Wyciągnięta szylkretka o intensywnie żółtych ślepiach. » Kanciasty pysk zdobią intensywnie żółte oczy i czarny nos; spośród wszystkich wibrysów uwagę przykuwają dwa, białe. Całe jej ciało pokrywa krótka, czarna sierść z rudymi przebłyskami; największa plamka znajduje się na klatce, a równie duża, acz podłużna – z tyłu przedniej łapy. Futerko na jej piersi bez zmian chaotycznie sterczy we wszystkie strony, ale jest znacznie ładniejsze, przyjemniejsze w dotyku. Nie jest szczególnym czyścioszkiem, stąd często można zobaczyć ją paradującą z wplątanymi w kłaki listkami, na które nawet nie zwróciła uwagi. Życie w Klanie zauważalnie przysłużyło się Wyderce, która oczywiście pozostała wysoka, ale przybrała nieco na wadze. Jej nieproporcjonalnie długie, acz coraz bardziej umięśnione łapy kończą łaciate poduszeczki – przede wszystkim różowe, jednak z czarnymi plamkami. Szczupłe, atletyczne ciało kończy cienki ogon, przypominający bicz.
Uparta gaduła pozbawiona cennych hamulców. » Pogodna i wesoła, skora do żartów i żądna przygód. Z przyjemnością dowiaduje się nowych rzeczy, chociaż przyswajanie suchych formułek sprawia jej niemały kłopot. Wbrew pozorom często rusza swoją pstrokatą głową, wiele rozumie, a jeżeli nie – to zadaje dużo pytań, żeby jednak zrozumieć. Dalej ceni sobie towarzystwo innych kotów, chociaż coraz częściej potrzebuje chwili na oddech. Jest bardzo rozmowna, niekiedy przytłaczając swoją gadką drugą stronę; zdarza się również, iż palnie coś głupiego i nawet nie zwróci na to uwagi. Nie do końca rozumie, kiedy powinna ugryźć się w język, zwłaszcza jeżeli mowa o (bezsensownych) psotach, których nie potrafi sobie odmówić. Bez problemu stawia na swoim – wydaje się być wręcz nierozsądnie nieustraszona, kierowana wrodzonym uporem i niechęcią do zmiany zdania. Ma silną potrzebę bliskości, boi się straty.
Nagietkowy Prześwit [KRz], Węgielek [KRz] i in.
Skoro już osiągnęła to, co chciała... Nie szkodziło trochę utrudnić Szponowi zabawy! Kiedy więc dostrzegła, że kocur znów decyduje się zaatakować – co po spędzonym razem czasie wydawało się już dla niego przewidywalnie naturalnym – Wyderka uśmiechnęła się przebiegle i znów podjęła się próby uniku. Momentalnie ugięła łapy, kurczowo chroniąc szyję i spróbowała odskoczyć w bok.
Rolling 1d10+2: 2 +2 = 4
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car seems she forgot all about the library like she told her old woman now
and with the radio blasting goes cruising just as fast as she can now and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
Ale wyszło jej jak wyszło... A Szponowi tak jak tego chciał. Triumfalny uśmiech wsunął się na jego pysk, gdy kotka rąbnęła o ziemię, a on został nad nią. To co... teraz od razu ruszył mordą na jej szyję. Miał otwarty pysk, niech myśli że chce ją dziabnąć! W praktyce jednak, gdyby się udało mu do niej dostać, tylko by zaczął dmuchać w jej sierść żeby ją połaskotać. W końcu mimo wszystko to kot z obcego Klanu, wypada nie ciągnąć jej za sierść bo jeszcze uszczypnie jej skórę i co to się będzie działo...
Wyciągnięta szylkretka o intensywnie żółtych ślepiach. » Kanciasty pysk zdobią intensywnie żółte oczy i czarny nos; spośród wszystkich wibrysów uwagę przykuwają dwa, białe. Całe jej ciało pokrywa krótka, czarna sierść z rudymi przebłyskami; największa plamka znajduje się na klatce, a równie duża, acz podłużna – z tyłu przedniej łapy. Futerko na jej piersi bez zmian chaotycznie sterczy we wszystkie strony, ale jest znacznie ładniejsze, przyjemniejsze w dotyku. Nie jest szczególnym czyścioszkiem, stąd często można zobaczyć ją paradującą z wplątanymi w kłaki listkami, na które nawet nie zwróciła uwagi. Życie w Klanie zauważalnie przysłużyło się Wyderce, która oczywiście pozostała wysoka, ale przybrała nieco na wadze. Jej nieproporcjonalnie długie, acz coraz bardziej umięśnione łapy kończą łaciate poduszeczki – przede wszystkim różowe, jednak z czarnymi plamkami. Szczupłe, atletyczne ciało kończy cienki ogon, przypominający bicz.
Uparta gaduła pozbawiona cennych hamulców. » Pogodna i wesoła, skora do żartów i żądna przygód. Z przyjemnością dowiaduje się nowych rzeczy, chociaż przyswajanie suchych formułek sprawia jej niemały kłopot. Wbrew pozorom często rusza swoją pstrokatą głową, wiele rozumie, a jeżeli nie – to zadaje dużo pytań, żeby jednak zrozumieć. Dalej ceni sobie towarzystwo innych kotów, chociaż coraz częściej potrzebuje chwili na oddech. Jest bardzo rozmowna, niekiedy przytłaczając swoją gadką drugą stronę; zdarza się również, iż palnie coś głupiego i nawet nie zwróci na to uwagi. Nie do końca rozumie, kiedy powinna ugryźć się w język, zwłaszcza jeżeli mowa o (bezsensownych) psotach, których nie potrafi sobie odmówić. Bez problemu stawia na swoim – wydaje się być wręcz nierozsądnie nieustraszona, kierowana wrodzonym uporem i niechęcią do zmiany zdania. Ma silną potrzebę bliskości, boi się straty.
Nagietkowy Prześwit [KRz], Węgielek [KRz] i in.
Niestety, nie był to dzień dla wyderek, bo zanim się obejrzała, już leżała pod Szponem. Oczywiście, nie oznaczało to, że zamierzała się jakkolwiek poddać i nadstawić karku; co to, to nie! Kocur jednak zdążył pochylić się nad jej szyją i... dmuchnął jej w futro! – AAA! – zakrzyknęła, zanim wierzgnęła stopami, starając się kopnąć Szpona w brzuch. W końcu jak można działać racjonalnie, gdy ma się łaskotki? Najwyżej potem go trochę ojoja, no cóż!
Rolling 1d10+2: 5 +2 = 7
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car seems she forgot all about the library like she told her old woman now
and with the radio blasting goes cruising just as fast as she can now and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
A teraz jej wyszło, sprytna bestia. Jemu zresztą też, więc byli kwita. Zakasłał, czując nieprzyjemny ból, ale nie na tyle mocny by musiał poprosić o przerwę. Rzucił jej jedynie wesołe, zaczepne spojrzenie, nim znów do niej doskoczył, niemniej tym razem nie miał zamiaru jej przewracać. Zamiast tego, spróbował (ostrożnie i delikatnie!) złapać w zęby jej ogon.
Wyciągnięta szylkretka o intensywnie żółtych ślepiach. » Kanciasty pysk zdobią intensywnie żółte oczy i czarny nos; spośród wszystkich wibrysów uwagę przykuwają dwa, białe. Całe jej ciało pokrywa krótka, czarna sierść z rudymi przebłyskami; największa plamka znajduje się na klatce, a równie duża, acz podłużna – z tyłu przedniej łapy. Futerko na jej piersi bez zmian chaotycznie sterczy we wszystkie strony, ale jest znacznie ładniejsze, przyjemniejsze w dotyku. Nie jest szczególnym czyścioszkiem, stąd często można zobaczyć ją paradującą z wplątanymi w kłaki listkami, na które nawet nie zwróciła uwagi. Życie w Klanie zauważalnie przysłużyło się Wyderce, która oczywiście pozostała wysoka, ale przybrała nieco na wadze. Jej nieproporcjonalnie długie, acz coraz bardziej umięśnione łapy kończą łaciate poduszeczki – przede wszystkim różowe, jednak z czarnymi plamkami. Szczupłe, atletyczne ciało kończy cienki ogon, przypominający bicz.
Uparta gaduła pozbawiona cennych hamulców. » Pogodna i wesoła, skora do żartów i żądna przygód. Z przyjemnością dowiaduje się nowych rzeczy, chociaż przyswajanie suchych formułek sprawia jej niemały kłopot. Wbrew pozorom często rusza swoją pstrokatą głową, wiele rozumie, a jeżeli nie – to zadaje dużo pytań, żeby jednak zrozumieć. Dalej ceni sobie towarzystwo innych kotów, chociaż coraz częściej potrzebuje chwili na oddech. Jest bardzo rozmowna, niekiedy przytłaczając swoją gadką drugą stronę; zdarza się również, iż palnie coś głupiego i nawet nie zwróci na to uwagi. Nie do końca rozumie, kiedy powinna ugryźć się w język, zwłaszcza jeżeli mowa o (bezsensownych) psotach, których nie potrafi sobie odmówić. Bez problemu stawia na swoim – wydaje się być wręcz nierozsądnie nieustraszona, kierowana wrodzonym uporem i niechęcią do zmiany zdania. Ma silną potrzebę bliskości, boi się straty.
Nagietkowy Prześwit [KRz], Węgielek [KRz] i in.
Odetchnęła z ulgą, gdy z powodzeniem kopnęła Szpona i wyrwała się spod jego sylwetki. Koniec łaskotek. Uf. Również i na całe szczęście, atak nie był na tyle silny, by realnie skrzywdzić kocura – wystarczył mu krótki kaszelek, by znów móc przystąpić do akcji. Odpowiedziała równie wesołym spojrzeniem, nim powtórzyła wcześniejszą taktykę i spróbowała uskoczyć w bok.
Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car seems she forgot all about the library like she told her old woman now
and with the radio blasting goes cruising just as fast as she can now and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
A, i tym razem lipa, bo tej się udało! Cmoknął aż pod nosem niezadowolony, gdy jego łapy zrobiły świst w powietrzu, a potem z impetem padły na ziemię. Zębami szczęknął w powietrzu, co jedynie nieprzyjemnie zabolało... jego samego. Czy było teraz nad czym jednak rozpaczać? Od razu, nie zastanawiając się nad niczym, spróbował ponowić atak; tym razem jednak zamiast szczypać czy uderzać, znów spróbował doskoczyć... ale też pocisnąć jej z bara! Celował w jej żebra. To idealne miejsce na taki atak.
Wyciągnięta szylkretka o intensywnie żółtych ślepiach. » Kanciasty pysk zdobią intensywnie żółte oczy i czarny nos; spośród wszystkich wibrysów uwagę przykuwają dwa, białe. Całe jej ciało pokrywa krótka, czarna sierść z rudymi przebłyskami; największa plamka znajduje się na klatce, a równie duża, acz podłużna – z tyłu przedniej łapy. Futerko na jej piersi bez zmian chaotycznie sterczy we wszystkie strony, ale jest znacznie ładniejsze, przyjemniejsze w dotyku. Nie jest szczególnym czyścioszkiem, stąd często można zobaczyć ją paradującą z wplątanymi w kłaki listkami, na które nawet nie zwróciła uwagi. Życie w Klanie zauważalnie przysłużyło się Wyderce, która oczywiście pozostała wysoka, ale przybrała nieco na wadze. Jej nieproporcjonalnie długie, acz coraz bardziej umięśnione łapy kończą łaciate poduszeczki – przede wszystkim różowe, jednak z czarnymi plamkami. Szczupłe, atletyczne ciało kończy cienki ogon, przypominający bicz.
Uparta gaduła pozbawiona cennych hamulców. » Pogodna i wesoła, skora do żartów i żądna przygód. Z przyjemnością dowiaduje się nowych rzeczy, chociaż przyswajanie suchych formułek sprawia jej niemały kłopot. Wbrew pozorom często rusza swoją pstrokatą głową, wiele rozumie, a jeżeli nie – to zadaje dużo pytań, żeby jednak zrozumieć. Dalej ceni sobie towarzystwo innych kotów, chociaż coraz częściej potrzebuje chwili na oddech. Jest bardzo rozmowna, niekiedy przytłaczając swoją gadką drugą stronę; zdarza się również, iż palnie coś głupiego i nawet nie zwróci na to uwagi. Nie do końca rozumie, kiedy powinna ugryźć się w język, zwłaszcza jeżeli mowa o (bezsensownych) psotach, których nie potrafi sobie odmówić. Bez problemu stawia na swoim – wydaje się być wręcz nierozsądnie nieustraszona, kierowana wrodzonym uporem i niechęcią do zmiany zdania. Ma silną potrzebę bliskości, boi się straty.
Nagietkowy Prześwit [KRz], Węgielek [KRz] i in.
Wyderka nie musiała się nawet szczególnie starać; wystarczyło, że nieco się odchyliła i już uniknęła spotkania z barkiem. Zamiast jednak przystąpić do kontrataku, miała przecież ku temu idealne sposobności, zdecydowała się... usiąść. Osiągnęła co chciała, była więc zadowolona – pytanie tylko, czy Szpon tak samo? – Teraz to tyle razy przekroczyliśmy granicę, że chyba musimy sobie darować, bo inaczej będziemy tłuc się do śmierci – wymruczała, szczerząc kły.
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car seems she forgot all about the library like she told her old woman now
and with the radio blasting goes cruising just as fast as she can now and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
Szpon za to padł na ziemię jak długi, bo skoro ta odstąpiła od walki, on nie zdążył zareagować i nie dość, że równowagę tracił już przy ruchu barkiem, to teraz, gdy chciał znów doskoczyć i w połowie przerwał... cóż! Nie dźwigał się jednak z ziemi, niech Wyderka myśli, że miał zamiar się tak wywrócić i po prostu... to jego sposób na kładzenie się. Taki wielki, z rozmachem, wypuszczeniem powietrza z płuc i cichym hukiem. Tak. - Ahaaa, albo ktoś uzna to za coś podejrzanego. Wiesz, ten twój koleżka, albo jakiś mój patrol wpadnie i co byśmy powiedzieli? Że to taki... rzeczno-wichrowy rytuał?! Że Gwiezdni nam szepnęli, że niegdyś tak się zawierało przyjaźni! Wiesz, nikt by nie powiedział nam, że tak nie byłoooo... - rzucił jej oczko. Oczywiście, był to żart! Ale lepiej, być ostrożnym i dać jasny sygnał że nie jest poważny. - Dobra jesteś w te bicie.
Wyciągnięta szylkretka o intensywnie żółtych ślepiach. » Kanciasty pysk zdobią intensywnie żółte oczy i czarny nos; spośród wszystkich wibrysów uwagę przykuwają dwa, białe. Całe jej ciało pokrywa krótka, czarna sierść z rudymi przebłyskami; największa plamka znajduje się na klatce, a równie duża, acz podłużna – z tyłu przedniej łapy. Futerko na jej piersi bez zmian chaotycznie sterczy we wszystkie strony, ale jest znacznie ładniejsze, przyjemniejsze w dotyku. Nie jest szczególnym czyścioszkiem, stąd często można zobaczyć ją paradującą z wplątanymi w kłaki listkami, na które nawet nie zwróciła uwagi. Życie w Klanie zauważalnie przysłużyło się Wyderce, która oczywiście pozostała wysoka, ale przybrała nieco na wadze. Jej nieproporcjonalnie długie, acz coraz bardziej umięśnione łapy kończą łaciate poduszeczki – przede wszystkim różowe, jednak z czarnymi plamkami. Szczupłe, atletyczne ciało kończy cienki ogon, przypominający bicz.
Uparta gaduła pozbawiona cennych hamulców. » Pogodna i wesoła, skora do żartów i żądna przygód. Z przyjemnością dowiaduje się nowych rzeczy, chociaż przyswajanie suchych formułek sprawia jej niemały kłopot. Wbrew pozorom często rusza swoją pstrokatą głową, wiele rozumie, a jeżeli nie – to zadaje dużo pytań, żeby jednak zrozumieć. Dalej ceni sobie towarzystwo innych kotów, chociaż coraz częściej potrzebuje chwili na oddech. Jest bardzo rozmowna, niekiedy przytłaczając swoją gadką drugą stronę; zdarza się również, iż palnie coś głupiego i nawet nie zwróci na to uwagi. Nie do końca rozumie, kiedy powinna ugryźć się w język, zwłaszcza jeżeli mowa o (bezsensownych) psotach, których nie potrafi sobie odmówić. Bez problemu stawia na swoim – wydaje się być wręcz nierozsądnie nieustraszona, kierowana wrodzonym uporem i niechęcią do zmiany zdania. Ma silną potrzebę bliskości, boi się straty.
Nagietkowy Prześwit [KRz], Węgielek [KRz] i in.
Wyglądało nieco podejrzanie, ale wyjątkowo Wyderce nie zaprzątało to głowy – w miejsce podejrzeń, sama wyciągnęła się jak długa, zanosząc przy tym wesołym śmiechem. – No niech tak będzie, no bo co, medyk nas zdradzi? – spytała ironicznie, czując, że Szpon również może być sceptykiem Gwiezdnego Klanu! Co zresztą było dla niej niezwykle ciekawe, skoro urodził się w Klanie... Chyba?! Właściwie nie miała pewności. – Ej, jesteś z Klanu? No bo eee... No, zabrzmiało, jakbyś niezbyt wierzył w tych Gwiezdnych, a w sumie chyba nigdy nie spotkałam się z Klanowym kotem, który by nie wierzył!
Po kilku uderzeniach serca wypięła nieco pierś. – Ano, dzięki! – wymruczała z zadowoleniem. Niby była doskonale tego świadoma, ale i tak zrobiło jej się miło! Poczuła więc, że musi się odwdzięczyć, zwłaszcza że szczerze. – Ty też. Musimy to kiedyś powtórzyć!
Zanim jednak zdążyła się rozgadać, kątem oka dojrzała Bociana, niosącego w pysku zająca. Zmarszczyła nieco nos, nim zerwała się z miejsca; cała pokryta kurzem. – Ale może jak już zostanę wojowniczką. To przyjdę sama i wiesz... – mruknęła na koniec, wywracając oczami. Machnęła jeszcze ogonem, zanim pożegnała się ze Szponem i podreptała do wichrowego wojownika, gotowa pomóc mu w niesieniu zdobyczy. Umowa to umowa, nawet jeśli dobrze się gadało...
/zt <3
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car seems she forgot all about the library like she told her old woman now
and with the radio blasting goes cruising just as fast as she can now and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
- Ano, jestem! Co inaczej bym na terenach tu robił?! - no, jak to inaczej!! Nie podejrzewał też, żeby jego rodzice znaleźli go gdzieś w krzaku i uznali “o jaki fajny biały kłak, bierz go”. - A ja i Gwiezdni, to dość długawa historia.
Bo w nich wierzył, ale to jacy bywali było… er, złe, okropne i nadal uważał, że najlepiej byłoby z nimi zamienić słówko czy dobrze się czują, że dzieje się tyle złego wokół. Ale to sprawa między nim, a Skałą. Reszta nie musiała wiedzieć co mu we łbie siedzi.
Rozmowa w każdym razie dobiegła końca, bo niedługo musiała iść. Szpon odkrzyknął jej szybkie “nara” i sam też zaczął się zbierać. Mogliby się bić znowu, a jak!! W końcu to miła, przyjemna rozrywka. A jak będą sami, nie będą już w ogóle musieli się martwić, że ktoś przypadkiem przekroczy czyjąś granicę, bo kto miałby ich nakryć? Chyba faktycznie, tylko Gwiezdni!
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Jakoś tak wyszło, że się znalazła przy granicy Rzeki. Spacerowała i cyk, nagle tutaj jest. Upsi. Nie że tak specjalnie, ale wyszła z obozu i... no przyszła tutaj. Rozglądnęła się dookoła...
czy dzisiaj spotka tatę?
Nie, pewnie nie. Bo przecież ma... dużo obowiązków. Ale i tak usiadła przy granicy. I zaczęła niuchać przy granicy.
Podobnie jak Ryś, on też znalazł się tu przypadkiem. W jego wypadku, zupełnie szczerze, bo nawet nie liczył na spotkanie z kimkolwiek konkretnym. Może co najwięcej z Wydrą albo.. o, Krzyk? Z nimi się bił jakiś czas temu, więc miło by było znowu rozładować pokłady energii jakie w sobie miał. Oczywiście, o ile one by były chętne się ruszać. Ale powinny! Teraz jak jest chłodniej i brzydziej, to może właśnie fajniej byłoby się móc poruszać i rozgrzać?!
Ale... nie. Trafił na kogoś, ale nie na znajome. Hm!!! - Jakby było więcej liści na ziemi to byś się z nimi maskowała totalnie, serio!!! Ja tak umiem w śniegu!!! - krzyknął na powitanie, uśmiechając się do niej szeroko. - Za czym wąchasz?? Przecież tu śmierdzi, jeszcze nos ci odpadnie!!!!
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
— Oh!! — zamruczała zaskoczona, podnosząc nagle łeb do góry. Zauważyła białego kocura, który do niej zaczął mówić. Rysia usiadła, zaciekawiona nowym kotem. Zaraz jednak zamruczała wesoło.
— Oh, pewnie tak jest, hehe — mruknęła w odpowiedzi, że ich futerka się będą dobrze skrywać w terenie. Na pytanie kocura zamyśliła się na moment. Hm.
— Hm. Za... Łabędzią Gwiazdą. Ale raczej tędy nie przechodził... — mruknęła, patrząc na swoje łapki. Pokręciła jednak zaraz łebkiem. Nie zamierzała zamęczać kocura swoimi jakimiś problemami.
— Nieważne. Jestem Rysia Łapa! Ty? — zapytała, uśmiechając się do białego rzeczniaka.
- A coś się stało?? Wiesz, jak ty też do Klanu, to ja mogę po niego iść. Ostatnio to mamy tych zza granicy normalnie co krok! - nie żeby było to złe. Sam był tak wesoły i uśmiechnięty, że faktycznie - brzmiał i wyglądał, jakby się mu to podobało. Bo tak poniekąd było. Nowe koty to nowe towarzystwo do rozmowy. - Szpon!! Miło mi. No, a tak ogólnie, to co tam słychać? Kurka, przyznam, dawno z nikim z Wichru nie gadałem. Aż żal!!
Pomachał łbem na boki. - Jak tam u was leci? Dobrze jest?? U nas jest spoko!! Całkiem bardzo nawet raczej!
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Na pytanie białego kocura tylko żwawo pokręciła łbem przecząco. Nie. Ona nie do Klanu Rzeki, i nic się nie stało. Przynajmniej... na razie. Na razie nie do Klanu.
— Oh. Nie, nic! Po prostu... no. Łabądź to mój tata i... chciałabym go zobaczyć, no — mruknęła, po czym wzruszyła barkami. Ale go nie było. To w porządku. Kiedyś... kiedyś go spotka znowu. Na pewno! W końcu tereny Rzeki były dosłownie obok terenów Wichru. To w końcu się zobaczą, prawda?
— Jest w porządku! Nie ma na co narzekać, tak myślę! A ty jesteś... wojownikiem czy terminatorem? — zapytała, patrząc na białego kocura.