Logo Artemidy
Borsucza Nora
#16
Kiwnął jedynie głową, a choć wciąż rozglądał się za śladami Twardego, próbował złapać jego trop… nie pozostawało nic innego, jak liczyć na jego powrót. Nie było łatwo mu się pogodzić z tą stratą, to oczywiste, ale nie mogli za wiele zrobić – a że brakowało jakiegoś choćby słabego tropu, który by im powiedział, w którą stronę udał się biały kocurek... cóż, w tym wypadku równie dobrze mogli szukać igły w leśnym runie. Bolało, oczywiście. Mógł rozpoznać, że Sokoła też boli, nawet jeżeli wyraża to trochę inaczej… ale musieli liczyć na to, że jest cały i zdrowy, może nawet szczęśliwy, bezpieczny, i że któregoś dnia powróci do nich, do klanu.
– Liczę na to, że coś do niego dotrze. Myślałem, że jest… cóż, chociaż trochę bardziej dorosły – przyznał wprost, bo zwyczajnie się na Szorstkim zawiódł, a już na pewno nie spodziewał się z jego strony takiego zachowania. Zaczął się nawet już zastanawiać, czy mogli coś z tym zrobić, wcześniej jakoś go utemperować, czy go za bardzo rozpuścili, czy… czy co dokładnie? A może to z niego wyszło dopiero niedawno pod wpływem jakichś wydarzeń czy emocji? Nie wiedział. Może powinien jeszcze o tym za jakiś czas porozmawiać z synem, kiedy ten już ochłonie i przestanie się dąsać, bo na chwile obecną to obraził się na Suchego i odmówił przepraszania go, podobnie jak zresztą czarno-biały terminator. Kocięta, naprawdę. Kocięta, nie terminatorzy.
Rozmawiali jeszcze jakiś czas, ale że nie wiem nawet, jakich terminatorów w tej czasoprzestrzeni miał Zając, to może to pomińmy. W każdym razie patrol w końcu dobiegł końca, nie znaleźli żadnych nowych tropów, i wrócili do obozu.

zt

/ kończę bo czasoprzestrzeń dość stara, a chcę nową sesję >D
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
***
Po ostatniej walce z lisem nie czuł się zbyt dobrze, jeśli oczywiście chodzi o samopoczucie. To tylko mu udowodniło iż nie nadaje się na wojownika i czuł się z tym źle. Miał świadomość iż nawet jeszcze treningu nie zakończył, ale walkę już przerabiał i powinien cokolwiek tam zrobić, a nie udało mu się to bo najzwyczajniej w świecie nie trafiał. Tak samo z ziołami, każde napotkane się nie nadawało, co go jeszcze bardziej denerwowało. Dlatego w sumie postanowił wybrać się na patrol, może nie samotny bo był jeszcze z dziadkiem przez większość drogi, ale gdy tylko doszli do Trawiastych Grzbietów ten oznajmił iż zostanie zapolować, a że Pszczoła nie umiał jeszcze polować plus po ostatnim zbieraniu ziół jakoś...stracił chęci, to postanowił nie marnować czasu i w między czasie przejść się wzdłuż granicy, oczywiście jej nie naruszając. Szedł bardziej w stronę Kamiennego Stróża, bo mimo wszystko było to jego ulubione miejsce, nawet mimo tej walki. Potem jak przejdzie się w te i z powrotem to wróci do dziadka i pewnie razem pójdą do obozu, ale póki co szedł wzdłuż granicy z Wichrem dość wolnym krokiem, czasami rozglądając się i nasłuchując by pozostać czujnym. Wzrok w sumie miał tępy, bo jak było wcześniej wspominane nie czuł się zbyt dobrze.

//Lśniąca.
[Obrazek: dPhUDKg.png]
════ ⋆★⋆ ════
waking from the d r e a m
witnessing the smoke that’s rolling in
the e n d is what you fear
════ ⋆★⋆ ════
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 98 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Gronostajowy Krok zaproponowała, że zostanie chwilę ze Spienioną Łapą, podczas gdy ja pójdę po zioła, aby uzupełnić składzik, na co przystałam. Nie powiedziałam jej, dlaczego jej córka musi leżeć w lecznicy, przynajmniej nie powiedziałam w pełni prawdy. Powiedziałam, że zjadła coś nieświeżego, czym się zatruła, a oprócz tego złapała biały kaszel, co teoretycznie nie było aż takim wielkim kłamstwem, bo można rzec, że PRAWIE tak było.
W każdym razie, udało mi się zebrać już trochę ziół, kiedy zdecydowałam się udać jeszcze wzdłuż granicy z klanem Cienia. Może udałoby mi się spotkać Ćmią Łapę i jakoś odwdzięczyć się za pożyczone jagody jałowca, albo coś. Zdecydowanie za długo zwlekałam z rozmową z Osą... o tym wszystkim i nie narzekałabym, gdyby i jego udało mi się spotkać.
No i można powiedzieć, że wykrakałam. Z oddali dostrzegłam znajomą sylwetkę, na widok której serce zaczęło mi nieco szybciej bić. Ze strachu? Możliwe. W końcu widziałam się z nim... kilka razy i nie miałam okazji, aby zrobić to ponownie odkąd dostałam karę.
- Osa! - krzyknęłam, podbiegając do kocura. Uśmiechnęłam się delikatnie na przywitanie. Powinnam zaraz wracać do lecznicy, ale mogę sobie pozwolić na chwilową rozmowę. Dosłownie chwilka.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Faktem było, że rzeczywiście Pszczołę z Osą łatwo pomylić, szczególnie iż jakiś czas temu srebrny starał się udawać swojego brata bliźniaka i przez to w sumie zostały mu praktycznie takie same kłaki na ciele jakie miała jego kopia. Nawet budową nie różnili się za wiele, więc jedynie po charakterze można było stwierdzić który to który. Nie raz zdarzyło się iż nawet rodzeństwo myliło ich, więc raczej dlatego przywykł do tego i jak tylko usłyszał imię bliźniaka nawet nie zdziwił się. Po prostu trzepnął uchem i stanął w miejscu by obejrzeć się kto to wołał. W sumie myślał iż to niedługo się skończy, mylenie go z Osą, bo tego...nie ma w klanie. Nie ukrywał iż z tego powodu był niezadowolony, zły i w niehumorze. Znowu ktoś z jego rodziny tak po protu odszedł, bez słowa, nawet zwykłego pożegnania. Miał powoli tego wszystkiego dość, nawet sam przez chwilę zastanawiał się czy jest potrzebny w klanie Cienia i czy by nie odejść, oczywiście szukać Osy, ale zdecydował się zostać. Dlaczego? W sumie sam nie wiedział, może nie chciał zostawiać Ćmy, Modliszki i Ważki samych, albo bał się sam wyruszyć w taką podróż, tak czy siak miał nadzieję iż jego brat kiedyś odnajdzie się, specjalnie codziennie pewnie będzie odwiedzał granicę sprawdzając czy go nie ma. Ale w gruncie rzeczy - gdy tylko spojrzał się na tereny Wichru to ujrzał...białą sylwetkę. Dobrze mu znaną, ba nawet za dobrze. W sumie nie mógł ukryć zdziwienia na widok...jej. Wyglądała na zadowoloną, tak jakby tylko na niego czekała i coś chciała. Poczuł jak serce mu szybciej bije, gdyż no cóż, kiedyś rzeczywiście odrobinę mu się spodobała. Lecz pojawiło się pewne ale, do Pszczoły nagle dotarło iż ona chciała zobaczyć Osę nie jego. Wybrała brata bliźniaka, tak jak to w sumie dała znać na ostatnim spotkaniu i tylko chciała od Pszczoły informacji o ziółkach, nic więcej. Był zbędny. I tak jak pierwsze uczucie szczęście szybko się pojawiło, tak też szybko zniknęło. Dość szybko mu się przypomniało dlaczego o niej zapomniał w tak prędkim tempie i przede wszystkim dlaczego teraz czuł złość. Najzwyczajniejszy w świecie gniew. Miał jej za złe to wszystko co zrobiła, to że igrała z nimi, można nawet rzecz iż bawiła się uczuciami, a Pszczoła nie miał zamiaru drugi raz zaplątać się w ta nić. Ona już wybrała i nie miał zamiaru udawać Osy jak to miał dawno temu w planach. Tamtego nie było w klanie, nie chciał mu sprawiać problemów jak wróci, pogodził się z nim i...wolał to utrzymać. W końcu brat dla niego był ważniejszy niż chwilowe zauroczenie. Dlatego dość szybko na jego pysku pojawił się grymas, trzepnął ogonem i bez słowa odwrócił głowę. I tak udając iż jej nie widzi, dość wolnym krokiem, a zarazem nieco zirytowanym zaczął znów iść na przód. W końcu z patrolu nie zrezygnuje, a mała przeszkoda nie powstrzyma go od tego.
[Obrazek: dPhUDKg.png]
════ ⋆★⋆ ════
waking from the d r e a m
witnessing the smoke that’s rolling in
the e n d is what you fear
════ ⋆★⋆ ════
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 98 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Czy wybrałam granicę z tym klanem tylko i wyłącznie przez wzgląd na to, że musiałam spłacić swój dług? Każdemu, kto by o to zapytał bez zawahania odpowiedziałabym, że tak, jednak doskonale wiedziałam, że powód był... troszkę inny. Po cichu liczyłam na to, że spotkam Osę, że wszystko sobie z nim wyjaśnię i będzie mi lżej. Nie mogło być jak dawniej, w końcu widywaliśmy się dość regularnie, a teraz nie mogłabym sobie na to pozwolić, nie mogłam mieć też partnera ani kociąt, ale nie zadręczałabym się tym, że tak po prostu zniknęłam bez słowa. Że nawet się z nim nie pożegnałam. I jak widać, Gwiezdny Klan mi sprzyjał. Zesłał mi Osią Łapę właściwie przed pyskiem, wystarczyło się tylko troszkę wysilić. Krzyknęłam więc, a on... strzepnął ogonem i poszedł dalej. Jakby samo spojrzenie na mnie wystarczyło, by stwierdzić, że nie ma ochoty nawet próbować podejmować próby rozmowy ze mną. Poczułam, jakby ktoś mnie uderzył z całej siły łapą w policzek. Oczywiście nie zamierzałam tak po prostu pozwolić mu odejść, dlatego dogoniłam go i jeśli tylko spróbował się mnie pozbyć, odbiegając dalej, robiłam to samo. Cały czas przyglądałam mu się uważnie, nie spuszczałam go z oka.
- Przepraszam. Chciałam cię przeprosić już wcześniej, ale nie mogłam samotnie opuszczać obozu, a potem miałam trening, urwanie głowy... Głupio się wtedy zachowałam. Wybaczysz mi? - miauknęłam, jeśli nie jednym ciągiem, to powoli, słowo po słowie. Zachowałam się okropnie. Mogłam przecież poinformować patrol, albo od razu po skończeniu się kary spróbować się jakoś skontaktować z Osą... Miał prawo być na mnie zły. Nie mogłam go o to winić.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Oto mu w sumie chodziło. Chciał gdzieś w głębi duszy sprawić by Lśniąca także poczuła takie odtrącenie, podobne do tego co on czuł. Jak nigdy nikomu tego nie życzył, tak w tej sytuacji...to było coś innego. Nigdy nie lubił się mścić, zazwyczaj zachowywał spokój, lecz jak widać...odrobinę zmienił się. Od jakiegoś czasu zaczął czuć złość na tyle rzeczy, był nie w humorze, a jeszcze Gwiezdni zesłali ją na dokładkę, naprawdę zaczynał myśleć iż prześladuje go jakiś pech i powoli przez to zaczynał się zmieniać. Ze spokojnego i opanowanego kocura, na bardziej zdenerwowanego i cichego. Z jakiegoś powodu nie zaprzeczał temu, po prostu pogodził się z tym i daje emocją większą wolność. Zaś ciągle doganiająca go Terminatora Medyka zaczynała coraz mocniej zaczynać go irytować. Była teraz niczym taka mucha co nie chce dać spokoju. Pszczoła przesz większość czasu szedł uparcie odwracając głowę na wszelkie strony tak by jej nie widzieć i starać się nie słyszeć, można powiedzieć, że wyciszyć ją chciał. Niestety z uderzenia serca na uderzenie zaczynał czuć w kościach iż tamta nie odpuści. Końcówka ogona srebrnego zaczęła drgać ze złości, a po paru chwilach w końcu zatrzymał się, zaciskając mocniej zęby by potrzymać się od nagłego wybuchu, jedynie prychnął ze złością i wysłuchaj jej gadania. Przeprosiny, no super. I co to zmieni? Będą przyjaciółmi? Jeśli kotka tak myślała to była w błędzie. Srebrny chciał od niej odciąć się, nie chciał by przez jedną kotkę jego relacje z rodzeństwem pogorszyły się. Zależało mu bardziej na bracie niż na niej.
- Ile księżyców - Miauknął ciszej nadal nie odrywając wzroku od ziemi. - ...Ile księżyców minęło od naszego ostatniego spotkania. Tak dawno, a jednak nie. - Kontynuował dość złym tonem, aczkolwiek wolnym i cichym. - Wybrałaś - Tutaj podniósł swój wzrok tak by spod głowy spojrzeć na Lśniącą. - Jak myślisz, powinienem wybaczyć czy też nie. - Dokończył pytaniem retorycznym, na które chyba kotka znała odpowiedź, o ile w ogóle wiedziała iż rozmawia z Pszczołą, bo ten nie miał pojęcia iż ta nadal myśli, że rozmawia z Osą. Jego wzrok mówił sam za siebie, był zły i zirytowany, a każde kolejne uderzenie serca w którym patrzył na białą powodowały u niego większą złość.
[Obrazek: dPhUDKg.png]
════ ⋆★⋆ ════
waking from the d r e a m
witnessing the smoke that’s rolling in
the e n d is what you fear
════ ⋆★⋆ ════
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 98 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Widziałam, jak unika mojego wzroku, jak próbuje na mnie patrzeć. Próbował też nie słuchać. Końcówka jego ogona stale drgała nerwowo, ale ja nie zamierzałam się poddawać. Nie mogłam.
- Zdecydowanie za długo. Kiedy ostatnio się widzieliśmy, byłam głupia, nie zdawałam sobie sprawy z tak wielu rzeczy - odparłam. To prawda, od naszego ostatniego spotkania minęło bardzo dużo czasu. Oboje dojrzeliśmy, zmieniliśmy się. Mimo to, chciałam rozejść się w pokoju, przeprosić za to wszystko, bo mu się to po prostu należało.
Widziałam, że jest zły i nie dziwiło mnie to. Też bym była na jego miejscu.
- Wybrałam. Dlatego teraz z tobą rozmawiam - mruknęłam. Gdybym nie podjęła decyzji, nie byłoby mnie tutaj, nie szukałabym go, nie chciałabym wszystkiego z nim wyjaśnić. Nie chciałam jednak robić niczego na siłę. Jeśli on tego nie chciał, to zrozumiem to.
- Nie wiem, decyzja należy do ciebie. Wkrótce zostanę Medykiem klanu Wichru. Nie mogę mieć partnera ani kociąt, muszę się skupić na swoim klanie, nie mogę zamartwiać się tym, że sprawiłam ci przykrość. Dlatego przyszłam przeprosić i zobaczyć się ten ostatni raz, bo nawet jeśli nie spędziliśmy ze sobą dużo czasu, to zdążyłam cie polubić. Ale jeśli nie chcesz mnie więcej widzieć, to zaraz sobie pójdę. - Mówiłam szczerze. Przy Osie nie potrafiłam być... taka, jak w klanie. Nie spędziliśmy ze sobą dużo czasu, zauroczyłam się nim, kiedy byłam jeszcze bardzo młoda i przez te księżyce zdążyło mi już przejść, ale teraz stojąc przed nim i patrząc się w jego żółte oczy, jakoś tak... nie potrafię udawać, że absolutnie mnie to nie rusza. To było takie... trudne do wytłumaczenia.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Nie wiedział już jak ma odbierać tą sytuację. Nie wiedział czy Lśniąca stara mu zrobić mętlik w głowie, udaje głupią czy tkwi w jakimś błędzie. Każde jej kolejne słowo powodowała w nim wewnętrzną złość, która tylko narastała. Parsknął coś pod nosem i odwrócił wzrok wściekle. Tak by patrzeć się na drugą stronę, a nie na tą zdrajczyni. Jak ona w ogóle mogła teraz tak jakby dawać znak mu, że woli jego, mimo iż wybrała Osę, a potem mówi o klanie. Nie rozumiał tego.
- No byłaś - syknął w odpowiedzi na jej pierwsze słowa. Stwierdzał fakty. Rzeczywiście uważał Lśniącą za nieco głupią przez całą tą sytuację. Przez to, że go wykorzystała tylko po ty by zdobyć wiedzę medyczną, a potem i tak wybrała Osę. Do tego jeszcze dochodzi ta sytuacja, która z punktu widzenia Pszczoły wygląda tak jakby medyczka sama nie wiedziała czego chciała. Uderzył znów zirytowany ogonem o ziemie i po paru uderzeniach serca w końcu przeniósł wzrok na kotkę. Żółte ślepia wręcz mieniły się wściekłością i można było w nich dostrzec nienawiść i pogardę. Z trudem to zrobił, bo aż niedobrze mu się robiło jak na nią patrzył. Zacisnął na chwilę mocniej zęby by uspokoić się, lecz niestety to nie działało. Emocje były silniejsze.
- Więc idź i nie pokazuj mi się więcej na oczy - wysyczał przez zaciśnięte zęby. - Jeśli kiedykolwiek Osa wróci do klanu, to z wielką chęcią mu przekaże jaka zdradziecka jesteś - dokończył nie przerywając poprzedniego zdania. Fuknął coś jeszcze pod nosem i postanowił odwrócić się, by pójść z powrotem do swojego towarzysza. Bardziej zły i wściekły niż wcześniej. Oczywiście o ile Lśniąca nie postanowiła go zatrzymać, czy coś.

//jeśli Lśniąca nie ma nic do dodania to zt XD
[Obrazek: dPhUDKg.png]
════ ⋆★⋆ ════
waking from the d r e a m
witnessing the smoke that’s rolling in
the e n d is what you fear
════ ⋆★⋆ ════
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 98 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Widziałam jak odwraca wzrok, jak nie chce na mnie patrzeć. Było mi... przykro. Chciałam się pogodzić, rozejść w pokoju, a zamiast tego dostałam takie coś? Nie tak to sobie wyobrażałam i nie tak to miało wyglądać. Czułam się upokorzona. Kajałam się i płaszczyłam, a on nie był w stanie, żeby na mnie spojrzeć. Nie zamierzałam też nijak komentować tego, że potwierdził moje słowa, kiedy... no, powinien zaprzeczyć. Nie dałam mu wtedy żadnych znaków swojej głupoty, nie rozumiałam co się dzieje.
Również zaczęłam nerwowo kołysać ogonem, poirytowana całą tą sytuacją. Czułam, jak powoli zaczynam się pocić, kiedy Osa odezwał się po raz kolejny. I to nie był Osa. Poczułam gniew, nienawiść, wszystko na raz. Wysunęłam pazury, choć nie mogłam z nich skorzystać. Zostałam upokorzona, znieważona. Doskonale wiedział, że chodzi mi o Osę, zawołałam na początku! Wystawiłam kły, czując obrzydzenie do stojącego przede mną mysiego móżdżka. Strawa wron, śmieć, nikt więcej.
- PODSZYWAŁEŚ SIĘ pod swojego BRATA - syknęłam. Czułam, jak coś się we mnie gotuje, wrze. - ŻADNE z tych słów nie było skierowane do CIEBIE. MYŚLAŁAM nad tym, żeby cię PRZEPROSIĆ, ale teraz widzę że zasługujesz jedynie na to, żeby na ciebie NAPLUĆ - dodałam, spluwając pod łapy, po czym uciekłam. Chciałabym o tym zapomnieć jak najszybciej. Ta cała sytuacja była jednym wielkim nieporozumieniem i nigdy nie powinna mieć miejsca. Ale w takim razie... gdzie był Osa?

ZT XD
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
***

Ostatni raz gdy Dymna wtedy-jeszcze-Łapa poszedł sobie ot tak na granicę z Klanem Wichru spotkał tam całkiem ciekawą, białą kotkę. Czy i tym razem poszczęści mu się i czekać go będzie jakieś ciekawe spotkanie?
Czarno-biały kocur spacerował sobie spokojnie w okolicach Borsuczej Nory. Starał się nie iść za daleko w stronę, z której do jego nozdrzy docierał intensywny zapach Wichrzaków. Nie był głupi - nie chciał, żeby ktoś oskarżył go o naruszanie granic. Wojownik Klanu Cienia po prostu szukał sobie jakiegoś towarzystwa spoza kotów, z którymi przebywał na co dzień.

/zapraszam kogokolwiek z Wichru :3
[Obrazek: da2f6tm-db3b5e70-83d5-47b8-b22d-3858ea6a...i39GeOOUYo]
Nieważne co mi powiesz
Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję
Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych
Absurdalny ż a r t
LVL 4 40 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Po rozmowie z bratem po raz pierwszy w swoim długim życiu była wzburzona i wściekła do tego stopnia, że wypadła z obozu niczym chmura gradowa, nawet nie patrząc gdzie idzie. Po prostu parła przed siebie, jak gdyby Sowa miał ją teraz obserwować i zobaczyć, co powinien zrobić zamiast nawijać mu o koleżaneczkach z innych klanów i o przeszukiwaniu obozu. Obozu! Tak, zaginiona od paru księżyców siostra na pewno była w obozie, a oni wszyscy byli głupi i jej nie widzieli. Co się stało z jej bratem, z jej największym oparciem, pomysłodawcą i mądrą głową? Gdzie podział się ten kocur, który uczył ją mówić i pocieszał ją, gdy bała się przyszłości jako terminatorka? Nie miała pojęcia co tak naprawdę chce zrobić. Odnaleźć Ulewną samotnie, czy po prostu oddalić się od brata najbardziej jak to możliwe?
Po treningach z Sokolim Cieniem znała granice i nawet jeśli przychodziła tu rzadko, podczepiając się do co poniektórych patroli, była w stanie zorientować się gdzie jest. Po raz pierwszy jednak wyszła z obozu całkiem sama, po raz pierwszy zaszła tak daleko, a zaślepiona gniewem i rozczarowaniem nawet nie zorientowała się, że do jej nozdrzy dociera zapach Klanu Cienia. Dopiero gdy prawie staranowała biednego Cienistego wojownika ocknęła się, zatrzymała i nastroszyła futro, przerażona, że znajduje się tak daleko od obozu. Że jest sama, a naprzeciwko niej stoi czarno-biały kot, którego widzi po raz pierwszy w życiu, choć z wyglądu przypominał jej odrobinę Mokrą Łapę. I co teraz będzie?
LVL 2 110 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Białe, długie futro... wyglądało znajomo. Z pozoru. Już widząc z daleka zbliżającą się postać przypuszczał, że nie jest to Lśniąca Łapa. Kotka wyglądała na trochę... nieobecną myślami? Jakby w ogóle nie zauważyła czarno-białego kocura. Spojrzała na niego dopiero niemalże na niego wpadając. Zjeżyła futro ale nie odezwała się ani słowem.
- Cześć - zagadał uprzejmie, posyłając Wichrzaczce lekki uśmiech. - Zgubiłaś się piękna? - nie, żeby z miejsca uznał ją za wyjątkową piękność, ot tak pasowało mu to powiedzieć. Choć w sumie nie wyglądała najgorzej. Zaraz jednak przekonamy się, czy ma cokolwiek do powiedzenia.
[Obrazek: da2f6tm-db3b5e70-83d5-47b8-b22d-3858ea6a...i39GeOOUYo]
Nieważne co mi powiesz
Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję
Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych
Absurdalny ż a r t
LVL 4 40 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
W jej błękitnych oczach błysnął strach, kotka zrobiła krok do tyłu, będąc gotową w każdej chwili zerwać się do ucieczki. Kiedyś była jakaś afera, że ktoś z Cienia zaatakował Wichrowego terminatora i choć Wodospad nie pamiętała już o co dokładnie chodziło, to najważniejsze do niej docierało. Znajdujący się przed nią kocur wydawał się jednak pozbawiony agresji i nie wyrażał morderczych skłonności. Córka Zaćmionego Księżyca była wyraźnie nerwowa i zestresowana, acz nie uciekła. Chociaż tyle.
- P-pięk-kna? - wydukała zdziwiona. Nie tego się spodziewała, liczyła raczej na coś w stylu "zmiataj z granicy, biała paskudo". Terminatorka nie uważała, że jest brzydka czy odrażająca, co najwyżej przeciętna. Wszak w Klanie Wichru było tyle kotek podobnych do niej... - N-nie, ja sz-szukam kog-goś. Widz-działeś kotkę pod-dobną do mnie? Naz-zywa się Ule-ewna Ł-łapa. - A nuż widelec kocurowi coś obiło się o uszy lub spotkał siostrę Szemrzącej Łapy. Warto spróbować. Jak to mówią - tonący brzytwy się chwyta, a skoro Sowa miał jakieś przyjaciółeczki i zamierzał ich wypytywać, to ona nie będzie gorsza. Już ona bratu pokaże kto znajdzie zaginioną siostrę.
LVL 2 110 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
Kotka była zdziwiona i nieco zawstydzona jego komplementem - a przynajmniej takie wrażenie odniósł Dymek. Okej, więc na taki typ właśnie trafił - młoda, niewinna, niezbyt doświadczona przez życie terminatorka. Na pewno nie wojowniczka - wyszkolony kot nie zachowywałby się tak na granicy. - Nie często widuję takie piękne futro - odpowiedział na jej wątpliwości z uśmiechem. Do tej pory znał tylko Ciernisty Kwiat i Króliczy Pląs, ale ta druga była nieproporcjonalnie niska, przez co ciężko byłoby ją nazwać piękną. - Ale może od początku. Jestem Dymne Niebo, a ty? - powiedział względnie szybko po swoim komplemencie - nie chciał, żeby młoda mu się tu jakoś bardzo zawstydziła w niezręcznej ciszy. Lepiej będzie dalej ciągnąć rozmowę, no i dobrze byłoby jednak wiedzieć, z kim ma do czynienia.
Nie mógł się powstrzymać od uśmiechu, gdy kotka zapytała go o to, czy nie widział jakiejś Ulewnej Łapy. Drugi raz spotyka kogoś z Klanu Wichru i drugi raz ten ktoś kogoś szuka. - Niestety nie widziałem nikogo takiego. Dlaczego jej szukasz? - tym razem to chyba nie byłą chęć zemsty na kimś, kto skrzywdził kogoś bliskiego. Raczej szukanie jakiejś siostry czy kogoś takiego, jak obstawiał Dymek.
[Obrazek: da2f6tm-db3b5e70-83d5-47b8-b22d-3858ea6a...i39GeOOUYo]
Nieważne co mi powiesz
Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję
Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych
Absurdalny ż a r t
LVL 4 40 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
- P-piękne? - znów głupio powtórzyła to słowo nim zdążyła ugryźć się w język. Dymne Niebo musiał uważać ją za nieźle upośledzoną. - W m-moim kl-lanie duż-żo jest b-białych kotów. Cień jes-st inny? - zadała pytanie, chcąc ratować sytuacje i odwrócić uwagę wojownika od swojego bzdurnego powtarzania. Uch. Niebieskooka cofnęła się o krok, chcąc zwiększyć dystans pomiędzy sobą i kocurek, i poczuć się bardziej komfortowo. Złość oraz wzburzenie powoli zaczynały z niej ulatywać, a terminatorka zdała sobie sprawę, że po raz pierwszy wyszła z obozu całkiem sama i zaszła tak daleko, że aż natknęła się na obcego kota na granicy. Kiedyś robiłaby pod siebie ze strachu na samą myśl o takim zdarzeniu. Teraz... w sumie była tego bliska, choć czarno-biały był miły i brak w nim było agresji, co podnosiło kotkę na duchu i przekonywało do tego, żeby nie jeszcze nie uciekać.
- Naz-zywam się-ę Wodospad - przedstawiła się tradycyjnie dawnym, choć tym bardziej lubianym imieniem. Dymne Niebo mógł sobie to zinterpretować jak chciał i uznać ją nawet za Wodospadową Łapę, żadna różnica. - Bo t-to moj-ja sios-stra. Brak-kuje mi jej...
LVL 2 110 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości