Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Zdecydowanie się nie zrozumieli. Chociaż kotka czerpała z tego zabawę i, cóż, jakąś satysfakcję, wojownik był w stu procentach poważny, i nie zapowiadało się na to, żeby miał odpuścić. Przynajmniej chwilowo, gdy terminatorka nadal stała na jego ziemiach. Szczerze mówiąc, nigdy nie czuł przywiązania do swego klanu, ale jeżeli mógł sprać kogoś po mordzie bez konsekwencji − był skłonny pobawić się w miłośnika kodeksu. To, że stała... a raczej leżała, bo popchnięcie jej obyło się bez niepotrzebnych problemów, pod nim młodziutka kotka, niczego nie zmieniało. Zdecydował się dać jej jeszcze ostatnią szansę, porę na decyzję, ale gdy z ust szylkretowej piękności wyleciały takie słowa... niemal poczuł, jak gotuje się w nim krew. Dla niego nie było to zabawne w żadnym stopniu, wobec tego nie miał zamiaru się wycofywać, zwłaszcza teraz, gdy zaczęła tak głupio gadać i przedrzeźniać sepleniące kocię. Kocice nie miały mózgu.
− Zamknij się − warknął, a żeby to uskutecznić, uniósł przednią łapę, z wyciągniętymi już, lśniącymi pazurami, z zamiarem podrapania córki Zaśnieżonej Ścieżki po pysku, a konkretniej: po policzku. Nie celował w oczy. Na razie.
Księżyce: 150 Mistrz: Barwna Ścieżka Płeć: kotka Matka: wydziedziczona Ojciec: legenda Partner: dobra zabawa
Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. oczęta mają barwę oliwkową. Szyję zdobi brokatowa, widoczna z kilometra różowa obróżka.
Szylkretka, choć jest jeszcze kociakiem to zdecydowanie można ją nazwać istotką dość rozumną. Nie zadaje ona masy pytań jak każdy maluch - jeśli już, to robi to tylko wtedy, gdy uznaje to za konieczne, gdy czegoś naprawdę nie rozumie. W gruncie rzeczy, nie interesuje jej bardzo dużo rzeczy. Nie jest jakoś szczególnie ambitna. Wiele rzeczy jej powiewa. Nie marzy jej się bycie najlepszą wojowniczką, tak w sumie to nawet niespecjalnie jej zależy na tym, by kiedykolwiek awansować z rangi kociaka. Zasad przestrzega tak długo, jak tylko jest to dla niej wygodne. Jeśli bardzo zapragnie zrobić coś, co okaże się być zakazane, nawet się nie zawaha. Nie omieszka także kłamać, jeśli okaże się to konieczne - na przykład po to, by uratować swój tyłek, by uniknąć konsekwencji za swoje czyny. Poza tym jest raczej szczera i bezpośrednia, ale nie jest w tym wszystkim chamska i nieprzyjemna. Lubi rozmawiać z innymi kotami, jest raczej towarzyska i nie powinna mieć problemu z nawiązaniem przyjaźni.
Czy gdyby wiedziała, jak bardzo doprowadza wojownika swoim zachowaniem do szału, to by zaprzestała? Oh, raczej nie. Nie była takim typem. Raczej wręcz przeciwnie - ciągnęłaby to dalej, czerpiąc frajdę większą niż kiedykolwiek. Nie zdawała sobie jednakże z tego sprawy, dlatego tak szorstkie słowa kocura, a następnie zamachnięcie się przez niego łapą trochę ją zdziwiło. Nie chciała mieć blizny, ani w ogóle żadnej rany, więc spróbowała się jakoś spod kocura wyśliznąć, ratując przy tym pyszczek, kręcąc nim na boki, by zwiększyć szanse na uniknięcie ciosu. Ojjj, po takim incydencie raczej nici z przyjaźni, czy przelotnego romansu, a zapowiadało się tak dobrze! Widocznie to, jak bardzo był przystojny zgrywało się z tym, jaki był niefajny. Phi.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Topniejący Lód nie zamierzał się ceregielić. Przygotował się do ataku i już by się mogło wydawać, że przejedzie Różanej Łapie pazurami po policzku, gdy ta zaczęła się szarpać. I chociaż nie starczyło jej jeszcze siły, żeby zupełnie wyślizgnąć się spod wojownika, udało jej się uniknąć ciosu. Łapa wojownika przecięła powietrze obok jej policzka, jednak ostatecznie Topniejący nawet jej nie drasnął. Pewnie nie tak miało to wyglądać.
Lód: S: 12 | Zr: 14 | Sz: 8 | HP: 80 | W: 35-3=32/50
» przerzuty: 1/3
» od następnej tury celność obniżona ze względu na spadek W o 1/3
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Nie od dziś wiadomo, że gdy inni stali w kolejce po umiejętności walki, Topniejący Lód stał po urodę... ale żeby nie trafić niedoświadczonej terminatorki, gdy ta tylko potrząsa głową we dwie strony, to już jest mistrzostwo. Poczuł narastającą frustrację, a wraz z nią jeszcze większą chęć zemsty, gdy tak spoglądał na nietkniętą kotkę, która jeszcze przed chwilą nieziemsko zdenerwowała go swoim zachowaniem. Na szczęście nie zdążyła się jeszcze spod niego wyślizgnąć, wobec tego nie próżnował, i już po chwili ponowił swój ruch – ponownie z całej siły postarał się ją podrapać, ale tym razem już nie po policzku, jak jeszcze przed uderzeniem serca chciał, lecz po oczach. Żeby żałowała, że uniknęła tamtego ciosu, na którym mogliby skończyć.
Księżyce: 150 Mistrz: Barwna Ścieżka Płeć: kotka Matka: wydziedziczona Ojciec: legenda Partner: dobra zabawa
Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. oczęta mają barwę oliwkową. Szyję zdobi brokatowa, widoczna z kilometra różowa obróżka.
Szylkretka, choć jest jeszcze kociakiem to zdecydowanie można ją nazwać istotką dość rozumną. Nie zadaje ona masy pytań jak każdy maluch - jeśli już, to robi to tylko wtedy, gdy uznaje to za konieczne, gdy czegoś naprawdę nie rozumie. W gruncie rzeczy, nie interesuje jej bardzo dużo rzeczy. Nie jest jakoś szczególnie ambitna. Wiele rzeczy jej powiewa. Nie marzy jej się bycie najlepszą wojowniczką, tak w sumie to nawet niespecjalnie jej zależy na tym, by kiedykolwiek awansować z rangi kociaka. Zasad przestrzega tak długo, jak tylko jest to dla niej wygodne. Jeśli bardzo zapragnie zrobić coś, co okaże się być zakazane, nawet się nie zawaha. Nie omieszka także kłamać, jeśli okaże się to konieczne - na przykład po to, by uratować swój tyłek, by uniknąć konsekwencji za swoje czyny. Poza tym jest raczej szczera i bezpośrednia, ale nie jest w tym wszystkim chamska i nieprzyjemna. Lubi rozmawiać z innymi kotami, jest raczej towarzyska i nie powinna mieć problemu z nawiązaniem przyjaźni.
— OSZALAŁEŚ? — Krzyknęła zaraz po tym, jak udało jej się uniknąć poprzedniego ciosu. Niestety, nie było jej dane się dogadać z Topniejącym Lodem, albowiem w dalszym ciągu próbował on biedną Płatek zaatakować. A że koteczka bardzo, ale to bardzo nie chciała by na jej ciele widniała chociaż jedna blizna, ponownie zaczęła kręcić głową na boki i próbowała się jakoś spod kocura wyrwać, nim do głowy przyjdzie mu coś głupszego. Owszem, powiedział jej że jest za młoda, ale doskonale wiedziała, że mu się podoba! A biorąc pod uwagę fakt, jak rozjuszony teraz był... do głowy mogło mu przyjść dosłownie wszystko.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Wojownik naprawdę się starał, ale sęk w tym, że zwyczajnie coś mu nie wychodziło. Podobnie jak przy okazji niedawnej walki z łasicą, im bardziej próbował, tym gorzej mu szło. Totalnie chybił i łapą przeciął jedynie powietrze gdzieś obok policzka kotki. Jednak żeby być sprawiedliwym, Różana Łapa wcale mu tego zadania nie utrudniała, bo choć nie miała wystarczająco siły, żeby wyrwać się spod wojownika, unikanie jego pazurów wychodziło jej znakomicie.
Lód: S: 12 | Zr: 14 | Sz: 8 | HP: 80 | W: 32-3=29/50
» przerzuty: 1/3
» celność obniżona ze względu na spadek W o 1/3
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Na język kocura cisnęły się same niecenzuralne słowa, łapy zaś błagały go o zaprzestanie tego cyrku; inaczej sprawa miała się z jego złością – uważał bowiem, że zachowanie leżącej pod nim kotki woła o pomstę do nieba, a ona sama zasługuje na karę, której on nadal nie potrafił wymierzyć. Mimo wszystko wiedział, że jeżeli nadal będzie tak naiwnie próbował, w końcu wyrobi sobie u niej opinię jakiegoś nieudacznika, a cóż... był na tym punkcie przewrażliwiony, nawet jeżeli nie spotkałby tej kotki już nigdy. Z nieopisaną wręcz wściekłością trzasnął łapą w ziemię obok terminatorki, przymykając przy tym ślepia, oddychając głęboko, ale stan ten nie trwał długo: wkrótce spojrzał na nią zduszonym spojrzeniem, tak sfrustrowanym, jak nigdy wcześniej.
– Wypad na drugą stronę – wycharczał, pozwalając kotce na wydostanie się spod niego. Nie miał zamiaru atakować, nie teraz. – Albo nie skończy się tylko na ostrzeżeniach. – Bo nieumiejętność należało usprawiedliwiać, jakby były to tylko zamiary, oczywiście.
Odsunął się nawet kawałek, ale nie bardzo, bo w razie, gdyby szylkretka się nie posłuchała, nadal uparcie próbując go zdenerwować, ponownie by ją zaatakował. Pazurami w gardło.
Księżyce: 150 Mistrz: Barwna Ścieżka Płeć: kotka Matka: wydziedziczona Ojciec: legenda Partner: dobra zabawa
Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. oczęta mają barwę oliwkową. Szyję zdobi brokatowa, widoczna z kilometra różowa obróżka.
Szylkretka, choć jest jeszcze kociakiem to zdecydowanie można ją nazwać istotką dość rozumną. Nie zadaje ona masy pytań jak każdy maluch - jeśli już, to robi to tylko wtedy, gdy uznaje to za konieczne, gdy czegoś naprawdę nie rozumie. W gruncie rzeczy, nie interesuje jej bardzo dużo rzeczy. Nie jest jakoś szczególnie ambitna. Wiele rzeczy jej powiewa. Nie marzy jej się bycie najlepszą wojowniczką, tak w sumie to nawet niespecjalnie jej zależy na tym, by kiedykolwiek awansować z rangi kociaka. Zasad przestrzega tak długo, jak tylko jest to dla niej wygodne. Jeśli bardzo zapragnie zrobić coś, co okaże się być zakazane, nawet się nie zawaha. Nie omieszka także kłamać, jeśli okaże się to konieczne - na przykład po to, by uratować swój tyłek, by uniknąć konsekwencji za swoje czyny. Poza tym jest raczej szczera i bezpośrednia, ale nie jest w tym wszystkim chamska i nieprzyjemna. Lubi rozmawiać z innymi kotami, jest raczej towarzyska i nie powinna mieć problemu z nawiązaniem przyjaźni.
— Jesteś nienormalny — syknęła, wydostając się spod kocura i otrzepując dokładnie futro. Od razu przeszła na swoją połowę i ostentacyjnie splunęła na tę część, która należała do klanu Cienia, posyłając Topniejącemu Lodowi pogardliwe spojrzenie. — Szkoda, że nie jesteś chociaż w połowie tak fajny, jak jesteś ładny — rzuciła kpiącym tonem. — I wojownik też z ciebie średni, skoro nie potrafisz trafić młodszej od siebie terminatorki, phi — dodała, wiedząc, że może sobie na to pozwolić, bo była już na swoich terenach i gdyby tylko kocur zdecydował się ją ponownie zaatakować, to miałby spory problem, gdyby nakrył go którykolwiek z patroli.
Nie chciała jednakże widzieć jego reakcji. Wiedziała, że go zdenerwowała i nie potrzebowała na to dowodów. Zresztą... zepsułoby to ten dramatyczny efekt odejśćia.
Jeśli czegokolwiek się dzisiaj nauczyła, to nie tego, żeby się aż tak nie spoufalać, a tego, że w klanie Cienia to chyba jednak żyją nudziarze, nawet jeśli przystojni. Będzie musiała poszukać znajomych w innych klanach.
Księżyce: 150 Mistrz: Barwna Ścieżka Płeć: kotka Matka: wydziedziczona Ojciec: legenda Partner: dobra zabawa
Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. oczęta mają barwę oliwkową. Szyję zdobi brokatowa, widoczna z kilometra różowa obróżka.
Szylkretka, choć jest jeszcze kociakiem to zdecydowanie można ją nazwać istotką dość rozumną. Nie zadaje ona masy pytań jak każdy maluch - jeśli już, to robi to tylko wtedy, gdy uznaje to za konieczne, gdy czegoś naprawdę nie rozumie. W gruncie rzeczy, nie interesuje jej bardzo dużo rzeczy. Nie jest jakoś szczególnie ambitna. Wiele rzeczy jej powiewa. Nie marzy jej się bycie najlepszą wojowniczką, tak w sumie to nawet niespecjalnie jej zależy na tym, by kiedykolwiek awansować z rangi kociaka. Zasad przestrzega tak długo, jak tylko jest to dla niej wygodne. Jeśli bardzo zapragnie zrobić coś, co okaże się być zakazane, nawet się nie zawaha. Nie omieszka także kłamać, jeśli okaże się to konieczne - na przykład po to, by uratować swój tyłek, by uniknąć konsekwencji za swoje czyny. Poza tym jest raczej szczera i bezpośrednia, ale nie jest w tym wszystkim chamska i nieprzyjemna. Lubi rozmawiać z innymi kotami, jest raczej towarzyska i nie powinna mieć problemu z nawiązaniem przyjaźni.
Poczuła się zdradzona przez rodzeństwo, które pośrednio wstawiło się za Zaśnieżoną Ścieżką i nie miała ochoty siedzieć w obozie. Ani chodzić na treningi. Chodziła zatem w okolicach granic i liczyła na to, że znajdzie kogoś godnego swojej uwagi, że znajdzie kogoś, z kim będzie mogła się zaprzyjaźnić. Poza tym, napatrzyła się na chyba każdego możliwego kocura w klanie Wichru i najwyższa pora na znalezienie jakichś przystojniaków za granicami. No bo ileż można, prawda?
Wyrósł na ponadprzeciętnie dużego i przystojnego kocura o postawnej sylwetce, szerokich barkach oraz czaszce, a jego z reguły dostojny wyraz pyska bardzo pasuje do charakteru, nawet jeśli od czasu do czasu pojawi się na nim grymas. Jego długie futro o szarobiałej bazie jest ubrudzone na pysku, łapach oraz ogonie nieco wyblakłym odcieniem błękitu, który na podbródku, czole (pod postacią kreski, ciągnącej się między oczami) oraz palcach wszystkich stóp zakryty jest śnieżną bielą, pojawiającą się również na gardle, piersi, a także brzuchu kocura, lecz w tych rejonach jest niemalże niewidoczna. Stąpa pewnie, w powolnym i nieśpiesznym rytmie, łypiąc na wszystko i wszystkich w spokojny oraz stonowany sposób spojrzeniem swoich turkusowoniebieskich oczu w kształcie migdałów.
Niewyróżniający się na tle przeciętności kocur, którego podstawowymi cechami, podpierającymi cały charakter, są obowiązkowość, sumienność oraz wyrozumiałość. Nigdy nie był, nie jest i nie będzie kotem zapatrzonym w nieistniejącą doskonałość Klanu Cienia, jako że ma pełną świadomość trawiących jego dom wad oraz swego rodzaju schorzeń, które tworzą wewnętrzne podziały i osłabiają trzymające ich ze sobą więzi. Niezależnie od wszystkiego jest lojalny i, przede wszystkim, sprawiedliwy. Zawsze stanie murem za bezpodstawnie uciśnionym i pierwszy wystąpi przed szereg, co by przyjąć na siebie uderzenie ociekającego jadem kamienia, rzuconego tylko po to, aby zasiać zamęt i ferment. Ma niepoprawne wręcz pokłady cierpliwości i w jego olbrzymim, mężnym sercu nie brakuje ciepła, wsparcia oraz podpory dla nikogo, nawet tych, którzy w opinii publicznej są doszczętnie skończeni. Wbrew wszystkim znakom na niebie i ziemi nie jest godzącym się na wszystko mięczakiem, a wojownikiem surowym oraz wymagającym, który po przebaczeniu będzie oczekiwał poprawy i, jeśli ta nie nastąpi, drugiej szansy nie podaruje. Znajdowanie się w centrum uwagi nie jest dla niego żadnym problemem, choć nigdy o to nie zabiega, tak jak i nie doprasza się o czyjąś sympatię. Ośnieżony Szlak zna swoją wartość - za każdą zniewagę gotów jest odpłacić się tym samym, choć nieprzyjemne doświadczenia woli raczej kolekcjonować, co by wyłożyć je na światło dzienne w dogodnej sytuacji.
Biała Burza [KRz]
⠀⠀⠀No kto by przypuszczał, że jednym z lepszych towarzyszy Ośnieżonej Łapy okaże się Skoczny Krok i to właśnie z nim spędzać będzie choć odrobinę wolnego czasu każdego dnia! Kładące się nas las promiennym ciepłem popołudnie zwiastowało ich wspólne wyjście na energiczny i, jak zwykle, bardzo szybki oraz prężny przemarsz po cienistym lesie, co by rozruszać zleżałe kosteczki i nieco się zabawić. Plan był jeden i jedno było również wyzwanie, a mianowicie olbrzymia konkurencja pod ekscytującym tytułem 'Kto od granicy szybciej przebiegnie drogę powrotną do obozu ten wygrywa.' Tak, tak, wiadomo, ekscytujące, krótkie i bardzo treściwe, lecz Oddech nie przejmował się zanadto tak zbędnymi szczegółami, co poniektórzy w Klanie Cienia, to jest dbający o każdy cal każdego włoska na swoim ciele perfekcjoniści. Nie, żeby on nie dbał o swoje futro, tylko... errr... nie przykładał aż tak gigantycznej uwagi do rzeczy średnio ważnych, o!
⠀⠀⠀Jego uwagę, natomiast, gdy już obrał odpowiednie miejsce z towarzyszem, przykuł jasny punkcik nieopodal Borsuczej Nory. O, o! Czyżby miał nie lada szczęście i akurat, zupełnie przypadkiem, natknął się na wichrowy patrol? Nie słyszał zbyt wielu negatywnych opinii o tych sąsiadach, ha! Co więcej nakazywano mu z reguły bardziej uważać na Grom, niż Wicher, jako że ci pierwsi mieli więcej werwy do kłopotów i bitek, niżeli ci drudzy, którzy martwili się sprawami w tylko i wyłącznie swoim grajdołku.
⠀ - Ach, dzień dobry! - zakrzyknął pogodnie po cichym westchnięciu, kiedy to zbliżył się do nieznajomej i zatrzymał na mniej więcej szerokim szlaku granicznym. - Ładna dziś pogoda, nie sądzisz? W sam raz na patrol... - rzekł, nim na moment oderwał od kotki wzrok i omiótł okolicę za jej grzbietem prędkim spojrzeniem, nim kontynuował - ... nawet jeśli samotny. - Uśmiechnął się promiennie, nim rubasznie trzepnął uchem, jakoby odganiał natrętną muchę.
Księżyce: 150 Mistrz: Barwna Ścieżka Płeć: kotka Matka: wydziedziczona Ojciec: legenda Partner: dobra zabawa
Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. oczęta mają barwę oliwkową. Szyję zdobi brokatowa, widoczna z kilometra różowa obróżka.
Szylkretka, choć jest jeszcze kociakiem to zdecydowanie można ją nazwać istotką dość rozumną. Nie zadaje ona masy pytań jak każdy maluch - jeśli już, to robi to tylko wtedy, gdy uznaje to za konieczne, gdy czegoś naprawdę nie rozumie. W gruncie rzeczy, nie interesuje jej bardzo dużo rzeczy. Nie jest jakoś szczególnie ambitna. Wiele rzeczy jej powiewa. Nie marzy jej się bycie najlepszą wojowniczką, tak w sumie to nawet niespecjalnie jej zależy na tym, by kiedykolwiek awansować z rangi kociaka. Zasad przestrzega tak długo, jak tylko jest to dla niej wygodne. Jeśli bardzo zapragnie zrobić coś, co okaże się być zakazane, nawet się nie zawaha. Nie omieszka także kłamać, jeśli okaże się to konieczne - na przykład po to, by uratować swój tyłek, by uniknąć konsekwencji za swoje czyny. Poza tym jest raczej szczera i bezpośrednia, ale nie jest w tym wszystkim chamska i nieprzyjemna. Lubi rozmawiać z innymi kotami, jest raczej towarzyska i nie powinna mieć problemu z nawiązaniem przyjaźni.
Płatek dopiero po chwili zauważyła, że łapki podczas spacerku zaprowadziły ją na granicę z klanem Cienia i czując ten smród, wykrzywiła pyszczek. Gotowa była dać łapy za pas, gdyby tylko na horyzoncie pojawił się Topniejący Lód, bo z kim jak z kim, ale z nim akurat widzieć się nie chciała.
Na szczęście przystojniak, bo kot, który akurat się na nią natknął był kocurem, w dodatku niczego sobie, jak chyba większość w oczach koteczki, nie był gburowatym wojownikiem i zbliżając się do szylkretki zaczął rozmowę w dość przyjazny i sympatyczny sposób.
— Dobry — również się przywitała, kiwając główką i uśmiechając się przeuroczo. — Masz rację. Od razu czuć, że ta okropna Pora Nagich Drzew się skończyła — dodała, przeciągając się delikatnie. Oj, zdecydowanie podobała jej się taka pogoda. Było cieplej, przyjemniej i w ogóle jakoś tak lepiej. Pomijając fakt, że pyłki sprawiały, że Płatek dużo kichała, ale to niewielka cena jak za taką pogodę.
Wyrósł na ponadprzeciętnie dużego i przystojnego kocura o postawnej sylwetce, szerokich barkach oraz czaszce, a jego z reguły dostojny wyraz pyska bardzo pasuje do charakteru, nawet jeśli od czasu do czasu pojawi się na nim grymas. Jego długie futro o szarobiałej bazie jest ubrudzone na pysku, łapach oraz ogonie nieco wyblakłym odcieniem błękitu, który na podbródku, czole (pod postacią kreski, ciągnącej się między oczami) oraz palcach wszystkich stóp zakryty jest śnieżną bielą, pojawiającą się również na gardle, piersi, a także brzuchu kocura, lecz w tych rejonach jest niemalże niewidoczna. Stąpa pewnie, w powolnym i nieśpiesznym rytmie, łypiąc na wszystko i wszystkich w spokojny oraz stonowany sposób spojrzeniem swoich turkusowoniebieskich oczu w kształcie migdałów.
Niewyróżniający się na tle przeciętności kocur, którego podstawowymi cechami, podpierającymi cały charakter, są obowiązkowość, sumienność oraz wyrozumiałość. Nigdy nie był, nie jest i nie będzie kotem zapatrzonym w nieistniejącą doskonałość Klanu Cienia, jako że ma pełną świadomość trawiących jego dom wad oraz swego rodzaju schorzeń, które tworzą wewnętrzne podziały i osłabiają trzymające ich ze sobą więzi. Niezależnie od wszystkiego jest lojalny i, przede wszystkim, sprawiedliwy. Zawsze stanie murem za bezpodstawnie uciśnionym i pierwszy wystąpi przed szereg, co by przyjąć na siebie uderzenie ociekającego jadem kamienia, rzuconego tylko po to, aby zasiać zamęt i ferment. Ma niepoprawne wręcz pokłady cierpliwości i w jego olbrzymim, mężnym sercu nie brakuje ciepła, wsparcia oraz podpory dla nikogo, nawet tych, którzy w opinii publicznej są doszczętnie skończeni. Wbrew wszystkim znakom na niebie i ziemi nie jest godzącym się na wszystko mięczakiem, a wojownikiem surowym oraz wymagającym, który po przebaczeniu będzie oczekiwał poprawy i, jeśli ta nie nastąpi, drugiej szansy nie podaruje. Znajdowanie się w centrum uwagi nie jest dla niego żadnym problemem, choć nigdy o to nie zabiega, tak jak i nie doprasza się o czyjąś sympatię. Ośnieżony Szlak zna swoją wartość - za każdą zniewagę gotów jest odpłacić się tym samym, choć nieprzyjemne doświadczenia woli raczej kolekcjonować, co by wyłożyć je na światło dzienne w dogodnej sytuacji.
Biała Burza [KRz]
⠀⠀⠀No i oby nic się w kwestii pogody nie zmieniło! Ani na gorsze, ani na lepsze zresztą również. Ośnieżkowi podobała się aktualna temperatura, która ani nie odmrażała mu łap, ani nie stanowiła ryzyka udaru. Jakoś tak nieszczególnie widziało mu się prażące słońce, głównie przez wzgląd na gęste futro, lecz w razie czego mógł zaplanować sobie wesołe kąpiele w niewielkiej rzeczce, która odcina ich od terenów niczyich. Są minusy, są też plusy, o. Ciekawe jak Różana Łapa widzi całą tę sytuację, kiedy na terenach Klanu Wichru nie ma zbyt wielu drzew i, tym samym, odnalezienie jakiegoś zacienionego, ustronnego miejsca może być nieco trudniejsze.
⠀ - Nooo... cóż. Nie była zbyt urodziwa, trzeba przyznać. Matka szykowała mnie na zaspy białego śniegu, a wszędzie wokół było tylko błoto i wilgoć, ugh - odparł, wywracając przy tym oczami. Obóz Klanu Cienia, przez wzgląd na znajdującą się wszędzie litą glebę, nie należał do najprzyjemniejszych, gdy z nieba non stop siąpiło!
⠀ - Jestem Ośnieżona Łapa, tak nawiasem - przedstawił się z delikatnym uśmiechem, bo czemu by nie. Nic go to nie kosztowało, a przynajmniej łatwiej im będzie się do siebie zwracać, prawda? Mm?
Księżyce: 150 Mistrz: Barwna Ścieżka Płeć: kotka Matka: wydziedziczona Ojciec: legenda Partner: dobra zabawa
Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. oczęta mają barwę oliwkową. Szyję zdobi brokatowa, widoczna z kilometra różowa obróżka.
Szylkretka, choć jest jeszcze kociakiem to zdecydowanie można ją nazwać istotką dość rozumną. Nie zadaje ona masy pytań jak każdy maluch - jeśli już, to robi to tylko wtedy, gdy uznaje to za konieczne, gdy czegoś naprawdę nie rozumie. W gruncie rzeczy, nie interesuje jej bardzo dużo rzeczy. Nie jest jakoś szczególnie ambitna. Wiele rzeczy jej powiewa. Nie marzy jej się bycie najlepszą wojowniczką, tak w sumie to nawet niespecjalnie jej zależy na tym, by kiedykolwiek awansować z rangi kociaka. Zasad przestrzega tak długo, jak tylko jest to dla niej wygodne. Jeśli bardzo zapragnie zrobić coś, co okaże się być zakazane, nawet się nie zawaha. Nie omieszka także kłamać, jeśli okaże się to konieczne - na przykład po to, by uratować swój tyłek, by uniknąć konsekwencji za swoje czyny. Poza tym jest raczej szczera i bezpośrednia, ale nie jest w tym wszystkim chamska i nieprzyjemna. Lubi rozmawiać z innymi kotami, jest raczej towarzyska i nie powinna mieć problemu z nawiązaniem przyjaźni.
— Mnie matka na nic nie przygotowała — odpowiedziała, wzruszając ramionami. Nawet na rozczarowanie i wstyd jakie przyniosła własnym dzieciom. Na to też ich nie przygotowała. Nie spełniła w ich życiu ani jednej roli, jaką powinna spełnić matka. Nie przygotowała ich do niczego, nie rozmawiała z nimi, nie uczyła ich niczego poza, jak się okazało, bezpodstawną nienawiścią do medyczki. Nawet o porach roku im nie mówiła i Płatek musiała się wszystkiego dowiadywać od Kusowąsego. Beznadzieja.
— Różana Łapa — także się przedstawiła, zapamiętując imię nowo poznanego kocura. Tym razem miała do czynienia z kimś "równym" sobie, również z terminatorem, a nie, tak jak poprzednio, z wojownikiem. Może teraz, tak dla odmiany, okaże się, że kocur jest sympatyczny i miły? Czyli totalne przeciwieństwo Topniejącego Lodu.
sporawy kociak; jasne, bure futro z tygrysimi pręgami; biel pokrywająca dolne partie ciała i pysk; jasna plama na prawej wardze; pstrokaty nos; niewybarwione, szaro-błękitne oczy | kp
problematyczne dziecko, robi sobie żarty z papieża, inteligentny inaczej, kamikaze
Ze wszystkich czterech Klanów, Pomidor nie miał styczności jeszcze tylko z Gromiakami, ale do Gromiaków mu się jakoś nie śpieszyło. Za to Wicher? Wicher polubił po tym, jak wpadł na dwójkę szarych braci których, zupełnie szczerze, szybko polubił. On zapunktował u nich, oni u niego, trochę pogadali. Szlajał się jak ostatni idiota po granicach, dołączając do patroli aby potem od nich uciec i szukać nowych kolegów; a pamiętał już, jak pachnie Wicher, więc coś... coś go przywiodło tutaj, na bezpośrednią granicę.
Przez trawy żwawym krokiem poruszała się całkiem spora sylwetka, okalana jasnym futrem. Pomidorowa Łapa skakał niczym podekscytowane źrebię, kręcąc się wokół swojego nowego znaleziska jakim była... nora? Kocur przekrzywił łeb, wciągając w nozdrza zapachy wokół. Tu pachniało, no, Cieniem i Wichrem i w sumie tyle. Coś było w tej norze? Nie dowiemy się jeśli nie sprawdzimy!
Syn Popiel bez większego zastanowienia zanurkował łbem w dziurę w ziemi, aż jedynym, co wystawało na powierzchnię był jego zadek i włochaty ogon.
... hm, nie wziął pod uwagę, że w środku tej nory może być tak... ciemno.
Mały, brudny obszarpaniec.
Niewysoki kocur o szczupłej budowie. Względnie proporcjonalny, nie licząc za dużych, trójkątnych uszu nadających mu wygląd psotnego chochlika. Ppóki nie podejdzie bliżej wygląda na wyższego. Sprawia wrażenie wiecznego terminatora i prawdopodobnie już tak zostanie. Spiczaste, nietoperze uszy, wesoła mordka i psotny, nieco bezczelny uśmiech to połączanie, które nie jednego potrafi wytrącić z równowagi. Dodatkiem do tej chaotycznej mieszanki są dwukolorowe oczy delikwenta - lewe błękitne, a prawe orzechowe - wyglądające, jakby ten przedawkował kofeinę. Świst posiada krótkie, nieco sterczące i wiecznie poczochrane, bure futro o klasycznym pręgowaniu. Biała plama zahacza o pysk kocura, rozlewając się po brodzie i kończąc nad klatką piersiową gdzie przechodzi już naturalnie w beże i brązy.
Pozornie zarozumiały śmieszek z poczuciem humoru i nadpobudliwością psychoruchową | kp
Świst z kolei nie miał styczności z absolutnie żadnym przedstawicielem innego klanu i ani go to grzało, ani ziębiło. Wiedział, że prędzej czy później to nastąpi to co się będzie przejmował... Nie sądził jednak, że taki zwykły spacerek po części granic, coby przypomnieć sobie te wszystkie okropne nazwy, podsunie mu takie spotkanie pod nos. I to w jakim stylu!
Bury terminator wędrując przy Cienistej granicy, zauważył jakiś koci zad z puchatą kitą wystający z tej starej Borsuczej Nory, która znajdowała się idealnie na granicy. Kita majtała się na lewo i prawo, a Świst widząc okazję do drobnego i być może dobrego kawału przystanął i zaczął się podkradać. Żaden mądry wojownik nie wsadziłby tam głowy, więc syn Pszenicznego podejrzewał, że ma do czynienia z terminatorem, co tylko napawało go optymizmem i niwelowało wizję potencjalnego obdarcia ze skóry. Gdy znalazł się przy cienistym kocurze zamyślił się na ten cały ułamek sekundy. Nie może się odezwać czy go szturchnąć, w tym nie ma przecież nic śmiesznego... Wtedy jego dwukolorowe oczy spoczęły na majtającym ogonie, a na pysk wpełzł łajdacki uśmiech. W jednej chwili Świst dziabnął nieznajomego w ogon. Nie jakoś mocno, ale odczuwalnie, coby kolegę, udającego nornicę, nastraszyć. Może pomyśli, że to lis jaki, albo co? Hehe.
trade that typical forsomething colorful and if it'scrazy,live a littlecrazy you can p l a y it sensible, aking ofconventional
oryou can risk it all and see
'causeyoucan do like youdo
or y o u can do like me stay in the cage, or you'll finally take thekey
so come with meand take the r i d e
it'll t a k eyou to the other side