Wysoki, masywny rudzielec z długim, pręgowanym tygrysio futrem i błękitnymi oczami.
Po zostaniu wojownikiem, Rydzowe Futro został zmuszony do zmienienia się, ale w pewnym sensie obszedł tę barierkę. Mimo, że na barkach ma odpowiedzialność za dwójkę terminatorów, przeważnie chodzi uśmiechnięty. Bardzo lubi sobie żartować i przekomarzać się z innymi. Za to nie pozwala sobie chodzić po ogonie i nie znosi kiedy ktoś go oszukuje. Czasami kiedy w pobliżu nie ma jego rodziny ani partnerki, potrafi mówić rzeczy, których później żałuje. Stres z powodu dużej wagi powierzanych mu zadań odbija się na nim głębiej, niż kocie oko mogło by wejrzeć i tylko czasami wychodzi na powierzchnię. Poczucie winy z powodu nie przyjęcia Jaskółki i jej kociąt do Klanu chodzi za nim jak ciemna chmura. Przywykł do udawania, że jej nie widzi, ale tak jak ze stresem, czasem znajomi mogą zobaczyć więcej niż by chciał. Każdy kto spotyka go w odpowiedniej chwili może stwierdzić, że Rydz jest szczęśliwym i wesołym kotem. Pozory często mylą.
Sowiooka(KC) Kwitnąca Łapa(KW)
Rydzowa Łapa nie reagował jakoś specjalnie na rozmowę Ważkowej Łapy z Zamarzniętą Łapą. Oboje sobie żartowali, prawda? A przynajmnirj kocur w ten sposób to odbierał. Nie miał wcale na celu, żeby rzeczniacy widzieli jego spojrzenia, odmierzające odległość ich łap od granicy. Mimo, że czuł się w miarę komfortowo, to nie przepadał za tym, kiedy wszyscy patrzyli się na niego jak na kogoś przewrażliwionego czy coś. Może sam robił podobnie, ale nie czuł się pewnie na nowym gruncie i tylko się upewniał. I wtedy Wiewiórcza Łapa pozwoliła sobie na tę uwagę. Rydzowi drgnęła końcówka rudego ogona. Wszyscy potraktowali to jako zabawny żart. On również zrozumiał, że miało to być śmieszne, ale go jakoś nie rozbawiło. Wszyscy czekali na jego reakcje. Świetnie, został oficjalnie mianowany niespokojnym i agresywnym. Brawo, Rydz. Rudzielec lekko się uśmiechnął.
-Raczej nie. To bardziej odruch. - odparł luźno. Może to jakoś przejdzie. Zapewne zareagowałby inaczej, ale chciał uniknąć jakichś sporów czy coś, a poza tym znalazł się pod dokładną obserwacją Zmarźluch. A w takim stanie nie mógł być wredny. Całe jego zachowanie brało się z niepewności i nowej zaistniałej sytuacji. Ci prawda Wierzb reagowała inaczej. Ona to umiała reagować. Musi jej kiedyś wytknąć, że nadawałaby się na przywódcę.
didn't giveme t<s>im</s>e tosay goodbye in theway t<s>ha</s>t Iwanted to <s>so</s> honey, closeyour eyesand stay <s>lik</s>e you're supposedto don'tyouw<s>ann</s>agivemetimetow<s>rit</s>eano<s>th</s>ersongforyou?
Dramatu już nie ma, znaczy jest, ale nie w takim stopniu jak był za kocięctwa. Ważka, stając się Ważkową Łapą, był już nieco wyrośnięty, odczepiając od siebie łatkę kurdupelka. Kocurek wciąż jest chudy i kruchy. Zdawać by się mogło iż mocniejszy podmuch wiatru byłby w stanie Ważkę przewrócić, a byle pierwszy lepszy terminator - złamać w pół jak gałązkę jednym uderzeniem łapy, i to niezbyt silnym.
Futerko młodzika nie zmieniło się nic a nic - jest bure, klasycznie pręgowane, z kremowym pyskiem, brzuchem i wewnętrzną częścią łap. Sierść jest dłuższa, jednak nie aż tak jak u Lodowego Kła, i sterczy na wszystkie strony, zwłaszcza na szyi i klatce piersiowej. Pióropuszowy ogon jest dość długi, a trójkątne uszy przestały być przyduże dzięki czemu nie wyglądały już jak doklejone. Bystre oczy Ważkowej Łapy zyskały zielony kolor, zachowując swój kształt i nieco nieobecny wyraz, a nos pozostał ciemny. Jego zdaniem - definicja przeciętności.
Sarkastyczny dyplomata. || KP
Oszroniony Pazur [KG] | Chmurne Niebo [KW]
Pewny siebie Ważka? A to dobre... Może kontrast nieco wycofanej Wiewiórczej Łapy tak go właśnie stawiał, lepiej dla niego, a może po prostu troska o to, by jego ruda towarzyszka poczuła się bardziej komfortowo spowodował, że bury terminator był bardziej skory to zaczynania tematów i rozluźniania atmosfery. Miał to chyba we krwi, po matce, za co szczerze mógł w tym momencie dziękować, bo gdyby nie to, atmosfera byłaby co najmniej niezręczna.
- Hym, myślę, że jakbyś się postarała to dałabyś radę połknąć mnie w całości - odbił piłeczkę do Zamarzniętej Łapy, żartując tym sposobem ze swojej tyczkowatej i kościstej postury. Zabawne, gdyż jak bury syn Lodowego Kła był młodszy, znacznie młodszy, jedna z klanowych wojowniczek naprawdę próbowała go zjeść, myląc jego drobną osobę z rybą. Tak, była bardzo zaspana, zgadza się, a Ważka bardzo drobnym kociakiem. - Chociaż nie radze, pewnie bym ci wlazł między zęby czy coś - dodał jeszcze zielonooki ze wzruszeniem ramion. Jego ruda towarzyszka również nie poprzestała na swojej poprzedniej wypowiedzi, bo gdy Ważkowa Łapa nie skomentował wypowiedzi gromowego terminatora, tak zrobiła to Wiewiórka. Bury posłał jej lekki uśmiech po czym powędrował wzrokiem na Rydzową Łapę.
- Spokojnie twardzielu, nie zobaczysz nas po tamtej stronie, dobrze nam tutaj - rzucił pręgus i uderzył dwukrotnie łapą o ziemię przed sobą, zaznaczając wyraźnie, że nigdzie się nie rusza, zarówno on jak i Wiewiórcza Łapa. Jeszcze czego, życie Ważce miłe, powiedzmy, i ostatnie co chciałby zrobić to dać się pościekać kotom z klanu Gromu bo mu się łapę postawiło nie tam gdzie trzeba...
another..round..ofbullets..hits..my skin well,fireaway'cause todayI won'tlettheshamesink in I amburstingthrough thebarricadesand reachin'for thesun...........I'm awarrior yeah,..that's what.....I've.....b e c o m e
I'm notscared..to beseen I makenoapologies,thisisME
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Nadal spoglądała niepewnie na terminatorów zza granicy. Nie czuła się już tak niepewnie jak na początku, odkrywszy, że nie stanowią żadnego zagrożenia, dopóki nie wyjdzie na tereny gromu. A takiego zamiaru nie miała, ponieważ prędzej by ją zmiażdżyli, niż ona zdążyłaby w ogóle pisnąć z wrażenia, że rzucają się w jej stronę. Raczej nie dałaby rady się obronić, biorąc pod uwagę, że siły to ona nie miała praktycznie za grosz. No i nigdy nie walczyła, tak po prawdzie, dopiero co rozpoczęła trening.
Zerkając to na Zamarzniętą, to na Ważkową Łapę, uznała, że też się wtrąci. Postanowiła być bardziej rozmowna, nawet jeśli chodzi o obce jej koty z innego klanu. Musi w końcu popracować nad tym, żeby być odważniejszą, prawda?
- Mnie też byłabyś w stanie połknąć w całości - miauknęła po chwili, owijając ogon ciaśniej dookoła przednich łap, by czuć się pewniej. Jakiś czas temu odkryła, że to jej pomaga. Nie wiedziała w jaki sposób, ale pomaga. Faktycznie, jeśli dałaby radę połknąć Ważkę w całości, to z nią nie byłoby dużo większego problemu, była po prostu trochę wyższa, ale równie drobna, jeśli chodzi o budowę ciała.
Położyła po sobie delikatnie uszy, słysząc parsknięcie ze śmiechu białej terminatorki. To dobrze, że się śmiała, prawda? W sensie... Jeśli się śmiała, to nie była zła, ani nic... Więc chyba żart jej wyszedł? Taki trochę spontaniczny, nie planowała go, ale przynajmniej wyszedł. Reakcja Rydza zaś, była dla Wiewiórki dosyć niejasna. Niby się uśmiechał, ale ogon drgnął mu, jakby nie spodobała mu się ta uwaga. Spuściła więc łebek, dalej mając położone uszka. Ups? Nie chciała, by to tak zabrzmiało. Tak samo, jak nie chciała tego powiedzieć, po prostu... Wymsknęło jej się? Spojrzała na niego przepraszająco przez uderzenie serca i odwróciła wzrok.
Zamarznięta posiada długie, gęste i białe futro. Koteczka jest mniejsza od innych kotów w jej wieku. Pomarańczowe duże i nieco skośne oczy wwiercają się zazwyczaj w rozmówce.
Ciekawski uparciuch patrzący na świat w różowych okularach. Psoci, knoci i łomoci, ale tylko jak się nudzi. Łagodna i cierpliwa, chyba że ktoś tą cierpliwość nadwyręży.
Nietoperza Łapa [KG], Ostra Łapa [KR]
Oczywiście, że sobie żartowali, a co innego mogli robić. Raczej przecież nie obmyślali strategi jak pogrążyć klany w wielkiej wojnie na bigos. Chociaż nie wiem, czy koty wiedzą co to bigos, no to wielkiej wojnie na martwe myszy.
Rzeczywiście Ważka nie powalał rozmiarami, ale żeby od razu go połykać? Zresztą Wiewiórka również stwierdziła, że jest na tyle drobna, że dałoby radę ją zjeść.
- Wątpię w to, a po za tym pewnie jeszcze nabierzecie choć trochę masy.
Fakt bawił ją żart czy też pyskówka Wiewiórczej Łapy, ale zastanawiająca była jej postawa, zwłaszcza że nie umknęło jej spojrzenie posłane w stronę Rydza.
Zerknęła jeszcze na rudzielca, by po chwili rozejrzeć się po terenach po swojej stronie granicy. Co prawda nie bała się, że ktoś im przeszkodzi w rozmowie, ale można śmiało powiedzieć, że nie było to pewnie mile widziane ze strony rzeczniaków. Teraz można powiedzieć, że było po równo dwa koty po jednej stronie i dwa koty po drugiej. Jeśli jednak ktoś z gromu by dołączył to Wiewiórcza Łapa i Ważkowa Łapa mogliby się poczuć niekomfortowo. Jednakże nadal śledziła przebieg tej rozmowy.
F r e e z e your brain
Swim in the ice
Get l o s t in the pain
Shut your eyes tight
‘Till you vanish from sight
Let nothing r e m a i n
Wysoki, masywny rudzielec z długim, pręgowanym tygrysio futrem i błękitnymi oczami.
Po zostaniu wojownikiem, Rydzowe Futro został zmuszony do zmienienia się, ale w pewnym sensie obszedł tę barierkę. Mimo, że na barkach ma odpowiedzialność za dwójkę terminatorów, przeważnie chodzi uśmiechnięty. Bardzo lubi sobie żartować i przekomarzać się z innymi. Za to nie pozwala sobie chodzić po ogonie i nie znosi kiedy ktoś go oszukuje. Czasami kiedy w pobliżu nie ma jego rodziny ani partnerki, potrafi mówić rzeczy, których później żałuje. Stres z powodu dużej wagi powierzanych mu zadań odbija się na nim głębiej, niż kocie oko mogło by wejrzeć i tylko czasami wychodzi na powierzchnię. Poczucie winy z powodu nie przyjęcia Jaskółki i jej kociąt do Klanu chodzi za nim jak ciemna chmura. Przywykł do udawania, że jej nie widzi, ale tak jak ze stresem, czasem znajomi mogą zobaczyć więcej niż by chciał. Każdy kto spotyka go w odpowiedniej chwili może stwierdzić, że Rydz jest szczęśliwym i wesołym kotem. Pozory często mylą.
Sowiooka(KC) Kwitnąca Łapa(KW)
Rydzowa Łapa poczuł się trochę lepiej. W końcu i tak Wiewiórcza Łapa wykonała taki gest jakby chciała przeprosić. Uśmiechnął się lekko. Sam postanowił włączyć się do rozmowy. Wciągnął trochę powietrza i oblizał wargi, szorstkim języczkiem.
-Uważajcie z mówieniem o tym połykaniu, bo jeszcze zaraz zrobię się głodny. - rzucił ostrzegawczo, unosząc lekko puszysty, rudy ogon. Oczywiście żartował i liczył na to, że wszyscy to zrozumieją. W końcu małe szanse, że mówiłby poważnie o zjadaniu swoich rozmówców, tuż przed ich nosami? Chyba że chcą go nadal mieć za agresora, wtedy nie będzie mógł zrobić już raczej nic, żeby zmienić ich opinię na jego temat. Zauważył, że Zamarznięta Łapa ogląda się w tył. Rzucił jej pytające spojrzenie, ale po chwili zrozumiał o co chodziło. On sam raczej myślał o tym, co powinni zrobić gdyby ktoś pojawił się po rzecznej stronie granicy. Wtedy mieliby problem.
-U nas charakteryzuje was głównie apetyt na ryby i chęć do pływania. I wyrywania kotom skóry. A ile z tego prawdy, nie wiem. - wypowiedział się spokojnym głosem. Kolejny żart. On tam nie przywykł do śmiania się przed nieznajomymi, ale chyba wszyscy zauważyli jak z jego gardła wydobył się kolejny pomruk rozbawienia.
didn't giveme t<s>im</s>e tosay goodbye in theway t<s>ha</s>t Iwanted to <s>so</s> honey, closeyour eyesand stay <s>lik</s>e you're supposedto don'tyouw<s>ann</s>agivemetimetow<s>rit</s>eano<s>th</s>ersongforyou?
Dramatu już nie ma, znaczy jest, ale nie w takim stopniu jak był za kocięctwa. Ważka, stając się Ważkową Łapą, był już nieco wyrośnięty, odczepiając od siebie łatkę kurdupelka. Kocurek wciąż jest chudy i kruchy. Zdawać by się mogło iż mocniejszy podmuch wiatru byłby w stanie Ważkę przewrócić, a byle pierwszy lepszy terminator - złamać w pół jak gałązkę jednym uderzeniem łapy, i to niezbyt silnym.
Futerko młodzika nie zmieniło się nic a nic - jest bure, klasycznie pręgowane, z kremowym pyskiem, brzuchem i wewnętrzną częścią łap. Sierść jest dłuższa, jednak nie aż tak jak u Lodowego Kła, i sterczy na wszystkie strony, zwłaszcza na szyi i klatce piersiowej. Pióropuszowy ogon jest dość długi, a trójkątne uszy przestały być przyduże dzięki czemu nie wyglądały już jak doklejone. Bystre oczy Ważkowej Łapy zyskały zielony kolor, zachowując swój kształt i nieco nieobecny wyraz, a nos pozostał ciemny. Jego zdaniem - definicja przeciętności.
Sarkastyczny dyplomata. || KP
Oszroniony Pazur [KG] | Chmurne Niebo [KW]
- Hah, ona to może, ale co do mnie to nie byłbym taki pewny - odparł szybko bury terminator z lekkim rozbawieniem. Jakoś nie specjalnie wierzył w przyrost masy mięśniowej w sowim wypadku, ale prawdę mówiąc przestało mu to jakoś bardzo przeszkadzać. Wiedział, że niewiele może z tym fantem zrobić i albo będzie się wciąż nad sobą użalał, albo zaakceptuje to jaki jest. Wybrał więc to drugie.
Niespodziewani towarzysze? Cóz, zależy którzy. Ważka raczej nie specjalnie się przejmował pojawieniem się potencjalnych terminatorów czy nawet niektórych wojowników po ich stronie granicy. Nie robili nic złego - jedynie rozmawiali, a to nie jest zakazane. Nie przekraczali granic, nie wszczynali wojny czy Gwiezdni wiedzą czego - żartowali i śmiali się, a to jeszcze nie przestępstwo. Gorzej jednak jakby to po gromowej stronie pojawiły się kolejne koty - po nich Ważkowa Łapa nie wiedział czego się może spodziewać i zapewne bardzo szybko zmyliby się stąd wraz z Wiewiórką... Ale póki co wciąż byli we czwórkę.
- Z pierwszymi dwoma się zgodzę, ale to obdzieranie ze skóry... hymm... ja tam wolę urywać uszy, a ty, Wiewiórcza Łapo? - odpowiedział zielonooki na słowa Rydzowej Łapy i skierował wzrok na swoją ruda towarzyszkę. Jak widać koniec końców i gromowy terminator się wyluzował i zaczął żartować. Dobrze się składa, że koniec końców cała czwórka okazała się mieć dystans do samych siebie i siebie nawzajem, dzięki czemu nikt nie brał na poważnie tego typu żartobliwych docinków zarówno pod swoim adresem jak i adresem niby całego klanu. Dobrze jest się czasem odprężyć i ponaśmiewać ze stereotypów...
another..round..ofbullets..hits..my skin well,fireaway'cause todayI won'tlettheshamesink in I amburstingthrough thebarricadesand reachin'for thesun...........I'm awarrior yeah,..that's what.....I've.....b e c o m e
I'm notscared..to beseen I makenoapologies,thisisME
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Na wspomnienie o masie wzruszyła delikatnie ramionami. Nie w sposób złośliwy, ale taki, jakby się nad tym zastanawiała. Od czasów kocięcych jedynie trochę bardziej podrosła w górę, nadal jednak była drobna. Więc jakby jej tak chociażby odgryźć nogi, to nie byłoby to trudne. Nie przewidywała też, żeby miała urosnąć jeszcze jakoś bardziej w górę do czasów wojowniczych. Jej miot charakteryzowały mizerne kociaki, a ona była najmizerniejsza, jako ta ostatnia. Więc, cóż, nie była pewna tych słów kotki.
Początkowo, słysząc o tym, że Rydz zrobi się głodny, miała ochotę się cofnąć, jakby wzięła jego słowa na poważnie, jednak powstrzymała się, ponieważ uznała, że faktycznie mogą tak uznać po tym, jak się zachowywała wcześniej. A chciała wyglądać na odważniejszą, niż faktycznie była. Nie mogła się przecież wiecznie chować za innymi i musiała chociaż w jakimś stopniu zgrywać tą odważną. Odetchnęła więc lekko.
- Też zaczynam się robić głodna, jak o tym rozmawiamy - mruknęła, szybko ilustrując koty po drugiej stronie.
Skrzywiła się, słysząc o chęci do pływania. Nie podobało jej się, że koty z Rzeki słyną właśnie z tego. Sama nie potrafiła i bała się pływać. Jednak nie powiedziała tego głośno, a szybko zmieniła ten grymas na uśmiech, gdy odezwał się Ważka, kierując swe pytanie do niej. Szybko przytaknęła.
- O tak, wyrywanie uszu brzmi lepiej. Pozbawiamy wtedy kota bardzo ważnego atutu, a obdzieranie ze skóry brzmi strasznie... Długo? - mruknęła, a wąsiki drgnęły jej z rozbawienia. Powoli zaczęła się rozluźniać, widząc już, że koty z naprzeciwka nie wydają się chcieć przekroczyć granicy, więc była względnie bezpieczna. Nadal jednak uważnie obserwowała ich reakcje na to, co mówiła, w razie jakby jednak posunęła się za daleko.
Zamarznięta posiada długie, gęste i białe futro. Koteczka jest mniejsza od innych kotów w jej wieku. Pomarańczowe duże i nieco skośne oczy wwiercają się zazwyczaj w rozmówce.
Ciekawski uparciuch patrzący na świat w różowych okularach. Psoci, knoci i łomoci, ale tylko jak się nudzi. Łagodna i cierpliwa, chyba że ktoś tą cierpliwość nadwyręży.
Nietoperza Łapa [KG], Ostra Łapa [KR]
Ta jakże wspaniała rozmowa obejmowała teraz wszystkie cztery, które to znajdowały się na granicach. Mogli zażartować sobie ze stereotypów i innych tego typu rzeczy.
- Możliwe. Jak tak o tym mowa, to też się robię głodna.
Wyszczerzyła do pozostałych kotów psotnie kiełki. Jadła rano, a już dawno jest po godzinach porannych, chociaż czy kotki wiedzą co to godziny? Nie za bardzo, ale już niech będzie.
Rydzowa Łapa mógł sobie jej rzucać pytające spojrzenie, ale wolała upewnić się, że nikt nie idzie. Chociaż los sobie z nich chyba zakpił, bo odwróciła głowę w kierunku reszty grupy, żeby kontynuować żartowanie, akurat, wtedy gdy patrol wyłonił się spomiędzy drzew. Ironia losu prawda? Zwłaszcza że na jego czele stał nie kto inny jak nierozumiemżartów Chłodny Nos, odchrząknął głośno, zwracając na siebie uwagę swojej córki. Przecież właśnie padały teksty i wyrywaniu uszy, a jego córka rozmawia z o zgrozo rzecznymi terminatorami. Miała największą ochotę na niego fuknąć, ale skierowała swoje spojrzenie na resztę towarzystwa.
- Wybaczcie, ale ja się już oddale. Do widzenia.
Skinęła jeszcze kotom na pożegnanie, w końcu Rydz, jeśli chciał, to mógł zostać, a była niemalże pewna, że teraz będzie ją czekać wielkie kazanie ze strony WIELCE martwiącego się ojca. Była pewna, że nikomu nie powie, ale ochrzan musiał być. Przeciągnęła się i ruszyła w stronę obozu, upewniając się jeszcze, że jej ojciec pójdzie wykonywać swoje wielce ważne wojownicze obowiązki dalej.
//zt dzięki za sesje, dłuugą sesje :DD
F r e e z e your brain
Swim in the ice
Get l o s t in the pain
Shut your eyes tight
‘Till you vanish from sight
Let nothing r e m a i n
Wysoki, masywny rudzielec z długim, pręgowanym tygrysio futrem i błękitnymi oczami.
Po zostaniu wojownikiem, Rydzowe Futro został zmuszony do zmienienia się, ale w pewnym sensie obszedł tę barierkę. Mimo, że na barkach ma odpowiedzialność za dwójkę terminatorów, przeważnie chodzi uśmiechnięty. Bardzo lubi sobie żartować i przekomarzać się z innymi. Za to nie pozwala sobie chodzić po ogonie i nie znosi kiedy ktoś go oszukuje. Czasami kiedy w pobliżu nie ma jego rodziny ani partnerki, potrafi mówić rzeczy, których później żałuje. Stres z powodu dużej wagi powierzanych mu zadań odbija się na nim głębiej, niż kocie oko mogło by wejrzeć i tylko czasami wychodzi na powierzchnię. Poczucie winy z powodu nie przyjęcia Jaskółki i jej kociąt do Klanu chodzi za nim jak ciemna chmura. Przywykł do udawania, że jej nie widzi, ale tak jak ze stresem, czasem znajomi mogą zobaczyć więcej niż by chciał. Każdy kto spotyka go w odpowiedniej chwili może stwierdzić, że Rydz jest szczęśliwym i wesołym kotem. Pozory często mylą.
Sowiooka(KC) Kwitnąca Łapa(KW)
Rydzowa Łapa wydobył z siebie pomruk rozbawienia na dźwięk słów rzecznych terminatorów. Przytaknął też słowom Zamarzniętej Łapy, pokiwaniem łebka. Z uśmiechem szukał odpowiednich słów do powiedzenia, już otworzył pyszczek.
- Moim zda- - zaczął, ale był zmuszony przerwać, bo właśnie dostrzegł patrol po ich stronie granicy. Na jego czele stał Chłodny Nos z groźnym wyrazem pyska. Tego się nie spodziewał. Sytuacja wymknęła się spod kontroli. Dlatego Rydz, zupełnie jak oparzony odsunął się o kilka kroków od granicy. Przygryzł lekko wargę i spojrzał się na Wierzbę porozumiewawczo. Skinął głową i przywitał się szybko z Chłodnym Nosem oraz innymi członkami patrolu. Jego wzrok przeniósł się na dwójkę terminatorów. Rzucił im przepraszające spojrzenie. W końcu muszą przerwać przyjemną rozmowę. Uderzył rudym ogonem o ziemię.
- Taa, nic tu po nas. Miło było poznać. - pożegnał się niepewnie, a potem ruszył szybkim krokiem za białą terminatorką, kilka razy oglądając się na patrol i granicę z Klanem Rzeki.
- Nietypowe spotkanie. - rzucił w stronę Zmarźluch, trzymając kurs na obóz Klanu Gromu. I to w sumie było wszystko co był w stanie powiedzieć o tym zajściu. Nietypowe spotkanie.
//zt :3
didn't giveme t<s>im</s>e tosay goodbye in theway t<s>ha</s>t Iwanted to <s>so</s> honey, closeyour eyesand stay <s>lik</s>e you're supposedto don'tyouw<s>ann</s>agivemetimetow<s>rit</s>eano<s>th</s>ersongforyou?
Dramatu już nie ma, znaczy jest, ale nie w takim stopniu jak był za kocięctwa. Ważka, stając się Ważkową Łapą, był już nieco wyrośnięty, odczepiając od siebie łatkę kurdupelka. Kocurek wciąż jest chudy i kruchy. Zdawać by się mogło iż mocniejszy podmuch wiatru byłby w stanie Ważkę przewrócić, a byle pierwszy lepszy terminator - złamać w pół jak gałązkę jednym uderzeniem łapy, i to niezbyt silnym.
Futerko młodzika nie zmieniło się nic a nic - jest bure, klasycznie pręgowane, z kremowym pyskiem, brzuchem i wewnętrzną częścią łap. Sierść jest dłuższa, jednak nie aż tak jak u Lodowego Kła, i sterczy na wszystkie strony, zwłaszcza na szyi i klatce piersiowej. Pióropuszowy ogon jest dość długi, a trójkątne uszy przestały być przyduże dzięki czemu nie wyglądały już jak doklejone. Bystre oczy Ważkowej Łapy zyskały zielony kolor, zachowując swój kształt i nieco nieobecny wyraz, a nos pozostał ciemny. Jego zdaniem - definicja przeciętności.
Sarkastyczny dyplomata. || KP
Oszroniony Pazur [KG] | Chmurne Niebo [KW]
Jak się okazuje po wymianie paru zdań nikt nie czuł się już specjalnie spięty. Nikt tez nie zamierzał przekraczać granicy, więc tym bardziej nie było się o co martwić. Terminatorzy mogli przysiąść i pożartować sobie ze stereotypów krążących na temat ich klanu. Było to swoją droga ciekawe doświadczenie, dowiedzieć się co o Rzece myślą inne klany, dowiedzieć się jakie tam są koty. Poza tym łatka, doklejona do Gromu też nie specjalnie im pasowała, przynajmniej pozornie. A już na pewno nie Zamarzniętej Łapie.
Sielanka jednak została przerwana przez zbliżający się patrol klanu Gromu. Ważka zdecydowanie nie chciał mieć z nim styczności, zwłaszcza widząc reakcje gromowych terminatorów. Wyraźnie zaniepokoili się tym faktem i szybko zmyli z pola widzenia. Bury syn Lodowego Kła postanowił szybko zrobić to samo.
- Chodź Wiewiórka, znikajmy stąd - mruknął jeszcze ostatni raz zerkając w kierunku nadchodzącego patrolu. Zielonooki ruchem głowy zachęcił ruda towarzyszkę do pójścia za nim by oboje mogli zniknąć w głębi terenów klanu Rzeki.
[ zt ]
another..round..ofbullets..hits..my skin well,fireaway'cause todayI won'tlettheshamesink in I amburstingthrough thebarricadesand reachin'for thesun...........I'm awarrior yeah,..that's what.....I've.....b e c o m e
I'm notscared..to beseen I makenoapologies,thisisME
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Sielanka, jaką poczuła Wiewióra w momencie, w którym zaczęła się czuć coraz pewniej, minęła równie szybko, jak się pojawiła - w pewnym momencie na horyzoncie ujrzała sylwetki jakiś kotów. Jak więc na nią przystało, automatycznie się cofnęła, cały czas wpatrując w ziemię i sprawdzając czy faktycznie nadal trawa na której stoi jest rzeczna. Na szczęście tak było, podobnie w przypadku jej burego towarzysza, także nie byli zagrożeni tym, że ów patrol po drugiej stronie granicy od razu się na nich rzuci. A przynajmniej taką miała nadzieję.
Terminatorzy po drugiej stronie widocznie stracili nagle poczucie humoru. Widocznie również zdali sobie sprawę z tego, jakie tematy aktualnie poruszyli i jak mogło to brzmieć dla kotów, które nie były wtajemniczone i usłyszały wyrwane z kontekstu zdania o wyrywaniu uszu. Na szczęście jednak, nikt się na nikogo nie rzucił, a gromowi terminatorzy pożegnali się z nimi i odeszli w głąb ich terenów.
Kontrolnie zerknęła na Ważkę, który zarządził taktyczny odwrót, to też zrobiła, szybko odwracając się na piętach i ruszając truchtem przed siebie, aby jak najszybciej zejść kotom z Gromu z oczu, oraz jak najszybciej wrócić do obozu. Za dużo emocji jak na jeden dzień, zdecydowanie za dużo...
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Patrolowała samotnie granice, dzierżąc na barkach nowe wojownicze imię, dodające jej siły i otuchy, w końcu Wrzaski były oznakiem siły, śmiałości i buntu, czyli czegoś co nawet lekko opisywało młodą wojowniczkę. Terminatora ku jej rozczarowaniu nie otrzymała, co mocno ją zawiodło, jednak nie odebrało radości z ceremonii. Szła pewnym, ciężkim, aczkolwiek eleganckim i dosadnym krokiem, spoglądając na tereny klanu gromu, dość oddalone od niej, i dobrze.
Od powrotu Brzozy o wiele bardziej o siebie zadbała, futro znów było gęste i błyszczące, w oczach pojedynkowały się iskierki, tak kal kiedyś, gdy te wszystkie problemy i trudności nie istniały, gdy były tak daleko.. ale teraz są, i trzeba je rozwiązać. Zmrurzyła oczy, i zamruczała gardłowo. Za niedługo wszystko się poukłada, i będzie jak dawniej, przynajmniej na chwilę.
//ktokolwiek uwu
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Wiedziała, że nie powinna się oddalać od obozu, a mimo to podkusiło ją. Siedziała sobie niedaleko niego, obserwując to, co się działo wokół niej. Koty, wychodzące na polowania, patrole lub treningi, mijały ją co jakiś czas. Ona natomiast, nie posiadająca na razie nikogo, z kim mogłaby się przejść, zmarszczyła swój nos. Nie chciała siedzieć bezczynnie, a okolice centrum Klanu Rzeki obeszła z dziesięć razy albo i więcej. Do jej głowy wpadł pomysł, na myśl o którym uśmiechnęła się zębato. Kiedy obok niej przeszła jakaś kocica o dwukolorowym futrze, Mknąca Łapa powiodła za nią swoim wzrokiem, a kilka uderzeń serca po tym dźwignęła się na łapy i ruszyła w ślad za szylkretową kotką. Zachowywała od niej odległość taką, aby ją widziała, a jednocześnie była na tyle daleko, by obca się nie zorientowała, że ktoś za nią podąża. Po pewnym czasie zwolniła, kierując się jedynie zapachem tej nieznajomej i w sumie to tracąc ją z pola widzenia. Nie przejmowała się tym jednak, albowiem dopóki do nosa Nurtu docierała ta woń, dopóty ta czuła się bezpiecznie. Niestety po jakimś czasie zaczął w jej kierunku napływać nowy, nieznajomy do tej pory zapach, przez co Mknąca Łapa mogła się zgubić. Dlatego przyspieszyła swojego kroku, zbliżając się coraz bardziej do czarno-rudej Rzeczniaczki.
– Heej! – zawołała za nią, a następnie podbiegła do niej, wyrównując z nią krok. – Co tam? – zagaiła, nadal szczerząc swoje ząbki. Nie mogła jej przecież powiedzieć, że ją śledziła, prawda? A może ona już o tym wiedziała? Kto wie?
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Gdy zdała sobie sprawę z obecności biało szarej larwki uśmiechnęła pod nosem i zamruczała cicho gdy bodajże Mknąca Łapa się z nią przywitała, wkońcu potrzebuje towarzystwa jak każdy, nie?
Pacnęła bok małej kotki ogonem i spojrzała na nią łagodnym aczkolwiek rozbawionym wzrokiem.
-Hee!-odpowiedziała na przywitanie i parsknęła cichym śmiechem. Kto jak kto ale to kociaki umiały rozbroić bombę bijącą w Ptaszynie, w bardzo przyjemny i częściowo bez bolesny sposób. Widząc jak tamta usiłowała zrównać z nią krok, ruszyła biegiem, posyłając Głogównej nonszalancki uśmieszek.
-Nie ma tak łatwo!!-zaśmiała się zwalniając i pozwalając malutkiej ją dogonić. Z tego co się orientowała to owa kotka była terminatorką Burzy, jej bratanka. Ale zaraz zaraz.. czy on jej niczego nie powiedział?
Spojrzała na kicię nieco poważniej niż poprzednio, i chrząknęła znacząco.
-Burzowe Niebo nie powiedział ci że nie wolno samemu opuszczać obozu?-spytała spokojniej i spohrzała w oczy kotki. Ojoj, Burza będzie miał problemy.
Idealnie. I tak go nie lubiła.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Zdziwiła się tym, w jaki sposób zachowywała się ta nieznajoma. Nie spodziewała się, że kocica o twardym i stanowczym kroku, samotnie patrolująca granicę, okaże się być energiczną oraz pełną pozytywnej energii wojowniczką. Niemniej jednak dodało to tylko pewności siebie Mknącej Łapie, która od razu rzuciła się w pogoń za swoją towarzyszką, zatrzymując się gwałtownie, gdy ta zwolniła. Skwitowała to śmiechem, a następnie popatrzyła się na lico pstrokatej kocicy. Co prawda w połowie była ruda, lecz nie zapowiadało się, aby ten gen ujmował jej czegoś. Zachowywała się w miarę normalnie, nie to co ten lis w kociej skórze, który znęcał się nad Nurtem w Chruśniaku.
– Emm, nie? Może? – mruknęła, a gdyby tylko mogła, to podrapałaby się po nosie lub innym miejscu na jej głowie. Zdarzało jej się nie słuchać, bądź po prostu zapominać tego, co mówił do niej Burzowe Niebo. Sama jednak wydedukowała i wbiła sobie do łba słowa Kosowej Pieśni, aby nie zapuszczać się za daleko bez czyjegoś towarzystwa. – ALE! Jestem z tobą, więc niiic się nie stanie, prawda? – dodała po krótkiej chwili, przekręcając łepetynę delikatnie w bok i wpatrując się w wojowniczkę z niewinnym wzrokiem. Dzięki długiemu futru obie wyglądały na masywne, więc nic nawet nie odważyłoby się ich zaatakować!