Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Gęste futro medyczki rozwiała lekka, chłodna bryza, przynosząc ze sobą zapachy ziół, świeżej trawy - Pory Nowych Liści. Wszystko wokół było ciche, robiło się coraz cieplej, słońce było coraz wyżej na niebie. Dziwnooka kątem oka wyłapała błysk bieli, cztery lisie długości po jej prawicy rosła pewna roślinka, z delikatnie owłosioną łodygą i białymi kwiatami na szczycie, zebranymi w różyczkę.
Lis może lepiej nie, ale zdecydowanie znalazł coś. Coś, co ciężko pomylić z jakimkolwiek innym medykamentem czy zielskiem. Złote ślepia cienistego wojownika mogły wyłapać znajomy migot między kępką trawy. Gdyby podszedł bliżej, dostrzegłby znajomy pajęczy twór, srebrne niteczki, owinięte z niezwykłą dokładnością wokół zielonych źdźbeł. Właściciela tego dzieła w okolicy najwyraźniej nie było - lepiej dla Motyla.
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Kiedy szedł przez Trawiaste Grzbiety i dostrzegł w trawie migoczące coś, zyskał niezbity dowód na to, że Żmijowy Ogon naprawdę nad nim czuwała. Chciał znaleźć mak, bo nie było go, gdy jego umierająca partnerka go potrzebowała. Znalazł? Znalazł. I to całkiem dużo! Chciał znaleźć pajęczynę, której ciągle brakowało? I oto właśnie pajęczy twór ukazał mu się w pełnej okazałości, kiedy podszedł bliżej, zastanawiając się, czy go oczy nie mylą. Powoli uśmiech wpłynął na jego pyszczek. Gwiezdni dzisiaj mieli dobry humor. Jakieś pozytywy posiadania partnerki w Gwiezdnym Klanie jednak są, huh?
Upewniwszy się, że nie zgubi cennego medykamentu numer dwa, ruszył w stronę najbliższego drzewa na poszukiwania jakiegoś kija. Nie zajęło mu to długo i już po chwili stał z powrotem przy pajęczynie. Dobra, co Cierń na ten temat mówiła? Motyl wziął głęboki oddech, upewniwszy się, że łapy nie będą mu drżeć ani nic w tym stylu. Co jak co, ale pajęczy twór był niezwykle delikatny i jeśli by go uszkodził, będzie bardzo źle. Podobnie jak przy zbieraniu maku, zachowywał ostrożność, kiedy zaczął nawijać srebrne niteczki na znaleziony wcześniej patyk. Nie spieszył się, woląc spędzić na tej czynności chwilę czy dwie dłużej, niż potem się wściekać, bo nic z tego, co zebrał, nie będzie się nadawało do użytku. Pierwszy raz robił coś takiego, więc wolał być delikatny i precyzyjny. Żmijowy Ogonie, pomożesz?
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
No i ładnie, znalazła kolejny kwiatek do kolekcji. Podreptała do roślinki dość żwawym krokiem i przez kilka uderzeń serca się jej przyglądała. Stokrotka, to musiało być to. Może się jej przydać. Zaczęła ostrożnie zbierać liście rośliny, jako że to właśnie one były przydatne, jeśli chodziło o leczenie. No to jak? Dobrze poszło?
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Czy dobrze to tylko Cierń będzie w stanie ocenić. Medyczka z precyzją i ostrożnością wyrywała z łodyżki liść za liściem, układając je obok. 11 listków stokrotki zdecydowanie mogło się przydać.
Widocznie Gwiezdni, albo konkretnie Żmija mieli naprawdę dobry humor i chcieli udowodnić wszystkim, że Motyl nie jest takim przegrywem, jak mogłoby się wydawać. Ruszył po najbliższą gałązkę i ostrożnie zaczął na nią nawijać pajęczy twór. Srebrzystemu kocurowi mogło się wydawać, że to zbieranie pajęczyny nie ma końca, srebrne nitki się nie kończyły...no dobra. W końcu skończyły, ale trwało to dość długo. Ale było warto, dla 7 motków pajęczyny było warto.
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Los po raz kolejny się do niego uśmiechnął. Motyli Lot ostrożnie nawijał srebrne niteczki na patyk, bojąc się, że zrobi coś nie tak, jakiś zbyt gwałtowny ruch, który sprawi, że cały trud pójdzie na marne. Podobnie jak w przypadku zbierania maku, kompletnie nie wiedział, co robił. Wprawdzie tutaj Cierń podała więcej wskazówek – pajęczynę nawijamy na jakąś gałązkę – ale to nie zmieniało faktu, że robił to po raz pierwszy. I tak minęła jedna chwila, dwie chwile, cała wieczność. A potem nastał koniec. Kocur spojrzał zaskoczony na to, co udało mu się zebrać. Odetchnął z ulgą. Było dobrze. Wszystkie osiągnięcia tego dnia kosztowały srebrnego sporo energii. Odłożył więc pajęczy twór do wcześniej znalezionej norki, obok ziaren maku.
Ponieważ jednak nie było nie wiadomo jak źle, mógł szukać dalej. Albo ziół, albo zwierzyny, wszystko jedno. Swój osobisty cel już osiągnął, prawda? Przypomniał sobie, o jakich jeszcze medykamentach wspominała Cierń. Stokrotka i krwawnik. W porządku, mógł się za tym rozejrzeć. Ruszył więc przed siebie na ugiętych łapach, wyszeptawszy ciche podziękowanie do Gwiezdnych. Kierował się pod wiatr, rozchylając lekko pyszczek z nadzieją, że dotrze do niego jakiś zapach. Rozglądał się uważnie, czy aby w pobliżu nie rosła jakaś pożyteczna roślinka i nasłuchiwał na wypadek, gdyby coś chciało go zaatakować. Zachowywał ciszę i uważał na wszelkiego rodzaju przeszkody. Kto wie, co znajdzie tym razem?
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Zabrała listki do reszty ukrytych medykamentów, sprawdzając jeszcze pobieżnie ich stan. Kiedy już upewniła się, iż wszystko było z jej ziołami w porządku - ruszyła na dalsze poszukiwania przydatnych roślinek, mając nadzieję na znalezienie ich jak najwięcej. Była w końcu dość ciepła pora, więc składzik powinien być zapełniony, a przy dobrych wiatrach mógłby pękać w szwach.
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Czyżby...kolejne deja vu? Do nozdrzy medyczki dotarł bardzo charakterystyczny, znajomy zapach. Przeszła jeszcze kawałek, a dwukolorowym ślepiom ukazała się roślinka z długą, pokrytą meszkiem łodygą i żółtymi kwiatuszkami. To chyba już zbieraliśmy dzisiaj, no nie?
Chyba właśnie tego Motyli Lot szukał. Kątem oka wojownik był w stanie wyłapać roślinkę, niby zwykły kwiatek - Delikatnie owłosiona łodyga, kwiaty zebrane w różyczkę. Płatki kwiatów niezwykle delikatne, bladoróżowe, niemalże białe.
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Jeśli wcześniej miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, że przyczyną jego sukcesów było zwyczajne szczęście, to teraz się one rozwiały. Żmija musiała śmiać się teraz z niego ze Srebrnej Skórki, bo jego wyraz pyska, gdy ujrzał znajomą roślinkę, był doprawdy godny zapamiętania. Przypomniał sobie rozmowę z siostrą, kiedy powiedziała mu o stokrotkach – białe płatki, żółty środek. Potrzebne są liście. Wojownik zmrużył oczy, przyglądając się płatkom kwiatu, bo nie miały one tak do końca odpowiedniego koloru. Może po prostu porą Młodych Liści tak miało być i to zupełnie normalne? Motyl zawahał się, jednak po chwili podszedł do stokrotki, uniósł jedną łapę i wysunął pazury, aby zaraz ostrożnie i delikatnie, aczkolwiek zdecydowanie, zacząć odcinać listki. I znowu nie miał zielonego pojęcia, czy robił to tak, jak należy, jednakże postanowił zaufać swojemu instynktowi i Żmijowemu Ogonowi. Poprzednio było tak samo, a mimo to zdobył całkiem pokaźne ilości medykamentów. Pozostawało wierzyć, że teraz też tak się stanie. No więc, czy coś uda się zebrać?
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Ewidentnie miała tego dnia szczęście do znajdywania nagietku, jednakże... Tym razem postanowiła go pominąć. Znalazła go już całkiem sporo, do tego miała coś w składziku - nie zapominając o tym, że nie używała szypułek zbyt często, a przynajmniej nie tak często, jak łopianu czy pajęczyny, które znikały z Głębokiej Nory najczęściej. Zostawiła roślinkę, aby dalej sobie rosła i ruszyła dalej na poszukiwania przydatnych ziółek. Oby jej tylko Gwiezdni za to nie pokarali.
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Cienista medyczka ominęła nagietek i pozwoliła mu w spokoju rosnąć. Ruszyła dalej, szukając innych ziół. Długo jej to nie zajęło, bo po kilku minutach marszu przez Trawiaste Grzbiety dojrzała jarzące się w słońcu białe płatki, zebrane w różyczkę na szczycie delikatnie owłosionej łodyżki. Wygląda znajomo, prawda?
Tym razem poszło nieco gorzej, niż poprzednio, ale hej!, nie ma co się zrażać, bo zawsze to jakiś wynik. Motyli Lot delikatnie zaczął obrywać kwiatuszkowi listki, ostrożnie, żeby ich nie uszkodzić i uzbierać jak najwięcej...niestety wcale dużo ich nie zdobył. Ale 3 liście stokrotki to jednak zawsze coś.
+ 18MEDexp
ever__since__he__was__a child healwaysknew h o wto gethisway ✧・゚*just actalittlebitwild*・゚✧ andsomeone willsurelycometo play it'satruthhetookto___♡heart♡ buthumilityandpatiencedidn'tcomewith age he's..born..to..play..this..part
☆?????'?alwayscenterstage☆
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Widać raz na wozie, raz pod wozem. Motyl zmarszczył nieznacznie pysk, patrząc na swoje zbiory. Cóż, oczywiście nie mogło być za łatwo, w końcu jeszcze spocząłby na laurach i potem musiałby za to słono zapłacić. Niezrażony wojownik po prostu wrócił do norki, w której trzymał wszystkie swoje dotychczasowe zbiory i odłożył trzy listki stokrotki obok ziaren maku i pajęczyny. Jak na debiut w zbieraniu ziół, było dobrze. Nawet bardzo. I zawsze mogło być jeszcze lepiej! Kocur ruszył na dalsze poszukiwania medykamentów lub zwierzyny, idąc na ugiętych łapach przez Trawiaste Grzbiety, mając oczy i uszy szeroko otwarte. Rozchylił lekko pyszczek, kierując się pod wiatr z nadzieją, że przyniesie on ze sobą jakiś znajomy zapach. Na wszelki wypadek starał się stąpać jak najciszej, aby nie przepłoszyć potencjalnej zdobyczy. Co tym razem się trafi?
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
No i stokrotka, no cóż. Tym raczej nie pogardzi. Podeszła do rośliny i zaczęła powolnie zbierać z niej liście, odkładając po kolei każdy na kupkę. Na koniec sprawdziła stan każdego z liści i przeliczyła, ile ich miała. To, co nadawało się do użytku, zabrała do całej reszty swoich zbiorów i uważnie się wszystkiemu przyjrzała. Chyba na ten dzień jej wystarczyło. Znalazła Motyli Lot i poinformowała go, że będzie się już zbierać. Kiedy upewniła się, że brat wiedział, iż wraca do obozu - wróciła po swoje znaleziska, spakowała w jakiś większy liść i razem z gałązkami, na których była pajęczyna, zabrała ze sobą do obozu. Nawet całkiem udane zbiory.
//zt po poście mg
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Fajny.
Chuchro. Ciało płoda pokrywa już wspomniane, ni to za długie ni to za krótkie futerko w jasnym srebrzystym odcieniu. Najjaśniejsze jest na kryzie wokół szyi i oczywiście brzuchu; grzbiet, głowę, łapy i ogon pokrywa już znacznie ciemniejsza barwa, srebrzysto-niebieskawa, podchodząca prawie pod czerń. I na mordce, jak i łapkach i ogonie kocurka przechodzi w ciemne zawijasy, pręgi są znacznie słabiej widoczne w okolicach grzbietu i bioder. Kończyny pasożyta spowija biel, na prawej przedniej łapie skarpetka biegnie od palców do mniej-więcej kości łokciowej, lewa przednia; same paluszki. Tylne natomiast, o ile prawa kończyna Osy jest praktycznie wolna od bieli, tak prawą pokrywa ona prawie całą - od palców, trochę ponad rzepkę. Mordka, ładnie zaokrąglona, udekorowana dwoma idealnie niebiesko-szarymi kamyczkami, które robią za oczy; kiedyś zmienią barwę z kocięcego błękitu na piękną, intensywną żółć. A tuż pod talarkami Osy znajduje się ceglasty nosek, wiecznie w ruchu. || KP
Całkiem udane zbiory, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę to, co udało się Cierń zebrać pod koniec, i jeszcze dodać do tego zbiory jej brata. Medyczce udało się wyrwać z łodygi kwiatka sporą ilość liści, bo aż 10 liści stokrotki. Pokaźny wynik.
Motyli Lot znalazł dla odmiany coś...co roślinką definitywnie nie było. Kątem oka srebrny wojownik wyłapał znajomy, brunatny kształt. Samotny szczur przedzierał się przez trawę, zapewne szukając czegoś do jedzenia.
she'ssayshe'sneverfar hegoes,outandworksh a r d mommasaysworking isgood noungodlycompany,.....true?
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Kiedy tak szukał czegoś, co będzie można rzucić na stos lub do składziku, jego oczom ukazała się Ciernisty Kwiat. Widząc ją, poczuł zadowolenie, ale i dumę, bo on też miał coś, co będzie mogła wykorzystać, kiedy przyjdą do niej jacyś ranni. Dlatego też uśmiechnął się szeroko i słysząc, że medyczka ma zamiar już wracać, powiedział:
– Ja jeszcze zostanę. Znalazłem coś, co może ci się przydać! Pajęczynę, o której mówiłaś, liście stokrotki, a nawet mak. Ziarna. Całkiem tego sporo – oświadczył z satysfakcją, bo osiągnął swój osobisty cel na tej wyprawie, wiele się nauczył i zdobył trochę praktyki, na wypadek, gdyby kiedyś jeszcze wybierał się po ziółka z siostrą. Jeśli była taka potrzeba, pokazał Cierń, gdzie ukrył swoje znaleziska, mówiąc, że w razie czego przyniesie je później. No, chyba że Cienista będzie chciała zabrać je po drodze, jeśli ze wszystkim się zabierze. Potem trącił ją pyszczkiem, żegnając się, zanim ruszył na polowanie.
Szybko zorientował się, że ostrożność popłaciła. Okazało się jednak, że tym razem Gwiezdni mieli naprawdę przewrotne poczucie humoru, próbując wynagrodzić mu pewne potknięcie przy zbieraniu liści stokrotki. Zobaczył nic innego jak SZCZURA. O Gwiezdny Klanie, jak on nienawidził szczurów. Na polowaniu, na którym bili się z dwoma lisami, też takiego znalazł, tylko wtedy jeszcze musiał się namęczyć i biec za tym szkodnikiem. Dobra, teraz nie popełni takiego błędu.
Zmarszczył nieznacznie pysk, jednak nie pozwolił, aby emocje wzięły górę nad rozsądkiem. Przeniósł ciężar ciała na tylne łapy, uginając je i ściszył oddech, aby przypadkiem nie zaalarmować gryzonia. Skradał się pod wiatr, uważając na ewentualne przeszkody w postaci gałązek lub liści, na które mógłby niechcący nadepnąć. Wyrównał też ogon z resztą ciała, aby mu nie zawadzał i kiedy uznał już, że zbliżył się wystarczająco, wybił się tylnymi łapami, wyciągając przed siebie przednie, aby pochwycić szczura i wbić w niego pazury, dobijając go.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Motyli Lot rozdzielił się z siostrą i postanowił jeszcze zapolować na szczura. Tak też podkradł się do szkodnika, mając nadzieję, że faktycznie jest tutaj sam. Bez problemu zaszedł gryzonia, wyskoczył i przygniótł zwierzę do ziemi. Szczur zapiszczał i w zemście spróbował kocura dziabnąć, ale wojownik był szybszy. Zakończył wszystko jednym ugryzieniem.