Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Tym razem nie musiał się bardzo wysilać, aby ukatrupić tego szkodnika, jakim był szczur. Próbował on jeszcze go ugryźć, hoho, jeszcze czego! Całe szczęście, że nie zdążył, bo, cóż, padł trupem. Motyl z ponurą satysfakcją przyjął ten fakt, w myślach dziękując Gwiezdnym. Zakopał zdobycz, zapamiętał otoczenie, aby potem tu wrócić i korzystając z tego, że jeszcze miał troszkę siły, ruszył dalej. Postanowił, że to będzie jego ostatnie zebrane ziółko lub upolowana zwierzyna, zanim wróci do obozu, aby zregenerować siły. Szedł więc pod wiatr na ugiętych łapach, nasłuchując i węsząc. Miał oczy szeroko otwarte, chcąc dostrzec jakieś medykamenty lub czyjś potencjalny posiłek. Ewentualnie zagrożenie. Pozostaje mieć nadzieję, że na koniec nie trafi mu się kolejny drapieżnik. Na wszelki wypadek omijał gałązki i inne przeszkody, oddychając ciszej. Jeśli coś się tu na niego czaiło, istniała szansa, że nie zdradzi swojej obecności przedwcześnie. W końcu rozlewu krwi dało się uniknąć.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
To może jeszcze kolejna roślinka, co? Motyl po ukryciu szczura ruszył dalej przez Trawiaste Grzbiety, szukając albo potencjalnego obiadu, albo medykamentów. Trafił na to drugie i pewnie mógł odczuć kolejne deja vu. Coś błysnęło bielą, a złocistym oczom wojownika ukazał się kwiatek - pojedyncza, lekko zamszona łodyga, zebrane w różyczkę bielutkie płatki.
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
No proszę. Widać Żmija puściła do niego oczko i postanowiła dać mu kolejną szansę, aby się wykazać. Motyli Lot ujrzał znajomą roślinkę, którą już tego dnia widział. Czyżby stokrotka? Z satysfakcją przyjął fakt, że teraz mógł zebrać więcej liści niż poprzednio, jeśli troszkę się postara. Był mądrzejszy o poprzednie doświadczenia i oto właśnie miał okazję przynieść siostrze więcej medykamentów. Dlatego też kocur przysiadł sobie przy roślince i wyciągnął łapę, wysuwając pazury. Zaczął powoli i ostrożnie odcinać listki, z nadzieją, że tym razem pójdzie mu lepiej. Obok nie było medyczki, która powiedziałaby mu, czy robił coś nie tak, ale, cóż, poradzi sobie inaczej, prawda? Przecież nie przepuści takiej okazji.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Nie chwal dnia przed zachodem słońca, jak to mawiają. Może i Żmija puściła do niego oczko i dała mu kolejną szansę, ale może to tym razem Motyl schrzanił? Jak poprzednio, i to bardziej? Ogołocił łodyżkę z pozostałych listków, z czego...zdatnych do użytku wcale nie pozostało dużo. Jedynie 2 sztuki. Ups, zdarza się i tak. Ale lepsze dwa niż zero.
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Cóż, może i tym razem nie zdobył za wiele, ale dwa listki stokrotki dodać trzy listki stokrotki, to pięć listków stokrotki, a z kolei pięć listków stokrotki to nie najgorszy wynik. Motyl wzruszył więc lekko barkami i ukrył zdobyte medykamenty... a potem jego postanowienie o ostatniej roślince przestało istnieć, gdyż uznał, że skoro tym razem mu nie poszło, to może pozwolić sobie na jeszcze jedną i tym razem już ostatnią próbę. Dlatego też ruszył na ugiętych łapach, omijając gałązki i inne przeszkody. Ściszył też oddech, aby nie spłoszyć potencjalnej zwierzyny. Rozchylił pyszczek, idąc pod wiatr, z nadzieją, że znajdzie coś obiecującego. Nasłuchiwał też uważnie i rozglądał się, bo gdyby Gwiezdni pokarali go drapieżnikiem, istniała szansa, że dostrzeże go w porę, aby się wycofać. Raz się żyje, huh.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Raz się żyje, raz się żyje, a głupi ma zawsze szczęście. Albo nie, to nie szczęście, to partnerka w Gwiezdnym Klanie. Kątem oka w chaszczach, pięć lisich długości dalej Motyli Lot mógł dostrzec ruch, a po chwili - zająca. Długie uszy, długie nogi, tylko futro coś dziwnie odznaczające się od otoczenia. Jeszcze nie zdążył całkiem zmienić szaty na wiosenną, czy tam letnią, bo miejscami dalej długouch miał białą sierść. Ale to się chyba nie liczy, grunt, że zając, nie? Tylko czy się go uda złapać.
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Widać tego dnia jeszcze nie przyjdzie mu stoczyć walki, podczas której zdobędzie jakąś bliznę... i całe szczęście. Zamiast tego wojownik dostrzegł przyczajonego w trawie zająca. Biały, czarny, szary czy zielony w różowe kropki – dla Motyla to nie miało znaczenia. Jedzenie to jedzenie, a teraz miał okazję rzucić coś na stos oprócz szczura i myszy. Dlatego też postanowił podkraść się niepostrzeżenie do długouchego. Wyrównał ogon z resztą ciała i ruszył pod wiatr na ugiętych łapach. Nie szurał przy tym brzuchem po ziemi, omijał gałązki i ściszył oddech, aby zając go nie usłyszał. Srebrny pamiętał, że miał bardzo dobry słuch i pamiętał jeszcze lepiej, że potrafił sprzedać ładnego kopa w nos. A to bolało. Aby wszystko poszło sprawniej, wojownik przeniósł też ciężar ciała na tylne łapy i zakładając, że udało mu się zbliżyć do szaraka, wybił się do skoku, aby zatopić pazury w zwierzynie i szybkim ruchem zakończyć jej żywot.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Tym razem obyło się bez kopniaka w nos. Szarak nie zorientował się o obecności Motylego Lotu...dopóki kocur nie zatopił pazurów w jego ciele. Zając zapiszczał, gdy Motyl już na nim wylądował i próbował się wyrywać, jednak srebrny był szybszy. Jeden ruch szczęki i po sprawie.
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
No i cudnie, idealny koniec jakże owocnej wyprawy. Motyl nie zarobił kopniaka w nos, jak kiedyś na treningu, co już mógł potraktować za mały sukces. No i upolował zająca! Postanowił, że najpierw zabierze do obozu zebrane ziółka, a potem wróci się po zwierzynę, bo jednak medykamenty były w tej chwili cenniejsze, zwłaszcza takie. Wrócił więc do miejsca, gdzie zostawił swoje zbiory, zakopując przy okazji złapaną dopiero co zwierzynę, i zabrał zioła, ruszając w stronę obozu. Po szczura, mysz i zająca wróci później. Motyli Lot był naprawdę zadowolony ze swoich osiągnięć. Podziękował Gwiezdnym, czując ciepło w serduszku na myśl o czarno-rudej kotce, która teraz pewnie się do niego uśmiechała za Srebrnej Skórki. Zaniesie siostrze to, co zdobył, za to potem czekał go zasłużony odpoczynek.
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
I znów pojawił się w miejscu, w którym to jakiś czas temu szczęście mu dopisywało. Tym razem jednak nie towarzyszyła mu Ciernisty Kwiat, tylko Poranny Szron i Soplowa Łapa. Zaprosił znajomego kocura na polowanie, mimo wszystko chcąc mieć z nim dobry kontakt, za to na szarą kotkę wpadł w obozie przypadkiem. Nie znał jej wcześniej, więc oczywiście się nią zainteresował – a po krótkiej wymianie zdań zaprosił na polowanie także i ją. No bo dlaczego nie? Razem zawsze raźniej. A najlepsze było to, że skoro znał kilka ziółek, mógł się za nimi rozglądać po drodze. Może znowu trafi na mak, kto wie?
– Gdyby coś się działo, wołajcie. Ostatnio widziałem tutaj lisa. Będę w pobliżu – oznajmił, życząc im przy okazji powodzenia. Sam ruszył przez Trawiaste Grzbiety, oddalając się nieco od dzieci Bagiennej Trzciny. Szedł przed siebie na ugiętych łapach, rozchylając pysk, chcąc wyczuć jakiś zapach. Kierował się pod wiatr, uważnie nasłuchując i rozglądając się przy okazji za jakimiś znajomymi roślinkami. Pamiętał, że kręciły się tutaj łasice i czarne lisy, więc tym bardziej musiał zachowywać ostrożność. W końcu nie chcieli żadnych wypadków, prawda?
Wydoroślała. Nie jest już małym, niezgrabnym kociątkiem, pokrytym niebieskim puszkiem. Jej ciało stało się chude i smukłe, łapki długie, a krótkie, szarobłękitne futerko nabrało połysku i gładkości; w połączeniu ze zwinnością i gracją ruchów Sopelka chwilami przypomina ona węża. Pyszczek również wysmuklał i zwężył się, zaś tkwiące w nim duże, migdałowe oczy mają zieloną barwę, ciemniejącą przy źrenicy. Nosek zachował swój ciemnoszary kolor.
Trudny okres dzieciństwa, mimo że chwilowo ją przytłoczył, w końcu pozwolił jej zmężnieć i stać się silniejszą. Jej reakcje na zachowanie ojca, Pokruszonego Lodu, były zrozumiałe - była jeszcze kocięciem i nic dziwnego, że dała się zastraszyć, co w końcu doprowadziło ją do opuszczenia Klanu, jednak żyjąc z dala od domu dorosła i zrozumiała, że nie może wiecznie być popychadłem. Nadal jest jej ciężko walczyć z dawnym strachem, jednak jest zdeterminowana by się nie poddawać, mimo że ciągle potrzebuje przypominać sobie o byciu odważną. Na całe szczęście nie zatraciła swojej iskry zachwytu i wszystko co widzi nadal przepełnia ją oczarowaniem. Cieszą ją najmniejsze rzeczy i w każdej sytuacji wypatruje czegoś, w czym mogłaby się zakochać. Optymistka i niepoprawna romantyczka. Łatwo nawiązuje przyjaźnie, chociaż z początku jest dość nieśmiała i nie przepada za towarzystwem zupełnie obcych jej kotów. Mimo że lubi spokój i rutynę, to nigdy nie odmawia żadnej przygodzie, traktując je jako coś, co mogłoby jej pomóc w walce ze strachem. Ma niesamowicie bujną wyobraźnię, z której bardzo często korzysta i która niestety często działa na jej niekorzyść, podsuwając jej najgorsze scenariusze... bądź nie pozwalając jej zejść z powrotem na ziemię z obłoków.
Mruczące Gardło (samotnik)
Sopelek dopiero co wróciła do Klanu Cienia i jeszcze nie miała okazji poznać wszystkich kotów, które pojawiły się po jej odejściu, chociaż bardzo starała się nadrobić stracony czas. Niedługo po spotkaniu ze Szronem spotkała Motyli Lot, z którym ucięła sobie krótką pogawędkę; kocurek musiał być jeszcze oseskiem, kiedy odeszła, dlatego nie zdziwiła się, że nie jest jej znajomy. Okazało się za to, że wybierali się ze Szronem, jej bratem, na polowanie i zaoferował Soplowej Łapie dołączenie do nich, na co od razu się zgodziła. Nie zdążyła nauczyć się polowania od swojej mistrzyni, ale za to później spotkała bardzo miłą samotniczkę, która pokazała jej mniej-więcej co i tak, a resztę wypracowała metodą prób i błędów podczas wielogodzinnych wędrówkach po okolicach Siedliska. Od razu pomyślała, że jest to idealny sposób, by przysłużyć się Klanowi, a co za tym idzie rozpocząć naprawianie tego, co zepsuła. No a poza tym miała iść ze Szronem, i chociaż wiedziała, że będą za bardzo mieli jak rozmawiać podczas polowania, to wierzyła że wspólne wyjście z pewnością przynajmniej troszkę pozwoli im naprawić relacje. Dodatkowym plusem było to, że będzie mogła poznać chociaż trochę nowe tereny - Bagienna Trzcina była na razie zajęta i jeszcze nie miała szansy z nią porozmawiać, a co dopiero rozpocząć trening. Oby tylko się nie zgubiła! Musiała pamiętać, żeby poza szukaniem zwierzyny mieć Motyla albo Szrona w zasięgu wzroku.
Motyli Lot poprowadził ich w kierunku przeciwnym, z którego przyszła, na wschód. Las tutaj przerzedzał się i drzewa rosły mniej licznie i gęsto, za to ziemia układała się w porośnięte trawą pagórki. Kotka od razu postanowiła, że chce wspiąć się na najwyższe z nich, by zobaczyć całą okolicę z góry - a przynajmniej tyle, ile będzie stamtąd widać - dlatego od razu skierowała się w jego kierunku, sprawdzając, dokąd udają się Motyl i jej brat. Szła powoli i uważnie, wytężając wszystkie zmysły, by wyłapać każdy ślad bytowania zwierzyny - cień zapachu w podmuchach wiatru, ciche szemranie w trawie czy liściach, piski, ruch poruszonych traw czy nawet błysk brązowego futerka wśród zielonych ździebeł. Wiatr pachniał wiosną i serce Sopelka aż rosło ze szczęścia, gdy tylko przypominała sobie, że znów jest w domu i robi coś tak rutynowego i typowego dla terminatora jak polowanie. Słońce ogrzewało jej futerka, świat był pełen zieleni, która odbijała się w jej oczach, ptaki ćwierkały w gałęziach drzew, a ona polowała dla swojego Klanu i nie miała żadnych zmartwień - czy mogłoby być lepiej?
Mistrz: Niknąca Pokraka || Wunsz Płeć: Kocur Matka: Bagno Ojciec: who dis Partner: sb is watchin me
Księżyce mijały, a Poranny Szron wciąż pozostawał na mniej więcej równym poziomie bycia paskudną i odtrącającą zjawą. W kwestii umięśnienia trzeba zaznaczyć, iż Lodowa Trzcina wiele stracił ze swojego młodzieńczego wychudzenia; jako wojownik nabył lepszego wyrzeźbienia ciała i pewnego, acz nadal dosyć miękkiego kroku. Od wysokiej, w większości białej jak śnieg postaci zieje chłodem, wyniosłą dumą, a czasem nawet zimnym gniewem; zdarza się, iż ów obrazek się załamuje, następuje to jednak wyjątkowo rzadko. Cały grzbiet, od końcówki puszystego z lekka ogona aż po czoło pokrywa srebrzysta sierść. Na pysku o ostrych rysach przybiera ona postać dwóch plam, nasuwających się nieco na lodowe ślepia, będące właściwie najważniejszym elementem sylwetki. Natomiast na prawym (od strony patrzącego) policzku tkwi zasklepiona blizna w postaci pięciu szram - jedyna fizyczna pamiątka po ojcu. Raz po raz kocur, powtarzając tylko tik ciała, tyka nieświadomie językiem pasmo najbliżej kącika warg.
Szron, mimo urodzenia oraz życia w Klanie, wyznawał jedną zasadę: działał sam. Sam polował, sam wędrował po cienistych ziemiach, sam wychodził poza nie, był sam w miarę możliwości. Mimo to potrafił rozpoznać, kiedy musiał zrobić od tego wyjątek; w końcu te liczne śmierci, w tym jego siostry, nie wzięły się wyłącznie z katarków, śpiączek i tym podobnych cudów. Choć zmienili tereny na "bezpieczniejsze", to wojownik żył w przeświadczeniu, iż po czymś takim kłopoty z przeciwnikami nie znikną, ba, zamiast nich mogą pojawić się nowe. W tym swoim specyficznym pustelnictwie zatem postanowił wplatać raz na jakiś czas dodatkowe zabezpieczenie do swoich łowów w postaci innych kotów. Z reguły nie lubił towarzystwa (w 99.9% przypadków), fakt, aczkolwiek czasami bywali przydatni. Dlatego, wbrew pozorom, nie odrzucił z marszu propozycji Motylego Lotu. Ot, przystał na to, acz bez większych emocji.
Poczuł się z kolei trochę nieswojo, gdy wśród tych wstrętnych pagórków, gdzie mieli się spotkać, zobaczył Sopel. Nie, żeby był obrażony czy coś; po prostu widok kocicy, którą przed jej powrotem zaczynał nawet podejrzewać o bycie martwą, wydawał mu się dziwnie pasować i nie pasować jednocześnie do tego miejsca. Może to efekt tego, że zbyt dawno jej nie widział, że jednocześnie zmieniła się z wyglądu i z charakteru pozostała niemalże taką, jaką ją zapamiętał... tak, coś w ten deseń.
Skinął głową dwójce szarawych postaci, samemu odchodząc precz od tych paskudnych wzniesień. Nie ma mowy. Żadnego kicania po górkach jak kózki; jeszcze zwierzęta łatwiej wyczują czy coś. W każdym razie, wolał lawirować na poziomie ich podstaw, zatem po wybraniu odpowiedniego kierunku wiatru postarał się w jego rytm unikać wyższych terenów, póki mógł. Opuścił stanowczo korpus ku ziemi, pilnując delikatności swojego kroku i płytkości swojego oddechu... i ruszył.
Polowanie czas zacząć.
i lived in fear too, but i had to put on a brave mask
and keep proving to myself and to the gang, =again and again=
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Czyżby Motyli Lot ze swoją "obstawą" postanowił udać się w to samo miejsce co ostatnio na zbieranie medykamentów bo...znał tą okolicę i wiedział, gdzie co rośnie? Możliwe, kto wie, to tylko Żmija tam wysoko czuwająca w GK. Znowu miał gigantyczne szczęście. Jak widać posiadanie partnerki wśród martwych ma swoje zalety. Srebrzysty wojownik ledwo oddalił się od Dzieci Zimy a już wyłapał kątem oka znajomy, czerwony kwiat, rosnący na pojedynczej, długiej łodydze.
Jak na razie Soplowa Łapa, dopiero powróciwszy do Klanu poznawała nowe tereny i w pewnym sensie, uczyła się żyć w Cieniu od nowa. Tyle księżyców poza Klanem. Oddaliła się od brata i młodszego wojownika, ruszając wgłąb Trawiastych Grzbietów, jednak póki co nie mogła wyłapać żadnych oznak obecności zwierzyny w okolicy. Ani zapachów, ani dźwięków, widzieć też nic nie widziała. Na razie.
Mała Kra natomiast miał nieco więcej szczęścia, oddaliwszy się od wyższych partii Trawiastych Grzbietów. Jasny wojownik ruszył przed siebie, węsząc, nasłuchując za piszczkami. Długo to nie trwało, bo do jego szarych uszu po kilkunastu dłuższych uderzeniach serca dotarł trzepot skrzydeł, a po chwili lodowate oczy kocura mogły zobaczyć twórcę tego dźwięku - wrona przysiadła na ziemi pięć lisich długości od Porannego Szronu, absolutnie zajęta swoimi sprawami i niczego nieświadoma.
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Oho. Widać Trawiaste Grzbiety nadal były istną skarbnicą ziółek. Motyl nie musiał rozglądać się jakoś specjalnie długo, gdy dostrzegł znajomy kwiatuszek. Mak. M a k. Ostatnio zebrał mnóstwo ziarenek, a teraz już na starcie dostał kolejną okazję, aby ten wyczyn powtórzyć. Na dodatek syn Kukułczej Łapy był odrobinę mądrzejszy o poprzednie doświadczenia, nabrał nieco praktyki... więc może teraz znowu nazbiera podobną ilość medykamentu? Wkrótce miało się okazać. Podziękował w myślach Gwiezdnym, mając na tyle oleju w głowie, aby nie krzyknąć triumfalnie.
Ruszył na poszukiwania jakiegoś listka, przypominając sobie proces zbierania ziarenek. Gdy już go znalazł, położył go przy roślince i usiadł, biorąc głęboki wdech. Dobra, teraz musiał się skupić, działać powoli i ostrożnie. Wyciągnął więc przed siebie jedną łapę i ostrożnie ugiął łodygę, tak, aby jej nie złamać ani w żaden inny sposób nie uszkodzić. Drugą łapą zaczął ostrożnie uderzać w szypułkę, przy samym kwiecie, spodziewając się ujrzeć, jak małe, czarne ziarenka spadają na podstawiony przez niego listek. Miał nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze, bo poprzedni sukces nie gwarantował kolejnego. Pozostawało mieć nadzieję, że Żmijowy Ogon mu pomoże... bo była przy nim. Czuł to.
Wydoroślała. Nie jest już małym, niezgrabnym kociątkiem, pokrytym niebieskim puszkiem. Jej ciało stało się chude i smukłe, łapki długie, a krótkie, szarobłękitne futerko nabrało połysku i gładkości; w połączeniu ze zwinnością i gracją ruchów Sopelka chwilami przypomina ona węża. Pyszczek również wysmuklał i zwężył się, zaś tkwiące w nim duże, migdałowe oczy mają zieloną barwę, ciemniejącą przy źrenicy. Nosek zachował swój ciemnoszary kolor.
Trudny okres dzieciństwa, mimo że chwilowo ją przytłoczył, w końcu pozwolił jej zmężnieć i stać się silniejszą. Jej reakcje na zachowanie ojca, Pokruszonego Lodu, były zrozumiałe - była jeszcze kocięciem i nic dziwnego, że dała się zastraszyć, co w końcu doprowadziło ją do opuszczenia Klanu, jednak żyjąc z dala od domu dorosła i zrozumiała, że nie może wiecznie być popychadłem. Nadal jest jej ciężko walczyć z dawnym strachem, jednak jest zdeterminowana by się nie poddawać, mimo że ciągle potrzebuje przypominać sobie o byciu odważną. Na całe szczęście nie zatraciła swojej iskry zachwytu i wszystko co widzi nadal przepełnia ją oczarowaniem. Cieszą ją najmniejsze rzeczy i w każdej sytuacji wypatruje czegoś, w czym mogłaby się zakochać. Optymistka i niepoprawna romantyczka. Łatwo nawiązuje przyjaźnie, chociaż z początku jest dość nieśmiała i nie przepada za towarzystwem zupełnie obcych jej kotów. Mimo że lubi spokój i rutynę, to nigdy nie odmawia żadnej przygodzie, traktując je jako coś, co mogłoby jej pomóc w walce ze strachem. Ma niesamowicie bujną wyobraźnię, z której bardzo często korzysta i która niestety często działa na jej niekorzyść, podsuwając jej najgorsze scenariusze... bądź nie pozwalając jej zejść z powrotem na ziemię z obłoków.
Mruczące Gardło (samotnik)
Sopelek polowała już niejednokrotnie, żyjąc poza Klanem - w końcu nie mogła żywić się tylko odpadkami i padliną, a nie jedząc nic przecież umarłaby z głodu. Na całe szczęście Rechot, którą poznała niemal od razu po przejściu przez Osiedle pokazała jej mniej-więcej co i jak, a resztę dopracowała sama, próbując i wciąż się poprawiając. Dlatego wiedziała, że rzadko bywa tak, że zwierzynę spotyka się od razu po ruszeniu w teren i nie traciła swojego optymizmu ani determinacji, a uparcie szukała dalej.
Przypomniała sobie, że przecież nie powinna iść z wiatrem, bo poniesie on jej zapach do przodu i wszystkie małe i duże zwierzątka od razu ją wyczują. Sprawdziła więc, z której strony wieje, i jeśli wiał w kierunku wzgórz zaczęła iść naprzeciw jego podmuchom; jeśli zaś wiał od wzgórz, tym lepiej, bo właśnie tam chciała się dostać i ze szczytu obejrzeć okolicę. W dalszym ciągu stąpała więc miękko, w miarę możliwości omijając wszystkie szeleszczące liście i trzaskające gałązki, ale bardziej skupiała się na dalszym poszukiwaniu jakiegoś smacznego, buszującego gdzieś w pobliżu kąska. Wytężała zarówno wzrok i słuch, jak i węch, starając się wyłapać najmniejszy znak, który wskazywałby na przebywającą w okolicy zwierzynę - piórka, kępki futerka, odciski malutkich łapek w ziemi, chroboty i szelesty w poszyciu czy nutkę piżmowego zapachu w powiewie wiatru. Wszystko było ważne i wszystko mogło się przydać.