Powolutku i precyzyjnie, Ciernisty Kwiat ostrożnie zaczęła wyrywać płatki aromatycznie pachnącego zielska, żeby ich nie uszkodzić, odkładając te, które zebrała obok. I znowu po chwili mogła poszczycić się eleganckich rozmiarów stosikiem, bo aż 11 liści rumianku. Nieźle.
Srebrzysty wojownik zakradał się do rudawego stworzenia powoli, żeby go łasica przedwcześnie nie dojrzała. Opłaciło się, bo drapieżnik zorientował się o obecności Motyla dopiero wtedy, gdy ten skoczył w jego stronę i zacisnął kły na rudo-białej szyi. Kotowonsz pisnął wściekle, szarpiąc się i wyrywając z uścisku szczęk wojownika, próbując jakoś się odgryźć - ugryźć w to, co miał pod pyskiem, drapnąć, ale coś nie wyszło, i teraz łasica jedynie wisiała w szczękach Motylego Lotu. Nie ugryzł wcale tak mocno, jak pewnie by tego chciał, a gryzoń cały czas się szarpał.
ever__since__he__was__a child healwaysknew h o wto gethisway ✧・゚*just actalittlebitwild*・゚✧ andsomeone willsurelycometo play it'satruthhetookto___♡heart♡ buthumilityandpatiencedidn'tcomewith age he's..born..to..play..this..part
☆?????'?alwayscenterstage☆
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Oho. A czemu to kotowonsz szarpał się jak dzikus, zamiast grzecznie umrzeć? Dopadł go uścisk sprawiedliwości Motyla, a skubany nadal się rzucał. No cóż. Na całe (nie)szczęście dla łasicy, wojownik był równie uparty i nie zamierzał się poddawać. Zacisnął tylko mocniej szczęki, z nadzieją, że nieco pogłębi zadaną ranę na szyi i zamachnął się łapą* z wysuniętymi pazurami, celując w oczy. Chciał oślepić przeciwnika, ewentualnie rozorać mu pysk, gdyby nie trafił. No już, kończmy to szybko. Srebrny chciał jeszcze znaleźć jakieś medykamenty, a nie zdobyć rany i tylko uszczuplić w ten sposób zapasy w składziku. To byłoby niezwykle niefortunne, czyż nie? Na razie jednak miał na głowie Pana Łasicę i skupił się tylko na nim. Może zdobędzie dzisiaj jakieś nowe trofeum do norki?
*nie byłam pewna, czy to się nie zaliczy jako dwa ataki w jednym poście, więc w razie czego uznaj, że zrobił ten zamach łapą
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Dziwnooka była cudownie nieświadoma tego, że jej brat bił się akurat z jakąś łasicą w pewnej odległości od niej. Niespecjalnie się nim przejmując, ukryła liście rumianku w tej samej norze, co szypułki nagietku i oddaliła się od nich, wytężając zmysły oraz rozglądając się za kolejnymi medykamentami. Rzecz jasna najchętniej przyjęłaby pajęczynę, lecz nie była ona jej potrzebna aż tak na gwałt, jak wcześniej - miała jeszcze kilka motków w składziku.
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
A to zielsko już widzieliśmy? Medyczka ruszyła do przodu, rozglądając się za przydatnymi medykamentami, w tym też za pajęczyną ale...znalazła co innego. Coś bardzo znajomego. Pokryta miękkimi włoskami, długa łodyga, żółte kwiaty na szczycie, bardzo charakterystyczna woń. No i jak, Cierń, zadowolona?
Nie trafił dokładnie tam, gdzie chciał - ale pazurami w pysk, cóż. No, tak. Tylko nie w oko, a bardziej w narząd odpowiadający za inny zmysł. Motyl zamachnął się jasną łapą na pysk wściekłego kotowensza, rozrywając pazurami delikatną skórę na pysku, i kawałeczek prawego ucha łasicy. Drapieżnik warczał wściekle szamocząc się. Udało jej się wyrwać, ale raczej z marnym skutkiem. Szczęście w nieszczęściu, bo wyswobodziła się z uścisku wojownika, ale płat skóry i biało-rdzawego futra pozostał w jego szczękach. Syknęła gniewnie, krzywiąc pysk w grymasie bólu i wściekłości i wygięła grzbiet w łuk.
Motyl | lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 42 - 3 = 39/50 | Prz: 0/2 Łasica | S: 4 | Zr: 9 | Sz: 5 | HP: 33 - 12 - 1 = 20/40 | W: 31 - 4 = 27/35
» Rana 1. stopnia: ugryzienie z boku szyi, krwawi » Z racji, że łasica się szarpała » Rana 2. stopnia: wyrwany płat skóry z boku szyi (w pierwszej turze -3Hp, w kolejnych -2Hp do końca walki) tho krwawienie naliczam jeszcze -1 w tej turze
» Rana 1. stopnia: ślady pazurów na pysku, rozerwany kawałek małżowiny uszna (po 1Hp do końca walki)
» Od następnej tury statystyki obniżone o 1/4
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Może i łasicy nie oślepił, ale jakieś szkody jednak poczynił, zostawiając jej po sobie pamiątkę w postaci śladów pazurów na pysku. Taki autograf za darmo! Szkoda tylko, że mały kotowonsz uwolnił się z jego Uścisku Sprawiedliwości, ale to nic, bo trochę się przy tym poturbował. I bardzo dobrze, bo wojownik zyskiwał dzięki temu większą przewagę! Motyl wypluł płat skóry, który kiedyś należał do łasicy, przełknął ślinę, czując w pysku metaliczny smak krwi i wykrzywił mordkę w grymasie, widząc reakcję drapieżnika. No dalej, wyginaj się w łuk, ja też tak potrafię! Syknij na mnie jeszcze! Na dowód srebrny warknął głucho i wybił się tylnymi łapami do skoku, aby uderzyć przednimi w przeciwnika i zatopić pazury w jego gardle. No już, umieraj. Miał jeszcze parę ziółek do znalezienia. Kończmy to szybko.
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Powiedzmy, że była zadowolona, jeśli można tak było nazwać ciche westchnięcie, jakby wydobyło się z jej pyszczka. Podeszła do rośliny, uważnie ją oglądając przez kilka uderzeń serca, po czym zabrała się za zbieranie szypułek. Nagietek, którego zdążyła nazbierać już nieco wcześniej, jednak nie miała zamiaru nim pogardzić - były całkiem przydatne, nawet jeśli nie używała ich na bardziej rozległe rany. To jak, ile mamy tych szypułek?
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Hejho, hejho, szypułki nagietka by się zbierało. Był przydatny, medyczka potrzebowała przydatnych zielsk, więc raczej na widok tej roślinki powinna być...nie, nie zadowolona, w przypadku Cierń to za mocne słowo. Usatysfakcjonowana, zwłaszcza, że wydobyła z nagietka aż 9 szypułek.
+ 54MEDexp
Atak Motyla: Krytyczny! [150%] Unik łasicy: Nieudany [0%] Ostateczny atak Motyla: 150% - 0% = 150%, atak udał się perfekcyjnie » (12+8) - (5+3) = 12 x 1,5 » 18
Łasica postanowiła przybrać ofensywną taktykę i chociaż spróbować uniknąć natarcia ze strony cienistego wojownika, jednak krew na jej pysku i oszałamiający całe jej ciało ból wyraźnie jej to zadanie utrudniły, bowiem nie była w stanie nawet się do końca cofnąć. Srebrny kocur wykonał jeden sus w stronę drobnego drapieżnika, jego białe łapy znalazły się na gardle zwierzęcia, pazury rozerwały skórę. Kotowonsz zapiszczał i padł na ziemię, jeszcze chwilę wijąc się w bólu, ale już po kilkunastu uderzeniach serca leżał bezwładnie, bez życia.
Motyl | lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 39 - 3 = 36/50 | Prz: 0/2 Łasica | S: 2 (4) | Zr: 5 (9) | Sz: 3 (5) | HP: 20 - 18 - 3 - 1 = ZGON/40 | W: 27 - 1 = 26/35
» Rana 1. stopnia: ugryzienie z boku szyi, krwawi » Rana 2. stopnia: wyrwany płat skóry z boku szyi (w pierwszej turze -3Hp, w kolejnych -2Hp do końca walki)
» Rana 1. stopnia: ślady pazurów na pysku, rozerwany kawałek małżowiny uszna (po 1Hp do końca walki)
» Rana 2. stopnia: rozorane gardło
» Statystyki obniżone o 1/4
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
No i super, atak się udał, przeciwnik nawet nie zdążył się dobrze obejrzeć, a Motyl już był przy nim i celował w jego gardło. Polało się więcej krwi i już wkrótce drapieżnik padł martwy. Wojownikowi zrobiło się go w pewien sposób szkoda. Gdyby tylko udało się zakończyć starcie szybciej, kotowonsz nie musiałby tyle cierpieć... a skoro zwierzyna, według Owczej Skórki, też miała coś w stylu takiego Gwiezdnego Klanu, to może i takie łasice również go miały? Srebrny wyszeptał ciche przeprosiny i podziękował Gwiezdnym, zanim zabrał się za kopanie dołka, do którego wrzucił truchło. Poświęcił też chwilę na wyczyszczenie łap i dokładnie oblizał pysk, aby woń krwi przypadkiem nie sprowadziła takiego kolejnego lisa czy innego dziadostwa. Zawsze będzie cuchnął trochę mniej, prawda? Kocurowi zależało jedynie na ziołach i zwierzynie. Dlatego też, gdy ślady po bitwie zostały dokładnie zatuszowane, czym prędzej oddalił się z miejsca pobojowiska. Szedł pod wiatr przez tereny Klanu Cienia, na ugiętych łapach, rozchylając lekko pysk, aby wyczuć jakiś zapach – czy to jakiegoś piszczka, czy znajomą woń ziółek. Może teraz znajdzie jakiś medykament? Powtórzył w myślach instrukcje od siostry, rozglądając się uważnie w poszukiwaniu roślin lub zwierząt, nasłuchując, czy przypadkiem los nie chciał zgotować mu jeszcze jakichś atrakcji.
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
No i to zdecydowanie ją satysfakcjonowało. Dwadzieścia jeden szypułek, które mogła wykorzystać na dwadzieścia jeden drobnych ran. Również je zaniosła do nory, w której leżały pozostałe zioła, po czym przyglądała im się dłuższą chwilę. Nadal było tego zbyt mało, żeby zająć się poważniej rannymi. Trzepnęła ogonem o ziemię i ruszyła dalej w poszukiwaniu medykamentów, wytężając zmysły. Co teraz znajdziemy?
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
A coś przydatnego znajdziemy. Ciernisty Kwiat odłożywszy gdzieś szypułki nagietka zaczęła kroczyć dalej przez Trawiaste Grzbiety, szukając czegoś, co by jej się przydało w składziku, jak...między trawami coś błysnęło, a dziwnookiej ukazał się pajęczy twór. Srebrzyste niteczki pobłyskiwały w słońcu, lekko skropione rosą.
Po delikatnie mówiąc unieszkodliwieniu łasicy i schowaniu jej truchła, wojownik wyruszył dalej przed siebie, szukając czegoś...przydatnego. Czy to piszczki, czy to zielsko, no i znalazł. Niby niepozorny kwiatek - pojedyncza, praktycznie naga łodyga, na szczycie której rosły intensywnie czerwone płatki. Czerwone, niczym krew.
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
No dzień dobry, właśnie tego potrzebujemy najbardziej. Kocica trzepnęła ogonem w niemym zadowoleniu, gdy podeszła do lśniących w słońcu niteczek. Było dobrze, nawet bardzo dobrze. Przez kilka uderzeń serca podziwiała pajęczy twór, jakby dziękując za niego Gwiezdnym, potem natomiast znalazła jakieś patyczki i po kolei zaczęła na nie nawijać kolejne pajęczyny. To jak, ile było po tym zabiegu zdatnych do użytku?
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Szedł przed siebie, szukając czegoś godnego uwagi... aż znalazł. Ohoho, a co my tu mamy? Wojownik podszedł bliżej, nie wierząc własnym oczom. Przypomniał sobie słowa siostry i bez trudu rozpoznał roślinkę. M a k. Ten sam, którego nie było, kiedy Żmija go potrzebowała, ten sam, który mógł uśmierzyć ból jakiegoś innego rannego kota, ten sam, bez którego nie miał zamiaru wracać do obozu. W pierwszej chwili z wrażenia zapomniał, co powinien zrobić, zanim otrząsnął się i zaczął szukać jakiegoś listka. Zapamiętał otoczenie, aby nie zgubić przypadkiem tak cennego medykamentu i ruszył na poszukiwania.
Kiedy w końcu znalazł to, czego szukał, ostrożnie złapał roślinkę w zęby i zaczął wracać do miejsca, w którym widział tak potrzebne i cenne ziółko. Nie miał problemu z ponownym znalezieniem go, gdyż zapamiętywanie otoczenia szło mu bardzo dobrze. Chyba tylko raz czy dwa zdarzyło się, że zapomniał, gdzie zakopał zwierzynę. Położył listek na ziemi, a potem ostrożnie i delikatnie nachylił łodygę rośliny, tak, aby się nie złamała ani w żaden inny sposób nie uszkodziła. Drugą łapą zaczął lekko uderzać w szypułkę, zaraz przy samym kwiecie, z nadzieją, że interesujący go medykament spadnie na znaleziony wcześniej listek. Oby nie zrobił niczego nie tak, jak trzeba. W sumie nie wiedział, w jaki inny sposób miałby zebrać ziarenka, zrywać rośliny nie chciał, bo jeszcze by ją zmarnował i cały trud poszedłby na marne. Podczas całej operacji był niezwykle ostrożny i delikatny, bojąc się uszkodzić roślinę. Jeśli to nie zadziała, po prostu zawoła Ciernisty Kwiat. Na razie próbował radzić sobie samemu.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Satysfakcja, zadowolenie przepełniły białe ciało medyczki. Cierń szybko przystąpiła do ostrożnego zbierania pajęczyny, zawijając niteczki na kijek który znalazła. Ostrożnie. Bardzo ostrożnie, żeby ich nie poplątać. Precyzja, z jaką to robiła, opłaciła się, bo zdobyła aż 11 motków pajęczyny. Było dobrze.
Ten sam, którego potrzebowała Żmijowy Ogon. Może dlatego Motylowi udało się zdobyć pokaźną ilość ziaren? Żmija obserwowała go z góry, przychylnie na niego patrząc i zesłała mu tyle medykamentu? Srebrny wojownik zaczął delikatnie strącać łapą z szypułki ziarenka, chcąc nie uszkodzić roślinki. Ciemne ziarna, jedno za drugim wypadały na liść który trzymał. Jakby nie było końca. Kocur mógł przysiąc, że zauważył kątem oka przelatującego niebieskiego motyla. Albo było to tylko złudzenie? Tak czy siak. Żmijowy Ogon najwyraźniej czuwała. 9 ziarenek maku.
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Przepraszam, ile?
Motyl nigdy by nie pomyślał, że przy swoim medycznym doświadczeniu, które ograniczało się jedynie do wiedzy o kilku medykamentach, umiejętności zatamowania krwawienia poprzez uciskanie rany i zagadywaniu kota, aby ten nie stracił przytomności, zbierze aż tyle ziaren maku! Wojownikowi wydawało się, że cały proces trwał wieczność, a czas zwolnił, gdy czerwony kwiat wciąż i wciąż dzielił się z nim (pod przymusem, ale jednak) swoimi dobrami. W końcu nastał koniec, a srebrzysty z satysfakcją spojrzał na efekty swojej pracy. Odetchnął z ulgą, zdając sobie sprawę, że przez ten cały czas był spięty, bojąc się, że uszkodzi roślinkę, że niczego nie zbierze... a w końcu postanowił sobie, że to zrobi, zrobi to dla Żmijowego Ogona, dla przyszłych rannych, którzy być może będą konać w agonii... Motyli Lot rozluźnił się, aby za chwilę dostrzec jakiś kształt kątem oka. Zamarł i prędko odwrócił się w tamtym kierunku, ale niczego tam nie było. Widziałam motyla. Był śliczny... taki niebieski.
Wydawało mu się? A może jednak nie? Odruchowo spojrzał na niebo, obserwując je przez chwilę... zanim ze łzami w oczach wyszeptał ciche podziękowanie. Zamrugał kilka razy i spojrzał na listek z ziarenkami. Bez względu na to, czy Gwiezdni, a raczej jedna konkretna kotka, nad nim czuwali, nie mógł się rozpraszać. Kiedy jednak ostrożnie przeniósł medykament do jakiejś opuszczonej króliczej nory, miał nieco lepszy humor i uśmiech na pysku. W końcu nie mógł tak tego zostawić, bo jeszcze coś by mu podkradło ten bezcenny skarb. Jeszcze tylko na pajęczynę trafić i będzie zupełnie cudownie! Łasicę ubił, mysz złapał, mak znalazł... może coś jeszcze się trafi? Zwierzyna, ziółka?
Motyli Lot zapamiętał otoczenie, zanim ruszył znów na ugiętych łapach przez Trawiaste Grzbiety. Szedł pod wiatr z rozchylonym pyskiem, chcąc wyczuć jakiś zapach. Przeczesywał też wzrokiem teren z nadzieją na dostrzeżenie czegoś interesującego i nasłuchiwał, na wypadek, gdyby jakiś jeszcze lis albo inne dziadostwo chciało go zaskoczyć.
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Kocica nie miała zamiaru narzekać, taka ilość pajęczyny bardzo jej się przyda. Zebrane motki zabrała do nory, w której bezpiecznie spoczywały pozostałe zioła, aby zaraz zabrać się za dalsze przeszukiwanie Trawiastych Grzbietów z nadzieją znalezienia więcej przydatnych medykamentów. Co też Pora Nowych Liści dla niej przygotowała?
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?