Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Kogo atakuje Zeus -> 1, Paliwoda
Atak Zeusa: Krytyczny! (150%) [(30-21=9)x1,5=14]
Kogo atakuje Zeus na ślepo -> 3, Niepylak XXXCzy Okruszek osłoni Niepylak -> 4, tak
Atak Zeusa na ślepo: Udany (100%) [31-19=12]
Atak Skały: Krytyczny! (150%) [(41-15=26)x1,5=39]
Atak Niepylak: Udany (100%), Blokada Okruszka: Udana (100%) -> Ostateczny atak Niepylak: Nieudany (0%)
Atak Pędziwiatru: Krytyczny! (150%) [(20-16=4)x1,5=6]
Atak Paliwody: Udany (100%) [28-13=15]
Walka dobiegła końca gdy tylko pojawił się jeszcze jeden przeciwnik... Już nie wspominając o kolejnym! Zeus, pomimo wyraźnej przewagi przystosowanych do lądu kotów, wciąż atakował jak zawzięty. Tym razem najwyraźniej nie spodobało mu się to, że jeden z kotów ma mniej ran niż pozostała dwójka, bowiem wycelował szponami prosto w zad Paliwody, skutecznie rozcinając skórę przy nasadzie ogona. Bracia mieli teraz do kompletu blizny, jest czym się chwalić. W międzyczasie próbował zaatakować kolejnego kota, na ślepo celując w Niepylak drugą nogą. I Niepylak już by oberwał, gdyby nie bohaterskie wkroczenie Skruszonego Serca, który osłonił terminatora.
Wtedy też wkroczył do akcji Zbutwiały Pień, krytycznie wgryzając się w szyję ptaszyska. Nie było już mowy o jakiejkolwiek walce, pomimo ataków ze strony Pędziwiatru, Paliwody, a także zablokowanych przez Okruszka próby Niepylaka, Zeus zdążył paść już martwo na ziemię. Krew trysnęła na ziemię spod ptaka, który w trybie wręcz natychmiastowym zionął ducha.
Gęsia Skórka: lvl: 2 | S: 7 (9) | Zr: 7 (9) | Sz: 6 (5) | Zm: 3 (4) | HP: 33-1-1-1=30/70 | W: 33-5=28/40
0/1 [HP spada o połowę, statystyki spadają o ¼]
• Rana 1. Stopnia - Głębsze szramy u nasady ogona (-1HP do końca walki) INFEKCJA -> 2 Stopień
• Rana 1. Stopnia - Dłuższe zadrapanie na barku (-1HP do końca walki)
• Rana 1. Stopnia - Rozcięte ucho (-1HP do końca walki)
Bażancia Łapa: lvl: 2 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 51-14-1=36/65 | W: 37-4=33/45
1/1
• Rana 1. Stopnia - Głębsze dziobnięcie nad okiem (-1HP do końca walki) INFEKCJA -> 2 Stopień
• Rana 1. Stopnia - Ślady po szponach u nasady ogona (-1HP do końca walki od następnej tury)
Niepyląca Łapa: lvl: 2 | S: 4 (6) | Zr: 7 (9) | Sz: 4 (6) | Zm: 4 (6) | HP: 30-2=28/60 | W: 41-1=40/50
1/1 [HP spada o połowę, statystyki spadają o ¼]
• Rana 2. Stopnia - Głęboka szrama po pazurach ciągnąca się od nasady ogona do biodra (-2HP do końca walki)
Skruszone Serce: lvl: 3 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65-12=53/65 | W: 55-3=52/55
2/2
• Rana 1. Stopnia - Ślady po szponach na boku (-1HP do końca walki od następnej tury)
Zeus [Jastrząb (Na ziemi)]: S: 18 | Zr: 8 (12) | Sz: 8 (12) | Zm: 8 | HP: 33-39-8-6-15-5-1=ŚMIERĆ(-41)/60 | W: 43-5-3=35/60 [Walka z wieloma przeciwnikami, Zr i Sz spadają o 4 (Skruszone Serce nie atakuje, nie liczyłam)] [HP spada o ¼, przeciwnik walczy na lądzie]
• Rana 0. Stopnia - Wyrwane piórko na brzuszku
• Rana 0. Stopnia - Wyrwane pióro na wewnętrznej stronie skrzydła
• Rana 0. Stopnia - Płytkie zadrapanie na skrzydle
• Rana 0. Stopnia - Cienkie ślady po pazurach na brzuchu
• Rana 0. Stopnia - Wyrwane piórko z prawego skrzydła
• Rana 1. Stopnia - Ugryzienie na na nodze (-1HP do końca walki)
• Rana 0. Stopnia - Drobne zadrapanie przy oku
• Rana 3. Stopnia - Poważne ugryzienie na gardle (-8HP, -5HP do końca walki od następnej tury)
• Rana 0. Stopnia - Cienkie zadrapanie na brzuchu
• Rana 2. Stopnia - Ugryzione skrzydło (-5HP, -3HP do końca walki od następnej tury)
+50EXP dla Gęsiej Skórki
+50EXP dla Bażanciej Łapy
+50EXP dla Niepylącej Łapy
+20EXP dla Zbutwiałego Pnia
+5EXP dla Skruszonego Serca
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Wypluł pióra, które pozostały mu w pysku wraz z wypływającą spośród nich krwią. Poszło dobrze, wręcz zaskakująco dobrze, każdy, jak wojownik mógł stwierdzić po szybkim rozejrzeniu się, stał o własnych siłach. Nawet jeśli niektórzy w wyraźny sposób zignorowali wydane im polecenia. Oddychał szybko, czując, że to wszystko było wręcz zbyt proste. Jakby to nie mógł być prawdziwy koniec, jakby tym razem ktoś bawił się z nim dając mu fałszywe poczucie bezpieczeństwa, a prawdziwe zagrożenie miało nadejść wkrótce. Jastrząb był czymś, co mógł pokonać Skalistą Łapę, terminatora na ostatnim polowaniu ze swoim mistrzem. Na Zbutwiałego Pnia potrzeba było czegoś zupełnie innego. - Wszyscy do obozu. Już. – Polecił całej grupie kotów głosem nie znającym sprzeciwu. Właściwie nie patrzył w stronę żadnego z nich, byli żywi, tyle mu wystarczało. Niech biegną do całej zgrai medyków, jaką dysponował klan Cienia zanim będzie z nimi jeszcze gorzej. – Ja się tym zajmę. – Dodał, wpatrując się wciąż w nieruchome ciało martwego ptaka. Trzeba się było go pozbyć, żeby nie przyciągnęło innych drapieżników, ale z tym doskonale mógł sobie poradzić sam. Każdy z pozostałych zebranych bardziej by mu w tym przeszkadzał, niż pomagał, podobnie zresztą jak wyglądała większość ich wkładu w walce.
Jeśli nikt nie zamierzał mu przeszkadzać, odciągnął truchło jastrzębia na bok, by rzeczywiście pozbyć się go już na zawsze z oczu ich wszystkich.
// zt
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Księżyce: 67 Mistrz: Psia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Gasnący Dech Ojciec: Wielka Stopa Trwałe urazy: Zespół Klinefeltera
Skruszone Serce co prawda dawno wyrósł już z etapu tyciego kociaka lub zupełnie tyczkowatego terminatora, ale jego rozmiary dalej nie imponują - jest kocurem przeciętnego wzrostu o szczupłej budowie ciała. Pasuje to jednak do energicznego, skocznego sposobu, w jaki się porusza. Wprawne oczy mogą zauważyć w jego krokach i przybieranych pozycjach pewną specyficzną manierę, jakby ostrożność, wynikłą z bólu łap.
Ma krótką, buro-rudą sierść z białymi znaczeniami występującymi od podbródka do brzucha i na wszystkich łapach - jako skarpetki oraz drobne miejsca od wewnętrznej strony kończyn. Bura sierść dominuje na bokach i ogonie, ruda - na tylnych łapach, przedniej prawej łapie oraz po prawej stronie pyszczka.
Oczy Okruszka - bo w jego spojrzeniu, wciąż dość naiwnym, dalej najłatwiej odnaleźć kocięcy pierwiastek - są bladozielone, nos - w znaczącej większości różowy, a wąsy białe.
Ktoś mógłby pomyśleć, że w ciele wojownika nadal mieszka kocię. Albo młody terminator. Cóż, kocur nie jest jakoś wybitnie stary, ale wyróżnia się z tłumu swoją ciężką do złamania wiarą w świat i równie trwałym optymizmem, z innej perspektywy nadającym się do nazwania raczej naiwnością. Nie żyje jednak w zupełnej iluzji - urodził się i wychował w Klanie Cienia, ciężko o lepsze miejsce do pozbycia się ślepej wiary w dobro świata - ale dalej najbardziej ceni sobie okazywanie wszystkim dobroci i próby dawania kotom komfortu psychicznego, jakiego potrzebują. Chce uparcie ulepszać świat, w którym żyje, stara się zmieniać myślenie kotów na takie, które pasuje do nieco idealistycznej wizji świata.
Jednocześnie jednak jest bardzo otwarty na ten świat i na innych, próbując respektować ich przestrzeń na tyle, na ile może. Póki nie zapomni akurat o postawionej mu granicy lub o jakimś istotnym elemencie - pomimo wszystkich dobrych cech, nie jest bowiem najostrzejszym pazurem w łapie, często bywa też zapominalski. Stara się jednak, a to, co niektórzy nazwaliby głupotą, nadrabia umiejętnością wprowadzenia nieco bardziej pozytywnej atmosfery, może nawet poprawy cudzego humoru.
Nie jest mimo wszystko wybitnie pewny siebie - często czuje, że traci grunt pod nogami i zaczyna się jąkać albo uciszać, niechętny, by jakkolwiek sprawić komuś przykrość albo popełnić błąd. W takich momentach pomaga mu powrót do podstaw własnego charakteru i uparte trzymanie się swoich wartości oraz próba otwartej, szczerej komunikacji. Jak wykorzysta te cechy rozmówca - to już inna kwestia.
Skrzywił się z bólu, mocnego bólu, kiedy odczuł konsekwencje swojego udanego czynu. Udało mu się osłonić Niepylak. Był przyzwyczajony do drobnych obrażeń od uciekających piszczek czy wypadków podczas patrolu, ale to... och, zdecydowanie bolało. A wyobrażał sobie, że terminator musiał czuć się jeszcze gorzej. Ta rana wyglądała tak źle...
Zanim się obejrzał i wyrwał ze stuporu, zorientował się, że było po wszystkim. Nawet nie zdążył pomóc całej reszcie, tak bardzo skupił się na podopiecznym. Zamrugał, powoli przetwarzając słowa Skalistego- Zbutwiałego Pnia. Nie miał zamiaru się przeciwstawiać, nie chciał też ryzykować złością kocura o tak wielu obliczach, jak się niedawno dowiedział.
- Chodźmy, chodźmy. - zwrócił się niepewnie do Bażanta i do Gęsiej Skórki. I tak największą uwagę skupił na... - Niepylak, chodź, pomogę ci. Medycy nam wszystkim pomogą. - od razu spróbował podeprzeć swojego dawnego terminatora i jak najpewniejszym krokiem (choć strasznie drżącym) skierować go do obozu.
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Jaki z charakteru, taki i z wyglądu lisi. Po tacie.
Wyrósł chłopak wysoki jak dąb, nieprzeciętnie wręcz - no właśnie - tyczkowaty, bo objętości wszerz to mu natura poskąpiła - orientalna budowa. Na ciele Paliwody dopatrzyć się można przebijającego się przez skórę zarysu kręgosłupa, czy kości miednicy, dobrze, że tę kocią marność długie futro przykrywa, bo całość wychodziłaby dość zaostrzona i kanciasta. I to jakie futro! Jak anielskie włosy... jasne, z paluszkiem prawej łapy skąpanym w bieli; tylko pyszczek ma ognisty, płomienisty, rudy - gdzie też ujawniają się jego tygrysie pręgi, jak pioruny na wzburzonym niebie, okalające całość (flame lynx point). Płomienie te i rudość sięgają również jego uszu oraz łap. Z tego klinowatego pyszczka, o nosie szlachetnie prostym i wyraźnie zarysowanych kościach jarzmowych, spoglądają oczy... och, i jakież to ślepia! Łagodne, poczciwe, o kształcie migdału i w pięknym szafirowym kolorze... każdy w końcu widzi to, co chce widzieć. Harmonię tylko te pokrzywione jak antenki stojące wąsy nieco psują, mała fabryczna wada, ot co - uroku tylko dodaje. Postawione na sztorc uszy, trójkątne i górujące jak u nietoperza, ogon jak lisia ruda kita. Grzbiet wyciągnięty, łapy niebotycznie długie. Krok za to ma dziarski, pełen energii, werwy i żywiołu. Na pierwszy rzut oka widać, że to takie narwane. A na drugi to już nie ma co do tego wątpliwości, dobrze, że tym uroczym szczurzym pyskiem nadrabia za całe zło świata!
Imię zobowiązuje. Paliwoda to... istny paliwoda. Kot w gorącej wodzie kąpany, narwany taki, choleryczny trochę, ale chłopak dobry, potrafi 'dzień dobry' powiedzieć i przez ruchliwą drogę przeprowadzić, o ile takie przedsięwzięcie w jakikolwiek sposób mu się opłaca, wszak samotnicze życie nauczyło go merkantylnego podejścia do codzienności. Street smart, bystry, sprytny, ale też i przebiegły, wycwaniony, cyniczny, osiedlowy filozof, jak mu się zachce coś od serca powiedzieć. I tak samo, jak Pędziwiatr, niekiedy maniery to ma nienaganne, potrafi czarować, łagodne spojrzenie, miły uśmiech i słówka jak miód słodkie... ale z reguły to pluje pod łapy i plag egipskich życzy. Bywa gwałtowny, porywczy, ale i lekkomyślny. Lekkoduch z niego jak mało kto. Najtrafniej jednak byłoby nazwać go małym łotrzykiem, nieszkodliwym takim, co najwyżej mysz ci zwędzi. Trochę blagier, trochę łgarz, ale, musicie dać wiarę, chłopak w sercu niewinny jak jagnię, tylko taki... niesforny trochę. Z problemami, dzieciństwo miał trudne. Z wiekiem mu przejdzie.... miejmy nadzieję!
I w końcu udało im się jastrzębia pokonać.
Niby wspólnymi siłami, ale nie, żeby Bażancia Łapa miał cokolwiek sobie do zarzucenia. Trochę oberwał, nie ma co, ale było warto. Może fajne, męskie blizny z tego będą i w ogóle.
- Mówiłem, że jak prawdziwi mężczyźni walczą, to od razu drapieżniki i inne ptaszory takie padają, nie? - mówi do Gęsi - To mnie widziałeś w akcji!
I zgodnie z nakazem Zbutwiałego Pnia ruszył do obozu.
Zanim Niepylak orientuje się w sytuacji, jest już właściwie po wszystkim. Jest ciało jastrzębia, gniewny syk Zbutwiałego Pnia, przechwałki Bażanciej Łapy. I zapach krwi, ptasiej i kociej. – Jestesz ranny — mówi nieobecnym głosem, jakby jeszcze w szoku, patrząc na rany Skruszonego Serca.
Pozwala mu się zaciągnąć do lecznicy. Nie odzywa się praktycznie podczas wędrówki, spojrzenie szeroko otwartych oczu wbija w ziemię, która pod jej i Skruszonego Serca krokami znaczy się czerwonymi plamami. Cały czas przeżuwa to, co właśnie się stało, cały czas odbija się gdzieś w niej głucha wściekłość na to, jaką okazała się porażką w chwili próby.
zt
wróć, coś działo się i podziało gdzieś, teraz chowasz się jak mysz, twoje echo odbija się od ścian, więc wróć, morza burzą się, rozrywają brzeg, teraz lecisz gdzieś, więc fruń, wracaj tu, gdzie ulice chodzą spać i wróć do przyjaciółcoprzebaczylici, doradców złych, ███ ████ ████████ ██████ ███, więc wróć, miałeś dobre sny, teraz stary śnieg odchodzi gdzieś, a ty masz garnitur pełen wielkich dziur
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Kolejna noc.
Wyrwał się z lekkiego snu, czując bijące serce jak u gonionego zająca. Jego lekki oddech się zachwiał, po czym wstał z legowiska. Przeciągnął, obudzony był jak nigdy wcześniej. Znalazł Polanę w obozie, obudził ją i wyprowadził z obozu.
Szli w ciszy, o niczym nie rozmawiając. Kompletna cisza, przerywana raz co raz oglądnięciem się za siebie, co sprawiało, że Szum nadeptywał na gałązkę czy szczególnie kruchy liść. Kiedy byli wystarczająco daleko stanął pod drzewem, jednym z wielu. Oglądnął się za siebie.
Nikt ich nie śledził. Szli z wiatrem, wyczułby. Otworzył pysk, jego szczęka zadrżała. Jednak jego głos pozostawał tak samo surowy i poważny.
- Zapewne wiesz, o czym chcę porozmawiać?
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
Księżyce: 35 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: wartki potok Ojciec: psie serce. Partner: ech. spróchniały ząb. :/ Trwałe urazy: naderwane lewe ucho; blizna po psich kłach ukryta pod sierścią na gardle; rozległa blizna oparzeniowa po uderzeniu pioruna na prawym boku ("pajęczyna" na skórze, wypalona w tym miejscu sierść)
Księżyce: 35 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: wartki potok Ojciec: psie serce. Partner: ech. spróchniały ząb. :/ Trwałe urazy: naderwane lewe ucho; blizna po psich kłach ukryta pod sierścią na gardle; rozległa blizna oparzeniowa po uderzeniu pioruna na prawym boku ("pajęczyna" na skórze, wypalona w tym miejscu sierść)
Nie musiał jej budzić - nie spała. Od feralnej nocy nie spała, nie potrafiła. Wszystko się sypało, jej życie było ruiną, jej światopogląd, jej wiara w ojca... nic nie było takie, jak dawniej. Polana nigdy nie była w takiej sytuacji, gdzie czuła, że traci kontrolę. Musiała ją odzyskać, za wszelką cenę, choćby miała przeorać pazurami gardło Ośmiookiego we śnie. Szumiący Wodospad nie musiał jej budzić.
Gdy tylko kuzyn zjawił się u jej legowiska ona już wiedziała, co ma się wydarzyć. Wiedziała, że mają do pogadania, wiedziała o tym doskonale nawet i bez komunikatu Szumiącego Wodospadu na tamtej ceremonii. Ruszyła za nim bez słowa, krocząc u jego boku bezszelestnie, niczym cień, sunąc przez zamglone moczary. Miała wrażenie, że od kilku nocy na niebie jest mniej gwiazd, niż zazwyczaj, że nie lśnią tak jasno, jak kiedyś.
- O tym, jak pozbyć się robactwa które zalęgło się w Klanie Cienia - odpowiedziała krótko. Wprost, do sedna sprawy. Nie mieli co owijać w bawełnę, nie oni, nie następcy Psiej Gwiazdy. - ... o tym, co zrobił Psia Gwiazda. O tym, jakie kroki należy teraz podjąć.
always.X.begging,Xp l e a s e yettheoutcome iwould dread i'veX.fallenXxtoXxmyXknees letXmy prideXget to..my head nowXXi'mXX.allXXa l o n e
hearingXwhispersXin theXdark iX,wanderXthroughXtheXpast seeingXx.m e m o r i e sXx.afar all staystrong,we liveeternally all is well.in theAftonXfamily
★ ★★★☆★★★★
lives, they fell to pure insanity ALL IS HELL IN THE AFTON FAMILY
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Odetchnął, kiedy Polana się odezwała. Drgnął nerwowo uchem, po raz pierwszy od... od powrotu na granice Klanowe Szumiący Wodospad był w takim stanie. W stanie ciągłych nerwów i majaków.
- Twój ojciec mi powiedział... że mam nie pozwolić Ośmiookiemu stanąć jako przywódca. "Gdy jego łapa znajdzie się tam, gdzie niegdyś zasiadałem ja, niech twe pazury spoczną na jego gardle." Dla Psiej Gwiazdy. Dla ciebie - powtórzył słowa ich przywódcy, wbijając ślepia prosto w niebieskie oczy Spopielonej Polany. Odchrząknął.
- Mogę się w wielu sprawach nie zgadzać z Psią Gwiazdą. Ale od zawsze byłem mu oddany, to samo się tyczy spalenia robactwa w Klanie. Musimy się go... fałszywego zastępcy... pozbyć, jak najszybciej - mówił dalej, jego złote ślepia zabłyszczały. Czuł ponownie jak krew w jego uszach świszczy. Przymrużył trochę oczy, aby chociaż... jakkolwiek bodźców się pozbyć.
Jak najszybciej.
Jak najszybciej, czas uciekał... nie ubłagalnie.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
Księżyce: 35 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: wartki potok Ojciec: psie serce. Partner: ech. spróchniały ząb. :/ Trwałe urazy: naderwane lewe ucho; blizna po psich kłach ukryta pod sierścią na gardle; rozległa blizna oparzeniowa po uderzeniu pioruna na prawym boku ("pajęczyna" na skórze, wypalona w tym miejscu sierść)
Księżyce: 35 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: wartki potok Ojciec: psie serce. Partner: ech. spróchniały ząb. :/ Trwałe urazy: naderwane lewe ucho; blizna po psich kłach ukryta pod sierścią na gardle; rozległa blizna oparzeniowa po uderzeniu pioruna na prawym boku ("pajęczyna" na skórze, wypalona w tym miejscu sierść)
Słuchała. Nie przerywała Szumowi i analizowała każde jego słowo, przyswajała je do siebie i z trudem utrzymywała emocje na wodzy. Dlaczego bowiem takich rzeczy dowiadywał się on, jej kuzyn, a nie ona sama? Przecież po to ojciec ją szkolił. Po to ją trenował, do tego ją przygotowywał, do zajęcia jego miejsca na Trzaskającej Gałęzi... lub też, teraz tym, co z niej pozostało. Czemu zatem takie rzeczy przekazywał Szumiącemu Wodospadowi?
Nieistotne, nie w tej chwili, nie w tej sytuacji w jakiej się znaleźli. Ona i Szum musieli teraz desperacko trzymać się razem i współpracować, nie czas na zazdrość, nie czas na emocje które tak wszystko psuły, które odbierały jej kontrolę nad samą sobą, nie czas, nie teraz, ani nigdy. Czas na ułożenie planu i działanie, jak najszybciej.
- A zatem oboje zgadzamy się, iż należy się go pozbyć - mieli ten sam cel i będą do niego dążyć po trupach. Spopielona Polana na pewno będzie do niego dążyć po trupach. - Nad Klanem Cienia wisi ciemne, czarne niebo, a na nim świeci jedna, jedyna gwiazda, Psia Gwiazda, czy im się to podoba, czy nie. Ośmiooki nie ma prawa nazywać się naszym zastępcą... naszą powinnością wobec Psiej Gwiazdy jest sprawić, aby jego wola się dopełniła, aby Ośmiooki zginął. Co planujesz, kuzynie? - zbliżyła się do kocura, wlepiając w jego pysk niebieskie ślepia. - Nie jesteśmy w Klanie jedynymi, którzy stoją za Psią Gwiazdą, którzy rozumieją jego wolę. Jest mój brat, Grzmiące Niebo, jest ten przeklęty Zbutwiały Pień, tak ślepo oddany memu ojcu, nawet ta miernota, Niepyląca Jabłoń. Kogo, poza mną, zamierzasz wprowadzić w ten plan?
Bowiem plan, w oczach Polany, choć niewypowiedziany na głos, nie wprost, już był - zabić Ośmiookiego.
always.X.begging,Xp l e a s e yettheoutcome iwould dread i'veX.fallenXxtoXxmyXknees letXmy prideXget to..my head nowXXi'mXX.allXXa l o n e
hearingXwhispersXin theXdark iX,wanderXthroughXtheXpast seeingXx.m e m o r i e sXx.afar all staystrong,we liveeternally all is well.in theAftonXfamily
★ ★★★☆★★★★
lives, they fell to pure insanity ALL IS HELL IN THE AFTON FAMILY
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Wysłuchał dokładnie tego, co mówiła wojowniczka przed nim. Zmrużył oczy, zastanawiając się. Po krótkim momencie doszedł do wniosków, które były... bardzo proste.
- ...ufam Zbutwiałemu Pniu... Pyląca Jabłoń - Szumiący Wodospad nacisnął na nowy człon wojowniczki Klanu Cienia, która wraz z nimi obroniła Psią Gwiazdę i go pilnowała... ale i tak. - jest słaba. Zegnie się w momencie jak tylko zawieje mocniejszy wiatr - dokończył.
Zbutwiały Pień był ślepo zapatrzony w Psią Gwiazdę, więc... mogli to wykorzystać. Na swoją korzyść, a Zbutwiały Pień będzie czuł, że zrobił coś dobrze.
- Domyślam się, że ufasz swojemu bratu? - dodał.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
Księżyce: 35 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: wartki potok Ojciec: psie serce. Partner: ech. spróchniały ząb. :/ Trwałe urazy: naderwane lewe ucho; blizna po psich kłach ukryta pod sierścią na gardle; rozległa blizna oparzeniowa po uderzeniu pioruna na prawym boku ("pajęczyna" na skórze, wypalona w tym miejscu sierść)
Księżyce: 35 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: wartki potok Ojciec: psie serce. Partner: ech. spróchniały ząb. :/ Trwałe urazy: naderwane lewe ucho; blizna po psich kłach ukryta pod sierścią na gardle; rozległa blizna oparzeniowa po uderzeniu pioruna na prawym boku ("pajęczyna" na skórze, wypalona w tym miejscu sierść)
Pyląca Jabłoń. Niech zatem będzie, że tak się teraz nazywała - choć czy na to imię zasłużyła? Trzeba było jednak przyznać iż to, co zaprezentowała sobą na ceremonii było, w pewnym sensie, imponujące, jak na taką miernotę jaką wydawała się być. Nieistotne, to nie o Pylącej Jabłoni była rozmowa. Szumiący Wodospad miał nieco racji - mimo swojego jednego mocnego momentu była kotem słabym i nieprzydatnym. Zbutwiały Pień to inna bajka.
Grzmiące Niebo to inna bajka. - Całą sobą - odparła bez zastanowienia. Niewiele było jednostek o których mogła to powiedzieć, ale Grzmot był przy niej od zawsze, dzielili ten sam cel, tą samą duszę. Był połową jej serca, zimnego, zlodowaciałego, okrutnego serca. - Grzmiące Niebo zrobi wszystko, co ja mu rozkażę. Skoczy za mną w ogień bez chwili zastanowienia. Ufa mi, a ja ufam jemu.
I on pragnie upadku Ośmiookiego równie mocno co ona, nie było tu ani krzty wątpliwości.
always.X.begging,Xp l e a s e yettheoutcome iwould dread i'veX.fallenXxtoXxmyXknees letXmy prideXget to..my head nowXXi'mXX.allXXa l o n e
hearingXwhispersXin theXdark iX,wanderXthroughXtheXpast seeingXx.m e m o r i e sXx.afar all staystrong,we liveeternally all is well.in theAftonXfamily
★ ★★★☆★★★★
lives, they fell to pure insanity ALL IS HELL IN THE AFTON FAMILY
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Dokładnie obserwował Spopieloną Polanę, kiedy mówiła o swoim bracie...
przyjemnie byłoby mieć takie rodzeństwo w Klanie. Ale Widmo tak samo jak tajemniczo się zjawiło, tak samo zniknęło. I nie mógł nic na to poradzić. Był w Klanie sam... nawet bez swojej partnerki.
Prędko odetchnął nosem, wydając przy tym cichy szmer.
- W porządku. Ja również ufam tobie - odparł. Wyprostował się i spojrzał prosto na kotkę przed nim, o czterdzieści księżycy młodszą. - Spopielona Polano. Zaufaj mi, kiedy ci to mówię. Nie stanę na twojej ścieżce na tron. Nie takie jest moje zadanie - powiedział płytko, mrużąc oczy. Jeśli nie będą ufać sobie ten cały plan... zostanie po prostu tym. Planem. A oni w tym momencie potrzebowali czynów.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
Księżyce: 35 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: wartki potok Ojciec: psie serce. Partner: ech. spróchniały ząb. :/ Trwałe urazy: naderwane lewe ucho; blizna po psich kłach ukryta pod sierścią na gardle; rozległa blizna oparzeniowa po uderzeniu pioruna na prawym boku ("pajęczyna" na skórze, wypalona w tym miejscu sierść)
Księżyce: 35 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: wartki potok Ojciec: psie serce. Partner: ech. spróchniały ząb. :/ Trwałe urazy: naderwane lewe ucho; blizna po psich kłach ukryta pod sierścią na gardle; rozległa blizna oparzeniowa po uderzeniu pioruna na prawym boku ("pajęczyna" na skórze, wypalona w tym miejscu sierść)
Niemało miała rodzeństwa w Klanie, ale liczył się tylko Grzmot. Tylko jemu ufała, tylko on był wart miejsca u jej boku, gdy już zostanie Gwiazdą. Nikomu innemu z rodzeństwa nie ufała - nawet, jeśli niektórzy podzielali jej zdanie, jej opinie, dalej popierali ojca. Co do tych, którzy tego nie robili... nie powinni nazywać się jego potomstwem, nie zasługiwali na ten tytuł. Grzmiące Niebo był jednak tego tytułu warty, był pierworodnym synem Psiej Gwiazdy, a ona pierworodną córką i razem osiągną szczyt.
Szumiący Wodospad, w tej chwili, był ich sprzymierzeńcem. Sojusznikiem, komuś, na kim mogli polegać, i ona i Grzmot. Tego teraz potrzebowali, sojuszników. Wsparcia. Odrobiny pomocy. - Dobrze, że mnie o tym zapewniasz, Szumiący Wodospadzie, inaczej ciebie również musiałabym zabić - parsknęła Polana, a na jej pysku zamajaczył cierpki uśmiech; suchy żart który miał na celu chociaż minimalne rozluźnienie atmosfery, nawet, jeśli tylko na chwilę.
- Mamy wspólny cel: sprawić, aby dopełniła się wola mego ojca. Nie traktowałam cię jako przeszkodę ani razu, kuzynie. Jesteś mi sojusznikiem, sprzymierzeńcem. Potrzebujemy się teraz nawzajem - oboje to wiedzieli. - To, że należy Ośmiookiego zabić jest pewne. W jaki jednak sposób? Nie możemy wykonać zamachu na jego życie w samym środku obozu... musimy go odseparować od reszty Klanu. Wykorzystać moment, gdy będzie sam, a o to, podejrzewam... nie będzie łatwo. Będzie teraz czujny, z oczyma dookoła głowy.
always.X.begging,Xp l e a s e yettheoutcome iwould dread i'veX.fallenXxtoXxmyXknees letXmy prideXget to..my head nowXXi'mXX.allXXa l o n e
hearingXwhispersXin theXdark iX,wanderXthroughXtheXpast seeingXx.m e m o r i e sXx.afar all staystrong,we liveeternally all is well.in theAftonXfamily
★ ★★★☆★★★★
lives, they fell to pure insanity ALL IS HELL IN THE AFTON FAMILY
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Na słowa Spopielonej Polany skinął jej głową.
Musieli na siebie liczyć, potrzebowali siebie. Musieli siebie chronić, bronić. Stać tyłem do siebie, bo nikomu innemu... nie ufali. Słuchał dokładnie tego, co mówiła wojowniczka, zmrużył oczy.
Sposób, w który mogą odseparować Ośmiookiego od reszty. Jak to zrobić...
- Dość niedawno Kozia Skarpa znalazła gniazdo jastrzębi na naszych terenach. Możemy go do niego zaprowadzić i tam atakować. W końcu nie wie, czy to gniazdo zostało zniszczone czy nie, jak go nie było - mruknął, przymrużając oczy. Myślał, intensywnie myślał. W tym planie może mieć obiekcje. W każdym ich planie może mieć obiekcje, może zabrać ze sobą eskortę. Czy w takim razie eskortę też trzeba będzie zabić?
Tak.
- Drugim planem mogłoby być... znalezione kocię. Ośmiooki niestety ma dalej władzę sprawczą w tym Klanie, może przyjmować koty. Więc możemy jego dumę i pychę wykorzystać przeciwko niemu. Opowiedzieć, że jest kocię na terenach, które jedno z nas znalazło i aby zdecydował o jego losie.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
Księżyce: 35 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: wartki potok Ojciec: psie serce. Partner: ech. spróchniały ząb. :/ Trwałe urazy: naderwane lewe ucho; blizna po psich kłach ukryta pod sierścią na gardle; rozległa blizna oparzeniowa po uderzeniu pioruna na prawym boku ("pajęczyna" na skórze, wypalona w tym miejscu sierść)
Księżyce: 35 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: wartki potok Ojciec: psie serce. Partner: ech. spróchniały ząb. :/ Trwałe urazy: naderwane lewe ucho; blizna po psich kłach ukryta pod sierścią na gardle; rozległa blizna oparzeniowa po uderzeniu pioruna na prawym boku ("pajęczyna" na skórze, wypalona w tym miejscu sierść)
Połową sukcesu będzie odseparowanie Ośmiookiego od reszty Klanu - we dwoje, lub troje, gdyby Grzmot wziął w tym udział, może nawet w czworo, wliczając Zbutwiałego Pnia, daliby sobie z nim radę. Ale samo odseparowanie go, znalezienie się z nim sam na sam, jak najdalej od świadków, to może być trudne.
- Gniazdo jastrzębi - powtórzyła głucho, zaintrygowana tym wątkiem. - Gdzie dokładnie? - jeśli zostało zniszczone niewiele im się przyda samo gniazdo, jednak skonstruowanie takiej dywersji, takiego alibi, zaprowadzenie tam Pająka, to już co innego. To był jakiś plan. Nienajlepszy, ale też na ten moment jedyny... w miarę sensowny.
- Zagrywka z kotem czekającym na granicy... niegłupie. Można się na niego zasadzić, ty, ja, Zbutwiały Pień czy Grzmiące Niebo. Ale niezależnie od tego gdzie go zwabimy, należy wybrać odpowiednią pogodę. Im bardziej mgliście i wilgotno tym lepiej, najlepiej gdyby padało, deszcz szybko zatarłby ślady, zapachy. Miejsce zdarzenia należałoby w jakiś sposób oczyścić, pozbyć się stamtąd naszych woni, Klan pewnie byłby podejrzliwy... mój ojciec, póki żyje, jest Gwiazdą, i nawet Ośmiooki nie ma jaj, aby cokolwiek z tym zrobić. Mamy zatem czas, choć mniej, niż bym chciała - skwitowała.
always.X.begging,Xp l e a s e yettheoutcome iwould dread i'veX.fallenXxtoXxmyXknees letXmy prideXget to..my head nowXXi'mXX.allXXa l o n e
hearingXwhispersXin theXdark iX,wanderXthroughXtheXpast seeingXx.m e m o r i e sXx.afar all staystrong,we liveeternally all is well.in theAftonXfamily
★ ★★★☆★★★★
lives, they fell to pure insanity ALL IS HELL IN THE AFTON FAMILY