... hm, w sumie nigdy też nie zwracałam na nie uwagi to może dlatego nie rzuciły mi się w oczy! Ale no popatrz, to mamy coś wspólnego, bo z takim ciemnorudym jak moje to też piszczki widzą mnie z drugiego końca łąki, hah. Powiedziałabym, że jedyna nadzieja dla nas to przerzucić się na krety na całą Porę Nagich Drzew, ale weź tu zauważ kopiec pod śniegiem! Albo w ogóle taki świeży znajdź, to już w ogóle niemożliwe. W sumie jak teraz pomyślę to aż nie wiem czy widziałam jakiekolwiek krety na stosie w tym okresie. – rozgadała się całkowicie, lekkim tonem, w kontraście do ciążącego jej w kącie głowy niepokoju, który wywołał taką lawinę słów.
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Jak można było zwabić księżyc? Dobre pytania i nawet nie wiedziała jak na nie odpowiedzieć. Znaczy, nie mówią poważnie, więc nie miała też odpowiadać poważnie, ale jak miała dać głupią odpowiedź to trzeba było być chociaż kreatywnym. Więc może woda? Księżyc odbija się w sadzawce i kałużach, więc w sumie jest mu do nich najbliżej.
- Może nnnauycz się pppływać? W sensie, kkksiężyc odbija się www wodzie więc mmmożna pójść w nnnocy do Leśnej Sadzawki i ssspróbować go zzzłapać? - To w sumie brzmiało jak fajna zabawa. Przygotowania do złapania księżyca. Może dlatego pojawiał się w wodzie, bo chciał pobawić się w berka. Pomijając na chwilę że słońce też tak robi. I że mówią o tym tak czysto hipotetycznie, bo ten księżyc, które widzą, to nie prawdziwy księżyc. Tylko odbicie. I czy nie nawąchała się jakiejś kocimiętki że w ogóle o tym myśli. A może była już po prostu zmęczona? Czuła jak oczy same jej się kleją, a z pyszczka wydobywa się ziewnięcie.
- Też nie sssądze? Krety chcchyba zbytnio nie wwwychodzą na powierzchnię pppodczas Pory Nagich Dddrzew? Zzza zimno dddla nich, a zzziemia zamarza i ciężko sisisę w niej kkkopie. -
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
– Ooo, no to jest myśl! – pochwaliła, bo sama by na to nigdy nie wpadła, do zbyt kreatywnych nie należała. Ale w momencie, gdy już miała bazę do dalszego myślenia to dodanie czegoś od siebie nie było aż takim problemem. – Chociaż nie wiem czy łapanie księżyca to najlepszy ze sposobów na zawiązywanie przyjaźni. Ale jakby z nim tak porozmawiać podczas wspólnego pływania, bliżej go już nigdzie nie znajdę, więc najlepsze warunki na pogawędkę jakie można z nim dostać, nie? No, wydaje mi się, że to jakiś pierwszy krok by był znaczy, warty spróbowania jak tylko się ociepli. Bo w gruncie rzeczy to już potrafię pływać, więc połowa roboty za mną, wiesz? Mój przyjaciel z Rzeki mnie nauczył już jakiś czas temu... hej, chcesz to mogę ciebie też nauczyć. – zaoferowała przy okazji swojego niemiłosiernego paplania. Chciałaby nie mieć tego problemu i nie zasypywać rozmówcy milionem słów, ilekroć stres przyciskał ją nieco bardziej niż zwykle, ale jakoś tak samo to wychodziło.
– Aha, ma to sens, pewnie też bym nie wychodziła na powierzchnię na ich miejscu. – zgodziła się, myślami bardziej przy ziewnięciu zaobserwowanym moment wcześniej. Więc nawet nie powstrzymywała nadmiernie cisnącego się na język pytania. – Zmęczona jesteś? Dzisiaj sporo się działo, więc nie byłabym nawet zdziwiona, to normalne, więc jeśli chcesz to możemy wracać... na pewno lepiej wrócić trochę wcześniej niż gdybyś miała mi zasnąć na środku terenów, hah.
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Toperz nie mogła powstrzymać przypływu jakiejś takiej dziwne szczęśliwości gdy Iskra się z nią zgodziła. Zupełnie jakby dostała komplement, chociaż to chyba za dużo powiedziane, jak na samo "dobra myśl", a raczej "to jest myśl". I to w przypadku takiej nieistotnej hipotetycznej konwersacji, a nie jakiejś ważnej strategii wojennej. Miała się jednak cieszyć z małych rzeczy, bo z założenia świat był w tedy odrobinę lepszym miejscem. Nie przeszkadzała jej też paplanina Iskry. Mogła by jej słuchać od wschodu do zachodu słońca. Takie bezcelowe rozmowy o rzeczach czysto abstrakcyjnych, całkiem jej się podobały. Nie mogła być w tym ani dobra, ani zła, bo to wszystko i tak było czysto hipotetyczne i nigdy się nie zdarzy. Wolała też gdy ktoś do niej mówił, a ona tylko wtrącała coś od siebie od czasu do czasu, bo nie musiała się aż tak bardzo zastanawiać nad tym co ma powiedzieć i takie rozmowy były mniej hmm... przytłaczające?
- Pływać? Bbbrzmi ciekawie, na pewno bybyby się przydało Porą Zizizielonych Liści - odpowiedziała, gdy żar lał się z nieba, to mogłaby przynajmniej się ochłodzić w Leśnej Sadzawce. Ponownie ziewnęła. - Najwyżej zzzawlokłabyś mnie do ooobozu, ale tak mmmyśle że lepiej będzie jjjak wrócimy ttteraz. Ppprzepraszam cię żżże, przeze mmmnie, tak wcześnie mmmusimy kończyć nnnasz spacer. Mmmoże to powtórzymy iiinnym razem? -
//zt?
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Jagnięca Łapa nie zmieniła się za bardzo od dzieciństwa. Urosła, jednak nadal jest jednym z najmniejszych kotów w Klanie Wichru. Od kiedy trenuje wydaje się trochę bardziej umięśniona. Stara się dbać o swoje krótkie, białe futro, jednak przychodzi jej to z trudem i zdarza się, że momentami jest bardziej szara. Jest ono najbardziej niesforne na głowie, gdzie tworzy swego rodzaju różki. Pod nimi z kolei znajdują się duże, niebieskie oczy, a jeszcze dalej jest jasnoróżowy nos. Uszy Jagnięcej Łapy najczęściej przylegają do jej głowy.
Nie wyróżnia się wyglądem, nie wyróżnia się charakterem. Jest po prostu... Normalne, przynajmniej na tę chwilę. Nie wyrywa się przed szereg, choć za razem nie lubi być ostatnia. Jest spokojna i z reguły nie sprawia kłopotów swoim rodzicom. To typ, który podąża, a nie przewodzi. Zdarza się, że zrobi coś wbrew swojej woli, ponieważ ktoś ją o to poprosił. Nie lubi się kłócić i z nikim konfrontować, więc zazwyczaj nie stawia na swoim. Poza tym jest łagodne i nie szuka zwady. Stara się być miła i życzliwa, ponieważ tak ją nauczono – a to, co mówią dorośli, jest święte, dlatego kurczowo trzyma się wymyślonych przez nich zasad. Jagnię jest bardzo ufna, bowiem na ten moment nie rozumie, że ktoś może chcieć dla niej źle. Często nie jest w stanie powstrzymać swoich emocji i płacze, dlatego nie radzi sobie w stresie. Mimo to odznacza się ciekawością charakterystyczną dla kotów w jej wieku, chociaż ze względu na swoją lękliwość nie zawsze daje się jej ponieść.
Czereśniowa Łapa [Rzeka]
Nie chciała być ciężarem dla Klanu Wichru, a przede wszystkim wstydem dla swoich rodziców, dlatego wiedziała, że nie może nie wychodzić z obozu. Nie siedziała w nim cały czas – w końcu mech sam się nie przyniesie, jednak gdy nie było takiej potrzeby to nawet nie wyściubiała z niego nosa. Bała się, że coś jej się stanie, tak samo jak stało się Wilkowi. Oczywiście Słoneczny Brzeg szybko zorientował się, co jest na rzeczy i wziął ją na spacer po terenach Klanu Wichru, przy okazji pokazując miejsce, w którym poznali się on i mama. Jagnięca Łapa nie sprzeciwiała się, choć serce podskoczyło jej do gardła, gdy oddalili się od obozu. Na szczęście nic się nie stało, a ona sama zrozumiała, że nawet gdyby ktoś lub coś na nich napadło, tata nie pozwoliłby jej skrzywdzić. Od tego czasu co prawda nadal obawiała się wypadów poza obóz, jednak zrozumiała, że tereny same w sobie nie są straszne. Dzięki temu odważyła się podjąć krok w stronę przezwyciężenia swojego strachu i pomyślała, że zaproponuje spacer Pomarańczowej Łapie. To nie tak, że Jagnię nie lubiła reszty swojego rodzeństwa, aczkolwiek doszła do wniosku, że na pierwszy raz najlepiej będzie pójść z kimś, z kim czuje się najbardziej komfortowo, a tym kimś była właśnie Pomarańcz. Dlatego gdy słońce znalazło się w zenicie, zaczęła rozglądać się za swoją siostrą. Umówiły się dzień przed, że spotkają się przy wyjściu z obozu – i właśnie tam Jagnięca Łapa znalazła Pomarańczową Łapę.
– Cześć! – przywitała się, choć na jej pyszczku widać było nerwowy uśmiech. Zwracając również uwagę na przebieranie łap, nietrudno było się domyślić, że biała trochę się stresowała. – Gotowa?
Bo Jagnię zdecydowanie nie czuła się gotowa.
Rzadko wychodził na polowania. Z reguły rzadko zapuszczał się poza obóz o ile nie było to absolutnie konieczne. Obowiązki starał się wykonywać w obozie, jednak była ich bardzo ogarniczona ilość. Polowanie? Poza obozem. Patrole? Poza. Treningi? Nawet jakby miał terminatora - poza. Robił się... Bezużyteczny.
Były dni w których musiał wyjść, kiedy w końcu się przełamywał i dołączał do patroli łowieckich. Wyruszył w stronę Kolczastych Krzewów, mając cały czas na uwadze to, aby nie stracić z oczu Zajęczego Ucha i Czarnej Łapy. Byli blisko obozu i miał nadzieje, że daleko się nie będą oddalać.
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
Malutka, tycia koteczka. Ma krótkie futerko, w większości białe z kilkoma niebieskimi maźnięciami. Oczka niebieskie, ale część lewego przybiera złotą barwę.
Cicha, wycofana, brakuje jej pewności siebie. Przeraża ją samotność, a w głowie panuje ciągły mętlik.
Kwitnący Jaśmin [kr], Zmierzchająca Gwiazda [kg], Jaskrowa Łapa [kw], Atak [grom], Ciepła Łapa [gk], Płotkowy Potok [gk]
***
Jak to się stało? Niezapominajka nie była pewna. Fakt, zrobiła postępy, ostatnio wyszła parę razy poza obóz ze swoją mistrzynią… Ale czy była gotowa, by wyjść z kimś innym? Znaczy, Świt była jej równie o ile nawet nie bliższa od mistrzyni, ale… Kotka miała pewne wątpliwości co do jej zachowania na terenach. Deszcz może była stara i delikatna, ale sprawiała wrażenie doświadczonej i ogarniętej, bez problemu ocaliłaby młodą przed atakiem jakiegoś drapieżnika, a Świt… Um. Bywała trochę roztrzepana i kotka miała lekkie obawy. Ale, czy to przez namowę burej, czy jakiś zbieg okoliczności, wyszły razem na tereny. Bliskie, bo w okolice Kolczastych Krzewów, ale tereny. Cel, znalezienie ziół i spędzenie razem czasu… Juhu?
- N-nie potrafię walczyć - dorzuciła, gdy tylko sobie przypomniała sobie ten tyci tyci szczegół. - Więc, jeśli coś się stanie, pomożesz mi…? - dopytała, znała odpowiedź która wypadnie z pyska kuzynki, ale jakoś tak dla własnego spokoju wolała to faktycznie usłyszeć.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Nadszedł bardzo radosny dzień, bo nie dość, że mogła spędzić czas z ukochaną kuzynką, ale mogły też pójść na spacer, przyglądając się szybko zmieniającemu kolory otoczeniu. Liście przebarwiały się równie szybko, co znajdowały się na ziemi, a te które już chwilę leżały, przyjemnie chrupały pod łapami, co dodatkowo było świetną zabawą. Z tego też powodu, słuchając jednym uchem Niezapominajki, ale resztą siebie skupiając się na drodze, szła i wyłapywała wyschnięte listki.
- Hm? - odwróciła łeb, słysząc pytający ton. - Oh! Totalnie - pokiwała łebkiem, pewna swojej odpowiedzi. Nie bardzo wiedziała, o co zapytała, ale miała bardzo dobry humor, to i na wszystko była w stanie się zgodzić!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.