Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Pomimo częstych i intensywnych treningów, zarówno tych samodzielnych, jak i ze Żwirową Łapą, Skrzące Słowo zdołał w końcu znaleźć chwilę i porwać Jeziorną Łapę na obiecany spacer w celu urządzenia sobie tego konkursu. Starał się panować nad swoją mimiką, ale często o tym zapominał i łapał się na tym notorycznie. Na szczęście była to jedna z nielicznych rzeczy, która mu nie szła, albowiem treningi stale przynosiły oczekiwany rezultat i sylwetka kocura widocznie się zmieniała, co tylko go uatrakcyjniało a nowa rana w postaci naderwanej małżowiny usznej tylko dodawała mu charakteru.
Umówił się z koleżanką przy Bobrzej Tamie, nie zerkając do swojego odbicia, dopóki ta nie przyjdzie. Nadal nie wierzył w to, że wygląda aż tak źle, ale jakoś tak... nie miał odwagi, by się o tym przekonać wcześniej.
Księżyce: 150 Mistrz: Skrzące Słowo Płeć: kotka Matka: Świetlikowy Zagajnik Ojciec: Wietrzny Wąs Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Również Jeziorna Łapa zdołała znaleźć czas w swoim wypełnionym kalendarzu na chwilę dla kolegi. Sama ciężko pracowała, trening pozwalał jej oderwać myśli od tak świeżej i niedawnej tragedii, jaka przytrafiła się w jej rodzinie, dlatego też zaproszenie na spacer przyjęła wręcz z ulgą i ochotą - będzie starać się nie myśleć o tym, jak towarzyszył jej przy pożegnaniu jej ciotki. Poza tym, mają też coś innego do załatwienia.
Widząc go zauważyła, jak przez ten czas zmieniła się jego sylwetka. Ona sama nie próżnowała i delikatne mięśnie kształtowały się pod jej długim futrem. Oprócz tego nie była już taka malutka i okrąglutka - zaczęła nareszcie rosnąć w górę, a długie futro wręcz dodawało jej tej wysokości.
Widziała, że nie patrzy w wodę. Doceniała, że nie oszukuje i czeka, aż ona dotrze na miejsce - dlatego przyspieszyła kroku i wreszcie, gdy znalazła się przy nim, kiwnęła łebkiem i przywitała się z nim z lekkim uśmiechem. - Dzień dobry, Skrzące Słowo.
Po czym wymruczała ciszej, z lekkim rozbawieniem: - Czym zajmiemy się na dzisiejszym treningu?
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Pierwsze co mu się rzuciło po zobaczeniu Jeziornej Łapy to to, że urosła, na co nie zwrócił uwagi na pogrzebie. Powoli zaczynała przypominać dorosłą, dojrzało kocicę i Skrzące Słowo nie do końca wiedział, jak się w związku z tym powinien czuć. Było to dla niego... abstrakcyjne, gdyż znał kotkę odkąd była małym szkrabem szurającym brzuchem po ziemi, a powoli robiła się całkiem atrakcyjna od tej wizualnej strony. Choć raczej wolał kotki drobniejsze, mniejsze.
— Dzień dobry, Jeziorna Łapo — przywitał się, odpowiadając na jej uśmiech. — Dziś zajmiemy się twoim samopoczuciem — podłapał żarcik, by przejść do tematu nieco... poważniejszego i ważnego. Widział, jak Jezioro przeżywała pogrzeb swojej ciotki i martwił się o nią, jak o koleżankę. Nie chciał przecież, żeby była smutna. — Już jest w porządku?
Księżyce: 150 Mistrz: Skrzące Słowo Płeć: kotka Matka: Świetlikowy Zagajnik Ojciec: Wietrzny Wąs Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Być może ona sama nie zauważyła, że zaczyna wyrastać ze swojej postury kociaka, jednak ewidentnie miała widok bardziej... z góry. Chętnie by rosła jeszcze bardziej, jednak nie znała preferencji Skry - a gdyby je znała, cóż, niewiele i tak mogła z tym zrobić. Natura każe jej rosnąc, no to rośnie.
Jej brewki zadrgały, wędrując rozbawione w górę. Nie stracił swojego humorku i była z tego bardzo zadowolona.
Jednak potem zeszli na poważniejszy temat, a możliwość zapomnienia o tragedii szlag trafił. Kiwnęła jednak głową, doceniając jego troskę. - Tak. To było... dosyć nagłe. Dlatego... Cóż, myślę, że nikt nie spodziewał się tego. - powiedziała już poważnie. To była prawda - jej ciotka wydawała się wręcz niepokonana i niezwykła w walce. Tym bardziej ambicje Jezioro zostały podsycone, jakby czuła, że musi się spieszyć ze swoim treningiem - że musi bronić rodzinę, żeby więcej do czegoś takiego nie doszło. Chociaż nawet będąc wojowniczką nie mogłaby nic poradzić na jej śmierć - nikt nie mógł.
Otrząsnęła się lekko, po czym wskazała głową na powierzchnię wody. - Boisz się zerknąć? - zamruczała z lekkim rozbawieniem. Jej własny widok wywołał u niej kilkusekundowy szok. Jeszcze nigdy nie widziała, żeby ktoś mierzył ją tak nieprzyjemnym spojrzeniem, jak ona sama wtedy.
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
— Takie rzeczy ciężko przewidzieć — przyznał. Śmierć Mysiego Kroku także była dla wszystkich szokiem, zwłaszcza dla jej dzieci, dla Skry, który do samego końca wierzył w to, że matka z tego wyjdzie i wszystko będzie dobrze. Śmierć zawsze nadchodziła niespodziewanie i, czy im się to podobało czy nie, nic nie mogli na to poradzić. Mogli jedynie pozostać silni dla tych żyjących. — Ale to dobrze, że już jest w porządku — dodał, uśmiechając się delikatnie. Widok płaczącej wtedy Jeziornej Łapy w pewien sposób go zabolał. Przy nim terminatorka zawsze była uśmiechnięta i pełna życia, a wtedy... była zapłakana, smutna. Jak nie ona. Nie lubił tego widoku, zdecydowanie i chciał dołożyć wszelkich starań, by go nie widywać zbyt często.
— Chyba za słabo mnie znasz, skoro założyłeś że mógłbyś się czegoś bać.
Księżyce: 150 Mistrz: Skrzące Słowo Płeć: kotka Matka: Świetlikowy Zagajnik Ojciec: Wietrzny Wąs Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Kiwnęła łebkiem, przytaktując mu. Bądź co bądź, wiedział co mówi - zapomniała w końcu, że on sam stracił matkę. To musiał być okropny i brutalny cios dla niego. Nie mogła wyobrazić sobie utraty swojej mamy, u której zawsze mogła znaleźć wsparcie. Nawet nie chciała myśleć o tym, że coś mogłoby się jej stać.
Zdawała sobie sprawę, że na pogrzebie widział ją w opłakanym (dosłownie!) stanie - starała się chować swoje łzy, jakby martwiąc się, że zobaczy tę jej słabą stronę. To było ostatnie, o co powinna się martwić, i faktycznie, nie myślała o tym wtedy, jednak... Musiała pozostać silną. Takie już było życie - odchodzi się w najmniej oczekiwanym momencie i nic nie można na to poradzić. Łzy nie pomogą na cudzą śmierć.
Nabrała powietrza i wypuściła go ze świstem, po czym odpowiedziała z chytrym uśmiechem: - Oczywiście, znam Cię na tyle, żeby wiedzieć, że takiego silnego i potężnego wojownika... - tu uśmiechnęła się lekko, pokazując kiełki, żeby nie pomyślał, że prawi mu komplementy na serio - ...może wystraszyć tylko on sam, równie silny i potężny. - machnęła ogonem z zadowoleniem. Oczywiście, strach nie pasował do Skry, a jednocześnie wieść o jego nieprzyjemnym pysku zaskoczyła go, co jednak udowodniło Jeziorku, że nie wszystko ma pod kontrolą. Jeszcze trochę, i zacznie uważać go za zwykłego kocura!
Podeszła powoli do tafli wody, nie spuszczając wzroku ze Skrzącego Słowa.
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
— Ale to sobie sprytnie wymyśliłaś — mruknął, nie kryjąc nawet rozbawienia jakże błyskotliwą i przemyślaną odpowiedzią terminatorki. Być może miała trochę racji, aczkolwiek był to inny rodzaj strachu. Kocur się bowiem obawiał, że koleżanka mogła mieć rację a przez to, nawet nieświadomie, mógł wpłynąć na swoją reputację, na której tak mu zależało i o którą tak dbał.
— Wymyśliłaś już czego zażądasz, jak wygrasz? — zagaił, chcąc chwilę pogawędzić, nim przejdą do tej zdecydowanie mniej przyjemnej części tego spotkania. Zresztą, ciekaw był, cóż takiego kotka mogła dla niego wymyślić, bo jak już zdążył się przekonać, wyobraźnię miała całkiem bujną.
Księżyce: 150 Mistrz: Skrzące Słowo Płeć: kotka Matka: Świetlikowy Zagajnik Ojciec: Wietrzny Wąs Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Uśmiechnęła się szerzej, widząc, że rozbawiła Skrę - dzięki temu nie miał na sobie swojego resting bicz face. Czuła się dobrze, widząc go w dobrym humorze, a nawet lepiej, gdy ona powodowała jego dobry humor. Jednocześnie była zadowolona, że porzucili te mniej przyjemne tematy. Leniwie pogłaskała przednią łapką brzeg nad wodą, zasypując piasek raz w jedną, raz w drugą stronę, jednocześnie patrząc na Skrę i starając się nie zerkać na odbicie. To byłoby nie fair - zasady to zasady, skoro on czekał na nią, to ona czeka na niego.
Słysząc o nagrodzie uśmiechnęła się chytrze i powiedziała: - A owszem, wymyśliłam. Mam nadzieję że ty również, bo nie będę czekać na twoje życzenie kilkanaście księżyców, aż w końcu się namyślisz! - powiedziała śpiewnie, niezwykle zadowolona. Niech zjada go ciekawość!
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
On także lubił ją widzieć w dobrym humorze, tym bardziej od czasu, gdy dowiedział się, że uśmiech nie jest jej naturalnym wyrazem pyszczka, a przy nim widoczny był cały czas. Ponadto, widok płaczącej koleżanki był nieprzyjemny i zdecydowanie lepiej wyglądała, gdy się szczerzyła.
— Oczywiście, że wymyśliłem — odparł bez namysłu, wypinając dumnie pierś. Miał wymyśloną karę dla Jezioro, a nagrodę dla siebie odkąd tylko zaproponował takie rozwiązanie! Ciekaw był jednak, czy w głowie Jeziornej Łapy narodził się pomysł podobny do jego, czy może poszła w zupełnie inną stronę.
— Zechcesz mi uchylić rąbka tajemnicy? — zapytał, tyrpiąc ją lekko w bark. Kto wie, może jej pomysł tak mu się spodoba, że spróbuje przegrać specjalnie?
Księżyce: 150 Mistrz: Skrzące Słowo Płeć: kotka Matka: Świetlikowy Zagajnik Ojciec: Wietrzny Wąs Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Zaś sama Jeziorko, odkąd uświadomiła sobie swój Kompleks Krzywego Ryja starała się ustawić uśmiech jako swoją domyślną minę - na szczęście jednak przy Skrze nie musiała się do tego zmuszać. Ot tak, jego towarzystwo sprawiało, że humor jej dopisywał. Dziwne, nie?
Spojrzała na niego lekko z ukosa, zaś jej uśmiech nie schodził z jej pyska: - Czemu mam wrażenie, że to wszystko wcześniej ukartowałeś? Wydajesz się być zdecydowany i pewny jak na tak ważną sprawę! - zapytała i wyszczerzyła zęby. Jego zupełny namysłu sprawił, że zamiast wzbudzić jego ciekawość sama zaczęła się zastanawiać nad jego planem. No ładnie, Jeziorko, nie trać skupienia! Nie tak miało być!
Uśmiechnęła się szerzej, słysząc jego pytanie. A więc jednak... ciekawość również go trawi! - Jestem mądrą dziewczynką i nie oddaję takich informacji za darmo. No, chyba że ty wcześniej coś szepniesz o swoim pomyśle... - zamruczała rozbawiona. Biała Burza dała jej lekcję z tego, żeby informacje traktować jako kartę przetargową. W tej zabawie owa lekcja również się przyda. Poza tym - och, nie ukrywajmy, Jeziorko ciekawość trawiła od środka!
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
— Nie szukaj podstępu tam, gdzie go nie ma — zaśmiał się. W żaden sposób tego nie ukartował - to na pewno! Nie kazał jej się zgadzać z jego propozycją, przecież nie nalegał! Nie było więc tutaj mowy o jakiejkolwiek ustawce. To, że wymyślił sobie coś wcześniej to chyba nie oszustwo, czyż nie?
— A ja jestem mądrym chłopcem i nie zamierzam się na to godzić — odpowiedział tak samo, szczerząc się do koleżanki. Skoro nie chciała się pochwalić, to i on nie zamierzał. Jaką mógł mieć pewność, że Jeziorna Łapa na pewno mu odpowie, gdy on to zrobi? Nie podejrzewał jej o oszustwo, broń Gwiezdny Klanie, aczkolwiek w takich sytuacjach wszystkie chwyty były dozwolone i zdawał sobie z tego sprawę.
— Zaczynamy, w takim razie?
Księżyce: 150 Mistrz: Skrzące Słowo Płeć: kotka Matka: Świetlikowy Zagajnik Ojciec: Wietrzny Wąs Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Żadne oszustwo, ponieważ sama Jeziorna się namyślała nad tym wcześniej - odkąd była mowa o zakładzie. Jej brewki podniosły się, słysząc jego odpowiedź. A więc to tak? Żadne z nim nie puści pary z ust? No dobrze, w takim razie wychodzi na to, że oboje są nieustępliwi - nieważne jak bardzo ciekawi. - W takim razie... zaczynajmy! - powiedziała z uśmiechem i podekscytowaniem. Poczekała, aż on sam przyłączy się do niej tuż nad powierzchnią wody, nie spuszczając go z oczu. Gdy wreszcie przybrali pozycje, wyszczerzyła zęby i powiedziała: - Na trzy... raz... - wstrzymała oddech na kilka sekund - Dwa... - tutaj zamilkła. Patrzyła na niego chwilę, po czym roześmiała się, wiedząc, że przeciąga ten moment niepewności. - TRZY! - krzyknęła nagle i odwróciła się do wody, pozbywając się ze swojego pyska uśmiechu. Ot jej pysk, w stanie spoczynku, w trybie domyślnym.
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Przysiadł się do niej, by nie mieli problemu ze spojrzeniem w taflę wody razem i zamknął oczy. Gdy Jeziorna Łapa zaczęła odliczać, lekko się zestresował, a jego mięśnie mimowolnie się spięły. Starał się być jednak skupiony na słowach córki Świetlikowego Zagajnika, a nie na tym, jak bardzo nie chce widzieć tego, co za moment miał ujrzeć.
Na "trzy" otworzył oczy i spojrzał prosto w taflę, niezadowolony z tego, co zobaczył. Zerknął jednak na odbicie terminatorki i odetchnął z ulgą, gdy zobaczył gdy u niej jest niewiele lepiej. Utrzymał taki wyraz pyska i patrząc cały czas na tę wodną Jezioro przemówił.
— Chyba mamy remis, co? — zapytał, a na jego pysku od razu pojawił się delikatny uśmiech. Jak to możliwe, że normalnie tak ciężko było mu nad tym panować gdy teraz uśmiech sam mu się pchał na pysk?
Księżyce: 150 Mistrz: Skrzące Słowo Płeć: kotka Matka: Świetlikowy Zagajnik Ojciec: Wietrzny Wąs Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Również Jeziorna spojrzała w odbicie. Och, naprawdę było nieprzyjemne - mierzyła samą siebie wzrokiem nieprzyjemnym i wręcz wściekłym - jakby ktoś właśnie nadepnął jej na ogon, a ona sama zmierzała w stronę tego kogoś, by mu odgryźć ogon. Równie szybko zerknęła też na odbicie Skry - który zdążył przerzucić wzrok na jej odbicie. Był taki, jaki dokładnie pamiętała - chociaż nie pamiętała, kiedy ostatnio takiego go widziała. Uniosły i zimny, obojętny. Zaraz potem również się uśmiechnęła, widząc, że jego odbicie uśmiecha się do niej. - Zdaje się, że oboje wygraliśmy. A może oboje przegraliśmy? Tak czy inaczej - jak to rozwiążemy? - zapytała, wyszczerzając kiełki radośnie. Nie mogła się doczekać jego pomysłu na rozwiązanie tego problemu - oraz tego, jakiej nagrody sobie zażyczył. Ponieważ zamierzała to od niego wydusić, niezależnie od wyniku.
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
— Zdecydowanie bardziej ci do twarzy z uśmiechem — skomentował, gdy spojrzenia ich odbić w wodzie się skrzyżowały. Może to była kwestia tego, że neutralny wyraz pyska Jeziornej Łapy zobaczył dopiero drugi raz i nie potrafił się do tego przyzwyczaić, a może po prostu kotce było ładniej z uśmiechem na pyszczku. Chyba do nikogo nie pasował wyraz twarzy mówiący: "jak się zbliżysz to cię zabiję".
— Myślę, że jest tylko jedno sprawiedliwe rozwiązanie — mruknął, milcząc przez chwilę, by zbudować swego rodzaju napięcie. Przyglądał się odbiciu córki Świetlikowego Zagajnika, uśmiechając się do niej zadziornie, bo doskonale wiedział, że pewnie umierała z ciekawości, by odezwać się do dopiero po chwili.
— Oboje zasłużyliśmy na karę od siebie nawzajem. Remis oznacza zwycięstwo obu stron, nieprawdaż? — odezwał się w końcu, uważając że takie rozwiązanie będzie najbardziej sprawiedliwe. W końcu w momencie, w którym jurorami byli tylko oni, bez żadnej osoby trzeciej, do przewidzenia było, że tak to się skończy.