Logo Artemidy
Jeżynowy Zagajnik
Niedługo potem faktycznie kto przyszedł! Ładna, czarno-biało-ruda koteczka. O, no i super.
- Oh! Hej, hej!! - powitała się, wstając na cztery łapki. Jej ogon delikatnie falował na wietrze, a na rudym pyszczku pojawiał się szeroki uśmiech. SUPER, miała z kim pogadać.
- Nie, akurat nie. W sensie. Chciałam porozmawiać. Masz chwilę porozmawiać o Klanach? Dokładnie o swoim Klanie! - rzuciła prędko, przekrzywiając łebek na bok. Tutaj chciała się dowiedzieć rzeczy, nie? Co prawda nie wiedziała jakich, ale...
- A, cholera, nie przedstawiłam się. Jestem Rdza, miło poznać. A, um... ty?? - zapytała.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Modliszkowy Gaj otworzyła szerzej dwukolorowe oczy; okej, tajemnicza nieznajoma... była zdecydowanie bardziej energiczna i pozytywnie nastawiona do życia, niż szylkretka mogła się spodziewać po kimś, kto jest samotniczką. Po ostatnich ostrzeżeniach... wydawało jej się, jakoby większość samotników miała niecne plany, knując w tajemnicy przeciwko Klanom.

Opowiedzieć coś o Klanie? Swoim? Córka Rozbitej Tafli zmarszczyła czoło; chyba... nie powinna opowiadać samotniczce takich rzeczy...? Przełknęła ślinę nerwowo.

- Oh, cześć, um... Miło cię poznać, też. Jestem Modliszkowy Gaj. - Rdza, a nie Rdzawa Łapa, albo Rdzawe... Coś. Samotniczka. Ale czy z pochodzeniem klanowym? Zmarszczyła dwukolorowe oczy. - Zależy... zależy co chcesz wiedzieć, bo, nie chcę cię oceniać, ale... Jesteś samotniczką, chyba, i no, Klany... chyba niezbyt takie koty lubią. A nie chcę przypadkiem wpaść w kłopoty, że rozpowiadam tajemne sprawy Klanu na granicach, a też... nie chcę cię wygonić i zostawić z niczym. - zestresowała się lekko i zaczęła się plątać, jednocześnie chcąc być jak najbardziej uprzejmą i grzeczną, bo jednak nie wyobrażała sobie odgonić Rdzę kłami i pazurami, ale z drugiej strony, co jeśli chce ją zmanipulować i udaje miłą, żeby wyciągnąć jakieś tajemnice, zaplanować zorganizowany atak na obóz Rzeki? Ojej, jest okropna, dlaczego ma takie podejrzenia co do takiej ładnej kotki! A może to właśnie syrena, chcąca pięknym głosem ściągnąć ją do jej upadku.

Gwiezdny Klanie, chciała zapaść się pod ziemię. Aż wszelkie zmartwienia związane z jej personalnymi problemami poszły w zapomnienie.
you'll be the saddest part of me
a part of
me that will never be mine
it's obvious
tonight is gonna be the loneliest
you're still the oxygen i breathe
i see your face when i close my eyes
it's torturous
tonight is gonna be the loneliest
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drgnęła delikatnie uchem, na słowa Modliszkowego Gaju. Huh. Koty niespecjalnie lubią samotników. Zastanowiła się przez moment, milcząc.
- Naprawdę? Nigdy tego nie odczułam. Wydaje mi się, że samotnik jest spoko, dopóki nie przekracza granic, prawda? Ja jestem grzecznie za granicą - odparła, dalej troszkę zamyślona. Zaraz jednak pokręciła łbem.
- Oh, przecież nie chcę, abyś mi sprzedawała tajemnice klanowe! - zaśmiała się melodyjnie i ciepło. W końcu nie chciała zaatakować swojego, być może, przyszłego domu, prawda?
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gwiezdni, jaka ona jest niezręczna.

Tak, jak była do tej pory zmartwiona sprawą swoich zaginionych bliskich, tak teraz w żołądku piekło ją z zażenowania, jak bardzo nie potrafiła utrzymać rozmowy, nie wiedząc dokładnie, co mogła mówić, a co nie. Tragedia. Ktoś taki został wojownikiem?

Na szczęście (lub nieszczęście?) nie miała czasu, by wpaść w głębszą spiralę załamania nad własnym zachowaniem.

- Ano, jesteś... Nie chcę, żebyś pomyślała, że każdego samotnika oceniam tak samo, że jest jakimś barbarzyńcą, lub gorzej...! - poczuła, jak palą ją policzki pod długim futrem. - Po prostu... Ostatnio przy terenach Klanów kręci się ktoś podejrzany, zaczepia pobliskie patrole i szuka problemów. - oh tak, idealnie wyjaśniłaś swoją niezręczność. Punkt dla Modliszkowego Gaju.

Przełknęła ciężko ślinę. Co teraz? Ciepły i melodyjny śmiech Rdzy sprawił, że tylko zrobiło jej się goręcej pod długim futrem.
O tyle dobrze, że zbliżała się zimowa pora i przynajmniej nie drżała z mrozu podczas tego patrolu.

- Um... W Klanie Rzeki jest... dobrze. W sensie, dobrze się dzieje, koty są bardzo... Akceptujące wobec siebie. Nie ma większych sprzeczek, atmosfera jest przez większość czasu naprawdę przyjazna. - czy o coś takiego chodziło Rdzy? Modliszka naprawdę za moment rzuci się do rzeki i stanie się jednością z pływającymi tam karasiami i pstrągami. Nie wspomniała o fali śmierci, która przeszła przez Klan Rzeki przez ostatnie księżyce. - Tutaj naprawdę czuć atmosferę... rodziny. Wspierającej rodziny. A przez ostatnie księżyce na świat przybyło dużo kociąt, teraz zostają terminatorami i wszystko idzie... w dobrym kierunku. - Gwiezdni, co jeśli właśnie sprzedała Rdzy plan, jak zaatakować Klan Rzeki? Powiedziała jej, jakie siły czyhają u zjadaczy ryb, że mają dużo młodych, silnych kotów? Albo gorzej, co jeśli Rdza była z tych samotników, którzy nie znali Klanowej terminologii? Ah, głupia, przecież sama zapytała o Klan Rzeki, więc musiała to wiedzieć!
you'll be the saddest part of me
a part of
me that will never be mine
it's obvious
tonight is gonna be the loneliest
you're still the oxygen i breathe
i see your face when i close my eyes
it's torturous
tonight is gonna be the loneliest
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Samotnik grasujący na granicach i przeszkadzający patrolom. Ano, zdarzały się takie... pajace. Zmarszczyła brwi.
- Oh, o tym nie wiedziałam. Warto wiedzieć - odparła, uśmiechając się do Modliszkowego Gaju.
Później wysłuchała tego, co wojowniczka miała do powiedzenia na temat Klanu Rzeki. Ogonem przecięła powietrze za sobą i... no miała decyzję przed sobą, praktycznie gotową. Zadrżała wibrysami.
- Mhm, w porządku, dziękuję! - zamiauczała wesoło w odpowiedzi. W końcu szylkretka mogła ją po prostu wygonić, prawda?
Wstała, łapkami ugniatając ziemię pod sobą.
- Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy, śliczna koteczko! Do zobaczenia!! - powiedziała ciepło, i uciekła gdzieś dalej, na polowanie!

zt
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czosnek miał misję i to nie byle jaką. Szczerbatek może nie był dobrym ojcem. Ba, właściwie to dla młodego kocurka był absolutnie nikim. Śmieciem, najgorszą łajzą i frajerem. Opowieść o rodzinie w Klanie jednak była dość fascynująca, szczególnie, że zdradził mu parę szczegółów, które point chętnie wykorzysta, by komuś dopiec. Miał do wyboru wujka, który był starszy niż świat, oraz ciotkę w wieku Szczerbatka. Zdecydował się na tę drugą, nie wiedząc, czy stary Łabędź byłby w ogóle w stanie doczłapać się na granicę o własnych siłach.
Szczęśliwie na patrol trafił niemalże od razu, więc nie musiał nawet długo się szlajać po Rzecznych terenach, które dla niego trochę za bardzo capiły rybą. Poprosił o Siniak w dość dosadny sposób, podkreślając ważność tego spotkania. Jak nie przyjdzie, to przynajmniej zrozumie, czemu jego ojciec jest aż takim błaznem.

/przepiórka
LVL 1 10 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie spodziewała się, że ktoś może potrzebować na granicy akurat jej. W takie miejsca wzywało się koty istotne w klanie. Takie jak Łabędzią Gwiazdę. Takie jak Nocny Szkwał. Kim ona była? Nikim ważnym, nikim, kto miałby chociaż szczególnie rozwinięte znajomości poza klanem, by ktoś miał szukać tam akurat jej. Szczególnie, że jak przekazała jej Rozbita Tafla, poszukujący jej kot nie był kimś, kogo kiedykolwiek wcześniej widziała w klanie Rzeki. Zniknęły więc również przypuszczenia, że może powracającą osobą była Topik, a może nawet któreś z jej własnego rodzeństwa. Więc kto? I dlaczego? Nie rozumiała zupełnie i była to sytuacja dość niepokojąca, nawet jeśli tym bardziej nie miała pojęcia, czemu ktoś mógłby chcieć skrzywdzić akurat ją.
- Dzień dobry? Nazywam się Przepiórcza Pieśń. Słyszałam, że mnie szukasz. – Odezwała się, gdy dostrzegła już młodego kocura – rzeczywiście, niepodobnego do wszystkich znanych jej kotów. Zatrzymała się po stronie terenów należących do klanu Rzeki, nie chcąc podchodzić za blisko, gdy wciąż nie rozumiała, czego on może od niej chcieć.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe

They will die and be afraid
Mother, tell me so I say

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie czekał długo, całe szczęście. W końcu pojawiła się kotka, która pasowała do opisu, choć przedstawiła się innym imieniem niż powinna. Czosnek podniósł ułożone wcześniej wygodnie po drzewem cielsko, i zrównał się z Rzeczniaczką, samemu trzymając dystans. Nie ze strachu oczywiście! Ryzyko mu nie straszne, jednak tym razem nie planował straszyć nikogo, a być może przekroczenie granicy prywatności byłoby wystarczające, by zwiała.
- Joł - przywitał się niecho schrypniętym głosem. - Szczerbatek. Mówi ci to coś? - zaczął tajemniczo, na pysk przybierając drobny, złośliwy półuśmiech.
LVL 1 10 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wystarczyło, by kocur się odezwał, żeby Przepiórcza Pieśń poczuła jednocześnie, że to spotkanie nabiera sensu, jak i to, że staje się jeszcze bardziej zaskakujące.
Nie spodziewała się chyba, że usłyszy to imię jeszcze kiedykolwiek. Nawet od wyruszenia na wyprawę Szpona, który chciał go odnaleźć, minęło już tyle księżyców, że o i jego powrocie przestała marzyć. Nie miała pojęcia co się mogło stać ze Szczerbatkiem, gdzie był, kogo mógł spotkać – ale najwyraźniej ten kot mógł dać jej informacje, których nigdy nie spodziewała się otrzymać.
- Tak, to mój brat, nie widziałam go już tak długo… Znasz go? Chciał mi coś przekazać? – Spytała z nadzieją w głosie, zbliżając się o krok w stronę granicy i samotnika. Cokolwiek w tym momencie i tak miało być czymś większym, niż oczekiwała.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe

They will die and be afraid
Mother, tell me so I say

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sam cofnął się o krok, gdy kotka się zbliżyła. Zdawała się nie myśleć już o tym, że go nawet nie zna, skoro usłyszała imię swojego brata. Czosnek jedynie przekręcił oczami na myśl o Szczerbatku, wciąż zdegustowany tym, jaki jest jego ojciec. Rodziny się jednak nie wybiera, jak to powtarzała mu matka, więc mógł przynajmniej zrobić coś dla siebie i zabawić się czyimś kosztem.
- Ehe. Tak jakby - pokiwał głową na oba pytania. - To mój stary - dodał, widocznie skrępowany takim obwieszczeniem. - Kazał przekazać, że go zawiedliście. Znaczy ty i Łabędź. I że ten..Szpon to jego jedyny przyjaciel, bla bla bla. Dobra, tak między nami to mówił takie głupoty, że miałem ochotę mu przywalić po drodze, bo nie da się go słuchać. Ale ogólnie rzecz biorąc, to się dowiedziałem że ty i...wasz wujek? jesteście najgorszymi osobami na świecie i jak ktoś znika z klanu to macie gdzieś czy żyje czy nie. Także, wiesz, gratuluję, bo to w sumie wasza wina że to on jest moim starym, a nie jakiś fajny gość - prychnął, kręcąc głową. W pewnym sensie rzeczywiście ich obwiniał, choć z tyłu głowy słyszał drobny głosik że to bez sensu. Kto by jednak słuchał rozsądku, kiedy można zwalić całą winę na kogoś innego.
LVL 1 10 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy brat rzeczywiście mógł tak myśleć? Wydawało się to jej w jakiś sposób bezsensowne, tak odległe były to od tego, co widziała i słyszała każdego dnia w klanie Rzeki. Położyła po sobie uszy, nie wiedząc do końca co zrobić, co mogła powiedzieć temu kocurowi o jego ojcu, by uwierzył, by być może obaj uwierzyli, że rzeczywiście mówiła prawdę.
- Nie, ja… My wszyscy… Zawsze chcieliśmy, żeby Szczerbatek tu wrócił. Czekałam na niego te wszystkie księżyce. I na to, czy Szpon go odnajdzie, mówił mi, że wyrusza właśnie po to. Czy udało im się jeszcze spotkać?
Prawdą było, że nigdy nie poszła osobiście na poszukiwanie brata, ale czy to by w czymkolwiek pomogło? Nie znała się na terenach poza ich klanem, nie miała pojęcia, gdzie go szukać. Zostawienie tego w łapach kogoś bardziej doświadczonego, jak ich wspólny przyjaciel, który rzeczywiście wyruszył na tę misję. A potem i tak zaginął bez śladu.
- Jeśli wróciłby kiedykolwiek na granice, Łabędzia Gwiazda na pewno przyjąłby go z chęcią z powrotem do klanu, wszyscy byśmy go tu chcieli z powrotem. I ciebie też, jeśli chciałbyś tu kiedyś dołączyć. – Może i był to praktycznie nieznajomy kot, ale najwyraźniej był to jej bratanek. I w tym momencie to wystarczało Przepiórczej Pieśni, by chcieć zatrzymać go tutaj.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe

They will die and be afraid
Mother, tell me so I say

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podróż była trudna i pełna przeszkód. Jedną z najnowszych- miejsce pełne przedziwnych, sarno-podobnych zwierząt o masywnych ciałach. Drugą była szeroka rzeka. Na szczęście dziwaczne stwory nas ignorowały, a wodę dało się przekroczyć przez wielkie drzewo, które musiało zostać przewrócone dawno temu. Mimo zmęczenia i głodu, nie mogłam powstrzymać się przed przyspieszaniem co rusz kroku. Czułam, że zbliżaliśmy się do celu. W końcu podążałam zgodnie z instrukcjami mamy, które pamiętałam bardzo dobrze. Musiałam ufać, że nic nie przekręciłam; że mijane charakterystyczne miejsca były dokładnie tymi, które miałam minąć.

Idąc dalej wzdłuż rzeki dotarliśmy do... nie byłam pewna jak to określić poza intensywnym zapachem kotów, tak zmieszanym, że nie dało się rozróżnić pojedynczych jednostek. Zawahałam się, ale wiedziałam, że to jeszcze nie mój cel. Nie przekroczyliśmy jeszcze czarnej wstęgi zwanej Grzmiącą Ścieżką, pełną należących do dwunogów potworów ze lśniącymi oczami. Nie mając innego wyjścia ruszyłam wzdłuż... granicy?, starając się nie wchodzić głębiej, tam gdzie zapach nie był już tak intensywny. Przedarliśmy się przez cierniste krzewy, aż dotarliśmy do skrawka ziemi pokrytego jeżynami. Zdążył zapaść świt, a wraz z nim świat stawał się coraz jaśniejszy. Jeszcze mnie oczy nie bolały, ale kiedy jedna z łap prawie się pode mną ugięła, nie miałam innego wyjścia jak się zatrzymać i kucnąć, oddychając ciężko. Delikatnie położyłam zawiniątko z medykamentami na suchy skrawek ziemi. Przechyliłam głowę lekko na bok, by moje oczy mniej drżały.
- Powinniśmy- powinniśmy być już niedaleko. Obiecuję. Tylko... muszę chwilę odpocząć - powiedziałam cicho, garbiąc się, by ukryć przed Zjawą wątpliwości kotłujące się w moim umyśle, mówiące, że byliśmy zgubieni.

//zjawa, krokusowy pląs
x
x
x
✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

I want to spin something out of nothing
lead to gold, spring from winter
story from moted sky

I wanna help mother up an orchard
from a seed up through sapling

the way they encourage one another
to push high, touch the sunlight

against their tender leaves

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧
[Obrazek: 7cce6ccd931f35d5d00a8bd8f9504024.webp] x
x
LVL 3 30 / 200
MedLVL 2 2 / 300
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szli długo, bardzo długo, do tego stopnia że Zjawa myślał że odpadną mu poduszki na spodach łap. Robili przerwy, ale fakt że polowania szły jakby chciały a nie mogły, organizmy dwójki nadwyrężyły ostatnie resztki energii. Fakt ze rzeczywiście znajdywali miejsca opisane w instrukcji którą się kierowali. Jak te wielkie, przerośnięte, masywne sarny co wyglądały jak chodzący mur. Zjawa mógł przysiąść że za drewnianym płotem który trzymał je w jednym widział człowieka który siedział na grzbiecie jednego z tych stworzeń. Potem był pień by przedostać się przez rzekę.

Śliski pień jeśli czepianie się szczegółów, bo tak właśnie musiał się wbijać pazurami w śliską powierzchnie by nie zaliczyć taktycznej kąpieli. Gdyby wpadł do tej wody to nie było szans by dał radę wyjść a i tak na samym końcu łapa mu się zsunęła gdy już zaskakiwał, wylądował troche pokracznie ale to zrobił! Więc nie było problemu.
Im dalej szli, tym wiecej pojawiało się zapachów. Czasem udało się wyłapać jednego kota, ale głównie był to twardy zlepek zapachów tworzący granice. Granice samotników nie miały tak mocnego zapachu, więc ile kotów musiało być w na tym terenie by zrobić to.

Zacisnął wargi w cienką linie widząc wycieńczenie Soli. Nie powiedział jednak słowa, tylko wypuścił zużyte powietrze, pochodząc do niej... Tylko po to by położyć się zaraz obok i wyciągnąć jak najdalej przednie łapy. Pomyśleć że od chodzenia mogą ci drętwieć łapy, dobrze że przeciągnięcie zazwyczaj załatwia sprawę.
- Słuchaj zawsze możemy poczekać i zapytać! - Uśmiechnął się, szturchając jej bark delikatnie nosem. - Ten zapach jest tak mocny że na pewno ktoś prędzej czy później się zjawi.
Przysunął się nieco bliżej do Soli, przywierając do białego boku ciałem. Tak na wszelki wypadek by nie próbowała iść dalej już od razu.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 1 0 / 200
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rzadko zwiedzała granice, szczególnie ostatnimi czasy. Jak już, to dołączała się do patroli, na polowania chodziła z kimś, sama... rzadko. Naprawdę, bardzo rzadko, i tak właściwie to ta wycieczka nie była wyjątkiem, ot - oddzieliła się nieco od swojego patrolu na dłużej, niż planowała, bladym świtem, przypatrując szronowi osadzonemu na trawie z zachwytem porównywalnym do kocięcia które pierwszy raz wyszło z obozu. Już dawno...

Dawno nie wyszła na spacer dla samej siebie, aby podziwiać piękno świata. Bardzo, bardzo dawno. Myślała o Świetlik i o tym, jak chciałaby, aby ta tutaj była, obok niej, aby mogła jeszcze usłyszeć jej głos, aby mogły razem podziwiać spokojny, cichy, pokryty śniegiem śpiący las. Myślała o Króliczek z którą często trenowała o tak wczesnych porach...

Prawie ich nie zauważyła. Dwa kształty przypominające koty, na granicy nieopodal Łanu Rzepaku, wtapiały się w białe tło niemal idealnie, z wyjątkiem nieco brudnych łap i blizn na ciele nieco większego kształtu. Wyglądali na zmęczonych, oboje. Wyglądali, jakby przebyli długą drogę i jakby kogoś, czegoś, szukali. Podeszła zatem bliżej, wyglądając tak przyjaźnie, jak umiała - a to raczej wyszło jej dobrze, to raczej wychodziło Krokus naturalnie.

- Dzień dobry, witajcie - przywitała się lekkim, uprzejmym, ciepłym tonem, uśmiechając do obu białych kotów. - Mam na imię Krokus. Wybaczcie, że zapytam, ale czy... szukacie kogoś? Wyglądacie, jakbyście przebyli daleką drogę specjalnie tutaj... znajdujecie się teraz na granicy z Klanem Rzeki. Mogę wam jakoś pomóc?

Rozejrzała się za członkami swojego porannego patrolu. Przydaliby jej się teraz, gdyby miała wzywać Łabędzią Gwiazdę albo Noc, aby porozmawiać z nieznajomymi.
x oh, you think i'm gone xx.'cause i left
but i'm in the trees, i'm in the breeze
my f o o t s t e p s xx..on the ground
you'll, see, my, face,,, in, every, place
BUT YOU CAN'T x.CATCH ME NOW
through wading grass
the months,,,will pass
you'll feel it all around
i'm here, i'm there, i'm everywhere

BUT YOU CAN'T CATCH ME NOW
x
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Westchnęłam cicho, ale pokiwałam głową. Nie mogłam się kłócić ze słowami Zjawy. Miał rację, lepiej było na kogoś poczekać. Miałam tylko nadzieję, że ktokolwiek tu mieszkał, nie był wrogo-nastawioną grupą kotów. Naparłam lekko ciałem na mojego przybranego brata, by podzielić się z nim ciepłem. Głód sprawiał, że trudniej było utrzymać wyższą temperaturę ciała, a Zjawa był mniejszy ode mnie. Martwiło mnie to. Może dobrze, że musieliśmy się zatrzymać, choćby po to, by być w stanie się lekko ogrzać o siebie nawzajem.

Minęło trochę czasu, ale nie dostatecznie dużo, by odpocząć. Lekki wiatr przywiał nowy zapach, choć początkowo trudny do rozróżnienia od tego tworzącego granicę. Szturchnęłam Zjawę, jeśli nie zauważył go. Podniosłam nieco głowę i, mrużąc oczy, próbowałam dostrzec nadchodzącego kota. Chwilę mi to zajęło, ale wreszcie rozpoznałam poruszający się kształt. Poczekałam, aż się do nas zbliży, ale nim otworzyłam mordkę, on odezwał się pierwszy. Przełknęłam nerwowo ślinę i wyprostowałam się, ale zaraz instynktownie przechyliłam głowę z powrotem nieco w bok, by złagodzić drżenie oczu. Wiedziałam, że niedaleko Nowego Świtu były inne grupy, ale nie pamiętałam, by mama wspominała mi o ich nazwach.
- Ach... um, w- witaj, Krokus - powiedziałam cicho, speszona. - Czy- czy możesz nam powiedzieć, gdzie jest Nowy Świt...? - Zacisnęłam wargi i poruszyłam nerwowo ogonem, bojąc się potencjalnej informacji, że byliśmy w złej okolicy; to jest, o ile okoliczne grupy wiedziały o grupie, do której kiedyś należała moja mama.
x
x
x
✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

I want to spin something out of nothing
lead to gold, spring from winter
story from moted sky

I wanna help mother up an orchard
from a seed up through sapling

the way they encourage one another
to push high, touch the sunlight

against their tender leaves

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧
[Obrazek: 7cce6ccd931f35d5d00a8bd8f9504024.webp] x
x
LVL 3 30 / 200
MedLVL 2 2 / 300
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości