Logo Artemidy
Czaple Gniazda
No i o c z y w i ś c i e Zapominajka była sama w lecznicy. Krwawnik i Fala mieli jakoś niedługo wrócić... Aż tu nagle Żbikopręga i Klekoczący Bocian przyszli do niej, bo ponoć jej kuzynka jest na granicy i wymaga natychmiastowej medycznej interwencji. Świetnie. Wyśmienicie. Nie dość, że musiała kogoś wyleczyć, to jeszcze zrobić to na granicy. I to sama. Bez pomocy pozostałej dwójki. A nie mogła przecież zostawić Ryś samej, nie? Tak więc poprosiła by starsza para poczekała i pobiegła do składzika, zabrać stamtąd potężną paczkę medykamentów na różne choroby, które znała, których objawami są swędzenie, kaszel i katar. Okropnie zestresowana poprosiła dwójkę by ją zaprowadzili i cóż... Ekipa wyszła.
Szli dość szybkim krokiem, gdyby nie mizerna kondycja Niezapominajki może i nawet by biegli... Ale i tak niebieska się okropnie zmęczyła. Przynajmniej dzięki temu nie przejmowała się aż tak faktem, że znalazła się daleko odo obozu.
- Ryś, na Gwiezdnych gdzie zniknęłaś...? A-ale to może zaraz. Mów proszę co się dzieje... Masz gorączkę? Wymioty? W-wzięłam dużo ziół, oh mam nadzieję, że niczego nie zapomniałam... - rzuciła, gdy tylko znalazła się przy burej i odłożyła na bok swój obfity pakunek zawinięty w potężny liść. W międzyczasie łapała oddechy i aż usiadła, bo o Gwiezdni, kiedy ostatnio się tak zmachała?
xxxx┌─────────┐
怒.ら.な.い.で.見.捨.て.な.い.で
どwこwもwいwかwなwいwで
xxxxxxxxiねxxえ
強く絞める吐くまで絞める
人xがxいxなxいxいxなxいxと
xxxx└─────────┘
LVL 4 210 / 300
MedLVL 8 564 / 1300
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chwile czekała, zanim kuzynka do niej przyszła. I w końcu była! Otworzyła szerzej oczka, kiedy zauważyła jej kondycję, ojej.
- Ojej, oddychaj, biedna, przepraszam, że dla mnie tak musiałaś - powiedziała łagodnie, zbliżając się do granicy spokojnym krokiem. Uśmiechnęła się do niebiesko-białej.
- Hehe, musiałam ciebie jakoś zwabić! Jesteśmy same? - zapytała po momencie. - Spokojnie, Niezapominajko, nic mi nie jest - dodała, tak, żeby na pewno do terminatorki dotarło. Nie chciała w końcu też jej stresować bez sensu, nie?
Odetchnęła.
- I Rdza... jestem Rdza. W sensie kiedyś Ryś, tak, ale teraz Rdza. OOOOH, jak to jest być terminatorem medyka, mów!! - zaczęła trajkotać, wesoło i z ekscytacją w głosie. OOOO, może jak zapyta kotki to nawet ją poduczy z tych śmiesznych ziółek, co?
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyglądała na zdrową. Brzmiała na zdrową, a przynajmniej nie aż tak umierającą, jak to Klekoczący Bocian jej powiedział... A jeszcze gorszy był jej chichot, zupełnie podchodziła do tej sytuacji na luzie! Jakby, nie wiem, była to jakaś zwykła codzienna sprawa, a nie sprawa życia i śmierci, o której Niezapominajka myślała. - ... To czemu skłamałaś patrolowi? N-nawet nie wiesz jak się zmartwiłam i przestraszyłam. N-nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam na granicy i nie chce tu być. Żbikopręga i Klekoczący Bocian są ze mn... - no i odwróciła się, a dwójki kochasiów nie było. Zniknęli gdzieś i nawet nie zauważyła. Pewnie pomyśleli, że ich robota się skończyła, albo cokolwiek. Koteczka położyła uszy. - Nie ma ich. O nie... B-bez nich nie dam rady wrócić do obozu. O Gwiezdni... - rzuciła roztrzepana i zestresowana. Nie zdążyła nawet odetchnąć a tu więcej obaw i strachu, jupi!! Jedynym plusem tej całej sytuacji był fakt, że nie została sama z obcym jej kotem. Przynajmniej była to Ryś. Czy tam Rdza, choć ostatnich słów samotniczki nie do końca wyłapała. Ale czy to wiele zmieniało? Może były rodziną, ale bura zniknęła na dobre kilkanaście księżyców i no wiele mogło się zmienić. Oddech koteczki się nie uspokajał, a serce waliło jej jak młot. Próbowała odnaleźć na horyzoncie futra dwójki wojowników, ale nie widziała ich. Świetnie. Wspaniale.
xxxx┌─────────┐
怒.ら.な.い.で.見.捨.て.な.い.で
どwこwもwいwかwなwいwで
xxxxxxxxiねxxえ
強く絞める吐くまで絞める
人xがxいxなxいxいxなxいxと
xxxx└─────────┘
LVL 4 210 / 300
MedLVL 8 564 / 1300
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uh oh. Nie tak to planowała. Nie tak planowała swoje spotkanie z kuzynką! Aj, aj. Zbliżyła się do kotki, przekraczając granicę, a nosem delikatnie dotykając jej policzka. Ciul z granicami, miała tutaj kuzynkę, która zaczęła mocno panikować z jakiegoś powodu!
- Nie... Niezapominajka! Hej! - przerwała jej, próbując złapać jej wzrok. Drgnęła nerwowo końcówką ogona. - Uspokój się. Halo, wracamy na ziemię - miauknęła najspokojniejszym tonem głosu jakim mogła.
Odetchnęła, odsuwając się za granicę. Tam było jej miejsce, to nauczyło ją życie.
- Chciałam się z tobą spotkać, dlatego. Spokojnie, spokojnie, spójrz na mnie. A jak nie dasz rady sama wrócić, to... mogę cię odprowadzić. Chyba dalej pamiętam, gdzie jest obóz? Pewnie tak, ale będę musiała od razu wrócić na granicę - zaczęła myśleć na głos, nie wiedząc, czy to pomoże kotce. Zanim jednak zdążyła odpowiedzieć, z pyska Rdzy wyszły pobąkiwania.
- Uh... uhm.... - zamyśliła się, po czym oczami odbiła do zawiniątka medyczki. - Powiedz mi o tych ziołach, co przyniosłaś? - to było coś, co kotka znała, nie? Powinno jej pomóc wrócić myślami tutaj, na dół.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie zarejestrowała, jak Rdza do niej podchodzi, więc lekko wzdrygnęła się czując nos na swoim poliku. Odruchowo się odsunęła. Nie chciała teraz czułości, a przynajmniej nie od wpół obcego jej kota.
- Jestem na ziemi. Jak chciałaś się spotkać to mogłaś poprosić patrol bym po prostu tu przyszła. Byłam sama w lecznicy, więc dlatego ja przyszłam, ale gdyby był Krwawnik czy Fala to pewnie oni by się zjawili. A teraz nikogo tam nie ma. Chyba. Przez to, że mnie zawołałaś bez powodu, jeśli ktoś ranny czy chory przyjdzie to lecznicy to będzie musiał czekać... - świadomie czy nie, ale zwaliła winę na Kuzynkę. A przynajmniej słownie, bo powinna była od razu wyłapać, że nie było takiej choroby, która ma wszystkie trzy objawy. Albo jej nie zna, więc tak czy siak by się nie zdała. Nawet nie martwiła się o potencjalnego kota, tylko co jeśli Fala i Krwawnik się na nią zezłoszczą, bo nie udało jej się wykonać jednego prostego zadania, pilnowania lecznicy? Wzięła głębszy oddech, garbiąc się po nim lekko. Uszy zaczynały ją boleć od tego jak mocno je trzymała przyklejone do głowy. - Zaprowadzisz mnie...? - zapytała nieśmiało, bo wolała już wracać z pół obcym kotem u boku niż samej. - Przyniosłam... Wszystko. I nic. Dziki czosnek, gwiazdnicę, ogórecznik tak między innymi... Wszystko na różne przeziębienia, katary i inne kaszle. No i pchły - wyrzuciła w skrócie, co o dziwo pomogło jej trochę się uspokoić.
xxxx┌─────────┐
怒.ら.な.い.で.見.捨.て.な.い.で
どwこwもwいwかwなwいwで
xxxxxxxxiねxxえ
強く絞める吐くまで絞める
人xがxいxなxいxいxなxいxと
xxxx└─────────┘
LVL 4 210 / 300
MedLVL 8 564 / 1300
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na wzdrygnięcie kotki sama delikatnie drgnęła.
- Przepraszam. Po prostu myślałam, że nie będziesz chciała mnie widzieć, to wszystko - pokręciła łbem. Trudno. Nie pierwsza głupota w jej życiu, nie ostatnia. Na pytanie czy odprowadzi kotkę pokiwała łbem.
- Jeśli będziesz chciała - odparła. To mogła jej obiecać, nie? Nawet jeśli Niezapomniana Łapa uważała ją za obcą to Rdza tak o niej nie myślała. Odetchnęła, widząc, jak kotka się uspokaja.
- Opowiesz mi o nich? Czym jest ten, e... ogórecznik - zapytała. Zaraz jej powie o siostrze, niech na razie się uspokoi tak cała.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie odpowiedziała. Może gdyby myślała chłodniej, nie była tak przestraszona i poddenerwowana jak teraz to zaprzeczyłaby, rzuciła coś o tęsknocie i wtuliła się w jej futro, ale obecnie jej głowę zapełniały inne zmartwienia.
- ...Chce. To idziemy? - dopytała, bo myślała, że jak tylko zada pytanie, to kuzynka po prostu przekroczy granice i zacznie z nią iść. Może to wiązało się z jakimiś konsekwencjami dla Rdzy, ale priorytetem Niezapominajki teraz było wrócenie do bezpiecznego i ciepłego obozu.
- Rośliną... Działa uspokajająco i przeciwgorączkowo. Ma charakterystyczny, dość przyjemny zapach - rzuciła, ale jednak starała się mówić ogólnikowo bo no, wiedza medyczna była dla medyków, a nie każdego ciekawskiego kota.
xxxx┌─────────┐
怒.ら.な.い.で.見.捨.て.な.い.で
どwこwもwいwかwなwいwで
xxxxxxxxiねxxえ
強く絞める吐くまで絞める
人xがxいxなxいxいxなxいxと
xxxx└─────────┘
LVL 4 210 / 300
MedLVL 8 564 / 1300
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- ...jasne - Rdza nie chciała się zbliżać do obozu, ale... zaproponowała to sama z siebie, także musiała swoje plony zebrać. No dobra. Podniosła wyżej brew na słowa kuzynki.
- Oj, możesz powiedzieć coś więcej. Jak będę chora to już nie będę musiała ci zawracać głowy! - zaśmiała się. Zaraz uśmiech zrzedł, bo... no musiała wejść na terytorium nie swojego Klanu. Hm...
Zrobiła kilka kroków do przodu, na tereny, czując się dziwnie.
- Spotkałam twoją siostrę, Strumyk. Mamrotkę. Na Osiedlu. Jej dom jest jasny, z drewnem, niedaleko lasu. Obok domku jest taki... ogrodzona połać. Mamrotka chciała, abyście wiedzieli. Jako rodzina. Że żyje, i że ma się dobrze. I możecie ją odwiedzić! Ja was mogę zaprowadzić.
To było to, po co faktycznie przyszła na granicę.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Em... Ma owłosione liście... I-i w sumie tyle wiem. Nie widziałam nigdy całej rośliny... Tylko liście w składziku - przyznała, bo nawet nie wiedziała jak opisać dokładniej ten zapach. A tak dotąd rozpoznawała większość medykamentów.
Rdza ruszyła, więc Zapominajka wzięła do pyska swoje zawiniątko i no, zaczęła iś koło jej boku. Blisko, na tyle, że gdyby Rdza nie uważała, mogłaby się łatwo potknąć o swoją tycią kuzynkę.
Nastwaiła uszu słysząc wieści o siostrze. Too... był dobry temat, by odwrócić jej uwagę od strasznych terenów. Ale czy do końca dobry do poruszenia? - ...Dlaczego nie przyszła nas odwiedzić? J-ja nie dam rady pójść tak daleko. Za nic w świecie. I czemu nie wróciła do klanu? Czemu nie wróciłyście? Co takiego jest fajnego w terenach, że porzuciłyście rodzinę i bliskich - wydusiła, trochę niewyraźnie, bo niosąc zawinięte w zioła w pysku, na sam koniec mocniej za nie ściskając. Czy reszta jej rodziny też świetnie się bawiła gdzieś poza klanem? Udając, że ci co są w klanie już nie istnieją? Czy tata też tak zrobił? Ruszył w świat i przestał się przejmować resztą rodziny w klanie?
xxxx┌─────────┐
怒.ら.な.い.で.見.捨.て.な.い.で
どwこwもwいwかwなwいwで
xxxxxxxxiねxxえ
強く絞める吐くまで絞める
人xがxいxなxいxいxなxいxと
xxxx└─────────┘
LVL 4 210 / 300
MedLVL 8 564 / 1300
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiedy Niezapominajka zaczęła mówić, zmrużyłam delikatnie oczy. Oh... Nagle tak dużo pytań, na które... Rdza nie miała odpowiedzi.
- Ja... nie wiem, Niezapominajko - bąknęła. Naprawdę, nie wiedziała. Nie wiedziała, dlaczego Mamrotka nie przyszła odwiedzić rodziny, no bo przecież nie czytała jej w głowie. Odetchnęła. - Mieszka teraz z dwunożnymi. Może po prostu... nie może za daleko wychodzić? - dodała jeszcze, uciekając wzrokiem gdzieś w bok.
Na ostatnie słowa kotki poczuła żal i złość.
- Ja poszłam szukać swojego brata, okej! - napuszyła swoje futro. Zaraz położyła po sobie uszy, zmarszczyła brwi. Uh... - Po za tym, nie czułam się dobrze w Klanie Wichru. Więc uciekłam, szukać czegoś innego. Rodzina jest dla nas bardzo ważna, Niezapominajko, po prostu nie zawsze da się wrócić. Jak ciebie odprowadzę to nie zostanę w obozie. Wrócę na granice.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie może za daleko wychodzić... Co za głupota. Skoro mogła w ogóle wychodzić, znaczyło to, że nie trzymają jej nigdzie siła. - Gdyby się postarała, na pewno mogłaby wrócić... - mruknęła cicho i wciąż niewyraźnie. Pewnie nie chciała po prostu rodziny. Albo postawiła wygodne życie z dwunożnymi ponad rodzinę... Okropne.
Słysząc wrzask Rdzy aż sama położyła uszy przestraszona i odsunęła się od niej, by następnie na chwile zatrzymać. Ciężko się mówiło z liściem w pysku, więc go wypuściła z pyska na chwilę, a część zawartości zawiniątka się rozsypała. - Zawsze da się wrócić. Mówisz, że rodzina jest bardzo ważna, ale gdyby tak było, wróciłybyście juz dawno. Co takiego jest nie tak w klanie, że nie czułaś się dobrze? - dopytała trochę sfrustrowana i przejęta tą całą rozmową. Nie rozumiała. Przecież klan miał wszystko. Stos ze świeżą zwierzyną, bezpieczny obóz, pomoc medyczną... Plus matką samej Ryś była przywódczyni, więc mówienie, że rodzina jest ważna i nie czuła się dobrze gryzło się trochę ze sobą.
xxxx┌─────────┐
怒.ら.な.い.で.見.捨.て.な.い.で
どwこwもwいwかwなwいwで
xxxxxxxxiねxxえ
強く絞める吐くまで絞める
人xがxいxなxいxいxなxいxと
xxxx└─────────┘
LVL 4 210 / 300
MedLVL 8 564 / 1300
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zadrżała uchem na słowa Niezapomnianej Łapy. Zmarszczyła brwi. Czy właśnie tak koty w Klanie myślały o tych, które zaginęły. Że gdyby chciały... Nie skomentowała tego.
Kolejne słowa terminatorki medyka sfrustrowały rdzawą. Spojrzała na nią, po czym szepnęła:
- Jesteś okropna... - na szczęście Gwiezdnym były już blisko obozu. Nie spodziewała się, że z małej Niezapominajki wyszło... cokolwiek teraz obok niej szło. Położyła uszy wrogo po sobie. - Nie chcę już z tobą rozmawiać. Po prostu przekaż swojej rodzinie to, co powiedziała Mamrotka. Pa.
I po tych słowach odwróciła się na pięcie, aby uciec za granicę. Musiała się wyżyć na jakiejś korze.

zt
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Była sfrustrowana, ale czy chciała, by jej słowa wybrzmiały w ten sposób? Nie myślała tak o innych kotach, ale skoro dostała informacje, że Mamrotka może wychodzić, a Ryś weszła z nią na tereny, to te dwie na pewno dałyby radę wrócić do obozu. Tylko z jakiegoś powodu nie chciały. Najwidoczniej nie zależało im na rodzinie tak bardzo, jak na życiu na wolności. Ale czekała na wyjaśnienia, jednak zamiast nich usłyszała słowa, które miała wrażenie, że przebijają jej delikatne serduszko. Zabolały okropnie. Niebiesko-biała zaczęła żałować, że powiedziała to wszystko, nawet nie będąc do końca pewną co rozwścieczyło aż tak kuzynkę. Przyglądała się przejęta i przestraszona, jak samotniczka odwraca się i zaczyna uciekać na granicę - Ryś! P-Przepraszam, nie chciałam...! - wydusiła, ale było już za późno, krótkie łapki Niezapominajki nie dałyby rady jej dogonić.
Ale to nie koniec koszmaru. Nie dotarły do obozu. Rdza zostawiła niebieską na tyle blisko, że kotka znała resztę drogi, ale wciąż była na terenach i gdy tylko terminatorka zdała sobie z tego, poczuła jak ogarnia ją strach. Nie zastanawiała się długo, wzięła pakunek z medykamentami, a przynajmniej to, co się w nim ostało i najszybciej jak mogła pobiegła do obozu. Po tym zaszyła się gdzieś w głębinach królikarni na dzień czy dwa.

//zt
xxxx┌─────────┐
怒.ら.な.い.で.見.捨.て.な.い.で
どwこwもwいwかwなwいwで
xxxxxxxxiねxxえ
強く絞める吐くまで絞める
人xがxいxなxいxいxなxいxと
xxxx└─────────┘
LVL 4 210 / 300
MedLVL 8 564 / 1300
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Czy Słonko chciało wracać? Samo za bardzo nie wiedziało, ogromny świat był pełen interesujących rzeczy i ciężko było się z nim rozstawać, ale z drugiej strony... Nie musiało wracać na zawsze, prawda? Nigdy by się do tego nie przyznało, ale stęskniło się trochę za swoim durnym rodzeństwem i dokuczaniu im. No i żarciem pod nosem o niemal każdej orze dnia i nocy, bez konieczności wysilania się. Było całkiem dużo plusów przemawiających za tym, żeby zawitać w domu.
XXXSłonko podeszło w pobliże granicy i wyczekało aż na horyzoncie zamajaczy jakaś postać, żeby dramatycznie opaść chudym boczkiem o najbliższą śnieżno-błotną mikrozaspę. Wyciągnęło w przód cienką łapę, jakby to z ostatków sił starało się wydostać z morderczej pułapki i dotrzeć do domu. W myślach natomiast niemiłosiernie poganiało zbliżającego się kota (koty?). Nie ma całego dnia, żeby tak się wylegiwać w błocie. Wilgoć i zimno szybko przeniknęły pod krótkie futerko, wywołując dreszcze. Jest tu potrzebujące, umierające, halo!
[Obrazek: oWhvrJj.png]
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odłączyłam się od patrolu z Zakurzoną Ścieżką i Nakrapianą Mordką – za pozwoleniem, choć nie jestem pewna, czy serio zarejestrowały moje słowa, czy zgodziłyby się nawet wtedy, gdybym powiedziała, że idę skoczyć na moment do Ciemnego Lasu – żeby sprawdzić trop zająca. Lepsze to od wysłuchiwania, jak sobie słodzą.
Okazuje się, że trop prowadzi poza granice Klanu. A ja, rezygnując z niego, zauważam w oddali jakąś postać. Jest w niej coś znajomego. Prawdopodobnie powinnam wiedzieć kto to. Ale nie wiem, i żeby uniknąć niezręczności chętnie zostawiłabym obcego reszcie patrolu, gdyby nie leżał jak dogorywający lis. Wzdycham krótko, obracam się za siebie. Wojowniczek ani widu, ani słychu. Oczywiście.
Podchodzę bliżej umiarkowanie szybkim marszem, dostrzegając coraz więcej szczegółów. Jak chociażby podobieństwo do Zajęczego Ucha, które daje do myślenia. I fakt, że kocur leży w błocie prędzej z wycieńczenia niż na skutek ran. Chyba. Przynajmniej żadnych nie widzę.
– Jesteś na granicy Klanu Wichru – podejmuję konwersację, stając nad nim. Bardzo inteligentnie, na pewno leży tutaj zupełnym przypadkiem. Na swoją obronę – nawet nie wiem, czy dostatecznie kontaktuje, żeby pojąć bezsens pytania. Może jest na skraju śmierci z wychłodzenia.
Oby nie.

【 EVERY DAY IS EXACTLY THE SAME 】
– there is [no love] here and there is [no pain] –

┍━━━━━━━━ » • » ☾ « • « ━━━┑
I believe I can see the future
'Cause I [repeat] the same routine
I think. I used to have [a voice]
Now I .n e v e r. make a sound
┕━━━ » • » ☾ « • « ━━━━━━━━┙
sometimes i think. i'm happy here . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . sometimes, yet i still pretend


[Obrazek: pEU8A9I.png]
↻ I can't remember h o w this got started ↺
╰┈➤ Oh, but I can tell. you [exactly how] it will end
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
15
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości