Logo Artemidy
Wydeptane Ścieżki
Spóźnienie się na ceremonię? Wrona nie chciałby się spóźnić, nie pomyślał nawet co było, gdyby się spóźnił. Przyszedł wtedy chyba w sumie najszybciej z rodzeństwa? Hmm... Na pewno nie był ostatni. Przypomniał sobie dzień swojego mianowania. Najlepszy był moment, gdy Malina wzywała go by dać mu nowe imię i mistrza. I to ona została jego mistrzem. To było takie emocjonujące. Kocur uśmiechnął się lekko na myśl o tym. Zaraz potem spojrzał na Pustułkę i jego twarz znowu przybrała ten sam wyraz.
-Całkiem dobrze. Do przerobienia zostało mi tylko polowanie.- powiedział. Tak mało mu zostało do ukończenia! A co będzie potem? Zostanie wojownikiem i może nawet dostanie terminatora? Fajnie by było kogoś trenować. Cisza znowu nastała, ale tylko na chwilę. Terminatorka zadała dosyć... Dziwne jak dla niego pytanie. Dymek pomyślał przez chwilę, że wie ona o jego związku, ale zaraz pozbył się tej myśli, no bo skąd by wiedziała. Zachód nikomu by nie powiedziała.
-Aaa... Czemu pytasz?- spytał kocur, patrząc niepewnie na szylkretkę. Nerwowo ruszył ogonem. Potem powiedział cicho. -Chyba tak- dodał, nie wiedząc nawet po co to mówi. Nie zna praktycznie Pustułki, jest ona dla niego obca.
[Obrazek: KafOHuR.png]
LVL 3 190 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka zatrząsła się na całym ciele. Nie powinna pytać o to kogoś obcego. Z jej oczu trysnęły łzy. Jeśli powiedziała a, mysi, a raczej jest zmuszona powiedzieć b. Zapowiada się na długie opowiadanie to też dała kompanowi sygnał by słuchał uważnie. Ostatecznie przetarła oczy łapą, i spojrzała na kocura.
-Gdy byłam kociakiem zaprzyjaźniłam się z pewną kotką. Spodobało mi się w niej że jest jakaś inna, jakby nie okiełznana zasadami. Wraz z przyjaźnią, narastało inne silniejsze uczucie. No i.. do dziś to czuję, ale nie umiem jej tego powiedzieć. Całe życie sypie się przedemną, bo myślę ttlko oniej. Nie umiem się na niczym skupić.-w jej głosie było coś dziwnego, jakby wyrwana z kontekstu chwili rekompensata. Dygnęła lekko.-A.. ty?-zapytała z palącą niepewnością w głosie.-Co ty zrobiłeś?-całe jej ciało drżało, powieki podnosiły się i opadały nie równo. Ogon cały się trząsł. Z oczu cieknęły coraz to nowsze, inaczej pachnące łzy. Pustułka od dawna nie była szczęśliwym kotem. Ale nikogo dotychczas to nie obchodziło.
»Dzieje się ze m n ą coś bardzo p i ę k n e g o«

≡
Śni
mi się zamieć


[Obrazek: d527gnp-02c17152-0627-48e4-984f-94d369eb...8Z-uutmKbg]
·Śni mi się mróz·
≡

Przez °zjednoczone° stany lękowe
W śmierć zaprzężony ciągnie mnie wóz
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wrona zdziwił się, gdy kotka zaczęła płakać. Nie wiedziałem dlaczego to zrobiła, nic jej przecież nie zrobił. I teraz był tego pewny! Zapytał tylko, dlaczego o to pyta. Najwidoczniej szylkretka jest bardziej wrażliwa niż myślał. Albo po prostu nie mogła wytrzymać, bo sama robi coś przeciwko kodeksowi. Kocur wysłucha jej słów, jego sytuacja była podobna, ale on znalazł sobie miłość w innym klanie i przeciwnej płci. Nie czuł odrazy przez wybór Pustułki, od zawsze był tolerancyjny, ojciec tak go uczył. Kiedy zapytała ci on zrobił, poczuł nagłą.ochotę powiedzenia jej wszystkiego. Ciężko było mu dusić w sobie cały czas ten problem. Nie miał komu powiedzieć. Nie ufał do końca klanowi, znał większość tylko z widzenia. Mógłby powiedzieć rodzinie, ale jakby zareagowali. Takie coś nie jest akceptowane... Nim kocur odpowiedział jej, patrzał na nią chwilę. Chciałby jej doradzić co ma zrobic, ale kompletnie się na tym nie znał! To Zachód zapytała go, czy chce być jej partnerem, a powinno być na odwrót...
-Ja? Um... Znalazłem miłość w innym klanie. Jesteśmy razem, od niedawna- powiedział. Stresował się, że ona zacznie wypytywać go o konkretny klan lub nawet o konkretnego kota! Albo że w ogóle się domyśli o kogo chodzi. No w sumie prędzej to on powiedziałby przypadkiem imię swojej ukochanej. Więc musi się pilnować.
-Nie musisz płakać- dodał po chwili.
[Obrazek: KafOHuR.png]
LVL 3 190 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przetarła oczy. Nie może się mazać! Przecież to nawet nie w jej stylu. Usłyszawszy wyznanie kocura spojrzała na niego lekko. Im było łatwiej powiedzieć to sobie na wzajem. Oboje robili coś złego, coś sprzecznego. Gdy spłynęły ostatnie łzy, całkiem się uspokoiła. Ogon przestał dygotać nerwowo, i opadł ze spokojem na śnieżny puch. Nie wiedziała co powiedzieć, i czy w ogóle ma się jeszcze odzywać? Bardzo dobrze rozmawiało się jej z wichrzakiem, ale nie to zwróciło jej uwagę. Ona poczuła się dziwnie lekka? Jeszcze nikomu nie zdradziła miłości do tej kotki, poza oczywiście Wronią Łapą, który przez swoją sytuację wydawał się jej dziwnie bliski.
-Chcesz się jeszcze kiedyś spotkać?-zapytała, strzygąc uszami w stronę kocura.-Wydajesz się w pożądku.-mruknęła szybko.-To znaczy wiesz, jeśli nie miałbyś ochoty, to nie zmuszam, czy coś..-po tych słowach uśmiechnęła się lekko do kocura. Byłby zdecydowanie dobrym materiałem na przyjaciela, ot co! W końcu oboje wdepli w to gówno zwane zakazaną miłością. Tylko że Wrona jeszcze nie wie czemu jej miłość jest zakazana.
»Dzieje się ze m n ą coś bardzo p i ę k n e g o«

≡
Śni
mi się zamieć


[Obrazek: d527gnp-02c17152-0627-48e4-984f-94d369eb...8Z-uutmKbg]
·Śni mi się mróz·
≡

Przez °zjednoczone° stany lękowe
W śmierć zaprzężony ciągnie mnie wóz
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy Wrona chce się jeszcze kiedyś spotkać? Zadał sobie to pytanie o głowie, w sumie to nawet niepotrzebnie, bo odpowiedź była dla niego jasna. Oczywiście, że tak. Fajnie się rozmawiało z Pustułką, na początku było drętwo, ale potem się rozkręciło. Tak jak myślał. Zanim zdążył udzielić odpowiedzi, szylkretka dodała, że jest on w porządku. A i jeszcze, że jeżeli nie chce się z nią spotkać to go nie zmusza. Ale on chce! Kiedy upewnił się, że kotka nie będzie już nic dodawać do swojej wypowiedzi, odpowiedział.
-Jasne, że tak. Ty też wydajesz się w porządku- Iii... To koniec? Wrona nie wiedział czy ma odejść, czy dalej zostać na swoim miejscu, więc czekał na to co zrobi ona. Jemu na pewno by się nie udało i zepsułoby wszystko. To znaczy wstałby, aby odejść a tu nagle okazuje się, że to jeszcze nie koniec rozmowy.
[Obrazek: KafOHuR.png]
LVL 3 190 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miło zrobiło się szylkretce, usłyszawszy komplement. Cóż, mało kto mówił jej cokolwiek miłego, przynajmniej w najbliższym czasie. Podskoczyła teatralnie, tym samym wstając.
-Za siedem dni, na którejś z granic, ja?-zapytała kocura, patrząc w jego oczy. Miały jasny, zielony odcień. Co prawda wolała te piękne oliwkowe, należące do jej luby. Mimo to, nie była jakoś tym przejęta. Nie tak jak kiedyś.
-Ja może już pójdę. Wiesz, nusz się obejrzysz, a tam nadejdzie patrol, a to nie było by dobre ni dla mnie, ni dla ciebie.-zaśmiała się.-Do zobaczenia. -mruknęła, i zgięła łapy, gotowa do biegu. Gdy tylko Wronia Łapa odpowie na pożegnanie, ruszy jak z kopyta, roztrzepując za sobą kawałki trawy. Bardzo polubiła kocura, może dlatego że był z innego klanu? Teraz związani byli gestem tajemnicy. Czy to coś czego Pustułka chciała?
Możliwe.
»Dzieje się ze m n ą coś bardzo p i ę k n e g o«

≡
Śni
mi się zamieć


[Obrazek: d527gnp-02c17152-0627-48e4-984f-94d369eb...8Z-uutmKbg]
·Śni mi się mróz·
≡

Przez °zjednoczone° stany lękowe
W śmierć zaprzężony ciągnie mnie wóz
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocica zaproponowała datę spotkania, ale Wrona nie wiedział czy będzie mógł wtedy przyjść. Jeżeli coś mu wypadnie albo będzie miał trening? No nie mógł jej odpowiedzieć, że przyjdzie, bo to mogłoby byc kłamstwo.
- Przyjdę. A jeśli się nie pojawię, to znaczy że coś mi wypadło.- powiedział szczerze, patrząc jej w oczy. Miał nadzieję, że zrozumie go i nie obrazi się. -Dobrze, do zobaczenia- dodał i wstał, gotowy do odejścia. Polubił szylkretkę, była w porządku, ale jego Zachód jest lepsza. I nie wymieniłby jej na nikogo innego. Dymek po chwili odwrócił się i pognał w głąb terenów swojego klanu, aby wrócić do obozu. Koniec wycieczki...

/Zt, dzięki
[Obrazek: KafOHuR.png]
LVL 3 190 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Droga długa jest… nie wiadomo, czy ma kres...
Nucił melodię usłyszaną od jakiegoś samotnika. Prawdę mówiąc, Niebo nie wiedział do końca o czym była ta piosenka, pasowała jednak w dość zabawny sposób do jego wędrówki. Tak mu się przynajmniej wydawało. Jego droga naprawdę miała nie mieć końca, a przynajmniej nie będzie miała, dopóki Niebo będzie w stanie poruszać się naprzód.
Usiadł na granicy Klanu Wichru z ziemiami niczyimi, w miejscu z którego widać było (i słychać) Grzmiącą Ścieżkę. Miał w głowie bardzo wiele myśli, a większość z nich była obawami. Naprawdę chciał się pogodzić z rodziną, a idealnym rozwiązaniem, które sobie wymarzył, a o którym wiedział, że jest mało prawdopodobne, była dla niego sytuacja, w której po wysłuchaniu jego historii rodzina powie mu “Idź, Niebo. Idź swoją drogą i bądź szczęśliwy jeżeli to czyni cię szczęśliwym”. Wiedział, że sam byłby w stanie wypowiedzieć takie zdanie do kogoś, kogo kochał. Wystarczyłaby mu świadomość, że ten ktoś żyje i ma się dobrze. Nie zmuszałby nikogo do pozostania przy swoim boku, jeżeli miałby pewność, że gdzie indziej odnalazł spełnienie.
To nie tak, że za nimi nie tęsknił, że o nich nie myślał. Kochał ich bardzo, przez całe dotychczasowe życie w Klanie dbał, martwił się, bronił i troszczył o każdego członka swojej rodziny, jednak… czuł się niepełny. I dlatego właśnie zniknął, bez ostrzeżenia, bo bał się, że nikt go nie zrozumie i będzie próbował zatrzymać. Na siłę, wbrew jego woli. Teraz jednak uznał, że jest im wszystkim winny wyjaśnienie i dlatego wrócił tutaj. Na chwilę, by sprostować kilka spraw.
Leżały przed nim chuda wiewiórka i całkiem grubiutka sroka, które zamierzał podarować członkom w ramach prezentu z okazji… no właściwie bez okazji. Po prostu w ramach prezentu, być może też jako forma przeprosin, która z pewnością nie była wystarczająca. Zwierzyna nie pachniała terenami klanu Wichru, ani żadnym znanym Klanem, co wskazywało na to, że Niebo złapał je po drodze, gdzieś “dalej”.
Sam były terminator wyglądał naprawdę dobrze. Jego długie futro było gładkie i opadało łagodnie na jego szczupłe, umięśnione ciało. Znacznie urósł, od kiedy był tu ostatnio, a w jego oczach tańczył nieustannie ogień, który nie miał nic wspólnego z ich kolorem. Był innym kotem. Kotem szczęśliwym.

//Zapraszam kogoś z Wichru, najlepiej z rodziny :D
[Obrazek: db71978-05a57b37-f700-40fd-8f81-02140345..._uY755Ro6Q]

i .n a w e t. kiedy będę .s a m
nie zmienię się, to .n i e. mój świat
przede .m n ą. droga którą .z n a m
którą .j a .w y b r a ł e m. sam
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
4
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż... dzisiejszy dzień zapowiadał się jak każdy - poranne polowanie, potem przerwa na nakarmienie młodych i starych, śniadanie, patrol, spotkanie z bliskimi, oczekiwanie aż Żaba przyjdzie w końcu chętny na trening, oczekiwanie aż ktoś zwoła klan, bo ktoś umarł. Ktoś bliski z rodziny. Na przykład babcia. I tak naprawdę dni toczyły się napędzane pomieszanym szczęściem wraz ze smutkiem i bólem. Całe życie takie jest, od śmierci Mroza tak właśnie wygląda istnienie pewnego czarnego kocura.
Chodząc po terenach wyczuł znajomy zapach. Zapach, który tak naprawdę zdziwił kocura, nieco namącił mu w głowie, bo tego odoru nie czuł już... długo. Zastanawiał się czy to prawda, czy może coś (zmysły) płata mu figle. Jednak gdy zbliżył się do źródła ów zapachu wszystko stało się jasne. Wybauszył gały spoglądając tępo na Niebo... usiadł przed nim na granicy lekko tyrpając go łapą jakby chciał sprawdzić czy to jawa. - N.. Niebo? - Zająknął się. Pomimo ostatnich dni ten będzie chyba jednym z najlepszych, nie licząc dnia, w którym stał się partnerem Zaśnieżonej. W końcu jednak rzucił się w stronę brata przytulając się. - Gdzie ty się podziewałeś!? - Krzyknął niemal i zadrżał. Czyżby klątwa, o której wspominała Skwar kończyła się? A może ta klątwa to nieprawda? W sumie Wilk nie wierzył w żadne złe moce, które mogłyby na nich zsyłać urok, ale finalnie połowa rodzeństwa albo umarła albo zaginęła.
- Cieszę się, że Cię widzę. Musze jednak zawołać Malinową Gwiazdę, bo takie są zasady. No bo... chcesz do nas wrócić, prawda? - Zapytał wlepiając w Niebo swe lodowe oczy, które na moment przygasły jakby uzmysłowiły sobie, że Niebo nie będzie chciał wrócić do klanu.

//sorka za gniot ;c
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wilcza Łapa. Pewnie już się tak nie nazywał, znając jego ambicję i sumienność. Ucieszył się, że od razu spotkał go, natknął się na niego ktoś z najbliższej rodziny. Nie musi czekać, aż ktoś przyprowadzi kogoś z jego krewnych. Stanął przed nim jego czarny brat, a chwilę później już tulił go do siebie, jak jeszcze chyba nigdy dotąd nie tulił. Niebo z błogością wciągnął pełne płuca jego zapachu. Nie chciał tego, ale nie był w stanie zapanować nad swoim ciałem. W jednym uderzeniu serca poczuł ucisk w gardle, a w kolejnym w jego oczach zalśniły łzy.
Dom.
Wicher.
Mama.
Jednak nie był tak wolnym kotem, jak mu się wydawało.
Och, Wilku… czy złamię ci serce tym, co muszę ci powiedzieć? I czy naprawdę chcę ci to powiedzieć?
W ciele Nieba zapłonął bardzo nieprzyjemny rodzaj ognia. Gorący punkt podnosił się od jego brzucha coraz wyżej i wyżej w kierunku gardła. Był to strach związany z tym, co miało nadejść. Będzie musiał zgasić ten entuzjazm brata. Będzie musiał go zapewne poważnie zawieźć. Może nawet go wyklnie. Może nie będzie chciał go znać. To wszystko nie byłoby zaskoczeniem dla biało-szarego kocura, wolał jednak tego uniknąć. Dlatego miał nadzieję, że spotka się z nim siostra. Prawdę mówiąc, to właśnie Skwar pragnął zobaczyć najbardziej. Za Wilkiem również tęsknił, ale… Skwarna Łapa znaczyła zdecydowanie najwięcej. To o siostrze myślał najczęściej, ze względu na nią najczęściej brał pod uwagę powrót. Zwykle, kiedy ją wspominał gryzły go wyrzuty sumienia.
- Powiedz mi najpierw, Wilku, czy wszyscy są cali - poprosił, patrząc mu w lodowe oczy. Były teraz tak bardzo inne od jego własnych, które Niebo znał z odbicia w tafli wody. Jego oczy były jaskrawe, pomarańczowe. Słoneczne, można powiedzieć. - Skwar, Skrzek, Krzemyk? Mama, tata? Babcia Mewa? - spytał, jednocześnie pragnąc i niezwykle obawiając się jego odpowiedzi. Nie wiedział, co by poczuł, gdyby dowiedział się, że podczas jego nieobecności coś się stało Skwar.
[Obrazek: db71978-05a57b37-f700-40fd-8f81-02140345..._uY755Ro6Q]

i .n a w e t. kiedy będę .s a m
nie zmienię się, to .n i e. mój świat
przede .m n ą. droga którą .z n a m
którą .j a .w y b r a ł e m. sam
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
4
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wilk czuł podskórnie, że coś jest nie tak. Że coś jest na rzeczy, a Niebo nie chce powiedzieć. Spojrzał na niego podejrzliwie zastanawiając się co wymyślił i co chce powiedzieć. Widział niemal w jego oczach prawdę.
- Oh, Skwareczka zniknęła na trochę. To znaczy nie z klanu, tylko nie udzialała się tak... mocno. Staram się jej jakoś pomóc, ale myślę, że ona źle zniosła odejście Mroza, Pokrzywy i to, że ty zniknąłeś. Ale jest już lepiej więc z nią jest nawet dobrze. Ze Skrzekiem i Krzemykiem też jest w porządku. Skrzek nawet sobie partnerkę znalazł, niedługo kończy trening. A Krzemyk jest... Krzemykiem. - Odparł spoglądając tępo na brata. Chciał wiedzieć o co chodzi. Nawet po tylu księżycach rozłąki potrafił poznać po bracie co jest nie tak. - Mama i tata są cali i zdrowi. A babcia... Mewa niedługo odchodzi do naszego dziadka... czuję to i ona to czuje. - Spuścił nieco łeb spoglądając na bok. Nadal go bolało i będzie boleć przez długie lata. Śmierć Pokrzywy, Mroza, zniknięcie Niebo, Zimna. I niedługo Mewa odejdzie. Wszystko tak silnie kłębiło się ostatnio w głowie Wilka iż ten niemal szalał, a sen znów przestał przychodzić tak regularnie jak kiedyś.
- Ale... o co chodzi? Widzę, że jest coś nie tak. Powiedz. - Spojrzał na brata niemal maślanymi oczyma, które wyrażały jedynie jak bardzo się cieszy, że go widzi i jak bardzo go kocha.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A więc Krzykliwa Mewa powoli zbierała się do swojego partnera. Co zaskakujące, Niebo nie poczuł smutku na tę wiadomość. Od dawna był przygotowany, że tak się stanie, bo taka była kolej rzeczy. Mewa mówiła mu osobiście, że pragnie spotkać się z Bezchmurnym Niebem i jego wnuk, mimo że powątpiewał, miał wielką nadzieję, że tak będzie. Życzył im tego, naprawdę na to zasługiwali. Śmierć Babci Mewy będzie znacznie różniła się od śmierci Mroza i Pokrzywy, ponieważ na nią po prostu przyszedł już czas. Przeżyła swoje długie życie, znalazła partnera, miała okazję poznać bardzo wiele kotów, przeżyć bardzo dużo, mogła po prostu… przeżyć życie. A rodzeństwo Niebo odeszło nagle, jako bardzo młode koty, które właściwie ledwo były w stanie pojąć, czym jest śmierć. I to było tragiczne. Jest tragiczne.
Nie spodziewał się tak ciepłego przyjęcia od Wilka, chociaż może w pewnym sensie niesłusznie spodziewał się po nim czegoś, co było raczej przypadłością Skrzeka, nie jego.
- Jestem bardzo, ale to bardzo rozdarty, Wilku. - powiedział mu cicho Niebo, nie patrząc mu w oczy. Wbił je gdzieś za plecy brata, w tereny Klanu Wichru, które to jednocześnie go pociągały i odpychały. Fakt, że dobrze je znał był jednocześnie ich największą wadą i zaletą. Znał je, więc były bardzo przewidywalne, wręcz nudne, poznał przecież każdy ich zakątek, co czyni je z jego perspektywy mało interesującymi. Z drugiej strony, fakt, że były mu tak bardzo znajome, dawało poczucie bezpieczeństwa, pewnego spokoju, że teoretycznie nic nie mogło go zaskoczyć.
Niebo wziął głębszy oddech i przeniósł spojrzenie żółtych oczu na oblicze Wilka, o którym póki co nie wiedział, że nazywa się Wilczym Pomrukiem.
- Ja nie zabłądziłem, braciszku. - wyznał z machnięciem ogona, co bez wątpienia było podświadomym wyrazem jego niepewności. - Odszedłem, bo potrzebowałem przestrzeni, wolności i odpoczynku od mistrzyni, która trenuje mnie na siłę. Czułem się ściśnięty i ograniczony. - zaczął powoli, mając nadzieję, że Wilk pozwoli mu powiedzieć wszystko, co ma do powiedzenia i dopiero wtedy skomentuje. Niebo zastrzygł uszami, próbując ułożyć w głowie odpowiednie słowa. - Z konieczności bardzo szybko nauczyłem się samodzielnie polować, podróżowałem, codziennie spałem w innym miejscu, poznawałem różne koty, kotki i kocury, ja… czułem się wspaniale. Dopiero, kiedy sam mogłem decydować sam o sobie poczułem, że odetchnąłem, że żyję. - mówił dalej, z niepokojem wypatrując reakcji kocura na swoje przemyślenia.
- Ale tęskniłem za wami i niesamowicie martwiłem się, czy nic złego was nie spotkało. - uzupełnił, a jego ogon poruszył się jeszcze kilka razy.
- Nie wiem, czy chcę wrócić do Klanu Wichru, Wilku. Nie wiem, czy będę tam szczęśliwy. - powiedział w końcu.
[Obrazek: db71978-05a57b37-f700-40fd-8f81-02140345..._uY755Ro6Q]

i .n a w e t. kiedy będę .s a m
nie zmienię się, to .n i e. mój świat
przede .m n ą. droga którą .z n a m
którą .j a .w y b r a ł e m. sam
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
4
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słowa Nieba niemal wbiły go w ziemię. Nie chciał wrócić? Raczej nie wiedział czy chce. Mimo wszystko kot powinien być szczęśliwy jednak Czarny nie bardzo rozumiał jak może się dusić. Finalnie nie żył w jego skórze i nie wiedział jak to jest. Dla Wilka życie w klanie było cudowne. Poczucie bezpieczeństwa, rodzina, miał tu partnerkę, był już wojownikiem i tak naprawdę niczego mu nie brakowało. Jednak sam miał czasem ochotę zniknąć na pare chwil aby odciąć się od świata klanowego i w tym momencie nieco zrozumiał jak brat się czuje.
- Nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. - Zaczął gdy brat już powiedział wszystko co chciał. - Jestem w szoku, bo nigdy nie mówiłeś o swoich... przemyśleniach. Nie miałem pojęcia. - Tak jak o chorobie Mroza, o wstrętu do jedzenia Pokrzywki. Jakim bratem sie okazywał? Egoistycznym? Ślepym? Tak się czuł i poniekąd zadręczał się tymi myślami, bo przenież mógł coś zrobić, a nie zrobił nic. Nic nie wiedział i wszystko jak się okazywało było inne niż Czarny znał.
- Niemniej nie zaciągnę Cię do Wichru na siłę. Jeśli byłeś tam szczęśliwy to i ja jestem, że tak właśnie było. I cieszę się, że żyjesz, bo przez te wszystkie księżyce naprawdę myślałem co się z tobą stało. - Odparł i wzruszył ramionami. Zastanawiał się jak to jest być samotnikiem. Żadnych zasad, żadnego miejsca swojego na świecie. Gdzie położysz się tam śpisz. Co znajdziesz do jedzenia to twoje. Co upolujesz to twoje. Całkiem inaczej niż w klanie. Pytanie czy Niebo po tak długim czasie odnajdzie się w Wichrze. - Cóż, decyzja należy do Ciebie. Najważniejsze żebyś czuł się szczęśliwy. No i jak zdecydujesz się wieść życie takie jak dotąd... odwiedzaj mnie czasem. - Odparł uśmiechając się smutno. Z jednej strony brat był szczęśliwy żyjąc sam sobie i to Wilka pocieszało. A z drugiej... jednak go nie było.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zalała go ogromna fala ulgi i ciepłych emocji względem brata, który okazał się być najwspanialszym bratem, jakiego można sobie wyobrazić. Takim, który stawia wyżej szczęście bliskiej osoby, niż własne. Niebo wiedział, jak wiele musiało go to kosztować, a jednak musiał mieć nadzieję na taką a nie inną z jego strony odpowiedź. Bo prawdę mówiąc tylko taka mogła sprawić, że będzie w stanie z niemal czystym sumieniem żyć w taki sposób, który będzie go satysfakcjonował.
Niebo spojrzał teraz na Wilka z taką miłością, taką czułością, jaka prawdopodobnie jeszcze nigdy nie zagościła w jego oczach. Był mu tak ogromnie wdzięczny, że jego pysk nie był w stanie uformować się w odpowiednie słowa, które byłyby w stanie to oddać.
- Jestem wam winien przeprosiny. Że nie mieliście pojęcia, co ze mną, że baliście się, że zginąłem, a ja w tym czasie… odkrywałem inne aspekty życia. - powiedział szczerze Niebo, czując, że naprawdę powinien to powiedzieć. Próbował postawić się na miejscu jego rodziny i wiedział dokładnie, co czułby, gdyby tak się stało. Byłby do granic możliwości zaniepokojony, przestraszony, pełen smutku i zrezygnowania. Tymczasem sam świadomie sprowadził na swoich ukochanych taki los. Zreflektował się. Wrócił i przeprosił, ale… z pewnością nie zadośćuczynił tym swojej ogromnej winy.
- Będę was odwiedzał. Co księżyc będę się tutaj pojawiał, jeżeli Klanowi Wichru nie będzie przeszkadzało, że co jakiś czas pojawię się na granicy. - obiecał z lekkim uśmiechem na pysku, bo ten pomysł był całkiem dobry i łączył w sobie możliwość pozostania w pewnym kontakcie z rodziną i w miarę swobodne życie, bez konieczności siedzenia w jednym miejscu i “duszenia się”. - Mógłbym cię prosić, żebyś przyprowadził tutaj Skwar? Bardzo chciałbym ją zobaczyć - powiedział, a jego ogon poruszył się gwałtownie, z pewnością z podekscytowania kocura na myśl o ponownym spotkaniu z siostrą.
- Jak się teraz nazywasz, Wilku? Jestem pewien, że i ty zostałeś już wojownikiem. - spytał kocur, będąc szczerze zainteresowanym.
[Obrazek: db71978-05a57b37-f700-40fd-8f81-02140345..._uY755Ro6Q]

i .n a w e t. kiedy będę .s a m
nie zmienię się, to .n i e. mój świat
przede .m n ą. droga którą .z n a m
którą .j a .w y b r a ł e m. sam
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
4
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spojrzał na Niebo unosząc lekko pysk. Fakt, martwił się. Jak cholera się martwił i nie dopuszczał do siebie możliwości iż Nieba nie ma już. Że jest jako jedna Gwiazda na niebie wraz z dziadkiem, po którym odziedziczył imię. Westchnął.
- Ja... cieszę się po prostu, że żyjesz i nic Ci nie jest. Nie przepraszaj. - Odparł i rozejrzał się wokół słysząc jakiś szelest. Jednak okazało się, że to jedynie ptak, który wzbił się z ziemii poruszając zarośla. Wiatr zawiał w jego kierunku więc pewnie piszczek zwietrzył obecność dwóch drapieżników i zdecydował się nie drwić z losu. Mądrze.
- Nie wiem, Malina może nie mieć z tym problemu niemniej nie wiem czy jej o tym mówić czy nie. Nie chcę aby Cię przepędzano. Finalnie oprócz mnie nikt z rodzeństwa jeszcze z terenów Wichru nie wyjdzie... jednak czuję iż powinienem jej powiedzieć. Myślę, że zrozumie. I nie będzie mieć nic przeciwko o ile nie będziesz wchodził na nasze tereny. - Odparł i wzruszył barkami. Akurat przywódczynię mieli wspaniałą, mądrą i wyrozumiałą. I cieszył się mocno z tego powodu. Co prawda potrafiła tupnąć nóżką, warknąć i być stanowcza gdy trzeba, ale jej zasady nie były nigdy nazbyt restrykcyjne.
- Oh, nie wiem czy to będzie takie prostę, ale postaram się ją znaleźć i przyrpowadzić tutaj. - Uśmiechnął się wstając. W sumie ostatnio jest żywsza niż dawniej więc nie powinno być aż takiego problemu ze znalezieniem siostry.
- O, faktycznie. Zapomniałem Ci powiedzieć z tego wszystkiego. Teraz noszę imię Wilczy Pomruk. - Uśmiechnął się z dumą. Jego imię było tym wymarzonym, a dzięki Malinie takowe właśnie uzyskał. Gadatliwość czasem jednak daje na plus niż na minus.
- To poczekaj tutaj. Najlepiej idź ukryj się gdzieś za drzewem, bo może zaraz tędy przechodzić patrol. Ja zaraz wrócę! I nie uciekaj znów. - Wywalił mu ozor i wskoczył wśród zarośla.

***

Niedługo później szedł wraz z Krzemykiem i Skwareczką wprost do Nieba. Wydeptane Ścieżki były dobrze znane Wilkowi więc mógł ze spokojem znaleźć nawet dokładne miejsce, w którym niedawno siedział rozmawiając z bratem. Podszedł bliżej.
- Niebo? Niebo! - Krzyknął już wystraszony, że znikł, ale zobaczył gdzieś za drzewem ruch znajomej kity i usiadł wypuszczając z płuc powietrze w przeciągłym "ufff".
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości