Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Bratkowa Łąka radziła sobie całkiem nieźle, jako że tym jednym, malutkim komplementem o mały włos nie doprowadziła do wybuchu śmiechu Białej Łapy, której kąciki pyszczka drgnęły ku górze, nawet jeśli we wnętrzu poczuła gwałtowny ścisk niedowierzania. Sięgnięcie po tak łatwy i prymitywny chwyt było, w istocie, wyjątkowo zabawne, zwłaszcza że córka Kwiatowej Przełęczy nie łykała wszystkiego jak pelikan, jak Czereśnia, a pozwalała słowom przejść przez gęste sito. Komplementowanie czegoś, na co nie miało się wpływu, było zwyczajnie płytkie, nawet jeśli szczere.
⠀ - Fanów?- Uniosła wyżej brewki, delikatnie się uśmiechając. - Zakładam, że masz w tym dużo większe doświadczenie, Bratkowa Łąko. Ile kotek i kocurów zdołałaś już powalić swoją urodą, hm? - A mimo to ruszyła z nurtem narzuconej gry, skoro taka była wola towarzyszącej jej wojowniczki. Płytkie czy głębokie, grunt, że chwytne i banalnie łatwe w użyciu. Każdy głupi potrafiłby wymieniać się uprzejmościami, a jej taki mały trening z pewnością się przyda, zwłaszcza gdy będzie musiała zjednać sobie potencjalnych popleczników z innych klanów.
⠀ - Złe samopoczucie - stwierdziła - i to akurat podczas tak ważnej ceremonii! Nie mogłam się skupić, a przez to prawie nic nie słyszałam. Takie marnowanie okazji do zasłyszenia ciekawych ploteczek, owszem, działa na nerwy. - Uniosła wyżej podbródek i zmarszczyła nosek w dezaprobacie, która objawiała się tylko i wyłącznie na zewnątrz, jako że właśnie w ten sposób postanowiła okrążyć temat. Kłamstwo? Nie, bynajmniej. Nie okłamała Bratkowej Łąki i, w istocie, podzieliła się z nią połowiczną prawdą. Może nie czuła się źle, ale nieskorzystanie z ceremonii bolało, nawet jeśli zapalnikiem było coś zupełnie innego, o czym nie wspomniała.
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Cóż, Pąk nie znała się na komplementach i nie wiedziała, co jest płytkie, a co nie. Zresztą, nie komentowała samego wzoru na sierści Białej - była też ładnie ułożona i ogólnie...estetyczna. Chociaż i tak najładniejszym jej elementem były srebrzysto-białe plamy, nie da się ukryć. Bratek myślała jednak prosto i nie rozwodziła się nad tym, czy jest sens pochwał o kolorze futra i czy powinna coś mówić. Mówiła co myślała, tyle.
— Och, ja? Calutkie zero — powiedziała, jakby to wcale nie było zero, a jakaś wielka i godna zachwytu liczba. — Ale możesz być pierwsza — dodała jeszcze, puszczając córce Kwiatowej Przełęczy oczko i uśmiechając się zadziornie pod nosem.
— Ważnej? Dlaczego była taka ważna? — zapytała, zaciekawiona słowami Białej. Sama Bratek nie widziała w tej ceremonii nic wyjątkowego oprócz jej mianowania, które i tak wielkim wydarzeniem dla niej nie było. Ogólnie...póki mogła, raczej unikała tych zbiorowisk, skoro nie dotyczyły w żaden sposób jej. Teraz jednak miała świadomość, że będzie musiała na nie przychodzić, bo jest możliwość dostania pod swoje łapska terminatora. Upierdliwe, no ale cóż, takie życie wojownika. Nieco też skrzywiła się na wspomnienie o ploteczkach, bo, prawdę mówiąc, Łąka nie była plotkarą i nie przepadała za obgadywaniem żyć innych kotów. Ale cóż, jak lubi, to niech sobie szuka ploteczek. Z Bratek raczej o tym nie porozmawia.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Początkowo zwolniła, a następnie przystanęła w miejscu, co by z góry obrzucić Bratkową Łąkę spojrzeniem swoich zielonych ślepiów, rozważając tę wyjątkowo nietypową propozycję. Rozkładała na czynniki pierwsze wszelkie za oraz przeciw, bynajmniej nie biorąc pod uwagę faktycznej idei bycia zwaloną z nóg i faktycznego wysławiania niebieskiej kotki, jako że nie miała ku temu najmniejszych powodów. Dopiero po chwili uniosła prawy kącik pyska wyżej, przechyliwszy na bok otuloną miękkim futrem główkę.
