||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
[...]
— Nie zależy mi — pokręcił głową, średnio zachwycony rybnymi imionami. Sam zresztą nie był zbyt kreatywny, żeby proponować cokolwiek.
— Szczerbatek — przedstawił się po chwili, przeciągając się. Jakież to miał szczęście, że Białobrody dopiero teraz zaczął jawić mu się na horyzoncie. Z tym samym głupawym wyrazem pyska co zawsze. — Nie będę się przedstawiać terminatorsko, bo zaraz się to zmieni. Po prostu Szczerbatek — wzruszył barkami, wodząc wzrokiem za nadchodzącym wojownikiem.
— No to co. Do widzenia, Donośny Krzyku. Miłego.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Taki stary, a wciąż terminator! A to jej wiek był tutaj komentowany, hipokryzja pełną gębą, no ale trudno, nie zamierzała mu tego wypominać. - Miłego. -Odpowiedziała, po czym ona również ruszyła w stronę własnego obozu. Czarny Koń się zdziwi, oj i to bardzo.
Czy istniał jakiś zakaz by terminatorzy nie wychodzili daleko sami? Bardzo możliwe. Czy interesowało to Błyska? Nie. Więc wyszedł z obozu pod pretekstem krótkiego spaceru i zakończyło się przejściem aż na drugą stronę rzeki, co o mało nie skutkowało wpadnięciem do wody, ale było warto. Świat poza obozem był tak ciekawy. Gdzie kocur nie spojrzał działo się coś nowego, nowe zapachy, nowe dźwięki, nowe widoki… Jak on mógł żyć bez tej wolności? A najważniejsze, nie miał nad uchem żadnego kota, który miałby mu mówić co wolno a czego nie wolno.
Dotarł w końcu do miejsca gdzie no, po prostu pojawiła się długa śmierdząca ściana. Od razu połączył kropki, że za tą ścianą znajdują się tereny innego klanu… I może nie lubił zasad, ale lubił swoje życie, więc wolał nie ryzykować stawianiem łapy po drugiej stronie. Ale był ciekaw dokąd ta ściana prowadzi, więc zaczął iść wzdłuż niej, w stronę Czterech Dębów.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Jej życie było bardzo przewrotne. Działy się w nim rzeczy nagłe, niespodziewane i ciężkie do przyjęcia. W szczególności nie spodziewała się odejścia pewnych kotów, jak i nie spodziewała się powrotów innych. Szła teraz w ramach obchodu po granicach z patrolem, ale jednak odłączyła się od niego. Często tak robiła, żeby nie oszaleć z kotami, które ją denerwowały. Ona szła w jedną stronę albo kawałek za nimi, a oni szli osobno. Tak było też dziś. W ten oto sposób doszła właśnie do Miękkiego Podnóża, już po tym jak dwójka pozostałych z patrolu poszła dalej. Na horyzoncie zobaczyła kocura z Klanu Rzeki, który szedł dziwnie blisko terenów wichru. Przystanęła zatem, zmierzyła go zimnym wzrokiem i kiwnęła głową w górę, zaczepiając go. - Trochę dalej od granicy, dziecko. Zaczynasz wchodzić na naszą część. - Czy było to prawdą czy nie, czy faktycznie by się zagapił czy szedł dalej prosto, wolała mieć pewność, że nie przewali granicznego punktu starcia obu zapachów na tyle, żeby nagle błądzić stopami po Kępie Traw.
Mm problemy dorosłych. A jego życie za to było… Było. Złamanie łapy za kociaka to dotychczas największe wydarzenie w jego życiu, co było może dość lamerskie, ale hej, nie musiał się użalać nad sobą jak ta stara baba która pojawiła się przed nim. No i jeszcze go zaczepiła? Kocurek zatrzymał się, spojrzał zirytowany na nią, na swoje łapy i huh?? - Wzrok ci na starość szwankuje? Łapą nawet nie stanąłem na granicy, więc odwal się - fuknął, choć bardzo możliwe, że faktycznie w którymś momencie łapa mu wyszła na złą część… No ale teraz na pewno znajdował się na dobrej części. Chyba. W sumie to nie był pewien jak granice działają, hm.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Stała dalej, słuchając jego odzywki, ale nie zareagowała w żaden konkretny sposób na sowim pysku. Emocje były mierne, niewidoczne, schowane. Odzyska odnośnie jej wieku nie zrobiła na niej wrażenia, bowiem była młodą kocicą, ale dużo bardziej doświadczoną od niego. - Szarmancko. Nie wiedziałam, że Klan Rzeki wypuszcza kocięta na spacery po granicy. A może się zgubiłeś? - Uniosła jedną brew nad chłodnym okiem.
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Wciąż w życiu Kałuży sporo było chodzenia po terenach, w tym przy granicach, nawet poza oficjalnymi patrolami. Co mogło się dziać i nich, gdzieś po drugiej stronie? Może lepiej było się nie dowiadywać. Może jakiejo problemy mogły tam istnieć, naprawdę nie powinny ich dotyczyć.
Miłoby było pomyśleć o tym, że jeśli ktoś się tu pojawi, to będzie zwykła rozmowa, okazja do poznania kogoś nowego. Nie dowiadywanie się o czymś wielkim, czy nawet próba by usłyszeć o czymś takim. Ale czy to w ogóle było możliwe? Czy w Kałuży zostało coś jeszcze ze zwykłego kota, czy bycie porządnym wojownikiem stało się jedyną opcją tak bardzo, że nie mógłby zająć się czymkolwiek innym?
Na razie nie było to istotne - przecież sama i tak przemierzała tereny, stąpając spokojnie po mokrej trawie. W nocy spadła kolejna ulewa, miękkie pagórki były teraz jeszcze miększe niż zwykle przez swoje przemoknięcie.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to