⠀ - Mogę być - stwierdziła lapidarnie, nim ciepły wyraz zszedł z jej pyska za sprawą uniesienia brwi i obniżenia łebka do poziomu świeżo mianowanej wojowniczki - aczkolwiek musiałabym mieć z tego coś sensownego, co mnie w dodatku zadowoli. - A zadowolenie Białej Łapy, trzeba przyznać, do najłatwiejszych rzeczy na świecie nie należało. Była wymagająca i bardzo często krytyczna, nawet jeśli słowem chwaliła i dopingowała. Była jednakże wszechstronnie otwarta na wszelkie napływające propozycje i nie zamykała się na żadne z nich. Po prostu je selekcjonowała w odpowiedni sposób, ot, żeby żyć sobie w spokoju bez zbędnych zobowiązań - w sidłach.
⠀ - Dlatego, że mianowany był na niej mój brat, no ale. Może uda mi się złapać go jeszcze dzisiejszego dnia, jako że wolałabym nie zostawiać go bez ciepłego słowa gratulacji - odpowiedziała, pozwalając sobie na delikatne zwiększenie tempa marszu, co by poczuć więcej orzeźwiającego wiatru w gęstym futrze. Towarzystwo Bratkowej Łąki nie należało do zbyt górnolotnych, aczkolwiek kotka stanowiła dobrą kompankę do rozmów o trawie i biedronkach, czyli o niczym, ale o chmurach również wypadało sobie od czasu do czasu pogaworzyć, prawda? Zimno widziała w tej krótkiej znajomości coś wstępnie obiecującego i interesującego, dlatego też nie zamykała się na kotkę, a kontynuowała rozmowę o pierdołach, razem z nią kontynuując również i spacer.
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Błąkała się tak jak zwykle. UWIELBIAŁA się błąkać po okolicy bez większego celu, często również przy granicach i Czterech Dębach, a czasami i po ziemiach niczyich. Tym razem zawędrowała w okolicę Bobrowej Tamy, a jak już tam była, to stwierdziła, że może się przejść do granicy z klanem Gromu. W końcu była tylko rzut beretem stamtąd, a może uda jej się spotkać kogoś fajnego? Może znowu trafi na Cyprysową Łuskę, a może pozna jeszcze jakiegoś Gromiaka, który był, hm, ciekawy? Może jeszcze jacyś istnieli? Póki co nikogo jednak nie widziała, a więc ruszyła wolnym spacerowym tempem wzdłuż granicy, po drodze rozglądając się dookoła. Uważała, żeby nie zbliżyć się przypadkiem do granicy za bardzo, żeby jakiś sztywny głupek zaraz nie przyleciał do niej z wrzaskiem.
/huragan!!
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Średniej wielkości, masywna kotka o długim, rozczochranym kremowo niebieskim, trygrysio pręgowanym futerku. Biel pokrywa jej pyszczek, pierś, brzuch i tworzy krótkie skarpetki na przednich łapach i dłuższe na tylnych. Uszy duże i z pędzelkami, nos ciemnoróżowy, a oczy żółte.
energiczna; odważna; szczera; wesoła; czasami hipokrytka; ekstrawertyk; rozbójnik; gaduła: uwielbia zabawę ruchową; łatwo ją zdenerwować; nadpobudliwa; łatwowierna; nierozważna;
Huraganowy Szum przechadzała się po klanowych terenach, już jako wojowniczka. Kontrolowała czas - zamierzała jeszcze w drodze powrotnej do obozu coś upolować, potem zjeść i oczywiście zdążyć na swoje milczące czuwanie. Nie mogłaby zapomnieć o takiej tradycji, w dodatku wspomniane w Kodeksie Wojownika - w końcu dosłownie chwilę temu przysięgała, że będzie go przestrzegać. Była też pogrążona w myślach i zastanawiała się, czy ona sama faktycznie się jakoś zmieniła. Otrzymała nową rangę, nowe imię. Obowiązki ma praktycznie te same, z tą różnicą, że nie musi już wymieniać mchu w legowiskach i tym podobne. Usilnie starała się też wyrzucić z głowy nieprzyjemne gratulacje od Oczka. Przynajmniej nie udawał i zachowywał się tak, jak zwykle. Ale mimo wszystko!
Nie obierała jakiejś konkretnej trasy. Szła tam, gdzie ją łapy niosły. Była już przy Czterech Dębach, ale tam panowała zupełna pustka, jakby wszyscy się zmyli. Nie miała za dużo cierpliwości, więc już po chwili sama stamtąd poszła i akurat skierowała się gdzieś w okolice granicy z Klanem Rzeki. A nuż na kogoś natrafi tutaj? Zawsze warto spróbować - najwyżej zaglądnie jeszcze na granicę z Klanem Cienia, a jak nic nie wyjdzie, to pójdzie zapolować i wróci wcześniej, aby pogadać z Gniewosz. W końcu miały pogadać przed jej milczącym czuwaniem - nie może więc za długo się włóczyć.
Znalazła się przy Obgryzionych Gniazdach, gdzie wyczuła nieprzyjemny zapach sąsiadów. Lekko się skrzywiła i powstrzymała przed ukazywaniem większego niezadowolenia. Następnie truchtem ruszyła wzdłuż granicy, kiedy nagle dostrzegła jakąś kotkę po drugiej stronie.
- O! - wydała z siebie bliżej nieokreślony dźwięk, będący może zaskoczeniem, uradowaniem i okrzykiem równocześnie - KLAN RZEKI! - krzyknęła w ramach czegoś w rodzaju głośniejszego powitania. Tak, bardzo oczywiste stwierdzenie - oto Klan Rzeki w postaci jednej kotki. Huraganowy Szum postanowiła podejść bliżej granicy, zostając oczywiście po swojej stronie.
- Hej, hej! Jesteś na patrolu? - zaczęła na początek. Ciekawe, czy nowa koleżanka okaże się być tak fajna jak Różana Łapa. A może wręcz przeciwnie? Nie przekona się, jak nie zagada.
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Niestety Huraganowy Szum zauważyła Chaber szybciej, a SZKODA. Niedźwiedzica uwielbiała na różne sposoby zaczepiać koty po drugiej stronie granicy. Było to wręcz jej małym hobby. Kiedy to ktoś zaczepiał ją... no, to też było w sumie fajnie, ale wtedy nie miała aż takiej zabawy, bo nie mogła sama popisać się kreatywnością, tylko musiała ODPOWIADAĆ. Ale nic, przynajmniej kocica, którą w końcu wypatrzyła po drugiej stronie granicy, wydawała się całkiem interesująca. Od rozczochranego futra po sposób, w jaki ją powitała. Jeszcze chwilę temu Niedźwiadka myślała sobie o tym, że niezbyt przyjemnie by się zrobiło, gdyby ktoś się na nią rzucił z wrzaskiem, ale taki wrzask ZDECYDOWANIE mogła zaakceptować. Wyszczerzyła się w rozbawionym uśmiechu i przyjrzała szylkretowej nieznajomej. Kolory futra to w sumie miała całkiem podobne do Cyprysowej Łuski. No, nie identyczne, ale podobne, nie? Może nawet jakoś znała Cyprys? Fajnie byłoby podpytać. W końcu umawiała się, że znajdzie Cyprys za kilka księżyców na granicy i tyle czasu chyba mniej więcej minęło. Zobaczy się.
– AHA, TO JA. KLAN RZEKI! – odkrzyknęła jej z rozbawieniem. Tsk, klan Rzeki we własnej osobie, totalnie. Niedźwiadka była jego uosobieniem, klanową maskotką. Ehe. – A tak serrrio to NIEDŹWIEDŹ, Niedźwiedzi Kieł. Ty? – dodała, kiedy kocica podeszła bliżej granicy.
– Nah, chodzę sobie. Przy grranicy można czasem spotkać interrresujące koty, wiesz. Jakiś czas temu poznałam tam od was Cyprrysową Łuskę na przykład, o – powiedziała, licząc na to, że można nowa znajoma będzie coś tam o kocicy wiedziała.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Średniej wielkości, masywna kotka o długim, rozczochranym kremowo niebieskim, trygrysio pręgowanym futerku. Biel pokrywa jej pyszczek, pierś, brzuch i tworzy krótkie skarpetki na przednich łapach i dłuższe na tylnych. Uszy duże i z pędzelkami, nos ciemnoróżowy, a oczy żółte.
energiczna; odważna; szczera; wesoła; czasami hipokrytka; ekstrawertyk; rozbójnik; gaduła: uwielbia zabawę ruchową; łatwo ją zdenerwować; nadpobudliwa; łatwowierna; nierozważna;
I spotkały się dwa klauny.
- NO, JA KLAN GROMU - wykrzyczała coś równie oczywistego go wcześniej. Nowa koleżanka.. już zaczynała ją lubić! Czuła jakoś, że się dogadają. Ona to ma szczęście do spotykania fajnych kotów z innych klanów! Rzeczna kotka za to nawet bardziej przypominała ją niż Różana Łapa, więc może pójdzie jeszcze lepiej.
- Huragan! Huraganowy Szum! - przedstawiła się i uśmiechnęła szeroko. Jak dobrze, że nie musi już mówić o sobie jako "Szara Łapa". To naprawdę niesamowite! Jest już w końcu wojowniczką, w zasadzie to dosłownie od paru chwil! Jej nowa koleżanka również jest wojowniczką, i ma takie ciekawe imię. Takie groźne i silne! Niedźwiedzi Kieł.
- O, ja też sobie chodzę. A Cyprysowa Łuska.. No to świetnie trafiłaś! Ja od was nikogo jeszcze nie spotkałam, jesteś pierwsza. No ale słyszałam, że jest u was wojownik bez oka - rzuciła. Ciekawe, czy Niedźwiedzi Kieł wie coś więcej na ten temat. Przy okazji, przypomniało jej się, jak Chłodna Bryza przekazała jej teorię łowienia ryb. Chyba tak po prostu jej się skojarzyło - to ci dopiero!
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Ach, zdecydowanie dwa klauny. Niedźwiadka parsknęła rozbawiona, kiedy usłyszała odpowiedź Gromiaczki. Kto by pomyślał, że najwyraźniej w tym Gromie mieli całkiem porządnych obywateli? Spotykała już drugiego przedstawiciela Gromu w swoim życiu i nawet jeśli dopiero co ją poznała, to wydawała się równą gościówą, nie? Chaber lubiła sobie od czasu do czasu pobłaznować, a szaro-kremowa błaznowała w podobny sposób. Jaki to miły zbieg okoliczności, prawda? Może okażą się nawet całkiem podobne? Byłoby fajnie, bo kiedy ostatnio rozmawiała z Cyprysową Łuską o różnych jednostkach, dowiedziała się też, jakie czasem im się zdarzały totalne miernoty. Motyl, pfft.
– No prroszę, niezłe masz to imię. Może do Niedźwiedzia ci brrakuje, ale Hurrragan brzmi wystarrrczająco silnie – mruknęła z aprobatą. Cieszyła się, że nie spotykała jakiegoś Kwiatuszka, Robaczka czy Pączuszka, nawet jeśli do pąków w sumie nic nie miała, bo wzięło się od nich oryginalne imię Bratki... ale w sumie to dalej była na nią OBRAŻONA za takie gardzenie jej towarzystwem na ceremonii i od tamtego czasu ani razu z szarą siostrą nie rozmawiała, hmpf. Niech sobie radzi SAMA, skoro wolała własne towarzystwo od towarzystwa Niedźwiadki, która przecież była SUPER, nie?
– O, serrrio? Znacie się? Jak dobrze trrafiłam, to weź jej tam przekaż pozdrrowienia i powiedz, że dalej czekam, aż uda nam się spotkać na grranicy – powiedziała. Najwyraźniej nie mogły się zgrać dobrze w czasie z Cyprysową Łuską, ale niech Cyprys sobie nie myśli, że ZAPOMNIAŁA, pft. Chaber NIGDY nie zapomniała. – A, tak, mamy takiego! Sztorrrmowy Pazurrr się nazywa. To oko to mu krruk wydłubał i go wtedy od tego krruka urrratowałam! Walczył z nim rrazem z taką terrrminatorrrką, ale im nie szło i skończyli porrranieni, a wtedy pojawiłam się ja i BAM, zabiłam go jednym ciosem, uwierzysz? A ty biłaś się już z jakimś drrapieżnikiem, Hurrraganowy Szumie? – spytała. Wojowniczka wyglądała na młodszą, ale może też miała jakieś sukcesy na koncie, kto wie?
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Średniej wielkości, masywna kotka o długim, rozczochranym kremowo niebieskim, trygrysio pręgowanym futerku. Biel pokrywa jej pyszczek, pierś, brzuch i tworzy krótkie skarpetki na przednich łapach i dłuższe na tylnych. Uszy duże i z pędzelkami, nos ciemnoróżowy, a oczy żółte.
energiczna; odważna; szczera; wesoła; czasami hipokrytka; ekstrawertyk; rozbójnik; gaduła: uwielbia zabawę ruchową; łatwo ją zdenerwować; nadpobudliwa; łatwowierna; nierozważna;
I to jakie klauny. Huraganowy Szum nie spotkała jeszcze nikogo z Klanu Rzeki, ale wyglądało na to, że również mają tam porządnych obywateli. Przynajmniej jeśli możliwe jest połączenie słów "porządny" i "klaun". Szylkretka zaś na razie bawiła się wyśmienicie i tylko czekała na odpowiedzi czarnej, rzecznej koleżanki.
- E tam! Huragan też jest bardzo silne! Pasuje jak ulał, a twoje też niczego sobie. Masz faktycznie takie kły jak niedźwiedzie? - zapytała. Sama wyszczerzyła ząbki, jakby chcąc pokazać koleżance, jakie ma ząbki.. Liczyła, że Niedźwiedzi Kieł zrobi to samo. Co z tego, że wyglądałyby wtedy ekstremalnie dziwnie i głupio.
- NO! Jasne, jak tylko ją spotkam! - a to nie byłoby jakieś szczególnie trudne. Cyprysowa Łuska.. jest ogromna, ciężko ją przeoczyć w obozie. Raczej nie miałaby nic przeciwko, jakby na chwilę dopadł ją Huragan i przekazał pozdrowienia od Niedźwiedź.
- O proszę.. A myślałam, że stracił to oko w jakiejś wspaniałej walce, a musiałaś go ratować.. No nie wierzę.. - taka sytuacja. Już podczas rozmowy z Różaną Łapą wyobrażała sobie, ze ten Sztormowy Pazur stoczył ciężką, niesamowitą walkę, podczas której stracił ostatecznie oko, a prawda okazała się być zupełnie inna. Niedźwiedzi Kieł za to musi być naprawdę silna, skoro pokonała tego kruka jednym ciosem.
- Łooo. Też tak chce! Ja się jeszcze z drapieżnikiem nie biłam. Nie było jakoś okazji, nigdy na takiego nie natrafiłam. I wojowniczką jestem od chwili. Wiesz? Wyszłam właśnie z ceremonii, DOSŁOWNIE! - nie miała za sobą nawet milczącego czuwania! Jest takim naprawdę wojownikiem-nowicjuszem. Liczyła, że w przyszłości uda jej się stoczyć walkę z drapieżnikiem i zdobyć doświadczenie. Na razie ma na koncie sklepanie Oczka.
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Jeśli coś takiego jak porządny klaun, to było to wręcz KWINTESENCJĄ istnienia Chaber. Aż szkoda, że kotki miały ograniczone słownictwo i nie wiedziały, czym właściwie takie klauny były. Gdyby Niedźwiedzi Kieł miała świadomość co to takiego, zapewne byłaby to jej wymarzona robota. Bo, hehe, przecież była wybitnie śmieszna, nie? Królowa zebrań towarzyskich, o ile tylko ktoś lubił opowieści o praniu durnych drapieżników po mordach i naśmiewanie się z innych kotów, które były czasem tak głupie, że chyba robiły to celowo, bo Niedźwiedzica nie przypuszczała, że w ogóle się tak DA. A tu proszę, przychodził jakiś Sokoli Móżdżek czy inna Zachodząca i wszystko szlag by trafił, gorzej się nie dało. Przynajmniej nie tylko u nich w klanie znajdowały się takie jednostki, a w dodatku, jak to ustaliła z Cyprysową Łuską, dzięki ich istnieniu ci naprawdę WYBITNI mogli się wyróżniać. Zobaczymy, czy Huragan też będzie można do tego zaliczać.
– Jasne, że tak! Zobacz sama – powiedziała i również wyszczerzyła zęby, a następnie uśmiechnęła się, wciąż radośnie szczerząc kły. Uwielbiała uśmiechać się w ten sposób, jakoś tak, no, z pazurem, a nie takie nieśmiałe uśmieszki jak Śliweczka czy inna Wysoka Jąkała. Trzeba było mieć CHARAKTER, a nie!
– Ano, trrochę to żałosne, nie? Tyle rrróżnych drrapieżników, którrre mogłyby ci wydłubać oko, a ty trrafiasz na byle krruka... Ale dobrze w ogóle, że z tego wyszedł, bo niektórrre krruki to są jakieś przypakowane – stwierdziła, wspominając sobie śmierć Nurt. Nie było to dla niej bolesne wspomnienie, co najwyżej wiązało się ze złością i chęcią rewanżu. Zabicia Śnieżnego Serca i każdego przebrzydłego kruka, jakiego spotykała Chaber na swojej drodze.
– O, serrrio? To grratki, czy coś. Wygląda na to, że całkiem szybko skończyłaś trrening, nieźle. A jeśli chodzi o drrapieżniki... mogę ci też powiedzieć o tym, jak klepałam po przebrzydłych morrrdach lisy – powiedziała i wypięła dumnie pierś. Historie o własnej wspaniałości? Zawsze chętnie.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Średniej wielkości, masywna kotka o długim, rozczochranym kremowo niebieskim, trygrysio pręgowanym futerku. Biel pokrywa jej pyszczek, pierś, brzuch i tworzy krótkie skarpetki na przednich łapach i dłuższe na tylnych. Uszy duże i z pędzelkami, nos ciemnoróżowy, a oczy żółte.
energiczna; odważna; szczera; wesoła; czasami hipokrytka; ekstrawertyk; rozbójnik; gaduła: uwielbia zabawę ruchową; łatwo ją zdenerwować; nadpobudliwa; łatwowierna; nierozważna;
Oho, gdyby wiedziały, czym były klauny! Zapewne wiele kotów zaczęłoby się z nimi utożsamiać, a jeszcze więcej używać tego określenia na nazwanie czterech klanów. Do tego zestawienia można bez problemu dodać jeszcze słowo "cyrk", które idealnie odzwierciedla to wszystko. Huragan na pewno sama nazwałaby się klaunem i w zasadzie to nie miałaby nic przeciwko temu. Potraktowałaby to z dystansem - byłoby jakieś fajne określenie.
- ŁOOO! - przyjrzała się ząbkom Niedźwiedziego Kła, które wyglądały na naprawdę ostre. Sama wyszczerzyła się jeszcze bardziej. Ciekawe, jakie ona ma ząbki - sama nie mogła zobaczyć, niestety! Jeśli zaś chodzi o te wojowniczki.. nie chciałaby być przez nią ugryziona!
- No.. Jakieś borsuki i inne, co nie? Chociaż kruka nigdy na oczy nie widziałam. Jaki on jest duży? - zapytała. Przez "duże ptaszysko", jak kiedyś przekazała jej mama, rozumiała coś nieco większego od wrony.. Ale czy na pewno dobrze to sobie wyobrażała?
- Dzięki! O tak, powiedz! Powiedz! - podskoczyła niczym dziecko, które ucieszyło się po usłyszeniu, że zaraz dostanie prezent. Jednak słuchanie o jakichś walkach, lisach i drapieżnikach było dla Huraganowego Szumu naprawdę fajne i cieszyła się, że natrafiła na taką doświadczoną wojowniczkę. Zastanowiła się również, jak bardzo jest starsza od niej.
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Och, tak, ZDECYDOWANIE cyrk. Wielka szkoda, że nie znały i tego słowa, bo dałoby tyle nowych możliwości! Na przykład mówienie o niektórych sytuacjach z klanu Rzeki, że to cyrk na kółkach. Czy nie oddawałoby to idealnie sytuacji, no, dajmy na to z Mrozikiem, który został MATKIEM? Jasne, że by oddawało! Mogłaby podać tego znacznie więcej, ale do tego musiałaby wiedzieć o istnieniu cyrków. Zdecydowanie wielka szkoda, że leśne kotki miały takie ograniczone słownictwo, tsk tsk. Słysząc okrzyk podziwu ze strony gromowej wojowniczki, Niedźwiedzica wypięła dumnie pierś. Podobała jej się nowa znajoma, trzeba było przyznać. Jak do tej pory bardzo przyjemnie się z nią rozmawiało, a i dobrze wiedziała, że ją należy PODZIWIAĆ, hehe. Dogadają się, oj, jeszcze się dogadają! Chaber naprawdę by nie przypuszczała, że w tym lamerskim Gromie, który stracił swoją potęgę przez głupie koty u władzy, które ciągle się zmieniały, będzie tyle fajnych kotów! Do tej pory największym lamusem okazał się kocur z Cienia i w ogóle Cień brzmiał jakoś marnie. Ich przywódczyni miała głupie imię, a skoro były tam jeszcze kotki, które tak dbały o swoje futra, jak to opowiadał Płonący Las, to serio coś z nimi było nie tak.
– Sporrry jak na ptaka, w sumie podobnej wielkości do nas. Wiesz, to też może być niezły przeciwnik, ale w porrrównaniu do takich lisów czy innych borrrsuków to wciąż sporrro mu brrakuje – powiedziała. Nie miała nic przeciwko Sztormowemu Pazurowi, no i kruki to nie były byle wróbelki, ale, tak czy inaczej, raczej średnio widziała szanse wojownika w starciu z czymś GROŹNIEJSZYM, skoro z krukiem mu nie wyszło.
– Dobrra, to tak: pierrrwszego lisa spotkałam, jak byłam z takim terrrminatorrrem na polowaniu. A właściwie to on spotkał i mnie zawołał na pomoc. No to przybiegłam i trrach, rzuciłam się na tego durrrnego lisa! Zanim tam dobiegłam, to go dość niefajnie ugrryzł, ale no, bywa. Więc ten terrrminatorrr atakował go w szyję i w ogóle, ale nie do końca mu wychodziło, a ja w tym czasie tak mu pysk rrozorrrałam, że rrrozwaliłam mu jedno oko! Potem jeszcze ucho, a na koniec skoczyłam na niego i złapałam go za karrrk, więc on padł marrrtwy, a ja stałam na nim, hehe. No i ten terrrminatorrr, Skrra, użarrrł go w tym samym czasie w garrrdło, więc lis nie miał szans! A za drrugim rrazem Czerrrwona Gwiazda i taka frrajerrrka, Zachodzące Światło, klepały jakiegoś lisa, a ja akurrrat byłam w pobliżu, więc przybiegłam im pomóc, bo coś im nie szło. Pół pyska mu rrrozwaliłam, Zachodząca też mu coś tam niby zrrobiła w ogon, a on padł marrrtwy. No, prrawie. Padł, ale jeszcze oddychał, nie? No to go dobiłam, a Zachodzące Światło strzeliła jakiegoś foszka, chwyciła tego lisa i chciała iść go zakopać, chociaż była rrranna. Czerrrwona Gwiazda ją zatrzymała, ja jej zawtórrrowałam, żeby było śmiesznie, a ona mi kazała zamknać pysk. Pfft. Szkoda, że sama nie wie, kiedy go zamknać. Wyobrrażasz sobie? Strzelać takie foszki przy przywódcy i jeszcze obrrażać się o DOBIJANIE głupiego drrapieżnika. A jest ze dwa rrrazy starrrsza ode mnie! – parsknęła. Tak właściwie to nie miała pojęcia, ile Zachodzące Światło miała księżyców, ale, yy, no, coś w tym stylu.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Średniej wielkości, masywna kotka o długim, rozczochranym kremowo niebieskim, trygrysio pręgowanym futerku. Biel pokrywa jej pyszczek, pierś, brzuch i tworzy krótkie skarpetki na przednich łapach i dłuższe na tylnych. Uszy duże i z pędzelkami, nos ciemnoróżowy, a oczy żółte.
energiczna; odważna; szczera; wesoła; czasami hipokrytka; ekstrawertyk; rozbójnik; gaduła: uwielbia zabawę ruchową; łatwo ją zdenerwować; nadpobudliwa; łatwowierna; nierozważna;
Ależ nie tylko z Rzeki! Huraganowy Szum urodziła się nieco za późno, ale wcześniejsze wydarzenia w Klanie Gromu związane z zastępcami, Sasanką, medyczką i Błyskającą Gwiazdą.. Och, a gdyby wiedziała o takich kwiatkach jak "matku" w rzece. Klanu Cienia zaś w ogóle jeszcze nie zdołała poznać, poza opowieścią Różanej Łapy o jednym z kocurów stamtąd.
- DO NAS? O ŻEŻ - odparła głośno i spoglądając na Niedźwiedzi Kieł, spróbowała sobie to ptaszysko wyobrazić. - Chciałabym się z nim zmierzyć - przyznała pewna siebie. Skoro do lisów i borsuków mu sporo brakuje, to pewnie jest lepszy niż jakaś łasica i kuna. Brzmi jak dobry przeciwnik! Poza tym Huraganowy Szum musi w końcu jakoś sprawdzić swoje umiejętności bojowe. Jak nie na przeciwniku, to może w jakimś sparingu. Może Oczko znowu by się zgodził, hehe.
- Nieźle! O kurczę, a jak wygląda Czerwona Gwiazda? - zapytała zaciekawiona. Może jest taka masywna jak Trzmiela Gwiazda? Albo wręcz przeciwnie - niska i chuda? - Ta Zachodzące Światło wyraźnie chciała bardzo tego lisa zakopać, no ale nie wyszło. Jeszcze przy przywódcy, oho ho! Ma rozmach! A kto ostatecznie tego lisa zakopał? - wymruczała pytająco.
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Wszystkie klany były w jakiś sposób cyrkiem. W Rzece można było znaleźć takie klauny jak Sokole Skrzydło, Zachodzące Światło i matek-Mrozik, Grom miał niechlubną przeszłość ze zmieniającymi się przywódcami i medykami, w Wichrze przywódca TAK O zrezygnował sobie z rangi, co było GŁUPIE, a w Cieniu mieli kotki frajerki i uprzedzonego kocura. Zapewne znalazłoby się tego trochę więcej, ale Chaber wiedziała tylko o takich rzeczach i nic więcej. SZKODA, bo pewnie BARDZO przyjemnie by się jej plotkowało o tym na granicy, hehe.
– Tsk, to powodzenia. Tylko nie daj sobie wydłubać oka – zażartowała. Sama chętnie też sklepałaby jakiegoś kruka, ot, dla rozrywki, bo dawno z niczym nie walczyła, a te ptaszyska wcale nie były dla niej trudne do zwalczania. Skoro załatwiła jednego JEDNYM ciosem, to z innymi też na pewno świetnie by sobie poradziła, ha!
– Yy, podobnego wzrrostu do mnie. Taka starrra, szarrra, o, no i ma dużo blizn, a w tym poszarrrpane ucho. Dość rrozpoznawalna. A Trzmiela Gwiazda? – odbiła pytanie, bo w sumie to nie wiedziała, a chętnie by się dowiedziała. Jeśli ktoś jej o tym kiedykolwiek mówił, to dawno już zapomniała. Od Cyprys słyszała tylko, że był dobrym przywódcą. – Ja, bo jako jedyna nie dałam się pogrryźć temu pchlarzowi. One poszły się leczyć, bo te ich rrany nie wyglądały za fajnie. Ale wszystko spoko, wyleczyły się i w ogóle. – Chociaż Chaber by się nie obraziła, gdyby Zachód musiała siedzieć w lecznicy dłużej. Tsk, przydałoby się. Może ogarnęłaby trochę te swoje foszki, a Księżycowy Pył znalazła dla niej coś na uspokojenie.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Średniej wielkości, masywna kotka o długim, rozczochranym kremowo niebieskim, trygrysio pręgowanym futerku. Biel pokrywa jej pyszczek, pierś, brzuch i tworzy krótkie skarpetki na przednich łapach i dłuższe na tylnych. Uszy duże i z pędzelkami, nos ciemnoróżowy, a oczy żółte.
energiczna; odważna; szczera; wesoła; czasami hipokrytka; ekstrawertyk; rozbójnik; gaduła: uwielbia zabawę ruchową; łatwo ją zdenerwować; nadpobudliwa; łatwowierna; nierozważna;
W każdym klanie znajdzie się jakiś klaun. Huraganowy Szum chociażby, która niekiedy zachowywała się bardzo specyficznie. Ktoś więc mógłby ją tak nazwać, a wojowniczka jedynie by się zaśmiała i przytaknęła głową. O innych klanach nie wiedziała za dużo, więc nie bardzo mogłaby w sumie o nich plotkować. Może z czasem będzie się dowiadywać coraz więcej i więcej na te tematy?
- No, postaram się! To ja wydłubie mu oko, a nie on mi! - odpowiedziała, śmiejąc się. Żadne ptaszysko nie będzie jej oka wydłubywać, nie ma takiej opcji! Będzie na tyle silna i sprawna w walce, że do tego nie dopuści. A do tego potrzebuje odpowiedniego doświadczenia. Huraganowy Szum bardzo chciałaby nauczyć się dobrze walczyć. Nie wątpiła, że już teraz jej dobrze idzie, ale to dla niej za mało. Zdecydowanie za mało. Pod tym względem miała naprawdę sporo ambicji.
- Faktycznie brzmi rozpoznawalnie. A Trzmiela Gwiazda jest.. No naprawdę masywny! I jest też szary, tylko jeszcze z pręgami i bielą, dużo bieli! Więcej niż ja mam. Też ma blizny i takie pomarańczowe oczy - odpowiedziała w miarę przyzwoicie, przynajmniej się starała. A tak idealnie pasowałoby, żeby użyć słowa "gruby"! No, ale nie chciała tak mówić, bo mimo wszystko jakąś część rozumu miała. Czerwona Gwiazda zaś brzmiała naprawdę charakterystycznie. Huraganowy Szum postarała się nawet zapamiętać to wszystko. Kto wie, może kiedyś i ją spotka?
- A, nieźle! Ja nigdy nie miałam ran. W ogóle nie byłam chora. To bardzo boli? Po wszystkich zostają ślady? - zapytała. Powinna to raczej skierować do Truskawkowej Łapy, ale może Niedźwiedzi Kieł też będzie wiedziała coś na ten temat, skoro widziała tyle ran, brała udział w wielu walkach..